Dodaj do ulubionych

Przyczyna wypadków

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 18:47
Zamieściłam na warszawskim forum prośbę o opinię .Jeśli znacie to miejsce,
proszę o komentarze.Zbieram materiały do dalszej interwencji. Dziękuję

Wilanów

Wypadki na ul. Przyczółkowej w Wilanowie
Autor: Gość: Hanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
Data: 05.01.06, 03:02 + dodaj do ulubionych wątków
----------------------------------------------------------------------------
Wyjazd z Konstancina w kierunku Wilanowa. Lekki łuk w lewo dwupasmowej drogi
/ w pobliżu stacja Shella /. W tym miejscu często są wypadki. Skutki widoczne
na metalowych płotkach znajdujących się na środkowym pasie zieleni.Ostatnio
nie wymieniane na nowe - pewnie mają służyć za przestrogę. Jesienią
ustawiono przed zakrętem znaki : kałuże, zakręt , wypadki . Wypadki są nadal.
Bardzo proszę Forumowiczów , którzy mieli tam wypadek albo byli świadkami
zdarzenia o wypowiedzi - co się tam dzieje , jaka jest przyczyna ,że właśnie
tam - przecież nie jest to jedyny zakręt na kilkukilometrowej szosie ?
Jakie były skutki wypadków ? Dziękuję za odpowiedzi.Hanka



Obserwuj wątek
    • Gość: mozemoze Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 19:40
      Nie znam miejsca - ale jeśli znak kałuże i zakręt to wnioskuję, że droga
      pochylona - zbiera się woda w obniżeniu powodując aquaplaning .
      Przyczyna brak odprowadzenia wody z obniżenia.
      Usterka będzie naprawiona za 5 lat jak zginie 20 osób.
      Ot system!
      • Gość: Hanka Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 20:17
        Tam są wypadki przy suchej nawierzchni także . Moim zdaniem łuk jest żle
        wyprpfilowany i wyrzuca na sąsiedni pas albo pobocze.
        Ze znacznie większą prędkością jadą samochody na innych łukach tej drogi do
        Wilanowa i nic sie nie dzieje .
        Czekam na Wasze zdanie i doświadczenia z tego miejsca .
        • swan_ganz Re: Przyczyna wypadków 14.01.06, 20:06
          > Moim zdaniem łuk jest żle wyprpfilowany i wyrzuca na sąsiedni pas albo
          > pobocze.
          Znasz przyczynę. Włąśnie ją podałaś. Codziennie przejeżdżam ten zakręt.
          Maksymalna szybkość z jaką ten łuk można pokonać to 80km/h. A i przy tej
          szybkości trzeba się nieźle nagimnastykować by z tego bezpiecznie wyjść.
          Wszyscy którzy znają ten zakręt zwalniają do 50-ki.

          To bubel nie zakręt. Jeśli masz kłopoty z powodu nieprzyjemnego zdarzenia na
          tym zakręcie to sądzę, że powinnaś zlecić jakiemuś Instytutowi stosowną
          ekspertyzę. Dobrze byłoby gdyby ktoś kto odpowiada za tą drogę dostał po
          doopsku za swoją ignorancję.
          • bratmarzeny Re: Przyczyna wypadków 16.01.06, 11:05
            Chyba jestes bardzo kiepskim kierowca. Endophrin pokonuje ten zakret z
            szybkoscia 110 km/h a nawet szybciej samochodem dostawczym. To dopiero kierowca! :-)
    • Gość: Piort Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 20:58
      Droga Hanko, jedyną przyczyną wypadków są ludzie i to w dużej mierze kierowcy.
      Jeżeli kierowca nie posiada wyobraźni, to nie pomoże wspaniała droga, samochód
      ze wszystkimi bajerami i idealne warunki. Źródłem wypadków są ludzie! Oni
      przeceniają swoje i swoich samochodów możliwości. Przemysł samochodowy
      produkuje coraz bezpieczniejsze dla ludzi w nich jadących samochody, a te
      właśnie ABS-y, poduszki, strefy zgniotu i wszelkie inne zabezpieczenia są
      przyczyną lekceważenia możliwych zagrożeń. Rozsądny kierowca nie ryzykuje i nie
      liczy na nic, poza sobą. Ja twierdzę że, gdyby zamiast tych wszystkich bajerów
      zabezpieczających, montowano na kierownicy sztylet gwarantujący śmierć kierowcy
      w razie wypadku, to ruch drogowy byłby bezpieczniejszy, a samochody dużo
      tańsze.
      To trochę tak, jak z bezpieczeństwem w samolotach po 11 września. Prawie
      wszyscy przewoźnicy rozbrajają pasażerów i terrorysta, jeżeli już dostanie się
      do samolotu, może robic co chce. Jedynie w Meksyku każdy pasażer może wnieść na
      pokład legalnie posiadaną broń i tam nawet nie było próby porwania, bo zanim by
      taki zaczął grozić, to już by nie żył.
    • Gość: endorphin Re: Przyczyna wypadków IP: *.adsl.inetia.pl 06.01.06, 16:06
      Witaj.Znam tą droge i ten łuk ,latem jeżdze tamtedy cztery razy dziennie i tez
      zastanawialem sie dla czego jest tam tyle wypadkow. Przeprowadziłem drobny test
      ten sam łuk rózne prędkości i różne samochody (mam dwa ;) Mniejszy osobowy przy
      predkosci 90-110 zachowuje sie ''normalnie'' ale nieznacznie powyzej tej
      predkosci czuc na kierownicy jak sila odsrodkowa wypycha auto na zewnatrz. Z
      wiekszym dostawczym jest podobnie mimo ze jest wyzszy ale tez i
      szerszy.Pomijajac prędkośc wydaje mi sie ze łuk jest zle wyprofilowany wiele
      jast takich na naszych drogach.
      P.s Znam kogos kto miał tam wypadek.
      • Gość: Hanka Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 00:30
        Dziękuję za odpowiedż. Ja też testowałam pokonywanie tego zakrętu przy różnych
        prędkosciach - jak było pusto to dodawałam sporo gazu , aby sprawdzić co się
        dzieje .Mieszkam od niedawna w Konstancinie i zastanowiła mnie ilość wypadków
        w tak krótkim czasie - widziałam skutki albo byłam tuż po wypadku.
        Nie pisałam o moich spostrzeżeniach aby nie sugerować odpowiedzi.
        Jeśli to możliwe , czy znajomy zechciałby podzielić się z nami swoim
        doświadczeniem ? Zbieram informacje do dalszej interwencji aby poprawić
        bezpieczeństwo w tym miejscu - ale bez Waszej pomocy będzie mi trudniej.
        Jeśli nie chcecie na forum - proszę napisać do mnie bezpośrednio hbx@gazeta.pl
















        • w357 Re: Przyczyna wypadków 07.01.06, 01:32
          Hmmm.
          Wyprofilowanie ???

          Taki szczegół jest ważny na "torach wyścigowych", a nie na drogach publicznych.

          Wedle przepisów masz dostosować prędkość do warunków jazdy oraz odpowiednich
          znaków/przepisów.

          Zapewne przejeżdżałem tamtędy wielokrotnie,ale nie jestem pewien tego
          konkretnego(opisywanego) miejsca.
          Przypuszczam, że może być brak dostatecznie dobrego oznakowania .

          Być moze tylko brak rozsądku "kierowców"!!!
          Ale na to,to już znaków nie ma.
    • w357 Re: Przyczyna wypadków 07.01.06, 01:46
      Gość portalu: Hanka napisał(a):

      > Zamieściłam na warszawskim forum prośbę o opinię ..............

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

      Możesz podać konkretny link do w/w sprawy ?



      Jeżeli pomimo oznakowania "pionowego" wciąż są tam wypadki
      (ja przypuszczam, że chodzi o nadmierną prędkość),
      to najlepszym rozwiązaniem byłoby zainstalowanie migających światełek na tej
      zniszczonej balustradzie .
      Podobno Słowacja jest biedniejsza od Polski, a taką sygnalizację ostrzegawczą
      instaluje(a jak ładnie malują pasy najezdni.O asfalcie nie wspomne,że za bobry)

      • Gość: Hanka Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 02:47
        " Wypadki na ulicy Przyczółkowej w Wilanowie " na Forum Warszawa - dzielnice ;
        Mokotów, Wilanów. Spojrzałam jeszcze raz na mapę /inną / i okazało się ,że
        jest na tej mapie tutaj ul Drewny a Przyczółkowa odchodzi w bok do Powsina.
        Czyli chodzi dokładnie o ul. Drewny przy samej granicy z Konstancinem przed
        zjazdem na stację benzynową / kier. do Wilanowa /.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=289&w=34435208
        Droga jest dwupasmowa , zakręt na oko łagodny i normalnie ,nawet wbrew
        przepisom jadąc szybciej nie powinno się mieć kłopotów z prowadzenienm auta bo
        na ostrzejszych zakrętach kierowcy jadą szybciej i trzeba doprawdy przypadku
        aby coś się wydarzyło. Kiedy już wejdziesz w ten zakręt ,okazuje się ,że
        trzeba gwałtownie "poprawić " kierownicą aby utrzymać auto na swoim pasie /a
        masz na to dosłownie sekundy/ - jeśli teraz o tym ktoś nie wie , jedzie za
        szybko /nawet niewiele / albo w dodatku jest zła pogoda - skończyć się może
        tragicznie .Wylatuje się na sąsiedni pas lub pobocze - na środkowy pas zieleni ,
        płotki i latarnię albo na prawo do rowu .
        Jeśli chodzi o mnie to jestem kierowcą od 20 lat i sporo przejechałam tras po
        Polsce więc tak bez powodu to bym nie pisała. Wiem że głównie niedostosowanie
        prędkości jest przyczyną wypadków ale także złe wyprofilowanie łuku ,nachylenie
        mogą się do tego przyczyniać -są w końcu normy budowlane dotyczące dróg.
        • w357 Koleżanko Miła.... 07.01.06, 03:25
          Wątpię żebyś coś mogła wywalczyć (po przeczytaniu tego innego "wątku").

          Jedynie dodatkowe światła ostrzegawcze mogą coś zdziałać(o ile mogą).

          Na "rajdowców" nie ma STOP`u !!!
          Chiiiba, że "Powązki".

        • w357 Re: Przyczyna wypadków 07.01.06, 03:30
          ps.
          Czy znasz skrzyżowanie - Gagarina/Czerniakowska ???

          Dobrze "wyprofilowane" !!!

          LINNIE DROGOWE elegancko wymalowane !

          Minimum jeden "WYPADEK" drogowy dziennie(przy dobrej widoczności:-)
          • w357 Re: Przyczyna wypadków 07.01.06, 04:18
            w357 napisał:

            > Dobrze "wyprofilowane" !!!
            >
            > LINNIE DROGOWE elegancko wymalowane !
            >
            > Minimum jeden "WYPADEK" drogowy dziennie(przy dobrej widoczności:-)

            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

            Ojjj ,przepraszam ! KOLIZJA drogowa (bo znów jakiś "Kozak" przypie.... się o
            nomenklatórę ....... bla,bla,bla.
            • kozak-na-koniu Re: Przyczyna wypadków 07.01.06, 09:55
              w357 napisał:

              > Ojjj ,przepraszam ! KOLIZJA drogowa (bo znów jakiś "Kozak" przypie.... się
              o
              > nomenklatórę ....... bla,bla,bla.

              Może chodziło Ci o "nomenklaturę"?...
              Co do reszty, to w t. zw. "cywilizowanych" krajach administratorzy dróg
              wypłacili już dość odszkodowań za szkody spowodowane złym stanem nawierzchni,
              źle wyprofilowanymi zakrętami, kretyńskim oznakowaniem itd.. Dziś z reguły nie
              zadowalają się ustawieniem kolejnego ograniczenia prędkości (np. do 30km/godz
              na głównej drodze bo 40 również okazało się niebezpieczne), "mrygających"
              światełek lub kolejnego, sponsorowanego przez czynniki, bynajmniej niewiele
              mające wspólnego z drogami i ruchem drogowym "czarnego puktu". Masz rację:
              blablabla...
              • Gość: Hanka Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 00:37
                Nie wiedziałam ,że to takie znane miejsce :
                warsaw.myphotos.cc/Warsaw_by_street/Drewny/20051102_046.jpg.html
                W tej chwili ten dalszy płotek też jest powalony. Nie usuwają tego chyba celowo
                tylko latarnia nowa /kolejna /.
    • bratmarzeny Jak szybko wolno jechac na tym luku? 11.01.06, 11:28
      Bo jak cie czytam to odnosze wrazenie, ze najbardziej oburza cie ryzyko wypadku
      "mimo"..... zupelnej bezmyslnosci kierowcow.

      "nawet wbrew przepisom jadąc szybciej nie powinno się mieć kłopotów z
      prowadzenienm auta"

      Oryginalna teza... Ciekawe ktory kierowca lamiacy swiadomie przepisy, mysli
      inaczej do momentu spowodowania wypadku?
      Czy moze znasz kierowce, ktory jacac "szybciej" i "wbrew przepisom" robil to z
      pelna swiadomoscia, ze bedzie mial "klopoty"?


      "bo na ostrzejszych zakrętach kierowcy jadą szybciej i trzeba doprawdy przypadku
      aby coś się wydarzyło"

      No ale to wlasnie maja do siebie wypadki, ze "kierowcy jada szybciej" tzn. (zbyt
      blisko limitu) i dlatego "przypadki" sie "wydarzaja".


      "Kiedy już wejdziesz w ten zakręt ,okazuje się ,że trzeba gwałtownie "poprawić "
      kierownicą aby utrzymać auto na swoim pasie"

      Osoba nie potrafiaca dostosowac szybkosci do luku zakretu znajdujacego sie w
      polu jej widzenia dyskwalifikuje sie jako kierowca. Taka osoba jest zagrozeniem
      dla siebie i dla otoczenia.


      Jak szybko wolno jechac na tym luku?
      • kozak-na-koniu Re: Jak szybko wolno jechac na tym luku? 11.01.06, 12:01
        bratmarzeny napisał:

        > No ale to wlasnie maja do siebie wypadki, ze "kierowcy jada szybciej" tzn.
        (zby
        > t
        > blisko limitu) i dlatego "przypadki" sie "wydarzaja".

        A ja parę razy uniknąłem wypadku tylko dlatego że ten limit przekroczyłem...
        Np. wtedy, gdy gość jadąc ciągnikiem nie obejrzał się i nagle, tuż przed moim
        nosem "wyrwał" w lewo - gdybym wtedy nie jechał jakieś 80-90km/godz (w terenie
        zabudowanym); albo innym razem gdy omijałem stojący na pasie ruchu pojazd i
        nagle jakiś debil nie rozglądając się wyjechał z podporządkowanej - prosto
        na "czołówkę"...
        • bratmarzeny Re: Jak szybko wolno jechac na tym luku? 11.01.06, 12:27
          kozak-na-koniu napisał:


          > Np. wtedy, gdy gość jadąc ciągnikiem nie obejrzał się i nagle, tuż przed moim
          > nosem "wyrwał" w lewo - gdybym wtedy nie jechał jakieś 80-90km/godz (w terenie
          > zabudowanym);

          Trzeba bylo jechac 140-150 km/godz (w terenie zabudowanym) to bys jeszcze lepiej
          (a co wazniejsze jeszcze spektakularniej) uniknal wypadku.
          • kozak-na-koniu Re: No właśnie! 11.01.06, 12:33
            Zakładając oczywiście że jedyną przyczyną wypadków jest pędkość - jakie
            kryteria przyjąć w takich sytuacjach? Nie wiem...
            • Gość: Hanka Re: No właśnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 00:02
              Po prostu uważam ,że niektóre wypadki są spowodowane żle wykonaną drogą. Każda
              droga ma swoje normy - szerokość, spadek, promień łuku, nachylenie odpowiednie
              do tegoż łuku - tak aby samochód " trzymał się "drogi jadąc w pewnym zakresie
              prędkości . Te dodatkowe znaki przed tym zakrętem pojawiły się niedawno - po
              serii wielu kolizji, wpadania na pobocze - zainteresowała mnie przyczyna
              szczególnośći tego miejsca bo to nie jedyny zakręt przynajmniej na odcinku
              Konstancin- Wilanów a tamte miejsca nie są jakoś oznakowane .
              • Gość: Hanka Re: No właśnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 00:19
                Pojazdy uprzywilejowane mogą rozwijać większą prędkość niż dozwolona - czy one
                nie mają prawa pokonać tego odcinka bezpiecznie ? Ten łuk jest w środku
                załamany, na wewnętrznym pasie zbiera się woda -czy tak ma być ?
                Wtedy po co nam normy budowlane - niech budują dowolnie a najwyżej postawimy
                dodatkowe znaki ostrzegawcze . Oczywiśćie , na idealnie zbudowanych drogach
                będą wypadki - bo kierowcy są różni i tu ich całkowita wina - ale żle
                wyprofilowana droga może być przyczyną wypadku.
                • bratmarzeny To jak szybko w koncu wolno tam jechac? 12.01.06, 18:01
                  Gość portalu: Hanka napisał(a):

                  > Pojazdy uprzywilejowane mogą rozwijać większą prędkość niż dozwolona - czy one
                  > nie mają prawa pokonać tego odcinka bezpiecznie ?

                  Pojazdy uprzywilejowane MUSZA przede wszystkim zachowac taka szybkosc, aby nie
                  stwarzac dla nikogo zagrozenia.

                  Kierowca takiego pojazdu zobowiazany jest tak samo jak kazdy inny kierowca do
                  doboru szybkosci dostosowanej do warunkow drogowych a nie szybkosci, ktora jest
                  "wieksza niz dozwolona".

                  Dla przypomnienia: Sensem "szybkosci dozwolonej" jest okreslenie przez sluzby
                  drogowe wlasnie tej szybkosci, powyzej ktorej w normalnych warunkach moze
                  przestac byc "bezpiecznie".
                  • Gość: Hanka Re: To jak szybko w koncu wolno tam jechac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 19:51
                    Sprawdziłam dzisiaj - 60 km/godz. Nie widziałam pojazów uprzywilejowanych
                    poruszających się z taką prędkością . Prepisy przepisami a rzeczywistość inną
                    widzimy. Ogólna konkluzja - od kierowców wymagajmy stosowania przepisów - ale i
                    od wykonawców zachowania norm i sytuacja gdzie przed żle wykonaną drogą
                    ustawia się / dodatkowe ! / znaki jak "uwaga wypadki , zwolnij , kałuże " nie
                    powinna mieć miejsca - oczywiście popadłam w idealizm tutaj , sama widzę.
                    Znaki te postawiono po serii wypadków jakaś przyczyna tam istnieje , takich
                    łuków na drodze dwupasmowej w pobliżu jest sporo i nic takiego się tam nie
                    dzieje - a widzę ,że jeżdża ludzie bardzo szybko na całej trasie do Wilanowa /
                    wiem , wbrew ograniczeniu do 60 km /.
                    • bratmarzeny Re: To jak szybko w koncu wolno tam jechac? 13.01.06, 13:05
                      Jak cie czytam Hanko to ogarnia mnie przerazenie. Co bedzie nastepne?
                      "Prostowanie skrzyzowan"? Przeciez przez zadne z nich, nie mozna przejechac
                      nawet z dozwolona szybkoscia 60 km/h bo sa pod katem prostym! Skandal!?

                      Przeciez ten zakret jest na terenie miasta, gdzie obowiazuje ograniczenie
                      szybkosci do 60 km/h. Endorphin pisze, ze nie mial problemu z pokonaniem go z
                      szybkoscia 90-110 km/h samochodem dostawczym! Ile musieli jachac tam ci, ktorzy
                      z niego wylecieli?

                      Drogi na terenie miasta to nie tor wyscigowy, ktory wymaga "profilowania". Zadna
                      droga, gdzie jezdzi sie lub powinno jezdzic sie 60 km/h nie musi byc "profilowana"!

                    • bratmarzeny Re: To jak szybko w koncu wolno tam jechac? 13.01.06, 14:41
                      Gość portalu: Hanka napisał(a):

                      > Sprawdziłam dzisiaj - 60 km/godz. Nie widziałam pojazów uprzywilejowanych
                      > poruszających się z taką prędkością .

                      To przyjrzyj im sie jeszcze raz przy okazji, z jaka szybkoscia pokonuja zakret
                      pod katem 90°, np. na skrzyzowaniu.

                      > Znaki te postawiono po serii wypadków jakaś przyczyna tam istnieje ,

                      Ano istnieje. Niedoswiadczeni, infantylni kierowcy majacy gleboko w d....
                      przepisy i uwazajacy sie za mistrzow rajdowych.


    • Gość: Adam Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 20:32
      Łuk zacieśnia się dość znacznie w trakcie jego pokonywania. To sprawia, iż wielu
      kierowców pogłębia skręt kierownicy, równocześnie hamując. A to najlepsza droga
      do wypadnięcia z trasy (na zewnątrz lub do wewnątrz zakrętu - różne auta różnie
      się zachowują w takich sytuacjach). Proszę zauważyć, że w drugą stronę ten
      zakręt jest dużo łatwiejszy i, co za tym idzie, mniej wypadkowy.
      Adam
      • Gość: Hanka Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 23:10
        Dzisiaj postawili nowe płotki na pasie zieleni pomiędzy jezdniami .
        Nie wiem jak to jest ,że akceptuje się taką sytuację. Skoro nie możemy poprawić
        czynnika ludzkiego / kierowców / to powinno się poprawić drogę , która
        ewidentnie nie trzyma parametrów i choćby z tego tytułu powinna być już dawno
        przebudowana. niestety,mozemy juz przewidziec dalsze wydarzenia .
        Zaraz powiecie ,ze skoro jest tam 60 km i dodatkowo zwolnij - to wszystko w
        porządku .Ja sądze ,ze jednak mozna zrobic wiecej
        Adam ma racje ,po drugiej stronie mozna spokojnie jechac nawet szybciej niz
        przepisy pozwalaja i auto nie wypada z jezdni.
        • emes-nju Re: Przyczyna wypadków 13.01.06, 14:02
          Gość portalu: Hanka napisał(a):

          > Dzisiaj postawili nowe płotki na pasie zieleni pomiędzy jezdniami .
          > Nie wiem jak to jest ,że akceptuje się taką sytuację.


          To bardzo proste. W Polsce winien jest zawsze i wylacznie kierowca (nawet na forum swietych ci dostatek, a urzednicy to oddzielny gatunek, ktory jedno mysli, drugie robi). W normalnych krajach nagromadzenie zdarzen w jakims jednym, konkretnym miejscu na drodze jest sygnalem, ze cos jest nie tak. Skutkowac to moze analiza przyczyn i ewentualna przebudowa. U nas jedyna spodziewana reakcja, jest postawienie kolejnego ograniczenia. Naszym urzedasom nawet nie drgnie powieka gdy postawia w tym miejscu 30 km/h bo w ten sposob zdejma z siebie jakakolwiek odpowiedzialnosc. Tak dzieje sie w calej Polsce - nie tylko na opisywanej przez Ciebie drodze... Dzieki temu urzedasy sa zawsze bez winy i moga w majestacie swych wypierdzianych stolkow wieszac psy na nieodpowiedzialnych kierowcach. A potem pojechac do domu w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku (jak ktos sie zabije, to jego wina - przeciez bylo ograniczenia) - oczywiscie znacznie przekraczajac predkosc. Bo skoro elektryka prad nie tyka, to im, specjalistom od bezpieczenstwa na drogach tez nic nie moze sie stac.
        • bratmarzeny Re: Przyczyna wypadków 13.01.06, 14:37
          Gość portalu: Hanka napisał(a):

          > Skoro nie możemy poprawić
          >
          > czynnika ludzkiego / kierowców / to powinno się poprawić drogę , która
          > ewidentnie nie trzyma parametrów

          Jakich "parametrow" i przez kogo ustalonych?
          Ten zakret mozna spokojnie pokonac z szybkoscia 60 a nawet 80 km/godz i to
          oznacza, ze "parametry" jakie tam obowiazuja trzyma.
          "Czynnik ludzki" sie selekcjonuje na tym zakrecie. Szkoda tylko ze cierpia na
          tym tez niewinni.

          > Ja sądze ,ze jednak mozna zrobic wiecej

          Po co?

          > Adam ma racje ,po drugiej stronie mozna spokojnie jechac nawet szybciej niz
          > przepisy pozwalaja i auto nie wypada z jezdni.

          Acha... zeby mozna bylo jechac "szybciej niz przepisy pozwalaja" i nie "wypasc z
          jezdni"...

          Rece i nogi opadaja.
          • Gość: endorphin Re: Przyczyna wypadków IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.06, 15:17
            Jak opadna Ci ręce i nogi to proszę wróć do pierwszego listu Hanki i przeczytaj
            jeszcze raz dokładnie o co chodzi!! Jak słusznie zauważyłes Adam napisał że na
            łuku z drugie strony "nic takiego" się nie dzieje. Kwestią jest to że ten fragment
            drogi jest "parszywy". Jesli chodzi o prędkość to czasami jeżdżę tamdędy
            znacznie szybciej niż pisałem.(dostawczym ,białym samochodem,takimi jeżdżą
            "wariaci") ;)
            Pozdrawiam
            • bratmarzeny Re: Przyczyna wypadków 13.01.06, 21:42
              Przeczytalem list Hanki i doskonale rozumiem o co chodzi. W miejscu, gdzie jadac
              przepisowo lub chocby w miare normalnie nikt nie mialby najmniejszych problemow
              rozwalaja sie regularnie oszolomy olewajace wszystko i wszystkich - takie jak ty.
              Bo dopoki im sie udaje, uwazaja sie za nieprzecietnych bohaterow i rajdowcow z
              wyjatkowymi wlasciwosciami.
              Zycze ci, zeby ofiara tych twoich niesamowitych "umiejetnosci" i "odwagi" nie
              stalo sie kiedys przypadkowe dziecko - tak jak to dzieje sie regularnie na
              naszych drogach.
              • Gość: Adam Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 22:28
                Jak to na forum, każdy postuleje, ale postów innych dokładnie nie czyta...

                BracieMarzeny:
                Masz niewątpliwie rację twierdząc, iż to kierowca powoduje wypadek, a nie droga.
                Bo droga nie żyje (a więc nie myśli...), tylko jest, jaka jest, i trzeba się do
                niej dostosować.
                Natomiast(!), kierowcy, którzy nie szanują przepisów byli, są i będą. Nic tego
                nie zmieni, można jedynie ograniczać skalę zjawiska. A pamiętać należy, że w
                wypadkach nie giną tylko ich sprawcy. Tzw. "koszty społeczne wypaków drogowych"
                są w Polsce szokujące. Choćby dlatego należy dążyć do poprawy bezpieczeństwa
                poprzez modernizację dróg. I temu służą, jak mniemam, wypowiedzi Twoich adwersarzy.
                Pozdrawiam,
                Adam
                • Gość: Hanka Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 02:13
                  Dzięki za wsparcie Adamowi i emes-nju . W moich wypowiedziach podkreślam ,że
                  nie usprawiedliwiam szaleńców drogowych i nieprzestrzegających przepisów.
                  Jednak życie jest takie a nie inne i skoro nie można liczyć na radykalną zmianę
                  zachowania kierowców to powinno się także eliminować inne przyczyny wypadków na
                  drogach. Jeśli jest to złe oznakowanie / przypominacie sobie sprawę na nowej
                  trasie siekierkowskiej - zginęła dziewczyna i dopiero było głośno o tym o
                  czym pisano wcześniej - nieprawidłowo opisane wjazdy /- w końcu je zmieniono.
                  To ,że droga musi mieć określone parametry - to wiadomo z norm budowlanych ,
                  dzięki nim poruszać mamy się bezpiecznie. I proszę nie podejrzewać mnie o chęć
                  prostowania skrzyżowań pod kątem prostym - naprawdę nie wiem jak jaśniej
                  wytłumaczyć problem.

                • bratmarzeny Re: Przyczyna wypadków 14.01.06, 05:10
                  Adamie:
                  masz niewatpliwie racje postulujac poprawe bezpieczenstwa drog rowniez ze
                  wzgledu na kierowcow nie stosujacych sie do przepisow.
                  Nalezy jednak zadac sobie pytanie, na ile w kraju, w ktorym brakuje srodkow
                  doslownie na wszystko i w ktorym ludzie zabijaja sie jak lemingi mamy wspierac
                  akurat ludzi lamiacych przepisy az tak ekstremalnie?
                  Nie znam tego zakretu ale mowimy tu przeciez o szybkosciach powyzej 100 km/h (a
                  wiec przy ktorych sie "wylatuje" z zakretu w miejscu, gdzie wolno jechac 60 km/h!

                  Na drogach Warszawy zabija sie kilkakrotnie wiecej ludzi niz w innych stolicach
                  europejskich ale jak widac glownym zmartwieniem niektorych jest postulowanie
                  "profilowania"(!) zakretow, zeby nie mozna bylo z nich "wyleciec" a nie np.
                  lepsze oznaczenie przejsc dla pieszych, lepsza organizacja ruchu, dbalosc o
                  bezpieczenstwo najmlodszych itd. itd.

                  Pozdrawienia (rowniez od Marzeny)
                  • Gość: Piort Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 10:00
                    Czy naprawdę łamanie przepisów jest przyczyna wypadków? Przepisy są dla tych,
                    którzy nie myślą, myślącym wystarczy oberwacja drogi, otoczenia i zachowania
                    innych kierowców. To urzędnicy wymyślają przepisy i na każdą sytuację znajdą
                    pragraf, a jak to się ma do rzeczywistości? Jadę sobie i widzę znak stop. Obok
                    zrujnowany budynek stacyjki, tory zarośnięte krzakami o metrowej wysokości i to
                    nie bylinam, znak swieżo odmalowany i za nim czujny policjant w radiowozie.
                    Chwała Bogu że go spostrzegłem, bo bym zapłacił. Prosta droga z Warszawy do
                    Białegostoku. Wczesna wiosna, po bokach gołe pola i wspaniała widoczność, a
                    ograniczenie do 90 km/h. Wszyscy śmigają grubo ponad 100 i nikomu się krzywda
                    nie dzieje, ale prawo nauszone! Albo zadymka, oblodzona jezdnia i dozwolone 80
                    km/h. I w razie czego to "niedostosowanie prędkości", a ten kto dostosowuje
                    prędkość na pustej szosie i bezpiecznie przekracza dozwoloną moze zostać
                    ukarany. No to jak to jest, albo kierowca sam decyduje o bezpiecznej prędkości
                    ponosi za to odpowiedzialność, albo arbitralnie narzucają ją urzędnicy, ale oni
                    nigdy za nic nie odpowiadali. Ja jestem zdania, że kierowca powinien sam
                    oceniać swoje możliwości i odpowiadać za skutki błędnej oceny. A znaki drogowe,
                    swiatła i przepisy mogą byc czasami pomocne, ale nie należy im zbytnio ufać.
                    • adam.mickiewicz Re: Przyczyna wypadków 14.01.06, 13:25
                      Bardzo obrazowo ujales opinie szeroko rozpowszechniona w naszym zamordystycznym
                      kraju:
                      Przepisy (czyli skodyfikowane normy postepowania) sa dla glupkow, niedojd czyli
                      tych, ktorzy "nie mysla".
                      Kazdy uwazajacy sie za "myslacego" moze a nawet powinien lamac przepisy bo
                      "mysli" i gdy bedzie ich przestrzegal to wyjdzie na glupka, ktory "nie mysli".

                      No i mamy to co mamy, czyli brod, smrod i sytuacje na drogach i nie tylko, ktora
                      stawia nas w jednym rzedzie z Rosja, Turcja i bardzo, bardzo daleko od krajow
                      zachodnich.

                      I co tu myslec o niektorych zachodnich rasistach uwazajacych nas za narod
                      niezdolny do samodzielnej egzystencji?
                      • Gość: Piort Adamie, wieszczu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 10:28
                        Jeżdżę od 1957 roku i, jak do tej pory, Bóg uchronił mnie przed wypadkiem.
                        Przepisy o ruchu drogowym zmieniały się za mojego życia kilkanaście razy i
                        zawsze były bardziej szczegółowe od poprzednich, aż powstała całkiem gruba
                        książka, wymagająca obszernego komentarza specjalistów prawników. Konia z
                        rzędem temu, kto w krytycznej sytuacji będzie się zastanawiał jaki przepis
                        powinien wziąc pod uwagę. Mnie na drodze obowiązuje jedno prawo - nie spowoduj
                        wypadku i nie daj się zabić. A z tego wynikają wszelkie inne moje zachowania.
                        Zapatrzenie się w przepisy i ślepa wiara w to, że inni bedą je przestrzegać
                        bywa źródłem nieszczęść. Masz przykład tego małżeństawa z Warszawy, które
                        staranował radiowóz, gdy jechali przez zielone światło, tych ludzi którzy
                        zginęli bo ktoś poobracał znaki stop na skrzyżowaniu i mnóstwo innych
                        spowodowanych wiarą w to że droga jest równa, zakręt poprawnie wyprofilowany
                        albo w to, że inni kierowcy zachowają się zgodnie z przepisami. Ja zakładam
                        najgłupsze i najzłośliwsze zachowanie współuczestników ruchu i czasem się
                        rozczarowuję. Z prawem o ruchu drogowym jest tak jak z prawem wogóle. Myślącym
                        wystarczy dziesięcioro przykazań, dla durniów trzeba pisać kodeksy, a i to nie
                        wystarcza. Jeżeli jeździsz po Warszawie, to zrób sobie test. Niech Twój pasażer
                        zarejestruje wszystkie znaki drogowe, jakie minąłeś w ciągu ostatnich 15 minut,
                        a potem sprawdzi ile z tego spamiętałeś. Okaże się ze jeździsz na pamięć! A to
                        zbrodnia! Wedle organizatorów ruchu powinieneś sprawdzić czy Twoja ulica nie
                        stała się jednokierunkową gdy byłeś w pracy. Zważ, że wiele ograniczeń jest
                        wprowadzanych wyłącznie dla podreperowania budzetu gminy i policjantów.
                        Próbowałem się kiedyś dowiedzieć jak wygląda proces decyzyjny wprowadzania
                        takiego ograniczenia i dowiedziałem sie tylko tyle, że to "na wniosek
                        ludności", ale tajemnicą jest kto konkretnie, ile osób trzeba aby taki wniosek
                        uwzględnić i czy są uwzględniane sprzeciwy. Jest taka ulica Estrady na tyłach
                        cmentarza na Wólce Węglowej, prosta droga z Bemowa do Łomianek, po bokach
                        żadnych zabudowań, a obowiązuje tam ograniczenie prędkości. Bez sensu! Nawet
                        miejskie autobusy je ignorują. Oczywiście legaliści jadą tam 40 km/h i to oni
                        są zagrożeniem. A spróbuj przejechać Polskę od Świecka do Terespola zgodnie ze
                        znakami. Wtedy będziesz tak zmęczony, że będziesz stanowił realne zagrożenie
                        dla wszystkich. Prawodawcy nie odpowiadają za skutki prawa, które tworzą i w
                        Polsce to prawo zmienia się szybciej niż damska moda, a skutki ich głupoty
                        ponosimy my, obywatele, tak że nie przekonuj mnie do bezmyślnego jeżdżenia. A
                        co masz do Rosji albo Turcji? Czy jeździłeś tam? Bo ja tak i wiem, że znaków
                        tam jest o wiele mniej, za to myślenia wiecej. Jeździłem też po Kairze i po
                        Bagdadzie i po Atenach nie mówiąc o Zachodniej Europie i wiem że najmniej
                        przewidywalne są polskie drogi.
                        • adam.mickiewicz Re: Adamie, wieszczu! 16.01.06, 10:19
                          Napisales bardzo duzo o sobie i opisales mnostwo przypadkow ale abstrahujac od
                          twojej konkretnej osoby chyba niewiele sie pomyle, jesli podsumuje to co
                          napisales nastepujaco:

                          Bardzo wielu kierowcow w naszym kraju jest przekonanych, ze sa "madrzy" i
                          swietnie potrafia prowadzic samochod, duzo lepiej w kazdym razie od tych, ktorzy
                          nie sa "madrzy" i tego nie potrafia.

                          Ci "madrzy" kierowcy potrafia zawsze wlasciwie ocenic sytuacje i dlatego nie
                          musza przestrzegac jakichkolwiek norm regulujacych zachowanie na drodze bo te
                          normy (w innych krajach tworzone i wspoltworzone dla dobra wszystkich) w naszym
                          kraju tworzone sa przez grupe ludzi, ktorzy sa wyjatkowo nie"madrzy" -
                          urzednikow i drogowcow.

                          Wine za chaos i masakry na naszych drogach (kilkakrotnie wiecej ofiar w
                          porownaniu z innymi krajami) ponosza oczywiscie nie ci "mundrzy" kierowcy jadacy
                          100 km/godz w terenie zabudowanym, (poniewaz "porafia ocenic sytuacje" i na
                          odcinku 3 km zyskuja tyyyle czasu).
                          Wine za te wypadki ponosza "legalisci" przestrzegajacy przepisy i drogowcy
                          stawiajacy znaki uwlaczajace umiejetnosciom "madrych" kierowcow.....


                          > co masz do Rosji albo Turcji?

                          Nic poza tym, ze zachowanie kierowcow (i liczba ofiar na drogach) niewiele rozni
                          sie tam od zachowania kierowcow (i liczby ofiar) u nas i rozni sie diametralnie
                          od zachowan kierowcow w Berlinie albo Zurychu.

                          > Jeździłem też po Kairze i po
                          > Bagdadzie i po Atenach nie mówiąc o Zachodniej Europie i wiem że najmniej
                          > przewidywalne są polskie drogi.

                          Nie bardzo wiem, na czym polegac ma "przewidywalnosc" rzeczy martwych jak droga??
                          Mysle poza tym, ze zwlaszcza kierowca "madry" w ocenie sytuacji polega nie na
                          przewidywaniach a na tym, co realnie widzi?
                          • kozak-na-koniu Re: Ano, właśnie! 16.01.06, 10:33
                            adam.mickiewicz napisał:

                            > Mysle poza tym, ze zwlaszcza kierowca "madry" w ocenie sytuacji polega nie na
                            > przewidywaniach a na tym, co realnie widzi?

                            ...A widzi dużo lub jeszcze więcej tylko nie to, co może mu realnie pomóc: np.
                            właściwie ustawione i wymalowane znaki; policję drogową, która nie tylko
                            zarabia pieniąchy ale czasem także dba o porządek i bezpieczeństwo; innych
                            użytkowników dróg, którzy nie tylko oglądają najświeższe "niusy" w telewizji
                            ale także znają i mniej więcej stosują się do pewnych ogólnie przyjętych zasad,
                            co w sporej części skutkuje przewidywalnymi warunkami na drodze;
                            odpowiedzialnych urzędników; organizacje, które w razie czego posłużą za
                            bezstronnych obrońców i mediatorów... Utopia, co-nie?
                            • adam.mickiewicz Re: Ano, właśnie! 16.01.06, 10:50
                              kozak-na-koniu napisał:

                              > adam.mickiewicz napisał:
                              >
                              > > Mysle poza tym, ze zwlaszcza kierowca "madry" w ocenie sytuacji polega ni
                              > e na
                              > > przewidywaniach a na tym, co realnie widzi?
                              >
                              > ...A widzi dużo lub jeszcze więcej tylko nie to, co może mu realnie pomóc: np.
                              > właściwie ustawione i wymalowane znaki; policję drogową, która nie tylko
                              > zarabia pieniąchy ale czasem także dba o porządek i bezpieczeństwo; innych
                              > użytkowników dróg, którzy nie tylko oglądają najświeższe "niusy" w telewizji
                              > ale także znają i mniej więcej stosują się do pewnych ogólnie przyjętych zasad,
                              >
                              > co w sporej części skutkuje przewidywalnymi warunkami na drodze;
                              > odpowiedzialnych urzędników; organizacje, które w razie czego posłużą za
                              > bezstronnych obrońców i mediatorów...

                              To rzeczywiscie sporo. Szkoda tylko, ze tej dlugiej liscie tego, co widzi
                              kierowca "madry" nie dopatrzylem sie.... drogi, ktora powinien widziec przed
                              maska swego samochodu.

                              A tak poza tym, to przeciez nic nowego. Winni oczywiscie sa tylko ci "inni" a
                              nie kierowcy "madrzy", ktorzy w kraju o jednej z najwyzszych smiertelnosci w
                              Europie i najgorszych drogach musza jezdzic 120 km/godz tam gdzie wolno jezdzic
                              60 km/godz zeby nie wyjsc na tych, ktorzy "nie mysla".

                              • kozak-na-koniu Re: Ano, właśnie! 16.01.06, 11:51
                                adam.mickiewicz napisał:

                                > A tak poza tym, to przeciez nic nowego. Winni oczywiscie sa tylko ci "inni" a
                                > nie kierowcy "madrzy", ktorzy w kraju o jednej z najwyzszych smiertelnosci w
                                > Europie i najgorszych drogach musza jezdzic 120 km/godz tam gdzie wolno
                                jezdzic
                                > 60 km/godz zeby nie wyjsc na tych, ktorzy "nie mysla".

                                Prawda!!! Winni są wyłącznie ci, którzy jeżdżą za szybko. Gdyby wszyscy
                                jeździli wozami drabiniastymi, ciągniętymi przez woły z prędkością 3 km/godz,
                                ludzie ginęli by co najwyżej od ciosu kłonicą!
                                • adam.mickiewicz Re: Ano, właśnie! 16.01.06, 12:21
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > Prawda!!! Winni są wyłącznie ci, którzy jeżdżą za szybko. Gdyby wszyscy
                                  > jeździli wozami drabiniastymi, ciągniętymi przez woły z prędkością 3 km/godz,
                                  > ludzie ginęli by co najwyżej od ciosu kłonicą!

                                  120 km/godz w miescie albo 3 km/godz i nic innego po srodku - taki radykalizm to
                                  znow kolejny przyklad naszego wschodniego dziedzictwa.

                                  Zachod zawsze bil nas i bije na glowe pragmatyzmem i umiejetnoscia
                                  konstruktywnego kompromisu. Tam ludzie sa w stanie pogodzic jezde samochodaem z
                                  kilkakrotnie mniejsza liczba ofiar. My na cos takiego jestesmy chyba zbyt "madrzy".


                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=34475017&a=35010634
                                  • kozak-na-koniu Re: Ano, właśnie! 16.01.06, 12:29
                                    adam.mickiewicz napisał:

                                    > 120 km/godz w miescie albo 3 km/godz i nic innego po srodku - taki radykalizm
                                    t
                                    > o
                                    > znow kolejny przyklad naszego wschodniego dziedzictwa.

                                    Więc dopuść do łaskawej świadomości że oprócz prędkości istnieje także parę
                                    innych, niemniej ważnych, choć rzadko postrzeganych kryteriów.

                                    > Zachod zawsze bil nas i bije na glowe pragmatyzmem i umiejetnoscia
                                    > konstruktywnego kompromisu. Tam ludzie sa w stanie pogodzic jezde samochodaem
                                    z
                                    > kilkakrotnie mniejsza liczba ofiar. My na cos takiego jestesmy chyba
                                    zbyt "madr
                                    > zy".

                                    ...I nadal będzie bił. W obecnych warunkach osobiście nie widzę żadnych
                                    możliwości uzyskania realnej poprawy, chyba że w ramach kolejnej
                                    doraźnej "akcji" - w telewizji.
                    • bloczek4 Nie odpowiada SAM jak mówisz. 14.01.06, 18:40
                      Odpowiadają też jego ofiary, często zabici.
              • Gość: endorphin Re: Przyczyna wypadków IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.06, 10:00
                Wydaje mi się tyklo jedno: że to ty jesteś OSZOŁOM i nie rozumiesz nic i nikogo.
                Nie pozdrawiam
    • Gość: skala Re: Przyczyna wypadków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 18:26
      Zobacz jak różni się wyobrażenie o bezpieczeństwie:

      www.prawko-kwartnik.info/galer/znak2.jpg
      • kozak-na-koniu Re: Przyczyna wypadków 15.01.06, 13:55
        Wspaniałe! Takie zdjęcia obowiązkowo powinni oglądać amatorzy wycinania
        przydrożnych drzew.:)
    • bloczek4 Ten wątek może wywołać rozpacz 14.01.06, 18:46
      Cytuję: "ustawiono przed zakrętem znaki : kałuże, zakręt , wypadki . Wypadki są
      nadal." I podobno ograniczenie predkości do 60 kmh. A wypadki są nadal. Czemu,
      ach, czemu? Bo kierowcom SIĘ WYDAJE wbrew znakom, że zakręt jest łatwy. Wydaje
      się. K..., no co tu komentować? Ręce opadają...
      • kozak-na-koniu Re: Ten wątek może wywołać rozpacz 15.01.06, 13:59
        Gdyby znaki drogowe częściej były rozstawiane według jakiejkolwiek logiki i
        jakichkolwiek zasad, niekoniecznie na podstwwie czyjegoś "widzimisię", może
        mniej było by takich, którzy by je lekceważyli "bo im tak SIĘ WYDAJE", ręce
        opadają...
      • bratmarzeny Re: Ten wątek może wywołać rozpacz 16.01.06, 15:41
        bloczek4 napisał:

        > Cytuję: "ustawiono przed zakrętem znaki : kałuże, zakręt , wypadki . Wypadki są
        > nadal." I podobno ograniczenie predkości do 60 kmh. A wypadki są nadal. Czemu,
        > ach, czemu? Bo kierowcom SIĘ WYDAJE wbrew znakom, że zakręt jest łatwy. Wydaje
        > się. K..., no co tu komentować? Ręce opadają...

        Do tego zakret powinien zostac "wyprofilowany", zeby kierowcy, ktorym sie
        "wydaje" przestali z niego "wylatywac" (w terenie zabudowanym kraju o
        astronomicznej smiertelnosci na drogach).


    • patriota Przepisy a sytuacja na drogach - gdzie indziej 15.01.06, 15:57
      dla przypomnienia:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=29213399&a=29240030
      • Gość: Hanka Re: Przepisy a sytuacja na drogach - gdzie indzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 23:50
        Patrioto, chyba się tam przeprowadzę. Mieszkając tutaj piszę takie posty i mam
        takie pomysły , może dziwne i wiele osób tu zdenerwowało się - ale kombinuję
        jak może być bezpieczniej dla nas wszystkich.Zyczę wszystkim szerokiej
        drogi.Hanka.
        • bratmarzeny Re: Przepisy a sytuacja na drogach - gdzie indzie 16.01.06, 11:24
          Gość portalu: Hanka napisał(a):

          > Patrioto, chyba się tam przeprowadzę. Mieszkając tutaj piszę takie posty i mam
          > takie pomysły , może dziwne i wiele osób tu zdenerwowało się .

          Czy ty zrozumialas Hanko ten post i roznice miedzy opisana tam rzeczywistoscia a
          twoimi "dziwnymi" "pomyslami" i corymi realiami na naszych drogach, ktorych tak
          bronisz?
          Tamci kierowcy o dziwo potrafia jechac szeroka dwupasmowa prosta droga 50 km/h
          choc mogliby jechac 140!!!
          • Gość: endorphin Re: Przepisy a sytuacja na drogach - gdzie indzie IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.06, 14:38
            Pisałem juz .To ty jesteś OSZOŁOM,i to ty niczego nie rozumiesz.!!!!!
            • bratmarzeny Re: Przepisy a sytuacja na drogach - gdzie indzie 16.01.06, 15:29
              No dobra:

              1. Chwalisz sie, ze w terenie zabudowanym, gdzie wolno jechac maksymalnie 60
              km/h jezdzisz samochodem dostawczym "znacznie szybciej" niz 110.

              2. Jestes bardzo dumny z tego, ze twoim samochodem dostawczym pokonujesz z taka
              szybkoscia zakret, z ktorego inni kierowcy "wylatuja".

              3. W celu uchronienia takich kierowcow przed "wylatywaniem" z tego zakretu (w
              terenie zabudowanym) postulujesz wraz z Hanka "wyprofilowanie" go :)

              Wszystko to w kontekscie astronomicznej liczby ofiar na naszych drogach i
              burdelu nie spotykanego nigdzie indziej i opisu zachowania kierowcow w
              Niemczech, poruszajacych sie pusta szeroka dwupasmowa droga z dozwolona
              szybkoscia 50 km/h.

              Moge zaakceptowac to, ze dziwiac sie waszemu postulatowi jestem "oszolomem" :))))))
              Ale czego nie rozumiem?
              • kozak-na-koniu Re: Przepisy a sytuacja na drogach - gdzie indzie 16.01.06, 16:03
                bratmarzeny napisał:

                > Moge zaakceptowac to, ze dziwiac sie waszemu postulatowi
                jestem "oszolomem" :))
                > ))))
                > Ale czego nie rozumiem?

                Tego, że przykłady bierzesz wyłącznie z kraju, w którym można mieć przynajmniej
                minimum zaufania do urzędasów...:DDD
                • bratmarzeny ????? 16.01.06, 16:27
                  kozak-na-koniu napisał:


                  > Tego, że przykłady bierzesz wyłącznie z kraju, w którym można mieć przynajmniej
                  >
                  > minimum zaufania do urzędasów...:DDD

                  Ktory kraj masz na mysli?
                  Bo nie wiem co ma dowodzic "zaufania do urzedasow":
                  - jazda prosta, szeroka, pusta dwupasmowka z dozwolona szybkoscia 50 km/h?
                  - czy "wylatywanie" z obficie obstawionego znakami zakretu, gdzie obowiazuje
                  podobne ograniczenie?



                  • kozak-na-koniu Re: ????? 16.01.06, 16:30
                    Jedno i drugie... BUAHAHAHAHA!
                    • bratmarzeny Re: ????? 16.01.06, 16:49
                      Na swoj sposob pewnie tak :))))))))))))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka