Gość: e2rdwo
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
18.02.05, 13:45
STOP ŚMIERCI NA PRZYDROŻNYCH DRZEWACH
Sulęcin, 23.11.2004
LIST OTWARTY DO PANA PROFESORA DOKTORA HABILITOWANEGO
ANDRZEJA ZOLLA
RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH
Zwracam się do Pana z prośbą o interwencję w sprawie dotyczącej bezpieczeństwa
w ruchu drogowym. Problem ten jest ważny nie tylko dla mnie, ale także dla
wielu obywateli korzystających z dróg publicznych w Polsce. Sprawa dotyczy
przepisów, które zezwalają na uprawianie drzew w bliskiej odległości od
krawędzi jezdni. Uważam, że przepisy te są niezgodne z Konstytucją RP,
naruszają podstawowe prawa obywatelskie i przyczyniają się do około 20%
łącznej liczby tragicznych wypadków na polskich drogach.
Zwyczaj sadzenia przydrożnych drzew wywodzi się z dawnych czasów, kiedy to
podróżowano konno, a drogi były nieutwardzone. Wtedy to drzewa wyznaczały
linię drogi – miało to niemałe znaczenie w nocy czy po obfitych opadach
śniegu. W czasie wojen drzewa osłaniały ruchy wojsk. Latem cień drzew dawał
ulgę w czasie upałów. Wtedy to przydrożne drzewa spełniały bardzo pożyteczną
rolę. W miarę rozwoju motoryzacji, poprawy jakości dróg i wzrostu prędkości
podróżowania, przydrożne drzewa stawały się coraz większym zagrożeniem w ruchu
drogowym, gdyż każde wypadnięcie pojazdu z drogi i zderzenie z pniem drzewa
przeważnie kończy się tragicznie.
Wypadnięcie z drogi może się przydarzyć każdemu kierowcy, szczególnie młodemu,
początkującemu, ale ci najbardziej doświadczeni też popełniają błędy.
Wystarczy chwila dekoncentracji, odwrócenie uwagi, zła ocena stanu
nawierzchni, zbyt szybkie wejście w zakręt, nagłe hamowanie, przemęczenie,
zasłabnięcie, czy nawet zaśnięcie za kierownicą. Do wypadnięcia z drogi nie
zawsze dochodzi z winy kierującego. Często następuje to z winy innych
użytkowników dróg np.: gdy pojazd jadący z przeciwka wpadł w poślizg, lub gdy
ma nagłą awarię i kierowca stracił panowanie nad pojazdem, gdy kierowca
pojazdu jadącego z przeciwka jest pijany, lub zasłabł za kierownicą, gdy
niedoświadczony kierowca niebezpiecznie prowadzi pojazd, czy zajeżdża drogę.
Do tego samego doprowadzić może próba ominięcia pieszego, zwierzęcia lub
rowerzysty, gdy nagle wtargną na jezdnię. Jeżeli przy drodze nie ma drzew,
takie sytuacje nie oznaczają zazwyczaj nic groźnego. Pojazd ląduje na poboczu,
w krzakach lub w polu, a w najgorszym przypadku w rowie. Nawet gdy dojdzie do
przewrócenia się pojazdu lub tzw. „dachowania”, podróżni mają ogromne szanse
wyjść z takiej przygody bez szwanku.
Niestety, zarządcy dróg publicznych w Polsce uprawiają na poboczach, blisko
krawędzi jezdni miliony drzew, czego efektem jest śmierć lub kalectwo tysięcy
podróżnych, których pojazd wypadł z drogi.
Często wypadnięcie z niej spowodowane jest fatalnym stanem nawierzchni. Do
utraty panowania nad pojazdem i wypadnięcia z drogi może przyczynić się
nieoznakowana dziura w jezdni, koleina, garb lub wybój, śliska nawierzchnia
(nawet gdy jest sucho), kałuża, rozlany olej, rozsypany żwir, błoto lub glina
naniesione na jezdnię przez maszyny rolnicze, czy zła geometria drogi. Dla
motocyklistów niebezpieczne są nawet poziome znaki na jezdni malowane zbyt
śliską farbą, czy okruchy hartowanego szkła leżące na jezdni po kolizji.
Wypaść z drogi możemy również wskutek niemożliwej do przewidzenia nagłej
awarii technicznej pojazdu np.: nagłe pęknięcie opony w czasie jazdy,
pęknięcie drążka układu kierowniczego, pęknięcie półosi koła, wyciek w czasie
jazdy płynu hamulcowego itp. Jeżeli przydarzy się to na drodze, gdzie rosną
przydrożne drzewa, wówczas te pożyteczne rośliny mimowolnie wykonają
makabryczną egzekucję na niewinnych użytkownikach dróg. Największy tego typu
wypadek z udziałem autobusu i drzewa wydarzył się 2.5.1994 pod Gdańskiem.
Wskutek pęknięcia opony w czasie jazdy, autobus wypadł z drogi i uderzył w
przydrożne drzewo. Siła bezwładności w zetknięciu z pniem drzewa spowodowała
krwawą masakrę, w której zginęło około 30 osób.
Drzewo, rosnące blisko krawędzi jezdni, jest tak samo niebezpieczne, jak
wojskowa mina przeciwpancerna i podobnie jak mina nie robi nikomu krzywdy,
dopóki ktoś na nią nie najedzie.
Czy urzędnikom odpowiedzialnym za nasze drogi, tak trudno porównać skutki
wypadnięcia pojazdu z drogi na odcinku porośniętym drzewami, do skutków
identycznego zdarzenia na odcinku wolnym od przydrożnych drzew?
Przydrożne drzewa powodują wiele zagrożeń w ruchu drogowym. Zasłaniają
widoczność na poboczach, na zakrętach i łukach jezdni, przed skrzyżowaniami
czy przejściami dla pieszych.
Utrudniają swobodny zjazd na pobocze w celu ominięcia niebezpiecznej sytuacji
na drodze lub nagle zauważonej przeszkody. Utrudniają poruszanie się pieszych,
rowerzystów i zwierząt poboczem drogi. Utrudniają obsychanie jezdni, a system
korzeniowy powoduje rozsadzanie nawierzchni. Szybko odrastające gałęzie często
zasłaniają ważne znaki drogowe, co dla podróżnych nie znających drogi jest
śmiertelnie niebezpieczne. Do poślizgu i wypadnięcia z drogi może doprowadzić
warstwa leżących na jezdni liści, pod którą nieraz znajduje się szron. Taki
sam efekt może spowodować warstwa rozgniecionych owoców dębu lub kasztanowca,
zwłaszcza po opadach deszczu. Zimą cień rzucany przez gęste konary na jezdnię
utrudnia stapianie powłoki lodu, co powoduje, że sucha jezdnia na odcinku
wolnym od przydrożnych drzew niespodziewanie zamienia się w ślizgawicę na
porośniętym drzewami odcinku drogi.
Dużym zagrożeniem dla podróżnych są gałęzie leżące na jezdni po burzy, lub
opadach śniegu.
Zmuszają one kierujących do gwałtownego hamowania, co grozi poślizgiem i
wypadnięciem z drogi wprost na drzewo lub do bardzo niebezpiecznego manewru
ich omijania – co z kolei grozi czołowym zderzeniem z pojazdem jadącym z
przeciwka. W podobnych okolicznościach doszło do tragicznego wypadku w dniu
17.10.2004 pod Lublinem, w którym zginęło kilku sportowców ze Świdnika. Gdyby
nie gałąź leżąca na jezdni, tej tragedii by w ogóle nie było.
Drzewa, rosnące blisko jezdni, przyczyniają się do tysięcy tragicznych
wypadków na polskich drogach. Ale to nie drzewa są winne, gdyż o tym, gdzie
one rosną, decydują ludzie mający zdolność logicznego myślenia i przewidywania
skutków i następstw swoich decyzji. Drzewa mogą rosnąć w lesie, w parku, na
skwerze czy w ogrodzie i cieszyć człowieka swym pięknem, pełniąc jednocześnie
wiele pożytecznych funkcji. Niestety, mogą też rosnąć na poboczach dróg,
siejąc niepotrzebnie zniszczenia i kalectwo, cierpienia i śmierć.
Drzewa rosnące blisko jezdni stwarzają szczególne zagrożenie w czasie silnych
wiatrów, a zagrożenie to dotyczy nie tylko użytkowników dróg. Gdy prędkość
wiatru przekroczy 100km/h na jezdnię spadają duże ułamane konary, które mogą
przygnieść pojazd i ranić lub zabić podróżnych. Gdy prędkość wiatru wzrośnie,
walą się na jezdnię powyrywane z korzeniami drzewa, całkowicie tarasując
drogi. Tylko w jednym dniu 18.11.2004 miało miejsce kilka tego typu wypadków:
w Starogardzie Gdańskim na jadący w kierunku Chojnic samochód upadło
przydrożne drzewo, zabijając dwie osoby, w Pruszczu Gdańskim drzewo runęło na
samochód raniąc dwie osoby, w Giżycku drzewo przewróciło się na samochód,
zabijając osobę, która kierowała pojazdem itd.
Odblokowywanie zatarasowanych przez powalone drzewa dróg trwa nieraz bardzo
długo i w tym czasie podróżni zmuszeni są do długich postojów lub objazdów,
przez co ponoszą straty materialne. Natomiast mieszkańcy miejscowości, do
których prowadzą zatarasowane drogi, pozbawieni są możliwości korzystania z
pomocy Pogotowia Ratunkowego, Straży Pożarnej, Policji i innych służb
ratowniczych. Przykładem może tu być huragan, jaki miał miejsce w rejonie
Pisza 4.7.2002. Silny wiatr powyrywał z korzeniami około tysiąca przydrożnych
drzew, całkowicie tarasując ponad 250 kilometrów dróg publicznych. Podobne
huragany wydarzają się w różnych rejonach kraju i w naszym klimacie są
zjawiskiem całkowicie normalnym. Dlaczego obecnie obowiązujące przepisy
po