Dodaj do ulubionych

Kto rzuci w Otylię kamieniem?

IP: 80.50.249.* 07.10.05, 15:50

Kto z was nigdy nie popełnił błędu w ruchu drogowym,
niech pierwszy rzuci w Otylię kamieniem. Myślę , że każdy popełnia jakieś
drobne błędy, bo człowiek jest istotą ułomną. Otylia znalazla się z powodu
popełnionego błędu w sytuacji gdy miała wybór; albo zderzyć się czołowo z Uno
albo zjechać na pobocze. Gdyby wybrała pierwszy wariant napewno wyszła by z
bratem z takiego wypadku bez większych obrażeń - jej pojazd miał bardzo dobre
zabezpieczenia, natomiast w Uno byłaby masakra. Nie chciała nikogo narazić i
wybrała wariant drugi czyli zjazd na pobocze. Wszystko zakończyłoby się
drobnymi obrażeniami gdyby nasi drogowcy nie zastawili na poboczu drogi
śmiertelnej pułapki jaką jest drzewo. Gdybym znalazł się w podobnej sytuacji
postąpił bym tak samo jak Otylia. Dlatego nie chcę by na poboczach dróg rosły
drzewa.
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 07.10.05, 16:09
      Masz rację i dobrze, że o tym mówisz
    • emes-nju Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 07.10.05, 16:10
      Nie zamierzam w nikogo rzucac. Ale napisales o tym, ze kazdy popelnia drobne bledy. Ja nawet moge sie przyznac, ze zdarzaja mi sie bledy nawet nieco mniej drobne, choc na szczescie nie dostatecznie grube, zeby skonczylo sie nieszczesciem.

      Blad Otylii, polegajacy na przyspieszaniu w nadziei, ze zdarzy sie schowac nie byl ani drobny, ani wiekszy. Byl to blad dla mnie niezrozumialy. Kazdy normalny czlowiek bedzie staral sie uniknac zblizania sie do przeszkody. A Otylia dodala gazu...
      • jureek Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 07.10.05, 16:38
        Moim zdaniem ten błąd (dodanie gazu) był tylko konsekwencją dużo poważniejszego
        błędu, jakim było w ogóle rozpoczęcie wyprzedzania bez pewności, że będzie to
        manewr bezpieczny. Być może dlatego, że błąd ten jest popełniany bardzo często,
        może niektórym się wydawać, że to drobny błąd. Ale tak nie jest, to błąd bardzo
        poważny.
        Jura
    • Gość: olo Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.05, 16:48
      No tak, drzewa drzewami, ale dlaczego nikt nie wspomina o samochodzie. Gdyby
      Otylia jechała autem ze słabym silnikiem, nie pokusiła by się o wyprzedzanie
      kolumny ciężarówek, Tu pojawia się apel do producentów samochodów, żeby nie
      robili aut z aż tak mocnymi silnikami - mocne silniki niosą śmierć. Jak
      przydrożne drzewa.
      • misiania Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 07.10.05, 16:55
        a sięgając do jądra sprawy - nawet samochód ze słabym silnikiem może w ten czy
        inny sposób przyczynić się do tragedii (gdy np. stoczy się z górki na wózek
        dziecięcy). proponuję się zastanowić, czy nie należałoby zabronić produkcji
        samochodów. w zamian należałoby być może rozwinąć produkcję hulajnóg. najlepiej
        z tych drzew, które wytniemy na poboczach dróg.
      • swan_ganz Matko!! Ty Olo to chyba dostajesz orgazmu 07.10.05, 19:08
        gdy masz okazję do wypowiedzenia kolejnej głupoty. Co wypowiedź to jakaś
        następna kompletna bzdura.

        Tak jak na przykład teraz;
        -".... Tu pojawia się apel do producentów samochodów, żeby nie robili aut z aż
        tak mocnymi silnikami - mocne silniki niosą śmierć. Jak przydrożne
        drzewa....."
        ROTFL (to w necie chyba oznacza, że się tarzam ze śmiechu po podłodze)

        Żona Cię za mocno leje Olo???
        • Gość: olo Re: Matko!! Ty Olo to chyba dostajesz orgazmu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.05, 15:44
          Nic nie zrozumiałeś głupku.
          • swan_ganz Re: Matko!! Ty Olo to chyba dostajesz orgazmu 09.10.05, 15:49
            no to wytłumacz pajacu skoro nic nie zrozumiałem....
            • Gość: olo Re: Matko!! Ty Olo to chyba dostajesz orgazmu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.05, 16:24
              wan_ganz napisał:

              > no to wytłumacz pajacu skoro nic nie zrozumiałem....

              Zdanie, prawidłowo zbudowane, powinno brzmieć: wytłumacz "pajacowi". Odpowiadam,
              nie będę Ci niczego tłumaczył.
      • klemens1 Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 10.10.05, 10:32
        > Tu pojawia się apel do producentów samochodów, żeby nie
        > robili aut z aż tak mocnymi silnikami - mocne silniki niosą śmierć. Jak
        > przydrożne drzewa.

        I ABS i poduszki sa winne, bo kierowcom się wydaje że są dzięki tym gadżetom
        nieśmiertelni.

        To też miała być ironia, ale najgorsze jest to że wielu naprawdę tak myśli.
    • Gość: iza Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: *.torun.mm.pl 07.10.05, 17:37
      Z powodu drobnego błędu to można sobie zderzak porysować albo lampkę stłuc na
      parkingu, a to, co zrobiła O.J., to piramidalny idiotyzm, lekkomyślność,
      nieodpowiedzialność, i w końcu brak doświadczenia i umiejętności. Że co, mamy
      być wdzięczni, że nie zabiła jeszcze kilku osób? Bez żartów...
      I owszem, chętnie "rzucę kamieniem", czyli powiem, że współczuję jej i jej
      rodzinie śmierci bliskiej osoby, ale mam nadzieję, że zostanie odpowiednio
      ukarana i już nigdy nie usiądzie za kierownicą. Ta kobieta zabiła swojego brata
      przez własną głupotę, i żadne medale ani akcje charytatywne ani inne jej
      dokonania się tu nie liczą.
      Smutne. A jeszcze smutniejsze, że takich kierowców są u nas setki.
    • Gość: sławek Do Marcina S. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.05, 18:06
      To drzewo nie rosło na poboczu,tylko za rowem.Nie pisz głupot o błedach jak nie
      wiesz co to jest poważne naruszenie zasad ruchu drogowego.Nie będe rzucał
      kamieniem w ludzi,którzy mają kłopoty z myśleniem.Brakło trenera,który by
      wyłożył na którym metrze zwolnić a na którym przyspieszyć.Przeczytaj mój post
      to dowiesz się co myślę o takich mękołach jak ty.Poza obszarem zabud. w Polsce
      jeździ się 90 km/h.180 to chyba nie jest drobny błąd,a do tego wyprzedzanie na
      trzeciego.Do tej pory kontakty mistrzyni z policją kończyły się autografem i
      takie są efekty zbytniej pewności siebie.Co do drzew,przeszkadzają tylko
      kierowcom "dyskotekowym"i oszołomom.
      • ex_is Re: Do Marcina S. 07.10.05, 19:12
        • driver.2 Re: Do Marcina S. 07.10.05, 21:21
          Szanowny Marcinie drzewa to nie sprzęt że można go porzucić.
      • bratmarzeny Re: Do Marcina S. 08.10.05, 20:13
        Gość portalu: sławek napisał(a):

        > Do tej pory kontakty mistrzyni z policją kończyły się autografem i
        > takie są efekty zbytniej pewności siebie.

        Swietnie podsumowane! Otylia to produkt naszego chorego, skorumpowanego, i
        zepsutego spoleczenstwa, gdzie prymitywny szpan liczy sie o wiele bardziej od
        ludzkiego zycia czy chocby cywilizowanych norma zachowania - nie tylko na drogach.
    • Gość: czubek Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: *.range86-133.btcentralplus.com 07.10.05, 19:14
      Ja moge, z czystym sumieniem. Cala gora kamieni.
      Nie wyprzedzam na trzeciego.
      Nie nie wyprzedzam gdy warunki sa niedogodne.
      Sygnalizuje manewry.
      Wpuszczam innych kierowcow (w ramach zdrowego rozsadku oczywiscie).
      Nie pcham sie przed innych, nie wymuszam pierwszenstwa (i nie zmuszam innych na
      pobocza).
      Przepuszczam przechodniow na pasach (+nie trabie na przechodzacych na pasach).
      Nie lamie ograniczenia predkosci (dostosowywuje predkosc do panujacych warunkow
      na drodze: nawierzchni, widocznosci itp.).

      Wszyscy, ktorzy probuja usprawiedliwic wyczyny Otylii powinni sie w glowe
      puknac a nie narzekac na stan drog lub przydrozne drzewa, i udzielac rad jak
      skutecznie zepchnac inne pojazdy z drogi.

      PS: Kamieniami moge sie podzielic bo nie jestem wyjatkiem. Najwyzszy czas zeby
      zrobili z kogos przyklad. Wspolczuje calej rodzinie i Otylii bo ona musi sie
      naprawde koszmarnie czuc ale niestety, trzeba poniesc konsekwencje wlasnej
      glupoty bez wzgeldu ile ma sie dyplomow, medali i pucharow w gablocie.
    • ex_is Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 07.10.05, 19:37
      To była sobota wieczorem...
      W poniedziałek rano na naszych drogach widziałem kilkanaście takich sytuacji,
      podobnych do tego co przytrafiło się Otylii, czyli wyprzedzanie na trzeciego
      przy zawrotnej prędkości i chowanie się na prawy pas dosłownie w ostatniej
      chwili. Przecież ci ludzie na pewno oglądali TV czy słuchali radia i na pewno
      wiedzieli o wypadku Otylii - ale nic im to nie pomogło. Czy my w ogóle jesteśmy
      wyuczalni?
    • Gość: rey_s Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: *.elartnet.pl / 62.233.208.* 07.10.05, 21:20
      mogła jeszcze wjechać miedzy u no i tira...a co do drzew, to jako pierwsze
      atakują rzadko,natomiast ich kontratak bywa mocny...to samo jest ze słupami i
      takimi innymi...
    • Gość: zenek Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 08:52
      Kiedyś w Anglii zrobiono badania ruchu drogowego na zlecenie ichnich firm
      ubezpieczeniowych. Wyniki można podsumować tak: młodzi wiekiem i stażem kierowcy
      prowadzą stosunkowo bezpiecznie jadąc sami. Natomiast mając w kabinie
      rówieśników zaczynają popisywać się umiejętnościami i prowadzą bardzo
      niebezpiecznie. Kierowcy w średnim wieku nie poddają się wpływowi obecności
      pasażerów w kabinie i prowadzą auta na ogół bezpiecznie choć szybko i
      agresywnie. Starsi wiekiem mają zaś skłonności do szarżowania w pojedynkę
      podczas gdy jeżdżą bezpiecznie z pasażerami na pokładzie.
      Otylia ma prawo jazdy od niedawna. Może jej się wydawać, że jest już dobrym
      kierowcą. Niestety rzeczywistość boleśnie zweryfikowała jej przekonania. Może
      jej brat podpuszczał ją do szybszej jazdy? Może gadała przez telefon? Może była
      przekonana, że zdąży wyprzedzić, że jadące z przeciwka Uno odsunie się na
      pobocze? A może kierowca uno jechał bez świateł i, wszak nie było jeszcze ciemno
      gdy doszło do tego wypadku, był dla jadącej szybko Otylii słabo widoczny? Może,
      może, może...
      Zastanowić by się trzeba co, tak naprawdę, jest przyczyną tego wypadku. Mnie się
      wydaje że szybkość i brak doświadzczenia. I psychika nawykłej do bycia pierwszą
      Otylii. Auta bym nie winił...
      Jeszcze słów parę o samarytanizmie Otylii i o tym, że nie chciała zabić jadących
      Uno. Otóż w takich sytuacjach działa podświadomość i instynkt, nie rozum. Otylia
      nie myślała o ludziach w Uno, nie analizowała gdzie ma uciec, co zrobić. Ona
      chciała po prostu uciec ze śmiertelnej pułapki w której się znalazła.
      Podświadomie wiedziała, że w prawo nie może uciekać, jechać prosto też nie może
      bo Uno-w tych kierunkach czyhało na nią niebezpieczeństwo. Szarpnęła więc
      kierownicą w lewo i wyjechała w pole. Potem auto było już najprawdopodobniej
      niesterowne, a nawet gdyby można było nim kierować- było za mało czasu na
      zrobienie czegokolwiek.
      Jedno jest pewne. Otylia musi ponieść karę za spowodowanie wypadku ze skutkiem
      śmiertelnym. Otylia Jędrzejczak, nie mistrzyni świata, mistrzyni olimpijska,
      Motylia, podziwiana przez nas wszystkich i szanowana pływaczka.
      • ex_is Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 08.10.05, 13:33
        Wielu z kierowców jeżdżących już od dużych kilku-kilkunastu lat po
        zorientowaniu się, że źle ocenili odległość od pojazdu jadącego z naprzeciwka
        po prostu przerywa wyprzedzanie i chowa się na prawy pas albo w ogóle
        rezygnując z manewru albo po wyprzedzeniu mniejszej niż założona liczbie
        pojazdów. Pytanie, czy umieliśmy przerywać wyprzedzanie od początku
        naszej "kariery" za kierownicą? Myślę że to właśnie zgubiło naszą mistrzynię.
        Perspektywa przerwania wyprzedzania prwdopodobnie tak ją przeraziła, że wolała
        dodać gazu i spróbować zdążyć wyprzedzić.
    • arius5 Dla Ciebie jazda 180 to drobny blad ? 08.10.05, 16:16
      Bo dla mnie to trzeba miec napier*** w mozgu, zeby jechac 180 na zapchanej drodze.


      • zaq26 Re: Dla Ciebie jazda 180 to drobny blad ? 08.10.05, 19:42
        RACJA. POPIERAM.
    • kos22 Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 08.10.05, 17:10
      Otylia miała albo nie miała możliowości powrotu na prawy pas.
      Podejrzewam, że w tej sytuacji decydująca wina może być kierowcy nie
      pozwalającego sie wyprzedzić, nieutrzymującego przepisowej odległości między
      pojazdami dla celów wyprzedzania. Winny może być kierowca obok, który zaniechał
      działań na rzecz szczęśliwego zakończenia sytuacji (art.3).
      To odbicie nagłe kierownicy mógł spowodować pasażer!
      Dużo spraw do wyjaśnienia.
      pozdr
      • Gość: JK Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.10.05, 22:49
        kos22 napisał:
        > Otylia miała albo nie miała możliowości powrotu na prawy pas. Podejrzewam, że
        w tej sytuacji decydująca wina może być kierowcy nie pozwalającego sie
        wyprzedzić, nieutrzymującego przepisowej odległości między pojazdami dla celów
        wyprzedzania. Winny może być kierowca obok, który zaniechał działań na rzecz
        szczęśliwego zakończenia sytuacji (art.3).

        Nawet jeśli samochody utrzymywały bezpieczną i przepisową odległość między
        sobą, to i tak przy takiej prędkości trudno byłoby się między nie wpasować i
        jeszcze zdążyć wyhamować, żeby nie wjechać komuś w tył.
    • bratmarzeny JA! 08.10.05, 20:11
      Bo w zyciu nie wpadlbym na pomysl, zeby na zwyklej drodze wyprzedzac z
      szybkoscia 180 km/h. To nie byl jakis tam "blad w ruchu drogowym". To szczyt
      najzwyklejszej. bezgranicznej glupoty i popsolitego chamstwa.
      • tody1305 Re: JA! 08.10.05, 20:38
        A skąd wzięliście to 180km/h. Stał tam jaiś radar i zmierzył?
        • bratmarzeny Re: JA! 08.10.05, 21:00
          Okay, przyznaje, ze oparlem sie na tym, co przeczytalem wielokrotnie na tym
          forum w innych watkach. Nie wykluczam, ze jest to bledna informacja.
    • kolowr heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! 08.10.05, 20:42
      skąd wiecie co naprawdę zaszło????? nikt tego nie będzie wiedział!

      180 kmh???? bo jakiś strażak powiedział, zę się wskazówka zatrzymała na 180 kmh?
      głupota!
      wiecie co się stanie z autem gdy walnie w sztywną przeszkodę wąską z v=180
      kmh??????? złamie się co najmniej na pół, a kawałek z którym się zetknęło z
      przeszkodą zostanie "przyprasowane" do niej! jak moje autko dachowało kiedys, to
      tez pokazywało 180 kmh (koniec licznika), tylko dziwne, bo wg danych fabrycznych
      wyciąga max 155 kmh :)))))) a sam wypadek miał miejsce przy v=60 kmh i auto
      poszło do kasacji!

      ludzi gdybają "nie miałą doświadczenia", "popisywała się", " nie upewniłą się o
      możliwości" i inne... szkoda gadać, szkoda otylii i jej brata, przyczyn mogłoby
      wiele.
      ktoś napisał powyżej, ze uno mogło być bez swiateł i dlatego słabo widoczne (ja
      sie przychylam do tej wersji, bo nie raz widziałem podobne przypadki) ona się
      mogła upewnić i uznała, ze wyprzedzanie jest możliwe (niestety jej pewność nie
      była zgodna z rzeczywistością)

      i teraz pomyślcie właśnie, co można było zrobić, by się tak nie stało (ani w
      innych podobnych przypadkach)???
      - światła za dnia pomogą dostrzec o wieeeeeeele wcześńiej nadjeżdzające auto
      - jazda w kolumnie nigdy jeden na drugim! (bo nie widać zza auta kolejnego)
      - obserwacja drogi i odpoweidnia reakcja na takie podbramkowe sytuacje - usunąć
      się z drogi, wcisnąć lekko hamulec, tak by auto wyprzedzające mogło sie schować
      w lukę (a nie raz widziałęm złośliwe miny jakichś palantów, z lubością wręcz
      zmniejszajace luke, aby przetrzymać i nastraszyc gościa - szkoda, zę nei raz
      widziałem też jak przez to dochodziło do kolizji z tym przetrzymującym własnie!)

      dużo można gadać, wina może być otylii bezdyskusyjna, ale dopóki śledztwo nie
      wyjaśnie całkowicie, nie ma co obgadywać nikogo!
      • Gość: franki Re: heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! IP: *.aster.pl 08.10.05, 21:29
        A co za różnica, czy to było 180 czy 160 km/h? Uszkodzenia pojazdu (głębokość
        odkształceń i ich zasięg) są charakterystyczne dla uderzeń w sztywną przeszkodę
        przy prędkości przekraczającej 120 km/h - popatrz na zniszczenia elementów
        konstrukcyjnych. Poza tym tylko prędkość mogła spowodować dachowanie pojazdu po
        odbiciu od przeszkody (drzewa) - ten samochód waży prawie dwie tony i nie jest
        go łatwo wywalić. Gdyby w momencie uderzenia prędkość pojazdu była zmniejszona
        do mniej niż 100 km/h - zapewne nie przewróciłby się. Fakt niewielkiego
        wytracenia prędkości świadczy o wysokiej prędkości początkowej. Czyli,
        reasumując - czy to było 150, 160, czy 180 km/h nie ma znaczenia. Było za
        szybko - jak na warunki, natężenie ruchu i drogę, po której samochód się
        poruszał. I to jest właśnie pojęcie prędkości niedostosowanej do warunków, z
        którego to pojęcia tak wielu dyskutantów tutaj się nabijało.
        • kolowr przy 54-60 kmh robione są testy NCAP 09.10.05, 23:23
          i jaki efekt??? w dodatku z odkształcalną, a nie stałą scianą. bez względu na
          klasę, auta są wszytskie ze zniszczonym w 70% przodem, prawie zawsze z pogiętym
          do połowy dachem, mają odkształcone mocno elementy konstrukcyjne, progi i
          słupki. każde 10 kmh dodatkowe mocno powieksza szkody, przy 100 kmh to już
          dosłownie pozostają strzępy :)

          jak pisałem, ja miałem dachowanie przy 60 kmh (zaatakował mnie pf 126p z ukosa
          ;) ), auto wpadło do rowu i się z niego wybiło "na kręćka".
          nie potrzeba wcale wielkiej prędkości, by auto sie dziwnie zachowywało.

          w aucie otylii kabina prawie nie naruszona (poza słupkami przednimi - od
          dachowania zapewne)
      • Gość: Marcin S Re: heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! IP: 80.50.249.* 09.10.05, 12:29
        Kto uważa, że na poboczach dróg nie powinny rosnąć drzewa może się podpisać na;
        www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=780
        Tego typu zdarzenia nie powinny kończyć się tak tragicznie jak w tym przypadku.
        Drzewo rosnące przy drodze to ślepy , bezmyślny kat , zabijający każdego kto
        znalazł się w pojeżdzie, który wypadł z drogi, bez względu na przyczynę tego
        zdarzenia.
        • Gość: franki Re: heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! IP: *.aster.pl 09.10.05, 12:55
          Oczywiście. Gdy ktoś następny rozmaże się np. o słup latarni oświetleniowej
          zażądacie zdjęcia oświetlenia z dróg!!! Jeśli na drogach zostaną zamontowane
          bariery energochłonne i ktoś rozmaże się po odbiciu od bariery zażądacie
          zdjęcia barier!!!
          • driver.2 Re: heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! 09.10.05, 13:24
            Sporo jeżdże za granicą tzw.drogami krajowymi,tam też rosną drzewa przy drodze
            i jakoś nikt nie pisze o ich wycięciu,za to jak jest ograniczenie do 50km/h to
            jakoś nikt się nie wyrywa jechać szybciej,czasami trafi się jakiś szalony polak
            ale wysokość mandatu szybko uczy normalnej jazdy,i policja wcale nie stoi na
            każdym skrzyżowaniu wystarczy jeden telefon że jedzie jakiś pirat,a u nas jak
            zadzwoniłem że droga jest za wąska dla jednego gościa i jedzie od prawej do
            lewej łącznie z poboczem to najpierw zostałem zatrzymany ja poddany kontroli
            czy nie jestem pod wpływem alkoholu a dopiero pytano o szczegóły,oczywiście
            zmusiłem gościa do zatrzymania.
        • prawdziwy.tebe odparowac oceany! 10.10.05, 18:28

          dusza kazdego, kogo glowa zanurzyla sie 5 cm pod powierzchnie. niezaleznie od przyczyny.
        • Gość: Meps Re: heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 19:28
          Kolego
          Na tej zasadzie można zlikwidować góry bo giną w nich ludzie, skasować morza i
          jeziora do się topią ,zakazać
          żeby był w zimie, lód bo można sobie coś złamać.To jest czysta demagogia.
          Najlepjej jest po prostu zacząć myśleć ,ale to jest chyba bardzo bolesne.
      • Gość: lelek Re: heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! IP: *.unicity.pl / *.unicity.pl 09.10.05, 17:41
        ile było tyle było ale takie auto przy 90 km/h po primo nie kasuje sie tak po
        kontakcie z drzewem a po secundo było na tyle szeroko by przy wyzej wymienionej
        prędkości zakończyc manewr w całkiem inny sposób...a w takich przypadkach
        ryzyko podejmuje kierowca i on jest odpowiedzialny za skutki...i takie jeszcze
        małe pytanko mam zaraz mnie tu ktoś pewnie podsumuje ale jakoś ani razu nie
        usłyszałem komunikatu o trzeźwosci lub nie kierującej pojazdem a zdaje mi się
        że takie info podaje się w pierwszej kolejności...jeżeli to przeoczyłem to
        sorki za zamieszanie pozdrówka
        • Gość: franki Re: heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! IP: *.aster.pl 09.10.05, 18:04
          Gdy kierowca jest po wypadku zabrany do szpitala badanie trzeźwości
          przeprowadza się pobierając krew. Tutaj było zapewne tak samo. A skoro nikt nic
          nie mówił o nietrzeźwości to zapewne była trzeźwa. Zresztą nie przesadzajmy -
          sportowcy na ogół jednak nie piją. Myślę, że była trzeźwa, bo gdyby nie - to
          rozmazałaby się znacznie wcześniej...
          • Gość: lelek Re: heh, guzik wiecie, ale morały prawicie! IP: *.unicity.pl / *.unicity.pl 09.10.05, 18:16
            oki ale czy jest trzeźwy czy nie to jest podawane tak przynajmniej kojarze...a
            co do czasu rozmazania liczba łapanych pijanych kierowców jest straszna a ilu
            nie złapia?
    • szczurwa Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? 08.10.05, 21:36
      Drogo kolego, trujesz. Byłem na miejscu tego wypadku. Wygląda ono tak, że obok
      jezdni jest pas nieutwardzony ok 3-3,5 metra, potem łagodny rów o szerokości
      1,5 metra i głębokości 30-40 cm, a potem drzewa co 100-150 m, a za drzewami
      szczere pole. Brata Otylii zabiły nie drzewa, tylko głupota i brak
      doświadczenia jego siostry. Zamiast gnać na oślep przed siebie i wciskać gaz do
      dechy, winna maksymalnie wyhamować i zjechać na pobocze. Miejsca było mnóstwo,
      wypadek miał miejsce w świetle dziennym, widoczność była dobra. Tak zachowałby
      się doświadczony kierowca, tymczasem Otylia - kierowca z rocznym stażem -
      dostała do ręki ciężkie auto o dużych osiągach i to jest skutek. Z równym
      opowodzeniem można było dać małpie brzytwę lub dziecku zapałki. To nie drzewa
      uderzają w samochody, tylko odwrotnie.
    • Gość: nie znam sie ale.. Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: *.unicity.pl / *.unicity.pl 09.10.05, 17:19
      ..zwalanie wszystkiego na zły stan dróg i inne takie to pieprzenie w bambus.
      drogi mamy jakie mamy i trzeba mieć ciut wyobraźni a nie tłumaczyć wszystko
      oklepaną formułką. pewnie że autostrady poprawią bezpieczeństwo ale dopóki jest
      inaczej trzeba to przeżyć. jeżeli taki jeden wariat z drugim się spieszy prosze
      bardzo ale żeby nie zabierał nikogo ze sobą. jednak jest to nierealne więc
      przed jazdą niech wyżyje się waląc w skałe najlepiej własnym czołem.
    • onioni "gdyby nasi drogowcy " - GDYBY nie jechała za szyb 10.10.05, 02:52
      "gdyby nasi drogowcy " - GDYBY nie jechała za szybko i wyprzedzała
      niebezpiecznie.

      Też czasem robie takie błedy, ale wiem że "bładze".
      Nie zwalał bym tego na drzewa.

      One stoją.
      Ktoś pędził.
      Więc kto tu na kogo wpadł?

      pozdro
      skocz.pl/szok/
    • klemens1 Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... 10.10.05, 10:29
      > Gdybym znalazł się w podobnej sytuacji
      > postąpił bym tak samo jak Otylia. Dlatego nie chcę by na poboczach dróg rosły
      > drzewa.

      ... to nie będziesz miał pretensji do drzew.
      • Gość: Edward Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: 80.50.249.* 10.10.05, 11:19
        Art. 2 p.1 mówi, że droga czyli jezdnia z poboczem jest przeznaczona do ruchu
        pojazdów, dlatego mam pretensję do zarządców dróg, że na poboczach czyli terenie
        przeznaczonym do ruchu pojazdów utrzymują drzewa. Potrafisz to uzasadnić?
        • Gość: olo Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.05, 11:48
          Pod warunkiem, drogi kolego, że jest pobocze. Kodeks drogowy nie wspomina
          nigdzie, że pobocze musi być. Jeżeli drzewo sięga swoim rozmiarem krawędzi
          jezdni, to najpewniej droga nie posiada pobocza. Ot i tyle. I nie wierzę, żeby
          jakikolwiek zarządca drogi trzymał drzewo w pobocza obrębie . Tam może siedzą
          ludzie leniwi, ale nie głupi i naiwni.
          • Gość: Edward Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: 80.50.249.* 10.10.05, 12:07
            No to zobacz tutaj
            64.233.183.104/search?q=cache:x5AuR231CogJ:www.krakow.gddkia.gov.pl/gddkia/drogi/pojecia.htm+droga+lub+pas+drogowy&hl=pl
            • Gość: Edward Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: 80.50.249.* 10.10.05, 12:18
              Zobacz też
              64.233.183.104/search?q=cache:38W4LRi9vZgJ:www.zdp.sbs.com.pl/pas_drogowy.html+droga+lub+pas+drogowy&hl=pl
              • Gość: etam Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: *.c205.msk.pl 10.10.05, 19:49
                no i co niby to udowadnia ???
                to ze definicja drogi (pasa drogowego) obejmuje drzewa ,krzewy jeszcze nie
                znaczy ze moga one stac na jezdni ,czy poboczu!!

                • gniewko_syn_ryba Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... 10.10.05, 23:17
                  Definicja pasa drogowego obejmuje też chodniki - czy wg Stefana są one
                  przeznacvzone do ruchu samochodów ???...
                  • gniewko_syn_ryba Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... 10.10.05, 23:18
                    Uups... Nie Stefana - Edwarda oczywiście... ;)
                  • Gość: etom Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: *.c205.msk.pl 10.10.05, 23:22
                    gniewko_syn_ryba napisał:

                    > Definicja pasa drogowego obejmuje też chodniki - czy wg Stefana są one
                    > przeznacvzone do ruchu samochodów ???...

                    o to lotto :-))
                  • Gość: olo Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.05, 23:24
                    Nie są, ale z pewnością niektórym idiotom za kółkiem ułatwiłyby życie. W
                    niektórych wioskach to pobocza spełniają rolę chodników, więc ktoś dociekliwy
                    mógłby zapytać, dlaczego zarządca dróg pozwala pieszym poruszać się poboczami.
                  • Gość: Edward Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: 80.50.249.* 11.10.05, 09:10
                    Przeczytaj uważnie a zrozumiesz.
                    droga lub pas drogowy to; ...wydzielony pas terenu, przeznaczony do ruchu lub
                    postoju pojazdów oraz do ruchu pieszych... Moje wątpliwosci dotyczą sensu
                    utrzymywania drzew o grubym pniu w pasie terenu przeznaczonym przecież do czego
                    innego. Sprawdź.
                    64.233.183.104/search?q=cache:x5AuR231CogJ:www.krakow.gddkia.gov.pl/gddkia/drogi/pojecia.htm+droga+lub+pas+drogowy&hl=pl
                    • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: *.autocom.pl 11.10.05, 09:26
                      Drogi Edwardzie, zważ jeszcze, że wedle dostępnych opisów to drzewo, w które tak
                      precyzyjnie wcelowała nasza biedna Otylia znajdowało się ZA rowem (!)...
                      • Gość: Edward Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: 80.50.249.* 11.10.05, 09:47
                        Czyli w pasie drogowym, to znaczy jeszcze na terenie należącym do zarządcy
                        drogi, a wszystko na tym terenie powinno być podporządkowane do bezpiecznego
                        ruchu pojazdów. Drzewa za rowem są jeszcze bardziej niebezpieczne niż te przy
                        asfalcie, ponieważ pojazd,który wypadł z drogi przeważnie na rowie się przewraca
                        i uderza dachem w drzewo. Dach jest bardzo słabej konstrukcji i w kabinie robi
                        się miazga nawet przy małej prędkości tj. ok. 30 km/h. Dlatego uważam, że w
                        pasie drogowym powinny rosnąć jedynie krzewy i to za rowem. Drzewa o grubym pniu
                        w pasie drogowym to poważne zagrożenie śmiercią. Zobacz zdjęcie nr 5 i 6 na tej
                        stronie;
                        www.koscian.policja.gov.pl/?a=647
                        • mobile5 Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... 11.10.05, 15:08
                          Wywiad Otylki dla Dziennika Zachodniego:
                          "Nie mogę powiedzieć, że jestem bardzo dobrym kierowcą. Staram się być ostrożna
                          i nie łamać reguł. Na kurs uczęszczałam podczas dwóch zgrupowań, więc
                          trenowałam i jednocześnie uczyłam się jeździć. Ale egzamin zdałam za pierwszym
                          razem. Zdarzają się trudne sytuacje na drodze. Ja też czasem jestem agresywna w
                          samochodzie."
            • Gość: olo Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.05, 12:19
              CYTAT >>oraz znajdującymi się w wydzielonym pasie<<. Zwróć uwagę na słowo
              "wydzielonym" . Jesteś pewien, Edward, że drzewa przy drodze, o której piszesz,
              są w pasie wydzielonym, bo ja nie. Musielibyśmy sięgnąć do rozporządzeń
              ministerialnych, żeby znać warunki tego "wydzielania" czy "przydzielania" drodze
              przydrożnych drzew. A jeżeli już są drzewa w pasie wydzielonym, który nazywa się
              drogą, to zarządca narzuca określone przepisy na tej drodze, które w jego
              mniemaniu, ograniczają do minimum ryzyko uderzenia w drzewo. W warunkach
              polskiej rzeczywistości dyskutowanie o drogach przypomina deptanie wody w
              beczce. jest ruch, ale nic z niego nie wynika.
              • Gość: franki Re: Nie znajduj się w podobnej sytuacji ... IP: *.aster.pl 10.10.05, 17:10
                Proponuję wycieczkę na DK 62 i zmierzenie odległości od drogi feralnego drzewa
                OJ. A może i ono "stoi na poboczu"? Jaka powinna być odległość drzewa od
                skrajni drogi - 150m, 200m? Otóż widziałem samochód, który palnął w drzewo
                znajdujące się ok. 300m poza drogą, na dodatek jedyne drzewo w promieniu
                kilkuset metrów. Ale, oczywiście, drzewa należy wyciąć. Wszystkie. Przecież w
                głębokim lesie też ktoś może jechać przecinką. A jeżeli będzie to akurat
                nawalony gajowy i walnie w drzewo? Tak dalej być nie może... Drzewa - na
                papier!!!
    • Gość: meps Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 19:21
      Nawet nie chce mi się czytac tych wszystkich postów ,ale jeśli większość jest
      normalna to napisali Ci ,że prędkość przekraczająca 150 km /h nie jest drobnym
      błędem.Ja pomimo ponad 25 lat za kierownicą ,przejechanego więcej niz miliona
      km i dobrego auta jeżdże tak sporadycznie i uważam to za szczyt głupoty.
      • Gość: Marcin S Re: Kto rzuci w Otylię kamieniem? IP: 80.50.249.* 11.10.05, 16:34
        A skąd ty wiesz , że jechala 150 km/h. tylko rzeczoznawcy mogą ustalić prędkość.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka