Dodaj do ulubionych

hamowanie silnikiem

05.09.05, 10:43
Czytam bardzo często to Forum i dużo z waszych rad stosuj. Jeżdże od kilku
miesięcy i dlatego sa on mi pomocne. Ostatnio często piszecie o hamowaniu
silnikiem i o tym jak ono jest pomocne gdy jest ślisko. Proszę o dokładne
wytłumacznie na czym dokładnie polega. Na przykład jadę ok. 100 km/h na 5
biegu i chcę hamować bo widzę na przykład korek lub czerwone światło. Czy
najpierw powinnam tylko puścić nogę z gazu i przy jakiejś określone prędkości
redukować do 4, potem do 3 itd... czekam na rady. niedługo zaczną się
chłodniejsze dni, śliskie drogi, na pewno przydadzą się takie informacje
równiez paru innym początkującym kierowcom na tym forum. Dzięki!
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: hamowanie silnikiem 05.09.05, 11:19
      Na sliskiej drodze znacznie bardziej pomaga wolniejsza jazda (albo, w ostatecznosci, zrezygnowanie z jazdy jezeli sie nie umie) niz hamowanie silnikiem. Wiara w opowiesci o tym, ze ktos zatrzymal samochod dzieki fantastycznemu hamowaniu silnikiem, to wykazywanie sie zamilowaniem do sluchania bajek :-) Do hamowania sluzy hamulec, a silnik proces ten moze tylko dosc skutecznie wspomoc. Pod warunkiem, ze hamowanie silnikiem jest wykonywane umiejetnie. Nieumiejetne hamowanie moze czasem wiecej zaszkodzic niz pomoc.

      Tak naprawde w miejskim hamowaniu silnikiem chodzi o to, ze w tym czasie nie pali sie paliwa :-) Caly zabieg polega najczesciej na zdjeciu nogi z gazu i hamowaniu hamulcem az do osiagniecia przez silnik obrotow zblizonych do jalowych - wtedy sie wysprzegla.

      Mozna oczywiscie pocwiczyc i robic hamowanie z redukcjami i miedzygazem. Ale po co? Jezeli nie umie sie jednoczesnie hamowac i naciskac na gaz prawa stopa, to troche skorka za wyprawke.
    • bratmarzeny Re: hamowanie silnikiem 05.09.05, 11:30
      nie uwazam sie za eksperta ale ZWALNIAM (nie hamuje) silnikiem juz od lat. Mysle
      ze dosyc skutecznie.
      Nie ma jakiejs jednej 100-procentowej reguly. W konkretnym przypadku jaki
      opisales duzo zalezaloby od odleglosci do konca korka. Generalnie w wielu
      wypadkach wystarcza po prostu zdjecie nogi z hamulca i (zaraz albo pod koniec)
      dalikatne hamowanie bez wciskania sprzegla(!). Wtedy nawet nie trzeba redukowac
      biegu. Przy 40-50 km/h wciskasz sprzeglo i zatrzymujesz samochod.

      Inaczej wyglada sprawa przed ostrym zakretem albo np. przy zjezdzie z
      autostrady, kiedy musisz zwolnic ze 120-130 do 60 na zekrecie. Wtedy tez z
      reguly wystarczy napierw zdjecie nogi z pedalu gazu, potem redukcja na 4 i na na
      biegu. To chyba idealne rozwiazanie.
      Dosyc dawno temu przeczytalem taka porade w jakims czasopismie i od tego czasu
      pilnie trenowalem :)
      • bratmarzeny uzupelnienie 05.09.05, 11:32
        cos mi polknelo kawalek tekstu...
        Po zrdukowaniu na 4 bieg, redukujesz przed samym zakretem na 3 bieg (ewentualnie
        lekko pomagajac hamulcem) i wchodzisz w zakret NA BIEGU z szybkoscia okolo 60 km/h.
    • kozak-na-koniu Re: hamowanie silnikiem 05.09.05, 15:12
      Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba wypraktykować. Ogólnie (z przednim
      napędem) jest tak: jadę prosto, ok. 100 km/godz; widzę zator - więc puszczam
      gaz. Gdy słyszę że silnik zaczyna mieć problemy (np. "dusi się") - lewa noga na
      sprzęgło, zmiana biegu, prawa noga na gaz (wyrównać obroty silnika - to takie
      stare przyzwyczajenie, z czasów gdy były niesynchronizowane skrzynki biegów ale
      pozwala zaoszczędzić klocki hamulcowe i sprzęgło - jedne na około 70-80 000 km,
      drugie na ok. 100-150 000 km) i tak dalej, powtarzać czynność (z wyczuciem,
      wysłuchem oraz wywidem) do skutku. Oczywiście - co innego jazda w mieście, co
      innego na trasie ( z uwzględnieniem okoliczności - równina, góry, droga, pojazd
      itd.). Ogólnie, powinno się pamiętać że w 90% powszecnie używanych pojazdów
      przednie koła "ciągną" do przodu, więc jeśli ma się jakieś problemy - najpierw
      (odruchowo) dodaje się "gazu"...
      • mariusz_d1 Re: hamowanie silnikiem(OT) 06.09.05, 14:15
        > itd.). Ogólnie, powinno się pamiętać że w 90% powszecnie używanych pojazdów
        > przednie koła "ciągną" do przodu, więc jeśli ma się jakieś problemy - najpierw
        > (odruchowo) dodaje się "gazu"...
        A tylne pchają/ciągną do tyłu????
        • kozak-na-koniu Re: hamowanie silnikiem(OT) 06.09.05, 14:49
          mariusz_d1 napisał:

          > A tylne pchają/ciągną do tyłu????

          Nie, ogólnie (ale nie do końca) można powiedzieć że są "wleczone".
    • Gość: Wojtek K Prosta sprawa IP: *.chello.pl 07.09.05, 00:18
      Ok, więc na początek powiem, że to bardzo przydatna rzecz. Hamowanie silnikiem
      oszczędza nam trochę hamulce i wydatnie wspomaga hamowanie.
      Jak to robić? Zależy od autka. Ogólnie trzeba czuć auto i silnik.
      Zaczynamy hamować hamulcami (na biegu), redukcja i niezbyt szybkie puszczenie
      sprzęgła. Chodzi o to, żeby nie zahamować za gwałtownie, o ile to nie
      konieczne:) Delikatnie na początek a potem to już samo przyjdzie. Istotne jest
      to, by te redukcje odbywały się w dogodnym momencie. Silnik nie musi mieć super
      niskich obrotów by redukować. Dla płynnego hamowania można redukować przy 2 tyś
      obrotów.
      Można też hamować silnikiem bez pomocy hamulca. Ważne jest tylko by obroty
      silnika nie były za wysokie bo możemy przekręcić silnik (tzn trochę go
      zamęczyć). Radzę trenować i będzie spoko. To żadna sztuka. Tylko delikatnie ze
      sprzęgłem, nie za szybko, nie za wolno. Tak w sam raz by nie szarpać pasażerami:)
    • callafior Re: hamowanie silnikiem 13.09.05, 15:04
      Lepiej nie kombinuj z hamowaniem silnikiem na śliskiej nawierzchni (chyba że
      masz MSR) bo możesz zamienić samochód na ślizgacz.
      > Jeżdże od kilku
      > miesięcy i dlatego sa on mi pomocne.
      ...
      > Na przykład jadę ok. 100 km/h na 5
      > biegu
      W połączeniu z Twoim doświadczeniem radziłbym, żeby prędkość była raczej
      dwucyfrowa (w każdych warunkach), a najlepiej do 90 km/h.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka