mejson.e
16.07.07, 19:09
Na drodze na ogół jestem spokojny, ale oglądając popisy parkowania na
osiedlach dostaję białej gorączki.
Pal sześć, jak ktoś krzywo stanie na miejscu parkingowym, ale gdy ktoś parkuje
sobie bezmyślnie tam, gdzie nie powinien, to już kończy się cierpliwość.
Pozastawiane drogi pożarowe, chodniki, trawniki, śmietniki, stacje
transformatorowe, hydranty, wejścia do klatek schodowych, furtek, bram,
przejścia dla pieszych, trzepaki, studnie, narożniki skrzyżowań...
Czy naprawdę musi to zostać bez kary?
Kto pociągnie do odpowiedzialności debila blokującego straż pożarną czy
karetkę pogotowia, jeśli w wyniku jego parkowania ktoś umrze?
Straż miejska, policja, spółdzielnia mieszkaniowa czy rzecznik praw obywatelskich?
Może rodzina ofiary?
Dlaczego nie można stworzyć i egzekwować przepisów nakazujących odholowywanie
pojazdów blokujących ważne miejsca albo zezwalających na ich uszkodzenie
podczas odsuwania ich siłą np. zderzakiem wozu bojowego czy przeprowadzenie
węża gaśniczego przez wybite okna?
Firmy ubezpieczeniowe powinny odmówić wypłaty z AC takim "ofiarom" powołując
się na "świadome zaniedbanie"...
A firmy holujące miałyby przez kilka miesięcy niezłe żniwo.
Do czasu aż głupi zaczęliby właściwie wyceniać ludzkie życie...
Bardzo to bolszewickie pomysły, prawda prawdziwy tebe?
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.