agios_pneumatos
23.08.13, 16:58
Czyli tak. Kraj, w którym trawa jest bardziej zielona, a niebo bardziej niebieskie od polskich.
Drogi idealne. Waaaadza dba i ponosi odpowiedzialność za kierowcę. Gdzie, przypomnijmy, jednym z najważniejszych elementów tej układanki jest przestrzeganie przepisów.
Ale najlepsi kierowcy Europy nie dadzą się stłamsić. Tyle, że... przekraczają ograniczenia, linie ciągłe i żyją. Nie... okazuje się, że niemieckie ograniczenia są na wyrost, pod ciężarowkę na mokrym i tym samym... nie obowiązują naszych miszczów.
Jeszcze jedna rzecz. Gwarantem przestrzegania przepisów tamże jest mandat. Ciężki, drogi i nieuchronny. I to dyscyplinuje. A podobno gdy w nIemczech przekroczy się prędkość to wylatuje się z zakrętu. I w ogóle znaki tam mają sens. Jak np 60 km/h po robotach drogowych w lesie pilnowane przez policję.
W Polsce nie respektuje się znaków, bo są na wyrost, pod ciężarówkę i znakolodzy so gupi. A w Niemczech?
www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/przepisy-ruchu-drogowego-za-granica/12145674