wolfgang87
02.07.12, 23:22
Postanowiłem wziąć dzień na wstrzymanie licząc na to, że mnie przejdzie, ale nie przeszło i jednak parę słów naskrobię.
Jechałem sobie nad morze z pięknej stolicy i skorzystałem z 7 + 10 + A1.
Autostradka bardzo przyjemna, ale rozbawiło mnie tankowanie w Lotosie na niej w drodze powrotnej. Była kolejka :) A czemu? Bo są tylko 2 kasy. Oczywiście 2 czynne. Ale nie wyrabiały zbytnio. Strasznie slaby mamy rozmach z tymi autostradami. Nie wiem na czym to polega. Autostrada do stolicy tez ma raptem 2 pasy. Nie wiem, nie wnikam. Ponarzekam tylko, ze jak na swoje poczucie przyzwoitosci to wolabym zaplacic 10zl a nie 28zl za przejazd w jedna strone. Ostry bandytyzm i zlodziejstwo.
A teraz meritum posta. Krajowa 10-tka. Droga jakich wiele. Asfalt: IDEALNY. Po prostu IDEALNY. Na calej dlugosci od DK7 do A1. Niesamowite!
Co do oznakowania: czesc mazowiecka to srednia krajowa. Miernie, ale do przezycia.
Natomiast wjazd do czesci torunskiej przypomnial mi wypad do Ustki, skojarzyl mi sie legendarny Czluchów (okazuje sie, ze to gdzies tam!), etc.
Primo: wszedzie w kraju na skrzyzowaniach sa 70-tki, tutaj sa 50-tki. Juz za takie cos powinna byc dyscyplinarka. Tak sie nie robi. To jest dzielo jakiegos naprawde niedopchnietego zdrowo czlowieka. Tak samo jak te 30-tki i 40-tki w miastach w drodze do Ustki, ktore kiedys widzialem. Podpowiem: nie, nie byly to jakies niesamowite skrzyzowania albo warunki. To bylo naprawde dzielo ciezko zakompleksionego sku... I jak myslicie, czy ktokolwiek przestrzegal tego? Oczywiscie, ze nie. Bylo dosc tloczno. Spora kolumna ruchu. I ta cala kolumna nawet nie drgala.
Ale to jest pikuś.
Najgorsze jest oznakowanie poziome, czyli linie ciagle, przerywane w polaczeniu ze znakami zakazu wyprzedzania (kolejny kretynizm). Linia ciagla potrafi zmienic sie w przerywana tuz przed gorka. Niezle, prawda? Zakaz wyprzedzania takze jest odwolywany w takim miejscu, ze nie ma jak wyprzedzac, bo gorka, bo zakret, bo wysepka.
I tak paredziesiat kilometrów.
O ile 50-tki moge wybaczyc i mam w dupie (tylko po co to jest), o tyle oszukańcze na przestrzeni kiludziesięciu km oznakowanie poziome to dla mnie kryminał. Nie, nie wrobiło mnie to, bo jechałem za dnia. Ale w nocy? Wole nie wiedzieć. Ja jednak do jasnej ciężkiej cholery trochę wierzę w oznakowanie poziome! Naprawdę! Może za mało na zachodzie Polski bywam? No to jednak może pozostanę na ścianie wschodniej. Ta mnie raczej nie zawodzi. Od południa, aż po północ jest w miarę poprawnie.
Jeśli ktoś wytrwał do tego miejsca, dziękuję, wyżaliłem się :)