Dodaj do ulubionych

Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z ...

17.05.06, 22:25
zapalonymi swiatłami przez cały rok ??

serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3350090.html
Jak znam życie znów wróci ulubiony temat forumowiczów: tadeusza, janu5, vatseq
i innych

Pozdrawiam

Obi - jezdzacy na swiatlach przez 365 dni w roku
Obserwuj wątek
    • iberia30 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 17.05.06, 22:27
      znowu beda udowadniac swoje racje-gdzie 2 Polakow tam 3 opinie.

      pozdrawiam

      Pozdrawiam

      iberia - jezdzaca na swiatlach przez 365 dni w roku
      • zaq28 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 17.05.06, 22:29
        Niop - tak mysle, ze znow wpakowałem kij w mrowisko :D
        • Gość: wmordejeża Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.06, 23:29
          >...co na to przeciwnicy jazdy z zapalonymi swiatłami przez cały rok ??>

          -jajco!
    • Gość: miecio Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. IP: *.aster.pl 18.05.06, 09:41
      Jeżeli światła zmiejszą ilość wypadków o ileś tam procent to jestem za.
      Wprowadziłbym także możliwośc posiadania prawa jazdy od 25-tego roku życia (a
      może od 30-stu), przecież młodzi kierowcy powodują dużą ilość wypadków- ilość
      wypadków też by zmalała o ileś tam procent. Świetnym pomysłem jest wycinanie
      drzew- przecież tyle ludzi zabiły.
    • jane14 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 10:44
      No cóz jako osoba bedąca za a nawet przeciw tego typu działaniom wyraze tylko
      swoją watpliwość co do prognoz. Jak mogę wierzyć panom ekspertom w ich
      wyliczenia jeżeli w cytowanym artukule czytam :
      "Dziś trzeba jeździć na światłach całą dobę, tylko od 1 listopada do końca
      lutego". To co ja coś przespałem czy też w październiku jeźdzę na zapas ?
      "Kilkakrotnie większe zużycie paliwa powodują klimatyzacja, ładowarka komórki
      czy grające radio - przekonuje Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji"
      Pan marcin zapewne wspólautor tego pomysłu a przynajmniej jego zwolennik ma
      wyrażne braki w kursie fizyki albo myli komórkę i radio z radiostacją polową.
      Pytanie wiec czy wierzyć w te 3003 osoby
      • jane14 oczywiście 303 ! 18.05.06, 10:49
        zero mi się zacina!
      • emes-nju Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 11:15
        Wydaje mi sie, ze nawet SZANSA na uratowanie 303 isnien ludzkich (ciekawe skad takie precyzyjne wyliczenia i czy ktos nie bedzie musial oddac zycia jak w danym okresie rozliczeniowym zginie za malo ludzi :-P ), jest dobrym powodem do nakazania swiecenia cala dobe.

        Nastepnym jest to, ze zbyt wielu ludzi nie wlacza swiatel wtedy, gdy jest to potrzebne - sam kiedys wyszedlem na czolowe pod auto, ktorego nie widzialem. Zalozylem nawet watek o szarym samochodzie, w szary poranek, na szarym asfalcie - byla poranna mgielka, jezdnie byly posolone prawie na bialo, a samochod, pod ktory wyjechalem przejal duza czesc soli na siebie. Zero kontrastu (!) choc warunki nie wydawaly sie byc jednoznacznie warunkami "ograniczonej widzialnosci". Do tego dolozylo sie tez to dzialo sie to bardzo wczesnie - nie wszyscy sa "skowronkami"... Oczywiscie okazalo sie, ze powinienem pojsc do okulisty. Bo miszcze wszystko, zawsze widza. A jak czegos nie zobacza, to o tym nie wiedza, bo przeciez tego nie zauwazyli :-P

        Od jakiegos czasu jezdze rowerem po miescie. Jestem wdzieczny KAZDEMU jadacemu na swiatlach! Lusterka rowerowe z racji swojej wielkosci i wpadaniu w wibracje (na bardzo nierownej nawierzchni - np. na kocich lbach - nawet glowa potrafi latac tak, ze trudno skupic wzrok), nie spelniaja zadania, a czasem musze spojrzec za siebie. To, co jest za mna widze tylko katem oka, po maksymalnym wykreceniu lba. Samochod na swiatlach zobacze prawie na pewno - samochod bez swiatel moze mi "umknac". Jako, ze nie wierze w to, ze bezpieczenstwo zapewni mi to, ze mnie ktos zobaczy, wole sam widziec i sam o siebie dbac, zamiast wierzyc w to, ze ktos prawidlowo zareaguje na moja obecnosc! Dlatego nie trafia do mnie czolowy argument przeciwnikow swiatel - twierdza oni, za ADAC, ze auta na swiatlach "przykrywaja" rowerzystow i pieszych. Niech mnie zza ich swiatel nie bedzie widac! Dla mnie wazne jest to, zebym ja widzial wszystkich.
        • stefan4 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 11:36
          emes-nju:
          > Lusterka rowerowe z racji swojej wielkosci i wpadaniu w wibracje (na bardzo
          > nierownej nawierzchni - np. na kocich lbach - nawet glowa potrafi latac tak,
          > ze trudno skupic wzrok), nie spelniaja zadania, a czasem musze spojrzec za
          > siebie.

          Rozważ lusterko przymocowane do kasku albo do okularów. Ono wtedy nie wpada w
          wibracje, bo Ty mu służysz za amortyzatora. Te na okularach (wypróbowywałem) są
          malutkie i leciutkie, wielkości może takiego, które dentystka wsadza Ci do buzi,
          żeby zobaczyć dziurkę w ząbku. Ale jest umieszczone bardzo blisko oka, więc
          pole widzenia jest niezłe. Ustawia się je tak, że musisz lekko obrócić głowę w
          lewo, żeby zobaczyć, co jest za Tobą. Tych na kasku nie wypróbowywałem.

          Ja tego nie używam, bo jestem bardzo przywykły do odwracania się i lusterko mi
          nie pomagało. Dlatego nie umiem Ci powiedzieć, czy da się to kupić w Polsce,
          gdzie i za ile. Żebyś wiedział, czego szukać, możesz zobaczyć np. na
          www.3rd-eye.com/ ; ja trochę jeździłem z drugim od lewej, tym co ma takie
          trzy pionowe łapy między które wkłada się zausznik od okularów. Pewnie da się
          coś podobnego znaleźć na jakichś polskich witrynkach albo na Allegro, ale to już
          zrób sam.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • emes-nju Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 13:44
            stefan4 napisał:

            > Rozważ lusterko przymocowane do kasku albo do okularów.


            Rewelacja! Chyba jednak, jak Ty, pozostane przy wykrecaniu glowy. Tym bardziej, ze po zalozeniu lusterka na kask wygladalbym jak zuczek inwalida :-) A na serio - znajac siebie, urwalbym to, zanimbym zalozyl :-)

            pzdr
        • stefan4 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 11:43
          emes-nju:
          > Samochod na swiatlach zobacze prawie na pewno - samochod bez swiatel moze mi
          > "umknac". Jako, ze nie wierze w to, ze bezpieczenstwo zapewni mi to, ze mnie
          > ktos zobaczy, wole sam widziec i sam o siebie dbac, zamiast wierzyc w to, ze
          > ktos prawidlowo zareaguje na moja obecnosc! Dlatego nie trafia do mnie czolowy
          > argument przeciwnikow swiatel - twierdza oni, za ADAC, ze auta na swiatlach
          > "przykrywaja" rowerzystow i pieszych. Niech mnie zza ich swiatel nie bedzie
          > widac! Dla mnie wazne jest to, zebym ja widzial wszystkich.

          Zająłem się lusterkiem i zapomniałem przyłączyć się do tej opinii. Jako
          zatwardziały rowerzysta bardzo proszę kierowców, żeby starali się być widoczni
          bez oślepiania. Światła mijania są w tym niezastąpione. Od razu uprzedzam ew.
          kwaśne uogólniające uwagi, że ja jestem widoczny. Mam przy rowerze więcej niż
          wymaga przepis sprawnych świateł i palę je zawsze przy choćby trochę utrudnionej
          widoczności, również w dzień.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • jane14 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 12:11
          Nie chcę polemizowac z tym czy i na ile taka jazda poprawia bezpieczeństwo oraz
          czy ewentualnie zagraża innym. Wydaje sie że jednak nie szkodzi a fakt ze
          unormowanie tego czyli "albo wszyscy, albo nikt" jest konieczne.
          Ale kazda zmiana musi być wprowadzona z głową. Problem np. zużycia paliwa z
          tytułu używania świateł można zaniedbać gdy chodzi o jedno auto ale nie gdy w
          gre wchodzi kilka milionów. Juz dziś w miastach 70% zanieczyszczeń to wina
          komunikacji!
          Konieczny jest tu kompromis i mogą nim być światła do jazdy dziennej. Nie tylko
          obniżą znacznie ten efekty uboczne ale też odpowiednio montowane mogą np
          wyeliminować zapominalskich bo zapalą się automatem po starcie silnika.
          A więc po pierwsze producenci aut muszą wyposażać auta w światła do jazdy
          dziennnej, jako warunek homologacji. Jeśli ustawodawca przewiduje takie zmiany
          to ten warunek homologacji powinien istnieć od najmniej 10 lat. Jesli zaniedbał
          to swój błąd niech naprawia na własny koszt czyli zainstalownie takich świateł
          w starszych autach powinno być co najmniej odliczane od podatku.
          A jak na razie to tylko dyskusja i jak słychać najgłośniejsi z dyskutantów maja
          niewiele do powiedzenia.
          303 osby to mocny argument ale ile np. umrze na raka z tytułu zwiekszenia
          emisji spalin o ~2% (ta cyfra jest bardzo prawdopodobna) itd ... Kazdy kij ma
          dwa końce a jak ktoś chce nim wywijać musi o tym pamietać.

          • Gość: fragi Będziemy jeździć na światłach ! IP: *.zebyd.com.pl 18.05.06, 12:23
            Tak jak wozimy niepotrzebne gasnice, kamizelki, przypinamy przyczepki linkami,
            montujemy przeciwmgielne tylne itd. Skoro absurd stanie się obowiązującym
            prawem to będziemy go przestrzegać i wzrastać w nas będzie przekonanie o
            bzdurności i nieżyciowości przepisów, zmaleje zaufanie do prawa. Może coś
            wymyślimy aby obejść ten debilny przepis np. połączenie szeregowe reflektorów i
            tyle. Oczywiście będziemy biedniejsi i mieli bardziej zniszczone środowisko.
            Ale skoro większość tak chce.
            • jane14 Re: Będziemy jeździć na światłach ! 18.05.06, 12:48
              No właśnie takim szczytem debilizmu sa gaśnice. Nie użyłem swojej jeszce nigdy
              i pewnie nie użyje po tym jak kiedyś widziałem gościa który usiłował zgasić
              swego "malucha" zamiast rzucić wszystko w cholere i wiać, sam się dość
              dotkliwie poparzył a skutek jego akcji żaden. No ale za to co roku trzeba dać
              dychę za aktualizacje nalepki na gaśnicy i trochę "bezrobotnych" z tego żyje.
              • emes-nju Re: Będziemy jeździć na światłach ! 18.05.06, 14:00
                jane14 napisała:

                > No właśnie takim szczytem debilizmu sa gaśnice


                Nie! Kiedys zgasilem dosc intensywnie palacego sie Poloneza. Jechal przede mna i zaczal dymic. Jego kierowca zatrzymal sie, wywalil rodzine, chwycil gasnice i prawie nie otwierajac maski, zaczal gasic pozar. W tym momencie bylem juz obok niego i gdy jemu gasnica sie skonczyla, uzylem swojej. Nauczony tym doswiadczeniem (i niestety brakiem wiary w pomocna dlon bliznich...) woze w aucie dwie gasnice (praktyczniejsze od jednej duzej) i nigdy nie ignoruje oparow spod maski lub tylko podejrzanych smrodkow. Niewielki pozar da sie zgasic 1-2 gasnicami (a nawet jak sie nie da, przytlumienie ognia daje wiecej czasu na ewakuacje). Trzeba tylko wiedziec jak - kilka razy widzialem jasne plomienie wystrzelajace spod otwartej na osciez maski.
            • emes-nju Re: Będziemy jeździć na światłach ! 18.05.06, 14:33
              Gasnice sa calkowicie zbedne. Zapali sie pompka od spryskiwacza, spali sie cale auto. Nic, to! Kupi sie nowe :-P Jak przy okazji splona dzieci, tez zaden problem - produkcja nowych jest taka przyjemna :-P

              Kamizelki sa zbedne. Jak w nocy zlapiesz gume, nie uda ci sie zjechac dostatecznie daleko na pobocze i zostaniesz potracony przez kogos, kto cie nie zauwazyl, zaden problem. On byl slepy wiec nie powinien jezdzic samochodem! Racja! On byl slepy, ale ty jestes martwy :-P

              Przypinanie przyczepek linka jest kompletnym absurdem! Jak przyczepka spadnie z haka i odjedzie w krajobraz, bo ktos nieprawidlowo zapial zaczep, nic sie nie stanie, bo przeciez nie wolno nieprawidlowo zapinac zaczepow! Do tego sciaganie przyczepki z pola daje czlowiekowi szanse na troche ruchu na swiezym powietrzu.

              Lampy przeciwmgielne tez sa do niczego. Ludzie ich naduzywaja. I do tego mgla gesta na tyle, zeby ich uzycie bylo niezbedne jest bardzo rzadko. Absurd.
          • stefan4 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 13:25
            jane14:
            > 303 osby to mocny argument ale ile np. umrze na raka z tytułu zwiekszenia
            > emisji spalin o ~2% (ta cyfra jest bardzo prawdopodobna) itd ...

            Możnaby skompensować te 2% przez obowiązkowe montowanie ograniczników dynamizmu
            jazdy. Kto mocniej depnie gaz, temu włączy się w kabinie syrena ostrzegawcza i
            na desce rozdzielczej zamiga czerwona lampa. Jeśli to będzie w związku z
            wyprzedzaniem ciężarówki na drodze, to jakoś wytrzyma te kilkanaście sekund
            rwetesu; ale jeśli by chciał w jeździe miejskiej stale stosować wielkie
            przyspieszenia, to szybko ogłuchnie. A kierowcy spokojni wyprodukują mniej spalin.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • jane14 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 14:20
              Bardziej realne jest podniesienie ceny benzyny. Jest to bardzo niepopularny
              sposób ale skuteczny. Zauważyłem ze nateżenie ruchu spadło po ostatnich
              podwyżkach i długośc korków zmniejszyła się o jakieś 500m/15km mojej drogi do
              pracy. Pisząc o tej emisji spalin mam pewne obawy czy aby nie zostanie to
              wykorzystane przeciwko mnie.
              • emes-nju Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 14:49
                Podniesienie ceny paliw odbija sie na calej gospodarce. To nie jest rozwiazanie. Co komu z oczyszczenia powietrza, jezeli w wyniku inflacji i recesji straci prace?
          • emes-nju Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 13:42
            jane14 napisała:

            > Nie chcę polemizowac z tym czy i na ile taka jazda poprawia bezpieczeństwo
            > oraz czy ewentualnie zagraża innym. Wydaje sie że jednak nie szkodzi a fakt
            > ze unormowanie tego czyli "albo wszyscy, albo nikt" jest konieczne.


            I to bardzo mi sie podoba. Jestem tego samego zdania.


            > 303 osby to mocny argument ale ile np. umrze na raka z tytułu zwiekszenia
            > emisji spalin o ~2% (ta cyfra jest bardzo prawdopodobna) itd ... Kazdy kij ma
            > dwa końce a jak ktoś chce nim wywijać musi o tym pamietać.


            Kazdy kij ma dwa konce... Pare dni temu jechalem samochodem wyposazonym w komputer. Co ciekawego zauwazylem? Otoz jazda z predkosciami 20-30 km/h w gestym ruchu powoduje chwilowe spalanie na poziomie 10-12 l/100 km! To ze dwa razy wiecej niz przy spokojnej jezdzie 60-80 km/h! Powodem jest chyba to, ze stopa na gazie zawsze wykonuje niewielkie ruchy (chocby od wybojow) - na 2 biegu przklada sie to na paliwozerne proby przyspieszenia, a na 4-5 jest praktycznie nieodczuwalne. Do czego zmierzam? Zapalenie swiatel ma powodowac do 10% wieksze zuzycie paliwa (skad te dane? Moze dla auta z slinikiem od kosiarki - dla normalnych aut z motorami rzedu 80-100 KM na pewno wyjdzie mniej! Podane przez Ciebie 2% jest realne), ale jazda w zbyt gestym ruchu zwieksza spozycie paliwa o 100%. Jazda z wlaczonym radiem, wlaczona dmuchawa (wlacznie z niezaleznym od nas wentylatorem chlodnicy), wlaczona klima tez zwieksza zuzycie paliwa. W tym kontekscie wlaczenia swiatel jest dosc malo odczuwalne. Dla ekologii (i umierajacych na raka!) wiecej zrobi jedna rozladowujaca korki droga, niz niezapalenie swiatel przez samochody. Tak to widze.
            • jane14 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 14:09
              No niestety nie ma szans aby w dajacej się przewidzieć przyszłości dało się
              jechać do np. pracy spokojnie 60-80 km/h. Natomiast da się jechać na światłach
              dziennych.
            • stefan4 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 18.05.06, 14:24
              emes-nju:
              > jazda z predkosciami 20-30 km/h w gestym ruchu powoduje chwilowe spalanie na
              > poziomie 10-12 l/100 km! To ze dwa razy wiecej niz przy spokojnej jezdzie
              > 60-80 km/h! Powodem jest chyba to, ze stopa na gazie zawsze wykonuje
              > niewielkie ruchy (chocby od wybojow)

              Skutki takiego mimowolnego drgania stopy dałoby się łatwo wyeliminować. Choćby
              tak, jak się kompensuje wahania napięcia na wejściu do urządzeń elektronicznych.

              Ja myślę, że powód jest inny. Po prostu silnik coś tam żre za samo to, że
              działa, nawet jeśli nie wykonuje żadnej użytecznej pracy. Jeśli jedziesz
              powoli, to to stałe zużycie rozkłada Ci się na małą liczbę przejechanych
              kilometrów, więc wygląda na duże.

              Konstrukcja śmierdziucha jest taka, żeby działał optymalnie przy jakichś 70-90
              km/h.

              emes-nju:
              > Dla ekologii (i umierajacych na raka!) wiecej zrobi jedna rozladowujaca korki
              > droga, niz niezapalenie swiatel przez samochody.

              Niezapalanie świateł to oczywiście bzdura. Ale ja mam jeszcze inną radę dla
              ekologii i umierających na raka. Jak już wybudujemy Twoją rozładowującą drogę,
              potem zbudujemy jeszcze jedną przeciwko korkom tworzącym się na tej
              rozładowującej, następnie jeszcze objazd tej przeciwkorkowej, aż już nie będzie
              gdzie budować, to i tak realna prędkość blachosmrodów w miastach spadnie do
              20-30. Czasy wielkich prędkości na drogach publicznych motoryzacja ma już dawno
              za sobą. Wobec tego ekologia i umierający na raka powinni naciskać na
              producentów tych archaicznych pokrak, żeby je optymalizować na realnie stosowane
              prędkości 20-30 a nie na niebawem już całkiem abstrakcyjne 70-90.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • jane14 Przyszłość motoryzacji .. 18.05.06, 14:38
                ... raczej bedzie zmierzać w kierunku ograniczania predkości w miastach ale
                przynajmniej w Polsce prędkości za miastem powinny rosnąć. W tej sytuacji jeden
                pojazd do jazdy i tu i tu bedzie prawdopodobnie bardzo trudny do
                skonstruowania. Ale może małe i tanie elektryczne toczydełka ...
                Niekiedy sam zastanawiam się czy nie kupic jakiegoś meleksa na jazdę do pracy.

              • emes-nju Do Stefana i Jane 18.05.06, 14:44
                Tym co napisalem chcialem tylko unaocznic jak ekoterroryzm falszuje rzeczywistosc.

                Swiatel swiecic nie wolno, bo ilus tam ludzi umrze na raka, ale nikomu nie przeszkadzaja korki, klimatyzacje, radia samochodowe o ilosci glosnikow i mocy pozwalajacej naglosnic maly stadion itp. itd. To jest bez sensu!

                Nie postuluje zalewania swiata betonem w celu zapewnienia miejsca dla samochodow, ale nie gonmy w pietke. Aut jest coraz wiecej, potrzebne bedzie coraz wiecej drog - zrobienie tych drog w odpowiedni sposob da wiecej przyrodzie niz zabierze. Tyle.

                I na sam koniec. Wspolczesne samochody osobowe, te spelniajace najwyzsze normy EURO, w niektorych miejscach spelniaja niemal role filtrow powietrza :-) Powietrze przez nie zasysane jest brudniejsze niz wydmuchiwane spaliny. Niestety najbrudniejszy jest ciezki transport - z napedzanym dieslami transportem publicznym na czele :-(
                • jane14 Re: Do Stefana i Jane 18.05.06, 14:52
                  Nie podoba mi sie słowo ekoterroryzm. Nie czuję się terrorystom.
                  Fakt auta dziś sa lepsze (poloneza można poczuć czasem szybciej niż go
                  zobaczysz) ale też jest ich nieporównywalnie wiecej. Coś z tym trzeba zrobić.
                  • emes-nju Re: Do Stefana i Jane 18.05.06, 15:24
                    Ekoterroryzm jest i ma sie swietnie. Ty, ja czy inni jestesmy raczej ofiarami ekoterroyzmu wykonujac (lub przyzwalajac) dzialania nieracjonalne za to "nosne" ekologicznie.

                    Prosty przyklad. Elektrownie wiatrowe zabijaja ptaki, zwiekszaja lokalne wiatry i podnosza lokalne temperatury. Ale wiatraki sa ekologiczne! Elektrownie wodne hamuja migracje ryb i powoduja wymieranie rzeki ponad zapora. Do tego niesplywajacy martwy material biologiczny, zalegajac na dnie zbiornika, wytwarza wiecej, szalenie "cieplarnianego", metanu na 1 MW energii "z wody" niz klasyczna elektrownia weglowa emituje (mniej szkodliwego) CO2. A jedyne faktycznie ekologiczne elektrownie, jakimi sa NOWOCZESNE silownie jadrowe sa przez ekoterrorystow blokowane jako nieekologiczne. Hm... moze dlatego, ze jak swiat przestawi sie na energetyke jadrowa, straca solidne zrodlo utrzymania...?

                    Przenoszac ekoterroryzm na samochody, przyjrzyjmy sie auto hybrydowym. Sa szalenie skomplikowane wiec na ich produkcje trzeba uzyc mase energii i surowcow. Ich baterie trzeba wymieniac co jakies 8 lat co jest nie tylko drogie, ale wymaga rowniez energochlonnej utylizacji. A jak hybryda dokona zywota, to jej utylizacja jest bez porownania trudniejsza i bardziej energochlonna niz klasycznego auta. Zeby wbic szpile do konca - hybrydy tylko na papierze pala dwa razy mniej niz klasyczne samochody. Faktycznie, bo skads energia musi pochodzic (!), pala niewiele mniej niz ich odpowiedniki - zapewne rowniez dlatego, ze sa po prostu ciezkie. Cena auta tez ma przelozenie na ekologie. Wiekszosc ludzi nie zarabia tyle, zeby pojsc do salonu i kupic drogie (hybrydy tanie nie sa i raczej nie beda) auto z kieszonkowego. Wielu ludzi musi np. brac dodatkowe prace (czy nadgodziny), wykonywane po pracy zasadniczej. Po zmroku swieca swiatlo...

                    Cos z tym trzeba zrobic, ale trzeba to robic z glowa, zamiast dac sie oglupiac tym, ktorzy z naszego oglupienia niezle zyja. Greenpeace dysponuje poteznymi srodkami zdobytymi dzieki profesjonalnemu straszeniu ludzi. Oczywiscie wiele ich dzialan jest jak najbardziej slusznych i wartych poparcia. Bardzo czesto jednak organizacje ekologiczne podejmuja sie dzialan watpliwych. Pierwsze moje watpliwosci budzi zawsze wymuszanie placenia odszkodowan za np. wyciecie lasu pod droge. Hm... A kto te odszkodowanie dostaje? Las? A jaki ma numer konta? Odszkodowanie dostaje organizacja, ktora najskuteczniej gardlowala! Jak nastapi przeplyw gotowki, nieekologiczny projekt jest natychmiast postrzegany w nowym swietle...
                    • stefan4 Re: Do Stefana i Jane 18.05.06, 16:30
                      emes-nju:
                      > Ekoterroryzm jest i ma sie swietnie.

                      Pewnie. Ludzkość jest różnorodna i skomplikowana, więc dla prawie dowolnego X
                      istnieje jakiś rodzaj X-terroryzmu. Ale warto znać miarę dotkliwości tych
                      różnych terroryzmów. Wszelkie fromy ekoterroryzmu razem wzięte to mały neptek
                      przy moto-terroryzmie na który choruje świat. Ekoterrorysta może Cię wkurzyć,
                      ale nie zabije Cię tak szybko, bezwzględnie i bez wyrzutów sumienia, jak te
                      miliony spalinowych przedłużaczy członków oraz wymuszane przez nie miliony ton
                      betonu i asfaltu.

                      emes-nju:
                      > Elektrownie wiatrowe zabijaja ptaki, zwiekszaja lokalne wiatry i podnosza
                      > lokalne temperatury.

                      Z zabijaniem ptaków to zgoda, potrzebne są osłony a to podraża inwestycję.
                      Argumentu o temperaturze nie rozumiem
                      • emes-nju Re: Do Stefana i Jane 18.05.06, 16:47
                        Nie wiem dlaczego wentylatory powoduja zwiekszanie temperatury i sily wiatru. Byc moze wynika to z tego, ze odbieranie energii wiatrowi zakloca swobode wyrownywania cisnien pomiedzy wyzem i nizem?

                        Ilosc metanu emitowanego do atmosfery da sie zmierzyc lub tylko oszacowac. Nie przesadzajmy.

                        Moja wiedza na temat ekoterroryzmu znacznie wzrosla po przeczytaniu kilku artykulow w prasie. Przedtem moje watpliwosci budzilo tylko to, ze duza czesc ekologow traci zainteresowanie tematem po wniesieniu przez szkodnika ekologicznego oplaty. I nie pisz mi, ze kasa plynie na konto lokalnego lesnictwa. Obawiam sie, ze lokalne lesnictwo nie moze przyjac tych pieniedzy - no bo i z jakiego tytulu? Pieniadze plyna na konto organizacji ekologicznej. W koncu z czegos zyja... W koncu Greenpeace za cos kupuje statki, motorowki, samochody (ich nieekologicznosc jakos im nie przeszkadza...), utrzymuje biura, oplaca koszty poniesione przez (nawet) woluntariuszy. Oczywiscie organizacje ekologiczne czesc pieniedzy przeznaczaja na dzialania ekologiczne. Ale duza czesc pieniedzy spozytkowywana jest "prywatnie". Logika zatem nakazuje dojsc do wniosku, ze im bardziej nastraszy sie ludzi widmem katastrofy, tym wiecej kasy sie sciagnie.

                        Nie jestem wrogiem ekologii. Absolutnie. Ale ekoterroryzm z ekologii ma tylko eko w nazwie!
                        • jane14 Re: Do Stefana i Jane 18.05.06, 17:22
                          Fakt że rózni ludzie używają róznych haseł i sztandarów do własnych interesów
                          jeszcze nie oznacza że te hasła i sztandary sa warte tyle ile ich uzytkownicy.
                          Wieć słusznie Stefan uważa, że ludzie są rózni.
                          Wdawanie się w szczególy co , gdzie kiedy i za ile nie doprowadzi nas do
                          niczego. Natomiast dyskusja jak rozwiazać problem najniższym kosztem,
                          bezwzgledu na to kto poniesie te koszty ma sens zawsze. Niektore tzw
                          proekologiczne posunięcia były chybione to fakt ale np. trudno znaleść ekologa
                          który dziś popiera budowę zapór. Predzej znajdziesz takiego co chce je
                          rozwalać. No cóż błądzić rzecz ludzka.
                          • emes-nju Re: Do Stefana i Jane 18.05.06, 17:33
                            jane14 napisała:

                            > No cóż błądzić rzecz ludzka.


                            Dlatego trzeba miec oczy szeroko otwarte i nie sluchac tych, ktorym nasze zabladzenie jest na reke.
                            • jane14 Re: Do Stefana i Jane 19.05.06, 08:23
                              emes-nju :

                              >...trzeba miec oczy szeroko otwarte i nie sluchac tych, ktorym nasze
                              zabladzenie jest na reke.

                              Świeta prawda !
                              Dlatego ja bym wolał aby pan Komendant wypowiedział sie w temacie w którym
                              jest, a przymnajmniej powinien być biegły i podał ileż to wypadków w ubiegłym
                              roku spowodowanych było bezpośrednio czy pośrednio brakiem oświetlenia pojazdu.
                              Chciałby aby zamiast informacji ile to zapłacę za jazdę bez świateł była
                              informacja ile zapłacili kierowcy za żle ustawione swiatła lub za ich
                              nieużywanie w warunkach złej widoczności.
                              Tymczasem on chce mnie przekonać, że ładowarka komórki pobiera ponad 10A prądu
                              zapominając (a może nie !) że jeśli nawet to pracuje czasami a nie bez przerwy.
                              W tej sytuacji bardziej trafia do mnie argumentacja ekologów, bo że auto pali
                              wiecej to wiem i że drzewa usychają przy drogach o dużym nateżeniu ruchu to też
                              widzę.
                              • emes-nju Re: Do Stefana i Jane 19.05.06, 09:25
                                jane14 napisała:

                                > emes-nju :
                                >
                                > >...trzeba miec oczy szeroko otwarte i nie sluchac tych, ktorym nasze
                                > zabladzenie jest na reke.
                                >
                                > Świeta prawda !
                                > Dlatego ja bym wolał aby pan Komendant wypowiedział sie w temacie w którym
                                > jest, a przymnajmniej powinien być biegły i podał ileż to wypadków w ubiegłym
                                > roku spowodowanych było bezpośrednio czy pośrednio brakiem oświetlenia
                                > pojazdu.


                                Pare dni temu widzialem w "Karambolu" wypadek, ktory doskonale bedzie pasowal do statystyki Pana Komendanta :-)

                                Z podporzadkowanej wyjechal sobie Polonez, w ktorym zaparkowal Peugeot jadacy glowna. Kierowca Poloneza zeznawal, ze slonce bylo bardzo nisko i po prostu nie zauwazyl jadego dokladnie ze strony slonca auta. Winny byl oczywiscie kierowca Poloneza, ale chyba nie poprawia to humorkow pana z Peuegota i wlasciciela posesji, ktorej plot Polonez przesunal. Oczywscie pan z Poloneza, nic nie widzac, absolutnie nie powinien jechac! Powinien wysiasc, sprawdzic czy moze jechac, a potem wsiasc i ruszyc (oczywiscie pakujac sie pod kogos, kto pojawil sie na drodze w czasie kiedy kierowca Poloneza szedl do auta :-P ). Drugim realnym rozwiazaniem byloby, zeby kierowca Poloneza ucial sobie drzemke do zachodu slonca... A trzecim rozwiazaniem byloby zapalenie swiatel przez kierowce Peuegota. Tylko tyle. Nie daloby to stuprocentowej gwarancji unikniecia wypadku, ale daloby SZANSE oslepionemu kierowcy Poloneza.

                                To pierwszy znany mi przypadek do kolekcji Pana Komendanta. Kto da wiecej?
                                • jane14 Paluszek i głowka + słońce 19.05.06, 10:11
                                  Wolałbym żeby w takich przypadkach wypowiedział się o przyczynie chociaż
                                  policjant będący na miejscu i potwierdzajacy że faktycznie doszło do
                                  oslepienia. Historie które opowiadaja kierowcy by usprawiedliwić swoją wine
                                  gdyby brać poważnie należałoby wyposażać auta w radary i systemy wczesnego
                                  ostrzegania, a przedewszzystkiem w system wykrywania aktywnosci fal mózgowych,
                                  który po zaniku tychże unieruchomił by pojazd lub przynajmniej włączył światła
                                  awaryjne. Oczywiscie nie kwestionuje, że tego wypadku można było uniknąć
                                  włączajac światła. Ale tez inne działania kierowcy niekoniecznie wysiadanie
                                  mogłyby im zapobiec. Auta nie pojawiają sie nagle to tylko czasem my zbyt póżno
                                  je zauważamy.
                                  PS Nie tak dawno widziałem dość niestety poważny wypadek na skrzyżowaniu gdzie
                                  kierowca twierdził że oślepiony słońcem nie widział czerwonego światła. Tylko
                                  dlaczego wjechał skoro nie mógł widzieć tez zielonego ? A że wjechał i to dość
                                  szybko i pewnie to widziałem, mimo "oślepiającego" słońca.
                                  • emes-nju Re: Paluszek i głowka + słońce 19.05.06, 10:43
                                    jane14 napisała:

                                    > Wolałbym żeby w takich przypadkach wypowiedział się o przyczynie chociaż
                                    > policjant będący na miejscu i potwierdzajacy że faktycznie doszło do
                                    > oslepienia.


                                    Policjant zawsze wybierze najprostsze wyjasnienie, zeby nie pierd... sie z raportem. Zeby udowodnic oslepienie nalezaloby zrobic wizje lokalna (nastepnego dnia, bo policja przyjechala juz po zachodzie slonca), co wobec braku ofiar i ewidentnej winy kierowcy Poloneza byloby kompletnie bez sensu.


                                    > Historie które opowiadaja kierowcy by usprawiedliwić swoją wine
                                    > gdyby brać poważnie należałoby wyposażać auta w radary i systemy wczesnego
                                    > ostrzegania, a przedewszzystkiem w system wykrywania aktywnosci fal
                                    > mózgowych, który po zaniku tychże unieruchomił by pojazd lub przynajmniej
                                    > włączył światła awaryjne.


                                    Mysle, ze kierowca Poloneza doskonale zdawal sobie sprawe z tego, ze tlumaczenia sie sloncem nie zdejmuje z niego winy. Szukanie wymowek ma moze sens jezeli da sie cos namacic - tu nie zachodzila taka sutuacja.

                                    Jestem natomiast ABSOLUTNIE pewien, ze NIKT nie wyjechalby z podporzadkowanej pod jadacy szybko samochod (Peugeot 205 jechal dostatecznie szybko, zeby wypchnac z jezdni znacznie ciezszego do siebie Poloneza!) bo ma takie widzimusie. Pan z Poloneza opisujac wypadek usprawiedliwial sie przed soba, a nie przed policja - takie rzeczy (kazdy wypadek to trauma) trzeba zracjonalizowac.


                                    > Oczywiscie nie kwestionuje, że tego wypadku można było uniknąć
                                    > włączajac światła. Ale tez inne działania kierowcy niekoniecznie wysiadanie
                                    > mogłyby im zapobiec. Auta nie pojawiają sie nagle to tylko czasem my zbyt
                                    > póżno je zauważamy.


                                    Otoz samochody pojawiaja sie nagle. Jadacy z PRZEPISOWA predkoscia przejezdza male skrzyzowanie w ciagu mniej niz 1 (slownie jednej) sekundy. Wedlug mnie to jest NAGLE, ktore moze spowodowac zbyt pozne dostrzezenie przeszkody, jezeli cos przeszkadza w obserwacji.


                                    > PS Nie tak dawno widziałem dość niestety poważny wypadek na skrzyżowaniu
                                    > gdzie kierowca twierdził że oślepiony słońcem nie widział czerwonego światła.
                                    > Tylko dlaczego wjechał skoro nie mógł widzieć tez zielonego ? A że wjechał i
                                    > to dość szybko i pewnie to widziałem, mimo "oślepiającego" słońca.


                                    Nigdy nie zdarzylo mi sie wjechac na skrzyzowanie jak nie widzialem sygnalizatora. Widocznie tamten pan nie mial odpowiedniego doswiadczenia - zdobyl je dosc bolesnie, ale zdobyl :-)

                                    Wez w swoich rozwazaniach pod uwage to, ze praktycznie nikt nie doprowadza do wypadku z powodu chwilowego kaprysu. Wypadki sa skutkiem zbiegu kilku okolicznosci. Wydaje mi sie, ze skoro jednym z najczestszych tlumaczen jest niedostrzezenie innego pojazdu, to rozsadnym rozwiazaniem jest poprawic te dostrzegalnosc. Bo absolutnie nie ma znaczenia czy ktos POWINEN czy tez MUSI zobaczyc. Znaczenia ma czy FAKTYCZNIE zobaczyl! A wiekszosc wypadkow miejskich wynika wlasnie z niedostrzezenia przeszkody.
                                    • jane14 Re: Paluszek i głowka + słońce 19.05.06, 11:17
                                      Oczywiście nie zamierzam zwalać winę za wypadki na kaprys kierowców. Jednak
                                      wiara w to że przekręcenie wyłącznika coś zmieni też mnie nie przekonuje. To
                                      tylko rozwiazanie techniczne, które nie usuwa (tak jak nie zrobiły tego inne
                                      znacznie skuteczniejsze rozwiazania typu choćby ABS) najsłabszego elementu
                                      pojazdu - Kierowcy!
                                      Wprost przeciwnie tego typu działania mogą i w niestety wielu przypadkach
                                      wprowadzaja nadmierną pewnośc siebie wśród kierowców. Pan z poloneza tłumaczac
                                      się, nie uniknie konsekwencji ale skutecznie mąci we własnej głowie obiektywną
                                      ocenę tego zdarzenia. W konsekwencji bedzie cytując poetę "...przed szkodą i po
                                      szkodzie głupi.."
                                      Auto może i przejeżdza skrzyżowanie w ciągu sekundy ale dojeżdza do niego
                                      znacznie dłużej. A to ze coś przeszkadza w obserwacji nie oznacza że tego nie
                                      można dostrzec, jeśli tylko poświeci się temu wiecej uwagi.

                                      PS. Oczywiście nadal jestem zwolennikiem unormowania spraw oświetlenia pojazdów
                                      w ruchu także w dzień ale z głowa i bez demagogi.
                                      • emes-nju Re: Paluszek i głowka + słońce 19.05.06, 11:45
                                        jane14 napisała:

                                        > Oczywiście nie zamierzam zwalać winę za wypadki na kaprys kierowców. Jednak
                                        > wiara w to że przekręcenie wyłącznika coś zmieni też mnie nie przekonuje. To
                                        > tylko rozwiazanie techniczne, które nie usuwa (tak jak nie zrobiły tego inne
                                        > znacznie skuteczniejsze rozwiazania typu choćby ABS) najsłabszego elementu
                                        > pojazdu - Kierowcy!


                                        Kierowca jest najbardziej zawodnym elementem samochodu. Dlatego ABS i inne teelesy sa niejako wtorne - pomoga jezeli kierowca podejmie jakis dzialanie. Nie pomoga, jezeli tego dzialania nie ma, np. z powodu niedostrzezenia przeszkody.


                                        > Wprost przeciwnie tego typu działania mogą i w niestety wielu przypadkach
                                        > wprowadzaja nadmierną pewnośc siebie wśród kierowców. Pan z poloneza
                                        > tłumaczac się, nie uniknie konsekwencji ale skutecznie mąci we własnej głowie
                                        > obiektywną ocenę tego zdarzenia. W konsekwencji bedzie cytując poetę "...
                                        > przed szkodą i po szkodzie głupi.."


                                        Strasznie teoretyzujesz. Zgodnie z tym co piszesz do wypadkow w ogole nie powinno dochodzic. Ale dochodzi... Skoro dochodzi, to znaczy, ze praktyka rozmija sie z teoria i naszymi oczekiwaniami.

                                        Wypowiedz pana z Poloneza nawet przez moment nie wydawala mi sie proba unikniecia odpowiedzialnosci. Jeszcze raz - kazdy wypadek jest trauma i kazdy czlowiek probuje sobie go zracjonalizowac. Kiedys mialem watpliwa przyjemnosc zaparkowac w samochodzie, ktory wyjechal mi w poprzek i stanal. Jechalem z mama... Podobno powiedzialem "no ladnie" - nie pamietam. Pamietam tylko "fleszowa" mysl "tylko nie w drzwi!". I znowu to mama pamietala, ze odpuscilem hamulec, zeby skierowac auto w maske przeszkody. Chwile uderzenia pamietam jako nagle zaciemnienie (lamiaca sie maska zaslonila mi widok) i widok centralnej konsoli wezowymi ruchami odjezdzajcej ode mnie w dol (razem z lamiaca sie podloga). Szok byl taki, ze zanim sprawdzilem czy mamie nic sie nie stalo, wyskoczylem z auta... W czasie wypadku wybilem palec i stluklem kolano. Poczulem to jakies dwie godziny pozniej. Pamietam tylko, ze cala droge w kabinie holownika, ktory sciagal wrak mojego auta, gadalem o tym wypadku, probujac sobie wszystko poukladac (to, ze wina nie byla moja, wcale nie poprawialo mojego stanu psychicznego!). Dokladnie tak samo zapewne gadal pan z Poloneza. I wcale mu sie nie dziwie - dostal w bok tak poteznie, ze obydwoje drzwi wmaszerowalo mu do srodka na glebokosc kilkunastu cm.


                                        > Auto może i przejeżdza skrzyżowanie w ciągu sekundy ale dojeżdza do niego
                                        > znacznie dłużej. A to ze coś przeszkadza w obserwacji nie oznacza że tego nie
                                        > można dostrzec, jeśli tylko poświeci się temu wiecej uwagi.


                                        Znowu teoretyzujesz. W tym wypadku absolutnie nie ma znaczenia kto co POWINIEN zrobic. Znaczenie ma co zrobil i dlaczego. Pan z Poloneza wyjechal z podporzadkowanej - to jest to, co zrobil. Pan z Poloneza wyjechal z podporzadkowanej bo NIE WIDZIAL jadacego glowna droga Peugeota - to wyjasnia dlaczego wyjechal. Liczy sie stan faktyczny! Teoretycznie pan z Poloneza powinien zauwazyc Peugeota. Skoro go nie zauwazyl, to w interesie kierowcy Peugeota byloby zapalenie swiatel. Nawet jezeli nie daloby to pewnosci unikniecia wypadku, zwiekszyloby szanse jego unikniecia.


                                        > PS. Oczywiście nadal jestem zwolennikiem unormowania spraw oświetlenia
                                        > pojazdów w ruchu także w dzień ale z głowa i bez demagogi.


                                        I tu sie zgadzamy :-)
                                        • jane14 Re: Paluszek i głowka + słońce 19.05.06, 12:35
                                          Kazdy wypadek ale też sytuacje potencjalnie niebezpieczne czy wypadki innych
                                          powinny nas czegoś uczyć, nie tylko orzekania o winie. Ja ma taką filozofie
                                          (może dlatego że jeszcze nie miałem wypadku?), w kazdej sytuacji nie ma 100%
                                          winy jednego kierowcy, wina jest w sądzie, na drodze jest
                                          współodpowiedzialność.
                                          Nawet jak wjedzie we mnie facet (albo baba) z 5 promilami to też bedę uważał
                                          się za głupca, że nie zauważyłem wcześniej że coś z nim nie tak.
                                          Np. nie wiem czy kierując tym peugotem włączyłbym światła, ale wiem że
                                          podjeżdzając do skrzyżowania zwolniłbym zwłaszcza nie mając widoczności na
                                          drogę poprzeczną. A gdybym miał, puściłbym tego poloneza najwyżej mrugnąwszy
                                          czy zatrąbiwszy w uznaniu jego zasług. Oczywiście powiesz ze wtedy musielibyśmy
                                          jezdzić 20/h ... może ale lepiej jechać 20/h niż stać przy wraku i podziwiać
                                          zachód słońca oczekując na policje, o innych przykrych konsekwencjach nie
                                          wspominam.
                                          Peugeot przy 50/h hamuje na ~ 15 m jeśli zdołał przesunąć poloneza który jest
                                          jakieś 300kg od niego cięższy to musiał nieżle zasuwać albo też się zagapić.
                                          Konkluzja według mnie jest taka. Dupy dali obaj Panowie a nie słońce czy brak
                                          obowiazku zapalania świateł. Ne wiem czy gdyby peugeot jechał na światłach
                                          doszłoby do wypadku czy nie natomiast nauka z tego zdarzenia jedna,
                                          pierwszeństwo przejazdu to tylko informacja nie gwarancja. Wjeżdzajac na
                                          skrzyżowanie z podporzadkowanej zachowuj się jak uczą w przedszkolu. Najpierw w
                                          lewo potem w prawo potem znów w lewo ...
                                          • emes-nju Teoria, teoria, teoria... A praktyka?! n/t 19.05.06, 12:41


                                            • jane14 20 lat i jakieś 500 kkm n/t 19.05.06, 12:43
                                              • emes-nju 18 lat. Nie wiem ile km :-) 19.05.06, 13:01
                                                W tym czasie nauczylem sie jednego (bardzo pomocna okazuje sie moja "kariera" instruktora zeglarstwa - to nauczylo mnie zaczac zwracac PILNA uwage na WLASNE bledy - i prowadzacego rejsy) - ludzie popelniaja tak glupie i czesto niewytlumaczalne bledy, ze czasem sami sa zdziwieni.

                                                KAZDY kierowca popelnia bledy - bez wyjatku. Gdzies slyszalem, ze w czasie kilkuminutowej jazdy popelnia sie ich kilka (!). Posiadajac te PRAKTYCZNA wiedze dopuszczam popelniania bledow przez innych i przez siebie. Wiem doskonale, ze raz na jakis czas "przyspie" i wiem, ze nie ma na to rady. Jakbym sie nie napinal! Jezeli moje przysniecie skonczy na hejnale jak nie zobacze, ze zapalilo sie zielone, to pol biedy. Gorzej jak skonczy sie, opisywanym przeze mnie, wyjsciem na czolowe pod szary samochod, na szarej jezdni, w szary poranek (pora ma duze znaczenie - rano zwykle jestem zombi).

                                                Wiem tez, ze oko ludzkie naprawde dobrze widzi w bardzo waskim kacie. Im dalej od tego kata, tym bardziej widzimy "katem oka". Wynika z tego, ze DOKLADNE przejrzenie niebezpiecznej strefy (np. skrzyzowania) zajac musi wiecej czasu niz REALNIE jestesmy wstanie na to poswiecic (nie moge zatrzymywac sie przed kazdym wiekszym, czy bardziej skomplikowanym skrzyzowaniem!). Wiem tez, ze mozg nie umie poradzic sobie z natlokiem informacji przy jezdzie szybszej niz szybkosc biegu. Ta wiedza sklania mnie do stwierdzenia, ze jedynie zwiekszenie kontrastu pomiedzy tlem, a innym autem daje szanse na zauwazenie tego auta przy (praktycznie nieuniknionej, bo nie wiem, w ktora strone mam patrzec, zeby zobaczyc przeszkode!) obserwacji katem oka i analizowaniu tego przez ulomny mozg, daje SZANSE na zauwazenie wiekszej ilosci przeszkod. Szanse - nie gwarancje!

                                                Dlatego jezdze samochodem na swiatlach. Dlatego, jadac na rowerze, jestem wdzieczny kazdemu, kto palac swiatla daje mi szanse na to, zebym go zauwazyl - katem oka wlasnie (!).
                                                • jane14 Każdy popełnia błedy bez wyjatku ... 19.05.06, 13:45
                                                  ... i dlatego kluczem do sukcesu jest samokontrola, która pozwala wyłapywać te
                                                  błędy i wyciagać wnioski. Jesli jest ich zadużo i sa coraz głupsze to trzeba
                                                  zwolnić, skoncentrować się bardziej, zatrzymać się i odpocząć itd. Właczenie
                                                  świateł nic nie zmieni..
                                                  Oczywiscie stosowanie oświetlenia w dzień pozwoli nam na większa bezkarność w
                                                  tych chwilach słabości i dobrze.
                                                  Ja tylko chcę zwrócić uwagę żeby nie obniżyło progu samokontroli. Bo być może
                                                  tu tkwi żródło tych argumentów o gorszym postrzeganiu pieszych czy rowerów.
                                                  Bo przecież nie w oślepieniu kierowców światłami mijania w słoneczny jasny
                                                  dzień!
                                                  A co do szarych samochodów...komu podobają się takie rózne odcienie asfaltu?
                                                  Już nie ma w salonach normalnych aut, czerownych, niebieskich, białych ...?
                                                  PS Jako zasade stosuję jazde na swiatłach w trasie, ale w miescie nie. O ile
                                                  oczywiscie mowa o pięknym słonecznym dniu a nie opadach deszcu jak np. dziś.
                                                  • emes-nju Re: Każdy popełnia błedy bez wyjatku ... 19.05.06, 14:10
                                                    jane14 napisała:

                                                    > ... i dlatego kluczem do sukcesu jest samokontrola, która pozwala wyłapywać
                                                    > te błędy i wyciagać wnioski.


                                                    Wyciagnalem. Wiedzac, ze nie jestem wstanie uniknac bledow swoich, a tym bardziej cudzych, jezdze na swiatlach. Jezeli w ciagu calej mojej kariery kierowcy pozwoli mi to uniknac czolowego zderzenia z kims, kto popelnil blad i przysnal, uwazam, ze inwestycja w minimalnie wieksze spalanie sie oplaci.


                                                    > Jesli jest ich zadużo i sa coraz głupsze to trzeba
                                                    > zwolnić, skoncentrować się bardziej, zatrzymać się i odpocząć itd. Właczenie
                                                    > świateł nic nie zmieni..


                                                    Najwiecej wypadkow zdarza sie w najblizszej okolicy domu... Czy to znaczy, ze mam robic przerwy co 500 m? Zapalenie swiatel zmieni tylko kontrast pomiedzy otoczeniem, a samochodami. Wedlug mnie to pomoze.


                                                    > Oczywiscie stosowanie oświetlenia w dzień pozwoli nam na większa bezkarność w
                                                    > tych chwilach słabości i dobrze.


                                                    chwile slabosci nie maja nic wspolnego z karnoscia czy bezkarnoscia. One po prostu sa. Co mi z tego, ze ktos, kto przypakuje mi w auto pojdzie siedziec na dlugie lata. Wole, zeby nie przypakowal!


                                                    > Ja tylko chcę zwrócić uwagę żeby nie obniżyło progu samokontroli. Bo być może
                                                    > tu tkwi żródło tych argumentów o gorszym postrzeganiu pieszych czy rowerów.
                                                    > Bo przecież nie w oślepieniu kierowców światłami mijania w słoneczny jasny
                                                    > dzień!


                                                    W moim wypadku swiecenie jest przejawem samokontroli i dokladnego analizowania swoich bledow.


                                                    > A co do szarych samochodów...komu podobają się takie rózne odcienie asfaltu?
                                                    > Już nie ma w salonach normalnych aut, czerownych, niebieskich, białych ...?


                                                    Sa. Ale sa tez ludzie, ktorzy uwielbiaja szare czy srebrne - popatrz na ulice. A skoro tacy sa, to powinni zwiekszac kontrast.


                                                    > PS Jako zasade stosuję jazde na swiatłach w trasie, ale w miescie nie. O ile
                                                    > oczywiscie mowa o pięknym słonecznym dniu a nie opadach deszcu jak np. dziś.


                                                    Albo wszedzie, albo nigdzie. W miescie jest duzy ruch, odbywajacy sie czesto z autostradowymi predkosciami. Nic na to nie poradzimy nalezy wiec, we wlasnym interesie zadbac o to, zeby miejski scigant mial wieksza szanse na zauwazenie nas.
                                                  • jane14 Logika internetowej dyskusji... 19.05.06, 14:34
                                                    czesto przeinacza właściwe intencje dyskutujących. Inego wytłumaczenia nie
                                                    widzę dla takich postów jak twój ostatni. Jeśli wierzysz że światła zabezpieczą
                                                    cię przed autostradowym ścigantem w środku miasta to nie pozostaje mi nic
                                                    innego tylko pogratulować dobrego samopoczucia i życzyć, byś go nigdy nie
                                                    spotkał ...
                                                  • emes-nju Re: Logika internetowej dyskusji... 19.05.06, 15:34
                                                    Nie zabezpiecza! Pozwola mi za to wczesniej go zobaczyc (albo w ogole zobaczyc). Pozwola takze jemu, zajetemu szybka jazda, szybciej mnie zobaczyc. Reszta w rekach jego lub moich.
                                                  • jane14 Re: Logika internetowej dyskusji... 19.05.06, 22:47
                                                    Chcesz leczyć jak i Pan Komendant skutki nie przyczyny.
                                                    Przyczyną nie jest brak oswietlenia w dzień, lecz wariacka jazda. Więc
                                                    eliminujmy wariacka jazdę, tylko do tego Pan Komendat musi nie filozofować na
                                                    temat poboru prądu przez ładowarkę tylko przejść sie po pokojach w komendie i
                                                    pogonić swoich orłów by trochę polatali a nie obrastali tłuszczykiem.
                                                    Dziwne, że twoje przeczulenie na władzę nie podpowiada Ci, że cię wpuszczaja w
                                                    maliny i to za twoje własne pieniądze (jakieś 200zł/rok).
                                                  • emes-nju Re: Logika internetowej dyskusji... 20.05.06, 12:13
                                                    jane14 napisała:

                                                    > Chcesz leczyć jak i Pan Komendant skutki nie przyczyny.
                                                    > Przyczyną nie jest brak oswietlenia w dzień, lecz wariacka jazda.


                                                    Nie. Wariacka jazda to jedno, a kraksy bo sie kogos nie zauwazylo, to drugie.
                                                    Oczywiscie tematy sie zahaczaja (szybka jazda sprzyja niezauwazaniu), ale
                                                    absolutnie nie mozna stwierdzic, ze jak bede jechal wolniej (z predkoscia
                                                    dopuszczalana w danym miejscu!), to unikne wypadku z kims, kogo nie zauwaze,
                                                    albo z kims, kto jadac rownie spokojnie, nie zauwazy mnie. Kierowca Poloneza,
                                                    na ktorego przyklad sie powolywalem, nie szalal - zeznawal, ze stanal,
                                                    spojrzal, nic nie zobaczyl i ruszyl.


                                                    > Dziwne, że twoje przeczulenie na władzę nie podpowiada Ci, że cię wpuszczaja
                                                    > w maliny i to za twoje własne pieniądze (jakieś 200zł/rok).


                                                    Pisalem juz kilka razy, ze mam swira na punkcie bezpieczenstwa. Na swiatlach
                                                    zaczalem jezdzic na poczatku lat dziewiecdziesiatych - bylo to wtedy na tyle
                                                    nietypowe, ze kiedys nawet zatrzymali mnie, bardzo uczynni, niebiescy, ktorzy
                                                    pytali czy nie jade na swiatlach przez zapomnienie :-) Bo na swiatlach to sie
                                                    prunt marnuje.

                                                    Nikt zatem nie wpuszcza mnie w maliny, bo to moja autonomiczna decyzja, podjeta
                                                    grubo przed tym, zanim ktos w ogole o tym pisal/mowil - opowiesci o skandynawii
                                                    byly bajkami o zelaznym wilku.

                                                    PS W pasach bezpieczenstwa w miescie tez zaczalem jezdzic grubo przed tym zanim
                                                    weszlo to w zycie jako przepis. Ot, mam swira i bez zalu wydaje na
                                                    jego "leczenie" nawet 200 zl/rok :-) Choc musze przyznac, ze kwota ta troche
                                                    mnie przeraza. Dzieki odpowiedniej technice jazdy ZAWSZE spalam mniej benzyny
                                                    niz wartosci katalogowe. Uznajmy zatem, ze moja oswiecona rozrzutnosc jest
                                                    skompensowana ekonomiczna technika jazdy :-)
                                                  • jane14 Re: Logika internetowej dyskusji... 20.05.06, 14:33
                                                    Mimo, że jak wspomniałem jestem za a nawet przeciw, to jednak nie jestem takim
                                                    optymistą. Poprostu dlatego ze nie tu widze zagrożenia co nie oznacza że mam
                                                    rację. Mam watpliwości i nie tylko ja czy nie jest to spychotechnika i kolejny
                                                    temat zastępczy. Na naszych drogach jest mnóstwo do zrobienia bez konieczności
                                                    kolejnych zmian w przepisach, także w dziedzinie oświetlenia pojazdów.
                                                    Powoływanie się na przykład skandynawski nie jest najlepszym argumentem bo raz,
                                                    że kultura jazdy, skuteczność policji i dyscyplina kierowców jest tam zupełnie
                                                    inna niż u nas a dwa, że tam w samo południe warunki oświetleniowe odpowiadaja
                                                    naszym wczesnym porannym czy późno popołudniowym (niskie słońce i długie
                                                    cienie). Jesli wieć mamy coś adoptować z tamtąd to moze zacznijmy od tego
                                                    pierwszego.
                                                    Jeśli rzeczywiście uratuje to życie komukolwiek, też wydam te 200 zł/rok bez
                                                    żalu, pytam tylko kto mi je odda jeśli znów nic z tego nie będzie.
                                                  • emes-nju Re: Logika internetowej dyskusji... 20.05.06, 15:05
                                                    jane14 napisała:

                                                    > Mimo, że jak wspomniałem jestem za a nawet przeciw, to jednak nie jestem
                                                    > takim optymistą.


                                                    Nie jestem optymista! Jestem strachliwy. Boje sie wypadku, ale chyba bardziej
                                                    boje czy na pytanie "czy zrobilem wszystko, zeby wypadku nie bylo", odpowiedz
                                                    nie okazalaby sie negatywna... Pisalem juz, ze po swoim wypadku dlugo
                                                    analizowalem co sie stalo. Przypuszcam, ze gdybym otrzymal sygnal, ze doszlo do
                                                    niego dlatego, ze ktos mnie nie zauwazyl, trudniej doszedlbym do siebie - bo
                                                    nie zrobilem wszystkiego. Nie zapalilem swiatel.


                                                    > Poprostu dlatego ze nie tu widze zagrożenia co nie oznacza że mam
                                                    > rację. Mam watpliwości i nie tylko ja czy nie jest to spychotechnika i
                                                    > kolejny temat zastępczy.


                                                    W moim wypadku nie - wiem, ze jezdze bezpiecznie wiec spelniam podstawowy
                                                    warunek niezbedny do unikniecia wypadku. Nigdy nie moge zagwarantowac, ze do
                                                    tego wypadku, z mojej czy tez czyjejs winy, nie dojdzie, ale nie stwarzam
                                                    zagrozenia. Wedlug mnie zapalanie przeze mnie swiatel jest dodatkowym
                                                    czynnikiem poprawiajacym bezpieczenstwo.

                                                    Sa oczywiscie ludzie, ktorzy gnajac jak szaleni zapalaja swiatla i sa
                                                    przekonani, ze to pacaneum na kaca. Ale na nich nie ma mocnych.


                                                    > Na naszych drogach jest mnóstwo do zrobienia bez konieczności
                                                    > kolejnych zmian w przepisach, także w dziedzinie oświetlenia pojazdów.


                                                    Ale to jest najprostsze i najtansze (dla panstwa) rozwiazanie. I jest nawet
                                                    niewykluczone, ze teoria mowiaca o poprawie bezpieczenstwa okaze sie
                                                    prawdziwa :-) Nie dowiemy sie, dopoki nie sprawdzimy. Faktem jest natomiast to,
                                                    ze duza czesc kierowcow jezdzi na swiatlach. Faktem tez jest to, ze mimo
                                                    wzrostu ilosci aut i kompletnej degradacji drog, spada liczba zabitych. Moze
                                                    jedno z drugim ma cos wspolnego...?


                                                    > Powoływanie się na przykład skandynawski nie jest najlepszym argumentem bo
                                                    > raz, że kultura jazdy, skuteczność policji i dyscyplina kierowców jest tam
                                                    > zupełnie inna niż u nas a dwa, że tam w samo południe warunki oświetleniowe
                                                    > odpowiadaja naszym wczesnym porannym czy późno popołudniowym (niskie słońce i
                                                    > długie cienie). Jesli wieć mamy coś adoptować z tamtąd to moze zacznijmy od
                                                    > tego pierwszego.


                                                    Wiesz. W zimie w skandynawii jest ciemno. W lecie natomiast jest prawie tak
                                                    samo jasno jak u nas - pisze oczywiscie o rejonach poludniowych. Przy okazji te
                                                    rejony sa najbardziej zurbanizowane i zmotoryzowane. Co ciekawe letnie noce w
                                                    skandynawii sa zdecydowanie jasniejsze niz u nas - w ciesninach dunskich na
                                                    przelomie czerwca i lipca spokojnie mozna czytac kolo polnocy.


                                                    > Jeśli rzeczywiście uratuje to życie komukolwiek, też wydam te 200 zł/rok bez
                                                    > żalu, pytam tylko kto mi je odda jeśli znów nic z tego nie będzie.


                                                    Nie badz taki centus. To kwota potrzebna na jedno tankowanie wiekszego auta.
                                                    Poza tym jak juz pisalem odpowiednia technika jazdy, czy tylko oproznieniem
                                                    bagaznika z wszelkiej masci przydasiow, da sie skompensowac zwiekszenie zuzycia
                                                    paliwa z tytulu zapalenia swiatel.
                                                  • jane14 Sztuka wydawania pieniędzy... 20.05.06, 23:20
                                                    nie polega na wydawaniu ich na niepewne przedsięwzięcia. 200 zł w twoim czy
                                                    moim portfelu oznacza jakieś 1,5 do 2,5 miliardów w skali kraju. To np 10 razy
                                                    więcej niż osławione becikowe nawet gdyby nadszedł wyz demograficzny. Dlaczego
                                                    więc nie wywołuje tyle emocji?
                                                    Czy te pieniądze nie mozna wydać z większym pożytkiem, niż nabijając kasę
                                                    koncernom paliwowym i zatruwając przy okazji powietrze. Czy użyte inaczej (np.
                                                    na system ratownictwa) nie uratują wiecej ludzi. ?
                                                    A sama zasadność używania świateł, jednak chcesz czy nie, budzi wątpliwości.
                                                    Jak na razie kraje z obowiązkiem jazdy na światłach sa w mniejszości i wiele z
                                                    tych "ciemnych" choć bogatsze od nas nie spieszą się z jego wprowadzaniem.
                                                  • emes-nju Re: Sztuka wydawania pieniędzy... 21.05.06, 14:25
                                                    jane14 napisała:

                                                    > nie polega na wydawaniu ich na niepewne przedsięwzięcia.


                                                    Kto nie ryzykuje, ten nie jedzie. Nie ma fizycznej mozliwosci przeprowadzenia
                                                    badania teoretycznego - trzeba nakazac palenie swiatel, zeby jednoznacznie moc
                                                    stwierdzic czy to jakos wplywa na bezpieczenstwo. Najsmutniejsze jest to, ze
                                                    powolywanie sie na przyklady panstw z ROZWINIETA siecia drogowa jest troche bez
                                                    sensu - u nas dominuja drogi z zalozenia kolizyjne, w normalnym swiecie do
                                                    szybkiego trasportu sluza drogi bezkolizyjne. Nie wchodze w dyskusje czy nalezy
                                                    jezdzic szybko, czy powoli. Znasz moje zdanie - nalezy jezdzic maksymalnie
                                                    szybko przy zachowaniu ROZSADNEGO kompromisu pomiedzy predkoscia, a
                                                    bezpieczenstwem. Nie da sie spowolnic ruchu do bezpiecznych (prawie zawsze) 40
                                                    km/h bo cofnie nas to cywilizacyjnie do XIX w. i kolei zelaznej. Skoro nie ma
                                                    szans na budowe bezpiecznych drog do szybkiej jazdy, nalezy, wedlug mnie,
                                                    poprawic dostrzegalnosc zagrozen. Czym innym jest bowiem niezauwazenie jakiegos
                                                    auta w czasie wyprzedzania na autostradzie, a czym innym niedostrzezenie
                                                    samochodu w czasie przejezdzanie przez skrzyzowanie.


                                                    > Jak na razie kraje z obowiązkiem jazdy na światłach sa w mniejszości i wiele z
                                                    > tych "ciemnych" choć bogatsze od nas nie spieszą się z jego wprowadzaniem.


                                                    Te kraje maja szybkie i bezpieczne drogi bezkolizyjne sluzace do transportu na
                                                    duze odleglosci. My mamy, to co mamy... Musimy probowac radzic sobie inaczej,
                                                    bo inna jest sytuacja.
                                                  • jane14 Re: Sztuka wydawania pieniędzy... 21.05.06, 22:51
                                                    Nie jest tak do końca bo przecież w tych 13 krajach gdzie światła obowiązują
                                                    mozna już pewne wnioski wyciągać. Z tego co wiem po okresie hura optymizmu
                                                    wszędzie przyszło pewne rozczarowanie, także u nas wprowadzenie obowiąkowych
                                                    świateł w okresie zimowym nie przyniosło jakiejś jednoznacznej poprawy.
                                                    Fakt jeździ się bardziej komfortowo. Ale ja przynajmniej nie odczuwam jakiejś
                                                    poprawy bezpieczeństwa. Nadal znacznie częściej zaskakuje mnie na drodze czyjś
                                                    nieprzemyślany manewr niż niedostrzeżenie go na czas.
                                                    No i czemu u unas musi byc na odwrót. W tych innych krajach najpierw były
                                                    kiepskie samochody potem drogi potem lepsze samochodzy potem lepsze drogi itd a
                                                    na koniec i to w nielicznych światła.
                                                    U nas jak zwykle od d..py strony. Najpierw dostaliśmy dobre samochody a dróg
                                                    jak nie było tak nie ma. Za to palimy coraz więcej światła.
                                                    PS Do tej pory stosowałem zasadę jak ubieram okulary przeciwsłoneczne to gasze
                                                    światła i na odwrót a teraz co ? trochę głupio tak w okularach i ze światłami.
                                                  • stefan4 Re: Sztuka wydawania pieniędzy... 21.05.06, 23:54
                                                    jane14:
                                                    > PS Do tej pory stosowałem zasadę jak ubieram okulary przeciwsłoneczne to gasze
                                                    > światła i na odwrót

                                                    Jeśli masz silne słońce w plecy, to świat przed Tobą jest rozjarzony, wszystko
                                                    świetnie widzisz i chętnie sięgasz po okulary słoneczne. Ale nadjeżdżający z
                                                    przeciwka mają słońce w oczy a przed maską niewyraźne cienie przemykające po
                                                    drodze. Lepiej zapal wtedy światła mimo tych okularów, to im pomożesz.

                                                    - Stefan

                                                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                                                  • jane14 Re: Sztuka wydawania pieniędzy... 22.05.06, 07:48
                                                    stefan4 napisał:
                                                    > Jeśli masz silne słońce w plecy, to świat przed Tobą jest rozjarzony, wszystko
                                                    > świetnie widzisz i chętnie sięgasz po okulary słoneczne.

                                                    W moim przypadku jest dokładnie odwrotnie.
                                                    Do auta używam okularów polaryzacyjnych, nie jakiś wyszukanych cudeniek tylko
                                                    za 30 zł kupione w sklepie wędkarskim. Może dlatego że nie mają w
                                                    nazwie "samochodowe" są takie tanie a dobre. Znakomicie eliminują odblask
                                                    asfaltu jak i wszelkie refleksy i odbicia z własnej szyby. Mozna w nich jechać
                                                    bez zmęczenia oczu, nawet mając słońce w twarz.
                                                    Jak mam słońce w plecy, świat jest tak piękny (jak napisałeś "rozjarzony") że
                                                    zaciemnianie go okularami jest zbrodnią przeciw memu poczuciu estetyki.

                                                    > Ale nadjeżdżający z przeciwka mają słońce w oczy a przed maską niewyraźne
                                                    cienie przemykające po drodze.

                                                    Pewnie znów wyjdzie na to że jestem nietypowy ale w takiej sytuacji jestem w
                                                    każdy powszedni słoneczny dzionek gdy "wesolutki" jak skowronek zmierzam do
                                                    pracy w kierunku wschodnim. Wierz lub nie ale czy auto oswietlone czy nie widać
                                                    je bardzo dobrze. Odbite od szyb, dachów, masek samochodowych promienie słońca
                                                    sa tak silne że swiatła wygladają przy nich jak marne iskierki w świetle
                                                    jupiterów. Cóż bowiem znaczą nasz skromne waty wobec terrawatów słoneczka ?
                                                    W takim oświetleniu może być problem z podaniem np. jakiego koloru jest auto
                                                    ale nie z zauwarzeniem jego sylwetki.
                                                    PS Nie obawiaj się o rowerzystów. Uważam ich za wymierający, niestety, a więc
                                                    wymagający szczególnej troski (w dobrym tego słowa znaczeniu) i ochrony
                                                    gatunek, wiec o ile znów jakiś nie bedzie jak ostatnio wyprzedzał mnie z prawej
                                                    przy krawęzniku, gdy ja skręcam w prawo to jest duża szansa że żadnego nie
                                                    potrące.
                                                  • stefan4 Re: Sztuka wydawania pieniędzy... 22.05.06, 08:51
                                                    jane14:
                                                    > Pewnie znów wyjdzie na to że jestem nietypowy ale w takiej sytuacji jestem w
                                                    > każdy powszedni słoneczny dzionek gdy "wesolutki" jak skowronek zmierzam do
                                                    > pracy w kierunku wschodnim. Wierz lub nie ale czy auto oswietlone czy nie
                                                    > widać je bardzo dobrze. Odbite od szyb, dachów, masek samochodowych promienie
                                                    > słońca sa tak silne że swiatła wygladają przy nich jak marne iskierki w
                                                    > świetle jupiterów.

                                                    No to jesteś nietypowy, może przez te Twoje magiczne okulary. Jak jedziesz pod
                                                    słońce, to promieni odbitych od szyb samochodów z przeciwka nie widzisz, bo te
                                                    samochody sa między słońcem a Tobą, więc odbijają we wszystkich kierunkach z
                                                    wyjątkiem Twojego. Oczywiście możesz widzieć jakieś refleksy, promienie
                                                    ślizgające się po karoserii
                                                  • jane14 Bije się w piersi, jestem nietypowy!!! 22.05.06, 09:52
                                                    Nie wiem też czemu ale jakoś obracam sie też wśród ludzi nietypowych. Moja
                                                    nietypowość polega na tym że nie wierzę w cudowne przekrecenia wyłacznika, za
                                                    to wierzę w siebie i potrafię oceniać także krytycznie swoje zdolności. Może
                                                    przesadzam ale gdybym miał problemy z dostrzeganiem aut chyba złożyłbym prawo
                                                    jazdy w szufladzie.
                                                    Nie mam cudownych okularów, za to miewam przy długiej jeździe w słoneczne dni
                                                    bóle głowy zwiazane z mrużeniem oczu i te które wybrałem to eliminują a nie
                                                    zrobiły tego inne z przymiotnikiem "samochodowe". Np odbicie słońca od asfaltu,
                                                    tu efekt polaryzacji eliminuje to prawie w 100%. A bywa że światła niewiele tu
                                                    pomagają. Jesli masz podobny problem spróbuj. Po to o tym napisałem nie po to
                                                    by by postulować obowiązek jazdy w okularach.
                                                    To też jeden z objawów mojej nietypowości, każdy niech w ramach tego co moze
                                                    robi to co uważa że mu pomaga. Nie musi odrazu innych którzy uważaja inaczej
                                                    odsądzać od czci i wiary. Kto chce niech jeździ na światłach kto nie chce a nie
                                                    musi (przynajmniej na razie) niech nie jeździ. Naszym obowiązkiem jest
                                                    dostrzegać i tych i tych. Jeśli nie możemy mu sprostać to sobie radźmy z tym
                                                    tak jak potrafimy albo złóżmy prawo jazdy do szuflady.
                                                    Jeżdzę już trochę lat (z czego wiekszość bez świateł w dzień) wiec wiem o czym
                                                    mówię.
                                                    Zawsze jeśli poświecasz temu odpowiednio dużo uwagi zobaczysz to co chcesz
                                                    zobaczyć, i auta i znaki i pieszych i rowery. Jeśli myślisz w czasie jazdy o
                                                    niebieskich migdałach, masz gdzieś pozostałych użytkowników drogi, masz złudne
                                                    poczucie bezpieczeństwa w swoim pudełku z ABS, poduszkami, pierdołami i
                                                    właczonymi światłami, to wtedy jak to sie okazuje nic nie warte, szukasz
                                                    przyczyn tam gdzie ich nie ma.
                                                    Zauwazyłeś że im mniej w głowie tym wiecej światła na masce? Znajdz choć
                                                    jednego "dresa" bez dodatkowych min. dwóch par świateł na zderzaku. Przypadek ?
                                                    PS ten rowerzysta nie wiem czy widział kierunkowskaz ale choć znalazł się w
                                                    dość dziwnym miejscu, też został zauważony przezemnie wcześniej niż zorientował
                                                    się że ja skręcam. Kiedyś też jeździłem sporo rowerem i wiem że moze jeździć
                                                    szybko teraz jeżdzę mniej i wolniej co nie oznacza że zamierzam ograniczać
                                                    predkości dla rowerów.
                                                  • stefan4 Re: Bije się w piersi, jestem nietypowy!!! 22.05.06, 10:28
                                                    jane14:
                                                    > Nie mam cudownych okularów, za to miewam przy długiej jeździe w słoneczne dni
                                                    > bóle głowy zwiazane z mrużeniem oczu i te które wybrałem to eliminują a nie
                                                    > zrobiły tego inne z przymiotnikiem "samochodowe". Np odbicie słońca od
                                                    > asfaltu, tu efekt polaryzacji eliminuje to prawie w 100%. A bywa że światła
                                                    > niewiele tu pomagają. Jesli masz podobny problem spróbuj.

                                                    Próbowałem okularów spolaryzowanych. Nie dały mi efektu, o którym mówisz. Może
                                                    płaszczyzna polaryzacji była niewłaściwa? Producenci tanich szkieł używają
                                                    polaryzacji jako metody przyciemniania (jak nałożysz na siebie dwie warstwy
                                                    spolaryzowane, to ilość przepuszczanego światła zależy od kąta między
                                                    polaryzacjami obu warstw) nie dbając o ostateczny kąt. Myślę, że akurat
                                                    przypadkowo dobrze trafiłeś.

                                                    jane14:
                                                    > Kto chce niech jeździ na światłach kto nie chce a nie musi (przynajmniej na
                                                    > razie) niech nie jeździ.

                                                    Jasne. Ja nie żądam wprowadzenia NAKAZU używania świateł w słoneczny dzień.
                                                    Napisałem tylko, w jaki sposób możesz mi pomóc, kiedy masz słońce za plecami a
                                                    ja w oczy. Jeśli nie zechcesz pomóc, to trudno, jakoś sobie sam poradzę.

                                                    jane14:
                                                    > Jeśli myślisz w czasie jazdy o niebieskich migdałach, masz gdzieś pozostałych
                                                    > użytkowników drogi, masz złudne poczucie bezpieczeństwa w swoim pudełku z ABS,
                                                    > poduszkami, pierdołami i właczonymi światłami, to wtedy jak to sie okazuje nic
                                                    > nie warte, szukasz przyczyn tam gdzie ich nie ma.

                                                    Ja nie mam w samochodzie poczucia bezpieczeństwa, ABSu, poduszek i pierdoł;
                                                    światła mam, ale tylko te zwykłe a nie te dresiarskie. Ale czasem w czasie
                                                    jazdy istotnie myślę o niebieskich migdałach. No, powiedzmy, o sprawach
                                                    ważnych, a nie o bezsensownym tkwieniu za idiotycznym kółkiem, na które skazał
                                                    mnie los z powodu nowotworowego przerostu sieci drogowej nad kolejową.

                                                    Nie oczekuj, że kilka milionów kierowców będzie zawsze w czasie jazdy myślało
                                                    tylko o jeździe, ludzie mają na głowie znacznie poważniejsze problemy. Dlatego
                                                    samą jazdę należy maksymalnie uprościć.

                                                    - Stefan

                                                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                                                  • jane14 Re: Bije się w piersi, jestem nietypowy!!! 22.05.06, 11:27
                                                    Możesz wierzyć lub nie ale jeśli bedzie trzeba pomogę. A jeśli bedziesz rowerem
                                                    to nawet jak mnie nie zobaczysz możesz być spokojny. Z powodów jak wcześniej,
                                                    objade cię szerokim łukiem nawet jak przyjdzie mi kilka minut jechać za toba w
                                                    twoim tempie wkurzając przy okazji tych z tyłu. Rower traktuję jako pojazd
                                                    uprzywilejowany a z uwagi na średni wiek użytkownika nieobliczalny w swych
                                                    manewrach.
                                                    A co do tej wzmożonej uwagii i myśleniu tylko o jeździe. Tego się trzeba
                                                    nauczyć i potem to dzieje się w "tle". Ale trzeba mieć świadomość tego czy już
                                                    to się dzieje.
                                                    Nie trzeba cały czas myśleć o jeździe, wprost przeciwnie to spowalnia szybkość
                                                    spostrzegania i reakcji. Bo tak naprawdę widzimy przede wszystkim głową, nie
                                                    oczami. Dlatego dostrzezesz samochód w kiepskich warunkach oświetlenia choć na
                                                    zrobionym zdjęciu bedziesz go długo szukał.
                                                    Dyskutowaliśmy wcześniej o lusterkach, może czytałeś. Ja mam np.
                                                    takie "mrowienie w plecach" jak ktoś jedzie w mojej martwej strefie. Coś jak
                                                    wyczucie gdy któś ci się długo przyglada. Oczywiście nie ma w tym nic
                                                    nadprzyrodzonego. To poprostu wyuczona zdolność dostrzegania katem oka zmiany w
                                                    otoczeniu choć jeszcze świadomość, że to samochód nie dociera.
                                                  • tbernard Re: Logika internetowej dyskusji... 22.05.06, 12:02
                                                    > Nie. Wariacka jazda to jedno, a kraksy bo sie kogos nie zauwazylo, to drugie.
                                                    > Oczywiscie tematy sie zahaczaja (szybka jazda sprzyja niezauwazaniu), ale
                                                    > absolutnie nie mozna stwierdzic, ze jak bede jechal wolniej (z predkoscia
                                                    > dopuszczalana w danym miejscu!), to unikne wypadku z kims, kogo nie zauwaze,
                                                    > albo z kims, kto jadac rownie spokojnie, nie zauwazy mnie. Kierowca Poloneza,
                                                    > na ktorego przyklad sie powolywalem, nie szalal - zeznawal, ze stanal,
                                                    > spojrzal, nic nie zobaczyl i ruszyl.

                                                    W przypadku który opisywałeś bardziej istotne jest czy kierowca Peugeota nie
                                                    przekroczył dopuszczalnej prędkości. Moim zdaniem jeśli dałoby się udowodnić to
                                                    przekroczenie (powiedzmy, że o jakiś wskaźnik procentowy) to wina powinna być
                                                    całkowicie jemu przypisana pomimo, że teoretycznie, geometrycznie, statycznie,
                                                    krzyżówkowo, testowo czy jak tam zwał miał pierwszeństwo.
                                                    Co do Poloneza, wiadomo przecież, że pojazd to nie pocisk.
                                    • stefan4 Re: Paluszek i głowka + słońce 19.05.06, 18:03
                                      emes-nju:
                                      > Wez w swoich rozwazaniach pod uwage to, ze praktycznie nikt nie doprowadza do
                                      > wypadku z powodu chwilowego kaprysu.

                                      Ale z powodu nonszalancji i miszczowskiej fantazji, to już tak.

                                      emes-nju:
                                      > Bo absolutnie nie ma znaczenia czy ktos POWINEN czy tez MUSI zobaczyc.
                                      > Znaczenia ma czy FAKTYCZNIE zobaczyl! A wiekszosc wypadkow miejskich wynika
                                      > wlasnie z niedostrzezenia przeszkody.

                                      Kiedyś w grudniu już po zmroku pedałowałem sobie główną ulicą i nagle z parkingu
                                      przy niej wyturlał się jakiś spaliniak i z prędkością może z 5 km/h wjechał mi w
                                      bagażnik. Hamulec nacisnął już po uderzeniu. Tam było trochę lodu, więc
                                      przesunął moje tylne koło w bok; gdyby tam był czarny asfalt, to byłoby gorzej,
                                      bo by mnie przewrócił i najechał na rower.

                                      Mówił potem, że mnie nie widział. Otóż ja miałem z przodu halogena na dobre
                                      dynamo i białą migotkę. Z tyłu miałem czerwoną lampę na dynamo i czerwoną
                                      migotkę. Do tego duże prostokątne szkło odblaskowe na bagażniku, białe szkło
                                      odblaskowe na przednim widelcu (skierowane do przodu) i szkła odblaskowe na
                                      szprychach obu kół (z boku w reflektorach samochodu widoczne jako wirujące
                                      kręgi). Ja się tak zawsze wygłupiam w zimie w nocy, bo wiem przecież, że
                                      prowadzenie samochodu upośledza zmysły, sprawność motoryczną i otępia. Dlatego
                                      dla przyjemności p.t. szofrów staram się wyglądać jak choinka, której odbiła
                                      szajba.

                                      Co jeszcze doradzasz mi doczepić sobie do roweru, żeby ten kierowiec z parkingu
                                      W KOŃCU MNIE ZOBACZYŁ?

                                      Otóż on by nie zobaczył nawet krzyżówki UFO z dyskoteką, gdyby mu siadło przed
                                      maską, bo on uznał, że skrobanie szronu z szyby zajmie mu 10 minut a droga do
                                      domu tylko 5, więc takie skrobanie się nie kalkuluje. To znaczy miał tam
                                      oczyszczoną jakąś małą dziurkę na oko, ale akurat ja się w niej nie zmieściłem.

                                      Ilu kierowców zawraca sobie głowę starannym czyszczeniem szyby, jeśli są po
                                      ciężkim dniu, mają wszystkiego dość a do domu jest naprawdę blisko?

                                      - Stefan

                                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                                      • emes-nju Re: Paluszek i głowka + słońce 19.05.06, 18:15
                                        stefan4 napisał:

                                        > emes-nju:
                                        > > Wez w swoich rozwazaniach pod uwage to, ze praktycznie nikt nie doprowadza
                                        > > do wypadku z powodu chwilowego kaprysu.
                                        >
                                        > Ale z powodu nonszalancji i miszczowskiej fantazji, to już tak.

                                        Ooo tak! Dlatego uwazam, ze palenie swiatel nie zaszkodzi. Moze miszcz mnie zobaczy, a moze ja miszcza i umkne mu z drogi - samochodem lub rowerem.

                                        > emes-nju:
                                        > > Bo absolutnie nie ma znaczenia czy ktos POWINEN czy tez MUSI zobaczyc.
                                        > > Znaczenia ma czy FAKTYCZNIE zobaczyl! A wiekszosc wypadkow miejskich
                                        > > wynika wlasnie z niedostrzezenia przeszkody.
                                        >
                                        > Kiedyś w grudniu już po zmroku pedałowałem sobie główną ulicą i nagle z
                                        > parkingu przy niej wyturlał się jakiś spaliniak i z prędkością może z 5 km/h
                                        > wjechał mi w bagażnik. (...)
                                        > Mówił potem, że mnie nie widział. Otóż ja miałem z przodu halogena na dobre
                                        > dynamo i białą migotkę. Z tyłu miałem czerwoną lampę na dynamo i czerwoną
                                        > migotkę. Do tego duże prostokątne szkło odblaskowe na bagażniku, białe szkło
                                        > odblaskowe na przednim widelcu (skierowane do przodu) i szkła odblaskowe na
                                        > szprychach obu kół (z boku w reflektorach samochodu widoczne jako wirujące
                                        > kręgi). (...)
                                        > Dlatego dla przyjemności p.t. szofrów staram się wyglądać jak choinka, której
                                        > odbiła szajba.

                                        I slusznie. Ale na slepych lub czolgistow (tacy, co odsniezaja/odszranaja tylko kawalek przedniej szyby o powierzchni dloni) nie ma mocnych...

                                        > Co jeszcze doradzasz mi doczepić sobie do roweru, żeby ten kierowiec z
                                        > parkingu W KOŃCU MNIE ZOBACZYŁ?

                                        Ilu takich w Ciebie wjechalo? Nie lepiej podejsc do tego jako do wypadku przy pracy? Na niektorych nie ma mocnych...

                                        > Ilu kierowców zawraca sobie głowę starannym czyszczeniem szyby, jeśli są po
                                        > ciężkim dniu, mają wszystkiego dość a do domu jest naprawdę blisko?

                                        Moze jestem nietypowy, ale ZAWSZE oczyszczam wszystkie szyby. Myje tez reflektory (czasem kilka razy dziennie) i czyszcze rejestracje. Ilosc takich debili wbrew pozorom rosnie - na drogach coraz mniej czolgistow.
                                        • stefan4 Re: Paluszek i głowka + słońce 19.05.06, 18:44
                                          emes-nju:
                                          > Ilu takich w Ciebie wjechalo? Nie lepiej podejsc do tego jako do wypadku przy
                                          > pracy? Na niektorych nie ma mocnych...

                                          No tak, TAKI wypadek miałem tylko jeden. Nie spowodował we mnie wniosku, że
                                          należy odpuścić sobie świecenie, skoro i tak nie pomaga.

                                          Miałem podobną konfigurację wypadku, ale całkiem inne okoliczności, w Bremie
                                          (RFN), w lecie, w jasny dzień. Też wyjechał z podporządkowanej i najechał na
                                          mnie z boku. Myślał, że przecina JEDNOKIERUNKOWĄ drogę dla rowerów a ja mu
                                          nadjechałem z przeciwnej strony. Tak w Bremie bywa: wzdłuż jednokierunkowej
                                          ulicy idzie dwukierunkowa droga dla rowerów; samochodem musisz objechać pół
                                          miasta a rowerem jedziesz prosto do celu; i o to chodzi. Więc on zaczął
                                          przepraszać, a ja starannie obejrzałem rower, stwierdziłem zerowość strat i
                                          oświadczyłem mu, że ,,wir haben beide Glück gehabt'' (mieliśmy obaj szczęście).
                                          Po czym rozstaliśmy się w przyjaźni.

                                          - Stefan

                                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                                          • emes-nju Re: Paluszek i głowka + słońce 20.05.06, 12:18
                                            stefan4 napisał:

                                            > emes-nju:
                                            > > Ilu takich w Ciebie wjechalo? Nie lepiej podejsc do tego jako do wypadku
                                            > > przy pracy? Na niektorych nie ma mocnych...
                                            >
                                            > No tak, TAKI wypadek miałem tylko jeden. Nie spowodował we mnie wniosku, że
                                            > należy odpuścić sobie świecenie, skoro i tak nie pomaga.


                                            Pomaga. Tylko ze bardzo trudno jednoznacznie stwierdzic kiedy pomoglo. Latwo za
                                            to zobaczyc kiedy nie pomoglo, albo kiedy do wypadku doszlo z powodu braku
                                            swiatel :-)
            • tbernard Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 19.05.06, 09:19
              (...)
              > Kazdy kij ma dwa konce... Pare dni temu jechalem samochodem wyposazonym w kompu
              > ter. Co ciekawego zauwazylem? Otoz jazda z predkosciami 20-30 km/h w gestym ruc
              > hu powoduje chwilowe spalanie na poziomie 10-12 l/100 km! To ze dwa razy wiecej
              (...)

              Akurat podczas jazdy w tak gęstym ruchu przy prędkościach rzędu 20-30 km/h
              włączone światła nie mają praktycznie żadnego wpływu na bezpieczeństwo.
              Uważam jednak, że sensowny byłby nakaz używania świateł poza obszarem
              zabudowanym. Zdarzają się po prostu pojazdy w takim kolorze, który bardzo słabo
              kontrastuje z asfaltem i otoczeniem (nawet przy dobrej widoczności i dobrym
              wzroku obserwującego sytuację) co przy dużych prędkościach (rzędu 90 km/h lub
              większych) skutkuje efektem pojawiania się niemal z nikąd.
              • emes-nju Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 19.05.06, 10:10
                tbernard napisał:

                > Akurat podczas jazdy w tak gęstym ruchu przy prędkościach rzędu 20-30 km/h
                > włączone światła nie mają praktycznie żadnego wpływu na bezpieczeństwo.


                Faktycznie. Tylko, ze nawet w czasie najwiekszych korkow wyjatkowo rzadko zdarza sie jazda z punktu A do punktu B z predkosciami CHWILOWYMI nie przekraczajacymi 20-30 km/h (nie pisze o srednich, bo te w miescie wyjatkowo rzadko przekraczaja 30-35 km/h). Jak zatem spowodowac, zeby jadacy w korku gasili swiatla, a po wydostaniu sie z niego zapalali? Tym bardziej, ze zdecydowana wiekszosc kierowcow po wydostaniu sie z korka daje ostro buta, zeby nadrobic zaleglosci lub odreagowac stres.


                > Uważam jednak, że sensowny byłby nakaz używania świateł poza obszarem
                > zabudowanym. Zdarzają się po prostu pojazdy w takim kolorze, który bardzo
                > słabo kontrastuje z asfaltem i otoczeniem (nawet przy dobrej widoczności i
                > dobrym wzroku obserwującego sytuację) co przy dużych prędkościach (rzędu 90
                > km/h lub większych) skutkuje efektem pojawiania się niemal z nikąd.


                Hm... predkosci rzedu 90 km/h nie sa niczym nadzwyczajnym na naszych miejskich drogach! Poza tym ludzki narzad wzroku radzi sobie z predkosciami rzedu 20-30 km/h (predkosc biegu). Kazda predkosc powyzej tej granicy zasypuje mozg taka iloscia informacji, ze ten nie jest wstanie ich przetworzyc - stad wypadki z samochodami, ktorych nie bylo. Samochod byl, sprawca wypadku go nawet widzial. Ale jego mozg tego nie zarejestrowal i doszlo do wypadku. Pod tym wzgledem najgrozniejsze sa miasta z duza liczba aut i czestymi skrzyzowaniami. Jak do tego doda sie FAKTYCZNE polskie predkosci miejskie...
    • klemens1 DLR 18.05.06, 14:29
      Generalnie jestem przeciwnikiem prymitywnych rozwiązań, wad których się nie
      zauważa, a wychwala nad miarę zalety - a do tych rozwiązań należy świecenie w
      dzień światłami mijania.

      Światła mijania mają za dużą moc jak na oświetlanie pojazdu w dzień - duża część
      strumienia świetlnego idzie w asfalt. Niepotrzebne są tylne pozycyjne i
      oświetlenie tablicy rejestracyjnej.
      Rozwiązaniem są światła do jazdy dziennej - mniej energochłonne, z tanimi
      żarówkami, które mają się jako-tako jarzyć - to wystarczy.

      Tymczasem promuje się zużywanie 130 W zamiast 30 - nawet w korku, gdzie świeci
      się w zderzak poprzednika.
      • emes-nju Re: DLR 18.05.06, 14:47
        Jak dla mnie za swiatla dzienne moga sluzyc male lamki diodowe. Pobor mocy maja pomijalny, latwo je zamontowac - sporo za nimi przemawia.

        Zwroc uwage, ze instalowanie dodatkowego oswietlenia ma dluga tradycje. Kiedys nieobowiazkowe byly lampy cofania i lampy przeciwmgielne. Potem staly sie obowiazkowe i czesc aut zaczela wozic na zderzakach dodatkowe lampy. Kogo to wali?
    • Gość: gad Jaka informacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.06, 07:36
      Jaką informacje dadzą wszystkie pojazdy oświetlone światłami mijania w
      słoneczny dzień?
      Dla mnie to jest dezinformacja – ponieważ nie będę miał szans na zauważenie
      motocyklistów, pojazdów uprzywilejowanych w akcji, jadących szybciej niż
      obowiązujące przepisy. Oko przyzwyczai się do świateł i pominie nieoświetlonych
      użytkowników dróg.
      Dla normalnych uczestników ruchu drogowego jest to świecenie niepotrzebne.
      Potrzebne jest dla "mądrych inaczej" np wyprzedzających wszystkich i wszędzie,
      przekraczających grubo dozwolone prędkości ...

      Rzeczywistą poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym można osiągnąć wprowadzając
      obowiązek jazdy na światłach mijania dla każdego pojazdu, który dopuszczalną
      prędkość przekracza o 30 km/h.
      pozdr
      • stefan4 znakowanie przestepców 19.05.06, 08:10
        gad:
        > obowiązek jazdy na światłach mijania dla każdego pojazdu, który dopuszczalną
        > prędkość przekracza o 30 km/h.

        ...a dla profesjonalnych włamywaczy obowiązek noszenia dużego ,,W'' na lewym
        rekawie.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • Gość: gad Re: znakowanie przestepców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.06, 23:25
          Dobry pomysł !
          Niech światła zapalają tylko mistrzowie kierownicy albo tacy co tak siebie
          postrzegają, a my - reszta sobie poradzimy. I będzie łatwiej.
          pozdr
    • Gość: kaqkaba Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. IP: 194.150.166.* 19.05.06, 09:19
      A ja dalej jestem za. Dzisiaj znowu (ciemno i pada) widuje kretynów którzy
      uwazaja, że widoczność jest wystarczająca.
    • bolo737 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 19.05.06, 13:31
      obi76 napisał:

      > Jak znam życie znów wróci ulubiony temat forumowiczów: tadeusza, janu5, vatseq
      > i innych

      typowe odwracanie kota ogonem.
      to chyba twój ulubiony temat - skoro go wyciągasz...
      • obi76 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 22.05.06, 19:22
        tak, tak Bolo uderz w stół a ...
    • Gość: kolowr Jeeeeeeeeeeeeee !!!! BOMBA :) hehehehehe IP: *.os1.kn.pl 19.05.06, 22:55
      mam nadzieję, ze jeszcze dojdą do tego wzomożone kontrole i mandaciki za
      NIEWYREGULOWANE odpowiednio światła, co jest częstym powodem utyskań przeciwnikó
      świateł, że niby oślepiają :)

      oby jak najprędzej!
      • emes-nju Re: Jeeeeeeeeeeeeee !!!! BOMBA :) hehehehehe 20.05.06, 12:23
        Mandaciki dojda tylko w pierwszym tygodniu, w czasie obowiazywania
        akcji "kaganek". Potem bedzie jak zawsze - panowie z suszarkami za krzakami, w
        miejscach ograniczen od czapy. Zeby zarobek byl wiekszy.

        Wnioskuje to z tego, co ogladalem tej, wyjatkowo snieznej, zimy. W pewnym
        momencie TV zaczelo trabic o tym, ze policja bedzie karac nieodsniezonych. I
        faktycznie - raz nawet widzialem patrol stojacy za autem, ktorego kierowca
        pracowicie, rekami, odsniezal auto. A potem bylo jak zwykle... Policja jezdzila
        na odpowiedzialny posterunek wsrod badyli, a "czolgisci" zupelnie im w tym nie
        przaszkadzali. Akcja sie skonczyla :-/
    • ab_extra Dokonają samospalenia na znak protestu 20.05.06, 14:43
      albo popełnią inne seppuku, co znacznie zwiększy bezpieczeństwo na drogach :)
    • Gość: tadeusz gazeta potwierdza moje wyliczenia 303 osoby przeży IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 20.05.06, 21:57
      za około 8 milionów złotych DZIENNIE które przez cały rok będą musieli w ramach
      przepału płacić kierowcy.
      Jeżeli ktoś używa radia albo klimatyzacji to jest to jego sprawa ale jeśli
      wymusza się na nim większe zużycie paliwa ustawą to jest to sku..syństwo.
      Zwłaszcza ,że wyemitowany przez to dwutlenek wegla zabije znacznie więcej ludzi.
      Rząd w pogoni za wyciśnięciem z ludzi każdej złotówki nie waha się sięgnąć po
      metody zbrodnicze.
      • emes-nju Re: gazeta potwierdza moje wyliczenia 303 osoby p 21.05.06, 21:13
        Gość portalu: tadeusz napisał(a):

        > za około 8 milionów złotych DZIENNIE które przez cały rok będą musieli w
        > ramach przepału płacić kierowcy.
        > Jeżeli ktoś używa radia albo klimatyzacji to jest to jego sprawa ale jeśli
        > wymusza się na nim większe zużycie paliwa ustawą to jest to sku..syństwo.


        Radia i klimatyzacji uzywasz na WLASNY uzytek i nie boli cie ilu ludzi z tego
        powodu umrze na raka, a swiatel dla, chocby tylko POTENCJALNEGEJ, poprawy
        bezpieczenstwa WSZYSTKICH (NIKT nie jest wstanie sprawdzic czy swiatla
        poprawiaja bezpieczenstwo, dopoki nie przeprowadzi sie dluzszych badan PO
        wprowadzeniu nakazu!) palic nie chcesz... CO ZA EGOIZM!!! I demagogia. A moze
        sadzisz, ze spaliny powstajace na skutek palenia swiatel sa bardziej toksyczne
        niz te pochodzace z katowania klimatyzacji i umc, umc z radia o mocy i ilosci
        glosnikow wystarczajacej do naglosnienia stadnionu?!

        Jak tak ci ekologia i umierajacy na raka na sercu leza, to zezlomuj samochod i
        kup rower. Wtedy bedziesz trul srodowisko tylko swoimi bakami i smierdzacymi
        skarpetami :-P
        • stefan4 Re: gazeta potwierdza moje wyliczenia 303 osoby p 21.05.06, 22:38
          emes-nju:
          > Jak tak ci ekologia i umierajacy na raka na sercu leza, to zezlomuj samochod i
          > kup rower.

          Ta alternatywa jest całkiem powazna. Nie godzi się używać jej w charakterze
          ironicznej przymówki.

          emes-nju:
          > Wtedy bedziesz trul srodowisko tylko swoimi bakami i smierdzacymi skarpetami

          No, ale to są zapachy może nieprzyjemne, ale nietoksyczne. Każdy ułan wie, że
          można świetnie wyspać się w stajni, w której oddycha, chrapie i pierdzi kilka
          koni. A spróbuj wyspać się w garażu z kilkoma samochodami na jałowym biegu...

          Lepiej nie próbuj, bo nie miałbym z kim się spierać na forum.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • toka95 Re: gazeta potwierdza moje wyliczenia 303 osoby p 21.05.06, 22:44
            stefan4 napisał:

            > A spróbuj wyspać się w garażu z kilkoma samochodami na jałowym biegu..

            A kto zostawia w garażu samochód na biegu jałowym?
          • emes-nju Re: gazeta potwierdza moje wyliczenia 303 osoby p 22.05.06, 10:50
            stefan4 napisał:

            > emes-nju:
            > > Jak tak ci ekologia i umierajacy na raka na sercu leza, to zezlomuj
            > >samochod i kup rower.
            >
            > Ta alternatywa jest całkiem powazna. Nie godzi się używać jej w charakterze
            > ironicznej przymówki.


            Wszystko zalezy od tego do kogo sie te wymowke adresuje :-)

            Poza tym w naszych warunkach klimatycznych nie ma szans na popularyzacje roweru
            jako podstawowego srodka miejskiej lokomocji - jakos nie wyobrazam sobie
            przepychania roweru przez zaspy przy trzydziestostopniowym mrozie. Nie dlatego,
            ze sie nie da, tylo dlatego, ze to bez sensu. Ja na rowerze jezdze do max. -10
            st. C i jak niema zbyt duzo sniegu - potem sobie odpuszczam, bo to zbyt
            niebezpieczne.

            Tekst o pierdzeniu i skarpetach byl czysta zywa zlosliwoscia bo zirytowal mnie
            egoizm wypowiedzi. Czlowiek otwartym tekstem pisze, ze klima i radio sa jego
            problemem, ale swiatel swiecic nie bedzie bo ilus tam ludzi na raka umrze. Dla
            niego rak jest argumentem przeciw NAKAZOWI, a nie przeciw swiatlom. Gdyby
            NAKAZONO jazde z wlaczana klimatyzacja, to tez przeczytalibysmy o umierajacych
            na raka? :-P
        • toka95 Re: gazeta potwierdza moje wyliczenia 303 osoby p 21.05.06, 22:41
          emes-nju napisał:

          > NIKT nie jest wstanie sprawdzic czy swiatla
          > poprawiaja bezpieczenstwo, dopoki nie przeprowadzi sie dluzszych badan PO
          > wprowadzeniu nakazu!

          To może się okazać, że POGARSZAJĄ bezpieczeństwo. W takim razie bałbym się
          domagać wprowadzenia obowiązku palenia świateł, by nie mieć na swoich rękach
          krwi niewinnych ofiar.
    • Gość: tadeusz gazeta potwierdza moje wyliczenia 303 osoby przeży IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 20.05.06, 21:57
      za około 8 milionów złotych DZIENNIE które przez cały rok będą musieli w ramach
      przepału płacić kierowcy.
      Jeżeli ktoś używa radia albo klimatyzacji to jest to jego sprawa ale jeśli
      wymusza się na nim większe zużycie paliwa ustawą to jest to sku..syństwo.
      Zwłaszcza ,że wyemitowany przez to dwutlenek wegla zabije znacznie więcej ludzi.
      Rząd w pogoni za wyciśnięciem z ludzi każdej złotówki nie waha się sięgnąć po
      metody zbrodnicze.
    • toka95 Re: Ciekaw jestem co na to przeciwnicy jazdy z .. 20.05.06, 23:42
      A mnie dobijają tak durne artykuły.
      Że też nie można ukarać dziennikarza zakazem wykonywania zawodu.

      > Co roku na naszych drogach ginie ponad 5 tys. osób. Ponad połowa wypadków
      > drogowych wydarzyła się od marca do września, czyli kiedy nie trzeba jeździć
      > na światłach. Zginęło w nich ponad 1,5 tys. osób.

      Ponad połowa wypadków wydarza się w okresie dłuższym niż połowa roku (zresztą
      jest to ta część roku kiedy ruch na drogach jest znacznie większy).

      I w tej ponad połowie wypadków (w okresie kiedy nie ma obowiązku palenia
      świateł) ginie 1,5 tys. osób, a w niecałej połowie wypadków (w okresie gdy jest
      obowiązek palenia świateł) ginie tylko 3,5 tys. osób.

      To wystarczy znieść nakaz palenia świateł w dzień i liczba ofiar spadnie o 2000
      osób, to chyba więcej niż 303.

      • bolo737 Re: 1 z 9 się pomyliło, zwykły chochlik 21.05.06, 08:49
        o żesz ty - słuszna uwaga - ze też wcześniej nie zauwazyłem !
        bo że miłośnicy świateł, ideą oszołomieni - nie dziwota - oni żadnymi liczbami
        nie zawracają sobie głowy...

        zaraz napiszą, że to tzw. chochlik drukarski i że z ogólnej liczby 5 (pięć)
        tys. ofiar w okresie kiedy nie trzeba swiateł palić ginie nie 1,5 (jeden koma)
        tys. a 9,5 (dziewięć koma) tys.
        he,he
    • callafior 3 x TAK dla świateł! 29.06.06, 00:06
      "Gdy przepis zacznie obowiązywać, za jazdę bez świateł kierowca zapłaci 100 zł
      mandatu i dostanie dwa punkty karne. Nie pomogą tłumaczenia, że świateł nie
      włączył dla oszczędności, bo auto pali wówczas średnio o 10 proc. więcej, a na
      żarówki trzeba wydać rocznie dodatkowe ok. 25 zł."
      Tak może się tłumaczyć tylko idiota. Ja praktycznie zawsze palę światła, no
      chyba, ze w mocne słońce w wielkim korku. A w terenie niezabudowanym to mowy nie
      ma o jeździe bez świateł. Cały rok.
    • zlakobieta A ja na przykład 29.06.06, 18:27
      jestem troche ślepa. To znaczy okulista mnie badał i uważa, że wzrok mam sokoli
      ale zdarza mi sie nie zauważyć samochodu jadącego bez świateł, szczególnie
      jeśli to ciemny samochód i jedzie pod słońce.
      Do tej pory nic sie nie wydarzyło ale to dlatego, że jeżdże bardzo ostrożnie.
      Może jednak przyjść taki dzień, w kórym moja koncentracja będzie osłabiona.
      Cóż...
      Może walnę czołowo lub w jakis inny sposób w nadjeżdżającego bez włączonych
      świateł samochoda. Będzie moja wina.
      Niestety ten bez świateł (jesli przeżyje) trochę sie nabieduje z naprawą
      samochodu i takimi tam...
      Myślę jednak, ze satysfakcja wynikająca z tego, że wypadek nie był z jego winy
      będzie bardzo duża i ten ktoś nie przejmie sie zbytnio stratami materialnymi i
      fizycznymi.
      Jeżeli chodzi o mnie, to włączam światła dla wlasnego bezpieczeństwa, bo
      satysfakcja opisana powyżej jest dla mnie mniej ważna niż własne zdrowie.
      Dlatego też będę oświetlona jak choinka 365 dni w roku. Przecież jeździ po
      ulicach sporo niedowidzących i roztrzepanych kierowców takich, jak ja i nawet
      gorszych, nie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka