dariusz199
19.01.25, 19:12
Witam, ostatnio miałem nie miłą sytuację chciałem się dogadać bo sam nie byłem pewny czy aby na pewno nie ma też mojej winy lecz się nie udało. Sytuacja następującą, droga jednokierunkowa z możliwością parkowania równoległego po obu stronach. Znalazłem miejsce podjechałem jeszcze do przodu po czym zatrzymałem się i rozpocząłem manewr parkowania. Zacząłem cofać i ustawiać się w wyznaczone miejsce. Gdy schowałem się w około 90% (wystawał tylko przód) delikatnie odbiłem się od krawężnika i w tym momencie uderzył we mnie samochód. Szkód nie ma za wiele porysowany zderzak i połamana atrapa halogenu, a w drugim samochodzie porysowane drzwi przód tył. Chciałem się dogadać z właścicielką by sprawa się rozeszła po kościach i każdy odjechał w swoją stronę bo nie byłem pewny czy aby na pewno była to moja czy jej wina. Chodź bardziej mi się wydawało że jej ale myślę nie chce nikomu problemów robić ja sobie to wyklepię a widząc jak wygląda tamten samochód z 2000 roku już trochę przegnity i też nie jedną kolizję widział myslę odpuszczę. Lecz mój błąd nie spisaliśmy żadnego oświadczenia jedynie mam zdjęcia dowodu i umowy i numery telefonu. Po kilku godzinach od kolizji telefon że ona tego tak nie zostawi moja wina i idzie na policję. Jak myślicie czyja to mogła być wina i jak rozwiązac tą sprawę?