rekrut1
24.04.13, 11:58
- To że mamy fatalne drogi nie ulega wątpliwości, nie da się tego zmienić nawet przy pomocy tysięcy zdjęć wykonanych w zakamarkach UE.
Czas przemieszczenia się powiedzmy na odcinku 300km w Polsce jest znacznie dłuższy niż w innych krajach UE. Zaklinanie rzeczywistości czy wciskanie sobie nawzajem "kit" tego nie zmieni.
- W każdym kraju na drogach "grasuje" jakiś tam procent oszołomów. Polska "procentowo" nie odbiega pod tym względem od innych. Problem zaczyna się dopiero przy próbie ich utemperowania.
- Mam pytanie : Ile nie oznakowanych radiowozów z wideo rejestratorami jest w stanie zmniejszyć liczbę wypadków o 1% ?
- Ile "zwykłych" oznakowanych aut policyjnych można spotkać na "Polskich drogach" przejeżdżając np. owe 300km. ?
- Widzicie oszołoma szalejącego na szosie, po jakim czasie po telefonicznej interwencji można spodziewać się reakcji policji ?
- Jak można "wpuszczać" TIRy (które chcą omijać bramki)na drogi trzeciej klasy gdzie nawet z trudem wymijają się dwa samochody osobowe ?
Takich pytań jest znacznie więcej(choćby o infrastrukturę poprawiającą bezpieczeństwo na głównych drogach krajowych).
Nie zadaję tych pytań "sztuka dla sztuki". Bezpieczeństwo na drodze to nie tylko sama jakość dróg ale wiele innych czynników które "owocują" wysokim miejscem w rankingu bezpieczeństwa w UE (i nie tylko). :(
Nie zmienią tego tysiące radarów mobilnych i stacjonarnych (może o kilka procent) oraz wmawianie wszystkim kierowcom że są piratami, bo tak nie jest.
Ostatnio przejechałem po naszych drogach ~600km. Widziałem ze 25 "budek poboru opłat", jeden mobilny radar kontrolujący kierowcę i ani jednego radiowozu patrolującego a podobno prewencja jest najważniejsza. :)
Sorki, jak zwykle się rozpisałem.
Pozdr.