Dodaj do ulubionych

doskonalenie technik jazdy.... ?!!

IP: 195.85.227.* 04.05.04, 08:45
Czy wiecie kto w Wawie organizuje takie kursy/szkolenia. Interesuje mnie duża
ilość zajęć praktycznych w symulowanych sytuacjach kryzysowych na drodze.

Dziekuję z góry za podpowiedzi..
a.
Obserwuj wątek
    • Gość: olo Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.04, 08:54
      A nie szkoda Ci pieniędzy. Posadź sobie dobrego ducha na fotelu pasażera, a
      będzie dużo lepiej i taniej.
    • Gość: gość Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 13:44
      Proponuje Warszawa-Poznań i z powrotem, z pewnością napotkasz "kryzysowe"
      sytuacje, a poważnie jest coś takiego jak szkoła bezpiecznej jazdy, koszt chyba
      ok. 800 zł/dzień W-wa, niestety nie pamietam szczegółów.
    • Gość: Moto. Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.lot.pl 23.05.04, 07:08
      Ośrodek na Bemowie ma plac i samochody z rolkami zamiast tylnich kółek. Można
      na nich ćwiczyć poślizgi lepiej jak w zimie. Można też przyjechać swoim autem i
      to jest chyba taniej.
      • Gość: MaciekS Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.mad.east.verizon.net 26.06.04, 04:27
        To akurat jest kiepska metoda nauki panowania nad poslizgiem.

        Po pierwsze symuluje ona (w bardzo kiepski sposob) samochody przednio-napedowe
        co ma sie nijak do panowania nad samochodem tylno-napedowym w poslizgu.

        Metoda jest kiepska, bo nie pozwala na wyczucie momentu utraty i odzyskiwania
        przyczepnosci. Dodatkowo nie odzwieciedla problemu aktywnego udzielu zawieszenia
        (amortyzacja jest zupelnie inna i to ma znaczenie!) Ten kto te metode wymyslil
        zrobil to glownie dla efektu psychologicznego a nie dla nauki precyzyjnej
        kontroli samochodu.

        Lepsze sa szkoly ktore oferuja tzw "skidpad" polewany woda, lub wrecz lodowisko
        lub ubite "sniegowisko". Z tym ze na lodowisku to mozna zapomniec o
        jakiejkolwiek przyczepnosci no chyba ze mamy kolce na kolach.

        Pozdrawiam
    • mejson.e5 Dobry pomysł! 23.05.04, 16:04
      Przeszedłem przez taki kurs w Akademii Jazdy Opel - na lotnisku na Bemowie.
      Miałem go za darmo ale trzydniowy kurs kosztuje ok. 500 zł.

      Naprawdę warto - w ciągu kilku godzin przechodzisz (bezpiecznie) przez próby,
      jakie możesz spotkać na drogach w ciągu kilkudziesieciu lat.
      Jak dalej będziesz zainteresowana i nie znajdziesz telefonu, to poszukam.

      Pozdrawiam,

      Mejson
    • Gość: MaciekS BMW IP: *.mad.east.verizon.net 26.06.04, 04:20
      Moge sie zalozyc ze takowy organizuje gdzies w Polsce BMW jako ze ta firma ma
      szkoly na calym swiecie. Szkola na swoich samochodach i po dwoch trzech dniach
      wychoidzi sie zupelnie innym kierowca (pewniej jezdzacym w poslizgach i innych
      "sytuacjach kryzysowych").

      Pozdrawiam
    • Gość: galwa Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.acn.pl 06.07.04, 11:16
      przejedź sie do ośrodka egzaminacyjnego na bemowie.... za trzydniowy kurs
      zapłaciłem 700 pln....dwa dni (całe) ich samochodami na bemowie (300pln za
      dzien)... z tego co pameitam mająjakies astry.... ćwiczenia glownei na duzej
      polaci jakiegos plastiku polanego woda (cholernie śliskie... nie pameitam jak
      to sie fachowo nazywa)... 3-ci dzien pod warszawa (nie pameitam miejscowosci
      musialbym sobie przypomniec) własnym samochodem (stwierdzilem ze jazde maluchem
      sobie odpuszcze i pozyczylem lanosa od wujka)....

      bardzo sympatyczne i uczy wyprowadzania samochodow z poslizgow przy roznych
      predkosciach....

      ja mam inne pytanie: gdzie w warszawie (lub pod) można sie solidnie wyzyc na
      samochodzie?? chodzi mi o jakis duzy plac/lotnisko (bemowo juz sie eni nadaje)
      na ktorym moznaby bylo spokojnie pojeździc z naparwde duzymi predkosciami...
      tak zeby sie wyszalec i potem na drodze jeździc normalnie (nei jest to
      potrzebne mi... kolega ma zapędy na kierowcęrajdowego i mowi ze musi sie
      wyszalec... wiec chce mu pomoc troche bo sprawia realne zagrozenie na drodze...
      zwlaszcza ze jciec mu meganke kupil)...
      • Gość: MaciekS Masz moze adres lub telefon? IP: *.gs.com 08.07.04, 23:02
        Bylbym wdzieczny. Wybieram sie na wakacje do Warszawy i moglbym spedzic te 2-3
        dni ciekawie i z wiekszym pozytkiem.

        Dziekuje
      • mejson.e5 Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! 08.07.04, 23:57
        Gość portalu: galwa napisał(a):

        "przejedź sie do ośrodka egzaminacyjnego na bemowie.... za trzydniowy kurs
        zapłaciłem 700 pln....dwa dni (całe) ich samochodami na bemowie (300pln za
        dzien)... z tego co pameitam mająjakies astry"

        Ople Vectra i Astra

        ".... ćwiczenia glownei na duzej polaci jakiegos plastiku polanego woda
        (cholernie śliskie... nie pameitam jak to sie fachowo nazywa)"

        Płyta poślizgowa - beton pomalowany śliską farbą polewany wodą, współczynnik
        przyczepności jak na lodzie.
        Są odcinki do pokonania slalomem wśród pachołków, nawrotu, próby hamowania,
        testu łosia z poślizgiem bocznym oraz okrągły tor to jazdy po okręgu pokryty
        kilkoma rodzajami farby o różnych wspólczynnikach przyczepności.

        "... 3-ci dzien pod warszawa (nie pameitam miejscowosci musialbym sobie
        przypomniec)"

        Poligon szkolenia policji w okolicach Piaseczna.

        "bardzo sympatyczne i uczy wyprowadzania samochodow z poslizgow przy roznych
        predkosciach...."

        Przy 50/h nikt z ostrzeżonych i przygotowanych kursantów nie potrafił
        wyprowadzić z poślizgu szybciej niż za trzecim-czwartym razem.
        To samo powtórzyło się przy skręcie w drugą stronę.

        Instruktorzy mówili, że w zasadzie większość kursantów później jeździ ostrożniej
        i wolniej niż przed szkoleniem.

        Większość.
        Ale nie galwa...

        > ja mam inne pytanie: gdzie w warszawie (lub pod) można sie solidnie wyzyc na
        > samochodzie?? chodzi mi o jakis duzy plac/lotnisko (bemowo juz sie eni nadaje)
        > na ktorym moznaby bylo spokojnie pojeździc z naparwde duzymi predkosciami...
        > tak zeby sie wyszalec i potem na drodze jeździc normalnie (nei jest to
        > potrzebne mi... kolega ma zapędy na kierowcęrajdowego i mowi ze musi sie
        > wyszalec... wiec chce mu pomoc troche bo sprawia realne zagrozenie na drodze...

        Nauka poszła w dżunglę...

        Mejson
        • Gość: MaciekS Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.gs.com 09.07.04, 00:18
          > Przy 50/h nikt z ostrzeżonych i przygotowanych kursantów nie potrafił
          > wyprowadzić z poślizgu szybciej niż za trzecim-czwartym razem.
          > To samo powtórzyło się przy skręcie w drugą stronę.
          >
          > Instruktorzy mówili, że w zasadzie większość kursantów później jeździ ostrożnie
          > j
          > i wolniej niż przed szkoleniem.


          Problem w tym ze nie wyprowadzaja i jezdza potem wolniej, bo w wiekszosci
          przypadkow nie czuja przyczepnosci samochodu ani nie reaguja odpowiednio szybko.
          To wymaga czasu i cwiczen jak kazda rzecz. Trzy dni to dopiero wstep dajacy
          tylko wyobrazenie.

          Ja tego wyobrazenia nabralem w dosc smutny sposob okolo 15 lat temu kiedy
          odbilem sie na zakrecie od kraweznika (dzieki Bogu bo za nim bylo drzewo a pod
          nim czesto widywalem swieczki) i przylozylem w tyl jakiegos Fiata.

          Od tamtej pory jezdze wolno gdy tylko czuje utrate trakcji a te utrate wyczuwam
          dosc precyzyjnie... obecnie na kazdym kole z osobna (wymagalo sporo uwagi by sie
          nauczyc). Teraz jednak juz powoli radze sobie z poslizgami... na ulicy, ale to
          jeszcze nie to.

          Na suchej jezdni potrafie jezdzic bokiem w poslizgu i panowac nad sytuacja przy
          pomocy gazu i hamulcow (rowniez recznego jak tez hamowania jednoczesnie z gazem
          na zakretach).

          To nie oznacza ze mam zamiar jezdzic wolno... bo mozna sie poslizgnac. Mam
          zamiar przelamac wszelkie leki i slizgac sie w dowolnej sytuacji wyprowadzajac
          auto. Wolno bede jezdil tam gdzie jest za mala przestrzen by je wyprowadzic lub
          sytuacja jest nieprzewidywalna.


          Pierwsza zasada nauczyc sie panowac nad sytuacja a nie zwalniac. Inaczej w
          sniegu wszyscy bedziemy stac w miejscu. To po co nam samochod?

          Szkola (jak kazda zreszta) nie jest po to by nas spowolnic, ale zbudowac
          dyscypline i wyobraznie. Potem portrzebne sa lata praktyki.


          Pozdrawiam
          • mejson.e5 Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! 09.07.04, 00:55
            Gość portalu: MaciekS napisał(a):


            "Problem w tym ze nie wyprowadzaja i jezdza potem wolniej, bo w wiekszosci
            przypadkow nie czuja przyczepnosci samochodu ani nie reaguja odpowiednio szybko."

            Jeżdżą wolniej, bo znają konsekwencje nagłych manewrów podczas szybkiej jazdy.
            A opanowywać poślizgi naprawdę można się tam nauczyć.
            I wyczuwać samochód.

            Problem w tym, że zdarzają się tacy, którzy doskonalenie jazdy uważają za
            przepustkę do szybszej jazdy, czując się lepszymi od reszty.
            Łatwo przeszarżować.

            "To wymaga czasu i cwiczen jak kazda rzecz. Trzy dni to dopiero wstep dajacy
            tylko wyobrazenie."

            Lepiej mieć świadomy wstęp niż błogą nieświadomość.

            "Ja tego wyobrazenia nabralem w dosc smutny sposob okolo 15 lat temu kiedy
            odbilem sie na zakrecie od kraweznika (dzieki Bogu bo za nim bylo drzewo a pod
            nim czesto widywalem swieczki) i przylozylem w tyl jakiegos Fiata."

            Ja podobnie - zaskoczył mnie lód przy +5 na zakręcie i skasowałem przód Łady o
            latarnię przy 50/h.

            "Od tamtej pory jezdze wolno gdy tylko czuje utrate trakcji a te utrate
            wyczuwam dosc precyzyjnie... obecnie na kazdym kole z osobna (wymagalo sporo
            uwagi by sie nauczyc). Teraz jednak juz powoli radze sobie z poslizgami... na
            ulicy, ale to jeszcze nie to.
            Na suchej jezdni potrafie jezdzic bokiem w poslizgu i panowac nad sytuacja przy
            pomocy gazu i hamulcow (rowniez recznego jak tez hamowania jednoczesnie z gazem
            na zakretach).
            To nie oznacza ze mam zamiar jezdzic wolno... bo mozna sie poslizgnac. Mam
            zamiar przelamac wszelkie leki i slizgac sie w dowolnej sytuacji wyprowadzajac
            auto. Wolno bede jezdil tam gdzie jest za mala przestrzen by je wyprowadzic lub
            sytuacja jest nieprzewidywalna.

            Pierwsza zasada nauczyc sie panowac nad sytuacja a nie zwalniac. Inaczej w
            sniegu wszyscy bedziemy stac w miejscu. To po co nam samochod?

            Szkola (jak kazda zreszta) nie jest po to by nas spowolnic, ale zbudowac
            dyscypline i wyobraznie. Potem portrzebne sa lata praktyki."

            Ja staram się nie dopuścić do poślizgu na drodze, ale bez zahamowań ślizgam sie
            na zamkniętych placach.
            Nie wierzę, że w normalnym ruchu drogowym można bezpiecznie jeździć poślizgami.
            Co innego opanować poślizg w jego początkowej fazie.
            A taki poślizg nie raz może zdarzyć się w zimie albo po deszczu.

            Pozdrawiam,

            Mejson
            • macieks_macieks No bo to jest przepustka de facto 09.07.04, 15:54
              "Problem w tym, że zdarzają się tacy, którzy doskonalenie jazdy uważają za
              przepustkę do szybszej jazdy, czując się lepszymi od reszty.
              Łatwo przeszarżować."


              Oczywiscie ze latwo przeszarzowac, ale doskonalenie jazdy jest de facto
              przepustka do bardziej dynamicznej jazdy. Wlasnie o to chodzi. A jak myslisz
              skad sie biora kierowcy rajdowi? Przeciez to logiczne ze jesli lepiej jezdzisz
              to mozesz jezdzic bardziej dynamicznie.

              Natomiast zwroc uwage ze nie pisze "szybciej". Mozna jezdzic szybciej z duzym
              doswiadczeniem, ale to nie oznacza ze mozna bezmyslnie jezdzic szybko
              bezgranicznie ufajac swoim umiejetnosciom.

              Podam przyklad. Otoz moja zona czesto czula sie kiedys zagrozona gdy slizgalem
              sie na zakretach (na suchej nawierzchni). Tlumaczylem jej ze nie robie tego bez
              rozeznania sytuacji i mam jeszcze spory margines (moglbym jechac szybciej lub
              wyprzedzic w tym poslizgu - taka jest prawda bo to potrafie, ale nie jest to
              sensowne czy bezpieczne). Po jakims czasie zaczela jezdzic ze mna bez napiec, bo
              widzi ze panuje nad sytuacja i nie jest to moj pierwszy czy dziesiaty raz. Ale
              kiedys byl pierwszy raz i gdybym tego nie powtarzal to bym do dzis nie umial.
              Poza tym to wymaga bezwzglednej dyscypliny i wyobrazni co trzeba bedzie zrobic
              gdy... To jest ten margines a jego znajomosc przychodzi z doswiadczeniem a nie
              adrenalina wylacznie.


              Wierz mi ze doskonalenie jazdy w szkole nie jest zadna przepustka, ale
              doskonalenie latami jest przepustka do ostrzejszej jazdy, ale wielu nie rozumie
              ze ostrzejsza jazda wcale nie oznacza szybkiej. Wlasnie ostre manewry to jest to
              czego nalezy sie uczyc a nie tylko unikac poslizgow. Ja ich unikam na sniegu i
              lodzie, ale wybieram sie na szkolenie by ich przestac unikac i zaczac je czuc.
              Jesli szkola Opla w Warszawie ma odwrotna nadzieje to kiedy przyjade na wakacje
              do Polski gdzies we wrzesniu to pokaze ze sie grubo myla. Mam zamiar krecic ich
              samochody dookola i cwiczyc. mam nadzieje ze przeprowadzaja lekcje teoretyczna w
              klasie, bo inaczej taki kurs moga sobie wetknac... Wlasnie taki kurs
              teroretyczny i praktyczny na wielu modelach swoich samochodow przeprowadza BMW.
              Niestety w USA koszt takowego (3 dni) to okolo $3000. Chociaz zastanawialem sie
              czy nie pojechac do tekj szkoly w Poludniowej Karolinie.

              Problem zawsze polega na tym ze jesli masz leki w wykonaniu manewru to go niegdy
              nie wykonasz. To wlasnie dotyczy takze wyjscia z poslizgu. Bez cwiczen nigdy sie
              nie nauczysz. Lek w kazdej dziedzinie (nie tylko kierowaniu samochodem) musi byc
              przelamany. Nie oznacza to ze on zalkowicie odejdzie. Bez leku czesto zaczyna
              sie glupota.


              A tak na marginesie nie wiem czy zdajeszz sobie sprawe ze w USA jest szkola w
              ktorej ucza wlasnie precyzyjnej jazdy z parkowaniem w poslizgu bokiem, jazda
              60km/godz calej grupy (a nie tylko dwoch) samochodow w odleglosci 1 metra
              zderzak od zderzaka i tez na zakretach. Tak, tak sa to mozliwe rzeczy o ktorych
              sie nie snilo wielu kierowcom nawet kaskaderom. Do tej szkoly przychodza uczyc
              sie nawet zawodowi kaskaderzy z Hollywood. Nie oznacza to ze te manewry wykonuje
              sie na ulicach, ale kierowca staje sie pewniejszym. Grawitacji i dzilalania sily
              odsrodkowej oraz tarcia i przyczepnosci trzeba sie uczyc na wlasnym ciele i
              samochodzie a nie tylo w teorii i z przepisow ruchu drogowego. Rzecz w tym zeby
              innym nie zagrazac gdy sie to robi. Niezdecydowanie i niepewnosc kierowcy sa
              jednymi z najgorszych bledow za kierownica. I wierz mi pisze to jako kierowca z
              20 letnia praktyka za kolkiem i setkami tysiecy kilometrow przejechanych.


              Pozdrawiam,
              M.

              • mejson.e5 Re: No bo to jest przepustka de facto 09.07.04, 16:44
                macieks_macieks napisał:


                "Oczywiscie ze latwo przeszarzowac, ale doskonalenie jazdy jest de facto
                przepustka do bardziej dynamicznej jazdy. Wlasnie o to chodzi. A jak myslisz
                skad sie biora kierowcy rajdowi? Przeciez to logiczne ze jesli lepiej jezdzisz
                to mozesz jezdzic bardziej dynamicznie."

                Żadne szkolenie nie jest przepustką do specjalnej jazdy.
                W razie wypadku, czy łamania przepisów jesteśmy rozliczani z faktów, żadne
                dodatkowe szkolenie nie ma tu znaczenia.
                Kierowcy rajdowi ćwiczą do szybkiej jazdy na zamkniętych odcinkach a w normalnym
                ruchu jeżdżą spokojnie.

                "Otoz moja zona czesto czula sie kiedys zagrozona gdy slizgalem sie na zakretach
                (na suchej nawierzchni). Tlumaczylem jej ze nie robie tego bez rozeznania
                sytuacji i mam jeszcze spory margines (moglbym jechac szybciej lub wyprzedzic w
                tym poslizgu - taka jest prawda bo to potrafie, ale nie jest to sensowne czy
                bezpieczne). Po jakims czasie zaczela jezdzic ze mna bez napiec, bo widzi ze
                panuje nad sytuacja i nie jest to moj pierwszy czy dziesiaty raz. Ale kiedys byl
                pierwszy raz i gdybym tego nie powtarzal to bym do dzis nie umial."

                Wybacz, ale ślizganie sie na publicznej drodze w normalnym ruchu drogowym nie
                jest rozsądne - nawet przy wysokich umiejętnościach.
                Moja żona dawno by wysiadła...

                "Wierz mi ze doskonalenie jazdy w szkole nie jest zadna przepustka, ale
                doskonalenie latami jest przepustka do ostrzejszej jazdy, ale wielu nie rozumie
                ze ostrzejsza jazda wcale nie oznacza szybkiej. Wlasnie ostre manewry to jest to
                czego nalezy sie uczyc a nie tylko unikac poslizgow."

                Umiejętność wykonania szybkich i gwałtownych manewrów jest oczywiście bardzo
                przydatna ale w sytuacjach awaryjnych.
                Zabawa w dynamiczna jazdę i perfekcyjne wykonywanie ostrych manewrów niosą
                zagrożenie dla innych kierowców często zaskakiwanych przez niespodziewane
                sztuczki "dynamitów". Nie każdy jest w szczycie formy i nie zamierza ani za Tobą
                nadążać ani niczego udowadniać.

                "Ja ich unikam na sniegu i lodzie, ale wybieram sie na szkolenie by ich przestac
                unikac i zaczac je czuc."

                Skoro umiesz ślizgać się na suchym, to na śniegu i lodzie powinno być dużo
                łatwiej. Mówię to bez ironii, bo poślizgi na suchej nawierzchni wymagają
                większych prędkości.
                Ale unikaj - możesz 99% wyczuć doskonale ale zawsze pozostaje ryzyko - to zawsze
                jest balansowanie na krawędzi. O ile na rajdzie może to kosztować tylko
                dodatkowe sekundy albo kraksę z otoczeniem, to w normalnym ruchu może się to
                skończyć tragicznie dla innych.
                W czasie rajdu nie spotkasz w połowie łuku człowieka z zakupami, który pośliznął
                się pod koła...

                "Jesli szkola Opla w Warszawie ma odwrotna nadzieje to kiedy przyjade na wakacje
                do Polski gdzies we wrzesniu to pokaze ze sie grubo myla. Mam zamiar krecic ich
                samochody dookola i cwiczyc. mam nadzieje ze przeprowadzaja lekcje teoretyczna w
                klasie, bo inaczej taki kurs moga sobie wetknac..."

                Kurs zaczyna się od porcji teorii ale prowadzony jest wyłącznie przez aktualnych
                i byłych kierowców sportowych.
                Wątpię, byś ich zagiął, zauważyłem, że dostosowują poziom trudności do
                umiejętności kursanta i każdemu mogą zgolić pióra...

                "Problem zawsze polega na tym ze jesli masz leki w wykonaniu manewru to go
                niegdy nie wykonasz. To wlasnie dotyczy takze wyjscia z poslizgu. Bez cwiczen
                nigdy sie nie nauczysz. Lek w kazdej dziedzinie (nie tylko kierowaniu
                samochodem) musi byc przelamany. Nie oznacza to ze on zalkowicie odejdzie. Bez
                leku czesto zaczyna sie glupota."

                Całkowicie się z Tobą zgadzam - tych manewrów nie da się nauczyć teoretycznie -
                musi być seria mozolnych ćwiczeń, powtarzanych do urzygu, ale jedyną metodą jest
                wyrobienie prawidłowych odruchów. Bo na drodze pozostaje czas wyłącznie na
                odruchy - nie ma go więcej na analizowanie, rozważanie i decydowanie. Od sygnału
                do końca akcji/wypadku upływa 2-3 sekundy, na decyzję ma się ułamek sekundy.

                "A tak na marginesie nie wiem czy zdajeszz sobie sprawe ze w USA jest szkola w
                ktorej ucza wlasnie precyzyjnej jazdy z parkowaniem w poslizgu bokiem, jazda
                60km/godz calej grupy (a nie tylko dwoch) samochodow w odleglosci 1 metra
                zderzak od zderzaka i tez na zakretach."

                O szkole takiego parkowania nie wiedziałem
                Szkoda, bo zadałbym szpanu pod remizą ;-)

                W Polsce w jeździe w kolumnie szkolą m.in. BOR-owików, kierowców rządowych czy
                parlamentarnych. Oglądasz potem takie konwoje rozpychające się na dwukierunkowej
                drodze z prędkością 140/h. Sztuka polega w jeździe 'na zakładkę", by zobaczyć co
                się dzieje z przodu w tym samym czasie, co poprzedzający kierowcy i zareagować
                jednocześnie.
                Poza tym używają do pomocy radia i komend głosowych.
                Nie widzę potrzeby trenowania takiej umiejętności, chyba że planowałbym pracę
                jako bodyguard.

                "Niezdecydowanie i niepewnosc kierowcy sa jednymi z najgorszych bledow za
                kierownica. I wierz mi pisze to jako kierowca z 20 letnia praktyka za kolkiem i
                setkami tysiecy kilometrow przejechanych."

                Też mnie irytuje niezdecydowanie innych ale powtarzam, że jeździć mają prawo
                także gorzej doświadczenie i "wyposażeni".
                I właśnie to powoduje, że unikam popisów za kierownicą, mimo długiego stażu i
                doświadczenia.
                Staram się dotrzeć bezpiecznie do celu i czerpać z tego tyle przyjemności, ile
                tylko możliwe.

                Czego wszystkim życzę!

                Pozdrawiam,

                Mejson
        • Gość: galwa Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.acn.pl 09.07.04, 09:28
          ty masz jakis problem,?? bo nie łapie... czy znowu musze ci dokladnie wsystko
          napisac?? jezdze tak jak mi warunki pzwalaja... jak widze ze jest suhoci dobra
          pgoda to nie bede sie turlal 60 tylko polece szybciej... jak jest deszcz to
          oczywiscie ze nie jestem jakis pierd*nięty i bede jechal znacznei wolniej...

          a tamten cytat...gdzie mozna sie wyrzyc... uwazasz ze to cos złego?? nie ma
          dobrych meijsc do takich zabaw.... a ja chce pojeździc naprawde szybko z
          poslizgami i innymi takimi.... ale przeciez nie bede przy predkosci 90km/h
          wchdozil w zakret na recznym w centrum miasta prwada?? dlatego szukam duzego
          placu na ktory nikomu krzywdy nie zrobie... i bede mogl pojezdzic... dla
          zabawy... sadze ze to cos zupelnie normalnego... czy nie?? parkingi przy
          supermarketach odpadaja... ostatnio mało boku nie skasowałem o latarnie... za
          duzo ich tam.... wiec nie pierdziel mi ze hja mam zapedy na kierowce
          rajdowego... bo włąśnei po to zeby nie jeździc tak po ulicach,... chce
          pojeździc w ten sposob po jakims placu/lotnisku.....

          i PRZESTAN SIE CZEPIAC.... wyluzuj czlowieku bo strasznie spiety i powazny
          jestes.... krotko mowiac NUDNY....
          • mejson.e5 Spięty 09.07.04, 11:41
            Gość portalu: galwa napisał(a):

            "a tamten cytat...gdzie mozna sie wyrzyc... uwazasz ze to cos złego?? nie ma
            dobrych meijsc do takich zabaw"

            Chodziło mi o ten fragment:
            "(nei jest to potrzebne mi...)"

            Bo Ty już umiesz jeździć normalnie i nie musisz się wyżywać.


            .... a ja chce pojeździc naprawde szybko z
            poslizgami i innymi takimi.... ale przeciez nie bede przy predkosci 90km/h
            wchdozil w zakret na recznym w centrum miasta prwada?? dlatego szukam duzego
            placu na ktory nikomu krzywdy nie zrobie... i bede mogl pojezdzic... dla
            zabawy... sadze ze to cos zupelnie normalnego... czy nie?? parkingi przy
            supermarketach odpadaja... ostatnio mało boku nie skasowałem o latarnie... za
            duzo ich tam.... wiec nie pierdziel mi ze hja mam zapedy na kierowce
            rajdowego... bo włąśnei po to zeby nie jeździc tak po ulicach,... chce
            pojeździc w ten sposob po jakims placu/lotnisku..... "

            Nie pisałem, że masz zapędy na kierowcę rajdowego.

            A to, że chcesz poćwiczyć poza drogą, bardzo Ci sie chwali.

            "i PRZESTAN SIE CZEPIAC.... wyluzuj czlowieku bo strasznie spiety i powazny
            jestes.."

            Jeśli ktoś tu jest spięty, to nie ja.
            Ja wciąż wyluzowany jestem.

            ".. krotko mowiac NUDNY...."

            Przykro mi - nie zawsze w telewizji trafiają się super filmy.
            Czasami możesz trafić na seriale...

            Mejson
            • Gość: galwa Re: Spięty IP: *.acn.pl 09.07.04, 18:07
              normalnie jeździc umiem.... owszem... ale czasem chce pojeździc nienormalnie...
              tylko ze robiac to na ulicy mam ogromne szanse na spowodowanie bardzo
              nieprzyjmnego wypadku.... dlatego szukam stale miejsca na takie zabawy :) tylko
              ze znalezieniem problem... keidys bylo lotnisko na bemowie gdzie mozna bylo
              posmigac... ale od wielu lat jest tam osrodek egzaminacyjny i (ze tak powiem)
              dupa z zabawy :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka