hannl
13.03.13, 12:16
Jak wiadomo, ponizsze oznakowanie obszaru zabudowanego przy wjezdzie do Warszawy jest bledne i totalnie spartolone przez znakologow.
Nasz forumowy ekspert, ktory nie wie "absolutnie nic" i "nie ma pojecia" o stawianiu znakow zaprezentowal alternatywe z duzym potencjalem na hit eksportowy:
Zamiast dwoch znakow D42 przy polnocnym wlocie do Warszawy przez ul Pulkowa (jak wyzej) nalezy postawic ich z pol setki przy kazdym skrzyzowaniu/zjezdzie/wjezdzie w obrebie calej polnocnej Warszawy na gleboksci do ok. 7 km
w tym do samego centrum.
Tak wiec bedac np. w samym centrum Warszawy tuz przed wjazdem na stare miasto byloby sie jeszcze w obszarze niezabudowanym.
Przejezdzajac przez szereg ulic w Warszawie opuszczaloby by sie obszar zabudowany po to, zeby po drugiej strony ulicy wjechac ponownie w ten sam obszar zabudowany.
Tablice konca i poczatku obszaru zabudowanego widzialoby sie przy tym rownoczesnie, w niewielkim odstepie, swietne i unikalne rozwiazanie.
Do i tak (ponoc) o wiele przeladowanego informacjami (znaki, drogowskazy, pasy, przejscia dla pieszych, ruch poprzeczny, swiatla itd) otoczenia, doszloby kilkadziesiat duzych tablic z napisem "Warszawa".
W sumie ciekawe i niezwykle oryginalne rozwiazanie, jakim nie moze poszczycic sie nawet Phnom Penh.
Moglby to byc tez byc swietny hit eksportowy np. do zachodnich sasiadow, ktorzy jako niezwykle nieudolny ludek popelniaja bez porownania wieksze bledy niz polscy znakolodzy:
Ponizej wjazd do ich stolicy gdzie na dlugosci okolo
2,5 km nie ma nie tylko zadnych domow, skrzyzowan ale nawet krzakow ani niczego innego. Kilkaset metrow dalej cala droga ginie nawet pod ziemia. I tam ci dyletanci postawili znak "obszar zabudowany".