realdalia7
02.09.13, 18:38
Może coś podpowiecie mi, bo pierwszy raz mialam stłuczke i nie znam procedur. Byłam sprawca kolizji, uderzyłam w tył eLki, policji nie było, spisalismy oświadczenie. Po dwóch dniach TU do mnie dzwoni, że mam przyjechać do ich siedziby (ok 50km) z dokumentami, wypełnić formularze, narysowac szkic i przyjechac oczywiście autem, którym uderzyłam poszkodowanego żeby mogli zrobic zdjęcia. Autem nie pojadę, bo stoi na warsztacie, nie wiem czy mnie stac w tym miesiącu na naprawę, bo to koszt ok 4tys, co uprzejmie pani wyjasniłam. Dzis dostałam od nich pismo tej samej treści.
Powiedzcie mi, czy rzeczywiście moga uzależniac wypłate odszkodowania od tego czy pojade do nich osobiście? Pomijam już fakt, że auta im i tak nie dostarczę. Czy zapis w regulaminie "mam obowiązek dostarczyc wszytskie wymagane dokumenty i udostepnic samochód" oznacza, że w razie ich wątpliwości to ja mam jeździć do nich i je rozwiewać? Nie chcę robic panu, który nie wezwał policji, pod górkę, ale nie mam czasu na przejażdżki na dodatek nie mam samochodu. Towarzystwo to TUW.