Dodaj do ulubionych

Czarne Punkty

IP: 213.77.91.* 23.07.02, 13:46
Witam,

Czarne Punkty - kolejna sprawa, ktora mnie nurtuje, Po co to komu ?
Zabitym zycia nie wroci, jakosci niebezpiecznego odcinka drogi
nie poprawia, znakiem drogowym nie jest. Przypomina troche
zastosowanie plastra na zlamanie otwarte - w niczym nie pomaga -
no ale cos zostalo zrobione.

pozdr,
f.
Obserwuj wątek
    • kilroy_was_here Re: Czarne Punkty 23.07.02, 14:55
      A ja chciałem przy okazji zapytać, co właściwie te liczby oznaczają, no bo
      że "6 zabitych" to rozumiem, ale...

      Możliwości są dwie:

      A) liczy się zabitych narastająco.
      B) liczy się zabitych w pewnym okresie, np. w ostatnich trzech latach.

      Ja wiem, że tu nie chodzi o fakty, tylko o przemawianie do wyobraźni, więc tak
      naprawdę nie ma żadnego znaczenia, skąd się ta liczba wzięła, i czy to będzie
      5, czy 25, to ja tak samo powinienem się zadumać nad sensem życia. Tego mi
      proszę nie tłumaczyć. Niemniej ciekawi mnie, co tak naprawdę kryje się za taką
      informacją: "6 zabitych".

      No bo tak - jeśli liczy się narastająco, to docelowo pokryje się całą sieć dróg
      czarnymi punktami, a przecież chodzi o to, żeby wyróżniać tylko te miejsca,
      które są niebezpieczne obecnie (!) i do tego bardziej niż inne. Czarnych
      punktów nie może być za dużo, bo przestaną spełniać swoją rolę. Poza tym taki
      odcinek może przestać być niebezpieczny, np. w wyniku remontu, reorganizacji
      czy przebudowy.

      Jeśli natomiast liczy się zabitych w jakimś okresie, to załóżmy, że ktoś ginie
      i mija od jego śmierci te trzy czy ileś tam lat, tyle ile wynosi okres
      obrachunkowy. Czy wtedy ktoś poprawia na takiej tablicy, że z sześciu zabitych
      zrobiło się nagle tylko pięciu? Trudno mi to sobie wyobrazić, zwłaszcza że to
      obniża... siłę reklamy firmy, która się na takim czarnym punkcie reklamuje.
      • ilona.buttler Re: Czarne Punkty 24.07.02, 12:51
        Cieszę się, że ten temat się pojawił, bo ostatnio trochę się tym zajmowałam.
        Najpierw kilka wyjaśnień. Kiedy 1998 roku uruchamiano w Polsce program „Czarne
        Punkty” mianem tym określano miejsca na sieci drogowej (zwykle długości 1 km),
        gdzie w ciągu 5 ostatnich lat doszło do co najmniej 10 wypadków drogowych.
        Wypadek drogowy to zdarzenie drogowe z ofiarami w ludziach (zabici na miejscu
        lub zmarli w ciągu następnych 30 dni oraz ranni). W 1998 roku szacowano, że
        tylko na sieci dróg krajowych jest takich punktów 1211. Takie punkty nadawały
        się do modernizacji, ale ponieważ stale brakowało pieniędzy przyjęto, że zanim
        środki zostaną zgromadzone, będzie się ostrzegać kierowców. Wybrano emocjonalną
        formę przekazu – liczbę ofiar. Zakładano, że poinformowani kierowcy zmodyfikują
        swoje zachowanie i dzięki temu w tych punktach uniknie się kolejnych ofiar.
        Czyli poprawi się bezpieczeństwo.

        Czy te oczekiwania spełniły się ? Niezupełnie. Tablicami oznakowano niewiele
        miejsc (na drogach krajowych nieco ponad 60), a statystyki wypadków są
        niespójne. W niektórych wypadkach w „czarnych punktach” notowano spadek liczby
        wypadków drogowych, w innych wzrost, a jeszcze w innych nic się nie zmieniło.
        Nie zmieniło się wyraźnie zachowanie kierowców. Odcinek oznakowany czerwonymi
        pasami pokonywali oni z taką samą prędkością jak odcinki wcześniejsze, może
        trochę spadła liczba wyprzedzeń. Natomiast – co warto podkreślić – cały program
        został bardzo pozytywnie przyjęty przez kierowców. W reprezentatywnych
        badaniach opinii społecznych ponad 90 % uznała, że jest to potrzebny sposób
        działania. Może nie wpłynął on na ich zachowanie na drodze, ale wielu
        deklarowało, że zastanowiło się nad „sensem życia”.

        Czy wycofywać tablice „czarnych punktów” z miejsc, gdzie nie ma już wypadków ?
        Nie potrafię odpowiedzieć. Jeżeli ich obecność doprowadziła do spadku liczby
        wypadków, to wycofanie znaków może jedynie sprawę pogorszyć. Jeżeli ich
        obecność nie miała wpływu na spadek liczby wypadków – to oczywiście można to
        zrobić, tylko jak to udowodnić. Tak naprawdę rozwiązaniem byłoby
        zmodernizowanie tego odcinka i usunięcie przyczyn wypadków. Problem polega
        jednak na tym, iż w wielu wypadkach służby drogowe nie do końca wiedzą jaka
        była przyczyna wypadków, a tam gdzie stwierdzono wpływ nadmiernej prędkości
        jazdy – niechętnie decydują się na wprowadzenie środków uspokojenia ruchu.
        Tablice są ponadto relatywnie tanie (a przynajmniej tańsze niż roboty drogowe)
        i w jakiś sposób usprawiedliwiają drogowców. W końcu ostrzegają ! Tablice stoją
        więc latami, niszczeją, dezaktualizują się i wygląda na to, że nikt nie wie,
        jak rozwiązać ten problem. Trochę to pesymistycznie brzmi, no ale co można
        poradzić.

        Pozdrowienia
        Ilona Buttler
    • Gość: czarny_kot MAM POMYSŁA!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 18:28
      Konkurs na wyszukanie najbardziej czarnego czarnego punktu na polskich szosach>
      Ja zaczynam: punkt na drodze Warszawa-Poznań, gdzieś koło Kutna: 27 zabitych,
      87 rannych!
    • Gość: Buli Re: Czarne Punkty IP: 195.116.249.* 26.07.02, 15:53
      Witam chyba autorka tego listu niewiele jeździ. Zwiedziłem samochodem prawie
      całą Polskę i wszendzie tam, gdzie pojawia sie znak " czarny punkt" zdejmuje
      noę z gazu. Proszę zwrócić uwagę w jakich niebezpiecznych miejscach umieszczone
      są te znaki oraz proszę zaobserwować jak statystyka dotycząca zabitych i
      rannych zmienia się na niekorzyść wraz z upływem czasu.
      PS" Jak Pania irytują te znaki to proszę nie zwracać na nie uwagi"
      • Gość: fanka Re: Czarne Punkty IP: 213.77.91.* 26.07.02, 17:34
        Gość portalu: Buli napisał(a):

        > Witam chyba autorka tego listu niewiele jeździ. Zwiedziłem samochodem prawie
        > całą Polskę i wszendzie tam, gdzie pojawia sie znak " czarny punkt" zdejmuje
        > noę z gazu. Proszę zwrócić uwagę w jakich niebezpiecznych miejscach

        Przecież do ostrzegania o niebezpieczeństwie służą rozliczne znaki
        drogowe. Reaguje Pan tylko na Czarne Punkty, na 'zwykłe' znaki drogowe
        już nie ?

        umieszczone
        >
        > są te znaki oraz proszę zaobserwować jak statystyka dotycząca zabitych i
        > rannych zmienia się na niekorzyść wraz z upływem czasu.

        Cóż, może to zabrzmi okrutnie, ale ilość zabitych w danym miejscu może
        tylko rosnąć lub stać w miejscu [mam na myśli _wszystkich_ zabitych].

        > PS" Jak Pania irytują te znaki to proszę nie zwracać na nie uwagi"

        Nie irytują tylko nurtują - to trochę co innego.
        Tak jak pisała pani Ilona - nie wiadomo, czy pomogły czy nie, nie
        wiadomo co z nimi zrobić - więc tak sobie stoją i niszczeją. Czyli
        na coś zostały wydane pieniądze - co z tego że małe - i wygląda na
        to, że zostały wyrzucone w błoto. A może za te małe pieniądze można
        było wyremontować chodziaż z 10 km drogi ? Kropla w morzu potrzeb,
        owszem, ale przynajmniej byłaby używana a nie 'stałaby i niszczała'...

        pozdrawiam,
        f.
      • ilona.buttler w sprawie czarnych punktów 31.07.02, 14:10
        Gość portalu: Buli napisał(a):

        > Witam chyba autorka tego listu niewiele jeździ. Zwiedziłem samochodem prawie
        > całą Polskę i wszendzie tam, gdzie pojawia sie znak " czarny punkt" zdejmuje
        > noę z gazu. Proszę zwrócić uwagę w jakich niebezpiecznych miejscach
        umieszczone
        >
        > są te znaki oraz proszę zaobserwować jak statystyka dotycząca zabitych i
        > rannych zmienia się na niekorzyść wraz z upływem czasu.
        > PS" Jak Pania irytują te znaki to proszę nie zwracać na nie uwagi"


        Prawdę mówiąc nie odniosłam wrażenia, że fanka jakoś bardzo emocjonalnie
        reaguje na "czarne punkty". Po prostu zastanawiała się jaki to może mieć wpływ
        na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Mnie się takie listy podobają, ale
        oczywiście to sprawa indywidualna. Pisałam o tym, że kierowcy generalnie
        akceptują to rozwiązanie (wyniki reprezentatywnych badań opinii społecznych)i
        że nie ma jednoznacznych dowodów, na to, czy są one skuteczne czy też nie.
        Problem jest z tym, co potem. Konstrukcja tablic jest taka, że uniemożliwia
        aktualizację danych o ofiarach wypadków drogowych, znaki nie są konserwowane i
        wszystko wskazuje, że po pewnym okresie nowości, kierowcy przestaną zwracać na
        nie uwagę. W końcu ile razy można podniecać się, że w danym miejscu zginęło 26
        osób. Proszę mnie źle nie zrozumieć - nie jestem cynikiem, czy osobą pozbawioną
        wyższych uczuć, ale codziennie w prasie, telewizji słuchamy o kolejnych
        tragediach i po pewnym okresie przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Tak
        jesteśmy skonstruowani, zresztą podobnie dzieje się z nowoustawionymi znakami
        ograniczającymi prędkość. Mam takie wrażenie, że ciągle w bezpieczeństwie ruchu
        drogowego działamy akcyjnie - coś tam zrobimy, przez chwilę się pochwalimy, a
        potem zalegamy w "sen zimowy", z którego może nas wyrwać jedynie kolejna
        tragedia na drodze. Mnie się to nie podoba.

        A tak na marginesie, czy wiecie, że w ostatnich latach na drogach krajowych
        liczba "czarnych punktów" spadła o 50 % ? Tak napisano w artykule w Trybunie z
        27. 06. 02r. Jednocześnie okazało się, że główną przyczyną wypadków drogowych w
        Polsce jest nieodpowiednia nawierzchnia dróg. Może więc wprowadzić czerwoną
        nawierzchnię na naszych drogach ?


        Pozdrowienia
        Ilona Buttler
        • Gość: fanka Re: w sprawie czarnych punktów IP: 213.77.91.* 01.08.02, 18:23
          ilona.buttler napisała:

          [ciach]

          To ciekawe, że taka akcja poprawia samopoczucie kierowcom, choć nie do
          końca wiadomo, czy polepsza bezpieczeństwo czy nie. No cóż, wygląda
          na to, że będą stały, aż się rozpadną lub zrobią zupełnie nieczytelne ...

          > ograniczającymi prędkość. Mam takie wrażenie, że ciągle w bezpieczeństwie
          ruchu
          >
          > drogowego działamy akcyjnie - coś tam zrobimy, przez chwilę się pochwalimy, a
          > potem zalegamy w "sen zimowy", z którego może nas wyrwać jedynie kolejna
          > tragedia na drodze. Mnie się to nie podoba.

          Zgadzam się, że działania są dorywcze i mało skoordynowane. Teraz po serii
          wypadków autokarów mamy akcję 'każdy autokar trzeba zatrzymać i skontrolować',
          podczas gdy warunki pracy kierowców autokarów są znane od dość długiego czasu.

          Co i rusz jest jakaś akcja policji typu 'bezpieczny długi weekend' a na codzień
          policja siedzi w krzakach za zapomnianym ograniczeniem do 40.

          > 27. 06. 02r. Jednocześnie okazało się, że główną przyczyną wypadków drogowych
          w
          > Polsce jest nieodpowiednia nawierzchnia dróg.

          Czyli jednak nie 'nadmierna prędkość' ?

          Może więc wprowadzić czerwoną
          > nawierzchnię na naszych drogach ?

          A może lepiej zacząć je systematycznie i porządnie naprawiać i ulepszać ?
          Przecież dawny 'podatek drogowy' został włączony w cenę paliwa,
          kazdy kto tankuje płaci go - chce czy nie chce...Więc gdzie
          jest ta kasa ?

          pozdrawiam,
          f.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka