Dodaj do ulubionych

Powolutku jest OK!!!

21.06.12, 11:15
Bo wiadomo, ze predkosc zabija. Nalezy wiec powolutku.

Dzis rano, powolutku, jedna pani prawie zderzyla sie z ciezarowka. Czolowo. Powolutku. Otoz przed nia jechala ciezarowka jeszcze bardziej powolutku. Wiec pani za nia, a przede mna, postanowila ja wyprzedzic. Czego z reszta ja, jezdzacy zdecydowanie, calkowicie zaniechalem, bo wasko, a zysk czasowy zerowy (pani miala lokalna rejestracje, wiec powinna o tym wiedziec). Pani podjechala bliziutko, powolutku na szczescie. Skoro juz byla bliziutko, to musiala dosc mocno sie wychylic. To zrobila to, powolutku. Niestety z przeciwka, na tej waskiej szosinie, panoszyla sie ciezarowka. Zamarlem... Jakos, szybciutko, wrocila na swoj pas. Cieszmy sie. W opowiesci tylko raz wystapilo szybciutko. Moim zdaniem to wlasnie uratowalo jej zycie. Mam jednak swiadomosc, ze ilosc powolutku przewaza, wiec wielu uzna, ze temu zawdziecza ocelenie...

Gdy wracalem wczoraj z pracy byl spory korek. Wybralem wiec droge alternatywna, pod szkola moich dzieci. Jest ona zlokalizowana pomiedzy dwoma progami zwalniajacymi, ograniczeniem do 20 km/h (z uwagi na geografie malo kto przekracza to 30 km/h). Co wiecej, jest tam zakret o blisko 90 stopni, jest spory parking przed kosciolem, szkola jest znakomicie widoczna i oznakowana odblaskowymi tablicami. Skradam sie wiec nie jak edek - powolutku. Widze zblizajacego sie do oznakowane przejscia dla pieszych dzieciaka na rowerze. Skoro juz jade powolutku - trudno strace 5 sekund zycie i zatrzymam sie, zamiast pedzic. Z przeciwka jedzie auto. Powolutku - chyba nawet wolniej niz edek przed zatrzymaniem sie. Chlopak wjezdza na przejscie. Kobieta ma jeszcze szanse sie zatrzymac - wszak powolutku ratuje zycie i pozwala zatrzymac sie w na kazde zadanie losu. No coz. Pani sie nie zatrzymala. Gdy trabnalem chlopak sie zatrzymal. Pani nawet nie spojrzala. Wiadomo, ze pani, powolutku, nie zawinila. Winien jest chlopak, bo wjechal na przejscie na rowerze...
Obserwuj wątek
    • nazimno edek40, nie wyleczsz idiotow/idiotek z idiotyzmu. 21.06.12, 11:34
      Nie da sie.
      To zadanie niewykonalne.
      • edek40 Najpierw nalezy sprawdzic 21.06.12, 12:05
        > Nie da sie.
        > To zadanie niewykonalne.

        Moim zdaniem, z cala stanowczoscia, robi sie z niektorych idiotow. Obecne proby nie wylecza szkodnikow drogowych, bo nie dociera do nich, ze nie tylko "ci inni" powoduja tragedie. Wynika to z jezyka, ktorego sformulowania tak latwo daja sie obalic. Ot, chocby predkosc, ktora zabija. Owszem, powiedza. Ale nie mnie, tylko innych. Ja jezdze szybko i jakos zyje.

        Owszem ten jezyk dociera do niektorych. I moim zdaniem powieksza sie grono ludzi, ktorzy uwierzyli, ze predkosc jest kluczowa dla wszystkich zdarzen na drodze. Jada wiec powolutku i...
        • nazimno Jaka populacja taka i rzeczywistosc. 21.06.12, 17:56
          To, co widac na drogach, to co dzieje sie w polityce, to, co wyprawiaja media -
          to wszystko ma swoje przyczyny i pewnym srodowiskom to sie per saldo wyraznie OPLACA.

          Jesli to oceniasz krytycznie (nie Ty jeden) to oznacza to tylko, ze nie poddales sie
          indoktrynacji i masz swoj punkt widzenia.

          Co do racji, slusznosci i takich tam innych pojec, wyjatkowo subiektywnie interpretowanych,
          mozna dyskutowac bez konca.

          Tylko po co, skoro inicjatorzy tego calego systemu maja to gleboko w d...e.




    • bimota Re: Powolutku jest OK!!! 21.06.12, 11:44
      Bawiimy sie w bardow ? :)

      No to ja we wtorek popieprzam na rowerze lesna sciezka, przede mna turla sie babcia, no to wzialem sie za wyprzedzanie. W jego trakcie babcia nagle zaczela skrecac w jakas sciezynke (pewnie sie strasznie spieszyla, trzeba bylo jechac skrotem), powolutku, wiec nie trzeba ani sie rozgladnac, ani zasygnalizowac manewru... JAkos na milimetry udalo mi sie smyknac obok niej...

      TYlko jaka tego puenta ? :)
      • nazimno Tym razem babcia jechala do Czerwonego Kapturka 21.06.12, 11:48
        (z rewizyta)
      • edek40 Re: Powolutku jest OK!!! 21.06.12, 11:59
        > TYlko jaka tego puenta ? :)

        Prosta. Trabie o tym na prawo i lewo. Wychowywanie fotoradarami, suszarkami i pier....lami o nadmiernej do niczego nie prowadzi. Dla mnie istotne jest to, aby ludzie odpowiedzialni przestali gadac farmazony, a wzieli sie za porzadna robote. Szybkosc jest tylko jednym z czynnikow. Czasem jednak mam wrazenie, ze niektorym wydaje sie, ze jedynym, glownym, kluczowym i tym, od ktorego zaczyna sie nieomal kazde nieszczescie na drodze. A to tragiczna w skutkach polprawda. Prawda jest taka, ze puszczone na zywiol 20 lat temu spoleczenstwo, ktore nagle zaczelo byc stac na samochody, wciaz nie zostalo poinformowane na czym tak naprawde polega ruch drogowy.

        Mam swiadomosc, ze wielu uwaza, ze edukowac mozna wylacznie mandatami. Niechby!!! Ale nie tylko za predkosc.
        • bimota Re: Powolutku jest OK!!! 21.06.12, 12:47
          Sama swiadomosc nie wystarczy. Trzeba miec rozum. Jak chcesz go wszystkim zaszczepic ?
          • edek40 Re: Powolutku jest OK!!! 21.06.12, 18:33
            > Sama swiadomosc nie wystarczy. Trzeba miec rozum. Jak chcesz go wszystkim zaszc
            > zepic ?

            Czy ja mowie, ze wszystkim? Ale jest calkiem spora grupa osob, ktorym pewne rzeczy da sie uswiadomic. Pewna moja znajoma nie chciala zapinac pasow. Nie docieralo do niej, ze poduszka sama w sobie moze zabic. Opis nic nie dawal. Zrobilem wiec kiedys zdjecie samochodu po wypadku (kolo firmy mam warsztat). W wyniku niezbyt mocnego uderzenia (sadzac po uszkodzeniach auta) odpalily poduszki. Kierowca albo byl zapiety, albo dal rade utrzymac sie na kierownicy. Prawa poduszka zas jest mocno zakrwawiona, a szyba wypchnieta na jakies 5 cm. Teraz juz sie zapina...

            W metodzie metoda. Do jednego trafia, jak opowiesz, do drugiego zdjecie, a jeszcze do innego fakt, ze moze zabic kogos ze swoich bliskich. A u nas w kolko noga z gazu...
    • pejotpe4 Re: Powolutku jest OK!!! 21.06.12, 17:45
      Wczoraj pewna pindzia w bordowym punkciaku z rejestracją POS cośtam też jechała powolutku (jakieś 70km/h przy ograniczeniu do 90km/h) w stronę obwodnicy Oleśnicy, po czym coś jej do łba strzeliło i przez linię ciągłą (a w zasadzie przez wysepkę: goo.gl/maps/0aVP ) zawinęła się na prawy pas tuż przed moje auto (nawet wyjątkowo też jechałem wyluzowany zgodnie z ograniczeniem: 90km/h) - miała szczęście, że nie myślałem o zielonych migdałach, mam dobre hamulce (pisk był, mimo ESP, ABS i innych pierdół) i umiem niektórym kierowcom czytać w myślach... Gdyby jechała trochę szybciej (albo przestała robić głupoty) nie musiałbym ostro hamować (ale z drugiej strony czasem trzeba sobie podnieść ciśnienie)...
    • mejson.e Bo "bezpieczna" prędkość bywa niebezpieczna... 25.06.12, 22:07
      Niebezpiecznie jest poddać się przekonaniu, że jazda (po)wolna załatwi całość zjawiska pod nazwą "bezpieczna jazda".
      Sam kilkakrotnie złapałem się na tym, że jadąc wolno po prostej drodze trzymałem kierownicę dwoma palcami jednej ręki opartej na podłokietniku i przestawałem wystarczająco uważnie śledzić drogę i lusterka.

      A gdyby NAGLE...
      • edek40 Re: Bo "bezpieczna" prędkość bywa niebezpieczna.. 26.06.12, 10:46
        > Niebezpiecznie jest poddać się przekonaniu, że jazda (po)wolna załatwi całość z
        > jawiska pod nazwą "bezpieczna jazda".

        Ale jakze latwo, skoro predkosc jest glownym tematem pogadanek w TV, a policja karze w zasadzie tylko za to przewinienie.
        • qqbek Wczoraj. 26.06.12, 11:18
          edek40 napisał:

          > Ale jakze latwo, skoro predkosc jest glownym tematem pogadanek w TV, a policja
          > karze w zasadzie tylko za to przewinienie.

          Wczoraj widziałem ten wypadek. Miał miejsce tutaj.

          Fakt - chłopak wbiegł na jezdnię za piłką.
          Ale:
          1. zrobił to na przejściu dla pieszych/tuż obok.
          2. baba uderzyła go lewym błotnikiem i lusterkiem, nie prawym.
          3. baba hamować zaczęła jak chłopak już turlał się po jezdni.
          4. baba wyszła z Volvo (S60) z telefonem przy uchu.
          5. lazłem na obiad do domu z pracy, więc nie chciało mi się czekać na najmądrzejszą Policję (której przyjazd słyszałem, jak już po obiedzie z psem wyszedłem na spacer).
          6. tak, tam pod D6 jest jeszcze tabliczka T27.

          No, ale przecież trzeźwa była a chłopak wbiegł na przejście.
          Ręce opadają.
          • emes-nju Re: Wczoraj. 26.06.12, 11:30
            Na rozmowie przez telefon w czasie jazdy baby nie złapali (a zresztą mogła wysiąść z telefonem, bo już dzwoniła po pomoc), dziecko wybiegło prosto pod samochód, a więc policja nie bardzo chyba mogła wydać inny niż "wtargnięcie" werdykt. Szczególnie, że brak poważniejszych obrażeń sugeruje niewielką prędkość.
            • qqbek Re: Wczoraj. 26.06.12, 12:28
              emes-nju napisał:

              > Na rozmowie przez telefon w czasie jazdy baby nie złapali (a zresztą mogła wysi
              > ąść z telefonem, bo już dzwoniła po pomoc)

              Też racja.

              > dziecko wybiegło prosto pod samochó
              > d, a więc policja nie bardzo chyba mogła wydać inny niż "wtargnięcie" werdykt.

              Dziecko biegło od prawej do lewej (zdjęcie), zdążyło więc cały pas ruchu przeskoczyć. Chłopak właściwie wbiegł w samochód paniusi, która zgarnęła go lewym przednim błotnikiem i w powietrzu "załapał" się jeszcze na cios lusterkiem. Paniusia wyhamowała dopiero przy wjeździe do garaży (cofnij troszeczkę obraz ze zdjęcia, to zobaczysz, że to ładne naście metrów).
              Nie neguje faktu współwiny dzieciaka... chodzi mi o to, że okolica tam jest taka, że tego rodzaju "zdarzeń" spodziewać się tam można od świtu do nocy (obok, przy Zuchów jest duża szkoła podstawowa i boisko, a przy Popiełuszki najbliższe szkole sklepy - czy ja muszę mówić, dlaczego tam należy szczególnie bacznie jechać?). Jak szkoły tobie mało, to zaraz jest jeszcze kościół, dwa przedszkola i spora przychodnia.

              > Szczególnie, że brak poważniejszych obrażeń sugeruje niewielką prędkość.

              Raczej fuks. Huk był taki, że na początku myślałem, że to piłka chłopakowi strzeliła.
              Chłopak upadł na jezdnię i jeszcze obrót na niej wykonał.
              • emes-nju Re: Wczoraj. 26.06.12, 12:38
                Paniusia zapewne się nieco zagapiła ;)

                > Huk był taki, że na początku myślałem, że to piłka chłopakowi strzeliła.

                Błotnik jest niezłym pudłem rezonansowym. Ale to jednak prędkość dziecka tak ładnie na nim wybrzmiała...
          • edek40 Re: Wczoraj. 26.06.12, 12:18
            > 1. zrobił to na przejściu dla pieszych/tuż obok.

            > 2. baba uderzyła go lewym błotnikiem i lusterkiem, nie prawym.

            No to co?

            > 3. baba hamować zaczęła jak chłopak już turlał się po jezdni.

            Gdy ja stuknalem "swojego" pieszego policja zauwazyla dokladnie to samo. Potraktowali to jako okolicznosc calkowicie zdejmujaca odpowiedzialnosc - ich zdaniem nie istnieje kierowca, ktory ma tak zelazne nerwy, aby w obliczu nieuchronnego uderzenia w pieszego natychmiast przekalkulowal, ze warto wdepnac hamulec dopiero po kolizji, bo wtedy policja pomyslala, ze to bylo wtargniecie.

            > 4. baba wyszła z Volvo (S60) z telefonem przy uchu.

            A to dowodzi...?

            > 6. tak, tam pod D6 jest jeszcze tabliczka T27.

            A to oznacza, ze...?

            > No, ale przecież trzeźwa była a chłopak wbiegł na przejście.

            Czyli co konkretnie zle zrobila kierujaca volvo? Poza tym naturalnie, ze znalazla sie tam, gdzie dzieciak akurat gral w pilke?
            • qqbek Re: Wczoraj. 26.06.12, 12:34
              edek40 napisał:

              > > 1. zrobił to na przejściu dla pieszych/tuż obok.
              >
              > > 2. baba uderzyła go lewym błotnikiem i lusterkiem, nie prawym.
              >
              > No to co?

              Przeskoczył cały pas ruchu. Wiem, że dzieci bywają szybkie, ale czas na reakcję kobieta miała.

              > > 3. baba hamować zaczęła jak chłopak już turlał się po jezdni.
              >
              > Gdy ja stuknalem "swojego" pieszego policja zauwazyla dokladnie to samo. Potrak
              > towali to jako okolicznosc calkowicie zdejmujaca odpowiedzialnosc - ich zdaniem
              > nie istnieje kierowca, ktory ma tak zelazne nerwy, aby w obliczu nieuchronnego
              > uderzenia w pieszego natychmiast przekalkulowal, ze warto wdepnac hamulec dopi
              > ero po kolizji, bo wtedy policja pomyslala, ze to bylo wtargniecie.

              Być może, ja jeszcze pieszego nigdzie nie zgarnąłem, a akurat w tamtym miejscu rzadko przekraczam 30-35km/h, bo znam to przejście aż za dobrze.

              > > 4. baba wyszła z Volvo (S60) z telefonem przy uchu.
              >
              > A to dowodzi...?

              Że:
              1. albo dzwoniła już po pomoc (zanim obejrzała chłopaka, który zatrzymał się po locie za jej samochodem, a dostrzec go w lusterku nie mogła, bo jej to lusterko w locie złożył)
              2. albo kończyła rozmowę.

              > > 6. tak, tam pod D6 jest jeszcze tabliczka T27.
              >
              > A to oznacza, ze...?

              Że trzeba szczególnie uważać na wzmożony ruch dzieci w tamtej okolicy. Akurat tam nikt tej tabliczki tak "od czapy" nie postawił.

              > > No, ale przecież trzeźwa była a chłopak wbiegł na przejście.
              >
              > Czyli co konkretnie zle zrobila kierujaca volvo? Poza tym naturalnie, ze znala
              > zla sie tam, gdzie dzieciak akurat gral w pilke?

              Raczej szedł na boisko i piłka mu wyleciała na jezdnię. Ten jadący po prawej wyhamował przed chłopakiem, pani w Volvo jechała w przeciwną stronę i nie wyhamowała. Skoro jeden kierujący dostrzegł w porę niebezpieczeństwo i zareagował poprawnie a druga kierująca, mając więcej czasu na reakcję, nie zdołała, to chyba jednak nie tak do końca "wtargnięcie" było jedyną przyczyną wypadku.
              • edek40 Re: Wczoraj. 26.06.12, 15:45
                > Raczej szedł na boisko i piłka mu wyleciała na jezdnię. Ten jadący po prawej wy
                > hamował przed chłopakiem, pani w Volvo jechała w przeciwną stronę i nie wyhamow
                > ała.

                Zapomniales tego dodac. A to zmienia bardzo duzo.
          • bimota Re: Wczoraj. 26.06.12, 15:31
            I nie chcialo ci sie zeznawac...

            A ja dzis znow mialem rowerowa przygode z babcia... Bez spojrzenia wlazla z chodnika na jezdnie, prosto we mnie (prawie)...
            • qqbek Re: Wczoraj. 26.06.12, 18:03
              bimota napisał:

              > I nie chcialo ci sie zeznawac...

              Wiesz - mi się już dwa razy zechciało.
              Potem się odechciewa (na przykład jak dostaniesz wezwanie na przesłuchanie na godzinę 18:00 31 grudnia - autentyk - żona takie dostała, najwyraźniej liczyli, że się nie stawi).
              Z resztą świadków zdarzenia było kilkunastu, a ja widziałem je z odległości jakichś 50m.

              > A ja dzis znow mialem rowerowa przygode z babcia... Bez spojrzenia wlazla z cho
              > dnika na jezdnie, prosto we mnie (prawie)...

              A mnie chcieli rowerzyści na przejściu dla pieszych potrącić. Idę przez przejście, z przeciwka para (obydwoje około 40-tki) na rowerach po chodniku zatarania. Wjechali na przejście (szerokie było), odszedłem do prawej krawędzi a baba skręca, celując we mnie, odskoczyłem w lewo i mało nie zostałem rozjechany przez jej gacha. Okazało się, że za przejściem w lewo skręcali, dlatego jechali lewą krawędzią przejścia.
              • bimota Re: Wczoraj. 26.06.12, 21:02
                To po grzyba schdziles, trzeba trzymac wlasny tor.. :P
                • qqbek Re: Wczoraj. 26.06.12, 21:54
                  bimota napisał:

                  > To po grzyba schdziles, trzeba trzymac wlasny tor.. :P

                  To by mnie gach "zgarnął" bo on jechał prosto, tylko pindzia skręcała :)
                  Wolno nie jechali, uskoczyłem na tyle późno, że poczułem powiew powietrza.

                  Co za tydzień - w niedzielę ze 200m wlokłem się za dziadkiem dość dzielnie jadącym jakieś 30km/h, tylko po to by zobaczyć jak biedak zsiada z rezygnacją z roweru po tym, jak ktoś za mną stwierdził, że czas mnie wyprzedzić, ale nie pomyślał, że zmusi do nagłego hamowania jadącego z przeciwka (wyjechał tak, jak by go wcale nie widział!) i mało dziadka z roweru nie zrzuci.
                  W sobotę mało nie "zdjąłem" rowerzysty, który "włączył" mi się do ruchu przejściem dla pieszych, wprost z chodnika skacząc mi przed maskę.
                  Wczoraj widziałem wypadek co do winy w którym trudno mi jednoznacznie rozstrzygnąć (widać zadecydowały dwa najważniejsze czynniki - 1. widziałem ten wypadek, 2. nie jestem wszystkowiedzącym policjantem drogówki), ale skłaniam się ku interpretacji daleko różnej od "jedynej słusznej interpretacji misiów w białych czapeczkach".
                  Dziś mało sam nie padłem ofiarą wypadku.

                  Jutra wprost nie mogę się doczekać :(
      • emes-nju Re: Bo "bezpieczna" prędkość bywa niebezpieczna.. 26.06.12, 10:55
        mejson.e napisał:

        > A gdyby NAGLE...

        Otóż to. Prędkość należy dostosowywać. I nie zawsze znaczyć to musi zwolnienie.

        Długotrwała monotonna jazda (vide nasze ciągnące się kilometrami ulicówki o gęstości zabudowy mniejszej niż gęstość zakrzaczenia) bardzo osłabia koncentrację. Ciekawe czy ktoś zadał sobie trud zastanowienia się czy uprawiana w Polsce jazda szybsza niż waaadza pozwolili nie przysługuje się bezpieczeństwu. Bo jadący 70-tką między rzadko zasadzonymi chałupami prawie na pewno jest bardziej skoncentrowany na jeździe, niż snujący się 50-tką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka