hepatu
05.05.11, 11:47
Lubię nylonki, ba - nawet kocham. Bardziej rajstopki czy kabaretki, jednak pończochy też mają u mnie swoje miejsce. W moim związku ta miłość jest jednostronna. Luby nie podziela tego zainteresowania. Czy w takiej kwestii da się wypracować kompromis? Czy może jednak przeczekać, aż mi przejdzie (tak samo jak przyszło)?
Te upodobanie nie ma głębokich korzeni, wręcz jest świeże, kilkuletnie. Lubego poznałam dużo wcześniej, a decydując się na związek żadne z nas nic nie ukrywało w sferze seksu i ewentualnego rozwoju naszego pożycia, tak więc ta moja miłostka jest zaskoczeniem, tak myślę.