Dodaj do ulubionych

debile na motocyklach

IP: *.chello.pl 21.05.04, 21:27
Skad się wzięło u wielu tych przygłupów na motocyklach przekonanie, ze
wszelkie linie wymalowane na jezdniach to wyznaczone dla nich ścieżki.Wcinają
się między samochody, jeżdzą na jednym kole od swiateł do świateł.To, ze sami
się chca zabić to ich problem. Dawcami mózgow nie będą z oczywisatego ich
braku. Ale po co mi w przypadku kontaktu z takimpodgłupkiem kłopoty,
protokóły, itd.Moze wyznaczyć dla takich drogę, trasę, gdzie na początku
będzie ksiądz a na końcu trumna.Dziwni to ludkowie. Wstydzą się swoich
debilastych twarzy kryjąc je pod kaskami. Personalizacji tez się wstydza bo
numery rejestracyjne podginają tak aby nikt nie wiedział jaka to debina małpa
jedzie na motorze
Obserwuj wątek
    • motodawca1 Re: debile na motocyklach 21.05.04, 22:51
      do jazdy w kaskach zmusza prawo
      ale co do ciebie to ty masz problemy mentalne Ryszardzie
    • mejson.e5 Re: debile na motocyklach 22.05.04, 13:02
      Gość portalu: Ryszard napisał(a):

      "Skad się wzięło u wielu tych przygłupów na motocyklach przekonanie, ze
      wszelkie linie wymalowane na jezdniach to wyznaczone dla nich ścieżki.Wcinają
      się między samochody"

      Nie ma nic złego w tym, że motocyklista omija stojące w korku samochody i ustawi
      się z przodu. W samochodzie siedzi się wygodnie a motor trzeba trzymać, by się
      nie przewrócił, a poza tym - bezpośrednio z rur wydechowych naszych
      ekologicznych pojazdów motocykliści i rowerzyści wąchają wszelkie zdrowe składniki.
      Przejechać między stojącymi samochodami z reguły udaje sie bezpiecznie, chyba że
      ktoś z dwuśladów złośliwie zablokuje przejazd.

      "Dawcami mózgow nie będą z oczywisatego ich braku."

      Na pocieszenie Ryszarda dodam, że większość organów wewnętrznych motocyklisty po
      poważnym wypadku jest tak uszkodzona, że nie nadaje się do przeszczepu. Życzę
      Ryszard, by wszystkie Twoje organy nie potrzebowały nigdy przeszczepu.

      "Wstydzą się swoich debilastych twarzy kryjąc je pod kaskami."
      Kask musi mieć "szczękę" bo głowa jest narażona na poważne obrażenia, a szyba
      chroni przed owadami w oczach.

      "Personalizacji tez się wstydza bo numery rejestracyjne podginają tak aby nikt
      nie wiedział jaka to debina małpa jedzie na motorze"

      Tutaj cwaniacy naginając tablice i przepisy, liczą na bezkarność poprzez
      utrudnienie odzytania nr rejestracyjnych. Na pocieszenie dodam, że policja mocno
      się wzięła za wlepianie kilkusetzłotowych mandatów za nieczytelność tablic.
      Każe wyprostować tablice pod groźbą zatrzymania dowodu rejestracyjnego ale mimo
      ich wyprostowania i tak mandaty wali.

      Apelowałbym do wszystkich rodzajów użytkowników dróg, by wykrzesali z siebie
      odrobinę tolerancji dla "jeżdżących inaczej" (bez podtekstów).
      Maluchy niech nie blokują BMW, motocykliści niech nie przecinają osiedli z
      trzycyfrowymi prędkościami a traktorzyści niech co kilka minut zjeżdżają z drogi
      w intensywnym ruchu by rozładować tłok i emocje za sobą.

      Szerokiej drogi dla wszystkich!

      Mejson
    • Gość: Moto. Re: debile na motocyklach IP: *.lot.pl 23.05.04, 08:08
      Większość motocyklistów ma tendencje do pakowania się w niebezpieczne sytuacje
      bez powodu - tylko dla szpanu. Wydaje im się, że nic im nie może zagrozić, że
      prędkość ich uratuje, że część przepisów jest nie dla nich, a samochodziarze są
      złośliwi. Niestety - na naszych drogach nie ma warunków do rozwijania dużych
      prędkości. Stan dróg jest jaki jest, a przyzwyczajenia kierowców zmieniają się
      powoli. Nie można wymagać, żeby kierowca zauważył motocykilistę, zerkając na
      sekundę w lusterko przed zmianą pasa czy skrętem, gdy motor jedzie 150/h albo
      więcej. Przecież w momencie zerknięcia motor był 200m z tyłu i "tasował" inne
      pojazdy, więc - dla kierowcy auta nie istniał. Oczywiście istnieje też
      bezinteresowna zawiść i złośliwość - jak w każdej dziedzinie życia w Polsce -
      ale nie żądajmy, żeby samochody rozstępowały się jak przed karetką, bo jedzie
      Suzuki GSX 600F. Motocykliści, tak jak inni kierowcy wykorzystują anarchię na
      naszych drogach i część z nich wyjeżdża tylko po to, żeby się pościgać. A
      ponieważ na naszych drogach można spotkać wszystko, to wywracają się na piachu,
      na wystających studzienkach, rozlanym oleju, źle wyprofilowanym zakręcie i -
      giną bez sensu.
      Jeździłem różnymi motocyklami ok. 20 lat i mam jakiś pogląd na sprawę z drugiej
      strony. Oczywiście - warunki ruchu były wtedy inne ale proporcjonalnie
      wyglądało to podobnie. Mało było szybkich motocykli ale szybkich samochodów
      też. Luz na drodze był większy ale stan dróg znacznie gorszy niż teraz.
      Zwyczaje drogowe też były mniej agresywne, chociaż zdarzało się, że samochody
      stawały po skosie, żeby motocykl nie mógł ich wyprzedzić. Generalnie odnoszono
      się z sympatią do jeźdźców na ścigantach, a kierowcy stojąc na światłach, przez
      uchylone szyby zagadywali mnie, że kiedyś też mieli taki motor jak mój. Teraz
      jest dzicz i agresja, tanie cwaniactwo i pogarda dla innych użytkowników drogi.
      Dla wielu kierowców jednoślad to "powietrze" - rower niestety też. Wystarczy
      przejechać się trochę po ulicach, żeby to zrozumieć. Mójemu synowi notorycznie
      zajeżdżają drogę mimo, że porusza się skuterkiem o pojemności 50cm i 50/h. Gdy
      jeździłem motocyklem, to wystarczyło mi przyśpieszyć trochę na starcie przy
      światłach, żeby wyrwać się z tłoku i spokojnie jechać dalej swoim tempem.
      Dzisiaj nikomu to nie wystarczy - muszą drzeć na maxa od świateł do świateł, a
      najlepiej na jednym kole. Bo oni muszą coś udowodnić. Tylko nie bardzo wiadomo,
      co i komu... No i część z motocyklistów to nie są motocylkiści "z krwi i
      kości". To nowobogaccy i bysnesmeny. Kupili motocykl - maksymalnie drogi i
      szybki - bo taka jest moda, a mają już wszystkie "zabawki" w domu i tylko
      motorka im brakowało. Widać to po zachowaniu na drodze. Taki nie odpowiada na
      pozdrowienia innych motocyklistów, nie można oczekiwać od niego pomocy na
      drodze, bo po pierwsze nie chce mu się, a po drugie nie ma bladego pojęcia o
      niczym i żarówkę wymienia w serwisie. To tacy też muszą pokazać, jak szybki i
      drogi mają motor. Ktoś, kto nie zaczynał od KOMARA, JAWY, MZ, czy innych
      bolidów nie ma duszy motocyklisty, a tym samym nie ma duszy kierowcy. Nigdy nie
      będzie szanował innych użytkowników dróg, będzie toczył z nimi wojnę. A na
      wojnie czasem się ginie.
      • mejson.e5 Re: debile na motocyklach 23.05.04, 15:43
        Gość portalu: Moto. napisał(a):

        "Większość motocyklistów ma tendencje do pakowania się w niebezpieczne sytuacje
        bez powodu - tylko dla szpanu. Wydaje im się, że nic im nie może zagrozić, że
        prędkość ich uratuje, że część przepisów jest nie dla nich, a samochodziarze są
        złośliwi. Niestety - na naszych drogach nie ma warunków do rozwijania dużych
        prędkości. Stan dróg jest jaki jest, a przyzwyczajenia kierowców zmieniają się
        powoli. Nie można wymagać, żeby kierowca zauważył motocykilistę, zerkając na
        sekundę w lusterko przed zmianą pasa czy skrętem, gdy motor jedzie 150/h albo
        więcej. Przecież w momencie zerknięcia motor był 200m z tyłu i "tasował" inne
        pojazdy, więc - dla kierowcy auta nie istniał. Oczywiście istnieje też
        bezinteresowna zawiść i złośliwość - jak w każdej dziedzinie życia w Polsce -
        ale nie żądajmy, żeby samochody rozstępowały się jak przed karetką, bo jedzie
        Suzuki GSX 600F. Motocykliści, tak jak inni kierowcy wykorzystują anarchię na
        naszych drogach i część z nich wyjeżdża tylko po to, żeby się pościgać. A
        ponieważ na naszych drogach można spotkać wszystko, to wywracają się na piachu,
        na wystających studzienkach, rozlanym oleju, źle wyprofilowanym zakręcie i -
        giną bez sensu. "

        (Na razie) zgodzę się z Tobą w 100%

        "Dzisiaj nikomu to nie wystarczy - muszą drzeć na maxa od świateł do świateł, a
        najlepiej na jednym kole. Bo oni muszą coś udowodnić. Tylko nie bardzo wiadomo,
        co i komu..."

        Nie jest dobrze uogólniać - póki pisałeś "wielu", "część" to miałeś rację.
        Teraz zaczynasz "nikomu", niedługo bedzie "wsyscy" ;-)

        Masz dużo racji i fajnie czytało się np. o dawnych moto-latach z pozdrawianiem
        się i zagadywaniem.
        Ale obecnie też spotykam na drodze "normalnych" tzn. sympatycznych i
        kulturalnych motocyklistów. Często w korkach robię miejsce gdy widzę w
        lusterkach przeciskajacego się motocyklistę i często dziekują mi za to.
        Jest sympatyczniej, gdy współdziałamy, gorzej gdy generalizujemy.
        A najgorzej, gdy sam fakt jazdy na motocyklu robi z człowieka w oczach innych -
        debila.
        Jak w tytule wątku.

        Pozdrawiam,

        Mejson

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka