Dodaj do ulubionych

Nadmierna prędkość a wina kierowcy

13.10.05, 08:42
Witam,dużo już powiedziano po ostatnich wypadkach na temat winy kierowcy,że
za szybko,że nie w tym miejscu wyprzedzał po co się spieszył,oczywiście z
niektórymi się zgadzam,zawsze kiedy dochodzi do wypadku jest wina
kierowcy,chciałem przedstawić swoją potrzebę szybkiej jazdy i nie dlatego że
lubię tylko zmusza mnie do tego ministerstwo infrastruktury dawniej
transportu.Jestem kierowcą zawodowym,jeżdżę autobusem na liniach
międzynarodowych gdzie obowiązują rozkłady jazdy które wraz z dokumentami na
prowadzenie takiej linii zatwierdza ministerstwo gdzie na dokumentach i
rozkładzie widnieje imienna pieczątka osoby która w imieniu ministerstwa
wydaje zgodę.A teraz przykład wyjazd z W-wy godz 10.00 odjazd z Łodzi
godz.12.oo.Jestem ciekaw jak można w dwie godziny dojechać,zabrać pasażerów i
odjechać,jadąc oczywiście zgodnie z przepisami czyli autobus może poza
terenem zabudowanym 70km/h,można jechać szybciej 100km/h bo tak ma
zamontowany ogranicznik szybciej już nie,próbowałem różnych wariantów i
jeszcze mi się nie udało odjechać o czasie,chociaż zrobiłem doświadczenie i
pojechałem osobowym przy 130km/h jest to realne.I teraz pytanie kto ponosi
odpowiedzialność za życie pasażerów i moje,oczywiście ja gdy dojdzie do
wypadku a w takich sytuacjach to nie trudno mały błąd i gotowe,ale nikt wtedy
nie powie że to wina firmy że tak napisała rozkład ani organów które to
zatwierdziły,a zarazem powinny kontrolować czy wszystko jest zgodne z
przepisami.
Obserwuj wątek
    • wiemicho1 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 13.10.05, 09:04
      Wyłącznie dla uściślenia:
      to nie urzednik Ministerstwa jakiegoś tam narzuca rozkład jazdy autobusu w przewozach międzynarodowych regularnych, bo o takich tutaj mowa. Urzędnik działa na podstawie wniosku przedsiębiorcy starającego sie o wydanie koncesji. Mozna po części uznać, ze urzędnik nie zauważył nierealności przedłożonego we wniosku rozkładu ale nie zmienia to faktu, ze taki czas przejazdu zaznaczył przedsiębiorca. Więc wszelkie zastrzeżenia do szefa. To on może złożyć wniosek o sprostowanie, zmianę, czy jak by to się nie nazywało. W razie wypadku odpowiesz ty i wyłącznie ty. Odpowiedzialnośc służbowa wobec szefa nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością karna za spowodowanie wypadku ze skutkiem takim czy owakim. Jak obronisz się przed tarczą tahografu? Czy to Twój szef jechał zbyt szybko? Nie licz na to, ze stanie w Twojej obronie narażając się na utratę koncesji.
      Nie jesteś sam z problemem "wymuszania" przez pracodawcę łamania prawa. Może wystarczy pogadać z szefem, zacznij od tego. Być może nikt do tej pory mu tego nie sygnalizowal a sam jest zbyt zajęt aby to zauważyć. Być może.
      • driver.2 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 13.10.05, 14:32
        Rozmowy nic nie dają,zwłaszcza że jak zauważyłeś nie jestem z tym problemem
        dotyczy to nie tylko firmy w której pracuję,tak się dzieje w większości,a
        wnioskując po twojej wypowiedzi,każdy może sobie napisać rozkład jak mu się
        podoba i jest ok.W takim układzie po co jest pieczątka ministerstwa i imienna
        urzędnika?Nie tak dawno zostałem ukarany przez sLużby kontrolne we Francji
        właśnie za poźny przyjazd na granicę ponad 2 godziny i posądzony o kabotaż,więc
        za rozkład odpowiada też ministerstwo, skoro podlega on kotroli przez
        odpowiedniki naszego ITD,w Hiszpanii za brak właśnie pieczątki na rozkładzie
        też chciano wystawić mandat.Dlatego uważam że jeżeli ktoś coś podpisuje to
        powinien zato odpowiadać.Zwłaszcza że pasażer ma prawo zgodnie z prawem
        przewozowym domagać się odszkodowania z powodu nie uzasadnionego opóźnienia.
        • emes-nju Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 13.10.05, 14:36
          Wyglada na to, ze jak sie nie obrocic, to d... (do bicia) zawsze z tylu :-(

          Wspolczuje. I zycze bezpiecznej jazdy mimo "kontrowersyjnych" rozkladow.
        • wiemicho1 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 13.10.05, 14:46
          Widzisz pisząc dosadnie:
          urzędnik ma to w poważaniu bo mandat dostaje kierowca. I niby dlaczego miałby przedsiębiorcy zwracać uwagę na nierealne czasy przejazdu? Wnioskujący pisze, widać wie co pisze. Skoro napisał niech przestrzega. A płacisz Ty ze względu na to że jesteś najniższym szczeblem łańcucha pokarmowego, przez analogię oczywiście. Pieczątka na koncesji oznacza, że przedsiębiorca spełnia warunki do jej uzyskania. Nic więcej. Kontrolowne jest zgodne z koncesją wykonywanie przewozów, w tym godziny przejazdu i tak kółeczko się zamyka.Kontrolującego nie obchodzi gdzie tkwi błąd. A może tak doprowadzić do sytuacji, ze to nie ty zapłacisz karę ale przedsiębiorca za niedotrzymanie godzin przejazdu? Może skarga pasażera?
          Pozdrawiam.
          • driver.2 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 13.10.05, 15:20
            Tyle to ja też,wiem zwłaszcza że z poprzedniej firmy odszedłem bo jak szef
            stwierdził straciłem uprawnienia,chodziło o zabranie prawka za punkty które
            zdobyłem pracując u niego i na jego sprzęcie,macie w zupełności rację d..
            zawsze jest z tyłu,a przy następnym wypadku znów będziemy czytać że winny jest
            kierowca bo za szybko jechał tylko pytanie,dlaczego?,odpowiedź bo tak
            musiał.
            Pozdrawiam bo wieczorem czeka mnie kolejny nie realny rozkład do
            zrealizowania.
    • b-beagle Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 13.10.05, 15:48
      Jeżeli jest tak jak piszesz to powiało grozą. Ci nasi urzędnicy to kompletne
      bezmóżdża.
      • driver.2 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 13.10.05, 16:10
        Zgodzę się,a przykładów można przedstawić jeszcze kilka i nie koniecznie z
        linii międzynarodowych,w turystyce też nie jest słodko,a wieje grozą,choć jak
        niektórzy zauważyli na końcu tego bałaganu jest kierowca,który wcale nie ma
        skłonność samobójczych,ma też rodzinę,dzieci i stara się mimo narzekań
        pasażerów że spóźnieni,dojechać cało.tak że jak kiedyś spotkacie autobus jadący
        do Londynu,Paryża,Rzymu,Berlina i jeszcze gdzieś tam daleko,to ułatwcie mu
        przejazd a napewno podziękuje mimo że czasami jeździmy na pograniczu prawa i
        zdrowego rosądku.
        • kozak-na-koniu Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 13.10.05, 16:16
          Brak słów...
          pzdr i cierpliwości!
        • wiemicho1 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 14.10.05, 07:33
          Po tym zimnym kubełku pozostaje mi tylko poprosić abyś w swoim zdrowym rozsądku zachował właściwe proporcje pomiędzy: interesem Twojego pracodawcy (godziny odjazdów) a bezpieczeństwem Twoim, tych którzy Ci zaufali wsiadając do autobusu i moim jako współuczestnika ruchu. Współczuję sytuacji. Powodzenia.
    • Gość: Piort Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 13:02
      A z drugiej strony istnieje termin "niedostosowanie prędkości do warunków",
      który zdejmuje odpowiedzialność z autorów oznakowania dróg, bo jeżeli dozwolona
      prędkość wynosiła 40 km/h i zdarzyła się kolizja, to nikogo nie obchodzi znak
      drogowy i to ze kierowca jechał poniżej dozwolonej predkości. Czyli że
      urzędnicy nie odpowiadają za nic! A biorą spore pieniądze! Może by tak
      zainteresować tym któregoś z kandydatów na prezydenta RP? Czas rozgonić to
      ministerstwo i zredukować przepisy ruchu drogowego niezbędnego minimum, a każdy
      kierowca niech odpowiada sam za skutki swojego postępowania, a nie za
      przestrzeganie idiotycznych nieraz zakazów i nakazów. Juszczenko rozgonił w
      jeden dzień całą milicję drogową, bo jej korupcja przerosła granice
      przyzwoitości,i jakoś nie słychać o hekatombach ofiar ruchu drogowego na
      Ukrainie, podobnie by było w Polsce. Przecież nikt nie chce uczestniczyć w
      wypadku drogowym!
      • tygrys01 Nadmierna prędkość - to tylko wykroczenie 15.10.05, 00:31
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > A z drugiej strony istnieje termin "niedostosowanie prędkości do warunków",
        > który zdejmuje odpowiedzialność z autorów oznakowania dróg, bo jeżeli
        dozwolona
        >
        > prędkość wynosiła 40 km/h i zdarzyła się kolizja, to nikogo nie obchodzi znak
        > drogowy i to ze kierowca jechał poniżej dozwolonej predkości.
        =====================
        O czym klikacie. A czy da się udowodnić związek pomiędzy prędkością a skutkiem
        śmiertelnym wypadku? Przecież giną ludzie nawet przy 36km/h. A Przekroczenie
        prędkości nawet jak się zabije przechodnia jest to tylko złamanie zakazu
        administracyjnego ograniczenia predkości a to nie jest przstępstwo tylko
        wykroczenie i przeciągając sprawę ponad rok załatwia się przedawnienie. ===>
        Wznowienie procesu po uchyleniu takiego wyroku (przez Sąd Okręgowy w Krakowie)
        wydanego w imieniu Rzeczypospolitej przez SSR Domańskiego w Nowej Hucie) 18
        pażdziernika 2005. Śp.Aurelia 24l. i Kamil 18l. ponieśli śmierć pod kołami
        uniewinnionego 29.10.2001.
        =======================
        Tygrys01
        • tygrys01 Re: Nadmierna prędkość - to tylko wykroczenie 15.10.05, 00:34
          > Wznowienie procesu po uchyleniu takiego wyroku (przez Sąd Okręgowy w Krakowie)
          > wydanego w imieniu Rzeczypospolitej przez SSR Domańskiego w Nowej Hucie) 18
          > pażdziernika 2005. Śp.Aurelia 24l. i Kamil 18l. ponieśli śmierć pod kołami
          > uniewinnionego 29.10.2001.
          > =======================
          Pst iskierka zgasła, pst dmuchawiec sfrunął....
          www.remember.pl/show.php?id=32
          > Tygrys01
          • pepemikrobi Re: Nadmierna prędkość - to tylko wykroczenie 15.10.05, 01:41
            Tygrysie,

            Nie znalem Ciebie ani Twojej Aurelii, ale wiedz ze nie jestes w necie
            osamotniony. Sa w Internecie ludzie ktorzy modla sie za Nia i podzielaja Twoj
            bol. Ja tez.

            pozdrawiam,
            mikrobi
            • driver.2 Re: Nadmierna prędkość - to tylko wykroczenie 18.10.05, 13:26
              Nie pisałem bo otatnie 5 dni realizowałem idiotyczny rozkład,wracając dzisiaj
              byłem świdkiem wypadku między Biołobrzegami a Grójcem to co zobaczyłem było
              okropne,w życiu nie widziałem Żuka tak rozłożonego i aż dziwne że byli tylko
              ranni.Zaczynając ten temat chciałem poruszyć problem właśnie z góry narzuconej
              winy kierowcy,że zawsze jest wina nasza ale też ukazać czynniki które na to
              wpływają a nie zawsze mamy nato wpływ,i że tą winą powinno się też obarczać
              osoby które pośrednio się do tego przyczyniły,tylko jak tu już zauważono
              wszyscy inni się wybronią a winna spadnie i tak na kierowce.
              • Gość: Tomek Re: Nadmierna prędkość - to tylko wykroczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 19:00
                W znacznej większości przypadków winni są kierowcy. Tłumaczenie, że "przełożony
                każe" jest dla mnie tak samo absurdalne, jak hitlerowców na procesie
                Norymberskim - oni wszyscy niewinni, tylko Hitler im kazał. Jeśli uważasz, że
                popełniasz wymuszone wykroczenia - zrezygnuj z zawodu. Jeśli większość w firmie
                tak postąpi, wtedy może coś się zmieni. Narzekanie nic nie zmieni.
                Czasem przyczyną wypadków może być usterka techniczna, ale jakże często się
                zdarza, że w stacji diagnostycznej ktoś dał i ktoś dostał łapówkę, żeby
                zarejestrować grata.
                I ostatnia uwaga - kilkanascie razy jechałem (z wycieczką) autokarem, gdzie nie
                było wyznaczonej godziny dojazdu - kierowca mógł jechać jak chciał. I też jakoś
                tak nie zauważyłem, żeby jechał 50 km/godz. w terenie zabudowanym...
      • Gość: Tomek Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 18:55
        > A z drugiej strony istnieje termin "niedostosowanie prędkości do warunków",
        > który zdejmuje odpowiedzialność z autorów oznakowania dróg, bo jeżeli dozwolona
        >
        > prędkość wynosiła 40 km/h i zdarzyła się kolizja, to nikogo nie obchodzi znak
        > drogowy i to ze kierowca jechał poniżej dozwolonej predkości. Czyli że
        > urzędnicy nie odpowiadają za nic!

        Przecież to prędkość MAKSYMALNA, z jaką MOŻESZ jechać, a nie MUSISZ. Więc
        wszedzie trzeba zachować rozsądek. Jak będzie mgła to nawet i te 30 km/godz.
        może być za dużo.
        Swoją drogą widziałem taki obrazek w Australii - ograniczenie prędkości do 100
        km/godz na drodze w górach i w lesie, gdzie momentami dało się jechać może 50
        km/godz. Też wariaci?
        • Gość: mr.marbak nie kolego ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 17:37
          To się nazywa odpowiedzialność za siebie i innych - jedź ile chcesz - ale uwaga
          nawet sportowy samochód nie więcej niż 100 bo inaczej wypadnie , - pozostali
          niech uważają .... i dopasują sami prędkość do warunków na drodze..._ sami jak
          jedziesz sybciej/wolniej to twoja sprawa...ODPOWIEDZIALNOŚĆ..


    • Gość: Hefajstos Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 06:03
      To nie kierowcy jeżdżący szybko są zagrożeniem. Jak mam dobrą widoczność i w
      miarę pustą drogę, jak na przykład na "gierkówce" potrafię przyspieszyć do 180.
      Byle tylko po drodze nie spotkać patrolu policji. Jeszcze dzięki Bogu nie
      spowodowałem żadnego wypadku. Najgorszym zagrożeniem są zastrachane kobiety,
      które kurczowo trzymają się kierownicy i swego pasa ruchu. Nie mówię o
      wszystkich kobietach, bo znam też kobiety piratki. Taka zastrachana nie
      rozumie, że trzeba nieco zjechać ku prawemu pasowi. Jak już jedzie to już
      jedzie jak po wyznaczonym sznurku. Mam pełny szacunek dla kierowców TIRów i
      autobustów. To profesjonaliści i z olbrzymim doświadczeniem.
      • Gość: Ifu Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 08:35
        Zrezygnuj z zawodu ?
        CZlowieku obudz sie.. W tych czasach praca to przywilej! Myslisz ze dlaczego
        szefowie firm ustalaja takie a nie inne rozklady jazdy? bo im sie to oplaca a
        wiedza ze nikt sie nei poskarży bo nastepnego dnia nie bedzie mial co do garnka
        włożyć...
        • Gość: Gościu Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.aig.pl 19.10.05, 08:46
          Ludzie - walczcie. Zgłoście to do PIP (z zastrzeżeniem anonimowości). Zgłoście
          to do ministerstwa - niech zrobią przegląd tego co podpisują. Zgłoście to do
          urzędnika który to podpisał z odpowiednim komentarzem. Zgłoście to do jakiegoś
          dziennikarza - niech to opisze. Samo narzekanie nic nie da - to wasze życie i
          może nie wszystko, ale wiele zależy od WAS !!!
      • Gość: miki Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: 195.94.208.* 19.10.05, 10:22
        > To nie kierowcy jeżdżący szybko są zagrożeniem. Jak mam dobrą widoczność i w
        > miarę pustą drogę, jak na przykład na "gierkówce" potrafię przyspieszyć do
        180.

        Jesteś IDIOTĄ. Zdaj sobie sprawę z tego, dopóki nie jest za późno. Gierkówka
        nie nadaje się do takiej jazdy, i nie ma tu nic do rzeczy auto jakim sie
        poruszasz i twoje wątpliwe umiejętności jego prowadzenia. Najgorszym
        zagrożeniem jesteś ty i tobie podobni dewianci.
        • Gość: gela Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 11:02
          zgadzam sie z toba miki,przy predkości 180 jaki jest czas na reakcje w momęcie
          zagrożenia. Odpowiedż brzmi zaden kazdy ruch gwaltowny na bok wyrzuca cie z
          drogi i ktos jest ranny (przypomnij sobie nietak dawno wypadek Otylii) .
          Dziekuj Bogu ze cie niezatrzymal zaden patrol drogowki bo bys jedzil taczkami
          na budowie co najwyzej.
        • Gość: kierowca Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: 81.210.87.* 19.10.05, 18:17
          100% racji. Na gierkówce 140 - 150 to absolutny max.
          • Gość: hefajstos Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 20:15
            No to jestem wyjątkiem. Jak jadę gierkówką 140 to dziesiątki samochodów mnie
            wyprzedza. W Niemczech na autostradzie wypróbowałem nowe audi, które wyciągnęło
            220. W Polsce mam immunitet, więc drogówka tylko zasalutuje. Zob. przypadek
            Oleksy.
            • rewelacyjny Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 20.10.05, 21:31
              Gość portalu: hefajstos napisał(a):

              >Zob. przypadek Oleksy.

              Jak czytam to, co piszesz, to widzę jakoś tylko jeden "przykład";
              pijanych zachodniopomorskich starostów.
      • drzordrz ooo.. "potrafi" 19.10.05, 11:01
        Gość portalu: Hefajstos napisał(a):

        > na "gierkówce" potrafię przyspieszyć do 180.

        on "potrafi" :)
        A "potrafisz" rownoczesnie zrobic "tu-tu" i wystawic noge przez okno?

        Zenada jak sie cos takiego czyta.


    • krzych.korab Re:Nie nadmierna prędkość a stan dróg i 19.10.05, 09:12
      źle szkoleni kierowcy.Mój instruktor w 1967 roku walił po łapach plecionką za
      np.zbyt daleką jazdę od prawej krawędzi jezdni.Dzisiaj wszyscy starają się
      jechać przy lini środkowej.Policja nie reaguje na przekraczanie podwójnej
      ciągłej lini,rozładowywanie nagminne samochodów z samochodu dostawczego na
      rozjazdach [Sopot],zatrzymywanie samochodu na łuku i podwójnej ciągłej itd.itp.
      Jedyne co robi policja to utawianie radarów i walenie mandatów za szybkość.
      Gdzie są budowane od 1990 r.za nasze pieniądze autostrady.Dlaczego płacę
      kupując paliwo na budowę i naprawę dróg a zmusza się nas do jazdy po dziurach
      i z nieokonomicznymi prędkościami powodującymi zwiększone zużycie paliwa.
      • tomek854 Re:Nie nadmierna prędkość a stan dróg i 20.10.05, 17:10
        Aha. A ja powiem inaczej: kultura i inteligencja kierowcow. To jest podstawa.

        Ja pracowalem ostatnio jako kierowca w UK. Rozladunek na zakazie - owszem, bo
        nie bede przeciez nosil towaru z najbliszego parkingu. Ludzie poczekaja nawet
        jezeli to zajmie mi ze dwie minuty. Innym razem ja poczekam. To normalne w
        centrum - jak sie komus spieszy to jedzie autostrada (z tym ze tam mozna, bo sa
        autostrady...)

        Parkowanie na lukach tez odbywa sie nagminnie. Ale poniewaz nikt nie "potrafi
        rozpedzac sie do 180" na normalnych drogach, a do tego uprzejmosc kierowcow
        jest taka, ze zatrzymaja sie i Cie puszcza nie jest to problemem.

        Jakby u nas byla kultura na drodze, to by to pomoglo wiecej niz byudowa 5000
        km autostrad.
    • elvispresley Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 19.10.05, 12:25
      Smutna to lektura.
      Z jednej strony rozumiem twoja frustracje, z drugiej strony szlag mnie czasem
      trafia jak czytam dalsze komentarze...
      To, ze na twoje miejsce czeka 10 innych to truizm. Smutna rzeczywistosc. Ale...
      ktos madrze napisal, ze nalezy anonimowa slac listy do PIPu, Urzedu Rzecznika
      Praw Czlowieka (tak tak, masz prawo do wykonywania pracy zgodnie z prawem i
      bezpieczenstwem - twoj szef to lamie), itd. Rowniez to prasy. Regionalnej i
      ogolnopolskiej. Nic sie nie dzieje w polskich firmach bez wiedzy szefa. To szef
      jest zawsze odpowiedzialny za pracownikow i za taki dokument jak plan przejazdu.
      Jesli go nie dotrzymasz, tracisz prace. A nie rozwozisz gazet, tylko ludzi.
      Gdybys zaczal dostawac mandaty po 1000pln za kazde przekroczenie predkosci
      (placone przez firme), to moze argument siana dotarlby do twojego szefa. To
      jest najlepszy argument na takich idiotow.
      Szerokiej drogi. I nie licz, ze kazdy ci zjedzie, jak bedziesz szedl na
      czolowe. Moge nie miec gdzie...
    • Gość: Piort Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:10
      Tomek pisze, że na znaku jest maksymalna dozwolona prędkość! A dla jakiego
      samochodu i jakiego kierowcy? Przypuszczam, że istniejące ograniczenia
      prędkości uwzględniają Syrenki i małe Fiaty, których jeździ coraz mniej, a
      przecież droga hamowania nowoczesnego samochodu ze 120 km/h jest krótsza niż
      Fiata 126p z 60 km/h, a obu obowiązuje takie same ograniczenie. Bez sensu!
      Odpowiedzialny kierowca jedzie z taką prędkością, że panuje nad pojazdem w
      zakresie przewidywalnych sytuacji i to powinno wystaczyć. Inny kierowca pisze,
      że jeździ czasami po Gierkówce 180 km/h i wywołuje wzburzenie innych. Sam
      jeszcze kilka lat temu często jeździłem nad ranem do Białegostoku i na
      niektórych odcinkach też rozwijałem 170 km/h nie narażając niczyjego
      bezpieczeństwa, bo gdy droga jest pusta, a po bokach otwarte pola, to nic
      zewętrznego nie może mnie zaskoczyć. Co innego jazda szosą przez las, gdzie kąt
      obserwacji jest znacznie zwężony, ale zawsze o rozwijanej prędkości powinien
      decydować kierowca i odpowiadać za skutki, a nie stosować się do arbitralnie
      narzucanych ograniczeń.
      • wiemicho1 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 19.10.05, 14:38
        Podsumowując Twoją wypowiedź:
        - natychmiast wprowadzić dodatkowe oznakowanie dla maluchów syrenek no i może jeszcze prowadzących w kapeluszach (nie wspomnialeś a należało),
        - zlikwidować wszelakie ograniczenia i zakazać stosowania znaków stresujących kierowcę i tym podobnych pierdół,
        - wprowadzić do KD pojęcie odpowiedzialnego kierowcy (niestety Ty będziesz musiał zdefiniować, ja nie potrafię),
        - wprowadzić do KD pojęcie nieograniczonego zaufania do odpowiedzialnego kierowcy, który przecież w końcu odpowiada za swoje czyny i nikomu nic do tego.
        - a w zasadzie to po cholerę te przepisy skoro kierowca odpowiedzialny?

        Więcej mi się nie chce pisać. Bylebys na mnie na drodze nie trafił, bo takich głupot to dawno nie widziałem.

        Pozdrawiam.
      • bratmarzeny potem sie dziwic, co sie dzieje na naszych drogach 19.10.05, 15:19
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > przecież droga hamowania nowoczesnego samochodu ze 120 km/h jest krótsza niż
        > Fiata 126p z 60 km/h,

        Czy ty w ogole wiesz co piszesz? Czy moze tylko tak piszesz, zeby pisac
        cokolwiek? Najwazniejsze, ze bez sensu?

        KAZDY (sprawny technicznie) maluch zatrzyma sie z 60 km/h na drodze co najmniej
        o polowe krotszej niz "nowoczesny samochod" ze 120 km/h.

        Uwzgledniajac przecietny czas od dostrzezenia przeszkody do pelnego hamowania
        wychodzi jeszcze ciekawiej. W miejscu, w ktorym maluch juz by stal, "nowoczesny
        samochod" pruszalby sie jeszcze z prawie niezmieniona szybkoscia.

        Zeby to wszystko wiedziec wystarczy uwzglednic srednie opoznienie samochodu
        osobowego podczas hamowania, ktore juz 30 lat temu sluzylo jako referencja,
        srednie opoznienie "nowoczesnego samochodu" jak Porsche 911 i sredni czas
        reakcji kierowcy od dostrzezenia przeszkody do rozpoczecia pelnego hamowania.
        • kolowr Re: potem sie dziwic, co sie dzieje na naszych dr 19.10.05, 22:17
          KAZDY (sprawny technicznie) maluch zatrzyma sie z 60 km/h na drodze co najmniej
          > o polowe krotszej niz "nowoczesny samochod" ze 120 km/h.

          widziałęś takei wogóle?????? ja nie :) mimo, ze trafiam na nei nad wyraz często....
          bo chyba one to nawet funkiel-nówki z taśmy były sprawne inaczej :)))))
          • bratmarzeny Re: potem sie dziwic, co sie dzieje na naszych dr 20.10.05, 11:28
            kolowr napisał:

            > widziałęś takei wogóle?????? ja nie :)

            A po czym poznajesz, ze nie byly sprawnie technicznie? Spradzasz kazdego w
            warsztacie?
            Kazdy samochod dopuszczony do ruchu po kontroli technicznej powinien byc sprawny
            technicznie. Czyzyby "nowoczesny samochod" nie mogl byc niesprawny technicznie?

      • screwball Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 19.10.05, 16:25
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > Tomek pisze, że na znaku jest maksymalna dozwolona prędkość! A dla jakiego
        > samochodu i jakiego kierowcy? Przypuszczam, że istniejące ograniczenia
        > prędkości uwzględniają Syrenki i małe Fiaty, których jeździ coraz mniej, a
        > przecież droga hamowania nowoczesnego samochodu ze 120 km/h jest krótsza niż
        > Fiata 126p z 60 km/h,

        --bullshit do potegi nt, poucz sie troche czlowieku fizyki, zadna technologia
        nie skroci drogi hamowania 1,5 tonowego auta ponizej 600kg malucha

        a obu obowiązuje takie same ograniczenie. Bez sensu!
        > Odpowiedzialny kierowca jedzie z taką prędkością, że panuje nad pojazdem w
        > zakresie przewidywalnych sytuacji i to powinno wystaczyć.

        --kolejna bzdura powtarzana z uporem maniaka przez wykolejencow drogowych. Mi
        jako wspoluzytkownikowi drog to nie wystarcza, bo taka "przewidywalnosc
        odpowiedzialnych kierowcow" konczy sie na drzewie

        Inny kierowca pisze,
        > że jeździ czasami po Gierkówce 180 km/h i wywołuje wzburzenie innych.

        --i slusznie, jest szalencem, przy 180km na godzine wystarczy glupi pies lub
        dziura, ktorych u nas nie brakuje, bys sie obudzil ze swojego zludnego poczucia
        pewnosci i bezpieczenstwa

        Sam
        > jeszcze kilka lat temu często jeździłem nad ranem do Białegostoku i na
        > niektórych odcinkach też rozwijałem 170 km/h nie narażając niczyjego
        > bezpieczeństwa, bo gdy droga jest pusta, a po bokach otwarte pola, to nic
        > zewętrznego nie może mnie zaskoczyć.
        • rewelacyjny Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 19.10.05, 16:48
          Aż strach pomyśleć, że takim ekspertom ktoś kiedyś dał prawo jazdy i że
          poruszają się po tych samych drogach co ja.

          > > przecież droga hamowania nowoczesnego samochodu ze 120 km/h jest krótsza
          > niż
          > > Fiata 126p z 60 km/h,
      • kolowr true, true..... 19.10.05, 22:16
        włąśńie o to chodzi, dla niektóych niebezpieczna jest prędkosć 70 kmh, dla
        innych nie....
        jedno auto da się swietnie i swobodnie prowadzić przy 150 kmh, inne zaczyna
        zagrażac przy 60 kmh.....

        włańśie przepiesy powinny sugerować zachowanie na drodze, a nei bezwzględnie
        nakazywać.... jednak większosc ludzi-kierowcó to łosie tępe, wiec trza za nich
        myślec i dlatego jest to przepis nakazowy i bezwzględny.
        • bratmarzeny Re: true, true..... 20.10.05, 11:33
          kolowr napisał:

          > włąśńie o to chodzi, dla niektóych niebezpieczna jest prędkosć 70 kmh, dla
          > innych nie....

          ty oczywiscie zaliczasz sie do tych, dla ktorych "nie"?

          > jedno auto da się swietnie i swobodnie prowadzić przy 150 kmh, inne zaczyna
          > zagrażac przy 60 kmh.....

          Moglbys jakos rozwinac ta mysl? Na czym polega "swietne" i "swobodne"
          prowadzenie przy 150 km/h i "zagrazanie" w tych samych warunkach przy 60 km/h
          "innego" auta?

          Wiesz w ogle co to takiego droga hamowania lub zatrzymania samochodu i co na nia
          ma wplyw?
          • Gość: kolowr przegladnij sobie ogłoszenia z giełdy aut IP: *.kom / *.kom-net.pl 21.10.05, 14:08
            to się powineneś domyślić, dla których aut jaka prędkosc jest bezpieczna

            a, dla jednych neibezpieczne jest skakanie z wysokości 3 m do wody, a dla innych
            zrobic w trakcie kilka salt, obrotów, i zaczać z wysokosci 10m to gratka ;)

            tak samo jest z jazdą autem. oczywiscie mozesz myśłeć sobie co innego. masz prawo :)
            • bratmarzeny Re: przegladnij sobie ogłoszenia z giełdy aut 21.10.05, 16:09
              Gość portalu: kolowr napisał(a):

              > to się powineneś domyślić, dla których aut jaka prędkosc jest bezpieczna

              Rzeczywiscie. Dla tych wszystkich rozwalonych i potluczonych nie byla bezpieczna.

              > a, dla jednych neibezpieczne jest skakanie z wysokości 3 m do wody, a dla
              > innychzrobic w trakcie kilka salt, obrotów, i zaczać z wysokosci 10m to gratka

              zeby jeszcze tylko zawsze byla woda w basenie....

        • tomek854 Re: true, true..... 20.10.05, 17:14
          Moze i przyjemniej sie prowadzi, ale prawa fizyki obowiazuja go tak samo.
    • Gość: Henry Ford Moim zdaniem wina leży tutaj: IP: 62.29.160.* 19.10.05, 15:55
      Ja zauważam problem gdzie indziej nieco niż moi przedmówcy (czy przedpiszacy
      raczej). Dla mnie najważniejszą rzeczą jest fakt, iż wypadki i cały ten horror
      na drogach spowodowany jest przez brak dróg z prawdziwego zdarzenia. Owszem,
      można pisać o piratach drogowych, debilach bez wyobraźni, wyprzedzaniu na
      trzeciego. Ale zauważcie moi drodzy, że wiele takich sytuacji powoduje
      narastająca frustracja kierujących. Przykład: przedstawiciel handlowy ma do
      obskoczenia w obszarze 1000km kwadratowych 30 punktów sprzedaży detalicznej w
      różnych wiochach. Przez wiele wioch takich wiodą drogi tranzytowe i jest duże
      natężenie ruchu. Jak myślicie? Ile trwałoby wykonanie limitu punktów przy
      jednoczesnym zachowaniu przepisów? Kolejny przykład: istnieje coś takiego jak
      dostawy "just in time". Tir odbiera podzespoły produkowane w Gliwicach, które
      należy natychmiast zawieść do portu w Szczecinie, bo statek odpłynie i po
      ptokach. Wyobraźcie sobie drogę 600km do pokonania przez Tir w ciągu 8 godzin
      po naszych drogach. Zero odcinków drogi dwupasmowej. Za to same wiochy, koleiny
      i dziurawe drogi. Ludzie po prostu tracą cierpliwość, zaczynają świrować i
      powodować wypadki. Można wysuwać tutaj zarzuty, że pracodawca to bezduszny
      ćwok, że należy mu się postawić, że należy słać skargi do PIP-u, że kierowcy
      nie mają wyobraźni itd. A moim zdaniem to oznacza, że jesteście za tym, aby
      gospodarkę dostsosowywać do stanu infrastruktury, a powinno być na odwrót.
      Przecież gospodarka się kręci, trzeba jeździc, załatwiać, dostarczać, odbierać.
      Bo czas to pieniądz i ludzi się nie zmieni. To co należy robić, to nagłaśniać
      dlaczego np. Otylia Jędrzejczak przeżyła tragedię swojego życia. Dlatego, że na
      kursie prawa jazdy 90% czasu spędziła na placu manewrowym? Dlatego, że
      wyprzedzała jak wariat? Moim zdaniem dlatego, że musiała jechać kilkaset
      kilometrów po zatłoczonych pseudodrogach, gdzie jak masz niesczęście jechania
      za jakimś ciągnikiem, to możesz za nim jechać godzinami bez możliwości
      wyprzedzenia. Ludzi się nie zmieni. Zawsze będą nerwowi. A jeżeli ktoś woli
      zmieniać ludzi niż drogi, to cóż... Lenin też chciał zmieniać ludzi...
      • Gość: heniu Re: Moim zdaniem wina leży tutaj: IP: *.disney.com 19.10.05, 16:18
        Zgadzam sie z wieloma argumentami. Ale:
        <<Moim zdaniem dlatego, że musiała jechać kilkaset
        > kilometrów po zatłoczonych pseudodrogach, gdzie jak masz niesczęście jechania
        > za jakimś ciągnikiem, to możesz za nim jechać godzinami bez możliwości
        > wyprzedzenia. >>
        to juz nonses bo kazdy z nas musi tak jezdzic a jednak nie zabijamy siebie ani
        innych. Jesli nie potrafi jezdzic ani wyprzedzic ciagnika (nawet maluchem) to
        niech nie jezdzi. Ludzi sie nie zmieni. Tzn. ze jesli przeszkadza mi dziecko na
        przejsciach to moge je przejechac? To nie Iralndia czy nawet POrtugalia, gdzie
        w ciagu kilku lat od wejscia do UE zbidowano mase drog a kraj skoczyl do rpzodu
        o kilka lat swietlnych. To Polska, gdzie cwoki kloca sie o upodobania
        polityczne dziadka albo buduja za 4mln kicz w srodku miasta dla upamietnienia
        dziadka, zamiast za te pieniadze dostarczyc sprzed dla dzieci do szkol albo
        wybudowac im bezpieczne przejscia dla pieszych. Albo sie dostosujesz do zycia
        tu, albo masz przesrane. Otylia i wielu zabojcow na drodze nie potrafilo myslec
        i skonczyli zle. Owszem drogi mamy zle ale to zadna wymowka dla idiotow.
      • screwball Re: Moim zdaniem wina leży tutaj: 19.10.05, 16:39
        Zgadzam sie ze fatalne drogi to kolejna przyczyna wypadkow, ktorej jednak sie
        nie odnotowuje w statystykach zwalajac wszystko na kierowcow (oczywiscie nie
        usprawiedliwia to wariatow drogowych), do tego dochodzi fatalne rozwiazania- u
        nas np -jak w malo ktorym kraju- istnieje moda na konstruowanie skrzyzowan, na
        ktorych zmienia sie pasy jadac na wprost, nawet o tym nie wiedzac (pasow
        zreszta czesto nie widac).

        PS: gdzie kasa z naszych podatkow na wache? - Zapytajcie gornikow, rolnikow i
        lewych rencistow, oni wiedza gdzie ta kasa z wlasnego dosiwadczenia.
        • Gość: Judasz A prawda i tak leży po środku IP: 212.11.57.* 19.10.05, 19:04
          • Gość: marwwa Przysłowie: "Lepiej być całe życie tchórzem, niż IP: *.chello.pl 23.10.05, 14:00
            rz trupem" - to wisielczy humor z czasów okupacji, kiedy zostać trupem były
            okazje co chwila.
            Za wyjątkowo przewrotną uchodziła trawestacja tego powiedzenia: "Lepiej być raz
            tchórzem, niż całe życie trupem". Coś mądrego w tej trawestacji jest!?
    • Gość: jarj Nadmierna prędkość = wina kierowcy IP: *.iweb.pl 19.10.05, 18:33
      • Gość: raikonen Re: Nadmierna prędkość = wina kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 19:42
        to ze glownymi przyczynami wypadkow drogowych w naszym kraju jest niestosowanie
        sie do zasad KD to wiadomo od dawien dawna . Ograniczenia predkosci jak rowniez
        znaki poziome i pionowe nie sa stawiane po to by utrudnic jazde lecz po to by
        ostrzegac o niebezpieczenstwie zblizajacym sie, a znajdujacym sie przed
        kierowca. A to ze w dzisiejszych czasach mozna kupic samochod za "grosze" to
        inna inszosc i to ze kazdego wkurza jak jedzie za maluchem juz pol godziny bo
        go nie mozna wyprzedzic ale on tez placi i tez jest urzytkownikiem drogi.
        Skolei drogi jakie mamy to mamy i one nie zmieily swojego wygladu dzisiaj rano
        ani wczoraj na wieczor ten horror trwa juz kilka ladnych lat i o tym kazdy
        kierowca wie nie od dzis.
        Jesli kazdy bedzie sie stosowal do znakow i sygnalow na drodze to krzyzy i
        lampionow stojacych na poboczu drogi bedzie zdecydowane mniej i nikt nie bedzie
        musial oplakiwac strate bliskich .

        PS.
        Mandaty moze i kiedys bedzie placil pracodawca ale punkty i tak wplyna na konto
        kierujacego.
        Z pozdrowieniami.
    • Gość: starycynik Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.lr.centurytel.net 20.10.05, 02:46
      Otoz nieprawda jest ze polski kierowca - macho moze byc sprawca wypadku, on
      nigdy nie jest winny. Tak sie nigdy nie zdarza nawet gdy jedzie 180 na polnej
      drodze bo polski kierowca, przedstawiciej narodu wybranego jest takim menem ze
      supermen wymieka.

      Winni wypadkom drogowym w Polsce sa wylacznie:

      1. Minister bo nie buduje autostrad.
      2. Robotnicy budowlani bo zle buduja drogi
      3. Policja bo zle oznakowala
      4. Baba za kierownica
      5. Rowerzysta
      6. Chlop co jedzie furmanka
      7. Drzewo bo rosnie przy drodze
      8. Ten prymityw co nie da sie wyprzedzic
      9. Ciezarowka bo zrobila koleine
      10. Pasy krzywo namalowane
      11. Latarnia zle postawiona
      12. Wiesniak co jedzie maluchem
      13. Rabek u spodnicy
      14. Urzedy bo wydaja prawo jazdy frajerom
      15. ...... i tak dalej
      • bratmarzeny Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 20.10.05, 13:30
        Wszystko sie zgadza :)
        Dorzucic nalezaloby jeszcze, ze polski kierowca ma samochod, ktory "moze" a on
        sam "potrafi" np. jechac 100 tam, gdzie dozwolone jest 50 z wiadomymyi skutkami
        dla naszego otoczenia, ktore bardziej przypomina chlew niz cywilizowany kraj.
    • Gość: Piort Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 09:53
      Moim przeciwnikom, którzy tak krytycznie oceniają mój wpis, pragne oświadczyć
      że jeżdżę od 1957 roku po polskich drogach, jeźdźiłem po Europie, Azji i Afryce
      i jakoś Bóg ustrzegł mnie przed wypadkiem. Ale gdy ja zaczynałem jeździć, to
      drogi w Polsce były brukowane, w nocy można się było nadziać na nieoświetloną
      furmankę, były dziury w jezdni i na kierowcę czyhało wiele różnych pułapek. I
      nie było szans na wezwanie pogotowia, bo telefon był rzadkością. A samochody
      były według dzisiejszych kryteriów mordercze. I dla tego ja i moje pokolenie
      kierowców zdajemy sobie sprawę, że żadna technika nie zastąpi wyobraźni. A ci
      z mojego pokolenia, którzy nie mieli wyobraźni, już nie żyją. Przepisy są dla
      tych, którzy nie potafią przewidywać, myślącemu wystarczy ocena sytuacji jaką
      widzi, a nie dziesiątki znaków drogowych na każdym kilometrze i coraz bardziej
      niejasne, wymagające interpretacji oraz komentarzy prawników, przepisy.
      • Gość: heniu Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.disney.com 21.10.05, 10:10
        No prosze. Moj ojciec mial kilka latek, kiedy ty robiles prawko.
        Na dobry poczatek dnia powiem Ci, ze majac lat 25, prawko od nedznych 8 lat i
        najwyzej 100kkm przejechanych za kolkiem roznych aut - podpisuje sie recyma i
        nogyma pod twoim postem.
        Tylko co z tego:(
        • Gość: heniu Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.disney.com 21.10.05, 10:13
          ... oj oj, ale z daleka od stwierdzen, ze przepisy sa dla krow, pszolek i
          barankow - twoje pokolenie musialo tez wyniesc mentalny sprzeciw przeciwko
          prawu stanowionemu przez wybranych demokratycznie poslow (idiotow - ale taki
          wybor spoleczenstwa). Ograniczenia, jak i znaki zakazu i nakazu, sa po to, zeby
          je przestrzegac. Oczywiscie jest w PL tych znakow za duzo i bez sensu i nikt na
          tym nie panuje. Ale to nie powod by zwykla DK jechac 180kmh bo ci nagle z
          niczym nie zabezpieczonego rowu wyjdzie pies albo pijak i czas twojej reakcji
          doswiadczony mistrzu kierownicy (rowniez w zwiazku z wiekiem) sprawi, ze nawet
          nie poczujesz smierci. Good for you.
      • bratmarzeny Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 21.10.05, 10:58
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > I dla tego ja i moje pokolenie kierowców zdajemy sobie sprawę, że żadna
        > technika nie zastąpi wyobraźni.

        Pewnie. A najdobitniej dowodzic mial to hyper-bull-shit, o "nowoczesnym
        samochodzie", ktory ze 120 km/h wyhamuje na krotszej drodze niz maluch z 60 km/h

        > A ci z mojego pokolenia, którzy nie mieli wyobraźni, już nie żyją.

        Byli tez tacy, ktorym na pierwszej linii udalo sie przejsc od Lenino do Berlina
        bez zadrasniecia tyle, ze to nie byla kwestia "wyobrazni" a zwyklego szczescia,
        ktorego ci jak najbardziej nadal zycze.

        > Przepisy są dla tych, którzy nie potafią przewidywać, myślącemu wystarczy
        > ocena sytuacji jaką widzi.

        W niektorych krajach lezacych tuz za miedza, gdzie kierowcy najwidoczniej "nie
        potrafia przewidywac" i dlatego kieruja sie przepisami ginie na drogach
        kilkakrotnie mniej ludzi.
        W Polsce zas, gdzie mamy tylu ekspertow "potrafiacych przewidywac" i obliczyc
        roznice drog hamowania "samochodu nowoczesnego" i mniej "nowoczesnego" na
        drogach panuje sytuacja, ktora mozna porownac tylko chlewu.

      • wiemicho1 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 21.10.05, 11:41
        Drogi Piotrze, nikt nie ma zamiaru podważać Twoich umiejętności jako kierowcy. Nigdy z Tobą nie jeździłem, więc nie wypowiadam, się na ten temat. Mój niepokój budzi natomiast pojawiająca się tendencja do relatywizacji stosowania przepisów KD. W swoim poście napisałeś że: "zawsze o rozwijanej prędkości powinien decydować kierowca i odpowiadać za skutki, a nie stosować się do arbitralnie narzucanych ograniczeń". To właśnie ta część Twojej wypowiedzi budzi u mnie największy niepokój. Sam przyznaj, ze Twoje umiejętności kierownia pojazdem zostały nabyte przez lata doświadczeń i poszerzania wiedzy. Kierowcą przewidującym i odpowiedzialnym staje się dopiero po co najmniej kilku latach użytkowania samochodu.
        Uczę młodych adeptów kierowania pojazdem. Staram się wpoić im umiejętność przewidywania sytuacji na drodze, odpowiedzialność za życie swoje i cudze, równiez i Twoje. Powiedz czy chciałbyś aby ten młodzieniec za kierownicą, z niewielkim doświadczeniem sam oceniał zasadność przepisu? Przecież w jego mniemaniu jest kierowca doskonałym i na dodatek ma bezpieczny samochód. Jak okreslić w którym momencie stanie się kierowcą przewidującym i odpowiedzialnym? To on o tym zdecyduje, oby nie zbyt wcześnie. Potrafisz mu zaufać? Sadzę, ze ciągłe podważanie wiarygodności prawa, prowadzi do zaniechania jego stosowania, ze szkodą dla nas wszystkich. Zrób cokolwiek aby prawo zmienić ale nie podważaj potrzeby jego stosowania. Równiez dla swojego dobra.
        Napisałeś:
        "A ci
        > z mojego pokolenia, którzy nie mieli wyobraźni, już nie żyją".
        Tak oni już nie żyją ale czy ma to dotyczyć kolejnych pokoleń. Ale czy naturalna selekcja w wydaniu drogowym to jest to o co chodzi? Prawie każdy z nich zabrał ze sobą kogoś posiadającego wyobraźnię.

        Pozdrawiam.
      • Gość: gp Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.mofnet.gov.pl 21.10.05, 12:06
        A ci
        > z mojego pokolenia, którzy nie mieli wyobraźni, już nie żyją.

        Nie żyją również, ci, których ci żyjący i nieżyjący zabili dzięki "własnej
        ocenie sytuacji"....
        • Gość: senior Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 09:19
          o szybkości poruszania się po drogach wypowiedzi ekspertów ludzi
          itp.sprowadzają się do bzdur.jest jeden konkret śmierć na drodze i przyczyna
          jest w neodpowiedzialności młodych kierowców i brawurze.trochę jeżdżę po polsce
          i widzę różne przypadki.kolumny posześć do dziesięciu TIR-ów zderzak w zderzak
          i 110 na liczniku z drugiej strony to samo.w konkluzji-za stan ruchu winne są
          drogi i tylko drogi.tłumaczy się że alkoholizm,nadmierna prędkość.policja ma na
          uwadze tylko to i nic więcej.przy okazji: uwaga na Koszalin.objazdówka taka że
          koła można urwać.ale za to na wyjeżdzie w kierunku gdyni/200 m. dwupasmówki
          stoi fotoradar /przekroczysz 50h o1km max100 o1km60kmh max200zł uważajcie
          • Gość: marwwa Besserwisserzy! IP: *.chello.pl 23.10.05, 13:56
            Besserwisser - to po krakowsku - człowiek, który zawsze wszystko lepiej wie.
            Pamiętam - wywiad telewizyjny na Wisłostradzie w Warszawie z komisarzem
            drogówki. Prowadzący: Oto mamy przykład bzdurnych przepisów: trasa szybkiego
            ruchu, widoczność świetna, i - ograniczenie do 70 km/h!
            Komisarz: Właśnie - tego nikt nie chce zrozumieć, że to jest ostrzeżenie, bo
            ostatni remont drogowcy spartaczyli, z lichego asfaltu wydziela się smoła,
            droga jest niebezpieczna i latem i zimą: zimą nierównomiernie śliska, latem
            potwornie miękka i też niejednorodna,. Dopóki tego nie poprawią, trzeba
            jadących uprzedzać!
    • jedrek2591 Re: Nadmierna prędkość a wina kierowcy 23.10.05, 21:48
      Masz całkowitą rację. Byłem kierowcą zawodowym przez ok. 15 lat. Też wymagano
      od nas cudów. Ty wozisz ludzi, więc masz dużo większą odpowiedzialność. Nie
      zazdroszczę Tobie tej pracy. jedrek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka