mejson.e
03.04.07, 21:23
Zrobiłem dzisiaj rundkę po dłuższej przerwie gierkówką do Katowic i jestem
pozytywnie zaskoczony.
Spodziewałem się rozbabranej drogi, remontu za remontem, kolein a tam, gdzie
można jechać stada lewopasmowców powolnych i podświetlnych.
A tymczasem...
1.Remontów spotkałem dwa, obydwa dobrze oznakowane i bezkorkowe, mimo
puszczenia całego ruchu jedną jezdnią.
2.Nawierzchnia w przeważającej większości równa, nawet na prawym pasie -
widać, że świeżo wymieniona.
3.Problem lewopasmowców powolnych ... nie istnieje! Pod warunkiem nie
przekraczania 120/h... Spotkałem tylko dwóch, których musiałem wyprzedzać po
prawej.
4.Problem lewopasmowców szybkich istnieje i nabrzmiewa jak cholera.
Co to za kraj, gdzie dwie jezdnie puszczone przez wsie, często z koleinami w
nawierzchni, przebijane przejściami dla pieszych i skrzyżowaniami, po których
przemykają w poprzek ciągniki rolnicze, skręcają kilkunastometrowe zespoły,
traktowane są jak trzypasmowe, gładkie niemieckie autostrady, gdzie co prawda
zalecają 130 ale gdzie pędzi się bez limitu?!!! 160, nawet 200 km na godzinę
potrafią przemykać tędy ułani z prętami cb na czapce!
To się w pale nie mieści!
Od Janek do centrum Katowic w trzy godziny (niecałe 300 km) przy przepisowej
jeździe, czy to za słabo?
Gdyby takie drogi były powszechne, a na nich szwadrony wideorejestratorów, to
żadne płatne autostrady nie byłyby potrzebne do szybkiego, bezpiecznego i
przyjemnego dotarcia do celu.
Zrobiłem w ciągu dnia pracy ponad 600 km a zmęczyłem się tylko w Warszawie.
Chwalicie tak niemieckie autostrady, pożądacie ich tak mocno, a nie widzicie,
jak dobre drogi mamy i w jak gó..any sposób z nich korzystamy...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.