Dodaj do ulubionych

Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości?

IP: 82.139.11.* 22.04.06, 22:03
Od mniej więcej trzech lat staram się jeździć zgodnie z przepisami - powód
jest prozaiczny - złapałem 10 punktów i więcej nie chcę. I od tamtej pory
jeżdżę. Tyle że szlag mnie trafia jak widzę prostą drogę i ograniczenie do 50
kilometrów na godzinę !! i co robię ?? zazwyczaj jadę 50 na godzinę z obawy,
że za chwilę za krzaka wyłoni się policjant i wlepi kolejne 10 pkt. W związku
z tym pytam - bezpieczeństwo, bezpieczeństwem (zawsze jeździłęm bezpiecznie -
nie za szybko) ale z drugieh strony, po polskich drogach ROZSĄDNIE nie da się
jeździć - co więc robicie widząc pustą drogę i ogranicznie do 50 kilometrów
na godzinę??
Obserwuj wątek
    • mann_swinoujscie Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 22.04.06, 22:15
      Jeśli się nie spieszę wyjątkowo (a spieszę się wyjątkowo tylko na znanej drodze)
      to jadę max +10km/h, przy wyprzedzaniu wiadomo - szybciej, ale tylko jeśli
      wyprzedzany pojazd jedzie faktycznie wolniej. Jeśli stoi ograniczenie na pustej
      drodze, to jadętrochę szybciej, ale z szeroko otwartymi oczami z percepcją
      nastawioną na uszatków. Z drugiej storny, jeśli ograniczenie faktycznie jest
      ustawione w miejscu niebezpiecznym - zawsze zwalniam.

      Jeśli się za przeproszeniem, nie zapiertralala jak kretyn, to po podróży można o
      wiele mniej zmęczonym wywlec sięz auta - mniejsze skupienei uwagi.

      Po drogach w Polsce TRZEBA rozsądnie jeździć, bez dwóch zdań. I da się, jakoś
      przez 30kkm udało mi się tego nauczyć.
      • mann_swinoujscie Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? PS 22.04.06, 22:17
        Jak ma się w domu karaluchy i nie chcą się wyprowadzić, to niestety trzeba je
        polubić.
        • Gość: kazek Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 12:05
          Bezpieczesntwo na drodze to ważna rzecz.

          ale kiedyś zrobiłem eksperyment. Między Ostrowem Wlpk. a Kępnem (35 km) jechałem
          absolutnie przepisowo (ale też nic wolniej, niż dopuszczano). Efekt? te 35 km
          jechałem 1,5 godziny, za mną zrobił sie 1,5 korek wściekłych (słusznie)
          kierowców, bez sensu... Miałem do przejechania tego dnia niecałe 400 km, z czego
          wniosek, że jadąc prawidłowo musiałbym na to poświęcić 2 dni, wynająć gdzieś
          hotel... Po raz kolejny - bez sensu.
          Wniosek - przepisy są ważne. A ktoś chyba oszalał stawiając ograniczenia
          wszędzie, gdzie tylko można. Ile jest takich miejsc - dwupasmówka, szczere pole,
          a tu ograniczenie do 60... Pusta droga, jeden dom, i ograniczenie do 40. To uczy
          tylko lekceważenia prawa, a więc na dłuższą metę nie poprawia bezpieczeństwa,
          tylko szkodzi.
          • Gość: ostrowiak Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? P IP: 83.238.210.* 27.04.06, 13:02
            juz nie przesadzaj ze z ostrowa do kepna jechałes 90 minut, chyba, że rowerem.
            • kazek100 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? P 27.04.06, 17:50
              wierz albo nie, ale to prawda. Po prostu pojechałem zgodnie z wszystkimi
              ograniczeniami.
              Robię tę trasę często, ale tylko raz jeden taki głupi numer zrobiłem.
    • zbig72 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 22.04.06, 22:37
      w opisanej sytuacji (rzeczywiście pusto więc i bezpiecznie można przycisnąć)
      staram się nie przekraczać dozwolonej o więcej niż 20-25 km/h czyli w
      teoretycznie zabudowanym max 70, na trasie ok 120 - do tej granicy jestem w
      stanie "przeżyć" i punkty i kwotę ewentualnego mandatu...

      a punkty po roku się zerują więc jeździj bez obaw...

      jeżdżenie 50 jest nie tylko wkurzające ale i zabójczze dla silnika....
      • tbernard Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 24.04.06, 14:16
        > jeżdżenie 50 jest nie tylko wkurzające ale i zabójczze dla silnika....

        Na 2 biegu to pewnie tak.
        • Gość: rysiu Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 23:02
          na 4 biegu pewnie tez, niskie obroty wcale nie sa takie dobre dla silnika
        • Gość: Ja Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 09:08
          Wiesz, zależy jaki masz silnik. Ja czasem wrzucam III dopiero przy 80-100km/h,
          więc niby dlaczego 50km/h ma być szkodliwe dla silnika jak jadę na II bigu, he?
          • tbernard Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 09.05.06, 13:11
            W zasadzie to masz rację, dużo zależy od silnika i przekładni. Generalnie, to chciałem zanegować tą tezę o zabójczym działaniu na silnik prędkości 50 km/h.
      • zgryzliwy1 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 26.04.06, 04:00
        zbig72 napisał:

        > jeżdżenie 50 jest nie tylko wkurzające ale i zabójczze dla silnika....

        lepiej by bylo zabojcze dla np. przechodnia ?
    • iberia30 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 23.04.06, 12:36
      jesli sa dobre warunki atmosferyczno-drogowe, nie ma dziur, nie ma przejsc dla
      pieszych, nie stoja w tym miejscu niebiescy to jade szybciej, ile?Trudno
      powiedziec, moze to byc 70 albo i 100.
    • mejson.e W zasadzie - tak. 23.04.06, 17:17
      Pusta droga i 50/h?
      Rzadko się zdarza.
      Albo nie jest taka pusta, albo ograniczenie inne (często brak odwołania
      ograniczenia i brak skrzyżowania).

      Codziennie po południu jeżdżę odcinkiem Puławskiej od Piaseczna do Warszawy i
      często na tej trzypasmowej jezdni jest mały ruch, jednak nie przekraczam tam
      60-70 z dala od przejść i skrzyżowań.
      Na jednojezdniowych nie zdarza mi się prędkość większa niż 10/h.
      Są to prędkości licznikowe, więc chodzi o niewielkie (jednocyfrowe)
      przekroczenie prędkości.

      Straty czasu nieistotne a spokój nie do przecenienia.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • stefan4 Re: W zasadzie - tak. 23.04.06, 18:09
        mejson.e:
        > W zasadzie - tak.

        Ja też w zasadzie tak.

        Przekraczałem prędkość w dawnych czasach, kiedy byłem młody, głupi i nie miałem
        samochodu. Na rowerze złamać ograniczenie dla samochodów
        • Gość: prawdziwy tebe Re: W zasadzie - tak. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.06, 13:34

          > To jest taka łatwizna jak boks z niewidomą babuleńką, albo jak zażynanie kosą
          > cielnej krowy
          • emes-nju Re: W zasadzie - tak. 24.04.06, 14:03
            Noooo...

            W sobote trase z okolic Nieporetu do Warszawy (wiec w czasie szczytu w przeciwnym kierunku - ludzie jechali na zielona trawke, a nie z powrotem) pokonalem ze srednia predkoscia 37 km/h. Takie byly wskazania komputera. Jazdy bylo ok. 2/3 POZA Warszawa i 1/3 w Warszawie. IMPONUJACY rezultat! Mysle, ze konny umyslny moglby byc szybszy :-P
            • stefan4 Re: W zasadzie - tak. 24.04.06, 15:45
              emes-nju:
              > pokonalem ze srednia predkoscia 37 km/h. Takie byly wskazania komputera. Jazdy
              > bylo ok. 2/3 POZA Warszawa i 1/3 w Warszawie. IMPONUJACY rezultat! Mysle, ze
              > konny umyslny moglby byc szybszy :-P

              Nie mógłby. Na pierwszej nowożytnej olimpiadzie na początku XX wieku sędziów
              maratonu posadzono na koniach, żeby mogli kłusować wzdłuż drogi, po której
              biegli zawodnicy. Pomysł nie sprawdził się całkowicie, bo okazało się, że na
              tak długi dystans (42 km) trenowany człowiek jest lepszy niż koń. Konie po
              prostu nie dawały rady biec z taką prędkością i tak daleko jak ludzie.

              Konny posłaniec zapewne mógłby uzyskać prędkość nawet z 50 km/h na dystansie
              kilku kilometrów; ale na dystansie 42 kilometrów nie utrzymywał nawet 18 km/h.

              Z prędkością 37 km/h mógłbyś w ciągu doby przejechać od morza do Tatr. Chyba
              nie sądzisz, że taki wyczyn był kiedykolwiek w zasięgu jakiegoś konia.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • emes-nju Re: W zasadzie - tak. 24.04.06, 16:01
                No dobra. Ja uwazam, ze konny umyslny, czesto zmieniajac konie, bylby wstanie przejechac "moja" trase szybciej niz ja. Moze sie myle... Tym niemniej rezultat ponizej 40 km/h jest grubo ponizej moich oczekiwan :-)

                To jest juz karykaturalne! I nie ma nic wspolnego z bezpieczenstwem jazdy!

                Wiekszosc trasy pokonalem poza terenem zabudowanym. Czesc w lesie po jednojezdniowce z minimalnym ruchem (za to "kapeluszniczym"), a czesc po dwupasmowkach (z ograniczeniem do 70 km/h). Oczywiscie bez zadnych problemow osiagnalbym znacznie lepszy rezultat. Musialbym tylko zignorowac wiecej ograniczen (dzis-jutro wrzuce na forum z fotografiami ograniczenie, ktore zmusilo mnie do zatrzymania i strzelenia fotki) i wyprzedzic wiecej zawalidrog. W sobote mi sie nie spieszylo wiec sie nie ciskalem. Ale jakby mi sie spieszylo... Innym sie spieszy nawet jak im sie nie spieszy... I nic na to nie poradzimy dopoki drogi beda poligonem doswiadczalnym dla znakologow i sobotnio-niedzielnej trakcji wolnobieznej.
                • zgryzliwy1 Re: W zasadzie - tak. 26.04.06, 04:19
                  emes-nju napisał:

                  > No dobra. Ja uwazam, ze konny umyslny, czesto zmieniajac konie, bylby wstanie
                  > przejechac "moja" trase szybciej niz ja.

                  konno przy tym samym natezeniu ruchu - moze pegazem :-)
                  • emes-nju Re: W zasadzie - tak. 26.04.06, 10:35
                    W sobote ruch odbywa sie raczej w przeciwnym kierunku - nad Zalew Zegrzynski. Ja jechalem do Warszawy... Ruch byl bardzo maly, choc kapeluszniczo-niedzielno dokuczliwy.
                  • Gość: Radek.uk Re: W zasadzie - tak. IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 27.04.06, 00:13
                    Czasem jade jakies 30 szybciej przez miasto i zwalniam przed kamerami :)
                    No moze przesadzilem ale 20 to bardzo czesto jezdze wiecej mil na godzine :)
                    Chyba to standardowe przekroczenie ale na pewno nie centrum miasta tzn scisle
                    centrum :)

              • Gość: miecio Re: W zasadzie - tak. IP: *.aster.pl 26.04.06, 20:36
                "Z prędkością 37 km/h mógłbyś w ciągu doby przejechać od morza do Tatr."
                Stefciu spróbuj to zrobić, 37 km/h i 24 godziny za kierownicą- powodzenia.
          • tbernard genialne 24.04.06, 14:39
            Ciekawie prawisz. Nie powinni dostać prawa jazdy ci którzy stosują się do
            przepisów, znaków drogowych. Może egzaminatorem zostań.
            • Gość: prawdziwy tebe wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.06, 14:00

              > Ciekawie prawisz. Nie powinni dostać prawa jazdy ci którzy stosują się do
              > przepisów, znaków drogowych. Może egzaminatorem zostań.

              tak, nie nadaja sie na kierowcow ci, ktorzy galy maja wlepione na zmiane w
              znaki i predkosciomierz i na nic wiecej nie zwracaja najmniejszej uwagi.
              • zgryzliwy1 Re: wiem 26.04.06, 04:27
                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                >
                > > Ciekawie prawisz. Nie powinni dostać prawa jazdy ci którzy stosują się do
                > > przepisów, znaków drogowych. Może egzaminatorem zostań.
                >
                > tak, nie nadaja sie na kierowcow ci, ktorzy galy maja wlepione na zmiane w
                > znaki i predkosciomierz i na nic wiecej nie zwracaja najmniejszej uwagi.

                to takie blebleblanie jak sie nie da obronic swojej tezy
                skad wiesz ze ci co sie stosuja do przepisow musowo wlepiaja galy w zegary i na
                nic innego nie zwracaja uwagi :-((
                moze jakies naukowe badania przeprowadzales ?
                • Gość: prawdziwy tebe Re: wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.06, 14:00

                  > to takie blebleblanie jak sie nie da obronic swojej tezy skad wiesz ze ci co
                  > sie stosuja do przepisow musowo wlepiaja galy w zegary i na nic innego nie
                  > zwracaja uwagi :-(( moze jakies naukowe badania przeprowadzales ?

                  bo milion razy widzialem, jak debil przede mna zatrzymywal sie przed znakiem
                  stop, przed torami w sytuacji, kiedy na horyzoncie zadnego pociagu nie bylo,
                  przy czym nie bylo tam zadnych drzew, domow i czegokolwiek, co by utrudnialo
                  widok.

                  milion razy musialm hamowac przed ofiara, co sie nie wiadomo po co prawie
                  zatrzymywala przed znakiem A-7, mimo, ze po znaku nie bylo koniecznosci zmiany
                  pasa (dojazd zamienial sie w dodatkowy pas na drodze glownej).

                  o kurczowym trzymaniu sie srodka drogi i utrudnianiu wyprzedzania nie bede juz
                  wspominal, bo stefan sie zapluje gderajac o tym, ze pobocze nie sluzy do jazdy,
                  tylko do majowkowych rodzinnych spacerow.
                  • zgryzliwy1 wiesz ???????? 27.04.06, 01:58
                    Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                    > milion razy musialm hamowac przed ofiara, co sie nie wiadomo po co prawie
                    > zatrzymywala przed znakiem A-7, mimo, ze po znaku nie bylo koniecznosci zmiany
                    > pasa

                    nie mowilem ze blebleblasz ?
                    a co to ma wspolnego z tymi wlepiajacymi galy w zegary i znaki
                    co najwyzej dotyczy to slabo jezdzacych (z roznych powodow)i nie znajacych
                    dobrze przepisow

                    > bo milion razy widzialem, jak debil przede mna zatrzymywal sie przed znakiem
                    > stop, przed torami w sytuacji, kiedy na horyzoncie zadnego pociagu nie bylo,

                    jezeli zatrzymujacy sie przed znakiem STOP to dla Ciebie debil to Ty jestes
                    w takim razie DEBIL do kwadratu
                    • Gość: prawdziwy tebe Re: wiesz ???????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 09:22

                      > nie mowilem ze blebleblasz ?
                      > a co to ma wspolnego z tymi wlepiajacymi galy w zegary i znaki
                      > co najwyzej dotyczy to slabo jezdzacych (z roznych powodow)i nie znajacych
                      > dobrze przepisow

                      bzdura, przed a-7 trzeba czasami _bardzo_ zwolnic, ale jak bardzo, to zalezy
                      od okolicznosci. czasem wystarczy zdjac noge z gazu. jak ktos wlasnie na te
                      okolicznosci nie zwraca uwagi, to zwalnia przed kazdym a-7. juz zrozumiales,
                      jednoneuronowcu?

                      > jezeli zatrzymujacy sie przed znakiem STOP to dla Ciebie debil to Ty jestes
                      > w takim razie DEBIL do kwadratu

                      fakt, ze ja do swojej tezy podalem argumenty i uzasadnienie, natomiast ty
                      do swoich - nie, dowodzi, ze to ja mam racje mowiac o debilizmie twoim i tobie
                      podobnych, a nie ty o moim.

                      jestes zwyklym pieniaczem.
                      • Gość: bronek stec Re: wiesz ???????? IP: *.aster.pl 27.04.06, 12:24
                        Jezeli nie zatrzymujesz sie przed znakiwem STOP, to jestes debilem. Po co tu
                        argumenty? Ty po prostu chcesz nam udowodnic, ze WIESZ LEPIEJ. Jakie to polskie...
                        • Gość: prawdziwy tebe Re: wiesz ???????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 13:18

                          > Jezeli nie zatrzymujesz sie przed znakiwem STOP, to jestes debilem.

                          nie, ja po prostu nie jestem bolszewicka marionetka w lapskach urzedoli,
                          ktorzy wiedza wszystko lepiej (niedluga beda ci mowili, kiedy masz zrobic
                          kupe).

                          > Po co tu argumenty?

                          no jasne, po co twoje zalosne argumenty, ze cie cisnie teraz, skoro urzedole
                          termin wyznaczyli o 19.55?

                          > Ty po prostu chcesz nam udowodnic, ze WIESZ LEPIEJ.

                          pewnie, w koncu od tego dyskusje na forum, nie? a skoro mam argumenty, jak
                          przytomnie zauwazyles, to dlaczego mam ich nie przedstawiac? rozumiem, ty
                          uwazasz, ze trzeba slepo wykonywac urzedolowe absurdy.

                          > Jakie to polskie...

                          no ja jestem polakiem. ty za to jestes obywatelem nowego orwellowskiego zsrr.
                          • w_r_e_d_n_y Re: wiesz ???????? 27.04.06, 14:12
                            Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                            > > Jezeli nie zatrzymujesz sie przed znakiwem STOP, to jestes debilem.

                            > nie, ja po prostu nie jestem bolszewicka marionetka w lapskach urzedoli,
                            > ktorzy wiedza wszystko lepiej (niedluga beda ci mowili, kiedy masz zrobic
                            > kupe).

                            poje..lo cie gosciu ,to pewne
                            przed STOP`em sie nie zatrzymujesz a chcesz innych pouczac jak jezdzic ?

                            to np. w USA tez bolszewicy kaza sie zatrzymywac przed STOP`em ?
                            po prostu nie znasz przepisow ,prawko dostales za lapowe bo nie byles w stanie
                            sam zaliczyc egzaminu i to pewnie za podwojna stawke hehehe
                            • Gość: prawdziwy tebe Re: wiesz ???????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 14:50

                              > poje..lo cie gosciu ,to pewne

                              do inwektyw przywyklem, ale czekam na argumenty...

                              > przed STOP`em sie nie zatrzymujesz a chcesz innych pouczac jak jezdzic ?

                              z laski swojej dodawaj do swojego gaworzenia OKOLICZNOSCI, ok?

                              > to np. w USA tez bolszewicy kaza sie zatrzymywac przed STOP`em ?

                              owszem, jesli pamietamy o OKOLICZNOSCIACH.

                              > po prostu nie znasz przepisow ,prawko dostales za lapowe bo nie byles w stanie
                              > sam zaliczyc egzaminu i to pewnie za podwojna stawke hehehe

                              poczytaj co pisalem o moim stosunku do urzedolowych absurdow i potem zobacz,
                              jaki z ciebie debil do szescianu.
                              • w_r_e_d_n_y czysty cwok !!!!!!!! 27.04.06, 15:57
                                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                                > > przed STOP`em sie nie zatrzymujesz a chcesz innych pouczac jak jezdzic ?
                                >
                                > z laski swojej dodawaj do swojego gaworzenia OKOLICZNOSCI, ok?

                                nie ma zadnych odstepst od zasady BEZWZGLEDNEGO zatrzymywania sie przed znakiem
                                STOP
                                od WARUNKOWEGO (to twoje "okolicznosci" )zatrzymania jest inny znak USTAP
                                ale skad ty o tym mozesz wiedziec - lapowa zwalnia nie tylko z egzaminu ,ale
                                jak widac zwalnia tez od myslenia

                                jestes po prostu g l u p i i tyle
                                • Gość: prawdziwy tebe [...] IP: *.aster.pl 27.04.06, 20:20
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • Gość: prawdziwy tebe no dobra, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 14:53

                              ma ktos jakis merytoryczny argument za tym, zeby sie zatrzymywac przed
                              znakiem stop, jesli w promieniu 100 km nie ma obiektu ruchomego?

                              na belkot wrednych i innych zgryzliwych nie bede odpowiadal, bo nie jestem
                              nianka w miasteczku czubkow.
                              • w_r_e_d_n_y Re: no dobra, 27.04.06, 15:59
                                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                                > ma ktos jakis merytoryczny argument za tym, zeby sie zatrzymywac przed
                                > znakiem stop, jesli w promieniu 100 km nie ma obiektu ruchomego?

                                jest jeden - przepisy ,wiecej nie potrzeba
                                ale jak sie ich nie zna to wymysla sie uzasadnienia dla wlasnej "madrosci"
                                • Gość: prawdziwy tebe Re: no dobra, IP: *.aster.pl 27.04.06, 20:21

                                  pan powie, sluga slepo robi.

                                  to rob dalej, niewolniku.
                              • pocieszne Re: no dobra, 27.04.06, 16:03
                                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                                > ma ktos jakis merytoryczny argument za tym,zeby sie zatrzymywac przed znakiem
                                stop, jesli w promieniu 100 km nie ma obiektu ruchomego?

                                no nie przesadzaj przy 100 trzeba ale od 200 to juz nie :-))
                                • Gość: prawdziwy tebe Re: no dobra, IP: *.aster.pl 27.04.06, 20:22

                                  dowcip dowcipem, ale naprawde nawet stefan nie wie po co staje deba jak slup???
                              • tbernard Re: no dobra, 09.05.06, 13:42
                                >
                                > ma ktos jakis merytoryczny argument za tym, zeby sie zatrzymywac przed
                                > znakiem stop, jesli w promieniu 100 km nie ma obiektu ruchomego?

                                Trzeba by mieć wręcz nieludzko sprawny wzrok (nawet Terminator i Robocop mogliby pozazdrościć) aby bezbłędnie stwierdzić, że w promieniu 100 km nie ma ruchomego obiektu.
                                Zakładam jednak, że to tylko literówka, ot nadmiernie jeden znaczek "k" został wklepany. Zwykłe ludzkie roztargnienie. Ale jakim cudem takie roztargnienie przytrafia się komuś, kto jest tak perfekcyjnie skoncentrowany i potrafi bezbłędnie oceniać sytuację, że uważa się za kogoś kogo znak STOP nie obowiązuje. Być może w tym miejscu ten znak nie ma uzasadnienia. W takim przypadku zamiast nazywać debilem kogoś, kto zastosował się do tego znaku lepiej byłoby zainterweniować w odpowiedmim urzędzie aby po prostu zmieniono oznakowanie.
        • tees1 masz k.. te fantazje, bueeee 27.04.06, 11:10
          stefan4 napisał:

          > łatwizna jak boks z niewidomą babuleńką,
          > albo jak zażynanie kosą cielnej krowy
        • Gość: ja Re: W zasadzie - tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 20:53
          Przypomniało mi się, jak sąsiad (wtedy nieletni) dostał mandat za przekroczenie
          prędkości na rowerze... Wszyscy sąsiedzi mieli ubaw przez tydzień. Milicjanci
          też.
    • b-beagle Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 23.04.06, 19:51
      Niestety nie. Gdybym sie stosowała nigdzie nie mogłabym zdażyc na czas a
      ponieważ dużo jeźdżę po Polsce musiałabym na podróż przeznaczać znacznie więćej
      czasu a wiadomo, że czas to pieniądz. Czasami płacę mandaty i zbieram punkty
      ale stram się uważać na policję no i nie jeżdżę jak szaleniec.
      • mejson.e Optymistka 23.04.06, 22:57
        b-beagle napisała:
        "Gdybym sie stosowała nigdzie nie mogłabym zdażyc na czas a ponieważ dużo jeźdżę
        po Polsce musiałabym na podróż przeznaczać znacznie więćej czasu a wiadomo, że
        czas to pieniądz.
        Czasami płacę mandaty i zbieram punkty ale stram się uważać na policję no i nie
        jeżdżę jak szaleniec. "

        Współczuję optymizmu.
        Zarówno tego dotyczącego uważania jak i przekonania, że stosowanie się do
        przepisów uniemożliwia dotarcie na czas.

        Kolejny mit podbijany przez kolejne pokolenie kierowców.
        Nie do obalenia dla dogmatyków.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • michalfront Re: Optymistka 24.04.06, 09:05
          mejson.e napisał:
          > przekonania, że stosowanie się do
          > przepisów uniemożliwia dotarcie na czas.

          nie zgodze się jesli chodzi o jazde miejską - zresztą przeprowadziłem kiedyś
          empiryczną próbę, dzień po dniu tą samą trasą, ta sama pora "startu" tylko
          raz "normalnie" czyli dostosowując predkość do natężenia ruchu a nie do
          przepisowych 50 km/h, a drugi raz do bólu zgodnie z przepisami (mimo iż parę
          razy zostałem obtrąbiony i wymrugany)

          efekt - na trasie Conrada-Wałbrzyska rożnica wyniosła prawie 20 minut - dla
          mnie jak na codzienny dojazd do pracy to baaardzo dużo - oczywiście zgadzam się
          że jak kotoś jedzie w trase np. 300-500 km to faktycznie róznica będzie
          minimalna ale w mieście jak najbardziej widoczna...
          • Gość: bronek stec Re: Optymistka IP: *.aster.pl 27.04.06, 12:25
            A nie przyszlo do glowki, ze mozna wyjsc z domciu wczesniej? Nie, po co...
            Przeciez wystarczy lamac przepisy - i jest git!
    • klemens1 Nie 23.04.06, 20:16
      Jadę z prędkością jaką sam uważam za stosowną. Powody są 2:
      1. Większość ograniczeń prędkości jest na wyrost, żeby wójt w razie czego mógł
      stwierdzić że dba o bezpieczeństwo (chociaż efekt jest odwrotny).
      2. Nie chcę tamować ruchu.
      • des4 Re: Nie 24.04.06, 11:34
        klemens1 napisał:

        > Jadę z prędkością jaką sam uważam za stosowną. Powody są 2:
        > 1. Większość ograniczeń prędkości jest na wyrost, żeby wójt w razie czego
        mógł
        > stwierdzić że dba o bezpieczeństwo (chociaż efekt jest odwrotny).
        > 2. Nie chcę tamować ruchu.
        >

        No i kolejny ułan co sam sobie sterem żeglarzem i okrętem.

        P.S. Znaków nie stawia wójt, co najwyżej na drogach gminnych, jeżli masz
        doświadczenia tylko z takich, to nie bój się, że zatamujesz ruch, bo jest on
        zwykleraczej znikomy, rośnie co najwyżej w niedzielę po sumie, he he...
        • tbernard Re: Nie 24.04.06, 14:56
          Nie jest istotne, czy to wójt, sołtys, wojewoda, czy minister. Chodzi o to, że
          jakiś "odpowiedzialny" za to urzędnik decyduje o takim, czy innym oznakowaniu,
          lecz owa "odpowiedzialność" z kompetencjami nie zawsze w parze muszą iść, więc
          często zdarza się oznakowanie na zasadzie widzimisię. Tak więc dochodzi tu do
          spotkania dwóch widzimisiów, jedno na ogół na wyrost restrykcyjne urzędnicze,
          drugie zdroworozsądkowe w mniemaniu większości kierowców. Problem w tym, że
          barierę zdroworozsądkową każdy może mieć inną, to co dla miszcza jest prędkością
          zdroworozsądkową i wydaje mu się, że sytuacja jest pod kontrolą, dla innych ze
          zdrowym rozsądkiem już niewiele może mieć wspólnego.
    • Gość: marcinc3 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.04.06, 08:12
      tylko jak wiem ze stoi policja lub fotoradar lub jest cos wyjatkowego
    • ab_extra Tak 24.04.06, 08:20
      I mam o wiele mniej stresów. A kilka razy zapobiegło to nieszczęściu.
    • Gość: tom 40 tam, gdzie inni dają ponad 80... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 15:51
      Jak mam dobry humorek, to przestrzegam nawet 40-tki na Trasie Trouńskiej w Warszawie :)
    • Gość: Olaf Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 16:45
      Ja stosuję zasadę to co wolno + 50%, czyli w Warszawie średnia prędkość to
      około 70 km/h. I prawdę mowiąc mam gdzieś tych którzy jeżdzą jak debile i
      poganiają innych.
      • zgryzliwy1 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 26.04.06, 04:44
        Gość portalu: Olaf napisał(a):

        > Ja stosuję zasadę to co wolno + 50%, czyli w Warszawie średnia prędkość to
        > około 70 km/h. I prawdę mowiąc mam gdzieś tych którzy jeżdzą jak debile i
        > poganiają innych.

        poganiaja przeciez ci co chca jezdzic szybciej niz reszta przepisowych - czyli
        masz gdzies sam siebie ???
        • Gość: LowMan Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.media4.pl 26.04.06, 20:30
          Hahaha, nie jestem z Warszawy, ale miałem kilka razy (nie)przyjamność jeździć po
          Wawie i to zarówno w godzinach wieczornych jak i w szczycie.
          W skrócie: znak z ograniczeniem do 40km/h, jadę około 70km/h i jestem jeden z
          najwolniejszych !!!
          Tak więc stwierdzenie, że jadąc 70 po Wawie (przy ograniczeniu do 50) to nie
          jest jeźdźenie jak debil jest niestety jak najbardziej uzasadnione. Smutne, ale
          prawdziwe.
          Spróbujcie zrobić to samo w Berlinie - całkiem prawdopodobne, że dostaniecie
          kilka pamiątkowych zdjęć.
          Zróbcie to samo w Monachium, Noirymberdze, ale w innym sporym mieście
          zachodnioniemieckim, ale zbierzecie spory album.
          Tylko, że tam znaki stoją sporo sensowniej niż u nas i są autostrady do
          przemieszczenia się na duże odległości, na które płacimy w każdym litrze benzyny
          już ... lat.
    • callafior Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 24.04.06, 19:40
      Tak, stosuję się (+/- 10km/h), ale z wyjątkiem absurdów drogowych typu 50 w
      szczerym polu.
    • agnieszka_z-d Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 24.04.06, 19:48
      Muszę powiedzieć, że oprócz emesnju nie ma tu chyba kierowców często jeżdżących
      po Wawie, ewentualnie kierowców prawdomównych:-) No chyba, że jeżdżąc 70km/h po
      Warszawie omijacie trasę łazienkowską, toruńską, wisłostradę i mnóstwo innych.
      Sorry, ale szczerze się pośmiałam. Już to widzę - cała Warszawa jeździ 70-tką.
      Jaaaasne. To ja się uważam za nie będącego w czołówce prędkości warszawskich
      kierowców, a jeżdże w granicach 70-110, czasem jak mi szajba odbije szybciej.
      Tylko na drogach, gdzie nie da się jeździć inaczej jeżdżę poniżej 70-tki. TAK
      JAK 80% KIEROWCÓW WARSZAWSKICH!!!
      • stefan4 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 24.04.06, 20:55
        agnieszka_z-d:
        > To ja się uważam za nie będącego w czołówce prędkości warszawskich
        > kierowców, a jeżdże w granicach 70-110, czasem jak mi szajba odbije szybciej.
        > Tylko na drogach, gdzie nie da się jeździć inaczej jeżdżę poniżej 70-tki. TAK
        > JAK 80% KIEROWCÓW WARSZAWSKICH!!!

        Może dałoby się przenieść tą całą Warszawę na Marsa, co? I niech sobie tam
        gnają po ścieżkach dla zielonych ludków nawet 300. A miasto zaorać i posadzić
        las, niech nam szumi zamiast warczeć...

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • jane14 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 24.04.06, 21:38
          stefan4 napisał:

          ... Może dałoby się przenieść tą całą Warszawę na Marsa, co? I niech sobie tam
          > gnają po ścieżkach dla zielonych ludków nawet 300. A miasto zaorać i posadzić
          > las, niech nam szumi zamiast warczeć.

          Nie wiem czy to dobre rozwiązanie. Może na poczatek wymienić tak całą Policję
          drogowa. Bo albo ci kierowcy (oczywiście nie wszyscy) koloryzują albo trzeba
          ich ...UCYWILIZOAWAĆ. I chyba razem z tą Policją.
          A swoją drogą nie rozumiem cały czas się spiesza a coraz bardziej zostają w
          tyle ...
        • zbig72 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 25.04.06, 10:18
          agnieszka_z-d ma rację - tak się po prostu jeździ po Warszawie czy się to komus
          podoba czy nie 70-100 km/h - zwykłe przeciętne predkości na Puławskiej, Jana
          Pawła, Górczewskiej itd...

          skoro stefanowi się nie podoba Warszawa to niech się tu nie pojawia - będzie
          luxniej i bezpieczniej bez zawalidróg które na złość wszystkim jadą 50 km/ h
          gdy wszyscy w około jadą 80 km/h - to oni powodują zagrożenie bo nie umieją sie
          dostosować. generalnie wszyscy w Warszawie jeżdżą szybciej, czasem trafi sie
          taki dziwny osobnik który tamuje płynność ruchu ale na szczęście jest ich
          niewielu

          może wreszcie ten czy ów wbije sobie do głowy, że w Warszawie jeździ się
          INACZEJ - nie znaczy że lepiej niż gdzie inndziej nie znaczy ze gorzej, po
          prostu INACZEJ i goście z innych miast powinni sie do tego dostosować a nie
          wprowadzać własne porządki bo są tylko goścmi...

          pisałem nieraz że nawet Policja że gdyby wszyscy pewnego dnia w Warszawie
          zaczęli jeździć 50 km/h miasto byłoby w godzinę TOTALNIE nieprzejezdne...

          (a orać to możesz stefan sobie za chałupą - Warszawę zostaw w spokoju)
          • stefan4 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 25.04.06, 14:19
            zbig72:
            > skoro stefanowi się nie podoba Warszawa to niech się tu nie pojawia

            Na razie mogę Ci tylko obiecać, że nie będę się pojawiał DLA PRZYJEMNOŚCI. Ale
            dopóki Warszawa jest stolicą kraju tak zorganizowanego, że nie da się niczego
            załatwić bez osobistego opieprzenia warszawskiego biurokraty, to muszę co jakiś
            czas pojechać tam, żeby go opieprzyć. Przestanę natychmiast po przeniesieniu
            stolicy Polski do Sieradza albo do Piły.

            Natomiast byłbym wdzięczny, gdybyś Ty nie wyściubiał nosa poza swoje miasteczko.
            A przynajmniej żebyś nie przywoził do Polski swojego warszawskiego stylu jazdy.
            Bo wiesz, u nas w kraju panuje zwyczaj przestrzegania prawa, tylko trudno to
            dostrzec, jak się za szybko jedzie.

            zbig72:
            > w Warszawie jeździ się INACZEJ - nie znaczy że lepiej niż gdzie inndziej

            Zgoda, zdecydowanie nie znaczy.

            zbig72:
            > goście z innych miast powinni sie do tego dostosować a nie wprowadzać własne
            > porządki bo są tylko goścmi...

            I jeszcze obywatelami kraju. Nikt Twojemu miastu stołeczności na siłę w łapska
            nie wciskał, to teraz nie bzdurz o gościach.

            zbig72:
            > pisałem nieraz że nawet Policja że gdyby wszyscy pewnego dnia w Warszawie
            > zaczęli jeździć 50 km/h miasto byłoby w godzinę TOTALNIE nieprzejezdne...

            Tak, w kółko to piszesz. Uparty jesteś...

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • Gość: prawdziwy tebe Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.06, 14:34

              > I jeszcze obywatelami kraju. Nikt Twojemu miastu stołeczności na siłę w
              > łapska nie wciskał, to teraz nie bzdurz o gościach.

              wlasnie, nie jestes gosciem, tylko poddanym i masz jazdzic tak jak My, albo
              wcale. cham zrozumial?
              • zgryzliwy1 cham do chama 27.04.06, 02:03
                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                > wlasnie, nie jestes gosciem, tylko poddanym i masz jazdzic tak jak My, albo
                > wcale. cham zrozumial?

                czemu publicznie zadajesz pytania sam sobie - jakies ...zboczenie czy co ???
                • Gość: prawdziwy tebe Re: cham do chama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 09:28

                  wybacz, ale to stefan sie zaliczyl do plebsu. masz problemy z percepcja?

                  jeden sie definiuje chamem, drugi kretynem...
                  i taka cholota jezdzi po drogach...
                  • w_r_e_d_n_y ucz sie synku ucz 27.04.06, 14:28
                    Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                    masz problemy z percepcja?

                    ze wzrokowa nie - widze co piszesz
                    z podprogowa tak - zbyt slabe i zafalszowane sygnaly "nadajesz" by mozna je
                    swiadomie odebrac
                    musze jednak przestac czytac twoje wypociny ,bo w podswiadomosci zostaja i
                    strach ze kiedys moge je przyjac za swoje
                    • Gość: prawdziwy tebe ales ty matol.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 14:42

                      debilu, przeczytaj to zdanie jeszcze moze z 10 razy:

                      "wybacz, ale to stefan sie zaliczyl do plebsu. masz problemy z percepcja?"

                      czy juz zrozumiales, ze chodzilo o percepcje gaworzenia stefana, a nie
                      moich wypowidzi? wy naprawde caly czas udowadniacie, ze poziom intelektualny,
                      ktory prezentujecie, to zalosne dno...
                      • w_r_e_d_n_y Re: ales ty matol.... 27.04.06, 16:07
                        Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                        > czy juz zrozumiales, ze chodzilo o percepcje gaworzenia stefana...

                        a co to takiego "percepcja gaworzenia" !
                        moze chodzi ci o zrozumienie,ale slowka poplatales ?
                        • Gość: prawdziwy tebe mowilem, zem nie nianka, zajrzyj do slownika /nt IP: *.aster.pl 27.04.06, 20:23
                          • w_r_e_d_n_y Re: mowilem, zem nie nianka, zajrzyj do slownika 28.04.06, 02:00
                            Gość: prawdziwy tebe napisał:

                            mowilem, zem nie nianka, zajrzyj do slownika

                            a co zem jestes ??
                            sorry ,ale nie potrafie odmienic "zem" :-(
      • mejson.e Prawdomównie 24.04.06, 22:01
        agnieszka_z-d napisała:

        "Muszę powiedzieć, że oprócz emesnju nie ma tu chyba kierowców często jeżdżących
        po Wawie, ewentualnie kierowców prawdomównych:-) No chyba, że jeżdżąc 70km/h po
        Warszawie omijacie trasę łazienkowską, toruńską, wisłostradę i mnóstwo innych."

        Jeżdżę codziennie - powiem więcej - dwa razy dziennie przecinam całą Warszawę.
        A na trasie Siekierkowskiej i Toruńskiej nie przekraczam licznikowej 80-ki, na
        Łazienkowskiej 70-ki.
        I to wcale nie z powodu korków - tak się płynnie jedzie w tamtych miejscach.

        "jeżdże w granicach 70-110, czasem jak mi szajba odbije szybciej."

        Jesteś z tego dumna?

        "Tylko na drogach, gdzie nie da się jeździć inaczej jeżdżę poniżej 70-tki. TAK
        JAK 80% KIEROWCÓW WARSZAWSKICH!!!"

        Na procenty trzeba mieć dowody - nie tylko własne przekonanie.

        Gratuluję dobrego samopoczucia.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • agnieszka_z-d Re: Prawdomównie 26.04.06, 20:18
          > "Tylko na drogach, gdzie nie da się jeździć inaczej jeżdżę poniżej 70-tki. TAK
          > JAK 80% KIEROWCÓW WARSZAWSKICH!!!"
          >
          > Na procenty trzeba mieć dowody - nie tylko własne przekonanie.
          Heh:-) Widocznie mam taki fart, że akurat gdy ja jadę zawsze jedzie wokół mnie
          banda ludzi "z dobrym samopoczuciem" i co najwyżej jeden max dwóch "normalnych"
          kierowców pocinających pięćdziesiątką. Ale cóż... Tak bywa, że może akurat mam
          takie szczęście do tych, co jeżdżą nienormalnie. Może faktycznie moje
          obserwacje z własnych doświadczeń drogowych i jazdy po Warszawie codziennie
          mogą wywoływać we mnie mylne przekonanie:-)
    • emes-nju Do wszystkich! (?) 25.04.06, 09:52
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=772&w=40763713
    • katharina26 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 26.04.06, 20:33
      z tymi ograniczeniami to jst bardzo prosta spara, na polskich drogach roi sie
      od dziur i DZIUR to skandal, stad te ograniczenia . lepiej sie nei wkurzac przy
      takim znaku i spuscic noge z gazu, w przeciwnym razie mozna drogo zaplacic. tak
      nasza dola, polakow:-)))
      • Gość: Limes inferior Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.04.06, 21:00
        Statystycznie najczęstszymi przycyznami wypadków w Polsce są: nadmierna
        prędkość, nieprawidłowe wyprzedzanie i alkohol... tak więc stwierdze, że
        jeżdżący zgodnie z przepisami stwarzają zagrożenie dla ruchu jest trochę...
        nieprecyzyjne.
        Co do samych przepisów to chyba nikt w Warszawie poza L-kami nie jeździ 50km/h.
        Ale wydaje mi się, że mimo wszystko 80-90 (i to na trasach) to górne granice
        rozsądku. Niedawno był taki jeden który grzał 120 na jednym wiadukcie, a teraz
        nie może spojrzeć w lustro bo widzi trzykrotnego zabójcę.
        • Gość: merlin Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.aster.pl 26.04.06, 21:33
          widzę ze większość z Was to swięci (przynajmniej w gatce)
          Nie ważne czy w Warszawie czy w innych miastach Polski mało kto jeżdzi zgodnie
          z przepisami bo jest to po prostu NIEBEZPIECZNE. Ewentualna rada dla tych
          którzy chcą jeździc 50km/h - walnijcie sobie wielka 50 na dach samochodu -
          bedzie was z daleka widać i bedzie wiadomo ze ruchoma zapora na drodze sie
          znalazla
          jezdze szybko ale zawsze dostosowuję predkość do warunków. Na trasie nie raz
          mam 150+ a w mieście 90-120km/h i jakoś nie stwarzam zagrożenia. Jadę
          kulturalnie w łańcuszku innych samochodów i wszystko jest OK dopóki nie trafi
          się idiota jadacy 60km/h na lewym pasie. Zagrożenie nie leży w nadmiernej
          predkości ale w braku wyobraźni uzytkowników dróg - nagłe hamowanie bez żadnej
          przyczyny, wymuszanie pierwszeństwa, jeżdzenie srodkiem drogi, przyspieszanie
          podczas bycia wyprzedzanym i generalnie hamstwa.

          A znak ograniczenia respektuje tylko jak pokazuje 30-40 na godz. Wtedy
          faktycznie zwalniam bo wiem ze coś może byc nie tak na drodze. Wszystkie inne
          to wskazówki dla początkujacych i mało rozgarnietych kierowców:-)

          pozdrowienia dla wszystkich miłośników szybkiej i bezpiecznej jazdy
          • mejson.e Nie święć drugiemu co tobie niemiłe... 26.04.06, 23:00
            Gość portalu: merlin napisał(a):

            "widzę ze większość z Was to swięci (przynajmniej w gatce)"

            Może w gatkach?

            "mało kto jeżdzi zgodnie z przepisami bo jest to po prostu NIEBEZPIECZNE."

            Bezmyślna poprawność bywa niebezpieczna ale teoria, że jazda przepisowa jest
            niebezpieczna to już nawet lepsze niż porady bankowe Leppera.

            "Na trasie nie raz mam 150+ a w mieście 90-120km/h i jakoś nie stwarzam zagrożenia."

            Błoga nieświadomosć...

            "Zagrożenie nie leży w nadmiernej predkości ale w braku wyobraźni uzytkowników
            dróg - nagłe hamowanie bez żadnej przyczyny, wymuszanie pierwszeństwa, jeżdzenie
            srodkiem drogi, przyspieszanie podczas bycia wyprzedzanym i generalnie hamstwa."

            Chamstwu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom - 150 na trasie
            i 90-120 w mieście - to świadectwo wyobraźni.

            "A znak ograniczenia respektuje tylko jak pokazuje 30-40 na godz. Wtedy
            faktycznie zwalniam bo wiem ze coś może byc nie tak na drodze."

            I naprawdę zwalniasz do 30-40?

            "Wszystkie inne to wskazówki dla początkujacych i mało rozgarnietych kierowców:-)"

            No i wszystko jasne - ty do nich nie należysz.

            Szkoda gadać - może kiedyś zmądrzejesz i przestaniesz udzielać głupich rad.
            Bo na bezpieczną jazdę jakoś nie liczę.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • Gość: kierowca Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 23:19
            merlin posłuchaj tak naprawde wcale niechciałem zabierać głosu ale tobie powiem
            ty niejesteś rozgarnięy tobie ktoś zdrowo pogrzebał w mózgownicy cała 7
            ustrojona jest krzyżami takich półgłówków jak ty, żal mi ciebie jak można być
            tak ograniczonym?
          • zgryzliwy1 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 02:38
            Gość portalu: merlin napisał(a):

            > jezdze szybko ale zawsze dostosowuję predkość do warunków. Na trasie nie raz
            > mam 150+ a w mieście 90-120km/h i jakoś nie stwarzam zagrożenia.

            no to sie dostosowales , 90-120km/h w miescie !!!!
            chyba mialo byc ze sie "przestosowales" ?

            >Zagrożenie nie leży w nadmiernej
            > predkości ale w braku wyobraźni uzytkowników dróg

            jak widac w Twoim przypadku - jedno i drugie
            • klemens1 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 08:47
              > mieście 90-120km/h i jakoś nie stwarzam zagrożenia.
              >
              > no to sie dostosowales , 90-120km/h w miescie !!!!
              > chyba mialo byc ze sie "przestosowales" ?

              "Miasto" jest pojęciem względnym - co innego uliczka koło szkoły a co innego
              Trasa Siekierkowska. Na uliczce 50 może być za dużo a na Trasie 140 to żadna
              rewelacja.
              • Gość: Aga Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.pools.arcor-ip.net 27.04.06, 13:44
                Jak czytam, jacy debile jezdza po polskich drogach i twierdza, ze NIE STANOWIA
                ZAGROZENIA, zas kierowcy stosujacy sie do przepisow stanowia, to... wiem, ze
                nigdy do Polski nie wroce :-(

                Gdyby wszyscy stosowali sie do przepisow, to kierowcy jezdzacy 50km/h nie
                byliby zawalidrogami, nieprawdaz? Wiem, pytanie retoryczne, ci NAJMADRZEJSI i
                NAJSPRAWNIEJSI kierowcy z ponad 100 na liczniku i tak nie zrozumieja.
                Dziwne tylko, ze w PL o wiele wiecej wypadkow niz np. w Niemczech, gdzie jezdzi
                sie przepisowo (ostatnio jakos sie to pogarsza :-( niestety)!
        • emes-nju Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 16:07
          Gość portalu: Limes inferior napisał(a):

          > Statystycznie najczęstszymi przycyznami wypadków w Polsce są: nadmierna
          > prędkość, nieprawidłowe wyprzedzanie i alkohol...


          Wystarczy do zestawien podac bledne dane i juz statystyki wychodza nieprwidlowe. W tym wypadku wystarczy, zeby, zgodnie z obowiazujaca doktryna, kwalifikowac kazdy trudniej kwalifikowalny przypadek do jazdy z nadmierna predkoscia. I juz.

          Niedawno w TV slyszalem sliczna wypowiedz. Pan opisywal wypadek, w ktorym jedno auto wjechalo na droge z pierwszenstwem, nie ustepujac pierwszenstwa jadacemu nia autu. Sprawa wydawalaby sie prosta - nieustapienie pierwszenstwa. Ale okazalo sie, ze poszkodowany jechal za szybko, choc przekroczenie nie bylo duze. W efekcie z ekranu padlo, ze przyczyna wypadku byla nadmierna predkosc i nieustapienie pierwszenstwa... Czyja nadmierna predkosc?! Jezeli ten, ktory wyjechal z podporzadkowanej jechal tak szybko, ze nie dal rady zahamowac, to ok. Ale tu nastapila proba obciazania poszkodowanego! Jego predkosc miala wplyw na skutki zderzenia.

          Ale do statystyk pojdzie, ze predkosc byla jedna z przyczyn.

          W Anglii zrobiono NIEZALEZNE (od kasy z mandatow za przekraczanie predkosci?) badania i wyszlo, ze predkosc jest bezposrednia przyczyna ok. 7% wypadkow. Nie wiekszosci!
          • Gość: Limes inferior Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.06, 17:04
            emes-nju napisał:

            > Gość portalu: Limes inferior napisał(a):
            >
            > > Statystycznie najczęstszymi przycyznami wypadków w Polsce są: nadmierna
            > > prędkość, nieprawidłowe wyprzedzanie i alkohol...
            >
            >
            > Wystarczy do zestawien podac bledne dane i juz statystyki wychodza
            nieprwidlowe
            > . W tym wypadku wystarczy, zeby, zgodnie z obowiazujaca doktryna,
            kwalifikowac
            > kazdy trudniej kwalifikowalny przypadek do jazdy z nadmierna predkoscia. I
            juz.
            >
            > Niedawno w TV slyszalem sliczna wypowiedz. Pan opisywal wypadek, w ktorym
            jedno
            > auto wjechalo na droge z pierwszenstwem, nie ustepujac pierwszenstwa jadacemu
            > nia autu. Sprawa wydawalaby sie prosta - nieustapienie pierwszenstwa. Ale
            okaza
            > lo sie, ze poszkodowany jechal za szybko, choc przekroczenie nie bylo duze. W
            e
            > fekcie z ekranu padlo, ze przyczyna wypadku byla nadmierna predkosc i
            nieustapi
            > enie pierwszenstwa... Czyja nadmierna predkosc?! Jezeli ten, ktory wyjechal z
            p
            > odporzadkowanej jechal tak szybko, ze nie dal rady zahamowac, to ok. Ale tu
            nas
            > tapila proba obciazania poszkodowanego! Jego predkosc miala wplyw na skutki
            zde
            > rzenia.
            >
            > Ale do statystyk pojdzie, ze predkosc byla jedna z przyczyn.
            >
            > W Anglii zrobiono NIEZALEZNE (od kasy z mandatow za przekraczanie predkosci?)
            b
            > adania i wyszlo, ze predkosc jest bezposrednia przyczyna ok. 7% wypadkow. Nie
            w
            > iekszosci!
            >

            Widzę, że umiesz sobie znaleźć usprawiedliwienie. To typowa reakcja, kiedy ktoś
            zdaje sobie sprawę, że postępuje nie do końca dobrze.
            A pamiętasz może z kursu ile wynosi droga hamowania dla pojazdu poruszającego
            się z prędkością 100km/h? To chyba ważniejsza informacja niż statystyki
            wypadków w Anglii (swoją drogą, gdzie Rzym gdzie Krym?).
            • emes-nju Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 17:09
              Czy z mojej wypowiedzi to zrozumiales? Gratuluje!

              Zadaj sobie trud przejrzenia innych moich wpisow i postaraj sie zrozumiec co mam do powiedzenia i dlaczego.

              PS Droga hamowania ze 100 km/h wynosi od kilku cm do kilkuset metrow.
              • Gość: Limes Inferior Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.06, 17:32
                > Czy z mojej wypowiedzi to zrozumiales? Gratuluje!

                Dziękuję za uznanie.

                > PS Droga hamowania ze 100 km/h wynosi od kilku cm do kilkuset metrow.
                >

                Kilku cm? Chyba po trafieniu w mur.

                100m to minimum.

                > Zadaj sobie trud przejrzenia innych moich wpisow i postaraj sie zrozumiec co
                ma
                > m do powiedzenia i dlaczego.

                Z Twoich wpisów bije aż pewność, że jeżdżąc niezgodnie z przepisami nie robisz
                nic złego. Info o NIEZALEŻNYCH statystykach z Anglii (gdzie swoją drogą warunki
                na drogach są zupełnie inne niż w Polsce) było próbą utwierdzenia się w
                przekonaniu, że to Ty masz rację.
                Próbujesz też przekazać, że jak ktoś jeździ wolno to wcale nie jeździ
                bezpiecznie... dodatkowo dyskredytujesz takie osoby używając jakichś dziwnych
                tekstów o kapelusznikach i niedzielnych kierowcach.
                Co próbujesz przekazać? Że jeżdżenie 80-100 niezależnie od ograniczeń, wcale
                nie jest czymś złym. No i jeszcze "Nie ulega kwestii, ze czesc ograniczen jest
                na wyros."
                Co nie zmienia faktu, że przekroczenie prędkości o 10-20 km/h w stosunku do
                ograniczenia to nie jest to samo co przekroczenie jej dwukrotnie albo
                trzykrotnie.
                • emes-nju Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 28.04.06, 11:24
                  Gość portalu: Limes Inferior napisał(a):

                  > > PS Droga hamowania ze 100 km/h wynosi od kilku cm do kilkuset metrow.
                  > >
                  > Kilku cm? Chyba po trafieniu w mur. 100m to minimum.


                  No jakbys zgadl! Kilka cm po trafieniu w mur :-) Nie podales zadnych parametrow hamowania ze 100 km/h wiec udzielilem wyczerpujacej odpowiedzi :-P

                  Twierdzenie, ze 100 m to minimum, jest przesada. Powiedzmy raczej, ze jest to naciagana gorna granica wartosci przecietnych w dobrych warunkach.


                  > > Zadaj sobie trud przejrzenia innych moich wpisow i postaraj sie zrozumiec
                  > > co mam do powiedzenia i dlaczego.
                  >
                  > Z Twoich wpisów bije aż pewność, że jeżdżąc niezgodnie z przepisami nie
                  > robisz nic złego.


                  Nastepny poslugujacy sie w zyciu kodem binarnym! Co te komputery z ludzi robia...

                  Przyjmij do wiadomosci, ze moja niezgoda na jazde z predkoscia rowerzysty (zgodnie z urzedniczym BO TAK!) nie jest jednoznaczna z chcecia do szalenstw. Wielokrotnie pisalem, zgodnie z prawda, ze jezdze dosc wolno, i ze raczej to mnie w miescie wyprzedzaja. Jezdze sporo i jak na razie mam zerowe konto punktowe.

                  Chce po prostu jazdy po PRAWIDLOWO i PO LUDZKU oznakowanych drogach. Znaczy to, ze kazdy znak ma miec jakies znaczenie, byc jednoznaczy i rozumialy - ma byc zachowana RZETELNA komunikacja pomiedzy znakujacycm, a odbiorca. Teraz proba jazdy zgodnie z ograniczeniami skonczy sie przemieszczaniem z przecietna predkoscia na poziomie 40-45 km/h i realna szansa na (co najmniej) uszkodzenia auta jak okaze sie, ze znakujacy nie docenil np. rozmiaru dziury - postawil 40 km/h z powodu wybojow, a w ciagu tygodnia wyboje zmienily sie ziejaca kamieniami dziure, na ktorej ktos, kto ZAUFAL znakowi pourywa kola. W komunikacji znakujacy -> odbiorca MUSI wystepowac zaufanie, bo nie da sie przy kazdym znaku postawic policjanta z radarem i bloczkiem. Teraz zaufania nie ma! I widac to po naszych drogach :-/


                  > Info o NIEZALEŻNYCH statystykach z Anglii (gdzie swoją drogą warunki
                  > na drogach są zupełnie inne niż w Polsce) było próbą utwierdzenia się w
                  > przekonaniu, że to Ty masz rację.


                  Czy Polacy maja inny material genetyczny niz Brytowie? Nawet biorac pod uwage katastrofalny stan drog (jakby drugo-trzecirzedne drogi w GB byly takie cudne...), trudno mi uwierzyc, ze "struktura" przyczyn wypadkow moze sie roznic tak drastycznie, jak probujesz przedstawic. Jak dla mnie predkosc moze byc jedyna, glowna przyczyna wypadku, wylacznie w sytuacji typu: gosc jechal bardzo szybko i wypadl z zakretu lub na prostej, po zlapaniu koleiny utracil panowanie nad pojazdem. Cos w tym typie. Dlatego noz mi sie w keszeni otwiera jak slysze, ze w czasie wyprzedznia doszlo do czolowego zderzenia dwoch samochodow i przyczyna wypadku byla nadmierna predkosc. Przyczyna bylo nieprawidlowe wyprzedzanie! Ale latwiej i bezpieczniej napisac, ze predkosc, bo zdejmuje to z odpowiednich organow odpowiedzialnosc za stan drog i organizacje ruchu - stwierdzenie, ze do wypadku doszlo w wyniku nieprawidlowego wyprzedzania mogloby pociagnac pytanie dlaczego auto jadace droga miedzynarodowa MUSIALO wyprzedac np. jadaca furmanke, dlaczego prawie caly ruch odbywa sie po drogach jednojezdniowych, itd. A jak przyczyna jest predkosc, to winien jest kierowca i juz. A do tego wyjasnia sie statystykami skale lapanek na jadacych za szybko.


                  > Próbujesz też przekazać, że jak ktoś jeździ wolno to wcale nie jeździ
                  > bezpiecznie... dodatkowo dyskredytujesz takie osoby używając jakichś dziwnych
                  > tekstów o kapelusznikach i niedzielnych kierowcach.


                  Oddziel, z laski swojej kapelusznikow i niedzielnych od twierdzenia, ze jazda powolna nie jest jednoznaczna z bezpieczna. Bo nie jest - bylo o tym na forum pisane wiele razy.


                  > Co próbujesz przekazać? Że jeżdżenie 80-100 niezależnie od ograniczeń, wcale
                  > nie jest czymś złym. No i jeszcze "Nie ulega kwestii, ze czesc ograniczen
                  > jest na wyros."
                  > Co nie zmienia faktu, że przekroczenie prędkości o 10-20 km/h w stosunku do
                  > ograniczenia to nie jest to samo co przekroczenie jej dwukrotnie albo
                  > trzykrotnie.


                  Skutki dla ewentualnego wypadku beda tym gorsze, im wieksza byla predkosc pojazdow, dlatego predkosc nalezy dostosowywac do warunkow w ramach doswiadczenia i RZETELNIE ustawionych znakow. Ale czy nie widzisz zagrozenia tkwiacego w tym, ze przekroczenie o 10-20 km/h miesci sie w granicach akceptacji, bo inaczej nie za bardzo daloby sie po Polsce jezdzic? Jak to sie ma to wspanialej i SKUTECZNEJ metody "zero tolerancji"? Przez jakis czas bede jezdzil 10 km/h za szybko, potem 20 km/h za szybko, potem zmysly stepia sie na tyle, ze jazda 2x za szybko nie bedzie problemem. A wszystko dlatego, ze znakujacy stawiaja ograniczenia w kwotach nierealnych i nie majacych jakiegokolwiek odbicia w warunkach na drodze i mozliwosciach wspolczesnych samochodow - jaby nie patrzec CALA Polska jezdzi za szybko (zeby tylko 10-20 km/h...), a jednak zdecydowana wiekszosc do celu dojezdza - w Polsce jest kilka mln samochodow, a ginie na drogach kilka tys ludzi (w tym piesi). Stad wlasnie brak zaufania do znaku - ograniczenie w swiadomisci ludzi staje znakiem ostrzegawczym przed radarem, a nie RZETELNA informacja o warunkach na drodze przede mna!
    • Gość: kierowca Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 22:14
      Albert punkty są usuwane z twojego konta po roku od ich otrzymania, więc w
      chwili obecnej jeżeli faktycznie dostałeś je trzy lata temu to masz ich 0
      (słownie zero).
      • Gość: Albert Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: 80.48.255.* 27.04.06, 10:13
        Oczywiście masz racje - z czego doskonale zdaję sobie sprawę - punkty zerują
        sie po roku. Jednak chciałem zorientować się jak ludzie traktują ograniczenia.
        Jak się do nich stosują. I powiem szczerze - z tego co wynika z dyskusji -
        sposobów oraz interpretacji ograniczeń prędkości jest bardzo, bardzo wiele. Tak
        sobie kombinuję - dopuki odpowiedzialni za oznakowanie dróg w naszym kraju nie
        zaczną tego robić sensownie, doputy znaki (w tym przypadku ograniczenia
        prędkości) nie będą traktowane przez nas - kierowców, do końca poważnie.
    • sittae Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 09:38
      NIE NIE NIE. Często przekraczam o 100 i więcej procent ale tylko na znanych mi
      drogach. Na nieznanych to przy dobrych warunkach. Rocznie nie jeżdżę dużo, tak
      do 20 tysięcy. Uważam że generalnie mam szczęście. Za ostatnie pięć lat
      zapłaciłem dwa mandaty. W tym jeden na fotoradarze w Człuchowie gdzie i tak
      wszyscy płacą.
    • Gość: Asia Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.gmrecords.pl 27.04.06, 09:38
      A ty gościu większych problemów to nie masz?
    • yavorius Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 09:40
      Nie. Jeżdżę bezpiecznie. Niestety w naszym kraju, dwie trzecie zakrętów
      oznaczonych znakiem "60 km/h" można przejechać spokojnie setką. Natomiast na
      Zachodzie jak jest znak "60 km/h" i zakręt, to po prostu nie można szybciej, bo
      się wyleci z drogi.

      W drodze z Rawy Mazowieckiej do Łodzi jest "odcinek niebezpiecznej drogi" -
      trzy kilometry. Ograniczenie do 70 km/h, a co by było najśmieszniej, to jest to
      droga prosta jak drut z widocznością po horyzont...
      • Gość: Aga Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.pools.arcor-ip.net 27.04.06, 13:47
        Jasssne.

        Jakie to charakterystyczne dla polskich kierowcow: kazdy uwaza, ze to on jezdzi
        BEZPIECZNIE. (Zauwazyliscie? Kolejna osoba pisze, ze nie jezdzi przepisowo, ale
        za to bezpiecznie, hahaha) To skad te wypadki???
        • yavorius Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 14:30
          Gość portalu: Aga napisał(a):
          > To skad te wypadki???

          Spytaj debili jeżdżących na czerwonym świetle, tych którzy mają gdzieś
          znak 'ustąp pierwszeństwa przejazdu' itp. itd...
    • Gość: skandal Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: 217.153.77.* 27.04.06, 10:27
      Ja podszedłem do tego rozsądniej. W dziesięcioletniej karierze kierowcy
      zarobiłem tylko 4 punkty. Ale parę lat temu postanowiłem skończyć z
      przekraczaniem prędkości. Nie to żebym spowodował jakieś wyjątkowe zagrożenie
      albo coś poważnego się stało. Po prostu z uwagi na innych, niejednokrotnie
      słabszych uczestników ruchu. Od tej pory właściwie nie przekraczam prędkości a
      już jeżeli to nie więcej niż 10 - 15 km/h. Jakie są skutki? Ja jestem zadowolony
      - więcej widzę, mniej się stresuję, nie straszę innych a wiele dłużej pokonywane
      trasy mi nie zajmują. I widzę o ile bezpieczniej się poruszam. Czego wszystkim
      naszym drogowym kretynom w końcu życzę.

      skandal
    • Gość: tor kalkulator prędkości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 10:54
      Kalkulacja prędkości wg stanu nawierzchni, czasu reakcji i widoczności
      zagrożenia.
      www.prawko-kwartnik.info/kalku/prebezfor.html
      W przyszłości nie będzie znaków - a samochód dokona pomiaru Twojego czasu
      reakcji, sprawdzi stan nawierzchni, wykryje podejrzane ruchy w strefie
      widoczności i sam się zatrzyma jeśli nie będziesz stosował się do bezpiecznej
      prędkości !?
      pozdr
      • stefan4 Re: kalkulator prędkości 27.04.06, 11:22
        tor:
        > W przyszłości nie będzie znaków - a samochód dokona pomiaru Twojego czasu
        > reakcji, sprawdzi stan nawierzchni, wykryje podejrzane ruchy w strefie
        > widoczności i sam się zatrzyma jeśli nie będziesz stosował się do bezpiecznej
        > prędkości !?

        Jeśli będzie potrafił wykryć i prawidłowo zinterpretować ,,podejrzane ruchy'',
        to sam się poprowadzi i stan reakcji kierowcy będzie bez znaczenia, więc nie
        będzie się go mierzyć. Jeśli nawet z powodów historyczno-sentymentalnych
        któregoś z pasażerów będzie się nazywało ,,kierowcą'', to i tak nie po to, żeby
        mu powierzyć autentyczne prowadzenie pojazdu. Ludzie się do tego nie nadają.

        W samochodach zlikwidowane zostaną kierownica i pedały a przednie fotele zostaną
        ustawione tyłem do kierunku jazdy. Bo siedzieć tyłem do innych pasażerów jest
        niegrzecznie; w dodatku utrudnia to grę w brydża w czasie jazdy. A dla
        samochodów bezczelnie przekraczających dozwoloną prędkość zorganizuje się
        specjalne karne parkingi wyposażone w stada gołębi karmionych środkami na
        rozwolnienie...

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • zbig72 Re: kalkulator prędkości 27.04.06, 12:22
        przerażająca perspektywa - niedługo się za przeproszeniem wysr.. nie będzie
        mozna jak komputer nie uzna że to już właściwa pora

        mam nadzieję, że to się nigdy nie sprawdzi i nadal będzie można czerpać
        przyjemnośc z jazdy
        • Gość: andk Re: kalkulator prędkości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 12:58
          Przyjemność jazdy samochodem to w naszym kraju rosyjska ruletka. Jednym się
          udaje całe życie i są dumni z tego, inni trafiają już po kilku "strzałach". I
          tak jak w "Łowcy jeleni" są tacy, którzy czerpią z tego przyjemność i tacy,
          którzy po podróży dziękują Bogu, że udało się przeżyć. Prawo wymyślono dla
          ochrony słabszych - silni kpią z prawa bo im do niczego nie jest potrzebne.
          Tylko jak to w życiu - raz jesteśmy mocni, innym razem słabi. Ale dwulicowość
          to podstawowa cecha psychiczna populacji ludzkiej - filozofia Kalego jest
          nieśmiertelna... Szkoda się kłócić.
          Tak czytając po kolei posty pomyślałem, że gdyby bejsbol był wyposażeniem
          samochodu tak jak gaśnica, to po pół roku nie byłoby korków - na drogach
          pozostaliby najodważniejsi...
      • emes-nju Re: kalkulator prędkości 27.04.06, 12:35
        Gość portalu: tor napisał(a):

        > Kalkulacja prędkości wg stanu nawierzchni, czasu reakcji i widoczności
        > zagrożenia.
        > www.prawko-kwartnik.info/kalku/prebezfor.html


        Wynik mnie zaskoczyl!!!

        Po wprowadzeniu nawierzchni "mokra zla jezdnia, kostka, snieg", widocznosci 200 m i calkowicie nieralnego czasu reakcji 2 sek. (realny czas to ok. 1 sek.) wyszlo mi, ze nie mam szans zatrzymac sie powyzej predkosci 105 km/h. Hm... To dlaczego na naszych drogach ograniczenia sa jak dla najnizszej mozliwej przyczepnosci? Po zmianie drogi na gololedz, predkosc spadla do 47 km/h! A nasze drogi strasza co chwila ograniczeniami do 40 km/h... Nie wiedzialem, ze Polska lezy daleko za kolem podbiegunowym ;-)
        • jane14 Re: kalkulator prędkości 27.04.06, 23:32
          Bo to nie chodzi o widoczność tylko o odległość do przeszkody.
          Nie słyszałem o wypadku żeby ktoś wpadł na coś co widział 200 m przed sobą.
          To coś zazwyczaj wjeżdza/wchodzi na drogę i w dodatku np. zza zaparkowanego
          auta, zza przydrożnego drzewa, budynku, czasem wyłania się zza zakrętu
          wzniesienia... itd.
          • emes-nju Re: kalkulator prędkości 28.04.06, 11:36
            jane14 napisała:

            > Bo to nie chodzi o widoczność tylko o odległość do przeszkody.
            > Nie słyszałem o wypadku żeby ktoś wpadł na coś co widział 200 m przed sobą.


            Mnienaprawde ten wynik zaskoczyl. Wynika z niego, ze jezdze GRUBO ponizej progu nieakceptowalnego ryzyka - na bardzo sliskiej nawierzchni raczej nie wpada mi do lba jechac 47 km/h majac potencjalna przeszkode w odleglosci 200 m :-)


            > To coś zazwyczaj wjeżdza/wchodzi na drogę i w dodatku np. zza zaparkowanego
            > auta, zza przydrożnego drzewa, budynku, czasem wyłania się zza zakrętu
            > wzniesienia... itd.


            Wychodzac z zalozenia, ze cos moze wyjsc/wyjechac nalezy albo w ogole dac sobie spokoj z jazda, albo jechac z glebokim zaufaniem, ze wychodzacy/wyjezdzajacy zza przeszkody nie jest samobojca i przyjmowac, ze NIESTETY jest pewien minimalny cien szansy, ze na samobojce sie jednak trafi. Przyjmujac to jako mozliwe do zaakceptowania ryzyko wynikajace z podrozowania autem! Natomiast to, co staraja sie robic znakolodzy przypomina jakis koszmarny szpagat. Skoro cos moze wyjsc/wyjechac, nalezy sie ZATRZYMAC; jezeli przyjmiemy, ze nie powinno wyjsc/wyjechac, mozna jechac np. 90 km/h - znakolodzy dziela to na pol, stawiaja 40 km/h i uwazaja, ze sprawa jest zalatwiona. W ten sposob nie zwiekszaja znaczaco bezpieczenstwa potencjalnego samobojcy, a w imie zapewnienia mu tego bezpieczenstwa powoduja zamet na szosie...
            • jane14 Re: kalkulator prędkości 28.04.06, 13:42
              Nie trzeba stawać, wystarczy mieć "oczy szeroko otwarte". Wiesz jak
              to "szeroko" zawęza sie w zależności od predkości z jaką się poruszasz ?
              Wrecz można powiedzieć, że jak jedziesz 100/h to już MASZ KLAPKI NA OCZACH. I
              to nie przenośnia. Poza drogą, już nic nie dostrzegasz.
              Ale jesli uważasz inaczej ? Twoja sprawa. Tylko dlaczego 200m w pogodny dzień
              widoczność mierzy się raczej w km nie w metrach.
              • emes-nju Re: kalkulator prędkości 28.04.06, 14:17
                jane14 napisała:

                > Nie trzeba stawać, wystarczy mieć "oczy szeroko otwarte". Wiesz jak
                > to "szeroko" zawęza sie w zależności od predkości z jaką się poruszasz ?


                Wiem. Moze nie jest tak, ze nic nie widze, ale stopien koncentracji na drodze musi byc wiekszy przy 100 km/h niz przy 40 km/h. Ale to nie moze byc powodem do stawiania znakow wszedzie gdzie POTENCJALNIE cos sie moze zdarzyc. Pisalem juz, ze ruch musi byc kompromisem pomiedzy predkoscia i bezpieczenstwem, kompromisem pomiedzy uzytkownikiem drogi, a np. tubylcem itd. Nie da sie ryzyka sprowadzic do zera dlatego tez ograniczanie predkosci bo pijany pan Zenek moze wyjechac traktorem z pola nie daje rezultatu. Jezeli nawet pan Zenek wyjedzie pod swietego, ktory zastosowal sie do znaku bedacego sabotazem, i tak dojdzie do wypadku! Zamiast stawiac znak obowiazujacy ZAWSZE moze lepiej postarac sie o wyeliminowanie pana Zenka :-) Np. budujac obok miedzynarodowych czy wojewodzkich jednojezdniowek drogi lokalne dla ruchu rolniczego.
                • jane14 Re: kalkulator prędkości 29.04.06, 14:42
                  Nadal jednak nie wiem czemu akurat 200m ?
                  Dziś za oknem lekko siąpi i jest zamglone ale widoczność oceniam na 2-3 km. W
                  pogodny dzień bywa, że widać z niektórych miejsc w Krakowie Tatry (~80 km)
                  dlaczego wiec 200 m.
                  A i jeszcze jedno, zasięg świateł mijania to ~50m, przy obecnym nateżeniu ruchu
                  jak uda się właczyć długie (~100m) na kilkanaście sekund to jest dobrze, ile
                  wiec jedziesz w nocy ?
                  PS Jak Pan Zenek wjedzie pod świetego, święty będzie miał czas zareagować.
                  Wbrew bowiem obiegowym opiniom wiecej wypadków można wykonać stosując "manewr
                  uniku" niz zatrzymując auto. Przy 105/h każdy unik kończy się na drzewie (albo
                  w przystanku). Poza tym daj też szanse Panu Zenkowi, on moze nie być pijany,
                  tylko właczajac się do ruchu cię nie widział (byłeś np za górką, zakrętem, albo
                  dopiero zaczołeś wyprzedzać ciezarówkę ) Pan Zenek mógł też popełnić prosty
                  błąd w ocenie twojej "bezpiecznej predkości". A traktor z przyczepą pełną np.
                  kartofli nie przyspiesza do 100 w 9s. Ale teraz pytanko czy to Pan Zenek
                  ucierpi z tego powodu ? Więc aby napewno ten znak jest tylko w interesie Pana
                  Zenka ?
                  • emes-nju Re: kalkulator prędkości 29.04.06, 21:27
                    jane14 napisała:

                    > Nadal jednak nie wiem czemu akurat 200m ?


                    Dlaczego? Bo wiem, ze w normalnych warunkach widac na znacznie dalej. Wynika
                    stad, ze bezpiecznie predkosci na prostej drodze sa WYSOKIE. Ale jest to
                    politycznie niepoprawne :-P

                    Pisalem 200 m po to, zeby nikt nie mogl mi zarzucic, ze to tego testu przyjmuje
                    nierealne wartosci - na kretej drodze nie widzi sie na kilka km :-)


                    > PS Jak Pan Zenek wjedzie pod świetego, święty będzie miał czas zareagować.
                    > Wbrew bowiem obiegowym opiniom wiecej wypadków można wykonać stosując "manewr
                    > uniku" niz zatrzymując auto. Przy 105/h każdy unik kończy się na drzewie
                    > (albo w przystanku).


                    A jezeli jadacy wolno wiec bezpiecznie bedzie tak uspiony swoim (zludnym)
                    poczuciem bezpieczenstwa, ze zaskoczenie nie pozwoli mu na zadna reakcje? To
                    nie jest gdybanie - robiono takie badania i wyszlo, ze na kazdej drodze jest
                    jakas predkosc optymalna, utrzymujaca (jak zawsze) rozsadny kompromis pomiedzy
                    bezpieczenstwem (takze w unikaniu sporadycznych, Zenkowych, zagrozen!), a
                    zwyczajna nuda kierowcy - kierowca jadacy z optymalna predkoscia jest znacznie
                    silniej skoncentrowany. Wedlug mnie, wedlug mojego doswiadczenia, znakolodzy za
                    bardzo zblizaja sie do predkosci powodujacych znurzenie, a tym samym drastyczne
                    wydluzenie czasu reakcji. Pomiajam juz to, ze przy jezdzie z
                    predkosciami "lansowanymi" przez naszych znakologow, kazda wieksza podroz, to
                    wielogodzinna eskapada - wypoczynkowe postoje tylko ja wydluzaja. Do znurzenia
                    i znudzenia wolna jazda dochodzi tez zatem zmeczenie! Nawet zwykly bol zadka
                    czy plecow jest dla koncentracji kierowcy "zabojczy".


                    > Poza tym daj też szanse Panu Zenkowi, on moze nie być pijany,
                    > tylko właczajac się do ruchu cię nie widział (byłeś np za górką, zakrętem,
                    > albo dopiero zaczołeś wyprzedzać ciezarówkę )


                    Te szanse powinna mu dawac konstrukcja miejsca kolizyjnego, a nie ja!!! ZNAKI
                    stawiane sa wlasnie dlatego, ze to jedyna znana naszym decydentom metoda
                    poprawy bezpieczenstwa! Kierowcow, ktorzy musza ZAWSZE zwalniac bo pan Zenek
                    (trzezwy lub nie bardzo) MOZE sie pojawic, jest ZDECYDOWANIE wiecej niz
                    wszystkich panow Zenkow w danym wojewodztwie :-)


                    > Pan Zenek mógł też popełnić prosty błąd w ocenie twojej "bezpiecznej
                    > predkości". A traktor z przyczepą pełną np. kartofli nie przyspiesza do 100 w
                    > 9s.


                    I dlatego, dla zapewnienia szansy pana Zenka, nalezy UREALNIC ograniczenia. Co
                    panu Zenkowi z ograniczenia do 40 km/h, ktorego NIKT nie przestrzega?! Dla
                    niego bezpieczniej bedzie jezeli zamiast wierzyc w to, ze inni jada (dla niego)
                    40 km/h, WIEDZIAL, ze jada szybciej. Niech bedzie to nawet 90 km/h! Ale
                    RZECZYWISTE 90 km/h, a nie zyczeniowe 40 km/h. Wbrew pozorom tak jest dla
                    wszystkich bezpieczniej. A najbezpieczniej bedzie wtedy, gdy ograniczenia
                    zaczna byc stawiane tak, ze kierowcy beda ufali w ich rzetelnosc - wtedy
                    na "Zenkowym" skrzyzowaniu bedzie mozna postawic 70 km/h i bedzie pieknie :-)


                    > Ale teraz pytanko czy to Pan Zenek ucierpi z tego powodu ? Więc aby napewno
                    > ten znak jest tylko w interesie Pana Zenka ?


                    Ucierpia wszyscy. Ale trudno przyjac mi do wiadomosci, ze pan Zenek jest
                    samobojca i gleboko wierze w to, ze do wypadku nie dojdzie. Zachowuje zasade
                    ograniczonego zaufania i czesto hamuje widzac zbyt pewnie, jak na moje nerwy,
                    zblizajacy sie do skrzyzowania samochod. Od wielu lat pozwala mi to uniknac
                    wypadku (jezeli tego samochodu nie zobacze, bedzie BUM - raz cos takiego
                    przezylem, ale ze jechalem z odpowiednia predkoscia, zyje). Sadze, ze wiekszosc
                    kierowcow zachowuje sie podobnie i dlatego moj sprzeciw budzi znakowanie drog
                    tak jakby jezdzily po nich dwie kategorie ludzi - samobojcy i niedorozwoje!
                    • jane14 Re: kalkulator prędkości 29.04.06, 22:59
                      Mamy bardzo różne doświadczenia ... Łatwiej chyba na drodze (z moich
                      doświadczeń) spotkać odurzonego dużą, niż uśpionego niską predkością.
                      No i z moich doswiadczeń też wynika, że nie ucierpią w tym przykładzie wszyscy
                      tylko Ty (+ twoi pasażerowie) i ewentualnie kartofle Pana Zenka.
                      No ale jak tak głeboko wierzysz ze nie dojdzie do wypadku...Wiara czyni cuda...
                      • emes-nju Re: kalkulator prędkości 30.04.06, 10:37
                        Masz racje. Mamy rozne doswiadczenia. Moje podpowiada mi, ze apelami i karami
                        nie da sie zmienic zachowan spolecznosci. To nie jest "wezmy sie i zrobcie" w
                        skali kraju! Zeby adresat tego "zrobcie" faktycznie to zrobil, musi CHCIEC!
                        Nakazy, ktorych nie da sie wyegzekwowac NIC nie zmieniaja!

                        Niezaleznie od temperatury naszych sporow, kierowcy jezdza, jak jezdza i jak na
                        razie nikomu nie udalo sie tego zmienic. Jak widac metoda mnozenia znakow i
                        zalosne, konwulsyjne (rozne policyjne akcje) proby egekwowania ich "zawartosci"
                        jest chybiona. Tylko tyle mam do powiedzenia! Usiluje zrozumiec mechanizmy,
                        zamiast obrazac sie i pisac, ze jestesmy nieodpowiedzialnym spoleczenstwem
                        polglowkow zapoznionych cywilizacyjnie itd. Jedynym efektem polskiego
                        zapoznienia cywilizacyjnego jest waaaadza jaka sami sobie wybieramy - ruch
                        drogowy odbywa sie zgodnie z logika narzuconych warunkow. Warunkow razaco
                        innych (i nie o stan drog mi chodzi!) niz w krajach o nieco dluzszej tradycji
                        samorzadnosci i demokracji. W krajach, w ktorych waaadza nie musi regulowac
                        kazdego kroku kazdego obywatela przepisami, zakazami, nakazami itd. bo ktos
                        moze sobie zrobic krzywde. W Holandii wladza pozwalajac jechac 80 km/h przez
                        teren zabudowany wierzy w zdrowy rozsadek i instynkt samozachowawczy
                        spoleczenstwa. W co wierzy nasza waaadza staiwajac w identycznym miejscu w
                        Polsce 40, czy nawet 20 km/h? Wedlug mnie w swoja wszechwiedze, wszechwladze z
                        racji zajmowanego stolka i we wszechglupote rzadzanego przez nich, wspanialych
                        bo przy wladzy, spoleczenstwa.

                        Klinicznym, na mala skale, przykladem tego jak organizowany jest ruch drogowy w
                        Polsce sa trawniki w osiedlach mieszkaniowych. Budowane sa domy, potem, wedlug
                        slicznego (na projekcie i makiecie) projektu tyczy sie chodniki, a potem sieje
                        trawe. A potem "przypadkowe spoleczenstwo" zaczyna chodzic tak, jak jemu
                        wygodnie, depczac trawniki... Co zatem robi administator? Zgodnie z logika
                        powinien zaorac nieuzywane chodniki i zrobic nowe w miejscach wydeptanych
                        sciezek. Zgodnie z logika administratora (w tym wypadu pelniacego funkcje
                        waaaadzy), wydaje straszne pieniadze na plotki, murki, betonowe donice z
                        kwiatami (i tylko co jakis czas, ktoras z nich zabije bawiace sie nimi
                        dziecko...) i setki tabliczek informujacych jakie to kary czekaja na depczacych
                        trawniki. A ludzie nadal depcza... Podobnie jest z obecnymi na kazdym podworku
                        zakazami gry w pilke (nie wolno pod absolutnie nieegzekwowalna i NIGDY
                        nieegzekwowana "kara administracyjna"). Dzieci chca grac w pilke, ale zamiast
                        zrobic dla nich miejsce do gry, wiesza sie tabliczke, ktorej NIKT (rodzice
                        powinni mowic dzieciom, ze nie powinny grac w pilke, ale nie robia tego uczac
                        swoje pociechy, ze tego typu komunikaty waaadzy sa po to, zeby byly...) nie
                        respektuje. Dokladnie to samo jest na naszych drogach - ktos robi cos, co
                        przekracza granice akceptacji kierowcow, a jedynym efektem zauwazenia sprzeciwu
                        tych kierowcow, jest zaostrzenie dzialan restrykcyjnych. To jest chore!

                        Po raz nie wiadomo ktory napisze, ze nie przeszkadzaja mi ograniczenia zawarte
                        w KD. Nie przeszkadza mi, ze ktos (chcialbym) madrzejszy ode mnie co jakis czas
                        nakazuje mi zdjecie nogi z gazu. Przeszadza mi to, ze te nakazy i zakazy sa
                        czestsze od pozwolenia na normalna jazde!
                        • jane14 Re: kalkulator prędkości 30.04.06, 22:30
                          Nakazy, ktorych nie da sie wyegzekwowac nic nie zmieniaja. To prawda. Ale
                          powoli się to zmienia w tej części egzekwowania. Znam już kierowców do niedawna
                          szybkich i bezpiecznych wracających z trasy ... na miejscu pasażera. Czy chcesz
                          czy nie samochodów z wideo radarami i fotoradarów bedzie przybywać. A
                          tolerancja na tych ostatnich maleć. Albo już powoli zaczniemy się świadomie do
                          tego dostosowywać, albo czeka nas coraz więcej przykrych niespodzianek.
                          Abstrachując od konkretnych dróg czy skrzyżowań musisz jednak przyznać że
                          Polski KD jest wyjątkowo mało restrykcyjny zarówno jeśli chodzi o dopuszczalne
                          predkości jak i kary za ich przekraczanie i obym nie był złym? prorokiem ale i
                          to moze się zmienić.
                          P.S. Sam pewnie nie znasz daty i godziny... jeden szybki przejazd przez miasto
                          i już nie masz prawka choć jeszcze o tym nie wiesz. A dowiedzieć się mozesz
                          przy najbliższej kontroli drogowej. Znam taki przypadek ze gość nie dostał
                          jeszcze mandatu pocztą a juz stracił prawko bo punkty były na koncie szybciej
                          niż listonosz w domu. Ach ta elektronika ...!
                          • emes-nju Re: kalkulator prędkości 01.05.06, 11:08
                            jane14 napisała:

                            > Nakazy, ktorych nie da sie wyegzekwowac nic nie zmieniaja.

                            Nic nie zmieniaja w "wygladzie". Zmieniaja za to duzo w swiadomosci. Zwroc
                            uwage, ze ciagle jestesmy bombardowani nakazami i zakazami ustanawianymi dla
                            (jakoby) naszego dobra. Od dziecka! Zakaz gry w pilke, zakaz deptania, zakaz
                            jazdy winda ponizej 12 lat (!), zakaz kapieli... Bo nozke mozna zlamac, szybke
                            komus wytluc; bo trawniki sliczne sa i mamy sie sycic slicznoscia; bo mozemy
                            sami zatrzasnac sie w windzie (no to co? Z doroslym mniej "boli"?); bo mozna
                            sie utopic... Gralismy, deptalismy, jezdzilismy, kapalismy sie mimo groznie
                            brzmiacych tabliczek i "carskich ukazow". Potem swiadomie, i przy milczacej
                            zgodzie rodzicow, ignorowalismy inne nakazy i zakazy, ktorych nikt, wobec ich
                            mnogosci i mialkosci nawet nie probowal egzekwowac. A na koncu siadamy za
                            kolkiem i bombardowani setkami znakow zachowujemy sie dokladnie tak, jak
                            nauczylismy sie od dziecka :-/ A waaadza zamiast probowac cos zmienic, sadzi
                            nowe nakazy i zakazy, ktorych z racji mnogosci nie moze wyegzekwowac. Pisalem
                            juz - zanim udalo sie weegzekwowac 60 km/h w terenie zabudowanym, wprowadzono
                            50 km/h i odtrabiono to jako wielki sukces na drodze do poprawy bezpieczenstwa
                            na drogach. Ludzie widza jednak drastyczny rozziew pomedzy deklaracjami, a
                            skutkami...


                            > Znam już kierowców do niedawna szybkich i bezpiecznych wracających z
                            > trasy ... na miejscu pasażera.


                            A ilu znasz takich, ktorym sie to nie przytrafilo? Alu nigdy sie nieprzytrafi?


                            > Czy chcesz czy nie samochodów z wideo radarami i fotoradarów bedzie
                            > przybywać. A tolerancja na tych ostatnich maleć. Albo już powoli zaczniemy
                            > się świadomie do tego dostosowywać, albo czeka nas coraz więcej przykrych
                            > niespodzianek.


                            Wideoradary sa chyba najskuteczniejsza, ale i najdrozsza metoda brania
                            kierowcow za morde, wiec nie wroze zapelnienia naszych drog autami "tajniakow"
                            (taniej i intratniej jest postawic fotoradar lub goscia z suszarka). Problem
                            nie tkwi tylko w egzekwowaniu, ale tez w skali. To co w normalnym kraju nie
                            jest wykroczeniem, u nas, dzieki mrowczej pracy znakologow, moze okazac sie
                            niemal przestepstwem - przytocze po raz kolejny przyklad Holandii z 80 km/h w
                            terenie zabudowanym, kontra nasze (zamiescilem zdjecie!) 20 km/h BO TAK! Przy
                            odpowiednio "dobrych checiach" da sie zrobic przestepce z kazdego obywatela.
                            Ale czy o to chodzi? Czy to do czegos prowadzi?


                            > Abstrachując od konkretnych dróg czy skrzyżowań musisz jednak przyznać że
                            > Polski KD jest wyjątkowo mało restrykcyjny zarówno jeśli chodzi o dopuszczalne
                            > predkości jak i kary za ich przekraczanie i obym nie był złym? prorokiem ale
                            > i to moze się zmienić.


                            Oby nie! Zawarte w KD ograniczenia, zakazy i nakazy sa dosc podobne do tych
                            obowiazujacych w Europie (ale np. w Austrii na zwyklych drogach mozna jechac
                            100 km/h) i doskonale zdaja egzamin rowniez u nas - nie widze potrzeby jakichs
                            zaostrzen. Widze potrzebe UREALNIENIA oznakowania w celu umozliwienia
                            egzekwowania tych znakow. Bo nie ma cienia szans na egzekwowawanie zakazow,
                            ktorych jest 100 na kazde 10 km przejechanej trasy. Nawet jak przywroci sie
                            instytucje ORMO, nie wystarczy funkcjonariuszy, bo poziom spolecznej akceptacji
                            dla znakologii dawno zostal przekroczony! Ludzie jezdza MIMO znakow i z
                            wlasnego doswiadczenia wiedza, ze nadal zyja (przyklady innych sa
                            malo "dydaktyczne") - do momentu, w ktorym tego zycia nie straca, nie ulega to
                            watpliwosci :-P
      • Gość: yunna rowerem lepiej IP: 212.182.32.* 27.04.06, 15:45
        Najlepiej niech ci co jeżdżą szybko pzresiądą sie n rowery - nie będa zagrażać
        (Za bardzo) a i wcisną sie wszedzie to w korkach nie postoją. A moze zamiast
        pędzić po prostu wcześniej wyjść z domu? Ciągle jeszcze jednak wypadki są
        powodowane pzrez "genialnych" kierowców co to im się ciut za szybko jedzie.
        Jazda po Warszawie dle kogoś "z prowincji" to istna tragedia, a Warsiawiak w
        mniejszym mieście to już klęska. No cóż stolyca - lepsza, szybsza i wogóle.
        • stefan4 Re: rowerem lepiej 27.04.06, 17:51
          yunna:
          > Najlepiej niech ci co jeżdżą szybko pzresiądą sie n rowery

          Miałoby sens, ale to się rzadko daje zrobić. Jak ktoś przez parę lat pogania
          śmierdziucha, to już potem do roweru się nie dopasuje. Do roweru potrzebny jest
          charakter. Nie tylko w nogach. A szofery są sprawne inaczej, nie poradzą sobie.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • wlodwoz Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 13:09
      Gość portalu: Albert napisał(a):

      > Od mniej więcej trzech lat staram się jeździć zgodnie z przepisami - powód
      > jest prozaiczny - złapałem 10 punktów i więcej nie chcę. I od tamtej pory
      > jeżdżę. Tyle że szlag mnie trafia jak widzę prostą drogę i ograniczenie do 50
      > kilometrów na godzinę !! i co robię ?? zazwyczaj jadę 50 na godzinę z obawy,
      > że za chwilę za krzaka wyłoni się policjant i wlepi kolejne 10 pkt. W związku
      > z tym pytam - bezpieczeństwo, bezpieczeństwem (zawsze jeździłęm bezpiecznie -
      > nie za szybko) ale z drugieh strony, po polskich drogach ROZSĄDNIE nie da się
      > jeździć - co więc robicie widząc pustą drogę i ogranicznie do 50 kilometrów
      > na godzinę??

      Łódzka autostrada.Kilka lat temu. Pusta okolica. Tablice kolejno, z
      dalekawidoczne: 100, 70, 50. Prosty odccinek. Po co zwalniać? Dowiedziałem się
      po co będąc w powietrzu. Poprzeczne zagłębienie niewidoczne z samochodu. Na
      szczęście poza potężnym dobiciem nic się nie stało.
      • Gość: Albert Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: 80.48.255.* 27.04.06, 14:42
        Ja nie twierdzę że wszystkie ograniczenia są nierozsądne - daleki jestem od
        tego. Ale jestem zdania, że często postawione są bez najmniejszego sensu - o to
        chodzi. W sytuacji o której piszesz - znak ograniczenia ma bardzo wielki sens,
        tak jak i zastosowanie sie do niego. Ale przyznaj - nie zdażyło Ci się
        widzieć "pięćdziesiątki", później przejechać tą drogą z takim ograniczeniem, a
        potem stwierdzić, że tak naprawdę nie wiesz czemu to ograniczenie się tam
        znalazło?
        • Gość: Limes inferior Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.06, 17:17
          > Ja nie twierdzę że wszystkie ograniczenia są nierozsądne - daleki jestem od
          > tego. Ale jestem zdania, że często postawione są bez najmniejszego sensu - o
          to
          >
          Wszyscy piszą, że nie wszystkie ograniczenia prędkości są bez sensu... ale kto
          z całą pewnością wie które są, a które nie?
          Ci którzy mówią, że jeżdżą szybko ale bezpiecznie, niech lepiej nie zapominają,
          że każdemu zdarzają się błędy... prędzej czy później... w domu czy na trasie
          szybkiego ruchu.
          • emes-nju Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 17:27
            Gość portalu: Limes inferior napisał(a):

            > Wszyscy piszą, że nie wszystkie ograniczenia prędkości są bez sensu... ale
            > kto z całą pewnością wie które są, a które nie?


            I to wlasnie jest dramat na naszych drogach. Nie ulega kwestii, ze czesc ograniczen jest na wyrost. Nie wiemy ktore wiec, zeby nie jezdzic ze srednia na poziomie 40-45 km/h ignorujemy je - nie dlatego, ze jestesmy zli, tylko dlatego, ze stracilismy zaufanie do intencji znakujacego. Ignorujemy az do tego razu, gdy ograniczenie ma sens i ustawione jest rzetelne... Wtedy albo starczy na szczescia i wyjdziemy z tego calo, albo szczescie nas opusci i zaczniemy wachac kwiatki od dolu.
            • etom Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 28.04.06, 02:15
              emes-nju napisał:

              > Ignorujemy az do tego razu, gdy o
              > graniczenie ma sens i ustawione jest rzetelne... Wtedy albo starczy na
              > szczescia i wyjdziemy z tego calo, albo szczescie nas opusci i zaczniemy
              > wachac kwiatki od dolu.

              Dlatego doswiadczenie logika i wreszcie instynkt samozachowawczy podpowiada mi
              by przyjac ze dane ograniczenie jest celowe.A statystyka(?) pozwala
              sie co najwyzej wkurzyc ,jezeli w danym przypadku jednak jest inaczej.
              • emes-nju Z reka na sercu... 28.04.06, 11:44
                ... napiszesz, ze przestrzegasz WSZYSTKICH ograniczen?
        • emes-nju Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 17:18
          Gość portalu: Albert napisał(a):

          > Ja nie twierdzę że wszystkie ograniczenia są nierozsądne - daleki jestem od
          > tego. Ale jestem zdania, że często postawione są bez najmniejszego sensu - o
          > to chodzi. W sytuacji o której piszesz - znak ograniczenia ma bardzo wielki
          > sens, tak jak i zastosowanie sie do niego.


          Jestem prawie pewien, ze Wlodwoz zignorowal ograniczenie nie dlatego, ze jest maniakalnym zabojca, tylko dlatego, ze przedtem minal kilka/kilkanascie ograniczen co najmniej na wyrost.
        • stefan4 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 27.04.06, 18:06
          Albert:
          > Ale przyznaj - nie zdażyło Ci się widzieć "pięćdziesiątki", później przejechać
          > tą drogą z takim ograniczeniem, a potem stwierdzić, że tak naprawdę nie wiesz
          > czemu to ograniczenie się tam znalazło?

          Czy chciałbyś, żeby przy każdym znaku zakazu stała wielka tablica z jego
          uzasadnieniem? Mnie by wystarczyło, gdyby takie uzasadnienie znalazło się w
          witrynie internetowej drogowców.

          Możesz codziennie przejeżdżać całe miasto i nie wiedzieć, ile mijasz szkół i
          szpitali przy swojej drodze przejazdu. Twój brak znajomości miejscowej
          topografii nie jest jeszcze powodem, żeby uznawać ograniczenia za nieuzasadnione.

          W miastach, wsiach i lasach droga, po której gnasz, jest zaropiałym wrzodem;
          nawet nie widzisz, co niszczysz przejeżdżając nią. Tak się w świecie porobiło,
          że nie możemy się obejść bez tych zrakowaciałych dróg, ale to jeszcze nie powód,
          żeby punkt widzenia podążających nią spalinowych mastodontów przyjmować za
          jedyne kryterium wszelkiej słuszności.

          Masz się stosować do prawa niezależnie do tego, czy je rozumiesz. Natomiast
          możesz starać się o zmianę tego prawa. Na przykład przez publiczną petycję w
          każdym konkretnym przypadku; albo przez pozwy sądowe o odszkodowanie za stratę
          czasu.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • zbig72 Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 28.04.06, 13:24
            stefan - życie jest takie a nie inne, czy ci się to podoba czy nie -
            przypomiasz mi indian, który napadali na lokomotywy :)

            samochód był krokiem do przodu i dlaczego mamy sie cofać tylko dlatego że ty
            masz jakieś lęki cywilizacyjne...
      • swoboda_t Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? 29.04.06, 13:58
        >>Łódzka autostrada.Kilka lat temu. Pusta okolica. Tablice kolejno, z
        dalekawidoczne: 100, 70, 50. Prosty odccinek. Po co zwalniać? Dowiedziałem się
        po co będąc w powietrzu. Poprzeczne zagłębienie niewidoczne z samochodu. Na
        szczęście poza potężnym dobiciem nic się nie stało.<<
        A4 rok temu, prosty odcinek, szczere pole. W pewnym momencie ograniczenie 70.
        Na pobliskim polu widać, że niedawno coś sie tu działo (jakieś roboty). Po
        chwili zawahania zdecydowałem się nie zwalniać. Po kilkuset metrach zakaz
        odwołany (dobrze, że w ogóle!!). Przejechałem 140 po głaskiej jak stół
        nawierzchni zastanawiając się, po kiego ciula ten znak tam stoi?
    • Gość: VW. Golf Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: 83.168.96.* 27.04.06, 20:51
      Ja mam golfa II, to najlepszy wóz na swiecie, i takom trase robiem w 10 minut ,
      a jak kupie wymażonom Bemke, to i w 5 minut.
    • Gość: zdunek Re: Czy stosujecie się do ograniczeń prędkości? IP: *.cable.ubr02.enfi.blueyonder.co.uk 27.04.06, 21:33
      Jadę zgodnie z przepisami, zawsze stosuje sie do ograniczeń, do wszystkich i na
      każdej drodze... nie w PL ale w UK...
    • Gość: ciekawy Re: do Alberta i innych IP: *.sympatico.ca 27.04.06, 22:00
      ty sie nie dziw policji,ze tylko tyle potrafi? bo to latwo i dobrze sie zarabia!
      a,ze jakis "bandyta" ci na drodze wygraza - to juz jest dla policji za trudne i
      niebezpieczne! znasz takie powiedzenie:qrva qrvie - lba nie urwie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka