Gość: pk
IP: 212.87.16.*
12.03.03, 11:49
Powiedzcie mi jak jest, bo już zacząłem powątpiewać (może słusznie) w moją
znajomość przepisów.
Często skręcam w prawo na zielonym świetle w pewną ulicę, która ma dwa pasy.
Z przeciwka w tę samą ulicę skręcają w lewo. Ponieważ obok mnie nikt nie
jedzie prosto, więc spokojnie zjeżdżają ze skrzyżowania. Według mojej
wiedzy, powinni ustąpić mi pierwszeństwa i pozwolić mi wjechać na DOWOLNY pas
drogi, w którą skręcamy. Tymczsem oni nagminnie zakładają, że ja wjadę na
prawy pas i ciurkiem bez patrzenia wjeżdżają na lewy. Ja akurat też mam
potrzebę na lewy ale muszę rezygnować, bo by mnie chyba staranowali. Kto ma
rację? Co robić?
Dodam, że boję się na siłę egzekwować moje prawa bo primo: zacząłem w
powątpiewać w ich słuszność :), secundo: miejsce jest dość niebezpieczne,
musimy (ja i oni) uważać nie tylko na pieszych, ale i na tramwaj, i boję się,
że się zagapią i skończy się stłuczką...