Gość: Moto.
IP: *.lot.pl
21.01.03, 14:56
Moim zdaniem jest to najgorsza cecha naszych kierowców. Bardzo utrudnia życie
na i tak zatłoczonych ulicach. Miałem wczoraj taki przykład, kiedy stałem na
środku skrzyżowania, bo ten z przodu zachował "bezpieczną" odległość 20m od
poprzednika. Stałem, aż "złapało" mnie światło mimo, że dawałem sygnały z
prosbą o podjechanie. A tamten patrzył w lusterko, uśmiechał się i ... stał.
Drugi przypadek to blokowanie na kończącym się prawym pasie. Nie mam zwyczaju
wyprzedzać na pasach włączających i wyłączających. Jechałem po prostu mało
znaną mi ulicą prawym pasem i gdy zobaczyłem, że pas się kończy, chciałem
zjechać na środkowy i było miejsce na ten manewr. Ale kiedy włączyłem migacz,
koleś jadący z tyłu środkowym natychmiast przyśpieszył zamykając lukę. Gdy ja
przyhamowałem, to on też. Przyśpieszam - on też. Dał sobie spokój dopiero,
kiedy stało się jasne, że nie zdążę zmienić pasa i będę musiał stanąć.
Przpuściłem go i następne 20 samochodów. Podobnie jest na parkingach,
zwłaszcza pod marketami, gdzie jedni stają jak im się podoba, zajmując dwa
miejsca, a dla innych nie starcza przestrzeni. Myślę, że podobne zachowania
są też ważnym powodem blokowania ulic, wypadków i korków. Gdybyśmy mieli
nawet 10 pasów ruchu, to i tak się poblokujemy.