Gość: IWAA1
IP: 157.25.119.*
09.06.03, 10:42
Wczoraj mój mąż(rowerzysta) został potrącony przez autobus neoplan.Autobus
uderzył go w głowę lusterkiem w wyniku czego mój mąż stracił przytomność.Gdy
się ocknął,autobus już stał przy krawężniku.Wszyscy pasażerowie wysiedli i w
pośpiechu odchodzili z miejsca wypadku.Mąż o własnych siłach zszedł z jezdni
i -ponieważ miał rozwalony,krwawiący łokieć poprosił kierowcę o chusteczki do
przyłożenia na ranę(założono mu szwy).Kierowca odmówił mu udzielenia
pomocy.Co więcej,mój mąż poprosił jakąś przechodzącą kobietę o wezwanie
pogotowia na to od razu zareagował kierowca usiłując namówić tę panią o
powiadomienie pogotowia ale nie RATUNKOWEGO tylko ZTM(995).Pogotowie zabrało
w końcu nieszczęsnego rowerzystę.Lekarze stwierdzili ranę tłuczoną głowy
oraz ranę łokcia .Podejrzewali również wstrząśnienie mózgu.Mąż wrócił na
miejsce wypadku gdzie była j€ policja i ZTMowcy.Policjanci postraszyli męża
kolegium i mandatem.Kierowca neoplanu tłumaczył się,że rowerzysta "chybotnął
się" kierownicą i wpadł na autobus.(he,he,szkoda,że nie wgniótł mu
karoserii).Poradźcie co zrobić w przypadku wezwania na kolegium.iwaa