wolfgang87
05.02.11, 23:42
Mialem watpliwa przyjemnosc widziec to zdarzenie
Wypadek jak wypadek. 3 pasy jechaly, dosyc gesto. Wg swiadka para biegla po pasach. Wg ratownikow jest prawdopodobienstwo, ze byli pod wplywem. Wypadek - zwlaszcza dla dziewczyny - byly ciezki.
Ale ja nie o tym. Ja o tym, ze zadzwonilem na 999 i ktos jeszcze na 112. Pierwsza karetka byla w 5 minut, druga w mniej niz 10. Rewelacja.
Gorzej z policja. Stalismy tam ponad godzine, towarzyszac swiadkowi i sprawcy, co by np. swiadek nie poszedl sobie. Po 3 kwadransach, kiedy juz zaczely emocje ciutke opadac, zadzwonil sprawca na 997, a tam.... zdziwienie! Wypadek powiadacie? A gdzie? I co sie stalo?
No, ale zgloszenie przyjeli.
Godzina i 10 minut. Dzwonimy jeszcze raz i pytamy, czy osoby nieświadkujace moga sobie juz jechac. OK. Moga jechac. No to jeszcze chwilka.
Godzina i 15 minut - policji nie bylo.
A o 112 szkoda gadać.