Dodaj do ulubionych

Na szczęście nic się nie stało, ale kto popełnił?

IP: *.toya.net.pl 06.12.05, 18:17
Na szczęście nic się nie stało, ale kto popełnił błąd?

Witam, zanim wyfacie wyrok wczytajcie się prosze w sytuację.

Droga ma po jednym pasie dla każdego kierunku.
Jadę za autobusem. Jest ciemno, dlatego jadę ok 30km/h, zresztą autobus też.
Autobus zatrzymuje sie na przystanku ( nie ma zjazdu , stoi po prostu na moim
pasie )
Daję kierunkowskaz do wyprzedzania - nikogo z przeciwka nie ma. Nagle autobus
włącza się do ruchu (byłem już na lewym pasie, to ja pierwszy dałem
kierunkowskaz w lewo, zauważyłem, że i on dał ale jak przód mojego auta był
tuż przy jego zderzaku)
Nagle sprzed autobusu wyjeżdza auto, z osiedla (droga osiedlowa po prawo była
całkowicie zasłonięta przez autobus, autobus zatrzymał się jakieś 15-20
metrów od tej drogi osiedlowej.)
No i stanąłem po prostu przed autem, które jechało na czołowe ze mną i
poczekałem aż autobus teraz mnie wyprzedzi z prawej, ale gdyby autobus nie
włączył się do ruchu, napewno bym go ominął.
Mam wrażenie że kierowca autobusu nie spojrzał w lewe lusterko.
Kto źle zrobił?
Obserwuj wątek
    • Gość: jj Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł IP: *.tvkdiana.pl 06.12.05, 22:36
      W obszarze zabudowanym masz obowiązek ustąpić pierszeństwa pojazdowi
      komunikajcji miejskiej, gdy ten włącza się do ruchu. Tak mnie uczyli, tak
      regulują to przepisy...
      • pietnacha40 Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 06.12.05, 23:00
        Tak,mam obowiązek.I tak robię,jak widzę,że autobus włącza się do ruchu.Ale parę
        razy zdarzyło mi się,mijać stojący na przystanku autobus,który nagle
        ruszał.Nagle dla mnie,bo ja akurat byłam w połowie jego wyprzedzania.Zdarzyło
        się raz,że siłą wypchnął mnie na drugi pas.Zdarza się,że ma wolny pas,ale
        automatycznie zjeżdża na pas obok,nie zwracając uwagi na jadących obok. Ja mam
        obowiązek,ale często są to sytuacje wymuszane.I też się zastanawiałam,czy mnie
        nie było widać ?
        • justyszda Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 07.12.05, 12:27
          Tak, tak, masz rację, kierowcy autobusów są nieobliczlni, dlatego też, jak mijam
          stojący na przystanku, bacznie się mu przyglądam, czy przypadkiem nie zamierza
          wyjechać. Wiele razy widziałam, jak kierowca wyjeżdżając z przystanku z lewym
          kierynkowskazem jechał tak sobie aż do następnego przystanku, dopiero tam,
          zmieniał lewy na prawy (albo i nie..)Im większe miasta, tym gorzej.
          Ponieważ on miał pierszeństwo, pewnie trudno by było udowodnić że już go
          wyprzedzałeś... Jak jest jakiś wypadek czy kolizja z udziałem miejsckiego
          autobusu, przyjeżdża jakaś tam ich ekipa dochodzeniowa, a to zapewne cwane
          bestie... Dobrze, że nic się nie stało....
      • w_r_e_d_n_y przeskoczyc ?????? 07.12.05, 05:38
        Gość portalu: jj napisał(a):

        > W obszarze zabudowanym masz obowiązek ustąpić pierszeństwa pojazdowi
        > komunikajcji miejskiej, gdy ten włącza się do ruchu. Tak mnie uczyli, tak
        > regulują to przepisy...

        a uczyli Cie co zrobic ,jak jestes juz obok autobusu a on sobie wlasnie
        wtedy "mrugnie" i wyjezdza ???
        • Gość: jj Re: przeskoczyc ?????? IP: *.tvkdiana.pl / *.tvkdiana.pl 07.12.05, 15:20
          > a uczyli Cie co zrobic ,jak jestes juz obok autobusu a on sobie wlasnie
          > wtedy "mrugnie" i wyjezdza ???

          Ano nie uczyli, ale mam instynkt samozachowawczy :O)
          • w_r_e_d_n_y Re: przeskoczyc ?????? 07.12.05, 22:22
            Gość portalu: jj napisał(a):

            > > a uczyli Cie co zrobic ,jak jestes juz obok autobusu a on sobie wlasnie
            > > wtedy "mrugnie" i wyjezdza ???
            >
            > Ano nie uczyli, ale mam instynkt samozachowawczy :O)

            no i OK
            tylko co ma przepis o pierwszenstwie autobusu do sytuacji opisanej przez
            autora watku ?? :
            " (byłem już na lewym pasie, to ja pierwszy dałem
            kierunkowskaz w lewo, zauważyłem, że i on dał ale jak przód mojego auta był
            tuż przy jego zderzaku)"
      • vatseq Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 07.12.05, 09:03
        Wszystko OK, ale kierowcy autobusów często włączają się bezmyślnie ('Bo mam
        pierwszeństwo!'): lewy kierunkowskaz, zjazd w lewo i, jak ma taki kaprys, rzut
        oka w lusterko boczne.

        Wracając do opisanej sytuacji: widziałbym tu dwa źródła potencjalnego wypadku.
        Jeśli delikwent z podporządkowanej wyjechał, gdy autobus jeszcze stał, to
        popełnił błąd - wjechał na główną bez widoczności (mógł domyślać się, że ktoś
        może OMIJAĆ autobus - omijanie nie jest tu zabronione, to nie wyprzedzanie na
        skrzyżowaniu z podporządkowaną). Drugim problemem jest nieprawidłowe włączenie
        się do ruchu autobusu.

        vatseq
        • misiania Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 07.12.05, 09:58
          i tylko warto spojrzeć czy w okolicach tego przystanku nie ma np. ciągłej linii
          wymalowanej na jezdni.
          • kozak-na-koniu Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 07.12.05, 10:09
            A jeśli jest, to co? Wszyscy muszą czekać aż kierowcy autobusu zechce się
            ruszyć? Teoretycznie tak, jednak w Polsce przystanki, szczególnie te pozbawione
            specjalnych zatoczek bardzo często ustawiane są właśnie w takich miejscach
            (zakręt, skrzyżowanie...), z pogwałceniem przepisów o ruchu drogowym, bo tak
            komuś jest wygodniej. Niestety, jest to ni mniej ni wiecej tylko zaproszeniem
            do ich lamania...
            • misiania Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 07.12.05, 13:02
              no to jeśli ktoś świadomie łamie przepis, to nie ma po co pytać, kto popełnił
              błąd. w sensie - mógłby zostać uznany za współwinnego razem z tym gościem, co
              wyjeżdżał z podporządkowanej przed autobusem. a jak to wtedy jest z
              odszkodowaniem?
              • Gość: asia Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł IP: *.amg.gda.pl 07.12.05, 14:21
                kierowca w obszerze zabudowanym, zblizając sie do przystanka autobusowego,
                widząc autobus z włączonym kierunkowskazem (będzie włączał się do ruchu), ma
                obowiązek umożliwić mu manewr włączenia się do ruchu (zmniejsza prędkość lub
                zatrzymuje się), ale : kierowca autobusu właczając się do ruchu (ruszając z
                przystanku) musi upewnić się, czy nie spowoduje utrudnienia w ruchu lub nie
                zagrozi bezpieczeństwu na drodze. Wiadomo jak jeżdżą kierowcy autobusów, więc
                trzeba zachować ograniczone zufanie (chyba już z zasady).
                • kozak-na-koniu Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 07.12.05, 16:53
                  Nie chce mi się grzebać w przepisach ale wydaje mi się ze taki obowiązek
                  dotyczy tylko pojazdów uprzywilejowanych, czyli odpowiednio oznakowanych oraz
                  emitujących odpowiednie sygnały świetlne i dźwiękowe. Autobusy takimi pojazdami
                  na ogół nie są, obowiązują je więc zasady takie same jak wszystkich
                  pozostałych. Ustępowanie im jest więc chyba raczej kwestią zrozumienia, dobrej
                  woli i kultury. Niemniej, rzeczywiście, wielu kierowców autobusów zdecydowanie
                  tego wszystkiego nadużywa...
                  • w_r_e_d_n_y Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 07.12.05, 22:33
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Nie chce mi się grzebać w przepisach ale wydaje mi się ze taki obowiązek
                    > dotyczy tylko pojazdów uprzywilejowanych, czyli odpowiednio oznakowanych oraz
                    > emitujących odpowiednie sygnały świetlne i dźwiękowe. Autobusy takimi
                    > pojazdami na ogół nie są, obowiązują je więc zasady takie same jak wszystkich
                    > pozostałych.

                    no to oblales egzamin - tym bardziej ,ze asia podala Ci na tacy odpowiedni
                    przepis !!!!!
                    lepiej jednak pogrzeb w tych przepisach
                    • kozak-na-koniu Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 08.12.05, 08:34
                      Tak? A ktory artykol?
                      • vatseq Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 08.12.05, 09:18
                        Rozdział 3
                        Ruch pojazdów

                        Oddział 2
                        Włączanie się do ruchu

                        Art. 18. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego przystanku
                        autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym, jest obowiązany
                        zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się, aby umożliwić kierującemu
                        autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem
                        sygnalizuje kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na
                        jezdnię.

                        a tak w ogóle, to:
                        www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/spisTresci.html
                        vatseq
                        • kozak-na-koniu Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 08.12.05, 15:00
                          Takie odpowiedzi lubię! Tyle że, sądząc z sytuacji opisanej na wstępie,
                          kierowca autobusu zachował się "klasycznie": zatrzymał się na pasie ruchu po
                          czym, nie patrząc w lusterko ruszył z miejsca. Myślę, że fakt włączenia
                          kierunkaowskazu w tym wypadku niewiele znaczy. Przecież zrobił to nie po to, by
                          pokazać że zmienia pas ruchu lub ma zamiar skręcić, tylko chciał zasygnalizować
                          że się po prostu do tego ruchu włącza, choć zrobił to nonszalancko ale to też,
                          niestety jest normą. Moim zdaniem wina leży po stronie kierowcy, który wyjechał
                          z przecznicy (domyślam się - drogo podporządkowanej), nie upewniwszy się że nie
                          ma zagrożenia...
                          • stefan4 Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 08.12.05, 21:22
                            kozak-na-koniu:
                            > Moim zdaniem wina leży po stronie kierowcy, który wyjechał z przecznicy
                            > (domyślam się - drogo podporządkowanej), nie upewniwszy się że nie ma
                            > zagrożenia...

                            Chciałem tak właśnie napisać, ale sie zawahałem...

                            Ten gościu upewnił się, że z prawej nic nie nadjeżdża; potem upewnił się, że z
                            lewej ma wyłącznie autobus, przed którym obojętnie zdąży; więc nie było nikogo,
                            komu należało ustąpić pierwszeństwa. Jego ocena była słuszna: przejechał nie
                            powodując żadnej groźnej sytuacji z autobusem... i nagle stanął oko w oko z
                            samochodem znajdującym się na tej stronie jezdni, na której nie miało prawa go być.

                            Wyprzedzanie na skrzyżowaniu jest zabronione (art.24.7.3), skrzyżowanie z drogą
                            podporządkowaną też jest skrzyżowaniem. Tamten gościu miał więc prawo liczyć,
                            że autobusu nikt nie będzie wyprzedzał w tym miejscu. Z drugiej strony skąd
                            Tomek miał wiedzieć, że tam jest skrzyżowanie? Jeśli były jakieś znaki, to
                            zapewne dopiero za przystankiem. Teraz myślę, że jeśli pośrodku jezdni nie było
                            podwójnej ciągłej, to zawiniło oznakowanie drogi; a jesli była, to Tomek.

                            Tomku, a czy autobus naprawdę ruszył, czy tylko włączył lewy migacz, żebyś go
                            nie wyprzedzał, bo on widział tego z bocznej drogi a wiedział, że Ty go nie
                            widzisz? Jeśli tak zrobił, to należy mu sie brawo; jeśli faktycznie ruszył, to
                            takie zjebki, jakie już w tym wątku dostał.

                            - Stefan

                            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                            • pocieszne Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 09.12.05, 01:36
                              stefan4 napisał:

                              > Jego ocena była słuszna: przejechał nie
                              > powodując żadnej groźnej sytuacji z autobusem... i nagle stanął oko w oko z
                              > samochodem znajdującym się na tej stronie jezdni, na której nie miało prawa
                              > go być.

                              niekoniecznie nie powinno go tam byc - przeciez przystanek nie stal na
                              skrzyzowaniu (15-20m) a o ciaglej linii autor nie wspomina

                              > Wyprzedzanie na skrzyżowaniu jest zabronione (art.24.7.3), skrzyżowanie z
                              > drogą podporządkowaną też jest skrzyżowaniem. Tamten gościu miał więc prawo
                              > liczyć,że autobusu nikt nie będzie wyprzedzał w tym miejscu

                              to nie bylo wyprzedzanie ,ale omijanie - autobus stal a skrzyzowanie bylo dalej
                              (15-20m)i jezeli nie bylo lini ciaglej to omijac jak najbardziej mozna

                              > Tomku, a czy autobus naprawdę ruszył, czy tylko włączył lewy migacz, żebyś go
                              > nie wyprzedzał, bo on widział tego z bocznej drogi a wiedział, że Ty go nie
                              > widzisz?

                              tez mysle ,ze mogl chciec go w ten sposob ostrzec
          • romano72 Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 03.01.06, 20:21
            i tylko warto spojrzeć czy w okolicach tego przystanku nie ma np. ciągłej linii
            wymalowanej na jezdni.


            a jeśli jest linia ciągła a autobus się zepsuje to będziesz czekać aż go
            naprawią???
    • Gość: początkująca Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł IP: *.spray.net.pl 07.12.05, 18:37
      Tak sobie czytam...i ponieważ jestem początkującym kierowcą mam pytanie(trochę
      związane z tematem):
      Jadę sobie ulicą z pierwszeństwem przejazdu - jeden pas ruchu po tej i po
      drugiej stronie, jadę więc sobie samochodem i przede mną wlecze się rowerzysta
      20km/h.Mogę go wyprzedzić skoro są dwie linie ciągłe(prawie na całej długości
      ulicy)?Wiem, że przepisy nie pozwalają ale mam się tak ciągnąc na dwójce jakieś
      600-800 m???

      • vatseq Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 08.12.05, 09:22
        Szerokość pasa ruchu (połaowa jezdni) pozwala w 99% na wyprzedzenie rowerzysty
        bez przekraczania podwójnej ciągłej.

        Znak drogowy zakaz wyprzedzania nie pozwala na wyprzedzanie pojazdów
        samochodowych, rowerzysta (ciągnik rolniczy i ine pojazy oznaczone trójkątem)
        nie jest pojazdem samochodowym - można wyprzedzać na zakazie.

        vatseq
        • stefan4 wyprzedzanie roweru 08.12.05, 20:58
          vatseq:
          > Szerokość pasa ruchu (połaowa jezdni) pozwala w 99% na wyprzedzenie rowerzysty
          > bez przekraczania podwójnej ciągłej.

          Czy policzyłeś obowiązkowy odstęp 1 metra w bok od rowerzysty? Nie wiem, jakie
          szerokie są pasy ruchu, ale kierownica roweru może mieć szerokości 0.5 metra, do
          tego ten 1 metr odstępu, do tego pewnie ze 2 metry szerokości Twojego
          spaliniaka... Zmieścisz się na pasie?

          Ten metr odstępu nie jest dla picu. Rowerzyście jest on NAPRAWDĘ potrzebny dla
          bezpieczeństwa.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • pocieszne Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 09.12.05, 01:56
          vatseq napisał:

          > Znak drogowy zakaz wyprzedzania nie pozwala na wyprzedzanie pojazdów
          > samochodowych, rowerzysta (ciągnik rolniczy i ine pojazy oznaczone trójkątem)
          > nie jest pojazdem samochodowym - można wyprzedzać na zakazie.

          ciągnika rolniczego tez nie mozna :-)

          "Znak B-25 zakaz wyprzedzania zabrania kierującym pojazdami silnikowymi
          wyprzedzania pojazdów silnikowych wielośladowych."

          ciągnik rolniczy nie jest wprawdzie pojazdem samochodowym,ale przepis nie mowi
          o wyprzedzaniu pojazdow samochodowych tylko silnikowych - a ciagnik jest
          pojazdem silnikowym

          " Art. 2.
          32) "pojazd silnikowy" - pojazd wyposażony w silnik, z wyjątkiem motoroweru i
          pojazdu szynowego;

          33) "pojazd samochodowy" - pojazd silnikowy, którego konstrukcja umożliwia
          jazdę z prędkością przekraczającą 25 km/h; określenie to nie obejmuje ciągnika
          rolniczego; "
    • callafior Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł 08.12.05, 22:40
      > Nagle sprzed autobusu wyjeżdza auto, z osiedla (droga osiedlowa po prawo była
      > całkowicie zasłonięta przez autobus, autobus zatrzymał się jakieś 15-20
      > metrów od tej drogi osiedlowej.)
      Pojazd wyjeżdżający z drogi wewnętrznej (to chyba rozumiesz przez drogę
      "osiedlową") włącza się do ruchu, czyli ustępuje pierwszeństwa wszystkim
      uczestnikom ruchu. Z kolei jeżeli nic nie widać, to się nie kombinuje z
      wyprzedzaniem. Formalnie pierwszenstwo wymusił ten "z osiedla", ale Twój manewr
      był nierozsądny. Autobus był tu jedynie rekwizytem.
    • Gość: zuza Re: Na szczęście nic się nie stało, ale kto popeł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.05, 13:26
      Dosłownie godzine temu miałam podobną sytuację. Widziałam, że autobus stoi na
      moim pasie z włączonym prawym migaczem i wypuszcza pasażerów. Jako że z
      naprzeciwka nic nie jechało, więc włączyłam lewy migacz i zabrałam się za
      wyprzedzanie. Kiedy byłam w połowie autobusu zbladłam, bo kierowca wrzucił swój
      lewy migacz i ruszył. No i koniec. Dobrze, że z naprzeciwka nic nie jechało, bo
      bym się zabiła. Teraz już mam to w dupie, następnym razem czekam za autobusem
      aż ruszy. Ci za mną niech się zatrąbią na śmierć.
      • w357 Ja mam takie autobosowe szarady codziennie :-) 24.12.05, 16:55
        Ja spotykam się z podobnym problemem omijać,czy czekać prawie codziennie....
        Na Warszawskim Powiślu jest wiele przystanków autobusowych na dość wąskich
        ulicach.
        Z uwagi na to,że jeżdżę dość dużo,to już się przyzwyczaiłem i zakodowałem jak
        długo (orientacyjnie) może autobus stać na przystanku.

        Jeżeli jadę pierwszy,drugi bezpośrednio za autobusem,to (czasami) omijam go,ale
        jak jestem na dalszej pozycji lub dość daleko "za", to wolę poczekać.....

        Czasami nawet nie chodzi o samochód wyjeżdżający zza autobusu z poprzecznej
        ulicy, ale także wielu pieszych potrafi "wyskoczyć" zza autobusu,
        bo im się spieszy.
        • arvelli Czas pomyśleć o jakimś sensownym rozwiązaniu.... 24.12.05, 20:18
          ...mnie też uczyli już 16 latek temu że większemu się ustępuje ale...no właśnie.często jestem pasażerem autobusków i obserwuję że ruszając z przystanku nawet nie popatrzy matołek w lusterko.a raz jadąc z kumplem autem widziałem jak przyłożył koleś w policyjnym mundurze w taki właśnie autobusek.nio , gratulowaliśmy klientowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka