Dodaj do ulubionych

Niebezpieczne drogi

15.02.07, 19:07
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3922185.html
Zwracam uwage szczegolnie na ten fragment: "Z raportu wynika, że liczba samochodów w danym regionie jest odwrotnie proporcjonalna do liczby zabitych w wypadkach - paradoksalnie im więcej samochodów na tysiąc mieszkańców, tym mniej ofiar śmiertelnych. W Polsce liczba samochodów należy do najniższych w UE i wynosi 314 na tysiąc mieszkańców". Stoi to w dosc jawnej sprzecznosci z tym, co waaadza nam wciska. A wciska, ze tak strasznie duzo samochodow jezdzi, ze olaboga, i ze sami jestesmy sobie winni. I to daje im prawo do obkladania importowanych aut drakonskimi oplatami - dla (k... mac!) naszego dobra! Zeby aut mniej bylo...

No to widac jak sie ma ilosc aut na 1000 mieszkancow do ilosci zabitych na drogach :-/
Obserwuj wątek
    • lisekrudy Re: Niebezpieczne drogi 15.02.07, 22:11
      Przeciez taka korelacja nie oznacza automatycznie zwiazku przyczynowo skutkowego
      miedzy dwoma zjawiskami - zmotoryzowaniem danej populacji i wspolczynnikiem
      wypadkow smiertelnych. Zaleznosc moze byc bardziej zlozona. Obia zjawiska moga
      np. wynikac ze wspolnej przyczyny. Np.: (bogate spoleczenstwo zatem bardziej
      zmotoryzowane) oraz (bogate spoleczenstwo, zatem lepsze samochody, zatem mniej
      wypadkow smiertelnych) oraz (bogate spoleczenstwo, zatem lepsze drogi, zatem
      mniej wypadkow smiertelnych).

      Lisek
    • jane14 Re: Niebezpieczne drogi 15.02.07, 23:04
      Nie jest to zaskakujące ponieważ działa tu napewno tłok na drogach jako element
      spowalniający jazdę i choć zapewne jest przyczyną duzej ilości wypadków w ogóle
      to śmiertelne należą do rzadkosci.
    • Gość: kaqkaba Re: Małe kłamstwo, duże kłamstwo, statystyka IP: *.gapp.pl 16.02.07, 08:35
      1. Z danych statystycznych można wyciągnąć wnioski jakie kto chce. Dane mogą
      mówić jedno a całkiem sensownie brzmiąca interpretacja drugie.
      2. Liczba wypadków i liczba wypadków śmiertelnych. Śmierć na drodze jest min
      wynikiem kiepskich służb ratowniczych, poduszki powietrzne w samochodach (a więc
      stan zamożności społeczeństwa ma znaczenie)
      3. "paradoksalnie im więcej samochodów na tysiąc mieszkańców, tym mniej ofiar
      śmiertelnych" a gdzie tu paradoks. Im bogatsze społeczeństwo, tym więcej
      samochodów, tym więcej dróg (w dobrym stanie), tym mniej krajowych jednopasmówek
      i wyprzedzania na wariata.
      4.
      > No to widac jak sie ma ilosc aut na 1000 mieszkancow do ilosci zabitych na drog
      > ach :-/
      No właśnie.


      • tiges_wiz Re: Małe kłamstwo, duże kłamstwo, statystyka 16.02.07, 08:37
        i wiecej korkow i wolniejsza jazda
      • tiges_wiz ale zobacyzmy czy da sie obronic twoja teorie 16.02.07, 08:49
        Ogolem zabicy: 5444
        w tym:
        dobre warunki atmosferyczne - 3665
        prosty odcinek drogi - 3697

        zderzenie się pojazdów w ruchu czołowe - 1115
        najechanie na pieszego - 1734
        najechanie na drzewo/slup - 1025
        razem 3864

        Czyli wedlug ciebie te wszystkie wypadki na prostej slonecznej drodze, ci
        rozjechani piesi, czolowki i slupy i drzewa to wina naszych drog a nie glupoty
        kierujacych i pieszych? naprawde odwazna teoria.
        • kaqkaba Re: ale zobacyzmy czy da sie obronic twoja teorie 16.02.07, 09:14
          tiges_wiz napisał:

          > Czyli wedlug ciebie te wszystkie wypadki na prostej slonecznej drodze, ci
          > rozjechani piesi, czolowki i slupy i drzewa to wina naszych drog a nie glupoty
          > kierujacych i pieszych? naprawde odwazna teoria.

          Nie. Tego nie napisałem i nie twierdzę. To o co mi chodziło, to fakt, że ze
          statystyk można wyciągać wnioski jakie się komu podoba, i o to że nie widzę
          paradoksu pomiędzy odwrotną korelacją pomiędzy ilością samochodów a liczbą
          wypadków. Na liczbę wypadków i wypadków śmiertelnych mają wpływ także inne
          czynniki o których autor artykułu nie wspomniał.
          Przyczyn można zawsze szukać w wielu miejscach, przyczyną wypadków śmiertelnych
          jest np:
          - głupota i lekkomyślność kierujących
          - drzewa na poboczach (jakby ich nie było to ludzie nie gineliby w ten sposób)
          - wąskie drogi (na wielopasmówkach z pasem zieleni nie ma zderzeń czołowych
          które definicji są niebezpieczne)
          - brak poboczy/ nieoświetlone drogi (bo kierowca nie widział pieszego, bo ten
          lazł po jezdni bo nie było pobocza)
          - kiepskie samochody
          - nadmierna prędkość
          - zmęczenie i brak skupienia za kierownicą
          - brawura
          i tak można by wymieniać jeszcze długo. Każdy z tych czynników może mieć wpływ
          na wypadkowość. Zwalanie wszystkiego na głupotę kierujących i pieszych jest
          równie dalekie od prawdy co zwalanie wszystkiego na "nadmierną prędkość".
          Jeden czynnik nawet skorelowany z wypdkowością nie da nam odpowiedzi.
          • tiges_wiz Re: ale zobacyzmy czy da sie obronic twoja teorie 16.02.07, 09:34
            >- wąskie drogi (na wielopasmówkach z pasem zieleni nie ma zderzeń czołowych
            >które definicji są niebezpieczne)

            tu bym sie nie zakladal ... na A4 bylo sporo czolowek. Droga nazwana autostrada
            smierci.
            • Gość: kaqkaba Re: ale zobacyzmy czy da sie obronic twoja teorie IP: *.gapp.pl 16.02.07, 10:07
              Jak kurde czołówek. Na drodze wielopasmowej z pasem zieleni. No to chyba pod
              prąd jechali.
              >na A4 bylo sporo czolowek.
              Niestet znam tylko kawałek A4 tak między Gliwicami i KAtowicami i czołówki tam
              sobie nie wyobrażam.
              • tiges_wiz Re: ale zobacyzmy czy da sie obronic twoja teorie 16.02.07, 10:15
                zasniecie za kierownica i przejechanie na drugi pas. Typowy scenariusz. Sporo
                było wypadkow busow z pasazerami. Widzialem tez kierowcow zawracajacych na A1
                przez mala przerwe w barierce.

                www.w.motofakty.pl/artykul/autostrada_do_smierci.html
                le nie wszyscy się do nich stosują.

                – Wstępne ustalenia wskazują, że do tragedii doprowadził niedozwolony manewr
                samochodu ciężarowego – mówi Piotr Klimaszewski ze złotoryjskiej policji.

                – Tir próbował wbrew przepisom zawrócić. Na jego tył najechały jadące tym samym
                pasem samochody osobowe: Toyota, Volkswagen Golf i Opel Omega. Widząc to,
                kierowca drugiego tir-a próbował wyminąć karambol. Nie miał już szans na
                zahamowanie. Wjechał więc na przeciwny pas jezdni.

                Wczesniej odcinek Wroclaw-Krzywa byl jeszcze gorszy. Pamietajaca Hitlera
                nawierzchnia, bralk barierek.
                • Gość: ziomalek Re: ale zobacyzmy czy da sie obronic twoja teorie IP: *.pekao.com.pl 19.02.07, 12:15
                  "171Nm@2500, 90kW@5500, rear wheel drive"

                  Ford Sierra 2.0 ?

                  pozdro
                  ziomalek
                  • tiges_wiz Re: ale zobacyzmy czy da sie obronic twoja teorie 19.02.07, 12:19
                    DOHC n9e (z wywalona zwezka), bez gazu :>
      • emes-nju Re: Małe kłamstwo, duże kłamstwo, statystyka 16.02.07, 10:39
        Gość portalu: kaqkaba napisał(a):

        > 3. "paradoksalnie im więcej samochodów na tysiąc mieszkańców, tym mniej ofiar
        > śmiertelnych" a gdzie tu paradoks. Im bogatsze społeczeństwo, tym więcej
        > samochodów, tym więcej dróg (w dobrym stanie), tym mniej krajowych
        > jednopasmówek i wyprzedzania na wariata.


        Dokladnie tak samo to widze.
    • mejson.e Kultura komunikacyjna 16.02.07, 10:00
      Faktycznie - zaskakujące wnioski.
      Szczególnie dziwi mnie tak "wysoka" pozycja lubelskiego - wszak to województwo
      mające niższe stawki OC niż np. mazowieckie?

      Zaryzykowałbym inną hipotezę - tam, gdzie dużo pojazdów, intensywny ruch, tam
      lepsze otrzaskanie się z ruchem drogowym - większe doświadczenie nie tylko
      kierujących, ale także pieszych nie pchających się pod koła.
      Więcej także oświetlonych obszarów, mniej zaskoczeń stwarzanych przez
      cichociemną piechotę i rowerzystów.

      Nie należy tez zapominać o jednej rzeczy - więcej samochodów, to więcej szans na
      szybką pomoc - komórkę teraz ma prawie każdy, a w terenach bardziej
      zagęszczonych jest także więcej szpitali i jest do nich bliżej.

      Ktoś wyżej słusznie także wymienił korki jako element spowalniający, więc
      zmniejszający na pewno bezpośrednie skutki wypadków.

      Statystyki nie kłamią, warto tylko wyciągnąć z nich jakieś rozsądne wnioski, by
      nie poszły na marne...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • emes-nju Re: Kultura komunikacyjna 16.02.07, 10:44
        mejson.e napisał:

        > Faktycznie - zaskakujące wnioski.
        > Szczególnie dziwi mnie tak "wysoka" pozycja lubelskiego - wszak to
        > województwo mające niższe stawki OC niż np. mazowieckie?


        Liczy sie szkodowosc SAMOCHODOW, a nie ludzi :-/ Poza tym we Warsiawie, to panie, same bogate som wienc mozna im dosolic. Stac ich!


        > Zaryzykowałbym inną hipotezę - tam, gdzie dużo pojazdów, intensywny ruch, tam
        > lepsze otrzaskanie się z ruchem drogowym - większe doświadczenie nie tylko
        > kierujących, ale także pieszych nie pchających się pod koła.


        Wzrost kultury komunikacyjnej. Tak bym to nazwal :-)

        pzdr
    • Gość: na zimno To nie drogi sa niebezpieczne. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.02.07, 12:32
      Niebezpieczni moga byc tylko kierowcy czyli ludzie.

      Gdyby ktoregos dnia na naszej Ziemi nagle wszystkich ludzi "wymiotlo na amen",
      to Ziemia przestalaby byc dla czlowieka "niebezpieczna".

      Niestety niektorym ludziom, zwanym popularnie zurnalistami, niektorych
      problemow nie da sie za cholere wytlumaczyc.

      I dlatego wypisuja oni to i owo.

      Wiec byloby lepiej, gdyby ich jednak "wymiotlo".
      • emes-nju Re: To nie drogi sa niebezpieczne. 19.02.07, 12:39
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=57599751
      • izka-kr Re: To nie drogi sa niebezpieczne. 19.02.07, 13:06
        to nie drogi i nie wszyscy ludzie tylko ten ułamek z bardzo niskim IQ powoduje
        zagrozenie na drogach
        • tiges_wiz Re: To nie drogi sa niebezpieczne. 19.02.07, 13:11
          ja tu jestem znanym piewca ostepow i bezpiecznej jazdy, ale jak widze, ze ktos
          przegina w druga strone to tez mnie nosi.
          Czy nie widzialas dziur na ktorych mozna urwac zawieszenie?
          Czy nie wiedzialas kolein, w ktorych utrzymuje sie woda?
          Czy nie widzialas sprzecznej organizacji ruchu i oznakowania?
          • Gość: na zimno Zawsze winni sa "oni" i czynniki inne niz my sami IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.02.07, 13:27
            Tak, widzialem to wszystko. Mam oczy,slysze, obserwuje, dostosowuje sie do
            warunkow.

            Niestety widze innych, ktorzy zachowuja sie jak osobniki pozbawione
            jakiejkolwiek inteligencji, slepe, pozbawione pozostalych zmyslow,
            a przede wszystkim instynktu zachowania wlasnego zycia i zycia swoich bliskich
            jadacych z nimi w samochodzie.

            I dlatego tak napisalem.
            To, o czym Ty piszesz, to sa czynniki WTORNE w stosunku do tych PIERWOTNYCH.
            • tiges_wiz Re: Zawsze winni sa "oni" i czynniki inne niz my 19.02.07, 13:43
              a od kiedy ty jestes Izka-KR?
              mysle, ze umialbym napisac posta pod twoim :PPPP
              • Gość: na zimno To dlatego, ze mamy z Izka-KR podobny osad. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.02.07, 13:51
                Dolaczylem sie do niej w akcie "rozpaczliwej solidarnosci".
                A ona jakos tak niesmialo "nawijala".

                To bylo zamierzone, tiges_wiz.



                • tiges_wiz Re: To dlatego, ze mamy z Izka-KR podobny osad. 19.02.07, 14:22
                  a ja uwazam, ze nie nalezy wszyskiego zwalac na kierowcow i wszystkiego na drogi.
                  skrajnosci sa grozne. nawej najbardziej uwazny i przewidujacy kierowca moze
                  zostac zaskoczony przez wybiegajace zwierze, spadajacy konar, czy wystrzelony
                  kamien spod kol pojazdy z przodu.
                  • emes-nju Re: To dlatego, ze mamy z Izka-KR podobny osad. 19.02.07, 14:26
                    tiges_wiz napisał:

                    > nawej najbardziej uwazny i przewidujacy kierowca moze zostac zaskoczony
                    > przez wybiegajace zwierze, spadajacy konar, czy wystrzelony
                    > kamien spod kol pojazdy z przodu.


                    Nawet najspokojniejszego moze szlag trafic tak, ze zacznie wyczyniac dziwne rzeczy. Po pomnozeniu przez "szlakogenne" sytuacje na drodze i ilosc samochodow, ktore tych sytuacji doswiadczaja, robi sie nieciekawie.
          • emes-nju Re: To nie drogi sa niebezpieczne. 19.02.07, 13:49
            tiges_wiz napisał:

            > ja tu jestem znanym piewca ostepow i bezpiecznej jazdy, ale jak widze, ze
            > ktos przegina w druga strone to tez mnie nosi.
            > Czy nie widzialas dziur na ktorych mozna urwac zawieszenie?
            > Czy nie wiedzialas kolein, w ktorych utrzymuje sie woda?
            > Czy nie widzialas sprzecznej organizacji ruchu i oznakowania?

            Suplemet:

            Czy nie widzialas kogos, kto po kilku kilometrach snucia sie za jakas zawalidroga bez mozliwosci wyprzedzenia, rozpoczynal w koncu manewr niebezpieczny?

            PS Obrazek z wczoraj. Jade sobie waska drozynka przez teren zabudowany. Poboczy praktycznie brak. Przede mna jedzie Vectra z predkoscia 30-35 km/h. Cierpliwie jade za nia. Nerwy mi puszczaja w momencie, w ktorym kierowca Vectry (chyba czegos szukal) zwalnia tak, ze musze jechac na polsprzegle, zeby go nie doganiac. Mozliwosci BEZPIECZNEGO wyprzedzania brak (bardzo kreta droga). W koncu, widzac dluzszy prosty odcinek, wychodze na wyprzedzanie. Jak je konczylem akurat wchodzilem w prawy zakret, zza ktorego wyjechal cienias scinajac zakret i wychodzac mi na czolowe. Nawet nie bardzo mialem mu za zle, bo omijal pania prowadzaca rower i dziecko. Pani szla po niewlasciwej stronie jezdni, po jezdni, a dziecko szlo od strony jezdni, odgrodzone od matki (?) rowerem. Dawno mnie tak szlag nie trafil! Na szczescie jestem niespotykanie spokojnym czlowiekiem i wystarczylo mi solidne sklecie tej calej sytuacji. A niektorzy staja sie po kilku takich akcjach agresywni... Na odcinku kilkuset km jazdy po Polsce takich sytuacji kazdy kilka zalapuje.
            • Gość: Kokeeno Re: To nie drogi sa niebezpieczne. IP: 80.54.202.* 24.02.07, 16:58
              Też jestem niesamowicie spokojny - wczoraj wybiegł mi przed auto nastoletni pacan i... położył się na przejściu dla pieszych (noc, 22:00). Zwiał na chwilę przed potencjalną śmiercią (tj. jakbym go dopadł, to bym wytłumaczył ręcznie pewne zasady przechodzenia przez przejście dla pieszych)...
              • user0001 Re: To nie drogi sa niebezpieczne. 24.02.07, 17:16
                Tłumaczenie, nawet ręczne, nic by nie dało.

                Obawiam się, że delikwent rano nie pamiętał, co w nocy robił :-)
    • Gość: driv Re: Niebezpieczne drogi IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 24.02.07, 15:49
      jak chcecie zobaczyc niebezpieczna droge to mam cos- droga z wsi Gostków do
      Pustelnika!droga powiatowa powiat wałbrzyski.Super! szmaciarze biora kase a nic
      nie robia!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: darek Bieda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 17:42
      Wspólny mianownik to bieda.
      W bogatym społeczeństwie zanika ruch pieszych, rowerów, wozaków.
      Mają oni osobno prowadzone dukty.

      I jeszcze postawa na drodze też wynika ze statusu społecznego.
      Najbardziej niebezpieczną grupą są dzieci bogatych rodziców, które zamiast
      wychowania dostają wysokiej klasy pojazd, zero wyobraźni i zero
      odpowiedzialności.
      Czego może szukać na drodze młody, który nie ma pracy, majątku, rodziny, szans
      na przyszłość ???
      Tak więc prosimy o poprawę dobrobytu.
      pozdr
      • Gość: Kokeeno Re: Bieda IP: *.crowley.pl 26.02.07, 10:15
        Różnie to bywa z tą młodością i nowymi pojazdami - w zeszłym roku widziałem
        "nauczkę" daną przez nauczyciela nie pierwszej młodości (ok. 50-60 lat na karku,
        a mądrości nie przybyło + stary Nissan Sunny) - na szczęście, tylko jego pojazd
        zrobił "podwójnego tulupa" i fiknął w jednej osi 360 a w drugiej 180 (tak, że
        zaliczył lot z lewego pasa na prawe pobocze ustawiając się "pod prąd", ale za to
        na kołach). Wyglądało groźnie, ale o dziwo wszyscy przeżyli (a debil wiózł "na
        pokładzie" jeszcze cztery osoby, prawdopodobnie jego rodzina)...

        Jak do rwy nędzy można bawić się w "nauczyciela" na drodze ryzykując życie swoje
        i (przede wszystkim) innych? Widocznie można...
        Czasami aż mnie trzęsie widząc, co ludzie robią na jezdni (i to celowo), ale
        NIGDY nie przyszło mi do głowy, aby ich za to ukarać (przynajmniej na drodze) -
        przede wszystkim zdrowie i życie (no i wrzodów mieć nie będę, bo szybko mi złość
        przechodzi)...
      • tiges_wiz Re: Bieda 26.02.07, 10:18
        >W bogatym społeczeństwie zanika ruch pieszych, rowerów,

        z tym bym polemizowal ... w nowobogackich zanika, a nie w bogatych. patrzcie ale
        mam kasy i moge sobie postac w korku pol godziny, zamiast przyjechac w 7 minut
        rowerem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka