Dodaj do ulubionych

lęk_samochód_co_robić_?

16.06.03, 15:27
Dla jednych problem wyda się mało poważny, ale z pewnością ma on znaczenie
dla mnie. Rok po otrzymaniu prawa jazdy spowodowałem wypadek. Było to
podczas wyprawy do Warszawy. Co prawda nikt nie zginął, jednak pojawił się
pewien lęk przed jeżdżeniem. Wydawało mi się, że to przezwyciężyłem. W ciągu
5 kolejnych lat zrobiłem za kółkiem około 110-120 tys. kilometrów. Moi
współpasażerowie oceniali pozytywnie wrażenia jazdy ze mną. Powtarzała się
opinia, że prowadzę pewnie, szybko (bez przesady z tą szybkością) i
bezpiecznie. Takie zdanie wyraził również zawodowy kierowca (testuje
samochody), który towarzyszył mi jako pasażer na trasie liczącej coś około
800 kilometrów. Jeździłem po Berlinie, Poznaniu, Szczecinie, Zielonej Górze,
Koszalinie, Słupsku, Kaliszu. Podczas studiów dorabiałem jako kierowca.
Dwa lata temu wpadłem w koleiny. Padał deszcz no i nie zdołałem wyhamować
auta. Uderzyłem w ciężarówkę. Nikomu nic się nie stało, chociaż skasowałem
prawie cały przód, jednak od tej pory zacząłem przejawiać lęk przed jazdą. O
ile warunki sprzyjają, to jest wszystko oki. Jednak pojawiała się alergiczna
reakcja na padający deszcz. Znacznie zmniejszyłem częstotliwość korzystania z
pojazdu i zdawało to egzamin do czasu przeprowadzki do Warszawy. Obecnie
korzystanie z auta staje się życiową potrzebą. Moja dziewczyna chce, abym
przyprowadził samochód. A ja czuję paniczny lęk przed wejściem do samochodu i
przyjazdu do Wawy. Przed oczami pojawiają się czarne wizje – po wjeździe do
Wawy spadnie ulewa, nie zmam miasta, uprzejmość i tolerancja warszawskich
kierowców jest powszechnie znana, z pewnością popełnię jakiś błąd, co skończy
się stłuczką.
Pytanie – czy w takim stanie wsiąść do samochodu i po prostu przyjechać, czy
też darować sobie eskapadę? Nadmienię, że w ubiegłym roku zostałem poproszony
o „bycie kierowcą”. Znajomi jechali w dłuższą trasę i nie mieli
doświadczonego człowieka za kółko. Do rogatek Warszawy prowadził kolega, a
później ja. Na trasie (300 km) padał nieustannie silny deszcz, ale jakoś się
przezwyciężyłem – dojechaliśmy do celu; cało bezpiecznie. W podróży nie
oszczędzałem auta (wszystko w granicach zdrowego rozsądku), a znajomi
wyrazili pozytywną opinię. Podczas powrotu spotkało nas urwanie chmury –
dałem radę, ale wjeżdżając na teren Wawy poczułem, że tracę umiejętności. Nie
wiem jak to wytłumaczyć, po prostu straciłem ochotę do jazdy i zamieniłem się
za kółkiem z kolegą.
Jak przezwyciężyć ten strach? I czy w ogóle próbować go przezwyciężyć?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • qrakki999 Re: lęk_samochód_co_robić_? 16.06.03, 16:05
      Wydaje mi sie, ze powinieneś iśc do fachowca - czyli zawodowego terapeuty i
      podzielic sie z nim swoimi obawami. Nie kosztuje to duzo, a moze pomóc.
      Po tym co piszesz widac, ze jestes w stanie prowadzic i nie 'drętwiejesz' za
      kołkiem, jedynie przy warunkach przypominajacych traumatyczne przezycie
      wykazujesz objawy leku i starasz sie nie wejsc w ta sytuacje. Ale jednak auto
      prowadzisz bezpiecznie i sprawnie. Mysle takze, ze w przełamaniu moze pomóc
      kurs bezpiecznej jazdy. Z tego beda dwie ogromne korzysci:
      1. Stworza Ci sztucznie warunki których sie obawiasz i bedziesz mial szanse sie
      przełamac.
      2. Napewno poprawisz swoje umiejetnosci jako kierowca.

      Dodam jeszcze, ze nie jest to nic nienormalnego w dodatku masz swiadomosc
      przyczyn swojego leku, szukasz pomocy i jestes gotów zmienic ten stan -czyli
      jestes przypadkiem ultra - lekkim.
      pzdr.
      Q

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka