Dodaj do ulubionych

Piesi na poboczach

15.10.06, 01:49
Jesień jaka jest, każdy widzi. Wcześnie zapada zmrok, a poboczami dróg
maszerują piesi. Dlaczego nie żyjemy w cywilizowanym kraju, gdzie wzdłuż dróg
buduje się wąskie, ale bezpieczne chodniki? Słabo mi się robi, gdy oślepiają
mnie samochody jadące z przeciwka, a dosłownie na krawędzi jezdni, w
ostatniej chwili, zamajaczy mi ledwie widoczna sylwetka. Mam ochotę wozić ze
sobą worek odblasków i wręczać ludziom z poboczy, tylko jak i kiedy, skoro
auta mijają się w pospiechu?!
Obserwuj wątek
    • Gość: późno bo taka właśnie jest nasza ojczyzna IP: *.aster.pl 15.10.06, 02:53
      i tak już musi być, przynajmniej przez jakiś czas
    • robertrobert1 Re: Piesi na poboczach 15.10.06, 19:17
      Jesli masz slaby wzrok albo refleks musisz jezdzic wolniej bo chyba nie chcesz
      zabic niewinnego?
      • t-omash Piesi na poboczach 15.10.06, 19:55
        Moim skromnym zdaniem.. Pieszy i rowerzysta a nawet pan traktorzysta bez choćby
        odblasków to śmierć na drodze, powinien byc przepis który stwierdza iż
        spowodowanie kolizji czy wypadku z takim palantem zwalnia, od odpowiedzialności
        karnej. Kiedyś już pisałem o tym jak na odcinku 20 km zabiłbym rok temu 3 ludzi,
        w Polsce nie mamy wszędzie pięknych szerokich dróg i nie każdego stać na auto z
        ksenonami. (wg. mnie ksenony nie polepszają bezpieczeństwa, bo co mi z tego że
        ja coś widze jak ten z naprzeciwka nie). Nie twierdze, że my kierowcy jesteśmy
        bez winy, ja tylko prosze, a nawet błagam: Dajcie mi szansę.. jak was zobacze to
        oboje bez stresu dotrzemy do domów. Taki odblask to 2 zł może 5, a na ile
        wycenisz swoje życie?? a co do wypowiedzi szanownego robertrobert1: pomyśl zanim
        coś napiszesz bo ośmieszasz się takimi wypowiedziami, a takiego bezodblaskowego
        palanta to nazwałbym właśnie winnym.
        • Gość: Kokeeno Re: Piesi na poboczach IP: *.crowley.pl 16.10.06, 07:55
          Wg PoRD pieszy na jazdni poza przejściem dla pieszych MUSI ustąpić innym
          użytkownikom ruchu (oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy pieszy idzie
          poboczem, ale akurat poboczem samochodom nie wolno jeździć). Swoją drogą zawsze
          noszę przy sobie może niezbyt gustowną, ale widzoczną z daleka żółto-zieloną
          kamizelkę (taką, jaką noszą panowie wyciągający śmieci z kubłów i policja) -
          życie mam jedno i szkoda je głupio stracić, bo kierowca mnie nie dojrzał w nocy...
          • Gość: trusiaa Re: Piesi na poboczach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 09:48
            Oczywiście, według przepisów. Ale co o kodeksie drogowym wie przeciętny
            mieszkaniec polskiej wsi? Albo osiedla na peryferiach miasta, gdzie ludzi tłum,
            a chodników brak?

            Widziałam parę osób z latarkami, które migają niebieskim światłem. To też mnie
            dezorientuje, bo spodziewam się że to uprzywilejowany pojazd z włączonym
            kogutem i trudno mi określić odległość od takiego "obiektu".
            Ostatnio jechałam podmiejską, wąską jezdnią, stare drzewa na poboczach i nagle
            takie pulsujace światełko z prawej, zwalniam trochę, myśląc że to może
            pogotowie z daleka, a tu się okazuje, że trzy osoby stoją na jezdni(!), jedna z
            tą latarką sygnalizuje, że po lewej na przeciwko była stłuczka... Żeby było
            śmieszniej trójkąt postawili po lewej tak, żeby w ostatniej chwili mogli na
            niego popatrzeć kierowcy nadjeżdżający prawym pasem... A wszystko to odbywało
            się przy dużym natężeniu ruchu w oślepiających światłach reflektorów.
            • emes-nju Re: Piesi na poboczach 16.10.06, 11:43
              Gość portalu: trusiaa napisał(a):

              > Oczywiście, według przepisów. Ale co o kodeksie drogowym wie przeciętny
              > mieszkaniec polskiej wsi?


              Po pierwsze nieznajomosc przepisow nie zwalnia z koniecznosci ich przestrzegania.

              Po drugie to co jest efektem takiego jak Twoje myslenia przypomina jakis danse macabre! Drogi sa, poprzez mnozenie ograniczen, przystosowywane do ruchu pijacko-najtrowerowo-pieszego, a nie do ruchu kolowego. Skutkiem tego kierowcy buntuja sie przeciwko coraz to drastyczniejszym ograniczeniom, a piesi i rowerzysci nie widza powodu do dbania o wlasne bezpieczenstwo, bo urzednich przeciez dla nich wlasnie postawil ZNAK (okreslenie magiczne). I potem kierowcy grzeja ile im sie chce, a piesi i rowerzysci (bez swiatel - najt rower) zachowuja sie tak, jakby innego niz ich ruchu nie bylo. Do jasnej (...)! Ludzi trzeba uczyc (najlepiej od przedszkola!), ze to, ze widza nadjezdzajace auto wcale nie znaczy, ze jego kierowca ich widzi!!! Na poczatek to wystarczy - bo chodnikow za szybko sie nie dorobimy... :-/
        • robertrobert1 Re: Piesi na poboczach 17.10.06, 20:19
          Owszem ilosc drog w Polsce jest niewielka a ich stan tragiczny i moze wlasnie
          dlatego wszyscy powinnismy nauczyc sie z nich korzystac. Jednak zycie dowodzi,
          ze ta nauka nie dotyczy kierowcow, ktorzy nie kieruja sie tolerancja lecz
          ignorancja. I tak moze powinnismy zrobic rewolucje i wszystkie drogi bez
          poboczy i chodnikow zamienic w ciagi ruchu lokalnego z dopuszczalna predkoscia
          20 km/h. Czy wowczas bezpieczenstwo pieszych i rowerzystow zwiekrzyloby sie?
          Zdecydowanie tak i nikt nie musialby wydawac pieniedzy na odblaski, nieprawdaz?
          • t-omash Re: Piesi na poboczach 17.10.06, 21:16
            robertrobert1 napisał:

            > (...) I tak moze powinnismy zrobic rewolucje i wszystkie drogi bez
            > poboczy i chodnikow zamienic w ciagi ruchu lokalnego z dopuszczalna predkoscia
            > 20 km/h. Czy wowczas bezpieczenstwo pieszych i rowerzystow zwiekrzyloby sie?
            > Zdecydowanie tak i nikt nie musialby wydawac pieniedzy na odblaski, nieprawdaz?

            Jestem za!! Moglibyśmy też póść dalej i zrezygnować z samochodów i podróżować
            piechotą, albo na ośle lub mule?? To bylibyśmy krajem z największą ilością
            deptaków... Z całego serca Ci (robertrobert1) życzę abyś jutro musiał przebyć
            np. 1000 km. rowerem, pieszo albo na mule... albo żebyś miał 100 km. do pracy i
            musiał tam dreptać piechotką...

            PS. a z elektryczności też mamy zrezygnować?? To życze Ci zawału...
            defibrylatory, respiratory są na prąd, a grunt to prund!! No i najlepiej żebyś
            na oddział kardiologiczny jechał lektyką.

            Co z Tobą jest człowieku?? Do średniowiecza chcesz nas cofnąć??

            Ja sobie nie życze, aby z moich składek zdrowotnych leczyć i ratować takiego
            debila bez odblasków, bo mu 5 zł szkoda. Podaj adres domowy to zrobie coś dla
            kraju i Ci taki odblask przyśle.. (jak Cię nie stać)

            Pozdrawiam oświetlonych i widocznych na drodze, szerokości dla was!
            • t-omash Re: Piesi na poboczach 17.10.06, 21:19
              Jeżeli kogoś uraziłem to przepraszam, ale irytuje mnie takie podejscie do sprawy.
            • robertrobert1 Re: Piesi na poboczach 18.10.06, 21:16
              t-omash napisał:

              > Jestem za!! Moglibyśmy też póść dalej i zrezygnować z samochodów i podróżować
              > piechotą, albo na ośle lub mule?? To bylibyśmy krajem z największą ilością
              > deptaków...

              Jesli jest to jedyny sposob aby kierowcy nie zabijali pieszych...to czemu nie.

              > Z całego serca Ci (robertrobert1) życzę abyś jutro musiał przebyć
              > np. 1000 km. rowerem, pieszo albo na mule...

              Przebycie 1000 km na rowerze pokonalbym w ciagu 5 dni, pieszo w 50.

              >...albo żebyś miał 100 km. do pracy i
              > musiał tam dreptać piechotką...

              Mam 10 km i dojezdzam codziennie na rowerze.

              >
              > PS. a z elektryczności też mamy zrezygnować?? To życze Ci zawału...
              > defibrylatory, respiratory są na prąd, a grunt to prund!! No i najlepiej żebyś
              > na oddział kardiologiczny jechał lektyką.

              Mysle, ze dlugo mi to nie grozi wlasnie dlatego, ze jezdze na 2 a nia na 4
              kolkach.

              >
              > Co z Tobą jest człowieku?? Do średniowiecza chcesz nas cofnąć??

              Nie koniecznie. Wolalbym abysmy, zyli tak jak Szwedzi ale chyba wiekszosc
              bylaby przeciwna, nieprawdaz?

              >
              Podaj adres domowy to zrobie coś dla
              > kraju i Ci taki odblask przyśle.. (jak Cię nie stać)

              Nie musisz. Odblaskow i swiatelek mam pod dostatiem chociaz patrzac po sposobie
              jazdy niektorych kierowcow to abym byl widoczny dla nich musialbym na bagazniku
              wozic reflektor lotniczy.
              • klemens1 Re: Piesi na poboczach 18.10.06, 21:51
                > Jesli jest to jedyny sposob aby kierowcy nie zabijali pieszych...to czemu nie.

                Kierowca zabija pieszego wtedy, gdy wjeżdża na chodnik albo przejeżdża pieszego
                na przejściu dla pieszych. Jeżeli pieszy zostaje potrącony na jezdni, to pieszy
                popełnia samobójstwo - sam się zabija, a kierowca jest tylko narzędziem.
                Podobnie jest w przypadku potrącenia przez pociąg - chciałbyś wprowadzić
                ograniczenia prędkości na torach do 30 km/h bo ktoś może się pałętać i
                maszynista nie zauważy go w porę żeby wyhamować?

                • kozak-na-koniu Re: Piesi na poboczach 19.10.06, 10:43
                  30km/godz to za dużo. Wiesz ile ton waży taki, składający się np. z 10 wagonów i
                  lokomotywy pociąg? Jak długą ma drogę hamowania? Maszynista przecież też
                  człowiek, może więc spóźnić się o ułamek sekundy! Ja bym optował raczej za
                  3km/godz.;-)
                • robertrobert1 Re: Piesi na poboczach 20.10.06, 21:54
                  klemens1 napisał:


                  > Kierowca zabija pieszego wtedy, gdy wjeżdża na chodnik albo przejeżdża
                  pieszego
                  > na przejściu dla pieszych.

                  Co w dzisiejszym swiecie wcale dana sytacja nie jest czysto hipotetyczna.

                  Jeżeli pieszy zostaje potrącony na jezdni, to pieszy
                  > popełnia samobójstwo - sam się zabija, a kierowca jest tylko narzędziem.

                  A czy znasz sytuacje drogi wewnetrznej albo strefy zamieszkania...
                  • klemens1 Re: Piesi na poboczach 21.10.06, 19:32
                    > > Jeżeli pieszy zostaje potrącony na jezdni, to pieszy
                    > > popełnia samobójstwo - sam się zabija, a kierowca jest tylko narzędziem.

                    > A czy znasz sytuacje drogi wewnetrznej albo strefy zamieszkania...

                    Jeżeli pieszy ma pierwszeństwo, to winny jest kierowca.
                    Wygląda więc na to, że się zgadzamy.
              • emes-nju Re: Piesi na poboczach 20.10.06, 10:47
                robertrobert1 napisał:

                > t-omash napisał:
                >
                > > Jestem za!! Moglibyśmy też póść dalej i zrezygnować z samochodów i
                > > podróżować piechotą, albo na ośle lub mule?? To bylibyśmy krajem z
                > > największą ilością deptaków...
                >
                > Jesli jest to jedyny sposob aby kierowcy nie zabijali pieszych...to czemu
                > nie.
                >
                > > Z całego serca Ci (robertrobert1) życzę abyś jutro musiał przebyć
                > > np. 1000 km. rowerem, pieszo albo na mule...
                >
                > Przebycie 1000 km na rowerze pokonalbym w ciagu 5 dni, pieszo w 50.


                W czasie rowerowej tysiackilometrowej wycieczki polskiego biznesmena, "wyprzedzi" go co najmniej 5 konkurentow, z krajow, ktorych obywatele w poczuciu (zle pojetego) solidaryzmu spolecznego nie zrezygnowali z samochodow.

                Proponuje zatem zaczac cala rewolucje od przejscia na ekonomiczny etap rozwoju zwany wspolnota pierwotna - wtedy nikomu nie bedzie sie spiszylo... A piesi beda ginac "tylko" z rak czajacych sie po duktach rabusiow :-P Bedziemy wtedy zajmowali zaszczytne pierwsze w swiecie miejsce w ilosci zabitych na duktach pieszych. A potem pojawi sie racjonalizator i oswiadczy, ze samochody wcale nie zabijaly tak duzo ludzi, pod warunkiem, ze chodzacy przy drogach piesi beda uwazali na siebie, a nie uwazali, ze maja pierwszenstwo :-P
      • Gość: andrzej1971 Re: Piesi na poboczach - do robert rob... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 14:29
        sądząc z twoich wypowiedzi masz coś z głową
        jeżeli nie prowadzisz aut (a sądzę, że nie)
        to zrób eksperyment:
        1.zgaś światło w środku nocy
        2.zapal bardzo mocna latarkę i skieruj na swoje oczy
        3. poproś kolegę ubranego na czarno (standard na drogach)
        aby szedł w twoją stronę z pewnej odległości np.15 metrów
        i ciekawe kiedy go zobaczysz
    • mejson.e Re: Piesi na poboczach 16.10.06, 10:04
      Musimy zwolnić, unikać zjeżdżania na pobocza, ustawić dobrze światła i
      utrzymywać w czystości szyby.

      I pamiętać chodząc pieszo, że inni nas nie widzą...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • trusiaa Re: Piesi na poboczach 16.10.06, 10:21
        Dodałabym do tej listy wyraźne oznaczenie krawędzi jezdni, choćby białym pasem.
    • nauma Re: Piesi na poboczach 18.10.06, 00:01
      A ja bym zaczął od wbijania do głowy że IDĄC JEZDNIĄ W TERENIE NIEZABUDOWANYM /
      GDY NIE MA CHODNIKA CHODZIMY LEWĄ STRONĄ. Całe stada łażą prawą i nie zdają
      sobie nawet sprawy, że coś się do nich zbliża.
      • Gość: wsiowa Re: Piesi na poboczach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 01:17
        A ja sobie zyczę, aby kierowcy kierowali się rozumem. U nas na wsi nie ma
        chodników, u nas chodzi sie poboczem czy jezdnią i mamy do tego prawo, a jadący
        maja o tym pamietać, a nie urządzać sobie wyscigi przez wieś.
        • klemens1 Re: Piesi na poboczach 18.10.06, 09:30
          > A ja sobie zyczę, aby kierowcy kierowali się rozumem. U nas na wsi nie ma
          > chodników, u nas chodzi sie poboczem czy jezdnią i mamy do tego prawo

          Macie OBOWIĄZEK ustąpienia pojazdowi jadącemu jezdnią. A jak już życzysz sobie żeby "kierowca kierował się rozumem", to przynajmniej daj kierowcy szansę żeby cię zobaczył.
          • uyu wsiowa :) 19.10.06, 01:17
            Nie martw sie. Sa jeszcze ludzie ktorzy maja i rozum i serce. Jak widze ludzi
            na poboczu to po prostu zwalniam, majac gdzies klaksony i znaki swiatlami
            dawane przez jadacych za mna kretynow. A gdy widze bawiace sie dzieci to
            zwalniam jeszce bardziej.
            Dzis wlasnie wrocilam z podrozy autem po Polsce. Zrobilam niewiele, bo tylko
            1300 km. Przerazilo mnie chamstwo i brak umiejetnosci jazdy. Drogi sa zle, zle
            oznakowane, czesto w remoncie a na nich szaleja ci, ktorym wlasnie rozum
            odbiera gdy tylko usiada za kierownica. Niezaleznie od plci, zawodu,
            wyksztalcenia i wieku glupieja i tyle.
            Jezdze od lat. Jezdzilam po czterech kontynentach i kilku archipelagach ale
            takiego chamstwa, bezmyslnosci i prostactwa na drogach nigdzie nie widzialam.
            Rzecz w tym, ze Polacy nie tylko jezdza zle, jakby tego bylo malo, jezdza
            agresywnie i zlosliwie.
            I niech mi tu zaden pseudokierowca (bo jezdzi szybko) nie mowi, ze baba i co
            tam sie zna, bo gdyby mialby choc zlotowke od kazdego kilometra ktory
            przejechalam, bylby milionerem.
            Ja tez jezdze szybko i to nawet bardzo szybko ale wtedy gdy moge i nie zagrazam
            nikomu. Jesli sama sie rozwale - moja sprawa, ale nie mam moralnego prawa do
            zabijania innych.
            • Gość: trusiaa Re: wsiowa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 10:31
              Święte słowa! Litości, przecież ktoś idący poboczem to nie zwierzyna, na którą
              królowie szos mogą sobie zapolować! Twierdzicie, że obowiązkiem pieszego jest
              wam ustępować drogi. Oczywiście, ale spróbujcie wysiąść z ciepłego auta i
              przespacerować się parę kilometrów wiejską szosą, najlepiej po zmroku, w zimie,
              kiedy na poboczu leżą zwały śniegu, błota i czego tam jeszcze chcecie. Życzę
              wam wszystkiego dobrego, ale każdemu z was może przytrafić się awaria samochodu
              w szczerym polu, a i komórka, jak na złość padnie, albo zapomnicie jej
              zabrać... Tylko pamiętajcie, żeby mieć wtedy jakieś odblaski ;), królowie szos
              nie mają przecież litości?
              • klemens1 Re: wsiowa :) 20.10.06, 19:14
                > Litości, przecież ktoś idący poboczem to nie zwierzyna, na którą
                > królowie szos mogą sobie zapolować!

                Nikt nie chce na nikogo polować, tylko przedstawiasz problem ze złej strony: to
                nie kierowcy mają zwalniać żeby pieszy mógł sobie defiladować po jezdni, tylko
                pieszy ma sobie zdawać sprawę, że spacer po jezdni niewiele różni się od spaceru
                po torach kolejowych.
                Tak więc nie histeryzuj jacy to kierowcy są bezwzględni, tylko spójrz na
                pieszych, którzy w dupie mają swoje własne bezpieczeństwo. Jak ktoś się będzie
                walił młotkiem po głowie to jest to wina producenta młotków?
            • kozak-na-koniu Re: wsiowa :) 19.10.06, 10:46
              uyu napisała:

              > Jezdze od lat. Jezdzilam po czterech kontynentach i kilku archipelagach ale
              > takiego chamstwa, bezmyslnosci i prostactwa na drogach nigdzie nie widzialam.
              > Rzecz w tym, ze Polacy nie tylko jezdza zle, jakby tego bylo malo, jezdza
              > agresywnie i zlosliwie.

              Skoro tak piszesz, to znaczy że nie jeździsz od lat (no, może od dwóch...) a z
              tymi czterema kontynentami to baaaaaaaaardzo mocno przesadziłaś...
              • uyu Re: wsiowa :) 19.10.06, 20:35
                A skad wiesz czy przesadzilam czy nie? Znasz mnie?
              • uyu kozak-na-koniu 19.10.06, 20:38
                Czytaj tekst ze zrozumieniem. Jesli dla ciebie "wczoraj" oznacza dwa lata, to
                najwyrazniej masz problem z jednostkami czasu.
                • kozak-na-koniu Re: kozak-na-koniu 19.10.06, 21:00
                  No cóż, skoro uważasz że wzorem do naśladowania dla polskich kierowców mogą być
                  np. drogi w Algierii lub w Wenezueli - Twoja sprawa...
                  • uyu Re: kozak-na-koniu 20.10.06, 02:49
                    Wiesz, sa dwa aspekty jazdy. Umiejetnosc prowadzenia wraz ze znajomoscia
                    przepisow oraz nastawienie do innych. I wierz mi, ze takiej ponurej
                    agresywnosci jak w Polsce, nigdzie nie widzialam. Wlosi wymachuja rekoma,
                    hiszpanie szczerza zeby, urugwajczycy przemykaja sie z usmiechem jak wegorze,
                    a polacy warcza pod nosem "Juz ja cie gadzino dopadne, strachu tobie narobie i
                    zobaczysz kim jestem i co umiem"! Slowem, jezdza wrednie i tyle. Naturalnie nie
                    wszyscy, ale ci normalni nikna w tlumie durniow.
                    • kozak-na-koniu Re: kozak-na-koniu 20.10.06, 09:46
                      No to, polecam jeszcze Rumunię - tam dopiero jest kultura, a jakie drogi... A
                      jeździłaś kiedyś po Moskwie, Paryżu (polecam szczególnie jedną z obwodnic - po
                      francusku peripherique)?
                      • uyu Re: kozak-na-koniu 20.10.06, 13:19
                        Naturalnie, ze périphérique :)) Czy ja wiem? Jakos nigdy nie czulam sie na nim
                        zagrozona mimo tego, ze przez ponad dwadziescia lat mieszkalam na prowincji w
                        Lille. A jak wiadomo, paryzanie nie lubia obcych kierowcow. Moskwy nie znam i
                        chyba nie bede miala okazji poznac. Rumunie pamietam z czasow o ktorych juz
                        najstarsi gorale zapomnieli czyli z lat 70/80 :)))
            • emes-nju Re: wsiowa :) 20.10.06, 11:07
              uyu napisała:

              > Nie martw sie. Sa jeszcze ludzie ktorzy maja i rozum i serce. Jak widze ludzi
              > na poboczu to po prostu zwalniam


              Nikt normalny nie zachowa sie inaczej! Pod jednym warunkiem - musi zobaczyc pieszego!!! A piesi robia wszystko, zeby widac ich nie bylo. Rozumiem, ze czarny czy szary ubior jest praktyczny i elegancki, ale na litosc (!) jezeli piesi musza chodzic po poboczach (niestety musza - niestety dla pieszych i kierowcow), to niech zakladaja jakies odblaski! To powinno byc takim samym OBOWIAZKIEM pieszych jakim jest obowiazek oswietlania samochodow!

              Kochani piesi dajcie nam, kierowcom, jakakolwiek szanse zauwazenia Was. W deszczowa noc nie widac NIC z wyjatkiem swiatel jadacych z przeciwka. Jedno male swiatelko i chodzenie po WLASCIWEJ stronie jezdni ulatwi zycie wszystkim. Ulatwi i sprawi, ze bedzie to zycie dluzsze i bezpieczniejsze. Bo teraz panuje, zgodna z chora polityczna poprawnoscia, teza, ze za cale bezpieczenstwo odpowiedzialni sa kierowcy - i jezeli zle widza powinni zaniechac jazdy, bo nawet jadac 10 km/h (co jest praktycznie nierealne!) moga komus zrobic krzywde. Sorry, ale drogi sa dla samochodow i pieszy nawet jezeli nie czuje sie intruzem, powinien zdawac sobie sprawe z tego, ze nawet najbardziej spolecznie wrazliwy kierowca moze go nie zauwazyc. A w konfrontacji pieszego z pierwszenstwem z autem bez pierwszenstwa (nawet jezeli ktos ustalilby takie zasady gry na drogach!), poszkodowany bedzie tylko i wylacznie pieszy...
              • uyu emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... 21.10.06, 01:12
                wiedzac o tym, ze ludzie laza jak swiete krowy i' ze wiekszosc z nich nie zdaje
                sobie sprawy z tego, ze najmniejszy samochod to juz tona rozpedzonego zelastwa,
                dla mojego swietego spokoju mysle za nich. Dlatego jezdzenie w Polsce jest tak
                meczace. Na drodze nie ufam nikomu i staram sie przewidywac zachowanie innych.
                Swiatelka odblaskowe sa w zasadzie dobrym pomyslem, ale powiedz mi jak je
                odroznisz od wystrojonych jak choinki ciezarowek, od odblaskowych czerwonych
                szkielek na slupkach (z daleka dokladnie takich samych jak szkla odblaskowe
                samochodu)i innych zrodel swiatla?
                • micra ale wystarczy, że zostaną zauważeni 23.10.06, 10:42
                  niech to będzie taka opaska zakładana wtedy, gdy ktoś idzie poboczem - nie musi
                  być na stałe, niech cokolwiek błyszczy.

                  Jechałem kilka dni temu z Warszawy do Lublina - w Garbowie, przed przejściem dla
                  pieszych czekała karnie grupa dzieci (10-15) z nauczycielką i żadne, podkreślam
                  _żadne_ dziecko nie miało _żadnego_ odblasku. Czekały przed przejściem w terenie
                  oświetlonym, ale akurat pod drzewem, więc zupełnie nie widoczne. Zauważyłem je w
                  ostatniej chwili, więc nawet nie zdążyłem stanąć, by je przepuścić (stanąć
                  bezpiecznie, by nie mieć z tyłu w zderzaku samochodu ciężarowego).

                  By być dokładnym - jechałem przepisowe 50 km/h - jest radar i przejście. Z
                  drugiej strony kolumna samochodów i jeżeli jedna strona nie stanie, to druga tym
                  bardziej (jeżeli nie widzi grupy dzieci).

                  Na prawdę - szkoły nie uczą bezpieczeństwa. Pierwszą rzeczą, jaką powinien
                  dostawać pierwszak w szkole, ba, co roku nową, powinien być odblask, niech się
                  świeci jak choinka, ale niech będzie widoczny.
                • t-omash Re: emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... 23.10.06, 20:56
                  uyu napisała:

                  > Swiatelka odblaskowe sa w zasadzie dobrym pomyslem, ale powiedz mi jak je
                  > odroznisz od wystrojonych jak choinki ciezarowek, od odblaskowych czerwonych
                  > szkielek na slupkach (z daleka dokladnie takich samych jak szkla odblaskowe
                  > samochodu)i innych zrodel swiatla?

                  A ja uprzejmnie zapytuje się Ciebie, czy Ty nie omijasz ciężarówek, albo kosisz
                  wszystkie "odblaskowe" słupki?? Ja nie, więc pieszy jest tak samo bezpieczny jak
                  ten słupek... Brutalne ale prawdziwe.

                  Jak narazie mój bilans wynosi: 0 słupków, 0 ciężarówek, 0 pieszych.

                  To nie jest 100% gwarancji bezpieczeństwa, ale daje mi szansę że bilans się u
                  mnie nie zmieni... Będe spokojnie chodził spać i to we własnym łóżku ani nie na
                  pryczy w więzieniu za zabicie pieszego.

                  Pozdrawiam... do usłyszenia na "19"
                  • kozak-na-koniu Re: emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... 23.10.06, 21:10
                    "Z łezką w oku" wspominam Francję - tam, gdy kawałkiem drogi publicznej
                    (bocznej, po autostradach tacy nie jeżdżą) ma przejechać kilku rowerzystów, dużo
                    wcześniej przy tejże drodze pojawiają się ręcznie malowane znaki z bijącym w
                    oczy napisem "randonnée" (czyli wycieczka) - i wszystko jasne...
                    • uyu no to kozaku powspominajmy i poplaczmy razem :) 24.10.06, 00:14
                      A zauwazyles jak tam wszystko jest oznakowane? Slepy trafi. Nie tylko
                      miejscowosci. Sa drogowskazy do dzielnic, instytucji, urzedow a takze do miejsc
                      noszacych nieoficjalne nazwy, np.: lieu-dit "Trois Moulins" i natychmiast
                      wiadomo gdzie znajduje sie miejsce zwane przez mieszkancow "trzema wiatrakami".
                      Ponad dwadziescia lat jezdzilam po Francji. Tylko prosze, nie pisz o jedzeniu i
                      winie, bo najpierw sie zrycze a potem wsiade w samochod i na Lille :))
                • emes-nju Re: emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... 24.10.06, 11:14
                  uyu napisała:

                  > wiedzac o tym, ze ludzie laza jak swiete krowy i' ze wiekszosc z nich nie
                  > zdaje sobie sprawy z tego, ze najmniejszy samochod to juz tona rozpedzonego
                  > zelastwa, dla mojego swietego spokoju mysle za nich.


                  GRATULUJE! Sorry za uszczypliwosc, ale wlasnie wrocilem ze 150 km nocnej wycieczki po polskich drogach. Mialem dwa awaryjne hamowania przed najtrowerami (zero oswietlenia!) - jedna parka jechala nawet obok siebie! W takiej sytuacji jedynym rezultatem myslenia za tych kretynow jest zaniechanie nocnej jazdy. Bo na takie akcje nie ma bezpiecznej predkosci! Paradoksalnie ci najgorsi na swiecie polscy piraci drogowi jechali karnie, plynnie i wyjatkowo rzadko przekraczajac ograniczenia. Nawet w terenie zabudowanym...


                  > Swiatelka odblaskowe sa w zasadzie dobrym pomyslem, ale powiedz mi jak je
                  > odroznisz od wystrojonych jak choinki ciezarowek, od odblaskowych czerwonych
                  > szkielek na slupkach (z daleka dokladnie takich samych jak szkla odblaskowe
                  > samochodu)i innych zrodel swiatla?


                  Ja ich nie musze odrozniac - ja musze je widziec. Wtedy sam podejme DECYZJE co z tym zrobic. Wczoraj spotkalem jednego nieortodoksyjnego najtrowerowca - jechal bez swiatel, ale w kamizelce z dwoma byczymi paskami odblaskowymi. Mimo, ze poczatkowo nie wiedzialem co to przede mna swieci, zwolnilem. Jak juz w swiatlach zobaczylem co swieci, dodalem gazu i plynnie wyprzedzilem. Zwroc uwage - zauwazylem COS i ZWOLNILEM. Dopiero potem sie przygladalem...
                  • Gość: na zimno emes-nju,podzielam twoje zdanie i do tego jeszcze: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.10.06, 11:43
                    W Niemczech rowerzysci sa tzw. "swietymi krowami", ale jakiekolwiek naruszenie
                    przez nich zasad oswielenia roweru jest karane calkiem wysokimi kwotami,
                    a w przypadku nieszczescia zle oswietlenie moze ich samych
                    obciazyc konsekwencjami i kosztami.

                    Kazdy, kto decyduje sie na jazde po zmierzchu lub w niekorzystnych warunkach
                    pogodowych, musi stosowac wszystkie srodki przewidziane przepisami.
                    Tu policja nie ma zadnej taryfy ulgowej, gdy chodzi o wlasciwe
                    oswietlenie roweru. Kasa uczy lepiej niz Roman.


                  • uyu Re: emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... 24.10.06, 18:52
                    Naprawde pomyslales, ze nie zwalniam, ze dojezdzam na pelnym gazie i dopiero
                    wtedy "odrozniam"? Tydzien temu zrobilam w nocy Torun-Warszawa-Nowy Sacz.
                    Gdybym nie zwalniala, nie byla ostrozna nie odpisalabym tobie na ten post.
                    Okazji do rozwalenia siebie i innych bylo az nadto.
                    A propos dziwnych sytuacji na drodze. Czy ktokolwiek trafil juz w nocy na dwie
                    jadace z naprzeciwka, chyba wyprzedzajace sie, furmanki. Naturalnie nie
                    oswietlone i pod gorke.
                    Widzialam takie 3 lata temu w okolicach Ostrzeszowa i do konca zycia nie
                    zapomne.Gdyby nie nawyk zdejmowania nogi z gazu przed wzniesieniami ... szkoda
                    gadac
                    • Gość: trusiaa Re: emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 19:24
                      Widziałam. Nieoświetloną przyczepę od traktora wypełniona drewnem, która stała
                      sobie spokojniutko 30 m za ostrym zakrętem na środku szosy.
                      • t-omash Re: emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... 24.10.06, 20:22
                        Gość portalu: trusiaa napisał(a):

                        > Widziałam. Nieoświetloną przyczepę od traktora wypełniona drewnem, która stała
                        > sobie spokojniutko 30 m za ostrym zakrętem na środku szosy.

                        I co z tego?? To tylko dowód głupoty ludzkiej, pomieszanej z wieś-stajlem, może
                        pan kierowca jechał akurat najt-traktorem, to miał najt-przyczepe, a że to była
                        jego rodzinna wieś to czuł się jak u siebie i zaparkował gdzie mu wygodnie.
                        Poczym po pracy pojechał po pifku najt-rowerem do domu. Takie zachowanie trzeba
                        tępić... z całą surowością... Jestem tolerancyjny ale chamstwa i debilizmu nie
                        zniese...
                    • emes-nju Re: emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... 25.10.06, 11:14
                      uyu napisała:

                      > Naprawde pomyslales, ze nie zwalniam, ze dojezdzam na pelnym gazie i dopiero
                      > wtedy "odrozniam"? Tydzien temu zrobilam w nocy Torun-Warszawa-Nowy Sacz.
                      > Gdybym nie zwalniala, nie byla ostrozna nie odpisalabym tobie na ten post.


                      Sek w tym, ze wobec calkowitego ignorowania przez pieszych, rowerzystow i furmanow takiego drobiazgu jak ich wlasne bezpieczenstwo, nie ma predkosci bezpiecznej - zabic moge nawet jadac 10 km/h. Co mi z mojej nawiekszej nawet ostroznosci jezeli NIE WIDZE przeszkody?! Poza tym po raptem 150 km bylem wypompowany ciaglym wypatrywaniem idiotow bez swiatel - a co ma robic ktos, kto MUSI w takich warunkach jechac 500 km? Sorry, ale nie ma takiego mocarza, ktory zachowa najwyzszy stopien skupienia w czasie calej swojej nocnej jazdy. Wlasnie dlatego nasza, kierowcow, ostroznosc, to jedno, a drugie (i znacznie wazniejsze!), to odpowiednie oznaczanie sie tych, ktorzy nie widza takiej potrzeby. Bo oni przeciez doskonale widza oswietlone samochody...
                      • uyu Re: emes-nju, podzielam twoje zdanie, ale ... 25.10.06, 13:59
                        Zabic za kierownica mozemy w kazdej chwili, bo samochoc to bardzo uzyteczna
                        maszyna w rekach normalnych ludzi i bardzo niebezpieczna bron, szczegolnie w
                        rekach glupcow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka