Dodaj do ulubionych

Apel ko kierowców

31.08.05, 19:04
PROSZE RUSZAJMY ENERGICZNIE SPOD ŚWIATEŁ ( mowie, rzecz jasna o ruszaniu z
piskiem ), a zwłaszcza tam gdzie zielone trwa ok 15 sekund, za to czerwone 2
minuty, jak np. przy Pomniku Lotnika w Wawie jadąc Wawelską w stronę Torwaru.
Oczywiście ruszajmy upewniwszy sie, ze nie ma pieszych itp.- dlatego
opoznienia pierwszego pod swiatłami jestem jeszcze w stanie zrozumiec ( choć
zawsze może się wczesniej przygotowac ), ale kolejnych juz nie. POZWÓLMY
PRZEJECHAC JAK NAJWIEKSZEJ LICZBIE SAMOCHODOW, moze korki sie zmniejsza,
spadnie agresja stojacych w nich kierowcow i wszystkim to wyjdzie na dobre...
Pozdro
Obserwuj wątek
    • strzala32 Re: Apel ko kierowców 31.08.05, 19:06
      Sorry, małe sprostowanie...powinno być: NIE MOWIE, RZECZ JASNA O RUSZANIU Z
      PISKIEM:)) ale wyszloby bez sensu! jeszcze raz NIE RUSZAMY Z PISKIEM:) SORKI ZA
      ZAMIESZANIE
      • emes-nju Re: Apel ko kierowców 31.08.05, 19:13
        Przeciez od energicznego ruszania spala sie mase benzyny!

        Lepiej jest ruszac powolutku i stale przyspieszajac dojezdzac do nastepnego skrzyzowania z predkoscia 0,12 Ma. Wtedy wyrzuca sie na luz i ostro hamuje. Dzieki temu z trudem udaje sie utrzymac spalanie na poziomie katalogowym.

        Zapewne wyjde na Najmondrzejszego Na Swiecie, ale stosuje inna technike. Ruszam ostro (bez piskow bo CALEGO auta szkoda), a po osiagnieciu zalozonej predkosci odpuszczam gaz, zeby dalej nie przyspieszac. Widzac nastepne swiatla zdejmuje noge z gazu i dotaczam sie hamujac silnikiem. Efekt to spalanie nawet do 10-15% nizsze od katalogowego.

        Ale co tam technika jazdy - trzeba po prostu patrzec, a nie spac. Wczoraj widzialem na warszawskiej wislostradzie pania, ktora na swiatlach czytala ksiazke zarykujac sie ze smiechu. Nie do smiechu bylo jadacym za nia - na kazdych swiatlach ruszala z kilkunastosekundowym opoznieniem :-/
        • strzala32 Re: Apel ko kierowców 31.08.05, 21:44
          emes-nju napisał:
          > Zapewne wyjde na Najmondrzejszego Na Swiecie, ale stosuje inna technike.
          Ruszam
          > ostro (bez piskow bo CALEGO auta szkoda), a po osiagnieciu zalozonej
          predkosci
          > odpuszczam gaz, zeby dalej nie przyspieszac. Widzac nastepne swiatla
          zdejmuje
          > noge z gazu i dotaczam sie hamujac silnikiem. Efekt to spalanie nawet do 10-
          15%
          > nizsze od katalogowego.
          Ej, tez tak robie, powaga:)) Ruszajac tak jak Ty, czy ja nie spala sie masy
          benzynya jazda jest sprawna i nie utrudnia zycia innym kierowcom. Zatem
          jezdzijmy właśnie w ten sposób:)
          • talisker Re: Apel ko kierowców 01.09.05, 12:30
            dolaczam sie do tej techniki jazdy. Oczywiscie wszyscy ktorzy stali za mna i
            zaspali (wiekszosc) doganiaja mnie po jakims czasie i sie pewnie zastanawiaja
            po jakiego czorta szybko ruszam ze swiatel jak potem jade 70 (no bo
            ograniczenie np). Po prostu dochodze jak najszybciej do 70 (ograniczenie) i tak
            jade az do odwolania.
        • zszywaczem Re: Apel ko kierowców 02.09.05, 10:02
          jedna uwaga - pomyśl o komforcie jazdy za takim "dotaczającym się" :)
          spalanie spalaniem ale nie jesteśmy sami na drodze i takie dotaczanie możemy
          praktykować jak nikt za nami nie jedzie...
          • mariusz_d1 Re: Apel ko kierowców 02.09.05, 10:56
            > jedna uwaga - pomyśl o komforcie jazdy za takim "dotaczającym się" :)
            > spalanie spalaniem ale nie jesteśmy sami na drodze i takie dotaczanie możemy
            > praktykować jak nikt za nami nie jedzie...

            Zamiast dotaczac się lepiej do ostatniej chili 70 km/h a przed skrzyzowaniem
            hamowanie z piskiem opon? I stanie pod sygnalizatorem czekając na zielone?
          • strzala32 Re: Apel ko kierowców 02.09.05, 11:57
            zszywaczem napisał:

            > jedna uwaga - pomyśl o komforcie jazdy za takim "dotaczającym się" :)
            > spalanie spalaniem ale nie jesteśmy sami na drodze i takie dotaczanie możemy
            > praktykować jak nikt za nami nie jedzie...
            Pamietaj, ze mowimy o dotaczaniu w sytuacji, gdy z daleka widzisz czerwone
            światło. Wtedy przeciez nikomu nie powinno zalezec na wyprzedaniu Ciebie, bo i
            tak zaraz trzeba hamowac. Wszystkim bedzie, moim zdaniem, lepiej jesli sie
            potocza za Toba... zmnniejsza spalanie i unikna mahania biegami, bo np. dotocza
            sie na 3 i zapali sie zielone.
            Pozdro
            • zszywaczem Re: Apel ko kierowców 02.09.05, 13:09
              nie chodzi o wyprzedzanie "dotaczającego się", tylko o to, że jazda za takim
              samochodem jest po prostu męcząca i uciążliwa. Czy naprawdę ni emozna po prostu
              spokojnie podjechać i zahamować - taka jazda przy hamowaniu slinikiem (brak
              swiateł stopu) może tez być myląca dla innych użytkowników drogi bo samochód
              jest wtedy trochę nieprzewidywalny...

              sytuację w której "dotaczamy" się i dzięki temu mamy szansę na kontynuowanie
              jazdy ze świateł na 2 lub 3 bez potrzeby zatrzymania się jestem jeszcze w
              stanie zrozumieć, ale co z gośćmi którzy wiedzą że i tak na 100% będą musieli
              się zatrzymać (przejazd kolejowy, korek itp.) a mimo to się "dotaczają"?
              • Gość: danigo Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 21:15
                A czy kiedys byles za nasza zachodnia granica?? tam w miastach wszyscy jezdza
                tak jak u nas mowicie na to: dotaczanie sie. I jakos nikt nie robi problemu ze
                za kims jedzie 50km/h. Jesli wszyscy jada w ten sposob to sa same plusy i ani
                jednego minusa takiej jazdy, no ale to sie nazywa kultura jazdy. Czesto jestem
                w Niemczech i jak wracam do nas, do Wroclawia to chory jestem. Wszyscy gonia z
                pod swiatel by zaraz pod nastepnymi stac. W takim stylu jazdy nawet sensu nie
                widac. Coz, moze kiedys nauczymy sie jezdzic
            • Gość: et3twrtrtrt Re: Apel ko kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 07:59
              forum fajne ..ale małoczytelne trzeba wchodzic osobno w kazda odopwiedz

              po za tym to reklam w ch...

              po co sie reklamować na gg?
              • Gość: x Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 09:17
                - jak klikniesz pokaż treść wszystkich, to nie będzie trzeba wchodzić osobno w każdą odpowiedź
                - jak to po co reklama? a po co w ogóle strona gazety? chyba zeby ktos tu wchodzil, nie?
          • emes-nju Re: Apel ko kierowców 02.09.05, 14:10
            zszywaczem napisał:

            > jedna uwaga - pomyśl o komforcie jazdy za takim "dotaczającym się" :)
            > spalanie spalaniem ale nie jesteśmy sami na drodze i takie dotaczanie możemy
            > praktykować jak nikt za nami nie jedzie...


            Nie dotaczam sie, zostawiajac nie wiadomo jaki dystans, do samochodow jadacych wolniej niz ja. Robie to WYLACZNIE wtedy, gdy widze, ze pali sie czerwone swiatlo. Jak ktos chce jechac szybciej, w celu natychmiastowego zatrzymania sie za chwile, moze mnie wyprzedzic i zyskac te 4 m na trasie do biura czy domu :-P
            • zbig72 Re: Apel ko kierowców 02.09.05, 15:06
              może chodzi o to żeby Cię wyprzedzać, tylko żebyś Ty podjechał i NORMALNIE się
              zatrzymał, a nie zmuszał jadacych za Tobą do nerwówki (cały czas napięta uwaga
              i nie wiadomo co się dzieje - hamuje, przyspiesza, staje, zepsuł się, zagapił,
              dostał zawału?)

              osobiście wolę podjechać i zatrzymać się na czerwonym i przez te 30 sek zmienić
              stację radiową, poszukać czegoś w torbie, wysłać sms-a, niż przez te same 30
              sek. się bezproduktywnie toczyć... oszczędnośc paliwa jest naprawdę symboliczna
              • emes-nju Re: Apel ko kierowców 02.09.05, 15:32
                Widzisz, to kwestia wyczucia tego, co dzieje sie na jezdni. Przeciez cala zabawa z dojezdzaniem NIE odbywa sie w gestym ruchu! Wtedy jedzie sie prawie zderzak w zderzak i jedyne co mozna robic, to nie wyrzucac na luz w czasie normalnego hamowania. Dotaczanie sie stosuje WYLACZNIE wtedy, gdy ruch jest maly. Wtedy zreszta prawie wszyscy, z wyjatkiem idiotow-scigantow, tak robia. Jakos nigdy nie widzialem, zeby przeze mnie ktos musial wyczyniac jakies wygibasy na jezdni, a zapewniam Cie, ze jezdze uwaznie.
              • strzala32 Re: Apel ko kierowców 03.09.05, 13:03
                zbig72 napisał:

                > może chodzi o to żeby Cię wyprzedzać, tylko żebyś Ty podjechał i NORMALNIE
                się
                > zatrzymał, a nie zmuszał jadacych za Tobą do nerwówki (cały czas napięta
                uwaga
                > i nie wiadomo co się dzieje - hamuje, przyspiesza, staje, zepsuł się,
                zagapił,
                > dostał zawału?)
                To nie jest najszzczesliwszy przyklad, bo przeciez samochod spokojnie sobie
                jedzie np. 70 i zwalnia, a poniewaz kierowca jadacy z tylu tez widzi czerwone,
                napewno sie tego domysla... w czym problem? Taka jazde stosuje wieczorami jak
                np. wczoraj wracalem ok 24 z Wawy do domu pod Wawa. Na drodze byly jeszcze 4
                samochody i bylem miloe zaskoczony, bo wszyscy jechalismy w ten sposob:)
                spokojnie. bez mieszania biegami, stawania i ruszania przed kazdymi swiatlami
                dojechalismy do celu...:) POLECAM
                Pozdro
              • zimny.stefan Re: Apel ko kierowców 05.09.05, 21:35
                zbig72 napisał:
                > osobiście wolę podjechać i zatrzymać się na czerwonym i przez
                > te 30 sek zmienić stację radiową, poszukać czegoś w torbie,
                > wysłać sms-a, niż przez te same 30 sek. się bezproduktywnie
                > toczyć... oszczędnośc paliwa jest naprawdę symboliczna


                ja wyznaje podobną zasadę, bywa że w zaoszczędzonych sekundach
                zdąże jeszcze przejżec pocztę i zmarszczyć freda
                • Gość: Swan Ganz z tym Fredem to chyba trochę przesadzasz..:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 09:02
                  • Gość: Mariusz Dlaczego nie wierzysz? IP: dns.d* / *.mofnet.gov.pl 06.09.05, 11:27
                    To nie wiesz dlaczego niektórzy sobie szyby zaciemniają?
                    Jak mu tak na czerwone śpieszno, to pewnie kobity nie mają z niego pożytku i...
                    jedyne co mu zostaje, to dalej STAĆ na czerwonym.
                    hehehe... zawsze "podziwiam" debili, co mają umysły jeszcze bardzie zaciemnione niż te ich szyby, kiedy na 200 metrowym odcinku między światłami rozpędzają swoje rupiecie i hamują tak, że aż lakier im odpryskuje.
                    Teraz już wiem przynajmniej po co. ;))))))
                • zbig72 Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 11:50
                  wbij sobie do głowy, ze nie jesteś sam na drodze i twoje "dotaczanie się" może
                  zmniejszać komfort jazdy innych użytkowników drogi...

                  nie chodzi o to żeby się ścigać między światłami tylko o to zeby ruszyć,
                  osiągnąć pożadaną prędkość, a widząc przeszkodę (światła, korek) SPOKOJNIE
                  zahamować i zatrzymać się - ruszanie ze świateł, rozpędzanie się do 40 km.h a
                  potem toczenie sie przez 300-500 metrów jest po prostu niezgodne z przepisami
                  PoRD (fakt, świeci się czerwone, ale pewnie zdążyło się już ze dwa razy zmienić
                  gdy ty się toczyłeś)

                  • emes-nju Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 12:05
                    Czy ktos tu mowi (z wyjatkiem sceptykow i przeciwnikow) o kilkusetmetrowym dotaczaniu sie?

                    Ja np. stosuje te technika jak jest maly ruch, a i to odbywa sie zwykle na 4-5 biegu kiedy hamowanie silnikiem jest znikome. Do skrzyzowania dojezdzam zwykle niewiele wolniej niz moja predkosc "przelotowa". No, chyba, ze komus przeszkadzam nie gnajac do ostatniej chwili. Ale wtedy przeszkadzam od momentu, w ktorym taki scigant dojdzie mnie po oszczednym (w odroznieniu od mojego, dynamicznego) ruszeniu ze swiatel. Ja jade juz swoja predkoscia, a on rozpedza sie az do hamowania przed kolejnymi swiatlami. No tak, takim musze przeszkadzac... Bo nie osiagam w miescie 120 km/h tuz przed swiatlami :-P
                    • zbig72 Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 12:17
                      > Bo nie osiagam w miescie 120 km/h tuz przed swiatlami :-P

                      ja też nie, i nawet nie zamierzam :)
                  • strzala32 Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 12:23
                    zbig72 napisał:

                    > wbij sobie do głowy, ze nie jesteś sam na drodze i twoje "dotaczanie się"
                    może
                    > zmniejszać komfort jazdy innych użytkowników drogi...
                    >
                    > nie chodzi o to żeby się ścigać między światłami tylko o to zeby ruszyć,
                    > osiągnąć pożadaną prędkość, a widząc przeszkodę (światła, korek) SPOKOJNIE
                    > zahamować i zatrzymać się - ruszanie ze świateł, rozpędzanie się do 40 km.h a
                    > potem toczenie sie przez 300-500 metrów jest po prostu niezgodne z przepisami
                    > PoRD (fakt, świeci się czerwone, ale pewnie zdążyło się już ze dwa razy
                    zmienić
                    >
                    > gdy ty się toczyłeś)
                    To Ty sobie wbij do glowy, ze mowimy o takim dotaczaniu, ktore na 100% nikomu
                    nie utrudnia jazdy, co najwyzej czyni ja bardziej przyjemna! Ruszajac spod
                    swiatel nie rozpedzam sie do 40 tylko do takiej predkosci, ze jak widze np.
                    kolejne czerwone swiatlo za 300-500m., to spokojnie przejade jak tylko zapali
                    sie zielone, a nie wtedy jak zmieni sie dwokrotnie... nie o taka jazde tu
                    chodzi. Poza tym dotaczajac sie w koncowej fazie np. na 3, po zapaleniu sie
                    zielonego ruszam duzo szybciej niz Ci, co nie wiadomo po co jechali szybciej i
                    musieli hamowac do 0 km/h, bo mam na liczniku powiedzmy 40 i nie musze mieszac
                    biegami od 1. W ktorym miejscu ta jazda utrudnia ruch?
              • Gość: Mariusz Re: Apel ko kierowców IP: dns.d* / *.mofnet.gov.pl 06.09.05, 10:55
                Jeżeli dla Ciebie litr paliwa dziennie to symbolika przy cenie 4,50/litr, to gratuluję i zazdroszczę zarobków.
                • zbig72 Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 11:56
                  żeby oszczędzić litr paliwa musiałbyś w ruchu miejskim przejeździć ponad 200 km
                  dziennie - ciekawe kto tyle robi jadąc z i do pracy??? jak ktoś "pracuje
                  samochodem" to albo dostaje na paliwo albo je wpuszcza w koszty i to jest
                  zupełnie inna bajka...

                  dla osoby jadącej do biura i z powrotem, robiacej ~20 km dziennie, miesięczna
                  oszczędność paliwa to max. 20-25 PLN - nie bądź smieszny, że masz na zakup i
                  utrzymanie samochodu, a musisz się dotaczać żeby miesięcznie zaoszczędzić
                  równowartość średniej pizzy...
                  • emes-nju Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 13:34
                    :-)

                    Chcialbym robic 20 km dziennie. Robie co najmniej 50-60 dziennie bo mieszkam na dalekich peryferiach Warszawy, a czasem zalatwiam tez cos w czasie pracy. Przy odpowiedniej technice jazdy jestem wstanie, bez blokowania ruchu (!), zaoszczedzic ok. 0,5 litra benzyny dziennie (ja pale ok. 9-9,5 l/100 km, moja samica, tym samym autem, 10-11 l/100 km). O tyle mniej benzyny trafia, po spaleniu, do atmosfery... Bo te 10-12 litrow zaoszczedzonych miesiecznie nie tylko na pieniadze sie przeliczaja.
                    • kozak-na-koniu Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 15:49
                      Łojej! Jakbym tyle zarabiał i tyle palił (a może jeździcie na gazie?), to też
                      miałbym takie i podobne problemy...
                      • emes-nju Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 16:13
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > Łojej! Jakbym tyle zarabiał i tyle palił (a może jeździcie na gazie?), to też
                        > miałbym takie i podobne problemy...


                        Gdybym nie prowadzil firmy, raczej nie jezdzilbym samochodem. Nawet nie ze wzgledu na koszty (teraz wydaje na dojazdy ok. 800 zl miesiecznie!), ale ze wzgledu na czas - kolejka szybciej :-) Tylko, ze prowadzac firme nie moge nie miec auta bo moi klienci lubia czasem, zebym do nich pojechal po cos, co mozna wyslac mailem :-( Takie dopieszczanie...

                        Reasumujac - nie zarabialbym, gdybym nie wydawal :-)
                        • kozak-na-koniu Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 16:36
                          Firmę - to w zasadzie mam i ja ale palę średnio 5-6 litrów (benzyny, w długiej
                          trasie, w krótszych i w mieście - 6-7). Pewnie nie ta branża...;)
                          • emes-nju Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 16:38
                            Matko! Gdzie mozna kupic samochod spalajacy w miescie 6-7 litrow benzyny?!
              • Gość: pirat Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 00:27
                moze ty szukasz sponsora na tyl :-)
          • Gość: chihuahua Re: Apel ko kierowców IP: *.b.jawnet.pl 07.09.05, 22:43
            ja dopiero sie ucze ale gosciu mnie ochrzania ze za szybko jezdze. a szkoda ze
            niewidzieliscie pierwszej godziny non stop z piskami ale teraz juz sprawnie
            jezdze jestem po 18 godzinka. pozdrawiam
        • Gość: Mario Re: Apel ko kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 14:23
          lol sam powoli czytasz hehe:)Wiesz ja bym nie wytrzymal jadac za taka baba
          chyba bym jej nawtykal hehe
      • Gość: spokojny Re: Apel ko kierowców IP: *.mech.pg.gda.pl 06.09.05, 00:20
        A ja sadze, ze na drogach bedzie lepiej i kulturalniej, jak wszyscy trochę
        wyluzujemy i przestaniemy się stresować. Do licha, przecież na
        takich "ślamazarnych" kierowcach na jednych światłach stracisz może dwie
        sekundy, nie więcej. To razem jakieś pół minuty w drodze do pracy np. Nikogo to
        nie zbawi i nie warto się irytować. Mnie wkurza, ze mnóstwo ludzi w takich
        sytuacjach od razu daje po klaksonach. szkoda zdrowia. Pozdrawiam
      • Gość: Swan Ganz Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 00:24
        jak to nie spiskiem?? Od jutra wszyscy "zwijamy" asfalt pod światłami. Jak
        zobaczę, że ktoś się nie posłucha to wysiadam i daję normalnie w mordę. Żeby
        potem nie było, że nie uprzedzałem......
      • strzala32 Re: BEZ PISZCZENIA.. O TO MI CHODZILO 08.09.05, 00:47
        strzala32 napisał:

        > Sorry, małe sprostowanie...powinno być: NIE MOWIE, RZECZ JASNA O RUSZANIU Z
        > PISKIEM:)) ale wyszloby bez sensu! jeszcze raz: NIE RUSZAMY Z PISKIEM:) SORKI
        ZA ZAMIESZANIE
      • strzala32 Re: BEZ PISZCZENIA.... O TO MI CHODZILO 08.09.05, 00:48
        > Sorry, małe sprostowanie...powinno być: NIE MOWIE, RZECZ JASNA O RUSZANIU Z
        > PISKIEM:)) ale wyszloby bez sensu! jeszcze raz NIE RUSZAMY Z PISKIEM:) SORKI
        ZA
        >
        > ZAMIESZANIE
    • Gość: go Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 14:05
      Takie "dotaczanie sie" to swego czasu była domena kierowców autobusów
      miejskich. Ruszali z przystanku na niskich biegach, potem wrzucali na luz i
      kulali sie 500-600 metrów do następnego przystanku. Zgroza.
      • nissanek Re: Apel ko kierowców 02.09.05, 19:10
        Ja raczej nie jestem za "dotaczaniem" a za równym tempem - po ruszeniu spod
        świateł osiągam "przelotowe" 60 - 70 km/h i patrzę co mnie czeka na następnych
        światłach. Jeśli trzeba jadę nieco wolniej, jeśli trzeba przyspieszam - staram
        się trafić na zielone. Nie uprawiam toczenia się poniżej prędkości dozwolonej.
        No chyba, że za mną pustka, widzę w oddali czerowne światło i wtedy dotaczam
        się nawet i 30 km/h. Wolę jazdę "płynną", nie lubię jazdy "zrywami". Niestety
        nie zawsze jest to możliwe. Wiele osób "zasypia", następnie osiąga prędkość ok.
        80 - 90 km/h na prostej aby zaraz wychamować na kolejnym czerwonym. Tam po raz
        kolejny zasypiają... i uniemoliwiają przejechanie skrzyżowania przez jak
        największą liczbę aut.

        PS. kilka dni temu widziałem jak jedna niewiasta robiła sobie makijaż poczas
        kolejnych postojów na czerwonych światłach. Miałem niestety okazję jej się
        przyjrzeć - żadem makijaż nie był w stanie jej pomóc...
        • misiania Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 09:56
          czasami jeżdżę z kolegą, który "dotacza się" do skrzyżowania, na którym jest
          czerwone. i przyznaję, że nie wiem dlaczego, ale jest to bardzo denerwujące.
          tzn. on się dotacza z prędkością ślimaka na ostatnich kilkunastu metrach przed
          światłami, bez sensu zupełnie, bo zazwyczaj nawet jak się dotoczy, to czerwone
          i tak jeszcze się świeci i musi całkiem zatrzymać samochód. a potem rusza z
          jedynki.
          • strzala32 Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 12:29
            misiania napisała:

            > czasami jeżdżę z kolegą, który "dotacza się" do skrzyżowania, na którym jest
            > czerwone. i przyznaję, że nie wiem dlaczego, ale jest to bardzo denerwujące.
            > tzn. on się dotacza z prędkością ślimaka na ostatnich kilkunastu metrach
            przed
            > światłami, bez sensu zupełnie, bo zazwyczaj nawet jak się dotoczy, to
            czerwone
            > i tak jeszcze się świeci i musi całkiem zatrzymać samochód. a potem rusza z
            > jedynki.
            To znaczy, ze Twoj kolega nie umie jezdzic w sposob, o ktorym my tutaj mowimy.
            Jak pewnie zauwazylas czytajac wczesniejsze posty, mowimy o dotaczaniu sie i
            ruszaniu powiedzmy z 3 przed swiatlami... widzac wczesniej przeszkode trzeba po
            prosti odpowiednio dobrac predkosc, a Twoj kumpel po prostu tego nie potrafi i
            taki styl jazdy jest faktycznie bez sensu
            Pozdro
            • misiania Re: Apel ko kierowców 06.09.05, 15:56
              no tak mi się właśnie wydawało, że opisujecie inną sytuację, bo na trójce to on
              na pewno się nie dotacza te pięć na godzinę. zwalniając zresztą coraz bardziej,
              hyhy
              • Gość: x Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 09:25
                A co za różnica z jaką prędkością się dotacza. Zaoszczędzi paliwo, a nikt na tym nie straci...
                • misiania Re: Apel ko kierowców 07.09.05, 14:44
                  a bo to wygląda tak, że on jedzie całkiem szybko, kilkanaście metrów przed
                  światłami hamuje, toczy się jak ślimak z nadzieją na zielone światło,
                  zatrzymuje samochód, bo zwykle nadal jest czerwone i potem rusza z jedynki.
                  spróbuj tak kiedyś zrobić, zobaczysz jakie to denerwujące. nie wiem, czy aby na
                  pewno oszczędza paliwo w taki sposób.
    • Gość: kleks Re: Apel ko kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 18:22
      W tzw. cywilizowanych krajach w momencie gdy zapala się zielone swiatło w tej
      samej chwili ruszają wszystkie samochody stojące w korku ( także ten ostatni )
      i dzięki temu szybciej przejeżdżają przez skrzyżowanie , u nas niestety wygląda
      to tak , że kolejne auto rusza dopiero gdy poprzedzające je jest już za
      skrzyżowaniem (ZGROZA ) , i nie chodzi tu o ruszanie z piskiem opon tylko o
      normalną , płynną jazdę .
      • Gość: implant Re: Apel ko kierowców IP: *.dip.t-dialin.net 05.09.05, 19:28
        Wlasnie!
        Ja nie jestem czestym gosciem w kraju, ale za kazdym razem dostaje bialej
        goraczki jezeli musze jezdzic autem po miescie. Wcale nie chodzi o "technike
        jazdy" po ruszeniu, ale wlasnie o TO ruszanie po "zielonym" Zgadzam sie z moim
        przedmowca- tak wlasnie jest, ze w kraju w ktorym mieszkam wszyscy ruszaja w
        jednym czasie widzac "zielone" a w Polsce niestety jeden po drugim i strasznie
        dlugo trwa taki "START"- jak i czy z oszczednoscia przebiega dalszy jazda, to
        juz drugorzedne, bo tracimy i tak wiele paliwa stojac znowu przed
        sygnalizatorem.
        • alasme Re: Apel ko kierowców 05.09.05, 23:28
          Co to jest nanosekunda?
          Jest to czas, jaki upłunął od zapalenia się zielonego światła do trąbnięcia
          kierowcy stojącego za toba w samochodzie.
          • Gość: gumekk Re: Apel ko kierowców IP: 213.25.141.* 07.09.05, 01:11
            ha ha ha
          • Gość: seba Re: Apel ko kierowców IP: *.compower.pl 07.09.05, 10:44
            To wymyślili Ci którzy stoją na pierwszego na światłach i dłubią szpilką w oku,
            a jak się zapali zielone to oni dopiero powolutku sprzęgiełko, jedyneczka i
            jedziemy i mają gdzieś sznur aut za sobą...
    • mike-great Spieszy ci się do grobu ??? 06.09.05, 00:15
      Spieszy ci się do grobu ???

      strzala32 napisał:

      > PROSZE RUSZAJMY ENERGICZNIE SPOD ŚWIATEŁ ( mowie, rzecz jasna o ruszaniu z
      > piskiem ), a zwłaszcza tam gdzie zielone trwa ok 15 sekund, za to czerwone 2
      > minuty, jak np. przy Pomniku Lotnika w Wawie jadąc Wawelską w stronę Torwaru.
      > Oczywiście ruszajmy upewniwszy sie, ze nie ma pieszych itp.- dlatego
      > opoznienia pierwszego pod swiatłami jestem jeszcze w stanie zrozumiec ( choć
      > zawsze może się wczesniej przygotowac ), ale kolejnych juz nie. POZWÓLMY
      > PRZEJECHAC JAK NAJWIEKSZEJ LICZBIE SAMOCHODOW, moze korki sie zmniejsza,
      > spadnie agresja stojacych w nich kierowcow i wszystkim to wyjdzie na dobre...
      > Pozdro
      • strzala32 Re: Spieszy ci się do grobu ??? 06.09.05, 00:36
        mike-great napisał:

        > Spieszy ci się do grobu ???
        >
        > strzala32 napisał:
        >
        > > PROSZE RUSZAJMY ENERGICZNIE SPOD ŚWIATEŁ ( mowie, rzecz jasna o ruszaniu
        > z
        > > piskiem ), a zwłaszcza tam gdzie zielone trwa ok 15 sekund, za to czerwon
        > e 2
        > > minuty, jak np. przy Pomniku Lotnika w Wawie jadąc Wawelską w stronę Torw
        > aru.
        > > Oczywiście ruszajmy upewniwszy sie, ze nie ma pieszych itp.- dlatego
        > > opoznienia pierwszego pod swiatłami jestem jeszcze w stanie zrozumiec ( c
        > hoć
        > > zawsze może się wczesniej przygotowac ), ale kolejnych juz nie. POZWÓLMY
        > > PRZEJECHAC JAK NAJWIEKSZEJ LICZBIE SAMOCHODOW, moze korki sie zmniejsza,
        > > spadnie agresja stojacych w nich kierowcow i wszystkim to wyjdzie na dobr
        > e...
        > > Pozdro
        Dlaczego ma mi sie Twoim zdaniem spieszyc do grobu??? Co to ma wspolnego z tym
        co napisalem? Energiczne ruszanie spod swiatel droga do grobu...chyba nie
        dobrales odpowiednich slow Stary.
        Ps Chyba, ze zmylilo Cie to, ze napisalem o ruszaniu z piskiem....spojrz
        prosze, ze w kolejnym poscie poprawilem te POMYLKE i, ze chodzi mi oczywiscie o
        normalne energiczne ruszanie, bez palenia gum
        Pozdro
    • Gość: gosc portalu wszyscy ruszajmy na zielone :-) IP: *.echostar.pl 06.09.05, 09:26
      witam!!
      mialem okazje jezdzic samochodem i motocyklem w paru krajach ( niemcy, anglia,
      stany, ...) i zauwazylem pewna ogromna odmiennosc od PolishStyle. mianowicie (
      tu dygresja, zwyczaj ten nie jest praktykowany wszedzie i zawsze, jednak czesto
      ) mianowicie ludzie stojacy na odleglych miejscach w rzedzie samochodow ruszali
      gdy zapalilo sie zielone. czasem wygladalo to wrecz niesamowicie, jak caly sznur
      aut ruszal jakby byl jednym pojazdem. nie sugeruje ze jest to idealne i
      bezwarunkowe rozwiazanie, bo wiadomo, ze ktos moze zaspac i uniemozliwic opisany
      sposob. ale nagminna praktyka w polsce jest to, ze kierowcy stojacy dalej
      czekaja na luzie az ten przed nimi ruszy, spozniaja start, i potem stojac na
      ulicy rownoleglej widac jak jedzie samochod, potem przerwa, nastepny, potem
      dlugo nic, i jakis dwa ostatnie zablakane na zmianie, na ktorej moze sie
      zmiescic 15 aut.
      zatem proponuje, bysmy stojac dalej patrzyli najpierw na swiatla, przygotowali
      sie jakbysmy stali na poczatku, a potem juz ruszajac kontrolowali co sie dzieje
      z autami przed nami i wraz ze wzrostem predkosci zwiekszali odstep od
      poprzedzajacego auta. ja tak robie i nie mialem z tego powodu zadnej stluczki.
      ps. inna sprawa, ze przez te odstepy miedzy autami czesto zdarza mi sie jechac
      pasem do skretu i przed swiatlami czekac na spiochow. jak sie taki znajdzie to
      hop i jade prosto. i nie mam wyrzutow bo wiem, ze to miejsce powinien zajmowac
      samochod. tym bardziej dziwi mnie trabienie takich spoznialskich. acha.. i nie
      mam na mysli wciskania sie na grubosc lakieru. jesli to robie to tak zeby nikogo
      nie wystraszyc.
      pozdrawiam, i jeszcze raz. wszyscy patrzcie na swiatla, a potem na tych przed
      nami. :-)
      • zbig72 Re: wszyscy ruszajmy na zielone :-) 06.09.05, 10:35
        byłoby idealnie ale tak sie nie da - nie w tym kraju...

        nawet na tym forum sa ludzie którzy uważają płynne i spokojne ruszanie ze
        świateł za jazde po śmierć :)))

        po prostu nikt w tym kraju nie myśli, że ktoś za nim na światłach może też
        chcieć zdążyć przejechać i rusza slamazarnie kiedy mu się podoba

      • Gość: zibi Re: wszyscy ruszajmy na zielone :-) IP: *.pkobp.pl 06.09.05, 10:42
        To chyba nie jest możliwe. Tego nie przerabiali na kursach.
        Będą się nabijać, że pośpiech nie jest wskazany i w ogóle oni jeżdzą "bezpiecznie"
        Śmieją się z sekund, które zyskujemy w ten sposób, ale nie potrafia policzyć ile
        to jest w sumie dla kilkudziesięciu tysięcy samochodów w mieście.
        Wszyscy piszecie o ruszaniu, a kto coś powie o ludziach w samochodach za 100tys
        czy 200tys, których "nie stać" na zestaw głośnomówiący?
        Uważają się za takich speców, że prowadzenie jedną ręka to dla nich drobnostka.
        Potrafią wyprzedzać z telefonem w ręce, a nawet skręcać na skrzyżowaniach!
        A bandyci, którzy nie przypinają swoich dzieci pasami?
        A rowerzyści w wieczorewm bez świateł!?
        Chyba nawet szkoda gadać
        • kozak-na-koniu Re: E - tam! 06.09.05, 11:03
          Gość portalu: zibi napisał(a):

          > Chyba nawet szkoda gadać

          "Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo" - może i szkoda ale jednak
          warto!;)
      • praptak Re: wszyscy ruszajmy na zielone :-) 06.09.05, 12:34
        Swoją drogą, widziałem gdzieś bodajże w Hiszpanii taki bardzo moim zdaniem
        przydatny myk - obok standardowego dużego czerwonego światła były takie małe
        czerwone, które gasły po kolei. Jak ostatnie zgasło, to dalej było już
        standardowo - żółte, zielone, decha ;)
      • Gość: Anjew Dokladnie!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 15:10
        Szlag mnie trafia, jak zapala sie zielone, a 'kierowcy' w kolumnie przede mna
        czekaja, az pojazd bezposrednio przed nim ruszy, wtedy delikatnie puszczaja
        sprzeglo i tocza sie dobre 3-4 metry za nim. Jakis czas temu myslalem o tym,
        zeby ustawiali po kilka sygnalizatorow wzdluz jezdni, po to, aby ci stojacy z
        tylu tez widzieli zielone i ruszali wszyscy jednoczesnie. Polacy sa zbyt
        odporni na to, zeby zrozumiec, ze przeciez mozna ruszyc jednoczesnie (chyba, ze
        jakis rozmymlany tatus czyta gazete, albo mamusia robi sobie make-up, wtedy
        jeden trybik rujnuje maszyne), zwiekszajac w ten sposob przepustowosc
        skrzyzowania...
        A nerwowe sytuacje nie biora sie zwykle z powodu wariatow drogowych, ktorzy
        skocza czasem szybko z pasa na pas, tylko z powodu ciot drogowych, ktore
        slamazarna jazda wywoluja wrzenie krwi w zylach tych, ktorzy sie spiesza i
        takie skakanie po pasach wymuszaja... Szkoda, ze u nas ludzie nie rozumieja, ze
        po to sa trzy pasy na niektorych jezdniach, zeby ci, co chca jechac szybciej,
        mogli uzywac lewego, ci 'normalni' srodkowego, a ci najwolniejsi i ciezarowki -
        prawego. Nie, lepiej jest jechac 70 lewym pasem 'bo tyle tu wolno, a ja juz za
        1,5 km skrecam w lewo...' To jest wlasnie wymuszanie skakania po pasach i
        zajezdzania drogi. Nawet policja ostrzega: 70km swoja droga, ale jest tez
        przepis nakazujacy trzymania sie prawej krawedzi jezdni/prawego pasa, tak, aby
        umozliwic wyprzedzanie pojazdom jadacym szybciej! W Niemczech na autostradach
        wszyscy tego przestrzegaja, w Polsce juz coraz wiecej ludzi, ale w miastach
        dalej czesto jest tragicznie. Wiem, moge sobie w miescie wyprzedzic z prawej,
        ale to tak naprawde jest wlasnie stawianie sprawy na glowie. Lewy pas ma byc
        tym szybkim! Chyba, ze jestesmy w UK... Pozdr.
        • Gość: Bizi Bi Ludzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 16:44
          U mnie niema z tym problemu albo ruszysz albo wezma cie jadace po obu stronach
          tuningowane bmw ... a ja jako kierowca mazdy niemoge sobie na to pozwolic...
          tylko wlanczamy nitro i wio czasami nawet nieczekamy na zielone bo to nas
          spowalnia!!! a to jest chańba!! najbardziej nielubie tych co sie wlecza z
          przodu bo niezawsze dam rade zmiescic sie miedzy dwoma samochodami i zarysuje
          sobie lakier a na dodatek uszkodze sobie lusterko... to ze wstydu mousze neony
          wylonczyc ...
      • Gość: Tez gosc Re: wszyscy ruszajmy na zielone :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 15:50
        Ale kity. Stajesz na pasie do skretu, bo co - z góry wiesz, ze stojacy na
        przedzie zaspi? A jak nie zaspi, to jedziesz inna droga? Jestes po prostu
        dukiem, co staje nie na swoim pasie i potem sie wpieprza, bo mysli, ze jest
        zbyt wazny, by stac w kolejce. Ja takich nigdy nie puszczam
        • Gość: wazari Re: wszyscy ruszajmy na zielone :-) IP: *.echostar.pl 06.09.05, 19:02
          a kto powiedzial ze staje na pasie do skretu i czekam? napisalem ze jade pasem
          do skretu i obserwuje. w 99 przypadkach na 100 znajdzie sie ktos, kto sie zagapi
          i w taka luke wjezdzam. w tym jednym przypadku na sto -skrecam i trudno.
          najczesciej dojade w to samo mmiejsce inna droga. moja strata. nie wpieprzam sie
          na chama. ale widze ze przedmowca a priori zalozyl, ze z chamem rozmawia i mi
          naublizal.
          otoz nie kazdy jadacy prosto z pasa do skretu jest chamem. bynajmniej sie za
          chama nie uwazam. wrecz przeciwnie. jezdze bardzo kulturalnie. przepuszczam
          pieszych, wypuszczam z podporzadkowanych,nie wciskam sie na lakier, nie
          wyprzedzam na czwartego, itd itp. a odkad mam samochod marki bmw, tym bardziej
          jezdze kulturalnie, bo podjalem ambitna walke ze stereotypem bmw=cham. ale z
          przedmowca nie bede polemizowal, bo czyni zalozenia przed dyskusja i wszelkie
          argumenty pod nie podpisuje.
          pozdrawiam.
    • Gość: Cadyk Re: Apel ko kierowców IP: 217.153.131.* 06.09.05, 13:27
      Nie ma co deliberować i teoretyzować, w naszym pięknym kraju każdy jest
      mądrzejszy od radia - nie wyłączając pań, natomiast każdy facet jeździ najlepiej
      - autem - i nie tylko.
      Mili Państwo! Na problemy na jezdni stosuję jeden prosty sposób: wyjeżdżam 10
      minut wcześniej i nie śpiesząc się płynnie podróźuję ignorując napadających z
      lewej i z prawej - tutaj pozwolę sobie pozdrowić kierujących autami o tablicach
      WPI - wszyscy wiedzą, że chodzi o piękną mijscowość przy której położona jest
      Warsza.
      Więc tak jadąc podziwiam świat i współczuję wszystkim walącym na łeb i szyję,
      życząc im równie nerwowego dnia w pracy, a potem w drodze z pracy do domu,czy
      gdzie bądź.
      Żal tylko nierozważnych zwierząt, które zginą pod kołami naszych aut...
    • Gość: Pawel Chicago 22 Re: Apel ko kierowców IP: *.hsd1.il.comcast.net 07.09.05, 03:52
      pewnie ze trzeba ruszacz piskiem tylko trzeba miec odpowiednia fure np nisan350
      z bomaluchem to nie bardzo
    • Gość: Mla Re: Apel ko kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 08:14
      co za głupek pisze takie brednie, masz chociaż prawko? bo tacy jak Ty koncza
      pod trawnikiem.Mam prawko 3 lata tez jezdze sybko ale bez przesady a tym
      bardziej na pasach !!!
    • Gość: za wsi Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 09:53
      Urodziłem się i wykształciłem
      w Warszawie. Mówię to dlatego, żeby
      nie wyglądało na to ,że jestem anty
      rejestracji warszawskiej. Wielokrotnie
      mieszkając w Trójmieście spotykałem się
      z rażącym zachowaniem kierowców z Warszawy.
      Czasami wstyd mi było przed moimi znajomymy
      którzy mi mówili " o zobacz jak jedzie twój krajan"
      • Gość: Tolek Re: Apel ko kierowców IP: *.innet.insite.pl 07.09.05, 10:04
        Niestety zachowanie warszawskich kierowcow jest poprostu nie do zniesienia.
        Wszedzie im sie spieszy, wpychaja sie blokuja itp. Od ponad roku jezdze po
        lodzi autem marki FSO 125p, jak wiadomo auto to nie ma geenialnego
        przyspieszenia i zawrotnej V-Max. Jednak to nie Lodzianie a warszawiacy
        kilkakrotnie przyprawili mnie o gwaltowne chamowanie ( Pedzil taki do swiatel
        widzac ze czerwone i w ostatniej chwili chamowal, albo wciskal sie na grubosc
        lakieru) albo szybka ucieczke z pasa. Jakos pomimo podeszlego wieku auta staram
        sie jezdzic dynamicznie i nie blokowac innych.
        W tym miejscu pragne zaapelowac do kierowcow:
        Daj na luz, śpiesz się powoli, za kółkiem myśl, myślenie nie boli
        • Gość: BOBIK WROCŁAW Re: Apel ko kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 10:53
          kierowco piłes nie jedz nie piłes wipij
      • Gość: Tolek Re: Apel ko kierowców IP: *.innet.insite.pl 07.09.05, 10:05
        Co by bylo jasnosc, tez sie urodzilem i wychowalem w wawie.
    • Gość: Roach TFM-Team Re: Apel ko kierowców IP: *.innet.insite.pl 07.09.05, 09:55
      Ja mialem ostatnio przyjemnosc poruszac sie po drogach w niemczech i we
      francji. Bardzo mi sie spodobal sposob jazdy drogami szybkiego ruchu we
      francji. Dwa pasy w kazda strone, wszyscy jada skrajnym prawym a jak ktos chce
      wyprzedzac to przeskakuje spokojnie na lewy wyprzedza i wraca na prawy. Co do
      ruszania ze swiatel ostatnio na interii byl art o tym by wlasnie do
      sygnalizatorow swietlnych dodac sygnalizatory pokazujacze czas jaki zostal do
      zmiany swiatel. Zainteresowanych odsylam do art

      motoryzacja.interia.pl/news?inf=661306
      Pozdrawiam
      -=RoAcH=- www.tfm-team.com
    • Gość: białe punto Re: Apel ko kierowców IP: 82.160.102.* 07.09.05, 10:22
      ja zawsze ruszam spod swiateł z piskiem. hehe uwielbiam jazde szczegolnie w
      nocy. wtedy jest wieksza adrenalina i jest wiecej wolnego miejsca na drodze.
      pozdro for all
      • Gość: Marti_ns Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 10:39
        Ja tez wole pierwszy ze skrzyżowania uciec, a jak czasem opony zapiszcza to nic
        przecież to moje opony,lepiej tak niż wlec sie za jakim dziadkiem, albo kimś
        innym....kiedyś przez jakiegoś niedzielnego kierowce musiłem przestać całe
        zielone.... myślałem że go rozniose......

        APEL: Jak nie chcecie być wytrąbieni, to nie blokujcie ruchu na światłach....
    • marekram Re: Apel ko kierowców 07.09.05, 11:32
      przejechałem w życiu już 1,5-1,8 mln km, sadzę.że mam coś do
      powiedzenia...ruszajmy jak tylko zobaczymy zielone na sygnalizatorze.....oby
      Policja Laskawie na to patrzyła.....gapcie..niech na drutach robią kapcie
    • Gość: tomek82x4 Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 11:58
      i co to da po jakims czasie pojawi sie policja i bedzie zatrzymywala za
      niebezpieczna jazde
      • Gość: rafael Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 13:10
        Najlepiej i najdłużej to gumki piszczą w służbówkach i takich powyżej 150PS.
        Wiem coś na ten temat:)wprawdzie dieselek ale daje rade.
        • Gość: JA RAFAELL !!! IP: *.netconnect.pl / *.netconnect.pl 07.09.05, 14:44
          Ja tez mam 150 Ps z dieselka ale 1 jest za krotka w tym aucie
    • Gość: wlodarski Re: Apel ko kierowców IP: *.dip.t-dialin.net 07.09.05, 14:15
      Drogi autorze strzala 32, uwazam ze brak Tobie cierpliwosci za kierownica,
      odbieram ciebie jako osobe nie stabila emocjonalnie. Osobiscie siedze 60.000 km
      rocznie prywatnie za kólkiem (nie licze jazd sluzbowych) I takich narwanców jak
      Ty mam serdecznie dosc. Uwazam ze u wielu kierowców cierpliwosc stalo sie
      slowem obcym. Troche wiecej luzy a wtedy kazdy zajedzie na czas na miejsce na
      pewno.
      • Gość: Barbara Re: Apel ko kierowców IP: *.53.1411D-CUD12K-02.ish.de 07.09.05, 14:22
        Hallo, zgadzam sie z Twoja opinia , uwazam ze mamy za duzo szalencow na
        drogach .Wiec ja mowie STOP !SZALENCOM NA DROGACH. W ramach akcji PZU.
      • strzala32 Re: Apel ko kierowców 07.09.05, 18:16
        Gość portalu: wlodarski napisał(a):

        > Drogi autorze strzala 32, uwazam ze brak Tobie cierpliwosci za kierownica,
        > odbieram ciebie jako osobe nie stabila emocjonalnie. Osobiscie siedze 60.000
        km
        >
        > rocznie prywatnie za kólkiem (nie licze jazd sluzbowych) I takich narwanców
        jak
        >
        > Ty mam serdecznie dosc. Uwazam ze u wielu kierowców cierpliwosc stalo sie
        > slowem obcym. Troche wiecej luzy a wtedy kazdy zajedzie na czas na miejsce na
        > pewno.
        Drogi adwersarzu, spojrz prosze na drugiego posta w tym watku, mojego
        autorstwa: przepraszam tam za pomylke, bo nie chodzilo mi oruszanie z piskiem,
        tylko zwawe, ale BEZ PISZCZENIA! ruszanie spod swiatel
        Pozdro
    • Gość: Marcin Re: Apel ko kierowców IP: *.netconnect.pl / *.netconnect.pl 07.09.05, 14:33
      No tak ale po pewnym czasie takego ruszania opony mozna wyrzucic :))Dlatego
      ruszajmy energicznie ale bez pisku opon.
      • Gość: sepek Re: Apel ko kierowców IP: *.dip.t-dialin.net 07.09.05, 21:41
        ja wiem jedno ludzie PALIWO DROZEJE zarobki maleja a jezdzic beda tylko ci co
        spia na kasie nic innego nam nie pozostanie a sam jestem kieroaca i nie mam
        pojecia co bedzie dalej w tej polsce a ruszanie z mejsca to musimy zostawic na
        puzniej WESMY SIE ZA PALIWOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: apar Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 14:45
      a nie lepiej tak jak w stanach, pelna synchronizacja, gdy zapala sie zielone
      wszyscy ruszaja synchronicznie na raz :) tylko nie wiem czy to nas wypali,
      troche trudne do realizacji
      • Gość: Marcin Re: Apel ko kierowców IP: *.netconnect.pl / *.netconnect.pl 07.09.05, 14:48
        Masz racje. U nas w polsce nie daloby rady wypalic takei cos.przeciez jest juz
        dosc kolizji na swiatlach poprzez najechanie na tyl poprzednika.
    • Gość: Figur Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 15:43
      Masz racje ruszajac energicznie mozna uniknąć duzych korkow i ruch bedzie
      płunniejszy.Poniewaz głupie jest to gdy jakiś kierowca jedzie sobie 20km/h
      przez to robi się korek i ruch nie jest płynny
      • Gość: BMW M5 /2004 CRUIS Re: Apel ko kierowców IP: *.chello.pl 07.09.05, 16:12
        Wszystko jest kwestią wyczucia... tak jak sama jazda samochodem na każdej innej
        jezdni... Na światłach czy nie, trzeba po prostu obserwować sytuację która
        dzieje się na drodze i odpowiednio reagować... Nie ma co rozważać czy ruszać z
        piskiem czy bez - bo to jest głupota... Aby cały manewr wykonać sprawnie (i
        nikomu nie działać przy tym na nerwy) trzeba bez pisków, szybko i
        zdecydowanie , na granicy tzw "Przyczepności" ruszyć (bo po co ździerać kapcie
        mieląc i nadal stojąc w miejscu) i jeśli sytuacja na to pozwoli (pusta droga)
        to przed kolejnymi światłami spokojnie się dotaczać np. na luzie po to by nie
        ruszać z jedynki tylko np. z 2jki. I Nie mówie że dotaczać się mamy z
        odległości 200 metrów tylko powiedzmy 50ciu - zresztą nie rozumiem samego
        słowa "dotaczania" - bowiem to ma być jazda płynna a nie szarpanie i ostre
        hamowanie. Ja osobiście lubię szybką jazdę i przeważnie rozwijam dość duże
        prędkości - chociaż czasem mam ochotę wieczorami poślimaczyć się po mieście... -
        Róbmy wszystko na co mamy ochotę - lecz zawsze w granicach rozsądku...

        Pozdro 600 z Katowic
        • Gość: Zyga Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 16:21
          Czy u nas jest mozliwe ruszanie z pod świateł wszyscy równocześnie jak za
          pociągnięciem sznurka. Ja tak zawsze staram się zrobić, ale ci co są przede mną
          niestety nie i jeszcze mi sie to nie udało, ale w Niemczech owszem.
          • strzala32 Re: Bez piszczenia...o to mi chodzilo 07.09.05, 18:19
            Blagam spojrzcie na drugiego postaw w tym watku, mojego autorstwa: przepraszam
            tam za pomylke i wyjasniam, ze chodzilo mi oruszanie BEZ PISZCZENIA!!!
            Pozdro i jeszcze raz przepraszam za pomylke
    • Gość: radost-kumho Re: Apel ko kierowców IP: *.pl / *.pl 07.09.05, 20:26
      Ja sie zgadzam z takim ruszaniem w 100%. Spoko ze ktos to poruszyl. Paranoja
      jest jesli juz pierwszy rusza pare sekund ze skrzyzowania, za nim drugi znowu
      kilka sekund i tak trzeci....czwarty i robi sie ze zjedzie na zielonym 5
      samochodow i koniec. Nie wiem czy wtedy spalimy mniej paliwa niz podczas
      chwilowego dodania gazu(nawet bardziej energicznego) i ruszenia przed siebie.
      Nikt przeciez nie kaze od razu sie nam scigac po ruszeniu dalej juz mozna
      spokojnie jechac swoim tempem ale ruszanie ze swiatel jest naprawde wazne przy
      tworzeniu sie korkow. Pozdro
    • Gość: asia Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 21:55
      jasne a piesi???????? liczy sie tylko kierowca?????????????
    • Gość: Norek a ja se luie spalic gumy na swiatlach IP: *.alfa / *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 22:17
      tak zeby piesi uciekali hehe
    • Gość: szybki24 Re: Apel ko kierowców IP: 193.151.48.* 07.09.05, 22:35
      i prawidlowo !! powinnismy jak najszybcie ruszac wogole z pod swiatel nawet
      maluchami !!hehe na pelny gas !!:D upewnijcie sie czy nikt wam nie wyskoczy i
      rura !!pozdrawiam wszystkich !!acha pamietajcie nkomu sie nie dajcie!!:P
      • Gość: Spike Spiegel Re: Apel ko kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 22:54
        Z piskiem to już przesada, bo świadczy to, że koła nie mogą przenieść dużego,
        chwilowego momentu obrotowego i tracą przyczepność, ale co do szybkiego
        ruszania, to chyba jasne, że jest to konieczne
    • Gość: Peter Re: Apel ko kierowców IP: *.asternet.pl 07.09.05, 23:13
      Nie uważm,żeby ruszanie na światłach z piskiem opon świadczylo o kulturze
      kierowców,szczególnie młodych w autach po tuningu do przesady!!!
      To jest poprostu zwykle popisywanie sie, bo przeciez można energicznie
      ruszyć,żeby zanami przejechalo wiecej samochodów na przez światla,ale nie musi
      to być od razu z piskiem opon.
    • Gość: robbie Re: Apel ko kierowców IP: *.chello.pl 07.09.05, 23:59
      jestem za........................
      • strzala32 Re: BEZ PISZCZENIA... O TO MI CHODZILO 08.09.05, 00:50
        Gość portalu: robbie napisał(a):

        > jestem za........................
        CIESZE SIE!:) TYLKO JEDNO SPROSTOWANIE: CHODZILO MI O RUSZANIE BEZ PISZCZENIA.
        PRZEPRASZAM ZA TE POMYLKE W 2 POŚCIE.
    • czulaglista dziecko i samochód 09.09.05, 18:30
      jak w tytule - chodzi osamochody i bezpieczeństwo dzieci


      Drogie Mamy!
      Błagam Was uświadomcie waszych facetów, ze dziecka nie mozna spuszczac z oczu
      ani na chwilę. Dziś znów łapałam 2latka, którego tata wysiadal z samochodu a
      dziecko szlo za nim " luzem"..po ulicy w kierunku krawężnika.

      Wczoraj złapałam za kierownicę hulajnogę 4latka, za którym tata podążał
      niespiesznie w kierunku przejścia, gdzie ludzie stali na pasach. Gdybym tego
      nie zrobiła dziecko wjechałoby zza grupy przechodniów prosto pod samochód.
      Obie sytuacje miały miejsce w Warszawie.

      Tatusiowie nie mają tego instynktu co my.

      Trzecia historia - radio ZET podało 2 tygodnie temu informację o 2,5letnim
      dziecku, które wpadło pod dostawczy samochód na stacji benzynowej, bo tata
      spuścil je na chwilę z oczu.

      Dziś złapałam tego 2latka za łapkę ze słowami do ojca"niech pan tak nie
      zostawia dziecka" i opowiedzialam mu te 2 historie - faceta zamurowało i nic
      nie powiedział.

      Sama nie mam jeszcze dziecka, ale wiem, jak taki 2-3latek potrafi
      nagle "wyrwać"w niespodziewanym kierunku.

      Odnówcie ten topik co jakiś czas.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka