Gość: aga IP: 195.85.227.* 04.05.04, 08:45 Czy wiecie kto w Wawie organizuje takie kursy/szkolenia. Interesuje mnie duża ilość zajęć praktycznych w symulowanych sytuacjach kryzysowych na drodze. Dziekuję z góry za podpowiedzi.. a. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: olo Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.04, 08:54 A nie szkoda Ci pieniędzy. Posadź sobie dobrego ducha na fotelu pasażera, a będzie dużo lepiej i taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 13:44 Proponuje Warszawa-Poznań i z powrotem, z pewnością napotkasz "kryzysowe" sytuacje, a poważnie jest coś takiego jak szkoła bezpiecznej jazdy, koszt chyba ok. 800 zł/dzień W-wa, niestety nie pamietam szczegółów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Moto. Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.lot.pl 23.05.04, 07:08 Ośrodek na Bemowie ma plac i samochody z rolkami zamiast tylnich kółek. Można na nich ćwiczyć poślizgi lepiej jak w zimie. Można też przyjechać swoim autem i to jest chyba taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaciekS Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.mad.east.verizon.net 26.06.04, 04:27 To akurat jest kiepska metoda nauki panowania nad poslizgiem. Po pierwsze symuluje ona (w bardzo kiepski sposob) samochody przednio-napedowe co ma sie nijak do panowania nad samochodem tylno-napedowym w poslizgu. Metoda jest kiepska, bo nie pozwala na wyczucie momentu utraty i odzyskiwania przyczepnosci. Dodatkowo nie odzwieciedla problemu aktywnego udzielu zawieszenia (amortyzacja jest zupelnie inna i to ma znaczenie!) Ten kto te metode wymyslil zrobil to glownie dla efektu psychologicznego a nie dla nauki precyzyjnej kontroli samochodu. Lepsze sa szkoly ktore oferuja tzw "skidpad" polewany woda, lub wrecz lodowisko lub ubite "sniegowisko". Z tym ze na lodowisku to mozna zapomniec o jakiejkolwiek przyczepnosci no chyba ze mamy kolce na kolach. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e5 Dobry pomysł! 23.05.04, 16:04 Przeszedłem przez taki kurs w Akademii Jazdy Opel - na lotnisku na Bemowie. Miałem go za darmo ale trzydniowy kurs kosztuje ok. 500 zł. Naprawdę warto - w ciągu kilku godzin przechodzisz (bezpiecznie) przez próby, jakie możesz spotkać na drogach w ciągu kilkudziesieciu lat. Jak dalej będziesz zainteresowana i nie znajdziesz telefonu, to poszukam. Pozdrawiam, Mejson Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaciekS BMW IP: *.mad.east.verizon.net 26.06.04, 04:20 Moge sie zalozyc ze takowy organizuje gdzies w Polsce BMW jako ze ta firma ma szkoly na calym swiecie. Szkola na swoich samochodach i po dwoch trzech dniach wychoidzi sie zupelnie innym kierowca (pewniej jezdzacym w poslizgach i innych "sytuacjach kryzysowych"). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: galwa Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.acn.pl 06.07.04, 11:16 przejedź sie do ośrodka egzaminacyjnego na bemowie.... za trzydniowy kurs zapłaciłem 700 pln....dwa dni (całe) ich samochodami na bemowie (300pln za dzien)... z tego co pameitam mająjakies astry.... ćwiczenia glownei na duzej polaci jakiegos plastiku polanego woda (cholernie śliskie... nie pameitam jak to sie fachowo nazywa)... 3-ci dzien pod warszawa (nie pameitam miejscowosci musialbym sobie przypomniec) własnym samochodem (stwierdzilem ze jazde maluchem sobie odpuszcze i pozyczylem lanosa od wujka).... bardzo sympatyczne i uczy wyprowadzania samochodow z poslizgow przy roznych predkosciach.... ja mam inne pytanie: gdzie w warszawie (lub pod) można sie solidnie wyzyc na samochodzie?? chodzi mi o jakis duzy plac/lotnisko (bemowo juz sie eni nadaje) na ktorym moznaby bylo spokojnie pojeździc z naparwde duzymi predkosciami... tak zeby sie wyszalec i potem na drodze jeździc normalnie (nei jest to potrzebne mi... kolega ma zapędy na kierowcęrajdowego i mowi ze musi sie wyszalec... wiec chce mu pomoc troche bo sprawia realne zagrozenie na drodze... zwlaszcza ze jciec mu meganke kupil)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaciekS Masz moze adres lub telefon? IP: *.gs.com 08.07.04, 23:02 Bylbym wdzieczny. Wybieram sie na wakacje do Warszawy i moglbym spedzic te 2-3 dni ciekawie i z wiekszym pozytkiem. Dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e5 Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! 08.07.04, 23:57 Gość portalu: galwa napisał(a): "przejedź sie do ośrodka egzaminacyjnego na bemowie.... za trzydniowy kurs zapłaciłem 700 pln....dwa dni (całe) ich samochodami na bemowie (300pln za dzien)... z tego co pameitam mająjakies astry" Ople Vectra i Astra ".... ćwiczenia glownei na duzej polaci jakiegos plastiku polanego woda (cholernie śliskie... nie pameitam jak to sie fachowo nazywa)" Płyta poślizgowa - beton pomalowany śliską farbą polewany wodą, współczynnik przyczepności jak na lodzie. Są odcinki do pokonania slalomem wśród pachołków, nawrotu, próby hamowania, testu łosia z poślizgiem bocznym oraz okrągły tor to jazdy po okręgu pokryty kilkoma rodzajami farby o różnych wspólczynnikach przyczepności. "... 3-ci dzien pod warszawa (nie pameitam miejscowosci musialbym sobie przypomniec)" Poligon szkolenia policji w okolicach Piaseczna. "bardzo sympatyczne i uczy wyprowadzania samochodow z poslizgow przy roznych predkosciach...." Przy 50/h nikt z ostrzeżonych i przygotowanych kursantów nie potrafił wyprowadzić z poślizgu szybciej niż za trzecim-czwartym razem. To samo powtórzyło się przy skręcie w drugą stronę. Instruktorzy mówili, że w zasadzie większość kursantów później jeździ ostrożniej i wolniej niż przed szkoleniem. Większość. Ale nie galwa... > ja mam inne pytanie: gdzie w warszawie (lub pod) można sie solidnie wyzyc na > samochodzie?? chodzi mi o jakis duzy plac/lotnisko (bemowo juz sie eni nadaje) > na ktorym moznaby bylo spokojnie pojeździc z naparwde duzymi predkosciami... > tak zeby sie wyszalec i potem na drodze jeździc normalnie (nei jest to > potrzebne mi... kolega ma zapędy na kierowcęrajdowego i mowi ze musi sie > wyszalec... wiec chce mu pomoc troche bo sprawia realne zagrozenie na drodze... Nauka poszła w dżunglę... Mejson Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaciekS Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.gs.com 09.07.04, 00:18 > Przy 50/h nikt z ostrzeżonych i przygotowanych kursantów nie potrafił > wyprowadzić z poślizgu szybciej niż za trzecim-czwartym razem. > To samo powtórzyło się przy skręcie w drugą stronę. > > Instruktorzy mówili, że w zasadzie większość kursantów później jeździ ostrożnie > j > i wolniej niż przed szkoleniem. Problem w tym ze nie wyprowadzaja i jezdza potem wolniej, bo w wiekszosci przypadkow nie czuja przyczepnosci samochodu ani nie reaguja odpowiednio szybko. To wymaga czasu i cwiczen jak kazda rzecz. Trzy dni to dopiero wstep dajacy tylko wyobrazenie. Ja tego wyobrazenia nabralem w dosc smutny sposob okolo 15 lat temu kiedy odbilem sie na zakrecie od kraweznika (dzieki Bogu bo za nim bylo drzewo a pod nim czesto widywalem swieczki) i przylozylem w tyl jakiegos Fiata. Od tamtej pory jezdze wolno gdy tylko czuje utrate trakcji a te utrate wyczuwam dosc precyzyjnie... obecnie na kazdym kole z osobna (wymagalo sporo uwagi by sie nauczyc). Teraz jednak juz powoli radze sobie z poslizgami... na ulicy, ale to jeszcze nie to. Na suchej jezdni potrafie jezdzic bokiem w poslizgu i panowac nad sytuacja przy pomocy gazu i hamulcow (rowniez recznego jak tez hamowania jednoczesnie z gazem na zakretach). To nie oznacza ze mam zamiar jezdzic wolno... bo mozna sie poslizgnac. Mam zamiar przelamac wszelkie leki i slizgac sie w dowolnej sytuacji wyprowadzajac auto. Wolno bede jezdil tam gdzie jest za mala przestrzen by je wyprowadzic lub sytuacja jest nieprzewidywalna. Pierwsza zasada nauczyc sie panowac nad sytuacja a nie zwalniac. Inaczej w sniegu wszyscy bedziemy stac w miejscu. To po co nam samochod? Szkola (jak kazda zreszta) nie jest po to by nas spowolnic, ale zbudowac dyscypline i wyobraznie. Potem portrzebne sa lata praktyki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e5 Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! 09.07.04, 00:55 Gość portalu: MaciekS napisał(a): "Problem w tym ze nie wyprowadzaja i jezdza potem wolniej, bo w wiekszosci przypadkow nie czuja przyczepnosci samochodu ani nie reaguja odpowiednio szybko." Jeżdżą wolniej, bo znają konsekwencje nagłych manewrów podczas szybkiej jazdy. A opanowywać poślizgi naprawdę można się tam nauczyć. I wyczuwać samochód. Problem w tym, że zdarzają się tacy, którzy doskonalenie jazdy uważają za przepustkę do szybszej jazdy, czując się lepszymi od reszty. Łatwo przeszarżować. "To wymaga czasu i cwiczen jak kazda rzecz. Trzy dni to dopiero wstep dajacy tylko wyobrazenie." Lepiej mieć świadomy wstęp niż błogą nieświadomość. "Ja tego wyobrazenia nabralem w dosc smutny sposob okolo 15 lat temu kiedy odbilem sie na zakrecie od kraweznika (dzieki Bogu bo za nim bylo drzewo a pod nim czesto widywalem swieczki) i przylozylem w tyl jakiegos Fiata." Ja podobnie - zaskoczył mnie lód przy +5 na zakręcie i skasowałem przód Łady o latarnię przy 50/h. "Od tamtej pory jezdze wolno gdy tylko czuje utrate trakcji a te utrate wyczuwam dosc precyzyjnie... obecnie na kazdym kole z osobna (wymagalo sporo uwagi by sie nauczyc). Teraz jednak juz powoli radze sobie z poslizgami... na ulicy, ale to jeszcze nie to. Na suchej jezdni potrafie jezdzic bokiem w poslizgu i panowac nad sytuacja przy pomocy gazu i hamulcow (rowniez recznego jak tez hamowania jednoczesnie z gazem na zakretach). To nie oznacza ze mam zamiar jezdzic wolno... bo mozna sie poslizgnac. Mam zamiar przelamac wszelkie leki i slizgac sie w dowolnej sytuacji wyprowadzajac auto. Wolno bede jezdil tam gdzie jest za mala przestrzen by je wyprowadzic lub sytuacja jest nieprzewidywalna. Pierwsza zasada nauczyc sie panowac nad sytuacja a nie zwalniac. Inaczej w sniegu wszyscy bedziemy stac w miejscu. To po co nam samochod? Szkola (jak kazda zreszta) nie jest po to by nas spowolnic, ale zbudowac dyscypline i wyobraznie. Potem portrzebne sa lata praktyki." Ja staram się nie dopuścić do poślizgu na drodze, ale bez zahamowań ślizgam sie na zamkniętych placach. Nie wierzę, że w normalnym ruchu drogowym można bezpiecznie jeździć poślizgami. Co innego opanować poślizg w jego początkowej fazie. A taki poślizg nie raz może zdarzyć się w zimie albo po deszczu. Pozdrawiam, Mejson Odpowiedz Link Zgłoś
macieks_macieks No bo to jest przepustka de facto 09.07.04, 15:54 "Problem w tym, że zdarzają się tacy, którzy doskonalenie jazdy uważają za przepustkę do szybszej jazdy, czując się lepszymi od reszty. Łatwo przeszarżować." Oczywiscie ze latwo przeszarzowac, ale doskonalenie jazdy jest de facto przepustka do bardziej dynamicznej jazdy. Wlasnie o to chodzi. A jak myslisz skad sie biora kierowcy rajdowi? Przeciez to logiczne ze jesli lepiej jezdzisz to mozesz jezdzic bardziej dynamicznie. Natomiast zwroc uwage ze nie pisze "szybciej". Mozna jezdzic szybciej z duzym doswiadczeniem, ale to nie oznacza ze mozna bezmyslnie jezdzic szybko bezgranicznie ufajac swoim umiejetnosciom. Podam przyklad. Otoz moja zona czesto czula sie kiedys zagrozona gdy slizgalem sie na zakretach (na suchej nawierzchni). Tlumaczylem jej ze nie robie tego bez rozeznania sytuacji i mam jeszcze spory margines (moglbym jechac szybciej lub wyprzedzic w tym poslizgu - taka jest prawda bo to potrafie, ale nie jest to sensowne czy bezpieczne). Po jakims czasie zaczela jezdzic ze mna bez napiec, bo widzi ze panuje nad sytuacja i nie jest to moj pierwszy czy dziesiaty raz. Ale kiedys byl pierwszy raz i gdybym tego nie powtarzal to bym do dzis nie umial. Poza tym to wymaga bezwzglednej dyscypliny i wyobrazni co trzeba bedzie zrobic gdy... To jest ten margines a jego znajomosc przychodzi z doswiadczeniem a nie adrenalina wylacznie. Wierz mi ze doskonalenie jazdy w szkole nie jest zadna przepustka, ale doskonalenie latami jest przepustka do ostrzejszej jazdy, ale wielu nie rozumie ze ostrzejsza jazda wcale nie oznacza szybkiej. Wlasnie ostre manewry to jest to czego nalezy sie uczyc a nie tylko unikac poslizgow. Ja ich unikam na sniegu i lodzie, ale wybieram sie na szkolenie by ich przestac unikac i zaczac je czuc. Jesli szkola Opla w Warszawie ma odwrotna nadzieje to kiedy przyjade na wakacje do Polski gdzies we wrzesniu to pokaze ze sie grubo myla. Mam zamiar krecic ich samochody dookola i cwiczyc. mam nadzieje ze przeprowadzaja lekcje teoretyczna w klasie, bo inaczej taki kurs moga sobie wetknac... Wlasnie taki kurs teroretyczny i praktyczny na wielu modelach swoich samochodow przeprowadza BMW. Niestety w USA koszt takowego (3 dni) to okolo $3000. Chociaz zastanawialem sie czy nie pojechac do tekj szkoly w Poludniowej Karolinie. Problem zawsze polega na tym ze jesli masz leki w wykonaniu manewru to go niegdy nie wykonasz. To wlasnie dotyczy takze wyjscia z poslizgu. Bez cwiczen nigdy sie nie nauczysz. Lek w kazdej dziedzinie (nie tylko kierowaniu samochodem) musi byc przelamany. Nie oznacza to ze on zalkowicie odejdzie. Bez leku czesto zaczyna sie glupota. A tak na marginesie nie wiem czy zdajeszz sobie sprawe ze w USA jest szkola w ktorej ucza wlasnie precyzyjnej jazdy z parkowaniem w poslizgu bokiem, jazda 60km/godz calej grupy (a nie tylko dwoch) samochodow w odleglosci 1 metra zderzak od zderzaka i tez na zakretach. Tak, tak sa to mozliwe rzeczy o ktorych sie nie snilo wielu kierowcom nawet kaskaderom. Do tej szkoly przychodza uczyc sie nawet zawodowi kaskaderzy z Hollywood. Nie oznacza to ze te manewry wykonuje sie na ulicach, ale kierowca staje sie pewniejszym. Grawitacji i dzilalania sily odsrodkowej oraz tarcia i przyczepnosci trzeba sie uczyc na wlasnym ciele i samochodzie a nie tylo w teorii i z przepisow ruchu drogowego. Rzecz w tym zeby innym nie zagrazac gdy sie to robi. Niezdecydowanie i niepewnosc kierowcy sa jednymi z najgorszych bledow za kierownica. I wierz mi pisze to jako kierowca z 20 letnia praktyka za kolkiem i setkami tysiecy kilometrow przejechanych. Pozdrawiam, M. Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e5 Re: No bo to jest przepustka de facto 09.07.04, 16:44 macieks_macieks napisał: "Oczywiscie ze latwo przeszarzowac, ale doskonalenie jazdy jest de facto przepustka do bardziej dynamicznej jazdy. Wlasnie o to chodzi. A jak myslisz skad sie biora kierowcy rajdowi? Przeciez to logiczne ze jesli lepiej jezdzisz to mozesz jezdzic bardziej dynamicznie." Żadne szkolenie nie jest przepustką do specjalnej jazdy. W razie wypadku, czy łamania przepisów jesteśmy rozliczani z faktów, żadne dodatkowe szkolenie nie ma tu znaczenia. Kierowcy rajdowi ćwiczą do szybkiej jazdy na zamkniętych odcinkach a w normalnym ruchu jeżdżą spokojnie. "Otoz moja zona czesto czula sie kiedys zagrozona gdy slizgalem sie na zakretach (na suchej nawierzchni). Tlumaczylem jej ze nie robie tego bez rozeznania sytuacji i mam jeszcze spory margines (moglbym jechac szybciej lub wyprzedzic w tym poslizgu - taka jest prawda bo to potrafie, ale nie jest to sensowne czy bezpieczne). Po jakims czasie zaczela jezdzic ze mna bez napiec, bo widzi ze panuje nad sytuacja i nie jest to moj pierwszy czy dziesiaty raz. Ale kiedys byl pierwszy raz i gdybym tego nie powtarzal to bym do dzis nie umial." Wybacz, ale ślizganie sie na publicznej drodze w normalnym ruchu drogowym nie jest rozsądne - nawet przy wysokich umiejętnościach. Moja żona dawno by wysiadła... "Wierz mi ze doskonalenie jazdy w szkole nie jest zadna przepustka, ale doskonalenie latami jest przepustka do ostrzejszej jazdy, ale wielu nie rozumie ze ostrzejsza jazda wcale nie oznacza szybkiej. Wlasnie ostre manewry to jest to czego nalezy sie uczyc a nie tylko unikac poslizgow." Umiejętność wykonania szybkich i gwałtownych manewrów jest oczywiście bardzo przydatna ale w sytuacjach awaryjnych. Zabawa w dynamiczna jazdę i perfekcyjne wykonywanie ostrych manewrów niosą zagrożenie dla innych kierowców często zaskakiwanych przez niespodziewane sztuczki "dynamitów". Nie każdy jest w szczycie formy i nie zamierza ani za Tobą nadążać ani niczego udowadniać. "Ja ich unikam na sniegu i lodzie, ale wybieram sie na szkolenie by ich przestac unikac i zaczac je czuc." Skoro umiesz ślizgać się na suchym, to na śniegu i lodzie powinno być dużo łatwiej. Mówię to bez ironii, bo poślizgi na suchej nawierzchni wymagają większych prędkości. Ale unikaj - możesz 99% wyczuć doskonale ale zawsze pozostaje ryzyko - to zawsze jest balansowanie na krawędzi. O ile na rajdzie może to kosztować tylko dodatkowe sekundy albo kraksę z otoczeniem, to w normalnym ruchu może się to skończyć tragicznie dla innych. W czasie rajdu nie spotkasz w połowie łuku człowieka z zakupami, który pośliznął się pod koła... "Jesli szkola Opla w Warszawie ma odwrotna nadzieje to kiedy przyjade na wakacje do Polski gdzies we wrzesniu to pokaze ze sie grubo myla. Mam zamiar krecic ich samochody dookola i cwiczyc. mam nadzieje ze przeprowadzaja lekcje teoretyczna w klasie, bo inaczej taki kurs moga sobie wetknac..." Kurs zaczyna się od porcji teorii ale prowadzony jest wyłącznie przez aktualnych i byłych kierowców sportowych. Wątpię, byś ich zagiął, zauważyłem, że dostosowują poziom trudności do umiejętności kursanta i każdemu mogą zgolić pióra... "Problem zawsze polega na tym ze jesli masz leki w wykonaniu manewru to go niegdy nie wykonasz. To wlasnie dotyczy takze wyjscia z poslizgu. Bez cwiczen nigdy sie nie nauczysz. Lek w kazdej dziedzinie (nie tylko kierowaniu samochodem) musi byc przelamany. Nie oznacza to ze on zalkowicie odejdzie. Bez leku czesto zaczyna sie glupota." Całkowicie się z Tobą zgadzam - tych manewrów nie da się nauczyć teoretycznie - musi być seria mozolnych ćwiczeń, powtarzanych do urzygu, ale jedyną metodą jest wyrobienie prawidłowych odruchów. Bo na drodze pozostaje czas wyłącznie na odruchy - nie ma go więcej na analizowanie, rozważanie i decydowanie. Od sygnału do końca akcji/wypadku upływa 2-3 sekundy, na decyzję ma się ułamek sekundy. "A tak na marginesie nie wiem czy zdajeszz sobie sprawe ze w USA jest szkola w ktorej ucza wlasnie precyzyjnej jazdy z parkowaniem w poslizgu bokiem, jazda 60km/godz calej grupy (a nie tylko dwoch) samochodow w odleglosci 1 metra zderzak od zderzaka i tez na zakretach." O szkole takiego parkowania nie wiedziałem Szkoda, bo zadałbym szpanu pod remizą ;-) W Polsce w jeździe w kolumnie szkolą m.in. BOR-owików, kierowców rządowych czy parlamentarnych. Oglądasz potem takie konwoje rozpychające się na dwukierunkowej drodze z prędkością 140/h. Sztuka polega w jeździe 'na zakładkę", by zobaczyć co się dzieje z przodu w tym samym czasie, co poprzedzający kierowcy i zareagować jednocześnie. Poza tym używają do pomocy radia i komend głosowych. Nie widzę potrzeby trenowania takiej umiejętności, chyba że planowałbym pracę jako bodyguard. "Niezdecydowanie i niepewnosc kierowcy sa jednymi z najgorszych bledow za kierownica. I wierz mi pisze to jako kierowca z 20 letnia praktyka za kolkiem i setkami tysiecy kilometrow przejechanych." Też mnie irytuje niezdecydowanie innych ale powtarzam, że jeździć mają prawo także gorzej doświadczenie i "wyposażeni". I właśnie to powoduje, że unikam popisów za kierownicą, mimo długiego stażu i doświadczenia. Staram się dotrzeć bezpiecznie do celu i czerpać z tego tyle przyjemności, ile tylko możliwe. Czego wszystkim życzę! Pozdrawiam, Mejson Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: galwa Re: doskonalenie technik jazdy.... ?!! IP: *.acn.pl 09.07.04, 09:28 ty masz jakis problem,?? bo nie łapie... czy znowu musze ci dokladnie wsystko napisac?? jezdze tak jak mi warunki pzwalaja... jak widze ze jest suhoci dobra pgoda to nie bede sie turlal 60 tylko polece szybciej... jak jest deszcz to oczywiscie ze nie jestem jakis pierd*nięty i bede jechal znacznei wolniej... a tamten cytat...gdzie mozna sie wyrzyc... uwazasz ze to cos złego?? nie ma dobrych meijsc do takich zabaw.... a ja chce pojeździc naprawde szybko z poslizgami i innymi takimi.... ale przeciez nie bede przy predkosci 90km/h wchdozil w zakret na recznym w centrum miasta prwada?? dlatego szukam duzego placu na ktory nikomu krzywdy nie zrobie... i bede mogl pojezdzic... dla zabawy... sadze ze to cos zupelnie normalnego... czy nie?? parkingi przy supermarketach odpadaja... ostatnio mało boku nie skasowałem o latarnie... za duzo ich tam.... wiec nie pierdziel mi ze hja mam zapedy na kierowce rajdowego... bo włąśnei po to zeby nie jeździc tak po ulicach,... chce pojeździc w ten sposob po jakims placu/lotnisku..... i PRZESTAN SIE CZEPIAC.... wyluzuj czlowieku bo strasznie spiety i powazny jestes.... krotko mowiac NUDNY.... Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e5 Spięty 09.07.04, 11:41 Gość portalu: galwa napisał(a): "a tamten cytat...gdzie mozna sie wyrzyc... uwazasz ze to cos złego?? nie ma dobrych meijsc do takich zabaw" Chodziło mi o ten fragment: "(nei jest to potrzebne mi...)" Bo Ty już umiesz jeździć normalnie i nie musisz się wyżywać. .... a ja chce pojeździc naprawde szybko z poslizgami i innymi takimi.... ale przeciez nie bede przy predkosci 90km/h wchdozil w zakret na recznym w centrum miasta prwada?? dlatego szukam duzego placu na ktory nikomu krzywdy nie zrobie... i bede mogl pojezdzic... dla zabawy... sadze ze to cos zupelnie normalnego... czy nie?? parkingi przy supermarketach odpadaja... ostatnio mało boku nie skasowałem o latarnie... za duzo ich tam.... wiec nie pierdziel mi ze hja mam zapedy na kierowce rajdowego... bo włąśnei po to zeby nie jeździc tak po ulicach,... chce pojeździc w ten sposob po jakims placu/lotnisku..... " Nie pisałem, że masz zapędy na kierowcę rajdowego. A to, że chcesz poćwiczyć poza drogą, bardzo Ci sie chwali. "i PRZESTAN SIE CZEPIAC.... wyluzuj czlowieku bo strasznie spiety i powazny jestes.." Jeśli ktoś tu jest spięty, to nie ja. Ja wciąż wyluzowany jestem. ".. krotko mowiac NUDNY...." Przykro mi - nie zawsze w telewizji trafiają się super filmy. Czasami możesz trafić na seriale... Mejson Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: galwa Re: Spięty IP: *.acn.pl 09.07.04, 18:07 normalnie jeździc umiem.... owszem... ale czasem chce pojeździc nienormalnie... tylko ze robiac to na ulicy mam ogromne szanse na spowodowanie bardzo nieprzyjmnego wypadku.... dlatego szukam stale miejsca na takie zabawy :) tylko ze znalezieniem problem... keidys bylo lotnisko na bemowie gdzie mozna bylo posmigac... ale od wielu lat jest tam osrodek egzaminacyjny i (ze tak powiem) dupa z zabawy :( Odpowiedz Link Zgłoś