Dodaj do ulubionych

To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych

07.06.06, 20:15
pośladków. O sekundę za późno ruszył spod świateł? Wątek o tym na forum i
nawkładać debilowi, skoro nie udało się go pobić na miejscu. Zastanawia sie na
skrzyzowaniu? Rozstrzelać!!! I czemu się dziwić, że wszyscy za kierownica
zachowują się, jakby byli na wojnie, otoczeni przez samych wrogów, toczacych
pianę z pysków? Gdyby wozili ze soba pistolety, to by sie wystrzelali
nawzajem. I dobrze. Może by się zaczęło przyjemnie jeździć.
Obserwuj wątek
    • ab_extra Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 20:19
      Oj, nie chciałem nowego wątku zakładać, to miało byc nt. problemów iberii, którą
      dręczy pytanie "dlaczego". O tych bezcennych sekundach, i ułamkach sekund, które
      miszczowie traca bezpowrotnie, w swoim wyścigu po zawał.
      • Gość: mundry Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych IP: *.chello.pl 07.06.06, 20:22
        Brawo ab_extra. Już widzę iberię, jak ze sraczką jedzie za panną która (o
        zgrozo!) jedzie o 10km/h WOLNIEJ niż przepisy pozwalają. I zaraz po skręcie
        wyprzedza ją, czym się jeszcze chwali. Już mi kiedyś pisała, że pogania
        światłami tych, co po mieście jadą lewym pasem z prędkością 90km/h :) Taka z
        niej forumowa trollo-idiotka
        • iberia30 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 20:30
          Gość portalu: mundry napisał(a):

          > Brawo ab_extra. Już widzę iberię, jak ze sraczką jedzie za panną która (o
          > zgrozo!) jedzie o 10km/h WOLNIEJ niż przepisy pozwalają. I zaraz po skręcie
          > wyprzedza ją, czym się jeszcze chwali. Już mi kiedyś pisała, że pogania
          > światłami tych, co po mieście jadą lewym pasem z prędkością 90km/h :) Taka z
          > niej forumowa trollo-idiotka


          skoro nie masz argumentow w dyskusji i nie wiesz na czym polega wymiana zdan to
          moze zamilcz a nie rzucaj miesem.
          Jesli naprawde nie widzisz NIC niestosownego w stylu jazdy pani z matiza i
          uwazasz, ze mozna sobie jezdzic nawet i 20 km/h tam gdzie sa warunki do tego by
          jechac z bezpieczna i przepisowa predkoscia 50km/h to dalsze dywagacje z toba
          sa bezzasadne.
      • iberia30 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 20:31
        powinnam te kierowczynie z matiza pochwalic?poglaskac po glowie i
        powiedziec:jak dobrze, ze pani tak powoli sie turla...?Wybacz ale dla egoizmu i
        bezmyslnosci na drodze nie mam litosci.
        • franki8 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 20:44
          Nie, pewnie jechała jak melepeta. Ale co przez to straciłaś? 10 sekund? 30? i
          tak samochodem byłaś u celu szybciej niż na piechotę. Zjawisko road rage ma
          niestety to do siebie, że poddają mu się nawet spokojni teoretycznie kierowcy.
          tylko dlaczego tak łatwo?
          • iberia30 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 20:48
            staram sie tak jezdzic aby nikomu zycia nie utrudniac i nie stwarzac zagrozenia
            i chyba jest oczywistym, ze tego samego oczekuje od innych na drodze.
            • Gość: mundry Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych IP: *.chello.pl 07.06.06, 20:57
              Oczywiście, powinnaś wysiąść z samochodu, wywlec ją za kudły i zabić o maskę jej
              własnego samochodu. Przecież ośmieliła się jechać WOLNIEJ niż przepisy nakazują!
              Co to się z ludźmi dzieje?! Do czego do doszło?! Jeździć wolniej? Przecież
              Iberia to i 100km/h w zabudowanym pomyka, zganiając światłami z lewego pasa. A
              może ta pani źle się czuła, może nie czuła się zbyt pewnie, może samochód miał
              jakąś awarię i turlała się do warsztatu, a może... Jest wiele powodów, ale Ty
              nie masz żadnego prawa wyładowywać swojej złości z tego powodu, że ktoś jedzie
              wolniej. To nie autostrada, tylko ruch miejski. Tu 40km/h to normalna prędkość.
              • iberia30 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 21:10
                Gość portalu: mundry napisał(a):

                > Oczywiście, powinnaś wysiąść z samochodu, wywlec ją za kudły i zabić o maskę
                jej własnego samochodu. Przecież ośmieliła się jechać WOLNIEJ niż przepisy
                nakazują !

                oj mundy mundry....jak ty nic nie rozumiesz....
                naprawde nie dociera do ciebie sens mojego watku?To ci lopatologicznie
                wytlumacze:chocdzi o to, zeby tak jezdzic aby nikomu NIE UTRUDNIAC ruchu i nie
                stanowic zagrozenia.
                Czy ty uwazasz, ze owa bohaterka watku zachowala sie tak jak powinna?Wg mnie
                nie, zachowala sie bezmyslnie i egoistycznie.

                > Co to się z ludźmi dzieje?! Do czego do doszło?! Jeździć wolniej? Przecież
                > Iberia to i 100km/h w zabudowanym pomyka, zganiając światłami z lewego pasa.

                wez chlopie przyjedz do Zaglebia albo na Slask to zobaczysz jak wyglada ta
                aglomeracja...

                >A > może ta pani źle się czuła, może nie czuła się zbyt pewnie, może samochód
                miał > jakąś awarię i turlała się do warsztatu, a może... Jest wiele powodów,
                ale Ty > nie masz żadnego prawa wyładowywać swojej złości z tego powodu, że
                ktoś jedzie wolniej. To nie autostrada, tylko ruch miejski. Tu 40km/h to
                normalna prędkość.

                litosci..badz laskaw nie przypisywac mi swoich wyimaginowanych tekstow.Gdziez
                ja sie na niej wyladowuje?????
                TY wez wlacz myslenie to naprawde nie boli.
                • franki8 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 21:15
                  Aaaa, to iberia30 jest ze Śląska... to wiele tłumaczy... tam istotnie jeździ
                  się min. 100-120 - tyle mają autostrad w środku miasta, że się rozpuścili,
                  łobuzy.
                  • iberia30 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 21:17
                    no skandal, ze tu taaakie drogi mamy, proponuje zerwac nawierzchnie i przeniesc
                    w inne miejsce .
                    • franki8 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 21:18
                      Nie narzekaj, a jak tam budowa Trasy Średnicowej? Dalej utyka pod Spodkiem?
                      • iberia30 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 21:23
                        tamto to byla ironia:-), DTŚ-ka ma sie dobrze, powoli powstaje kopula na
                        rondzie:-) a mnie bardziej interesuje dojazd na lotnisko w Pyrzowicach bo co
                        chwile sa sprzeczne doniesienia:a to, ze buduja droge a to, ze wstrzymali :-/
                        • franki8 Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 07.06.06, 21:28
                          No ale fakt - jak się w korku przed Spodkiem postoi, to potem na Górnośląskiej
                          i innych (nie pamiętam nazw) trzeba podgonić... W zeszłym roku byłem w
                          Katowicach, po powrocie do Warszawy stwierdziłem, że chyba nie jest u nas tak
                          źle...
                          • kaqkaba Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 08.06.06, 10:55
                            ranki8 napisał:

                            > No ale fakt - jak się w korku przed Spodkiem postoi, to potem na Górnośląskiej
                            > i innych (nie pamiętam nazw) trzeba podgonić... W zeszłym roku byłem w
                            > Katowicach, po powrocie do Warszawy stwierdziłem, że chyba nie jest u nas tak
                            > źle...

                            Nie jest. Na Śląsku i w Zagębiu jest teraz na głównych drogach jeden wielki plac
                            budowy. W kierunku Gliwic, Rudy itp jest przynajmniej DTS i A4. A z Katowic do
                            Sosnowca i dalej to jest dopiero jazda. Pare mostów zburzonych, na innych ruch
                            się odbywa po zwężeniu. A drogowcy mają jeszcze genialne pomysły(nota bene
                            wczoraj) coby na miejscu zwężenia drogi ( z 3 a właściwie 4 pasów na 2 i to
                            wąskie) od 7 rano do 7:45 pasy malować. Bo akurat wtedy ruch jest największy i
                            korki i tak są.
                            A do tego kupa kierowców to buce.
            • ab_extra Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach 07.06.06, 20:57
              Ja od innych kierowców niczego nie oczekuję, tylko staram sie uważnie ich
              obserwować, zeby zareagować na ich zachowanie. W zasadzie mozna od ludzi
              oczekiwać wszystkiego najgorszego: ataku głupawki, zagapienia, błędu. W tych
              innych pudełkach też siedzą ludzie. Jeżeli celowo nie łamią przepisów w sposób
              zagrażający bezpieczeństwo (wyprzedzanie na ciągłej, przejazd przez skrzyzowanie
              na czerwonym, wymuszanie pierszeństwa, wyprzedanie na trzeciego, rażace
              przekraczanie dozwolonej prędkości), to najwyżej pomrucze sobie pod nosem i
              pojadę dalej. I po minucie nie pamiętam o zdarzeniu. W życiu są ciekawsze i
              ważniejsze sprawy.
              • franki8 Re: Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach 07.06.06, 20:59
                Tak jest! To jest słuszna koncepcja! Pomruczmy sobie pod nosem, ale zaraz
                zapomnijmy - i jedźmy dalej.
              • iberia30 Re: Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach 07.06.06, 21:13
                nie mam slow, ja o kozie ty o wozie, skoro w realu sa takie ciekawe sprawy to
                co my wszyscy robimy na forum?
                Wez pod uwage, ze kazdy na pewne zdarzenia reaguje inaczej, wkurzyla mnie jej
                bezmyslnosc wiec mialam kaprys napisac na forum, nie chcesz nie czytaj,
                przymusu nie ma.Ale oczywiscie najlatwiej jest kogos skrytykowac tylko dlatego,
                ze chcial zabrac glos.Moze poczytaj tamten watek-kilka osob przyznalo mi racje
                czy tez stwierdzilo ze baba zachowala sie jak BABA a nie kierowca.
                • Gość: mundry Re: Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach IP: *.chello.pl 07.06.06, 21:31
                  To już wiem co za idiota mnie poganiał, gdy zmuszony okolicznościami (awaria
                  chłodnicy) jechałem 50km/h prawym pasem na trzypasmówce o ograniczeniu 80km/h!
                  Przeszkadzałem w poruszaniu się takim miszczom jak iberia! Pozdrawiam was debile!
                  • iberia30 Re: Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach 07.06.06, 21:34
                    Gość portalu: mundry napisał(a):

                    > To już wiem co za idiota mnie poganiał, gdy zmuszony okolicznościami (awaria
                    > chłodnicy) jechałem 50km/h prawym pasem na trzypasmówce o ograniczeniu 80km/h!
                    > Przeszkadzałem w poruszaniu się takim miszczom jak iberia! Pozdrawiam was
                    debile!


                    oj jestes bardziej ograniczony niz ustawa przewiduje, skoro dla ciebie nie ma
                    roznicy jazda po 3 pasmowce,-gdzie prawym to sie mozna kulac bo jak sie komus
                    spieszy to ma 2 inne pasy - a jazda po miescie i dalej usprawiedliwiasz
                    bezmyslnosc to nie mam slow.
                    • Gość: mundry Re: Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach IP: *.chello.pl 07.06.06, 21:37
                      Ja jestem ograniczony? To nie ja się wściekam na prawidłowo jadące pojazdy
                      • iberia30 Re: Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach 07.06.06, 21:40
                        prawidlowo?czy moze utrudniajace ruch?
                        • Gość: mundry Re: Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach IP: *.chello.pl 07.06.06, 21:42
                          Prawidłowo. Ty bardziej utrudniasz ruch jadąc po mieście swoje 100km/h
                          • iberia30 Re: Własnie w tym rzecz. W tych oczekiwaniach 07.06.06, 22:18
                            Gość portalu: mundry napisał(a):

                            > Prawidłowo.
                            bzdura, utrudniala ruch.Przyjmij do wiadomosci, ze WOLNO nie zawsze =
                            Bezpiecznie.

                            >Ty bardziej utrudniasz ruch jadąc po mieście swoje 100km/h

                            Zapraszam do S-ca zobaczysz jak wyglada centrum i jak sie jezdzi, jak rowniez
                            po Gliwichach czy calej aglomeracji GOP.
                            Nic nie poradze na to, ze dla ciebie jazda po miescie to tylko i wylacznie
                            ulice z jednym pasem w kazda strone i swiatla co 100m.
                  • iberia30 ps 07.06.06, 21:35
                    czesto gesto ten prawy pas jest szybszy od srodkowego i lewego.....i nie
                    zdarzylo mi sie nigdy kogokolwiek poganiac na prawym pasie na takiej wlasnie
                    drodze.
                    • franki8 Re: ps 07.06.06, 21:45
                      A teraz trochę poważniej: nie sądzę, aby kierująca Matizem stwarzała
                      zagrożenie. Owszem, mogła trochę utrudnić swobodne wykonanie manewru
                      samochodowi jadącemu za nią, ale było to małe opóźnienie. Nie każdy jest
                      mistrzem. Zagrożenie to bezpośrednie narażenie innych (wskutek błędu lub
                      nieprzestrzegania przepisów) na wypadek, ergo utratę zdrowia lub życia. Tu taka
                      sytuacja nie miała miejsca. Nie warto więc wytaczać armaty, żeby zabić muchę. I
                      na tym proponuję zakończyć, a przejść do tematów przyjemniejszych. Na przykład -
                      jak cudownie jest jeździć po Katowicach samochodem na warszawskich numerach.
                      • iberia30 Re: ps 07.06.06, 21:49
                        nigdzie nie napisalam, ze stwarzala zagrozenie, po prostu utrudnila ruch i
                        tyle,akurat tym razem za nia jechalam tylko ja, ale gdyby sytuacja miala
                        miejsce w godzinach popoludniowego szczytu to takich kierowcow ktorym
                        zabokowala skret w prawo bylby wiecej, wiec nie dziwmy sie, ze mamy korki,
                        ktore moim skromnym zdaniem w duzej mierze wynikaja z braku plynnej jazdy.
                        Bohaterka wykazala sie bezmyslnoscia zapewne nie po raz pierwszy i podejrzewam,
                        ze niestety nie po raz ostatni....
          • emes-nju Re: To jest bardzo powszechny syndrom ściśniętych 08.06.06, 09:56
            franki8 napisał:

            > Nie, pewnie jechała jak melepeta. Ale co przez to straciłaś? 10 sekund? 30?


            Iberia stracila moze malo czasu. Ale, w szerszym ujeciu, wystarcza dwie spiace krolewny (plci obojga) na cykl swiatel, zeby zrobic korek stad do zachodu slonca.
            • iberia30 racja emes-nju i o to mi chodzilo:-), n/t 08.06.06, 10:09
              • emes-nju Re: racja emes-nju i o to mi chodzilo:-), n/t 08.06.06, 10:14
                Czytajac odpowiedzi na tego typu tematy od razu widac kto jezdzi czesto, a kto okazjonalnie.

                Choc ja, pozbawiony przez zla kobiete auta, ostatnio czesto i duzo jezdze rowerem, nadal jestem kierowca z przekonania :-)
                • stefan4 Dziwaczne przekonanie 08.06.06, 14:57
                  emes-nju:
                  > Choc ja, pozbawiony przez zla kobiete auta, ostatnio czesto i duzo jezdze
                  > rowerem, nadal jestem kierowca z przekonania :-)

                  Jeździsz na rowerze i tęsknisz za popierdziawką?! Co za facet... To tak, jakby
                  chciała Ci dać szczeście Miss Universum a Ty byś wolał dziwkę z Hotelu Marina w
                  Jelitkowie.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • emes-nju Re: Dziwaczne przekonanie 08.06.06, 14:59
                    Sa gusta i gusciki :-)

                    Prowadze firme. Bardzo trudno klientom wyjasnic dlaczego jestem spocony i ciagnie sie za mna smuga woni przecudnej :-)
    • mejson.e Miotełka 08.06.06, 09:48
      Racja - gdyby wszystkie życzenia się spełniały, to większość kierowców padłaby
      trupem w chwilę po popełnieniu zbrodni - zajechaniu drogi, utrudnieniu ruchu itp.
      Zawsze intrygowało mnie zjawisko road rage - odmieniające normalnych ludzi w
      bestie z całkiem banalnych powodów.

      Ale rozumiem też irytację iberii zachowaniem właścicielki matiza, bo sam stosuję
      podobną zasade - nie utrudniać a nawet ułatwiać innym jazdę. Zero psa ogrodnika.
      I tym bardziej boli czyjaś bezmyślność i egoizm.
      Ale nie ma na to rady - iberia też nie trąbiła i nie robiła wulgarnych gestów,
      więc przestańcie jej wmawiać agresję w stosunku do mniej poradnych.

      Miałem podobną sytuację na przedwiośniu - zielone trwa na tamtym skrzyżowaniu
      dość krótko, więc zirytował mnie kierowca tico pełznący do świateł ok. 20/h.
      Oczywiście zapaliło się czerwone i pierwsza minuta w plecy.
      Kierowcą był starszy pan, który postanowił przetrzeć zaparowane szyby śmieszną
      zielną miotełką.
      Przetarł przednią, boczne, tylną szybę. Był przy tylnych bocznych, gdy zapaliło
      się żółte.
      Nie widac było, żeby planował porzucić wycieranie szyb, więc mrugnąłem mu
      długimi w zwróconą do tyłu twarz.
      Obejrzał się, odwrócił do kierownicy, włączył bieg - samochód skoczył i zgasł.
      Zapalił silnik, włączył jedynkę, ruszył praktycznie na czerwonym a ja zostałem
      jako pierwszy przed sygnalizatorem.

      Ktoś mniej opanowany ode mnie wsadziłby pewnie emerytowi tą miotełkę w dupę ale
      ja nie zrobiłem żadnej awantury.
      Ale czy można mieć do mnie pretensje, że bylem wściekły, musiałem opuścic szybę
      by mocno odetchnąć i rozpamiętywałem zdarzenie jeszcze długo?

      Nie ma takich ludzi, których zupełnie nie rusza czyjaś bezmyślność i ponoszenie
      niezawinionych kosztów.
      Te trzy minuty niepotrzebnie stracone przez ułana z miotełką bolały, bo wracałem
      zmęczony do domu.

      Apeluję zatem do wszystkich - jeździjcie tak by nie utrudniać nikomu życia - ani
      innym kierujących samochodami, ani motocyklami ani autobusom.

      Ot taki apel nie-psa ogrodnika... ;-)

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • stefan4 Re: Miotełka 08.06.06, 15:28
        mejson.e:
        > Zawsze intrygowało mnie zjawisko road rage - odmieniające normalnych ludzi w
        > bestie z całkiem banalnych powodów.

        Mnie nadal to zjawisko intryguje. Kompletnie go nie rozumiem, chociaż muszę
        przyjąć za fakt. Powinno się nazywać ,,car rage'', bo ma związek z samochodem a
        nie z drogą. Pieszych, operatorów kombajnów i innych użytkowników dróg ta
        przypadłość nie dotyka.

        mejson.e:
        > Ale rozumiem też irytację iberii zachowaniem właścicielki matiza

        Ja nie. A najbardziej nie rozumiem, że jej ta zaciekłość nie wyparowuje. Ile
        hałasu można robić o taką duperelę?

        mejson.e:
        > Miałem podobną sytuację na przedwiośniu
        [...]

        I jeszcze dotąd to pamiętasz?!

        mejson.e:
        > Ktoś mniej opanowany ode mnie wsadziłby pewnie emerytowi tą miotełkę w dupę
        > ale ja nie zrobiłem żadnej awantury.

        No, to ja bym Ci dał medal za uratowanie życia ludzkiego. Bo przecież mogłeś
        wsadzić mu tą miotełkę w dupę tak głęboko, że by nie przeżył.

        mejson.e:
        > Ale czy można mieć do mnie pretensje, że bylem wściekły, musiałem opuścic
        > szybę by mocno odetchnąć i rozpamiętywałem zdarzenie jeszcze długo?

        Jeszcze dłużej, bo ciągle rozpamiętujesz, np. na tym forum. Nie, pretensji do
        Ciebie mieć nie można. Jeśli zapanowałeś nad burzą wypełniajacych Cię
        morderczych popędów, to należy Ci się podziw i szacunek. Ja tylko nie posiadam
        się ze zdziwienia, jak coś tak nieważnego może w dorosłym człowieku wzbudzić
        taką burzę.

        mejson.e:
        > Nie ma takich ludzi, których zupełnie nie rusza czyjaś bezmyślność i
        > ponoszenie niezawinionych kosztów.

        Jednak wszystko zależy od skali tych kosztów. Mnie by ten Twój dziadek
        kompletnie nie ruszył. Może starałbym się go ominąć
        • emes-nju Re: Miotełka 08.06.06, 15:38
          stefan4 napisał:

          > mejson.e:
          > > Zawsze intrygowało mnie zjawisko road rage - odmieniające normalnych ludzi
          > > w bestie z całkiem banalnych powodów.
          >
          > Mnie nadal to zjawisko intryguje. Kompletnie go nie rozumiem, chociaż muszę
          > przyjąć za fakt. Powinno się nazywać ,,car rage'', bo ma związek z
          > samochodem a nie z drogą. Pieszych, operatorów kombajnów i innych
          > użytkowników dróg ta przypadłość nie dotyka.


          Jestes w mylnym bledzie! Dotyka. Kiedys jakis pan skopal mi zderzak auta bo uznal, ze skoro on chce na ukos przejsc przez skrzyzowanie, to to, ze ja stanalem na linii postoju warunkowego, jest naruszeniem jego wolnosci - powinienem zobaczyc go w lusterku i zatrzymac sie kilka metrow od skrzyzowania. Hm... moze gdybym go zobaczyl, to bym sie nawet zatrzymal. W zeszlym roku mialem, poparta slowami z warczacym "r" w srodku, dyskusje z rowerzysta, ktoremu nie podobalo sie, ze w korku stanalem na tyle blisko poprzedzajacego mnie auta, ze nie mogl przejechac. Przejscia ani skrzyzowania nie bylo - on po prostu chcial przejechac i upatrzyl sobie trase przed moim przodem.

          Kilku moich znajomych mialo z czyms takim kontakt - jeden stracil szybe.

          Jak nazwac takie zachowania? Czy sa to usprawiedliwione akty samoobrony?
          • stefan4 Re: Miotełka 08.06.06, 16:04
            emes-nju:
            > Jak nazwac takie zachowania? Czy sa to usprawiedliwione akty samoobrony?

            Nie. To jest nie żadna samoobrona tylko niczym nieusprawiedliwione chuligaństwo.

            No dobra, zmieniam zdanie (pod Twoim wpływem) na mniej kategoryczne: ,,car
            rage'' większości kierowców (nie wszystkich) udziela się również niektórym
            (nielicznym) innym użytkownikom dróg.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • franki8 Re: Miotełka 08.06.06, 17:23
              Skąd się bierze road (car) rage?
              Wstaję rano. Włączam telewizor. Oglądam relację z kongresu PiS. Parzę się kawą.
              Dzieciak marudzi i w efekcie wychodzi do szkoły o 7.55. Żona zajmuje łazienkę
              na 45 minut bo musi umyć głowę (ja myję głowę w 5 minut, no fakt, włosów mam
              zdecydowanie mniej). Wychodzę do pracy o 8.45 zamiast jak zwykle o 8.30.
              Trafiam na korek - przebudowa skrzyżowania 5 świateł dalej. Do pracy docieram o
              9.20 zamiast o 9.00. Niestety, mój gość był punktualny i czeka na mnie od 9.00.
              Mimo przeprosin ma mnie za buca, który kazał na siebie czekać. Odprawę dla
              pracowników zaczynam o 10.00 zamiast o 9.30. Mają mnie za jeszcze większego
              buca i już słyszę jak szepczą - Kowalski to by się lepiej na dyrektora nadawał.
              O 14.00 jestem umówiony na mieście. Korek - dojeżdżam o 14.15. Tym razem to ja
              czekam, bo moi partnerzy też byli w korku. Nie uważam żeby byli bucami, ale oni
              myślą, że jestem arcypunktualnym nadgorliwcem, i że pewnie mam ich za buców.
              Rozmowa się nie klei. Czuję, że padnie ważny projekt. Wychodzę ze spotkania. O
              16.00 muszę być z powrotem w pracy. Pod światłami w korku trafiam na
              opisywanego wcześniej rowerzystę, ktory wymyśla mi, bo nie może przed moim
              samochodem przejechać "na skuśkę". Złośliwie drapie mi drzwi kierownicą roweru.
              Sięgam do schowka po pistolet i wysiadam z samochodu... ale przecież jestem
              spokojny, byłem od rana. Mój adwersarz, który w międzyczasie zdążył wyciągnąć
              spod siodełka AK-47, też jest spokojny. Przecież był od rana...
              • stefan4 Car rage 08.06.06, 18:22
                franki8:
                > Skąd się bierze road (car) rage?
                > Wstaję rano. Włączam telewizor. Oglądam relację z kongresu PiS. Parzę się
                > kawą. Dzieciak marudzi i w efekcie wychodzi do szkoły o 7.55. Żona zajmuje
                > łazienkę na 45 minut bo musi umyć głowę (ja myję głowę w 5 minut, no fakt,
                > włosów mam zdecydowanie mniej).
                [...]
                > Sięgam do schowka po pistolet i wysiadam z samochodu... ale przecież jestem
                > spokojny, byłem od rana. Mój adwersarz, który w międzyczasie zdążył wyciągnąć
                > spod siodełka AK-47, też jest spokojny. Przecież był od rana...

                Jak rozumiem, całej tej lawinie przypadków winny był kongres PiS? Czy może
                głowa żony? Myślę, że cierpisz na ,,piss rage'' a nie na ,,car rage''.
                Najważniejsze to postawić właściwą diagnozę schorzenia.

                Fajna historia. To ja Ci opowiem, jak to było dzisiaj ze mną, ale nie mam
                Twojego talentu narracyjnego, za co przepraszam.

                Na ścieżkę rowerową jak zwykle wyłażą jakieś paniusie z siatkami i przechodzą ją
                na skos, pod bardzo ostrym kątem, żeby dłużej na niej pozostawać. W mieście nie
                wolno używać sygnałów dźwiękowych, więc tylko z lekka hamuję; hamulce mi nie
                piszczą, więc odbywa się to w ciszy. Gorzej, że te baby wypuszczają na ścieżkę
                również małe dzieci
                • zlakobieta Re: Car rage 08.06.06, 18:43
                  > Przejechałem 7 km. Gdyby nie przeszkody, zajęłoby mi to może 15 minut; w
                  > istocie zajęło 30 minut. Ale uważaj, bo teraz będzie finale grande molto
                  > maestoso: ja przewidziałem zawczasu (fanfary), że po mieście wałęsa się stado
                  > rozpasanych samochodów, uniemożliwiając człowiekowi normalną jazdę, więc
                  > (dołączają się werble) WYJECHAŁEM Z DOMU 40 MINUT PRZED CZASEM! I jeszcze
                  > pozostaje mi 10 minut na to, żeby niespiesznie przypiąć rower do starannie
                  > wybranego słupka od płotu i spokojnie udać się do pracy.
                  >
                  > Co wszyscy car-enraged na to?
                  >
                  > - Stefan
                  Bardzo pouczająca historia :)
                  Nie wiem tylko czy do końca zrozumiałam sens i przesłanie, więc się upewnię.
                  Chciałeś powiedzieć Stefan, że uważasz że wszyscy opisani przez Ciebie kierowcy
                  napotkani na drodze do pracy mieli rację? W sensie, że ich działania wywoływały
                  przepraszający, niepewny uśmiech na Twojej twarzy i starałeś się dostosować do
                  ich wskazówek, tak aby oszczędzać ich nerwy, bo było Ci głupio, że im
                  przeszkadzasz i utrudniasz?
                  Qrcze! Szacuneczek :)
                  • stefan4 Re: Car rage 08.06.06, 19:22
                    emes-nju:
                    > Choc ja, pozbawiony przez zla kobiete auta
                    [...]

                    Zła Kobieto, czy to Ty odebrałaś mu zabawkę?!

                    zlakobieta:
                    > Chciałeś powiedzieć Stefan, że uważasz że wszyscy opisani przez Ciebie
                    > kierowcy napotkani na drodze do pracy mieli rację?

                    Czy jak grad pada, to ma rację? Nie mam zwyczaju użerać się z nim o rację,
                    tylko szukam, gdzie by się schronić. Kierowcy, piesi (o nich też napisałem),
                    rowerzyści (nie napisałem, ale o wielu jestem fatalnego zdania) należą do trudno
                    kontrolowalnych sił przyrody. Nie ma sensu oburzać się na nich, wściekać, ani
                    unosić dumą. Można próbować generalnie zmienić klimat, ale nie metodą walenia
                    pięściami w konkretny wiatr czy deszcz.

                    No to oddaj mu już ten samochód, dobrze? Ludzie nie powinni jeździć na rowerze
                    z musu.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                    • zlakobieta Re: Car rage 08.06.06, 20:27
                      > emes-nju:
                      > > Choc ja, pozbawiony przez zla kobiete auta
                      > [...]
                      >
                      > Zła Kobieto, czy to Ty odebrałaś mu zabawkę?!
                      >

                      W życiu!
                      Mam swój samochód (służbowy i z kratką), więc się strzeżcie :>
                      • franki8 Re: Car rage 08.06.06, 20:32
                        Z kratką? Ford Focus z kratką? Ideał! Marzenie! Ja też chcę fakasa z kratką!
                        Koniecznie granatowego!
                        • zlakobieta Re: Car rage 08.06.06, 20:43
                          Guzik. Żaden Focus :(((
                          Miałam kiedyś focusa granatowego z kratką 1.8 TDCi chlip, chlip :(
                          Był cudny. Full wypas. Pięknie jeździł. Nie dam złego slowa powiedzieć.

                          Niestety wraz ze zmiana firmy zmieniono mi samochód i teraz mam takie gó..
                          prawie bez silnika :(
                          • franki8 Re: Car rage 08.06.06, 21:03
                            No!!! Nie ma to jak granatowy fakas kombi z kratką full wypas bez klimy! Ach,
                            jak ja lubię kierowców tych samochodów... no po prostu nie mogę obok takiego
                            przejechać, żeby się do niego serdecznie nie uśmiechnąć!
                            • zlakobieta Re: Car rage 08.06.06, 21:16
                              ja miałam klimę :(
                              • franki8 Re: Car rage 08.06.06, 21:18
                                OOOO, to na ważnym stanowisku byłaś. Bo klima to chyba od Regional Sales
                                Manager dopiero ;)
                                • zlakobieta Re: Car rage 08.06.06, 21:23
                                  to zależy w jakiej firmie :P

                                  PS: teraz też mam klimę ale nie wiem czy to o czymś świadczy...
                • franki8 Re: Car rage 08.06.06, 18:44
                  Zamiast roweru mogłem użyć w opowiadaniu postaci pieszego - ale nie wiedziałem
                  że tak się przejmiesz. Mógł to być także inny kierowca. Nie chodziło mi o
                  kongres PiS - choć oglądanie relacji z tego wiekopomnego wydarzenia bynajmniej
                  nie nastrajało optymistycznie. Chodziło mi chyba o to samo co Tobie - przez
                  cały dzień, podświadomie, gromadzimy w sobie stres i agresję - powiększaną
                  przez każde, z pozoru błahe i głupie, niewarte uwagi zdarzenie. Te negatywne
                  odczucia musimy w sobie tłumić, dopóki jesteśmy wśród ludzi - w domu, w pracy,
                  na spotkaniach. Jednak samochód to miejsce, w ktorym, zwłaszcza gdy jesteśmy
                  sami, spotęgowana przez cały dzień agresja bezwiednie znajduje ujście. Wtedy
                  wystarczy kolejna bzdura, iskra, aby wywołać pożar, czyli sprowokować nas do
                  wyładowania się. Niestety - tacy są ludzie. Takie dni, jak ten wyimaginowany
                  (choć nie do końca) który opisałem, zdarzają się każdemu. Oczywiście Ty czy ja
                  nie sięgalibyśmy po broń (bo jej nie mamy). Ja w takiej sytuacji prawdopodobnie
                  zareagowałbym tak: chłopie, daj spokój, przecież nic się nie dzieje, nie masz
                  większych zmartwień? Ale tak naprawdę to do końca wcale nie jestem tego pewien.
                  Jak każdy z nas, podejrzewam. W końcu jesteśmy tylko ludźmi, co, rzecz jasna,
                  niczego nie tłumaczy.
                  • stefan4 Re: Car rage 08.06.06, 19:36
                    franki8:
                    > nie wiedziałem że tak się przejmiesz.

                    Franki, ja się nie przejąłem, mnie się to podobało! Lubię opowieści na poziomie
                    i z odrobiną ironii. A Twoja intencja jest całkiem jasna.

                    franki8:
                    > samochód to miejsce, w ktorym, zwłaszcza gdy jesteśmy sami, spotęgowana przez
                    > cały dzień agresja bezwiednie znajduje ujście.

                    To jest właśnie zjawisko wymagające starannego zbadania. Ja myśle, że człowiek
                    jest stworzony do osobistego kontaktu z innymi. Taka sytuacja, gdy jesteś
                    otoczony przez ludzi, od których zależy Twoje życie, ale nie możesz mieć z nimi
                    osobistego kontaktu, bo między wami sa dwie warstwy blachy i sporo powietrza,
                    jest nienaturalna i wywołuje nienaturalne reakcje.

                    Jeśli na kogoś wpadniesz na piechotę na chodniku, to najprawdopodobniej obaj się
                    uśmiechniecie i powiecie ,,przepraszam'', nie próbując wnikać, kto kogo
                    potrącił. To jest sytuacja naturalna, więc Twój organizm reaguje sensownie.
                    Ale jeśli Twój samochód wjedzie na czyjś samochód, to sa duże szanse, że na
                    ,,przepraszam'' się nie skończy, nawet gdyby żadnych szkód nie było. Najpierw
                    wyleje się z obu stron nagromadzony ładunek agresji.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                    • franki8 Re: Car rage 08.06.06, 19:44
                      Do tego też wniosku doszli tzw. psychologowie transportu, ktorzy - wyobraź
                      sobie - mają własne stowarzyszenie, instytuty badawcze itp. Kurczę,
                      doktoryzować się z czegoś, co wszyscy wiedzą, a potem brać szmal za
                      sporządzanie "raportów", "opinii" i reszty bełkotu, którego myśl przewodnią my
                      sprowadziliśmy do dwóch krociutkich opowiadanek. Niestety, w żadnej z uczonych
                      prac psychologow transportu nie natknąłem się drobiazg: analizę i sugestie
                      rozwiązania problemu. Ale i tu poradzimy sobie sami.
                    • mejson.e Dr. Jekyll i Mr. Hyde 08.06.06, 19:47
                      stefan4 napisał:

                      "Jeśli na kogoś wpadniesz na piechotę na chodniku, to najprawdopodobniej obaj
                      się uśmiechniecie i powiecie ,,przepraszam'', nie próbując wnikać, kto kogo
                      potrącił. To jest sytuacja naturalna, więc Twój organizm reaguje sensownie.
                      Ale jeśli Twój samochód wjedzie na czyjś samochód, to sa duże szanse, że na
                      ,,przepraszam'' się nie skończy, nawet gdyby żadnych szkód nie było. Najpierw
                      wyleje się z obu stron nagromadzony ładunek agresji."

                      I mnie to zawsze fascynowało - za kierownicą robimy wobec siebie takie gesty i
                      uwagi, których nigdy nie zrobilibyśmy prosto w oczy - na chodniku czy w windzie.

                      Ot taki moto Dr. Jekyll i Mr. Hyde...

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                      • zlakobieta Re: Dr. Jekyll i Mr. Hyde 08.06.06, 20:23
                        > "Jeśli na kogoś wpadniesz na piechotę na chodniku, to najprawdopodobniej obaj
                        > się uśmiechniecie i powiecie ,,przepraszam'', nie próbując wnikać, kto kogo
                        > potrącił. To jest sytuacja naturalna, więc Twój organizm reaguje sensownie.
                        > Ale jeśli Twój samochód wjedzie na czyjś samochód, to sa duże szanse, że na
                        > ,,przepraszam'' się nie skończy, nawet gdyby żadnych szkód nie było. Najpierw
                        > wyleje się z obu stron nagromadzony ładunek agresji."
                        >
                        > I mnie to zawsze fascynowało - za kierownicą robimy wobec siebie takie gesty i
                        > uwagi, których nigdy nie zrobilibyśmy prosto w oczy - na chodniku czy w
                        windzie

                        No dobra, to Wam powiem dlaczego tak jest.
                        Padniecie trupem i będziecie zaskoczeni jak nie wiem!!!

                        Uwaga!

                        Tłumaczę.

                        Oni dlatego tak się wściekają, bo będą musieli zapłacić za naprawę rozbitego
                        samochodu.

                        Serio!
                        • franki8 Re: Dr. Jekyll i Mr. Hyde 08.06.06, 20:29
                          >
                          > No dobra, to Wam powiem dlaczego tak jest.
                          > Padniecie trupem i będziecie zaskoczeni jak nie wiem!!!
                          >
                          > Uwaga!
                          >
                          > Tłumaczę.
                          >
                          > Oni dlatego tak się wściekają, bo będą musieli zapłacić za naprawę rozbitego
                          > samochodu.
                          >
                          > Serio!

                          I dlatego że nie mieli ubezpieczenia (bo tylko tacy płacą z własnej kieszeni).
                      • zbig72 Re: Dr. Jekyll i Mr. Hyde 08.06.06, 23:37
                        mejson.e napisał:

                        > I mnie to zawsze fascynowało - za kierownicą robimy wobec siebie takie gesty i
                        > uwagi, których nigdy nie zrobilibyśmy prosto w oczy - na chodniku czy w
                        windzie

                        każdy jest super odważny w samochodzie (ale do wysiadania to już nie), w razie
                        czego pokrzyczy, powygraża, a potem da w rurę i po prostu ucieknie - na
                        chodniku czy w windzie może trafić na silniejszego i dlatego tam działa
                        mechanizm samozachowawczy :)

                        a co do stefana4 - nie każdy da radę tak sie opanować jak on czasem emocje sa
                        naprawdę duże i jak nie wybuchną w samochodzie to gdzie indziej ale w końcu
                        muszą...

                        znałem gościa który jazdę samochodem traktował jak terapię antystresową - jak
                        wracął nabuzowany z pracy to zamiast wyżywać się na żonie, dziecku czy psie
                        wsiadał w auto, jeździł godzinkę (tego opieprzył, z tamtym się pokłócił,
                        tego "nauczył" używania kierunkowskazów obtąbiając, tamtego "nauczył" szybszej
                        jazdy wyprzedzając i hamując przed maską, ogólnie sobie poprzeklinał itd.) i do
                        domu wracał całkowicie odstresowany, zrelaksowany i jak aniołek... jedni
                        wyżywają się na siłowni czy boisku, on w samochodzie (co fakt to fakt, nigdy
                        nikomu nic nie zrobił - agresja wyłącznie werbalna - i trąbił tylko na tych co
                        rzeczywiście łamali jakieś przepisy) - ciekawy przypadek...



                        • stefan4 Re: Dr. Jekyll i Mr. Hyde 09.06.06, 00:57
                          zbig72:
                          > znałem gościa który jazdę samochodem traktował jak terapię antystresową - jak
                          > wracął nabuzowany z pracy to zamiast wyżywać się na żonie, dziecku czy psie
                          > wsiadał w auto, jeździł godzinkę (tego opieprzył, z tamtym się pokłócił,
                          > tego "nauczył" używania kierunkowskazów obtąbiając, tamtego "nauczył" szybszej
                          > jazdy wyprzedzając i hamując przed maską, ogólnie sobie poprzeklinał itd.) i
                          > do domu wracał całkowicie odstresowany, zrelaksowany i jak aniołek...

                          To jak u Lema. Ijon Tichy odwiedził kiedys planetę, której mieszkańcy
                          regularnie używali ,,wyszalni''. To były takie kabiny obite korkiem, gdzie gość
                          mógł się wyszaleć. Mógł krzyczeć do woli, tupać i bić pięściami, nawet walić
                          głową w ścianę, a nic sobie nie zrobił i w dodatku nie było go słychać. Potem
                          wracał do towarzystwa spokojny i pogodny.

                          Lem tylko nie przewidział, że wyszalnie będa miały kółka.

                          - Stefan

                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                        • uwaga_tramwaj Dr. Jekyll i Mrs. Hyde 09.06.06, 09:57
                          byłam dziś super odważna i mało nie dostałam po ryju. spieszyłam się do roboty,
                          wkurzył mnie mąż i byłam ogólnie w nastroju nieprzysiadalnym. panna zatrzymała
                          się przed pasami (sic!) i wysiadła jej pasażerka. zaczęłam jak nawiedzona
                          trąbić i pokazywać środkowy paluch. no i wyskoczyła kierująca, wspomniana
                          pasażerka i zapasowa z tylnego siedzenia. uciekłam zahaczając o chodnik. twarzą
                          w twarz działa mechanizm hamowania agresji. samochodem w samochód nie. od dziś
                          pracuję nad sobą:D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka