Dodaj do ulubionych

Jazda lewym pasem, kultura na drodze

07.06.05, 22:04
Chciałbym zapytać jak zachowujecie sie w sytuacji gdy sa dwa pasy do jazdy w
jednym kierunku, a z prawej jest wjazd... Jadac prawym pasem zjezdzacie na
lewy by umozliwic wjazd tym z prawej czy tez uwazacie, ze to ich problem?
Obserwuj wątek
    • Gość: :) Re: Jazda lewym pasem, kultura na drodze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 00:17
      zjeżdżam ale jeśli nie zajade temu na lewym pasie... kultura wymaga by takiego
      osobnika wpuścić...
      • emes-nju Re: Jazda lewym pasem, kultura na drodze 08.06.05, 09:47
        Gość portalu: :) napisał(a):

        > zjeżdżam ale jeśli nie zajade temu na lewym pasie... kultura wymaga by
        > takiego osobnika wpuścić...


        Kultura i czysto egoistyczne dazenie do zachowania max. plynnosci ruchu :-P

        Tez zawsze staram sie zjezdzac na lewo, zeby wlaczajacy sie mieli wolna droge. Tym bardziej, ze w Polsce pasy rozbiegowe nie sluza do "rozbiegniecia sie" i bezkolizyjnego wlaczenia do ruchu, tylko do dojechania do jego konca z wlaczonym kierunkiem i czekania na zmilowanie. Skutkiem tego jak juz ktos zlituje sie nad mrugaczem, musi sie praktycznie zatrzymac.
        • Gość: olo Re: Jazda lewym pasem, kultura na drodze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.05, 10:14
          Jeśli to tylko możliwe,zawsze.
    • jaro_ss Re: Jazda lewym pasem, kultura na drodze 08.06.05, 10:36
      Jak tylko lewy jest wolny....
    • elvispresley Re: Jazda lewym pasem, kultura na drodze 08.06.05, 10:46
      A ja dziś, jak zwykle chcialem plynnie wpuścić gościa, który wyjechal z prawej
      na pas dojazdowy i nawet wlączyl kierunkowskaz (o co trudno w Warszawie),
      zwolnilem, za mną auta też, widząc co robię, a gość nic. Stal jak osiol. I co?
      Ile razy musi sie to zdarzyć by kierowca sobie odpuścil wpuszczanie aut do
      ruchu? I dlaczego oni jadą jadą i sie zatrzymują? Przecież nikt nie stanie w
      gęstym ruchu dęba ryzykując dzwon w pupę (wiadomo, że gość z tylu jedzie 2m za
      tobą). A tak, gdyby jednostajnie przyśpieszal z wlączonym kierunkowskazem -
      wszyscy byli by szczęśliwi - i wilk syty i owca cala, hm?
      • Gość: kolowr ale to trzeba umieć !!!!!! IP: *.kom / *.kom-net.pl 13.06.05, 00:02
        a jak się do kościoła 3 ulice dalej jeździ tylko i czasem w miasto w tygodniu,
        to włąsńie takie tego efekty. są "kierowcy" co się boją swoich własnych
        samochodów, by przypadkiem taka bestia jak HTP nie wyskła się spod kontroli :D
        heheheh
        alebo po prostu oszczedzają na tych 14 kroplach paliwa :(
    • Gość: 130rapid Re: Jazda lewym pasem, kultura na drodze IP: 82.160.23.* 09.06.05, 22:04
      Tak, jeżeli to nikomu na lewym pasie nie uwłaczy.

      Chociaż czasem - dasz im dłoń, odgryzą ci rękę.

      Raz kiedyś tradycyjnie zrobiłem miejsce na prawym pasie, żeby towarzystwo na
      ruchliwym wjeździe mogło łatwiej wjechać na "moją" dwupasmówkę. Aż tu nagle
      władowała się na mnie (jadącego już lewym pasym) Leganza, próbująca za wszelką
      cenę wyprzedzić 126p turlającego się przed nią.

      Akurat leciałem testowaną Octavią II i miałem "dzięki" temu okazję przetestować
      ABS, a potem łapanie pasa zieleni lewymi kołami przy szybkości 100-110 km/h
      (ocena za tę figurę 4-). Gość w Leganzie wjechał na mój pas połową szerokości
      auta, po czym zreflektował. Gdyby nie moje dramatyczne manewry, to byśmy się
      bumsnęli narożnikami.
    • Gość: Swan Ganz Czy Ty musisz o takie bzdury pytać?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 22:28
      musisz bo sam nie wiesz co masz zrobić??
      To Ci powiem; jak zobaczysz takiego co by chciał się włączyć to go nie
      wpuszczaj. Jak on przyśpiesza to Ty też, jak hamuje - Ty również. I tak do aż
      go wsadzisz na barierki albo do rowu. Pamiętaj - bądź konsekwenty nigdy nikomu
      nie ułatwiaj włączenia się do ruchu. Szczególnie karetkom. Matole.
    • Gość: :) coś o autobusach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 22:41
      dziś idąc chodnikiem, przyglądałem sie jak to kierowcy wpuszczają autobusy, i
      stwierdziłem, że jak nie wpuszczali tak wpuszczać nie bedą, kierowca autobusu
      jeszcze nie zamknął drzwi a już włączył kierunek, jakaś kobitka sie zatrzymała
      ale gość jeszcze cos tam w papierach grzebał, efekt był prosty- ze 20
      samochodów czekających na łaskawce w autobusie... i widze, ze to jest nagminne
      u kierowców autobusów...
      • bwv1004 Re: coś o autobusach 10.06.05, 11:39
        przesada z nagminnością. Zdarza się, ale nieczęsto. Zauważyłem za to, że
        ostatnio coraz częściej kierowcy autobusów dziękują awaryjnymi za wpuszczenie.
        Miło.
        • elvispresley Re: coś o autobusach 10.06.05, 14:09
          Bzdura! Mają ci dziękować, że wykonaleś swój obowiązek?? Jak przechodzisz na
          przejściach na zielonym tez dziękujesz kierowcom, że cię nie przejechali?
          • bwv1004 Re: coś o autobusach 10.06.05, 18:01
            Nie mówię, że mają - tylko że miło, że dziękują. Popieram uprzejmość i życzliwy
            usmiech na drodze. Tym bardziej, że sytuacja może być nieostra, ze względu na
            Art. 18 ust 2 KD.
          • Gość: :) Re: coś o autobusach-do elvisa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 12:23
            widać, że dużo to nie spędziłeś na drodze, jadąc 12godzin często ktoś wymusza
            pierszeństwo ( a teoretycznie nie powinien!! ), autobusy w miastach chcą
            wyjechac z przystanku, TIR przy wyprzedzaniu spycha na pobocze... Wszystko to
            nabiera innego obrazu przed podziękowanie czy przeproszenie awaryjnymi albo jak
            wyprzedzają TIRami przez machnięcie ręką czyli przeproszenie, jeden mały gest,
            tak niby nie wiele znaczący pokazuje, że jednak są ludzie kulturalni i nie
            robią oni z drogi toru wyścigowego czy lekarska na kompleksy! Jeśli ja
            wyprzedzam ( i nie TIRem tylko prywatnym osobowym) i ktoś mi zjedzie czy
            kierunkiem mrygnie, ze moge wyprzedzać to zawsze dziekuje awaryjnymi albo
            kierunkowskazami, tak samo jak w mieście ktoś mnie wypuści z parkingu, z
            którego nie można za cholere wyjechać, a jeśli mi ktoś podziękuje to mrygne na
            dodatek dlugimi, no ale to już pewnie nie wiesz co to znaczy bo masz gdzieś
            kulture... A przepisy są przepisami - pamiętaj ! Zycie toczy sie swoją
            drogą ... Wiec napisze raz jeszcze - jeden mały gest, a tak wiele wyjaśnia...
    • kolowr o ilem siem nie mylem, to jest nakaz w KD 13.06.05, 00:09
      ale być moze to dotyczyło tylko autostrad albo coś... nie pamietam już...

      a co do autostrad, to uwielbiam jak tak robią tirki jadące 80 kmh, gdy tuż przed
      moją maskę (160 kmh) wpadają, ustępując miejsca innemu tirowi włąćzającemu się
      do ruchu
      • vatseq Re: o ilem siem nie mylem, to jest nakaz w KD 16.06.05, 09:03
        kolowr napisał:

        > (...) gdy tuż przed moją maskę (160 kmh) wpadają, ustępując miejsca innemu
        tirowi włąćzającemu się do ruchu

        160? Łamiesz Waćpan przepisy! Nie dyskutuj o bezpieczeństwie, gdy przyznajesz
        się do jazdy z nadmierną prędkością! No chyba, że robisz to w Niemczech.

        vatseq
    • paul_78 Re: Jazda lewym pasem, kultura na drodze 13.06.05, 19:28
      Różnie to bywa. Generalnie staram się wpuścić - np. zwalniam i mrugam światłami,
      żeby wjechał, czasem zjadę na lewy pas. Ale na pierwszym miejscu jest to, żeby
      nie spowodować dzwona z kimś z tyłu albo nie zajechać drogi na lewym. Najpierw
      bezpieczeństwo, potem kultura.
      • Gość: iza Ludzie, więcej zdrowego rozsądku! IP: *.torun.mm.pl 13.06.05, 22:02
        Otóż to. Mi się takie akrobacje wydają nadmiarem uprzejmości i nigdy nawet nie
        przychodzi mi do głowy, żeby zmieniać pas dlatego, że ktoś chce wjechać na
        drogę, którą jadę. Także nie oczekuję tego od innych, gdy jestem w sytuacji
        wjeżdżającego. Przecież to bez sensu. Jeśli za mną nikt nie jedzie, to gość może
        tę sekundę poczekać. A jeśli są inne samochody dookoła, to i tak takie gesty nic
        nie dadzą, a można narobić niezłego zamieszania.
        Za to zawsze uważam, żeby nie zjeżdżać w takiej sytuacji na prawy pas, owszem.
        Uważam, że to w zupełności wystarczy jako uprzejmość wobec wjeżdżających.

        (Mam na myśli sytuację skrzyżowania z drogą podporządkowaną, nie np. kończący
        się pas wjazdowy.)
        • kolowr szczęśliwi czasu nie liczą....... 14.06.05, 21:39
          no to czas najwyższy zmienić to i zjeżdzac na lewy pas (oczywiście na drogach o
          minimum 2 pasach ruchu w jednym kierunku), kiedy nie wadzi to tym na lewym.

          Sama oczywiście nie musisz dalej oczekwiwać tego od innych, aczkolwiek ci za
          tobą do wjazdu pewnie by się złościli :)
          • Gość: iza Re: szczęśliwi czasu nie liczą....... IP: *.torun.mm.pl 14.06.05, 23:45
            Nie przekonuje mnie to. Jeżdżę od paru miesięcy, ale codziennie i często w
            godzinach szczytu i widziałam już tylu wyścigowców i takie akrobacje na drodze,
            że mam duży dystans do takich form "pomocy". Ty wjeżdżasz na lewy, prawy pusty,
            i zaraz jakiś miszcz za tobą postanawia się tam przenieść (bo zobaczył, że
            wjechałeś przed niego) - stłuczka z wjeżdżającym gotowa. Sama z rezerwą
            obserwuję kierowców, którzy bez istotnego powodu zmieniają pas i raczej boję się
            zakładać, że robią to z uprzejmości dla mnie. Może akurat chcieli tylko wyrzucić
            zawartośc popielniczki na trawnik pomiędzy jezdniami, bo tacy są kulturalni?
            • jaro_ss Re: szczęśliwi czasu nie liczą....... 15.06.05, 07:22
              dzisiaj wyprzedziłem prawym paru gości jadących rządkiem po lewym pasie....

              Założyłem, że skoro wszyscy jadą lewym, to skręcają na najbliższym skrzyżowaniu
              w lewo ;o)..... w każdym bądź razie dalej się za nimi nie oglądałem....
            • Gość: :) do izy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 12:28
              jak dla mnie twoje zachowanie to typowe zero kultury, obycia na drodze...
              skrajny egozim, nawet po postach widać, ze takie zasady wpuszczania staja się
              coraz powszechniejsze i jakby nie było troszke upłynniają ruch drogowy.
              • Gość: iza Re: do izy IP: *.torun.mm.pl 15.06.05, 18:52
                No cóż, to Twoja sprawa, jeśli tak uważasz. Wg mnie najbezpieczniejsza na drodze
                jest przewidywalność (ktoś mi ustąpi zjeżdżając na lewy pas i wtedy ten za nim
                może np. postanowić wyprzedzić go z prawej...) oraz zdrowy rozsądek (jeśli jest
                pusto, moge przeczekać jeden samochód na prawym pasie; jesli nie jest, jeden
                kierowca zjeżdżający na lewy pas i tak mi w niczym nie pomoże). Kiedy wjeżdżam z
                podporządkowanej, staram się nawet przepuścić tych na lewym pasie - już mi się
                zdarzyło, że facet zjechał na prawy pas dosłownie dwa metry ode mnie i gdybym
                wjechała wtedy, na pewno by się ze mną zderzył.
                Wolę kodeks niż uprzejmości. Tym bardziej, że każdy jest uprzejmy inaczej.
                • Gość: :) Re: do izy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 14:32
                  życze powodzenia z kodeksem w ręku i klapkami na oczach
                  • Gość: iza Re: do izy IP: *.torun.mm.pl 16.06.05, 22:08
                    Znajomości kodeksu życzę każdemu, a o klapkach na oczach nic nie pisałam. Wręcz
                    przeciwnie, moje wnioski wynikają z uważnej obserwacji tego, co różni kierowcy
                    robią na drodze.
                    Tobie też życzę powodzenia, i żebyś się nigdy nie zdziwił/a, jak domniemana
                    uprzejmość okaże się tylko roztargnieniem młodego wyściganta w wozie z kratką.
            • vatseq Re: szczęśliwi czasu nie liczą....... 16.06.05, 09:10
              Jeżdżę od ponad dwudziestupięciu lat i wiem, że najważniejsza jest w takich
              przypadkach płynność ruchu. To nie nadmair uprzejmości każe mi zjeżdżać na lewy
              pas w takich sytuacjach: nasze wjazdy na autostrady mają za krótkie pasy
              rozbiegowe, co powoduje brak możliwości przeczekania na nich odpowiednio długo.
              Włączanie się do ruchu z konieczności (a nie braku umiejętności kierowcy!)
              kończy się postojem na finiszu rozbiegówki. Włączenie się wtedy do ruchu jest
              skrajnie NIEBEZPIECZNE - wjeżdża się z małą prędkością na pas, po którym inni
              jadą szybko!

              vatseq
              • deadeasy Re: szczęśliwi czasu nie liczą....... 16.06.05, 12:55
                No wlasnie, troche bez sensu te pasy "rozbiegowe" zrobili. Z tego co pamietam,
                to w Niemczech (trasa Hamburg-Kolbaskowo) te pasy tez maja sie nijak do
                predkosci poruszjacych sie pojazdow na autostradzie. W UK to sie mozna
                porzadnie "rozbujac" a czasem nawet rozbiegowka jest dwupasmowa. Wczesniej nie
                ma jak sie "wbic" w ruch na autosradzie bo pas rozbiegowy leci w dol po nasypie
                wiec nie ma niebezpieczenstwa, ze ktos przy predkosci 30m/h bedzie sie ladowal
                w ruch, po prostu fizycznie sie nie da.
                :)
    • deadeasy Re: Jazda lewym pasem, kultura na drodze 15.06.05, 16:04
      na autostradzie:
      jeszcze przed zjazdem zmieniam pas zeby ci co sie "rozpedzaja" mogli sie
      spokojnie wlaczyc do ruchu

      na normalnej drodze:
      roznie, jak za pozno zauwaze czekajacy samochod (tzn. dojechal gdy bylam blisko
      dojazdu/zjazdu) to jade zeby nie rzucac sie na drugi pas; jesli widze, ze jade
      wolniej niz ten samochod na drugim pasie to tez zostaje na swoim, nie bede sie
      przeciez pchala przed niego bo bedzie musial stanac deba.

      jesli widze z daleka czekajacy samochod to jesli moge zmieniam pas

      Czesto sie jednak zdarza, ze jesli nawet jade drugim pasem to czekajacy
      samochod nie wyjezdza z bocznej ulicy, sama tez nie wyjezdzam jesli samochod na
      drugim pasie mialby mnie minac podczas wyjezdzania. Zawsze sie obawiam, ze
      moge "zaczepic" o ten drugi pojazd w trakcie wykrecania z uliczki (tu gdzie
      jestem krawezniki czasem "leca" niemalze pod katem prostym wiec niezly luk
      trzeba zrobic, zeby o cos takiego nie walnac kolami).
      :)
      • kolowr do pasów rozbiegowych... 15.06.05, 21:15
        wkrewia mnie jedno, zę full luda wraz z cięzarówkami na czele wskakuje na pas z
        rozbiegówki zaraz jak ledwo się zacznie, a oni sami mają "aż" 36 kmh na budziku.
        porażka, zwłaszcza, że na autostradzie i w wielu innych miejscach taki pas ma
        200-300 metrów nawet, więc zamiast wykorzystać to do rozpędu i płynnie się miezy
        pojazdy wnieść.... ale to fabkarze (czasem ukryci w innych markach) i
        oszczędzacze paliwa chyba :(

        lepiej dlatego zawczasu na lewy wjeżdzac, co by nie próbować czy nasze auto dęba
        stanie hamując przed takim kamikadze :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka