Dodaj do ulubionych

WYPADKI ROWEROWE.

IP: 157.25.119.* 09.06.03, 10:42
Wczoraj mój mąż(rowerzysta) został potrącony przez autobus neoplan.Autobus
uderzył go w głowę lusterkiem w wyniku czego mój mąż stracił przytomność.Gdy
się ocknął,autobus już stał przy krawężniku.Wszyscy pasażerowie wysiedli i w
pośpiechu odchodzili z miejsca wypadku.Mąż o własnych siłach zszedł z jezdni
i -ponieważ miał rozwalony,krwawiący łokieć poprosił kierowcę o chusteczki do
przyłożenia na ranę(założono mu szwy).Kierowca odmówił mu udzielenia
pomocy.Co więcej,mój mąż poprosił jakąś przechodzącą kobietę o wezwanie
pogotowia na to od razu zareagował kierowca usiłując namówić tę panią o
powiadomienie pogotowia ale nie RATUNKOWEGO tylko ZTM(995).Pogotowie zabrało
w końcu nieszczęsnego rowerzystę.Lekarze stwierdzili ranę tłuczoną głowy
oraz ranę łokcia .Podejrzewali również wstrząśnienie mózgu.Mąż wrócił na
miejsce wypadku gdzie była j€ policja i ZTMowcy.Policjanci postraszyli męża
kolegium i mandatem.Kierowca neoplanu tłumaczył się,że rowerzysta "chybotnął
się" kierownicą i wpadł na autobus.(he,he,szkoda,że nie wgniótł mu
karoserii).Poradźcie co zrobić w przypadku wezwania na kolegium.iwaa
Obserwuj wątek
    • wamal Re: WYPADKI ROWEROWE. 09.06.03, 11:37
      Gwoli ścisłości: kolegia nie istnieją. W przypadku rozprawy przed Sądem
      Grodzkim trzeba się powołać na przepis o zachowaniu przez kierowcę pojazdu
      wyprzedzającego bezpiecznej odległości od pojazdu wyprzedzanego. Ta odległość
      to bodaj półtora metra(albo połowa szerokości pasa ruchu). Przy zachowaniu
      takiego odstępu w żadnym przypadku rowerzysta nie byłby poszkodowany. Swoją
      drogą należałoby złożyć skargę na "urzędników policyjnych" , gdyż
      Funkcjonariusze tak by się nie zachowywali (cudzysłow i duża litera są tu jak
      najbardziej na miejscu). Życzenia zdrowia dla męża.
      • Gość: Robert Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.astercity.net 09.06.03, 16:13
        wamal napisał:

        > Gwoli ścisłości: kolegia nie istnieją.

        Robert: Potwierdzam.

        W przypadku rozprawy przed Sądem
        > Grodzkim trzeba się powołać na przepis o zachowaniu przez kierowcę pojazdu
        > wyprzedzającego bezpiecznej odległości od pojazdu wyprzedzanego. Ta odległość
        > to bodaj półtora metra(albo połowa szerokości pasa ruchu).

        Robert: Odleglosc od rowerzysty jaka kierowca powinien zachowac powinna byc
        bezpieczna ale nie mniejsza niz 1 metr.

        Przy zachowaniu
        > takiego odstępu w żadnym przypadku rowerzysta nie byłby poszkodowany.

        Robert: Ponadto rowerzysta to nie tramwaj i nigdy nie bedzie ppruszac na
        rowerze po linii prostej. Wszelkie wachniecia i hybotania to specyfika jazdy na
        rowerze.

        A swoja droga to przypadki potracenia rowerzystow przez kierowcow ZTM nie
        naleza do zadkosci. Ja sam mialem 2 przypadki z ktorych to wyszedlem obronna
        reka tylko dzieki wysmienitemu refleksowi. Inni moi koledzy mieli mniej
        szczecia zostali poturbowani przez autobus.

        Nie daj sie przestraszyc. Smialo idz czekaj na rozprawe w Sadzie Grodzkim.
        Ponadto skieruj wniosek do ZTMowi w sprawie o odszkodowanie za zniszczenie
        mienia ( kask, odziez, rower etc). Ponadto zarzadaj od ZTM ukarania kierowcy
        poniewaz to on jest w 100 % winny.
        • Gość: misiu Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.chello.pl 09.06.03, 17:26
          Gość portalu: Robert napisał(a):
          > Ponadto zarzadaj od ZTM ukarania kierowcy
          > poniewaz to on jest w 100 % winny.

          Bo tako rzecze Robert? Z przedstawionego opisu zdarzenia wcale nie wynika 100%
          wina kierowcy autobusu. Sam nieraz widziałem, jak zachowują się niektórzy
          rowerzyści, np. jakiś czas temu, przed skrzyżowaniem Marszałkowskiej z
          Królewską (w kierunku południowym) jeden taki przeciskał się między dwoma
          autobusami, stojącymi na sąsiednich pasach. Było mu tam tak ciasno, że
          rozpierał się rękami o boki autobusów, bałwan jeden. Może, tak jak Robertowi,
          wydawało mu się, że obowiązek zachowania bezpiecznej odległości ciąży tylko na
          kierowcach autobusów?
          W omawianym przypadku należałoby poznać więcej okoliczności zdarzenia, a
          dopiero potem ferować wyroki.
          • Gość: iwaa Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: 157.25.119.* 10.06.03, 12:57
            Wypadek zdarzył sie na ul.Prostej przy Fabrycee Norblina.Jezdnia była pusta
            (upalne niedzielne popołudnie).z tego co opowiadał mąz to wiem,że kierowca od
            ul.Kasprzaka próbował zajechać mu drogę aż zhaczył go lusterkiem w
            głowę.Najbardziej jednak wnerwiła mnie obojętność kierowcy i odmowa pomocy
            (sic!!!!!)człowiekowi.
            • robertrobert1 Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. 10.06.03, 19:18
              Gość portalu: iwaa napisał(a):

              > Wypadek zdarzył sie na ul.Prostej przy Fabrycee Norblina.Jezdnia była pusta
              > (upalne niedzielne popołudnie).z tego co opowiadał mąz to wiem,że kierowca od
              > ul.Kasprzaka próbował zajechać mu drogę aż zhaczył go lusterkiem w
              > głowę.Najbardziej jednak wnerwiła mnie obojętność kierowcy i odmowa pomocy
              > (sic!!!!!)człowiekowi.
            • robertrobert1 Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. 10.06.03, 19:34
              Gość portalu: iwaa napisał(a):

              > Wypadek zdarzył sie na ul.Prostej przy Fabrycee Norblina.Jezdnia była pusta
              > (upalne niedzielne popołudnie).

              Robert: Ul Prosta w kierunku do Centum ma 3 pasy ruchu a tuz przed rondem 5
              pasow ruchu. Zatem jest rzecza niemozliwa aby kierowca ZTM przypadkowo
              zachaczyl rowerzyste. Prawdopodobnie kierowca ZTM potracil rowerzyste swiadomie
              mszczac sie za jakies wyimaginowane krzywdy doznane wyrzadzone przez innego
              rowerzyste.

              Kierowca ZTM wykonujac manewr wyprzedzania powinien wykonac ten manewr
              utrzymujac dystans od rowerzysty wynoszacy 2,5 m. Dlaczego az 2,5m. Otoz jesli
              dobrze sie przypatrzycie to zauwazycie ,ze na tyle kazdego autobusu widnieje
              plakietka informacyjna mowiaca, ze przy skretach tyl autobusu zachodzi o 1,5 m.
              Aby utrzymac bezpieczny i obowiazkowy odstep od rowerzysty wynoszacy 1 m
              kierowca podczas wyprzedzania powinien jechac w odleglosci wlasnie 2,5 m.
              Wszyscy kierowcy autobusow wiedza o tyma ze sie nie stosuja to juz inna sprawa.

              Na rozprawie w sadzie Twoj maz smialo moze podac w/w logike dotyczaca
              zachowania odleglosci. Wobec takich faktow kazdy sad musi skazac kierowce ZTM.

              Najbardziej jednak wnerwiła mnie obojętność kierowcy i odmowa pomocy
              > (sic!!!!!)człowiekowi.

              Robert: Kierowca ZTM jest typowym przedstawicielem Polaka za kolkiem a przeciez
              nie od dzis wiadomo, ze w Polsce nie uswiadczysz na drogach nalezytej kultury
              jazdy.
              • Gość: misiu Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.chello.pl 10.06.03, 20:06
                robertrobert1 napisał:

                > Aby utrzymac bezpieczny i obowiazkowy odstep od rowerzysty wynoszacy 1 m
                > kierowca podczas wyprzedzania powinien jechac w odleglosci wlasnie 2,5 m.
                > Wszyscy kierowcy autobusow wiedza o tyma ze sie nie stosuja to juz inna
                sprawa.
                >
                > Na rozprawie w sadzie Twoj maz smialo moze podac w/w logike dotyczaca
                > zachowania odleglosci. Wobec takich faktow kazdy sad musi skazac kierowce ZTM.

                Ja tam nie radziłbym nikomu, kto nie chce narazić się na smieszność, posługiwać
                w/w logiką w sądzie. Autobus "zachodzi" 1,5m NA ZAKRĘTACH i to pod kątem
                prostym. Wyciąganie z tego wniosku o obowiązku zachowania przez kierowce
                autobusu 2,5m odstępu przy wyprzedzaniu rowerzysty na prostej (nomen-omen)
                drodze jest niepoważne. Rozumiem, że omijając stojący na przystanku autobus,
                również zachowujesz 2,5m odstępu?
                Sytuacja jest dosyć zagadkowa, ponieważ lusterka na ogół znajdują się z przodu
                autobusu, który zazwyczaj porusza się z większą prędkością niż rowerzysta. Nie
                bardzo wyobrażam sobie sytuację, w której kierowca usiłuje zajechać drogę
                rowerzyście (nie udaje mu się? dlaczego?), po czym uderza go lusterkiem. Nie
                wątpię, że powołani przez sąd biegli wyjaśnią wszelkie wątpliwości. To ich
                zdanie, a nie Twoje, będzie dla sądu decydujące.


                • Gość: Robert Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.astercity.net 10.06.03, 20:31
                  Gość portalu: misiu napisał(a):
                  . Wyciąganie z tego wniosku o obowiązku zachowania przez kierowce
                  > autobusu 2,5m odstępu przy wyprzedzaniu rowerzysty na prostej (nomen-omen)
                  > drodze jest niepoważne.

                  Robert: I dlatego wlasnie rowerzysci sa nieustannie potracani.

                  > Rozumiem, że omijając stojący na przystanku autobus,
                  > również zachowujesz 2,5m odstępu?

                  Robert: A czy tyl mojego roweru zachodzi przy skrecie 1,5 m?

                  > Sytuacja jest dosyć zagadkowa, (...), który zazwyczaj porusza się z większą
                  prędkością niż rowerzysta.

                  Robert: To jest smieszne. Gdyby autobusy poruszaly sie w wieksza predkoscia niz
                  rowerzysci (np ode mnie) to po wowczas natychmiast bym sie przesiadl z roweru
                  do autobusu.

                  > Nie
                  > bardzo wyobrażam sobie sytuację, w której kierowca usiłuje zajechać drogę
                  > rowerzyście (nie udaje mu się? dlaczego?), po czym uderza go lusterkiem.

                  Robert: Ty tego sobie nie wyobrazasz bo nie jezdzisz na rowerze po miescie.
                  Jezdzisz na rowerze tylko doookola krzczka a przy takiej jezdzie co najwyzej
                  mozesz zachaczyc noga o wystajaca galazke.
                  Ja jestem starym rowerowym wyga i juz kilkakrotnie mialem starcia z autobusami
                  rodem z ZTM. Ciekawe dlaczego na mnie nie wwpadaja inne autobusy?

                  > Nie
                  > wątpię, że powołani przez sąd biegli wyjaśnią wszelkie wątpliwości.

                  Robert: Jesli wsrod tych bieglych bedzie chociaz jeden rowerzysta to sprawa
                  zostanie nalezycie rozwiazana. Jednak daje sobie noge uciac, ze biegli skaldaja
                  sie z zatwardzialych wozidupkow a na rowerze siedzieli ostatni raz jak go
                  dostali na komuni. Pozniej to tylko dokonywali przejazdzek dookola piaskownicy
                  a moze i dalej czyli dookola krzaczka.


                  >
                  • Gość: misiu Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.chello.pl 10.06.03, 20:51
                    Gość portalu: Robert napisał(a):

                    > Robert: I dlatego wlasnie rowerzysci sa nieustannie potracani.

                    Sądząc po poziomie Twoich wypowiedzi, stale jesteś potrącany, ze szczególnym
                    uwzględnieniem kontaktu głowa-lusterko autobusu.

                    > Robert: A czy tyl mojego roweru zachodzi przy skrecie 1,5 m?

                    Twój nie, ale informacja na autobusie nie jest chyba skierowana do jego
                    kierowcy, tylko m.in. do Ciebie. Masz więc obowiązek brania pod uwagę możliwego
                    spotkania się z tyłem autobusu.

                    > Robert: To jest smieszne. Gdyby autobusy poruszaly sie w wieksza predkoscia
                    > niz rowerzysci (np ode mnie) to po wowczas natychmiast bym sie przesiadl z
                    roweru
                    > do autobusu.

                    Jeśli Ty poruszasz sie szybciej od autobusu, to znaczy, że to Ty go
                    wyprzedzasz, lub omijasz. Na Tobie zatem ciąży obowiązek zachowania
                    bezpiecznego odstępu. Jasne?

                    > Robert: Ty tego sobie nie wyobrazasz bo nie jezdzisz na rowerze po miescie.
                    > Jezdzisz na rowerze tylko doookola krzczka a przy takiej jezdzie co najwyzej
                    > mozesz zachaczyc noga o wystajaca galazke.
                    > Ja jestem starym rowerowym wyga i juz kilkakrotnie mialem starcia z
                    autobusami
                    > rodem z ZTM. Ciekawe dlaczego na mnie nie wwpadaja inne autobusy?

                    Wytłumacz zatem, w jaki sposób autobus, który próbuje zajechać Ci drogę (a
                    zatem musi jechać choć trochę PRZED Tobą), może zahaczyć Cię lusterkiem, które
                    jest z przodu, a nie z tyłu, więc PRZED Tobą?
                    Może jesteś starym wygą rowerowym, ale na ruchu drogowym, z jego przepisami,
                    znasz się jak kura na pieprzu.

                    > Robert: Jesli wsrod tych bieglych bedzie chociaz jeden rowerzysta to sprawa
                    > zostanie nalezycie rozwiazana. Jednak daje sobie noge uciac, ze biegli
                    skaldaja
                    >
                    > sie z zatwardzialych wozidupkow a na rowerze siedzieli ostatni raz jak go
                    > dostali na komuni. Pozniej to tylko dokonywali przejazdzek dookola
                    piaskownicy
                    > a moze i dalej czyli dookola krzaczka.

                    Daj sobie uciąć raczej głowę. I tak jej nie używasz, w przeciwieństwie do nóg.
                    • Gość: Robert Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.astercity.net 10.06.03, 21:23
                      Gość portalu: misiu napisał(a):
                      > Sądząc po poziomie Twoich wypowiedzi, stale jesteś potrącany, ze szczególnym
                      > uwzględnieniem kontaktu głowa-lusterko autobusu.

                      Robert: Mylisz sie, zreszta jak zwykle.

                      > Twój nie, ale informacja na autobusie nie jest chyba skierowana do jego
                      > kierowcy, tylko m.in. do Ciebie. Masz więc obowiązek brania pod uwagę
                      możliwego
                      >
                      > spotkania się z tyłem autobusu.

                      Robert: Qrwa! Nie rozumiem o co ci chodzi? Czy mozesz wyrazic sie jasniej?
                      Jesli jasniej nie potrafisz to przejedz sie na rowerku w godzinach szczytu po
                      Jerozolimskich a wtedy mozesz zostaniesz oswiecony.


                      > Jeśli Ty poruszasz sie szybciej od autobusu, to znaczy, że to Ty go
                      > wyprzedzasz, lub omijasz. Na Tobie zatem ciąży obowiązek zachowania
                      > bezpiecznego odstępu. Jasne?

                      Robert: Jasne. Jak taki odstep zawsze zachowuje. Jak zobaczysz rowerzyste
                      poruszajacego sie srodkiej pasa ruchu to znaczy, ze mnie zobaczyles.

                      >
                      > Może jesteś starym wygą rowerowym, ale na ruchu drogowym, z jego przepisami,
                      > znasz się jak kura na pieprzu.

                      Robert: Polemizowalbym.

                      > Daj sobie uciąć raczej głowę. I tak jej nie używasz, w przeciwieństwie do nóg.

                      Robert: Nie chce mi sie dluzej z Tobą gadać...
                      • Gość: misiu Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.chello.pl 10.06.03, 21:45
                        Gość portalu: Robert napisał(a):

                        > Robert: Mylisz sie, zreszta jak zwykle.

                        Polemizowałbym. Zresztą sam pisałeś, że wciąż jesteś potrącany. Uznałem to
                        tylko za wysoce prawdopodobne. Coś nie tak?

                        > Robert: Qrwa! Nie rozumiem o co ci chodzi? Czy mozesz wyrazic sie jasniej?
                        > Jesli jasniej nie potrafisz to przejedz sie na rowerku w godzinach szczytu po
                        > Jerozolimskich a wtedy mozesz zostaniesz oswiecony.

                        Najogólniej chodzi mi o to, że "zachodzenie" tyłu autobusu nie sumuje się z
                        minimalną, bezpieczną odległością przy wyprzedzaniu rowerzysty. Odwrotnie - to
                        rowerzysta ma pamiętać, że tył autobusu "zachodzi" i dostosować swoją jazdę do
                        tego faktu.

                        > Polemizowalbym.

                        ...ale...

                        > Nie chce mi sie dluzej z Tobą gadać...

                        I chciałabym, i boję się. :) To już Twój problem.
                        • Gość: Robert Po miescie rowerem i samochodem. IP: *.astercity.net 11.06.03, 08:35
                          Gość portalu: misiu napisał(a):
                          > > Nie chce mi sie dluzej z Tobą gadać...
                          >
                          > I chciałabym, i boję się. :) To już Twój problem.

                          Robert: Nie, czlowieczku! Zawsze w dosc krytyczny sposob pouczasz rowerzystow
                          jak maja sie zachowywac na drodze (zwlaszcza w miescie)a przeciez sam nigdy nie
                          wyjechales na ulice (tylko co najwyzej jezdzisz dookola krzaczka). Po miescie
                          pomykasz tylko w samochodem. Jazda na rowerze zadzi sie innymi prawami niz
                          jazda samochodem. Dla porownania: kierowca udzielajacy rad rowerzyscie
                          zachowuje sie tak jakby operator walca drogowego instruowal pilota mysliwca.
                          Ja natomiast oprocz codziennej jazdy na rowerze do pracy i do domu poruszam sie
                          po miescie samochodem sluzbowym. To co sie dzieje na jezdni znam z wielu
                          punktow.

                          Czy teraz zrozumiales zasadnicza roznice w naszym sposobie rozumowania i
                          wypowiadania sie?
                          • Gość: misiu Re: Po miescie rowerem i samochodem. IP: *.chello.pl 11.06.03, 17:59
                            Gość portalu: Robert napisał(a):

                            > Robert: Nie, czlowieczku! Zawsze w dosc krytyczny sposob pouczasz rowerzystow
                            > jak maja sie zachowywac na drodze (zwlaszcza w miescie)a przeciez sam nigdy
                            nie
                            >
                            > wyjechales na ulice (tylko co najwyzej jezdzisz dookola krzaczka). Po miescie
                            > pomykasz tylko w samochodem. Jazda na rowerze zadzi sie innymi prawami niz
                            > jazda samochodem. Dla porownania: kierowca udzielajacy rad rowerzyscie
                            > zachowuje sie tak jakby operator walca drogowego instruowal pilota mysliwca.
                            > Ja natomiast oprocz codziennej jazdy na rowerze do pracy i do domu poruszam
                            sie
                            >
                            > po miescie samochodem sluzbowym. To co sie dzieje na jezdni znam z wielu
                            > punktow.
                            >
                            > Czy teraz zrozumiales zasadnicza roznice w naszym sposobie rozumowania i
                            > wypowiadania sie?

                            Znów ta Twoja nieznośna mania grandiosa. Nie pouczam wszystkich rowerzystów, a
                            tylko jednego, zadufanego w sobie wozi-rowero-dupka, uważającego wszystkich na
                            drodze za głąbów, wozidupków i zawalidrogi, a siebie za ósmy cud świata,
                            eksperta od bezpieczeństwa ruchu drogowego i źródło doskonałych praw, które po
                            wprowadzeniu (jak np. ogólne ograniczenie prędkości do wielkości
                            charakterystycznej dla piechura) sprawią powszechny ład, harmonię i
                            szczęśliwość. Twierdzącego wbrew rozsadkowi, że rowerzysta lub pieszy zawsze
                            mają rację w konflikcie z kierowcą samochodu, a prawo powinno taki stan
                            usankcjonować.
                            Idź się leczyć na nogi, Robercik, na głowę już za późno.
                            • robertrobert1 Dzieki za komlementy! 12.06.03, 08:18
            • Gość: misiu Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.chello.pl 10.06.03, 20:29
              Gość portalu: iwaa napisał(a):

              > Wypadek zdarzył sie na ul.Prostej przy Fabrycee Norblina.Jezdnia była pusta
              > (upalne niedzielne popołudnie).z tego co opowiadał mąz to wiem,że kierowca od
              > ul.Kasprzaka próbował zajechać mu drogę aż zhaczył go lusterkiem w
              > głowę.Najbardziej jednak wnerwiła mnie obojętność kierowcy i odmowa pomocy
              > (sic!!!!!)człowiekowi.

              Nie przesądzając o winie za spowodowanie zdarzenia, fakt odmowy udzielenia
              pomocy przez kierowcę autobusu jest wykroczeniem sam w sobie, co zostanie na
              pewno wzięte pod uwagę przez sąd. BTW kierowcy zawodowi nie odbiegają,
              niestety, od przeciętnego, dość marnego poziomu, a częstokroć nawet go
              zaniżają. Nader częste jest np. wjeżdżanie na skrzyżowanie na czerwonym
              świetle, wymuszanie pierwszeństwa, itd.
        • Gość: oczniag Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. IP: *.stegny.2a.pl 09.06.03, 17:42
          >Wszelkie wachniecia i hybotania

          Polska jenzyk - tródna jenzyk :-)

          • robertrobert1 Re: Rowerowe wypadki z ZTMem. 10.06.03, 19:22
            Gość portalu: oczniag napisał(a):

            > >Wszelkie wachniecia i hybotania
            >
            > Polska jenzyk - tródna jenzyk :-)

            >Robert: Wahnięcia i chybotania. Teraz juz lepiej? A swoja droga to widze jak
            niewiele mozesz pomoc w tej sprawie. Jesli raza cie bledy to wypowiadaj sie na
            forum ortografia.

            • Gość: fragi Pytanie do Roberta IP: 195.117.125.* 11.06.03, 09:56
              A czy Ty próbowałeś przejechać się za kierownicą autobusu w godzinach szczytu ?
              Zgaduję, że nie. Ale spóbuj czasem ich zrozumieć, a nie być zatwardziałym
              rowerzystą w stylu "Inni powinni zachowywać odstęp od roweru a ja nie muszę".
              • Gość: Robert Re: Pytanie do Roberta IP: *.astercity.net 11.06.03, 15:17
                Gość portalu: fragi napisał(a):

                > A czy Ty próbowałeś przejechać się za kierownicą autobusu w godzinach
                szczytu ?
                > Zgaduję, że nie.

                Robert: Tak to prawda. Nigdy nie prowadzilem autobusu po zatloczonym miescie.

                Ale spóbuj czasem ich zrozumieć,

                Robert: Ja ich doskonale rozumiem. Wiem, ze w miescie jest ciasno, ze na
                ulicach nonstop jakies zabawki zajezdzaja im droge i zmuszaja do gwaltownego
                hamowania ale kompletnie nierozumiem dlaczego kierowcy ZTM potracaja
                rowerzystow. Czy jest to wyraz totalnego nieakceptowania jednosladowych
                uzytkownikow ruchu?

                > a nie być zatwardziałym
                > rowerzystą w stylu "Inni powinni zachowywać odstęp od roweru a ja nie muszę".

                Robert: Ja zachowuje na tyle duzy odstep, ze innych nie zmuszam ani do
                gwaltownego hamowania ani taz do wskakiwania na krawezniki i chcialbym aby inni
                rowniez tez sie tak zachowywali ws tosunku do mnie.
              • Gość: peak Re: Pytanie do Roberta IP: 157.25.92.* 12.06.03, 09:26
                Gość portalu: fragi napisał(a):

                > A czy Ty próbowałeś przejechać się za kierownicą autobusu w godzinach
                szczytu ?
                > Zgaduję, że nie. Ale spóbuj czasem ich zrozumieć, a nie być zatwardziałym
                > rowerzystą w stylu "Inni powinni zachowywać odstęp od roweru a ja nie muszę".

                Do fragi
                Chciałbym przypomnieć, iż w tym wątku wypadek miał miejsce w niedzielę (brak
                korków ) oraz 3-5 wolnych pasów.
                Ja również nie prowadziłem autobusu w godzinach szczytu, ale często jestem jego
                pasażerem i czuję się jak worek ziemniaków przerzucany przez Pana Kierowcę, bo
                akurat "swój" autobus potraktował jak bolid F1 i wszystkim chce udowodnić kto
                tu rządzi.
                Rowerem górskim jeżdżę od 10 lat i zbyt dobrze znam "zachodzące" autobusy i
                TIRy z naczepą lub z przyczepą wymijające bikera na pustej drodze.
                Ale ktoś kiedyś napisał, że "......kierowcom zawodowym płacą za jazdę a nie
                postój ..." a więc byle wpieriod i rura ile fabryka dała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka