driver.2
13.10.05, 08:42
Witam,dużo już powiedziano po ostatnich wypadkach na temat winy kierowcy,że
za szybko,że nie w tym miejscu wyprzedzał po co się spieszył,oczywiście z
niektórymi się zgadzam,zawsze kiedy dochodzi do wypadku jest wina
kierowcy,chciałem przedstawić swoją potrzebę szybkiej jazdy i nie dlatego że
lubię tylko zmusza mnie do tego ministerstwo infrastruktury dawniej
transportu.Jestem kierowcą zawodowym,jeżdżę autobusem na liniach
międzynarodowych gdzie obowiązują rozkłady jazdy które wraz z dokumentami na
prowadzenie takiej linii zatwierdza ministerstwo gdzie na dokumentach i
rozkładzie widnieje imienna pieczątka osoby która w imieniu ministerstwa
wydaje zgodę.A teraz przykład wyjazd z W-wy godz 10.00 odjazd z Łodzi
godz.12.oo.Jestem ciekaw jak można w dwie godziny dojechać,zabrać pasażerów i
odjechać,jadąc oczywiście zgodnie z przepisami czyli autobus może poza
terenem zabudowanym 70km/h,można jechać szybciej 100km/h bo tak ma
zamontowany ogranicznik szybciej już nie,próbowałem różnych wariantów i
jeszcze mi się nie udało odjechać o czasie,chociaż zrobiłem doświadczenie i
pojechałem osobowym przy 130km/h jest to realne.I teraz pytanie kto ponosi
odpowiedzialność za życie pasażerów i moje,oczywiście ja gdy dojdzie do
wypadku a w takich sytuacjach to nie trudno mały błąd i gotowe,ale nikt wtedy
nie powie że to wina firmy że tak napisała rozkład ani organów które to
zatwierdziły,a zarazem powinny kontrolować czy wszystko jest zgodne z
przepisami.