Dodaj do ulubionych

Mistrz wyprzedzania

15.08.07, 23:25
Przykład, jak można sobie utrudnić manewr wyprzedzania.

Tutaj link do filmiku ale ostrzegam - to tylko dla cierpliwych.
Dostającym piany po minucie wleczenia się za zawalidrogą stanowczo ten film
odradzam ;-)

video.google.pl/videoplay?docid=5900256643217906784&hl=pl
Jazda w zbyt bliskiej odległości za poprzedzającym pojazdem nie tylko zmusza
do ciągłego hamowania ale bardzo ogranicza pole widzenia.
Z ciekawości wytrzymałem za zamierzającym wyprzedzać prawie trzy minuty. W
końcu zrezygnowałem i wyprzedziłem obydwa samochody w przeciągu kilku sekund.
Jechałem fiatem panda 1.1 (54 KM).

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • Gość: mg Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.07, 23:40
      Ciekawe, jak jechał kiedy już udało mu się wyprzedzić? Mam podejrzenia, że ostro nadrabiał stracony czas...
      I czy chociaż przez chwilę zastanowił się, dlaczego inni wyprzedzają mimo, że on nic nie widzi...
    • jane14 Re: Mistrz wyprzedzania - który? 16.08.07, 00:05
      Miałem cierpliwość i obejrzałem ... jak rozpoczynasz wyprzedzanie
      dokładnie na początku podwójnej ciągłej poprzedzającej przejście dla
      pieszych. Do tego chyba był to teren zabudowany (kamera nie
      obejmowała prawej strony wiec pisze chyba) wieć przekroczyłeś
      predkość o +30.
      Zgadza się ?
      Przykro mi ale ... nie ma się czym chwalić. No chyba tylko tym że
      nie jechał za toba radiowóz z rejestratorem.
      • mejson.e Re: Mistrz wyprzedzania - który? 16.08.07, 00:22
        jane14 napisał:

        > Miałem cierpliwość i obejrzałem ... jak rozpoczynasz wyprzedzanie
        > dokładnie na początku podwójnej ciągłej poprzedzającej przejście dla
        > pieszych. Do tego chyba był to teren zabudowany (kamera nie
        > obejmowała prawej strony wiec pisze chyba) wieć przekroczyłeś
        > predkość o +30.
        > Zgadza się ?
        > Przykro mi ale ... nie ma się czym chwalić. No chyba tylko tym że
        > nie jechał za toba radiowóz z rejestratorem.

        Jeśli za rozpoczęcie wyprzedzania uważasz przyspieszenie to tak, ale na lewy pas
        zjechałem dopiero za przejściem.
        Droga poza terenem zabudowanym.
        Od trzech kilometrów zresztą.

        Ale nie dziwię się Twoim wątpliwościom - na filmie mogło to tak wyglądać.

        A chwalić sie nie zamierzałem - po prostu pokazałem standardowy manewr znany
        większości użytkowników dróg.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • Gość: zdziwiony Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.media4.pl 16.08.07, 00:37
      Przejrzałem całość.
      Zobaczyłem jazdę w terenie zabudowanym z prędkością przekraczającą dopuszczalną
      oraz wyprzedzanie na przejściu dla pieszych = mistrzostwo kierownicy.
      • st1545 Re: Mistrz wyprzedzania 16.08.07, 08:10
        Gość portalu: zdziwiony napisał(a):
        > Zobaczyłem jazdę w terenie zabudowanym z prędkością przekraczającą dopuszczalną
        O ile? +10? A o ile przekłamuje licznik?
        > oraz wyprzedzanie na przejściu dla pieszych
        Za przejściem.
        > = mistrzostwo kierownicy.
        A ja tu zobaczyłem niczym niezawoalowaną chęć dopieprzenia się do autora
        ciekawego przecież filmu i posta. Może ktoś mniej pewny siebie zrozumie dzięki
        temu swoje błędy?

        Z innej strony, to w całym filmie prawie w ogóle nie widać chęci wyprzedzania u
        kierowcy jariski. Raz może jechał bliżej osi jezdni. Przyśpieszanie i hamowanie
        zauważyłem tylko jak jechał z górki bez redukowania biegu. Wg mnie to jakiś
        początkujący, niedoświadczony kierowca z kiepskim wzrokiem. Na tytuł mistrza
        wyprzedzania zasłużyłby, gdyby _próbował_ tak zza zderzaka wyprzedzać, ale
        został zmuszony do cofnięcia się. I tak kilkakrotnie, bo jednorazowa pomyłka
        może się zdarzyć.

        Mnie takie "przypadki" nawet nie denerwują, bo jeśli jadą za jakimś starem
        +-60km/h, to łatwo jest ich wyprzedzić tak jak by ich w ogóle nie było (tzn.
        jakby to był tylko sam star, ale dłuższy). Coś w stylu poprzednika mejsona z
        pierwszych sekund filmu.
        Takie trzymanie się zderzaka za tirem +-90km/h to już większy problem - i dla
        mnie, i dla "przypadka".

        pozdrawiam, tomek
        • bwv1004 Re: Mistrz wyprzedzania 16.08.07, 08:21
          st1545 napisał:

          > Z innej strony, to w całym filmie prawie w ogóle nie widać chęci
          wyprzedzania u
          > kierowcy jariski.

          No właśnie, może jemu po prostu odpowiadała jazda 60 za ciężarówą -
          a co nie mogła mu odpowiadać?
        • mejson.e Niefortunny tytuł... 16.08.07, 09:37
          st1545 napisał:

          "Może ktoś mniej pewny siebie zrozumie dzięki temu swoje błędy?"

          Dzięki za dobre słowa ;-)

          Faktycznie nie miałem na celu ośmieszenia kierującego toyotą, ale pokazanie dość
          często spotykanego błędu polegającego na zachowaniu zbyt małej odległości od
          poprzednika.
          Taki zbyt mały odstęp nie tylko utrudnia obserwację ruchu z przodu, a więc i
          manewr wyprzedzania, ale także nie zostawia czasu na hamowanie silnikiem i
          zmusza do częstego przyhamowywania hamulcem zasadniczym.
          Toyota błyskała "stopami" w ciągu tych trzech minut aż dwunastokrotnie, podczas
          kiedy ciężarówka i mój samochód - ani razu.

          "Z innej strony, to w całym filmie prawie w ogóle nie widać chęci wyprzedzania u
          kierowcy jariski. Raz może jechał bliżej osi jezdni."

          Ja u niego ochotę do wyprzedzania zauważyłem już w dwunastej sekundzie filmu,
          potem uznał chyba, że nie ma do tego okazji.
          Spróbował znowu w trzeciej minucie, gdy w końcu ja zjechałem na lewy pas -
          kamera tego nie pokazuje, ale sygnalizuje to mój klakson.

          "Na tytuł mistrza wyprzedzania zasłużyłby, gdyby _próbował_ tak zza zderzaka
          wyprzedzać, ale został zmuszony do cofnięcia się. I tak kilkakrotnie, bo
          jednorazowa pomyłka może się zdarzyć."

          Racja - wątek zatytułowałem trochę niefortunnie...

          "Mnie takie "przypadki" nawet nie denerwują, bo jeśli jadą za jakimś starem
          +-60km/h, to łatwo jest ich wyprzedzić tak jak by ich w ogóle nie było (tzn.
          jakby to był tylko sam star, ale dłuższy). Coś w stylu poprzednika mejsona z
          pierwszych sekund filmu."

          Mnie też nie zdenerwował - potraktowałem go jako przypadek "szkoleniowy", w
          innym przypadku wyprzedziłbym go zaraz po SUV'ie.
          Jak widać - nie zajęło mi to dużo czasu - w momencie zjeżdżania na lewy pas
          miałem już o 30 km/godz. większą prędkość od jadących przede mną i przebywałem
          na tym pasie ok. 7 sekund.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • tiges_wiz Re: Mistrz wyprzedzania 16.08.07, 09:17
        > Zobaczyłem jazdę w terenie zabudowanym z prędkością przekraczającą dopuszczalną

        ty masz prawo jazdy? bo ja tam widzialem najpierw biala przekreslona tablice
        oznaczajaca koniec terenu zabudowanego, a pozniej tylko zielona, ktora terenu
        zabudowanego nie oznacza.

        > oraz wyprzedzanie na przejściu dla pieszych
        wyprzedzanie bylo za przejsciem
        "wyprzedzanie - przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu
        poruszającego się w tym samym kierunku"

        choc prawdopodobne, ze byla przekroczona podwójna ciagla.
        Z drugiej strony dobrze ze tak jechal, choc jak nie mial checi wyprzedzac, to
        powinien zostawic odstep, zeby innym ulatwic manewr, niz mialby pozniej na
        piatym biegu przez kilometr wyprzedzac :)
        • mejson.e Re: Mistrz wyprzedzania 16.08.07, 09:41
          tiges_wiz napisał:

          "wyprzedzanie bylo za przejsciem
          (...)
          choc prawdopodobne, ze byla przekroczona podwójna ciagla."

          Była - ta druga.
          Tu mi trochę wstyd - tak się "wymandrzam" a przejeżdżam podwójną ciagłą...

          Jak ostatnia sentencja z "Pół żartem pół serio" - nie ma ludzi doskonałych... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • tiges_wiz Re: Mistrz wyprzedzania 16.08.07, 10:05
            akurat jam mam przed soba ciezarowke, wymiatajaca wszystko przede mnia, to tez
            manewr zaczyna troche wczesniej. Zakladam, ze miedzy ciagnikiem a przyczepa (lub
            naczepa) nikt nie bedzie chcial przejsc ;)
    • klemens1 Wyprzedzanie na skrzyżowaniu? 16.08.07, 10:21
      Czy tylko mi się wydawało, czy też z prawej strony dochodziła inna droga?
      Bo jeżeli tak było, to bardzo nieładnie się zachowałeś - zwłaszcza w kontekście
      kodeksodrogowego szariatu który lansujesz.
      • mejson.e Re: Wyprzedzanie na skrzyżowaniu? 16.08.07, 11:46
        klemens1 napisał:

        "Czy tylko mi się wydawało, czy też z prawej strony dochodziła inna droga?
        Bo jeżeli tak było, to bardzo nieładnie się zachowałeś - zwłaszcza w kontekście
        kodeksodrogowego szariatu który lansujesz."

        Owszem - była - PRZED przejściem.
        Co było nieładnego w wyprzedzaniu ZA skrzyżowaniem?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • klemens1 Re: Wyprzedzanie na skrzyżowaniu? 16.08.07, 13:17
          To że rozpocząłeś manewr wyprzedzania i trwał on na skrzyżowaniu. Manewr ten
          polegał zwłaszcza na zajęciu pasa ruchu dla kierunku przeciwnego.

          Zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniach wprowadzono po to, żeby ci z
          podporządkowanych mogli wjechać na pas ruchu dla kierunku przeciwnego bez
          analizowania czy coś akurat tym pasem jedzie na czołówkę. Jest to jeden z przepisów
          które jest rzeczywiście z sensem.
    • Gość: przyganiał kocioł przyganiał kocioł garnkowi IP: *.chello.pl 16.08.07, 10:33
      tak właśnie wygląda rzeczywistość na polskich drogach - przepisy
      łamie 95% kierowców, a do tego większość z nich - jak inicjator tgo
      wątku - poucza pozostałych.

      Autor wątku długimi okresami jedzie okrakiem na linii ciągłej. W
      kluczowym momencie filmu rozpoczyna wyprzedzanie - wbrew swoim
      zaprzeczeniem powyżej - na podwójnej ciągłej i na przejściu dla
      pieszych. Do tego w trakcie manewru manipuluje jedną ręką kamerą i
      zamiast na drogą, patrzy na deskę. Co nie przeszkadza mu występować
      z pozycji mędrca i udzielać rad innym.

      Bez hipokryzji, panowie. Ja sam na drodze jeżdzę jak te 95% -
      przekraczam limity notorycznie i czasem wyprzedzam na ciągłej. Ale
      nie mam w sobie na tyle hipokryzji i bezczelności, żeby publicznie
      pouczać innych.
      • mejson.e Re: przyganiał kocioł garnkowi 16.08.07, 11:39
        Gość portalu: przyganiał kocioł napisał(a):

        "Autor wątku długimi okresami jedzie okrakiem na linii ciągłej."

        Nic podobnego - to efekt szerokiego obiektywu i przybliżenia (zoom).
        Wygląda faktycznie koszmarnie, ale że to złudzenie widać choćby po zachowaniu
        samochodów z przeciwka - żaden nie zostawił mi miejsca na jazdę okrakiem i żaden
        nie musiał zjeżdżać, by mnie bezpiecznie wyminąć.

        "W kluczowym momencie filmu rozpoczyna wyprzedzanie - wbrew swoim
        zaprzeczeniem powyżej - na podwójnej ciągłej i na przejściu dla
        pieszych."

        Upieram sie, że na lewą stronę przejechałem PO minięciu przejścia lub
        ewentualnie NA przejściu. Z racji tego że na przejście nie miał szansy wskoczyć
        żaden pieszy pomiędzy ciężarówkę, toyotę ani mnie, było to już bez znaczenia dla
        bezpieczeństwa.

        Natomiast przyspieszanie zacząłem jeszcze przed linią ciągłą, ale jeszcze na
        swoim pasie.

        "Do tego w trakcie manewru manipuluje jedną ręką kamerą i
        zamiast na drogą, patrzy na deskę.'

        To nie ja patrzyłem na deskę tylko ... kamera ;-)
        To nieprofesjonalne filmowanie manewru świadczy raczej o tym, że skoncentrowałem
        się na manewrze wyprzedzania, a nie na filmowaniu...

        Co do manipulowania kamerą - zgoda - bezpieczniej byłoby użyć statywu.
        Na szczęście to był lekki aparat cyfrowy zawieszony na szyi, który mogłem
        wypuścić z ręki w każdej chwili.

        "Co nie przeszkadza mu występować z pozycji mędrca i udzielać rad innym."

        Nieważne z jakiej pozycji - faktycznie staram się radzić, ale nie pouczać.

        "Bez hipokryzji, panowie. Ja sam na drodze jeżdzę jak te 95% -
        przekraczam limity notorycznie i czasem wyprzedzam na ciągłej. Ale
        nie mam w sobie na tyle hipokryzji i bezczelności, żeby publicznie
        pouczać innych."

        Też mi się zdarzy przekroczyć limit i przejechać ciągłą - ale nie robię tego jak
        Ty notorycznie i nigdy ryzykując bezpieczeństwo.
        A wyżej napisałem - nie pouczam tylko doradzam, zawsze można się ze mną nie
        zgodzić i przedstawić swój punkt widzenia.

        A czy było to bezczelne?
        Niektórzy za bezczelność uważają KAŻDĄ uwagę na swój temat...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: a do tego kłamczuc a do tego kłamczuch IP: *.chello.pl 16.08.07, 12:22
          3:00 - jedzie lewymi kołami już na przeciwległym pasie, na
          przerywanej

          3:01 - jedzie lewymi kołami już na przeciwległym pasie, ale już na
          podwójnej ciągłej. jakieś 10 m z przodu skrzyżowanie z drogą z
          prawej, 12 m przejście dla pieszych, podwójna ciągła z przodu na
          jakieś 30 metrów, kończy się mniej więcej na wysokości końca żółtego
          płotu z lewej

          3:02 – coraz wyraźniej zjeżdża na przeciwny pas, jest na wysokości
          skrzyżowania z drogą z prawej. w tym momencie kamera zjeżdża na deskę

          3:03 – kamera patrzy na deskę. w tym momencie auto jest już w
          większości lub całe na przeciwległym pasie, na wysokości przejścia
          dla pieszych

          3:04 – kamera dalej patrzy na deskę, w tym momencie auto jest na
          pewno w całości na przeciwległym pasie, na podwójnej ciągłej za
          przejściem

          3:05 – kamera wraca na drogę, auto jest w całości na przeciwległym
          pasie, za podwójną ciągłą (widać koniec żółtego płotu skrajnie z
          lewej)

          3:06 – auto jest w całości na przeciwległym pasie, zaczyna się
          przerywana – i w tym dopiero momencie można legalnie zacząć
          wyprzedzanie.
          • mejson.e Re: a do tego kłamczuch 16.08.07, 14:18
            Gość portalu: a do tego kłamczuc napisał(a):

            > 3:00 - jedzie lewymi kołami już na przeciwległym pasie, na
            > przerywanej
            >
            > 3:01 - jedzie lewymi kołami już na przeciwległym pasie, ale już na
            > podwójnej ciągłej. jakieś 10 m z przodu skrzyżowanie z drogą z
            > prawej, 12 m przejście dla pieszych, podwójna ciągła z przodu na
            > jakieś 30 metrów, kończy się mniej więcej na wysokości końca żółtego
            > płotu z lewej
            >
            > 3:02 – coraz wyraźniej zjeżdża na przeciwny pas, jest na wysokości
            > skrzyżowania z drogą z prawej. w tym momencie kamera zjeżdża na deskę
            >
            > 3:03 – kamera patrzy na deskę. w tym momencie auto jest już w
            > większości lub całe na przeciwległym pasie, na wysokości przejścia
            > dla pieszych
            >
            > 3:04 – kamera dalej patrzy na deskę, w tym momencie auto jest na
            > pewno w całości na przeciwległym pasie, na podwójnej ciągłej za
            > przejściem
            >
            > 3:05 – kamera wraca na drogę, auto jest w całości na przeciwległym
            > pasie, za podwójną ciągłą (widać koniec żółtego płotu skrajnie z
            > lewej)
            >
            > 3:06 – auto jest w całości na przeciwległym pasie, zaczyna się
            > przerywana – i w tym dopiero momencie można legalnie zacząć
            > wyprzedzanie.

            Gratuluję biegłemu dokładnej analizy - dobra robota! ;-)

            Chciałbym prosić biegłego o odpowiedź na poniższe pytania:

            1.Czy przyjmując jednosekundowy krok analizy filmu można założyć, że błąd oceny
            miejsca położenia samochodu może wynosić 25 m przy prędkości samochodu 90 km/godz.?
            2.Czy w sytuacji widocznej na klatce w 3:01 czasu trwania filmu istniała
            możliwość pojawienia się pieszego na przejściu bądź pojazdu z ulicy poprzecznej
            przed lub pomiędzy wyprzedzanymi pojazdami ?
            3.Czy w sytuacji widocznej na klatce w 3:01 czasu trwania filmu poprzedzając
            toyota nie zjeżdża z przejścia dla pieszych a filmujący samochód jest jeszcze za
            nim pozostając większością obrysu na prawej połowie jezdni?

            W przypadku twierdzącej odpowiedzi na pyt. 3 nie mamy do czynienia z
            wyprzedzaniem na przejściu, na pyt. 2 nie było zagrożenia ruchu a pyt.1 dokładne
            podawanie pozycji względem przejścia jest wątpliwe.


            Na poważnie - dzięki za wnikliwą analizę, choć zarzucanie mi kłamstwa nie jest
            dla mnie przyjemne.

            Mamy tu do czynienia z sytuacją, gdy ja zwróciłem uwagę na problem małej
            odległości, a specjaliści od dzielenia włosa na czworo zarzucają mi, że się garbię.

            Proszę w takim razie specjalistów o wymienienie zagrożeń, jakie spowodowałem w
            czasie tego filmu, nie czepiając się problemu trzymania kamery jedna ręką.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • mejson.e errata 16.08.07, 14:21
              mejson.e napisał:

              "2.Czy w sytuacji widocznej na klatce w 3:01 czasu trwania filmu istniała
              możliwość pojawienia się pieszego na przejściu bądź pojazdu z ulicy poprzecznej
              przed lub pomiędzy wyprzedzanymi pojazdami ?"

              Miało być: "3:02 czasu"

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • Gość: proszę o wymienien proszę o wymienienie zagrożeń IP: *.chello.pl 16.08.07, 15:55
              no i jesteśmy w domu. Twoje pytanie dotyka istoty rzeczy.

              Tak długo jak punktem odniesienia jest kodeks, sprawa pozostaje
              jasna i klarowna (te 1% przepisów które są niejasne i które są
              zawsze wywlekane jako dowód na idiotyzm całego kodeksu pomijam).

              W momencie, kiedy odniesieniem staje się czyjeś "poczucie
              bezpieczeństwa", dyskusja natychmiast traci sens. Bo każdy ma inne
              poczucie bezpieczeństwa. Nikt nie przekona gostka, który na dwu
              paczkach pruje siódemką, że stwarza zagrożenie. Tak samo jak pewnie
              nikt nie przekona gostka, który wyprzedza na podwójnej ciągłej,
              przejściu dla pieszych i skrzyżowaniu.

              **

              PS. I jeszcze raz, żeby było jasne: ja sam jestem z tych durniów,
              którzy stwarzają zagrożenie bijąc limity i jeżdżąc po ciągłej. Wiem
              o tym. Ale z mojego widzimisię nie robię zasady bezpieczeństwa, już
              nie mówiąc o tym, że nie instruuję innych jak powinni jeździć.
            • klemens1 Oto sedno 17.08.07, 10:40
              > 2.Czy w sytuacji widocznej na klatce w 3:01 czasu trwania filmu istniała
              > możliwość pojawienia się pieszego na przejściu bądź pojazdu z ulicy poprzecznej
              > przed lub pomiędzy wyprzedzanymi pojazdami ?

              Nie - to co zrobiłeś to był całkowicie bezpieczny manewr w kontekście przejścia i
              skrzyżowania. Nie spowodowałeś żadnego zagrożenia. Jedyne co zrobiłeś źle, to
              formalne naruszenie przepisów, ale w tym przypadku to naruszenie nie miało
              żadnego wpływu na bezpieczeństwo.

              I to właśnie niektórzy usiłują ci od wielu miesięcy (a może lat) wytłumaczyć, gdy piszą
              np. o "terenie zabudowanym" bez zabudowań.
              • tiges_wiz Re: Oto sedno 17.08.07, 10:56
                mojm zdaniem bez sensu jest malowanie podwojnej cieglej przez kilkanascie metrow
                w takich wypadkach. Powinno byc jak przy wzniesieniech. Po przejechaniu za
                przejscia jeszcze jakies 2 m podwojnej a pozniej linia P3 (z jednej strony ciagla).
    • emes-nju Gratulacje :-) 16.08.07, 11:57
      Znam doskonale ten odcinek drogi i wiem, ze te gorki i dolki bardzo
      utrudniaja wyprzedzanie. Dlatego nawet przez moment nie bede Cie,
      jak inni, pouczal co zrobiles zle. Bo wedlug mnie, zrobiles dobrze -
      najechanie na podwojna ciagla na przejsciu lub tuz za nim nie
      stanowi zagrozenia (z wyjatkiem mandatu :-P ) w odroznieniu od
      wyjscia na wyprzedzanie bez widocznosci. A ze odcinki z widocznoscia
      sa tam krotkie, to wedlug mnie, wybrales mniejsze zlo :-) Jak to w
      zyciu...

      Gratuluje cierpliwosci :-) Ja daje takim trzy potencjalne podejscia
      do wyprzedzania - potem wyprzedzam tandem. Co ciekawe jak juz "ogon"
      urwie sie z takiej ciezarowki (czyli ja wyprzedzi), to czesto gna na
      zlamanie karku i wyprzedza rowniez mnie, bo osobowke technika
      ogonowa zdecydowanie latwiej wyprzedzic niz ciezarowke.

      pzdr
      • tiges_wiz Re: Gratulacje :-) 16.08.07, 12:00
        >, to czesto gna na
        > zlamanie karku i wyprzedza rowniez mnie, bo osobowke technika
        > ogonowa zdecydowanie latwiej wyprzedzic niz ciezarowke.

        typowe ;)
        jak jade do wroclawia, to pelno takich ,, najpierw smiga na gierkowce, pozniej
        nie umie wyprzedzac ciezarowek, wiec zostaje, a pozniej dogania mnie kolo
        olesnicy czy bykowa znowy na dwupasmowce ;)
        a pozniej zdziwieni, ze podobny czas przejazdu, a mi wychodzi 6.5 l a nie 8 :D
        • emes-nju Re: Gratulacje :-) 16.08.07, 12:30
          Bo gaz na prostej latwo sie wciska. Nieco trudniej pochwalic sie
          czyms wiecej niz miszczostfo prostej :-)
          • klemens1 Re: Gratulacje :-) 16.08.07, 13:27
            Powtórzę swoją historyjkę w tym kontekście:

            Jechałem fiatem uno na 2-pasmówce (ok. 120 km/h), za mną Corolla mrygała.
            Ponieważ mrygała, więc nie spieszyłem się ze zjechaniem, tylko wyprzedzałem
            pojazdy na prawym pasie - trochę ich było ale nie za gęsto. W końcu się skończyły,
            więc zjechałem na prawy. Corolla przyspieszyła i dumnie mnie wyprzedziła.

            2-pasmówka się skończyła i jechaliśmy jeden za drugim - z naprzeciwka gęsty ruch.
            Zrobiła się luka i wyprzedziłem Corollę. Facet uznał to - i słusznie - za sugestię, że
            jeździć szybko to on potrafi jedynie na 2-pasmówce, a poza tym jest ci... To co
            później wyprawiał żeby mnie wyprzedzić było bardzo intrygujące - jakby dostał szału.
            Zaczynał wyprzedzać i w 1/3 rezygnował bo stwierdzał że nie zdąży itp. Nie udało mu
            się - na tyle duża luka żeby wyprzedził się nie pojawiła.
            Wspominam to wydarzenie ilekroć mowa o mistrzach prostej, a upłynęło od niego coś
            z 8 lat.
        • Gość: Kokeeno Re: Gratulacje :-) IP: *.crowley.pl 16.08.07, 14:34
          Ech.. Tacy są właśnie polscy "miszczowie" kierownicy. W Polsce mam średnią na
          setkę 6,5l, w DE na autostradzie nawet udało mi się zejść do 5,7l, klocki
          hamulcowe nadal w doskonałym stanie (po ponad 50kkm, nie ruszane od nowości, na
          przeglądzie bez zarzutu), a znam takich, którym się "kończą" przed 10kkm, a co
          niektórzy potrafią w tym czasie wykończyć też silnik albo sprzęgło, ale to
          specyficzne przypadki)...

          Co do wyprzedzania - nie robię tego, jeśli nie mam 100% pewności, iż zdążę
          (głupio by było zabić siebie, żonę w ciąży i jeszcze niewinne osoby, które
          jechały z naprzeciwka). Oczywiście raczej trudno to zrobić sposobem: "wychylam
          się, dwójka, gaz do podłogi i może się uda".
          • tbernard Re: Gratulacje :-) 17.08.07, 11:23
            > Co do wyprzedzania - nie robię tego, jeśli nie mam 100% pewności, iż zdążę
            ...
            Nie ma czegoś takiego jak 100% pewność. Nawet na wielopasmówce może się zdarzyć
            coś nieprzewidywalnego. Możesz oczywiście w swoim odczuciu uznać, że na 100% się
            upewniłeś. Będzie to jednak tylko subiektywne odczucie. Takie samo jak ci którzy
            spowodowali czołówkę (zakładam, że to nie samobójcy) pomimo, że do tej pory ich
            przeczucie nigdy się nie myliło. Oni też byli pewni na 100%, że tym razem także
            zdążą, w przeciwnym przypadku byliby samobójcami.
            Może niepotrzebnie czepiam się, ale sformułowanie typu 100-procentowa pewność,
            gwarancja itp uważam za nadużywane.
            • Gość: Kokeeno Re: Gratulacje :-) IP: *.crowley.pl 17.08.07, 12:36
              Masz rację. Przedobrzyłem, zmieniam na 99% ;o)

              Nie wyprzedzam, jeśli:
              - nie widzę przebiegu jezdni przede mną,
              - nie mam pojęcia, czy ktoś aby z naprzeciwka nie nadjeżdża,
              - jestem już wyprzedzany, albo ktoś mnie właśnie wyprzedził (nie lubię się
              zastanawiać, czy on zdąży wyprzedzić a na dokładkę jeszcze mi się uda),
              - jest to w tym miejscu zabronione.

              Zawsze jest pewne prawdopodobieństwo, że wyprzedzany wywinie mi podły numer.
              Jest sporo kierowców, którzy potrafią wyprzedzać zawsze i wszędzie licząc, że
              kierowcy z naprzeciwka zjadą na pobocze. Czasami jednak nie ma pobocza...

              Natomiast w przypadku, jak ktoś się zbiera do wyprzedzania "wyskakując"
              bezpośrednio zza innego samochodu, to cóż można powiedzieć innego niż: "krzyżyk
              na drogę"?
              • swoboda_t Re: Gratulacje :-) 23.08.07, 17:49
                > Nie wyprzedzam, jeśli:
                > - nie widzę przebiegu jezdni przede mną,
                > - nie mam pojęcia, czy ktoś aby z naprzeciwka nie nadjeżdża,
                > - jestem już wyprzedzany, albo ktoś mnie właśnie wyprzedził (nie
                lubię się
                > zastanawiać, czy on zdąży wyprzedzić a na dokładkę jeszcze mi się
                uda),
                > - jest to w tym miejscu zabronione.

                Ja bym dodał jeszcze:
                - jeśli nie mam miejsca i czasu na korektę/przerwanie manewru w
                trakcie. Ja jak wyprzedzam, a lubię to robić, zawsze zostawiam sobie
                spory margines błędu. Jakby mi auto niespodziewanie zasłabło, opona
                pękła, jakby się okazało, że przed wyprzedzanym nie ma jak zjechać,
                jakbym kichął :P
                • Gość: Kokeeno Re: Gratulacje :-) IP: 80.54.202.* 23.08.07, 19:55
                  Takoż dzisiaj jechałem. Za trzema ciężarówkami, które jechały bardzo blisko siebie (brak miejsca na wjechanie, jakby co) przejechałem ponad 100km. W sumie nie było tak źle, bo spalanie bardzo niskie a i 90km/h prawie ciągle. Z ciężarną żoną na pokładzie nie mogę sobie pozwolić na żadne zabawy.
                  • mejson.e Re: Gratulacje :-) 24.08.07, 09:29
                    Gość portalu: Kokeeno napisał(a):

                    "Takoż dzisiaj jechałem. Za trzema ciężarówkami, które jechały bardzo blisko
                    siebie (brak miejsca na wjechanie, jakby co) przejechałem ponad 100km. W sumie
                    nie było tak źle, bo spalanie bardzo niskie a i 90km/h prawie ciągle. Z ciężarną
                    żoną na pokładzie nie mogę sobie pozwolić na żadne zabawy."

                    Oto przewaga myślenia "strategicznego" nad "operacyjnym" albo zwykłym
                    reagowaniem. ;-)

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • mejson.e Margines 24.08.07, 09:27
                  swoboda_t napisał:

                  "Ja jak wyprzedzam, a lubię to robić, zawsze zostawiam sobie spory margines
                  błędu. Jakby mi auto niespodziewanie zasłabło, opona pękła, jakby się okazało,
                  że przed wyprzedzanym nie ma jak zjechać, jakbym kichął :P "

                  Słusznie - nieprzewidywanych "wydłużeń" wyprzedzania może być wiele.
                  Np. instalacje LPG lubią się "przyzwyczaić" do dłuższej spokojnej jazdy i
                  depnięcie niezbędne podczas wyprzedzania czasami je dławi. Nie mówiąc o tym, że
                  czasami gaz kończy się w najmniej korzystnym momencie...

                  Przewidując trudniejsze wyprzedzanie, przełączam czasami z LPG na benzynę i ...
                  wyłączam klimatyzację.
                  Ale jak się ma 1500 8V albo 1100 8V, to i kierunek i siła wiatru mają znaczenie. ;-)

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • mejson.e Re: Gratulacje :-) 16.08.07, 20:58
        emes-nju napisał:

        "Gratuluje cierpliwosci :-) Ja daje takim trzy potencjalne podejscia do
        wyprzedzania - potem wyprzedzam tandem."

        Nie straciłem cierpliwości - przemogła ją ... ciekawość, jak to rozegra filmowany.
        Wyprzedzić go mogłem wcześniej albo ... wcale - dalej było rondo i pewnie byśmy
        się rozjechali w różne strony.

        Potraktowałem go jako przykład szkoleniowy.
        Dla niektórych jednak jakakolwiek rada traci zarozumialstwem i doszukują się
        tylko złośliwości :-/

        Nic to, jeśli choć jedna osoba wyniesie z tego jakiś pożytek, to zadanie będzie
        spełnione...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • Gość: tomeck Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.chello.pl 16.08.07, 19:40
      Czepialstwo...

      zdaje się, że mejson pokazuje, jak wyprzedzać od strony technicznej. Rozpoczynanie manewru z różnicą prędkości ok 30 kmh pozwala na szybkie zakońćzenie manewru, natomiast rozpoczynanie go na zderzaku trwa długo. Aby trwało to tyle samo co prawidłowo wykonany manewr, musielibyśmy w ciągu kilku sekund osiągnąć różnicę >50kmh, co przy prędkościach ok 100 kmh nawet przy mocnych silnikach jest trudne.
    • Gość: andy85 Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.sdl.vectranet.pl 16.08.07, 21:19
      mejson.e napisał:
      > Z ciekawości wytrzymałem za zamierzającym wyprzedzać prawie trzy minuty. W
      > końcu zrezygnowałem i wyprzedziłem obydwa samochody w przeciągu kilku sekund.

      Nie wiem skąd się wzięło Twoje przypuszczenie o zamiarze wyprzedzania przez
      yarisa. Przecież on ani razu nie mignął lewym kierunkowskazem, a że jedzie jak
      pierdoła to inna sprawa.
      • mejson.e Re: Mistrz wyprzedzania 16.08.07, 22:38
        Gość portalu: andy85 napisał(a):

        >"Nie wiem skąd się wzięło Twoje przypuszczenie o zamiarze wyprzedzania przez
        yarisa. Przecież on ani razu nie mignął lewym kierunkowskazem, a że jedzie jak
        pierdoła to inna sprawa."

        Miał ochotę wyprzedzić na początku, ale spłoszył go SUV.
        Potem szukał okazji, ale nie czuł się na siłach.
        Może i dobrze, że nie włączał migacza, gdy nie był pewny powodzenia manewru.
        Wychylał sie parę razy i jechał za naczepą wyraźnie niespokojnie.

        Migacz włączył, gdy ja go wyprzedzałem - stąd ten krótki klakson.

        Nie każdą ciężarówkę trzeba wyprzedzić - sam często odpuszczam.
        Tę jednak yarisek chciał wyraźnie wyprzedzić, ale potrzebował więcej miejsca.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • jane14 Bezpieczny manewr... 16.08.07, 23:44
      W zasadzie nalezałoby spuścic zasłonę milczenia nad tym niefortunnym
      filmem który jak rozumiem miał kogoś czegoś nauczyć. Nie nauczy
      niestety jak należy sądzić z dyskusji. Choć w zasadzie mógłby tyle,
      że nie dokońca zapewne zgodnie z intencją autora.
      Znów bowiem wielu "kierowców" powołuje się na swój dyżurny
      usprawiedliwiacz :
      "Nie było zagrozenia i manewr był bezpieczny, choć niezgodny z
      przepisami."
      Zastanówmy się czy aby rzeczywiście bezpieczny.
      Przyjmijmy teze że Mejson przyspiesza przed przejsciem sam zaś
      manewr przeprowadza na wysokości przejścia czy nawet za przejściem,
      przyjmując słuszna teze że pomiedzy cieżarówkę a toyotkę nikt nie
      wejdzie ani nie wjedzie. Manewr przebiega sprawnie i wydaje się, że
      wszystko jest OK.
      A teraz uruchomimy trochę wyobraźni:

      A) Zdrogi podporzadkowanej nadjeżdza auto. Widzi nadjeżdzajaca z
      predkością ~60/h cięzarowke (wiecej pewnie nie zobaczy tak jak i
      nie widzi go Mejson i kierowca toyoty). Włacza sie do ruchu pewny że
      zdązy przed cieżarówką i ...
      W najlepszym razie Mejson zmuszony jest wyprzedzać nie dwa, a trzy
      auta. Miejsce niby jest, ale takie niespodziewane pojawienie się
      auta tam gdzie zamierzało sie wjechać to zawsze problem. Trzeba
      ciągnąc nieżle tymi 54 KM, bo on też przyspiesza uciekajac przed
      cięzarówką.

      B) Na przejscie wbiega pieszy. Może niepowinien ale ...cieżarówka
      jedzie wolno, myśli, zdąze. Ciezarówka moze też chcieć skrecać w
      prawo (kierunkowskaz o ile bedzie zasłoni skutecznie toyota) co
      uprawdopodabnia pojawienie się na przejściu pieszego albo auta z
      drogi podporządkowanej.
      Ciezarówka hamuje i toyota też. Oni jadą tylko 60, Mejson ma już
      prawie 90. Reka w nocniku! Albo Mejson odbija w lewo prosto na
      wybiegajacego zza cieżarówki pieszego(wyjezdzajace auto) albo wali w
      toyote, no może jeszcze odbić w prawo do rowu tyle że tam może być
      już toyota, zresztą toyota tez moze odbijać w lewo jedzie przecież
      bardzo blisko ciężarówki. Słowem zabawa na całego.

      A wszystko to może się zdażyć podczas "bezpiecznego" manewru
      (zakładam że Mejson tylko przyspiesza przed przejsciem).
      Powiecie bujna wyobraźnia? Ale to przecież o wyobraźnię apelował w
      wielu postach Mejson!
      Ciekawe czemu kD zabrania wyprzedzania bezpośrednio przed przejśćiem
      czy skrzyżowaniem? Moze dlatego ze takie niespodziewane zdarzenia w
      tych miejscach są poprostu spodziewane ?
      Czemu zaleca szczególną ostrożnośc ?
      Czy szczególna ostrożnosc to filmowanie połaczone ... z założmy,
      przyspieszaniem!
      Mejson! Ten z toyoty moze nie był mistrzem kierownicy, ale wole
      takich spotykać na drodze niż wyprzedzajacych w ten sposób w takim
      miejscu.
      Przykro mi ale trzeba to napisać jasno i wyraźnie.
      A swoją droga zawsze mnie ciekawi w takich sytuacjach czemu nie
      zaczekać jeszcze góra 5 sekund skoro czekałeś 3 minuty? Przecież nie
      chodzi o rondo bo jak widać na filmie jeszcze do niego daleko. No
      chyba że to też jakas tam "cecha/przekłamanie" obiektywu.
      • mejson.e Re: Bezpieczny manewr... 17.08.07, 10:19
        jane14 napisał:

        "W zasadzie nalezałoby spuścic zasłonę milczenia nad tym niefortunnym filmem
        który jak rozumiem miał kogoś czegoś nauczyć. Nie nauczy niestety jak należy
        sądzić z dyskusji. Choć w zasadzie mógłby tyle, że nie dokońca zapewne zgodnie z
        intencją autora. "

        Cóż - szkoda, że film nie skończył się wcześniej - "intencje autora" nie byłyby
        wypaczone jego niefortunnym manewrem wyprzedzania... ;-)

        "przyjmując słuszna teze że pomiedzy cieżarówkę a toyotkę nikt nie wejdzie ani
        nie wjedzie. Manewr przebiega sprawnie i wydaje się, że wszystko jest OK.
        A teraz uruchomimy trochę wyobraźni:

        A) Zdrogi podporzadkowanej nadjeżdza auto. Widzi nadjeżdzajaca z predkością
        ~60/h cięzarowke (wiecej pewnie nie zobaczy tak jak i nie widzi go Mejson i
        kierowca toyoty). Włacza sie do ruchu pewny że zdązy przed cieżarówką i ... "

        Widziałem doskonale to skrzyżowanie w przeciwieństwie do obrazu pokazywanego
        przez kamerę - z racji zachowanej dużej odległości od poprzedzających pojazdów
        mogłem widzieć obie strony jezdni na kilkaset metrów wcześniej.

        Tak więc zaskoczenia przez wyjeżdżający z podporządkowanej pojazd nie byłoby.

        "B) Na przejscie wbiega pieszy. Może niepowinien ale ...cieżarówka jedzie wolno,
        myśli, zdąze. Ciezarówka moze też chcieć skrecać w prawo (kierunkowskaz o ile
        bedzie zasłoni skutecznie toyota) co uprawdopodabnia pojawienie się na przejściu
        pieszego albo auta z
        drogi podporządkowanej."

        Przyspieszenie rozpocząłem, gdy ciężarówka przejeżdżała przez przejście a miałem
        jeszcze sporo miejsca - ani pieszy ani skręt w prawo ciężarówki nie był możliwy
        przed rozpoczęciem wyprzedzania.


        "Powiecie bujna wyobraźnia? Ale to przecież o wyobraźnię apelował w wielu
        postach Mejson!"

        Nie - wyobraźnia nie jest zbyt bujna - tylko akurat w tym przypadku te
        wyobrażone zdarzenia nie miałyby zastosowania.
        Ale są to przykłady z życia, które nie raz i nie dwa mogły być przyczyną czegoś
        poważnego na drodze.

        "Ciekawe czemu kD zabrania wyprzedzania bezpośrednio przed przejśćiem czy
        skrzyżowaniem? Moze dlatego ze takie niespodziewane zdarzenia w
        tych miejscach są poprostu spodziewane ?"

        Oczywiście - pieszy może pojawić się nie tylko na naszym pasie ale i na
        przeciwnym, wyjeżdżający z podporządkowanej samochód musi ustąpić pierwszeństwa
        ale ustępuje tym, których widzi a wyprzedającego może nie zobaczyć.

        Wszyscy wiemy, że przepisy nie są dla samych przepisów ale do porządkowania
        ruchu i bezpieczeństwa ich uczestników.

        Ruchu drogowego nie można nauczyć się tylko w teorii - to nie procedury dla
        załogi statku kosmicznego, która nie ma innego wyjścia jak precyzyjnie się do
        nich stosować.

        Ani nasze procedury drogowe nie są tak doskonałe, ani ich wykonawcy tak
        precyzyjni, wiec poleganie tylko na nich oznaczałoby właśnie brak wyobraźni.

        "Czemu zaleca szczególną ostrożnośc ?
        Czy szczególna ostrożnosc to filmowanie połaczone ... z założmy, przyspieszaniem!"

        To pytanie z gatunku retorycznych ;-)

        "Mejson! Ten z toyoty moze nie był mistrzem kierownicy, ale wole takich spotykać
        na drodze niż wyprzedzajacych w ten sposób w takim miejscu."

        Z pozoru może tak się wydawać - jego zachowanie było bardziej przewidywalne?

        Na szczęście także dla mnie - rozpoczął manewr wyprzedzania w chwili, gdy obok
        niego przejeżdżałem - zaczął zjeżdżać na lewy pas w miejscu, gdzie właśnie się
        pojawiłem - ostrzeżenie klaksonem nie było niepotrzebne.
        Rozumiem go, że patrzył wtedy tylko do przodu, skoncentrowany na manewrze, jaki
        zamierzał wykonać, a nie spodziewał się, że ktoś mógłby zacząć wcześniej
        wyprzedzać jego. Spodziewałem się tego, więc nie doszło do zamieszania.

        "Przykro mi ale trzeba to napisać jasno i wyraźnie."

        Nie ma za co - król często bywa nagi...

        "A swoją droga zawsze mnie ciekawi w takich sytuacjach czemu nie zaczekać
        jeszcze góra 5 sekund skoro czekałeś 3 minuty? Przecież nie
        chodzi o rondo bo jak widać na filmie jeszcze do niego daleko. No chyba że to
        też jakas tam "cecha/przekłamanie" obiektywu."

        Dla mnie było wystarczająco daleko.
        Ale rozpoczęcie manewru wyprzedzania przez kierującego toyota dałoby mi
        gwarancję jazdy za słabą ciężarówką na rondzie, za potem za rondem - na wąskiej
        drodze ze stromym podjazdem.
        Te 5 sekund wcześniej to kilka minut ociężałości później.

        Ale powiem jasno - nie podjąłbym ryzyka nawet dla kilku godzin utrapienia.
        Moja decyzja wtedy była świadoma, oparta na pewnych informacjach, co nie
        wykluczało oczywiście nieszczęścia w przypadku urwania jakiego koła czy
        wtargnięcia rowerzysty ściganta.

        Ale bardzo lubię dyskutować merytorycznie ;-)

        Szkoda tylko że nie założyliśmy oddzielnego wątku dla omówienia końcówki tego
        filmu...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • emes-nju Nie wytlumaczysz... 17.08.07, 11:07
          Doskonale rozumiem Twoj manewr, ale jestem w o tyle lepszej sytuacji
          od innych, ze dokladnie znam to miejsce (czasem jezdze tamtedy kilka
          razy w miesiacu).

          Wiem, ze jadac daleko od wyprzedzanych widziales znacznie szerszy
          kadr niz pokazala kamera. Wiem, ze na tym odcinku to jedno z
          nielicznych bezpiecznych miejsc do wyprzedzania, wiec nie zwilza
          mnie to, ze nieco go sobie przedluzyles :-)

          Ale lepiej odpusc, bo zejdziesz do mojego poziomu - forumowego
          pieniacza i obroncy spraw przegranych. Wystarczy jeden, a ja sie
          latwo zdetronizowac nie dam! :-D
        • Gość: zdziwiony Re: Bezpieczny manewr... IP: *.media4.pl 17.08.07, 11:21
          mejson.e napisał:

          > Ale bardzo lubię dyskutować merytorycznie ;-)

          Dobrze.
          Około 10 sekundy filmu - toyota zbliża się do ciężarówki z prędkością wyraźnie
          większą od prędkości ciężarówki - rezygnuje z wyprzedzania (hamowanie) bo
          wyprzedzający pojazd ogranicza widoczność: też bym się wycofał by nie powtórzyć
          przypadku Otylii.
          55 sekunda filmu widzimy wyraźnie, że pojazdy wjeżdżają w obszar zabudowany po
          czym kamera zjeżdża na prędkościomierz (61 sekunda filmu) i stwierdzamy, iż jadą
          szybciej niż pozwalają przepisy. Nota bene w kontekście jazdy z prędkością
          większą od dopuszczalnej nie rozumiem stwierdzenia "Z ciekawości wytrzymałem za
          zamierzającym wyprzedzać prawie trzy minuty".
          1 minuta 40 sekunda filmu - widzimy, że pojazdy wyjeżdżają z obszaru
          zabudowanego (czy nie wjeżdżają ponownie nie wiemy, gdyż kamera nie pokazuje bez
          przerwy prawego pobocza, ale liczne zabudowania znajdujące się w kadrze mogłyby
          coś takiego sugerować), ale brak technicznych możliwości wyprzedzania - linia
          ciągła, nadjeżdżające z przeciwka pojazdy - aż do 3 minuty 3 sekundy. Niestety
          chwilę wcześniej wyprzedzanie rozpoczął kierowca z kamerą, uniemożliwiając
          kierowcy toyoty prawidłowe wykonanie manewru wyprzedzania.

          PS. Na miejscu toyoty nie jechałbym tak blisko za ciężarówką (chociażby ze
          względu na smród)
          PPS. Nigdy do głowy by mi nie przyszło, że jazda w terenie zabudowanym z
          prędkością 60 km/h spowoduje, że na forum "Bezpieczeństwo na drodze" ktoś
          napisze "wytrzymałem ... prawie trzy minuty".
          • emes-nju Przekroczenie predkosci? 17.08.07, 11:30
            Skad wiesz, ze Mejson nie jechal w dniu ustawowo wolnym od pracy...?
            • Gość: zdziwiony Re: Przekroczenie predkosci? IP: *.media4.pl 17.08.07, 12:05
              emes-nju napisał:

              > Skad wiesz, ze Mejson nie jechal w dniu ustawowo wolnym od pracy...?

              Przepraszam, ale nie chwytam dowcipu?!?

              PS. Zakładam, że znamy przepisy ruchu drogowego.
              • emes-nju Re: Przekroczenie predkosci? 17.08.07, 12:20
                Moj blad. Jakos z rozpedu napisalem. Jak wprowadzano 50 km/h w
                terenie zabudowanym byly plany, zeby w dni wolne od pracy zostawic
                limit 60 km/h.
            • mejson.e Re: Przekroczenie predkosci? 17.08.07, 12:40
              emes-nju napisał:
              "Skad wiesz, ze Mejson nie jechal w dniu ustawowo wolnym od pracy...?"

              No teraz "gość" będzie naprawdę "zdziwiony"... ;-)

              Z premedytacją jechałem wtedy licznikowe 60 w miejscu, gdzie obowiązywało 50 -
              w miejscach, gdzie jest duży ruch pieszy albo słaba widoczność naprawdę potrafię
              jechać dużo wolniej niż "obowiązujące" 50.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • emes-nju Re: Przekroczenie predkosci? 17.08.07, 12:46
                mejson.e napisał:

                > emes-nju napisał:
                > "Skad wiesz, ze Mejson nie jechal w dniu ustawowo wolnym od
                > pracy...?"
                >
                > No teraz "gość" będzie naprawdę "zdziwiony"... ;-)

                Powyzej wyjasnienie. Absolutnie nie wiem dlaczego tak napisalem ;-)
                Moze dlatego, ze akurat zadzwonil telefon, cos mi sie skojarzylo i
                bez zastanowienia napisalo?
          • mejson.e Wytrzymalem... 17.08.07, 12:25
            Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

            "Nigdy do głowy by mi nie przyszło, że jazda w terenie zabudowanym z
            prędkością 60 km/h spowoduje, że na forum "Bezpieczeństwo na drodze" ktoś
            napisze "wytrzymałem ... prawie trzy minuty"."

            Wytrzymałem z ciekawości a nie z przymusu - mogłem bez trudu wyprzedzić obydwa
            pojazdy razem z SUV'em widocznym na samym początku filmu.

            Jechałem bardzo spokojnie i nie szukałem miejsca do wyprzedzania, dopiero pod
            sam koniec depnąłem.

            Drgania kamery i "obserwacja" przez jej obiektyw lewego pasa wynikała z ustawień
            kamery - lekka konstrukcja aparatu, duże przybliżenie, spowodowały wrażenie
            nerwowości i chaosu. Naprawdę jechałem wtedy w sporej odległości od toyoty i
            spokojnie obserwowałem wszystko dookoła - nie tylko to, co kamera.
            A znając doskonale trasę nie napinałem się wiedząc, że najbliższe miejsce do
            wyprzedzania jest kilka km dalej przed rondem.

            Dlatego też wyprzedziłem tam obydwa pojazdy, nie chcąc być później skazanym na
            pełzanie pod górę za starą ciężarówką.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • Gość: zdziwiony Re: Wytrzymalem... IP: *.media4.pl 18.08.07, 19:34
              > Gość portalu: zdziwiony napisał(a):
              >
              > "Nigdy do głowy by mi nie przyszło, że jazda w terenie zabudowanym z
              > prędkością 60 km/h spowoduje, że na forum "Bezpieczeństwo na drodze"
              > ktoś napisze "wytrzymałem ... prawie trzy minuty"."

              mejson.e napisał:

              > Wytrzymałem z ciekawości a nie z przymusu - mogłem bez trudu
              > wyprzedzić obydwa pojazdy razem z SUV'em widocznym na samym początku filmu.

              I to jest rzecz, której nie rozumiem, jedzie sobie mejson w obszarze zabudowanym
              w dzień 60 km/h i nie wyprzedza, przecież takie ślimacze tempo powoduje
              zagrożenie na drodze.

              > A znając doskonale trasę nie napinałem się wiedząc, że najbliższe miejsce do
              > wyprzedzania jest kilka km dalej przed rondem.

              A gdzie kierowca toyoty się napinał?
              Też chciał w tym miejscu wyprzedzać, ale jakiś mejson rozpoczął manewr na
              podwójnej ciągłej i doszło do trąbienia.
    • zaholec Re: Mistrz wyprzedzania - opadają ręce 18.08.07, 13:32
      Podczas wyprzedzania przekroczona ciągla linia, wyprzedzanie
      rozpoczynasz w rejonie przejścia dla pieszych kierując jedną ręką,
      druga starannie operuje aby widoczny był licznik.... Uważasz, że
      byłeś odpowiednio skoncentrowany na jeździe w rejonie niebezpiecznym?
      podczas oglądania widać wyraźnie kilkukrotne przekroczenie linii,
      wprawdzie przerywanej ale manewr może sugerować chęć wyprzedzania,
      co na pewno podniosło ciśnienie u kierowcow jadących z przeciwka.
      Ogólnie pomysł edukacyjny dobry, wykonanie fatalne.

      pozdrawiam
      • mejson.e Re: Mistrz wyprzedzania - opadają ręce 18.08.07, 16:50
        zaholec napisał:

        > Podczas wyprzedzania przekroczona ciągla linia, wyprzedzanie
        > rozpoczynasz w rejonie przejścia dla pieszych kierując jedną ręką,
        > druga starannie operuje aby widoczny był licznik.... Uważasz, że
        > byłeś odpowiednio skoncentrowany na jeździe w rejonie niebezpiecznym?
        > podczas oglądania widać wyraźnie kilkukrotne przekroczenie linii,
        > wprawdzie przerywanej ale manewr może sugerować chęć wyprzedzania,
        > co na pewno podniosło ciśnienie u kierowcow jadących z przeciwka.
        > Ogólnie pomysł edukacyjny dobry, wykonanie fatalne.
        >
        > pozdrawiam

        Jeszcze jeden... ;-)

        Jeszcze raz przypomnę o nastawach kamery - duże przybliżenie - sprawia wrażenie,
        że jadę dużo bliżej poprzednika i okrakiem, podczas gdy przez trzy minuty nie
        przekraczałem linii środkowej.

        Na samym początku jest nagranie bez stosowania przybliżenia - pokazuje prawdziwy
        dystans od poprzednika i położenie względem pasa ruchu - potem jest zwiększany
        zoom i widać tego efekty.
        Proszę o przeanalizowanie początku nagrania i odczepienie się raz na zawsze od
        zarzutu przekraczania linii środkowej - poza momentem wyprzedzania.

        Ręka nie "operowała by widoczny był licznik" ale poleciała gdzieś, bo patrzyłem
        na drogę, nie na ekran.

        Co do wyprzedzania, to podyskutowałem już sobie wyżej, nie chcę się powtarzać.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • wolta2 Re: Mistrz wyprzedzania - opadają ręce 18.08.07, 18:10
          Wszyscy piszą o operatorze zdjęć, a nie o biednym "mistrzu".
          Szczerze mówiąc to nie widziałam dużej szansy dla niego na
          wyprzedzenie, a to górka, a to linia ciągła, a to skrzyżowanie.
          Jedyną możliwośc miał na końcu filmu, ale go uprzedziłeś...
          • mejson.e Brak szansy 19.08.07, 15:57
            wolta2 napisała:

            "Wszyscy piszą o operatorze zdjęć, a nie o biednym "mistrzu".
            Szczerze mówiąc to nie widziałam dużej szansy dla niego na wyprzedzenie, a to
            górka, a to linia ciągła, a to skrzyżowanie.
            Jedyną możliwość miał na końcu filmu, ale go uprzedziłeś..."

            To prawda, że teren do wyprzedzania nie był łatwy, bardziej doświadczony parę
            okazji jednak by znalazł, ale to bardzo dobrze, że kierujący yariską nie
            ryzykował wyprzedzania, ani nie przekraczał dozwolonej prędkości.

            Niepotrzebnie tylko namęczył sie wisząc za zderzakiem naczepy, co chwila hamując.

            Zachowując większą odległość widziałby więcej, nie szarpałby się ale
            przeżeglował przez cały trudny odcinek.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • Gość: wkurzony Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.autocom.pl 18.08.07, 21:52
      Gratuluję...głupoty Panie nauczycielu od siedmiu boleści - kodeks do
      ręki i pouczać innych dopiero jak poznasz Pan zasady poruszania się
      po drogach, a dlaczego:
      1. cięzarówka nie jest zawalidrogą - ten człowiek pracuje a po
      drugie po terenie zabudowanym wolno mu jeżdzić 50 km/h a w godz. 23-
      6.00 - 60 po drugie ma tacho które rejestruje prędkośc i czas pracy
      2. pierwsza osobówka moze się nie spieszyła i nie zależało jej na
      wyprzedzaniu ciężarówki a może to mlody kierowca albo starsza Pani
      która ostrożnie robi manewry?
      3. 1,2,3 prawo jazdy tracisz ty;) BRAWO: podwójna ciągła, przejście,
      teren zabudowany i 80 km na budziku - BRAWO OKLASKI to tyle miałem
      do dodania, lepiej pobaw się klockami lego a nie szczekaj na CB: jak
      scieżka do... najbliższego cmentarza. aha nie jestem zielony mam 12
      lat zawodowe pj, jeżdziłem prawie po całej europie i tylko po
      polsce, ukrainie i krajach WNP;), grecji, turcji nie lubię jeżdzić,
      pozdrawiam i życzę wiecej wyobraźni i wyrozumialości, nie wszyscy sa
      takimi mistrzami kierownicy jak ty ani nie wszyscy mają takie super
      bryki
      • mejson.e Gratuluję pouczania 19.08.07, 16:13
        Gość portalu: wkurzony napisał(a):

        "Gratuluję...głupoty Panie nauczycielu od siedmiu boleści - kodeks do ręki i
        pouczać innych dopiero jak poznasz Pan zasady poruszania się po drogach, a dlaczego:
        1. cięzarówka nie jest zawalidrogą"

        Nie miałem na myśli ciężarówki tylko przyklejonego do niej yarisa.

        "pierwsza osobówka moze się nie spieszyła i nie zależało jej na wyprzedzaniu
        ciężarówki"

        To po co przykleiła się do naczepy, ciągle zaskakiwana zwalnianiem i wychylała
        się co jakiś czas obserwując sytuację z przodu?

        "a może to mlody kierowca albo starsza Pani która ostrożnie robi manewry?"

        I o to właśni mi chodziło - pokazać często popełniany błąd podczas jazdy za
        poprzednikiem i wyprzedzania.
        Zachowanie większej odległości od poprzednika pozwala na lepszą obserwację drogi
        i rozpędzenie się na swoim pasie na początku manewru wyprzedzania przed
        wyjechaniem na lewy pas, by przebywać na nim jak najkrócej.

        Czy takie wskazówki są według Ciebie czymś zbędnym i nie wartym poruszania na
        forum "Bezpieczeństwo"?

        "podwójna ciągła, przejście, teren zabudowany i 80 km na budziku"

        O ciągłej i przejściu pisałem już kilka razy wyżej.
        Także i o tym, że teren zabudowany skończył się kilka km wcześniej...

        "- BRAWO OKLASKI to tyle miałem do dodania, lepiej pobaw się klockami lego a nie
        szczekaj na CB: jak
        scieżka do... najbliższego cmentarza. aha nie jestem zielony mam 12 lat zawodowe
        pj, jeżdziłem prawie po całej europie i tylko po polsce, ukrainie i krajach
        WNP;), grecji, turcji nie lubię jeżdzić,
        pozdrawiam i życzę wiecej wyobraźni i wyrozumialości, nie wszyscy sa takimi
        mistrzami kierownicy jak ty ani nie wszyscy mają takie super
        bryki"

        Dziękuję za rady i przyjmij ode mnie też kilka - uważnie czytaj i czytaj
        wszystkie wypowiedzi.
        Nie chwal się kilkunastoma latami praktyki/posiadania prawa jazdy, bo nie zawsze
        jest to wyznacznikiem doświadczenia.

        I trochę uprzejmości nigdy nie zaszkodzi.

        A co do bryki, to masz rację - nie każdy śmiga fiatem pandą 1.1 54 KM...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: zdziwiony Re: Gratuluję pouczania IP: *.media4.pl 19.08.07, 16:24
          mejson.e napisał:

          > Także i o tym, że teren zabudowany skończył się kilka km wcześniej...

          Jeżeli w 80 sekund przejechałeś kilka kilometrów, to musiałeś nieźle zasuwać,
          gdzie w Polsce przepisy pozwalają jeździć tak szybko????
    • Gość: der Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.07, 01:44
      nie rozumiem?
      -wyprzedziles na przejsciu dla pieszych
      -najezdrzales na linie ciagla
      -przekroczyles dozwolona predkosc w terenie zabudowanym
      -uzywales telefonu/?/ komorkowego podczas jazdy
      czym tu sie chwalic?!
      • sum_tzw_olimpijczyk Re: Mistrz wyprzedzania 19.08.07, 10:03
        Też stanę w obronie Yariski. Jak na tak słaby samochód to zbyt wielu okazji to
        wyprzedzenia nie miał, nie jest jak to Ty sugerujesz że przez 3 minuty miał w
        zasadzie pustą drogę i tylko dzięki swojej nieudolności nie wyprzedził. Było
        trochę ruchu z naprzeciwka, trochę wzniesień, ciągłych linii, obszaru
        zabudowanego, ogólnie norma z naszych dróg. Po drugie - trąbiłeś na niego
        wyprzedzając? Rozpocząłeś wyprzedzanie na ciągłej linii, może ten człowiek
        myślał że będziesz jechał zgodnie z przepisami i tak jak on zaczniesz wyprzedzać
        dopiero za przejściem dla pieszych? Ja też się kiedyś zdziwiłem, jak zjeżdżając
        na parking (skręt w lewo) zostałem obtrąbiony przez mijającego mnie z lewej (na
        ciągłej linii) pana. Po prostu moja nieuwaga, bo nie pomyślałem że ktoś będzie
        mnie w tym miejscu mijał. I ostatnie - wg Ciebie to było dobre miejsce do
        wyprzedzania? Ja tu widzę lekki dołek, w którym mógł się schować samochód jadący
        z naprzeciwka, cały teren widać dopiero jak kończysz wyprzedzanie...
        • htoft Re: Mistrz wyprzedzania 19.08.07, 12:16
          Właśnie, dotarłeś do sedna. Po pierwsze yaris nie miał szans bezpiecznie wyprzedzić tej ciężarówki przez większość filmu. Szansa pojawiła się dopiero pod koniec, ale w momencie, gdy chciał prawidłowo rozpocząć wyprzedzanie (czyli dopiero w momencie, gdy skończyła się podwójna ciągła!), ktoś zaczął wyprzedzać wcześniej i zaczął trąbić! Zupełnie nie rozumiem pretensji autora wątku;(.
        • Gość: wkurzony Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.autocom.pl 19.08.07, 13:31
          hmm... ten co cie otrąbił przy zjeżdzie na parking niestety ale
          miał rację bo to ty powinieneś mu ustąpić bo:
          - zjeżdzałeś na parking a więc wyłączałeś się z ruchu (sprawdz
          kodeks drogowy - parking nie jest skrzyżowaniem taka sama sytuacja
          występuje przy zjazdach do posesji)
          - akurat trafiłeś na mało kulturalnego kierowcę który myślał że jak
          prawo jest po jego stronie to nie liczy się zasada nr 2 "to ze
          jestes po prawie nie znaczy że czasami nie trzeba ustąpić"
          - w razie kolizji to by była twoja wina a on wykorzystał by fakt
          otrabienia cię za próbę ostrzegania
          • drinexile Re: Mistrz wyprzedzania 19.08.07, 14:05
            Ochłoń człowieku i nie chrzań. Jeśli uważasz, że można wyprzedzać
            lub omijać, (jeśli stoi) samochód dający wyraźnie zamiar skretu w
            lewo, nie ważne czy na skrzyżowaniu, czy przy zjeździe na parking,
            to jesteś w wielkim błedzie. A do uwaznej lektury kodeksu zachęcam.
            • Gość: wkurzony Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.autocom.pl 19.08.07, 15:27
              to masz chyba kolego stary kodeks - poczytaj lub zapytaj federalnego
              i to raczej ty ochłoń - bo jest różnica między skrzyżowaniem a
              wyłączaniem się z ruchu tak samo jak jest różnica między nami taka
              że ty jeżdzisz samochodem z domu do pracy a ja pracuję zawodowo
              jako kierowca i w odróżnieniu od ciebie interesuję się zmianami w
              przepisach KD
              • Gość: tbernard Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.telsat.wroc.pl 19.08.07, 15:52
                Możesz nakierować mnie gdzie w prawie o ruchu drogowym jest zdefiniowane pojęcie
                wyłączania się z ruchu. Bo ja taki obeznany jak Ty nie jestem i jakoś znaleźć
                tej definicji nie mogę i byłbym wdzięczny gdyby fachowiec mi ją wskazał.
            • Gość: wkurzony Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.autocom.pl 19.08.07, 15:44
              dla zakończenia tematu:
              skrzyżowanie - przecięcie się w jednym poziomie dróg mających
              jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami
              utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia;
              określenie to nie dotyczy przecięcia, połączenia lub rozwidlenia
              drogi twardej z drogą gruntową lub stanowiącą dojazd do obiektu
              znajdującego się przy drodze,

              uczestnik ruchu - pieszego, kierującego, a także inne osoby
              przebywające w pojeździe lub na pojeździe znajdującym się na drodze,

              i artykuł KD dotyczący dojazdu do posesji - pkt 1) :

              17. 1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po
              postoju lub zatrzymaniu się nie wynikającym z warunków lub przepisów
              ruchu drogowego oraz przy wjeżdżaniu:

              1) na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do
              takiego obiektu ( a kolega chyba dojeżdzał do parkingu), z drogi nie
              będącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania,
              oraz następny też dotyczący tego tematu:
              ustąpienie pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch
              mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu
              albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego - do zatrzymania się,
              zwolnienia lub przyspieszenia kroku

              także moim zdaniem czasami warto zaglądnąć do KD bo mozna się
              pomylić;)

              • Gość: tbernard Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.telsat.wroc.pl 19.08.07, 16:09
                > 1) na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do
                > takiego obiektu ( a kolega chyba dojeżdzał do parkingu), z drogi nie
                > będącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania,

                Istotnie jest taki zapis tyle, że bezsensowny.
                Według tego to aby nie złamać przepisu ten skręcający musiałby stać
                bo musi ustąpić pierwszeństwa, a ten z tyłu nie może wyprzedzić, ominąć
                bo tamten sygnalizuje lewym kierunkowskazem zamiar manewru w lewo, ponadto była
                tam ciągła. Powinni więc zgasić silniki i zadzwonić po policję aby pokierowała
                ruchem w takim patowym przypadku? Bardzo ciekawi mnie reakcja policji w takim
                przypadku.
                • Gość: wkurzony Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.autocom.pl 19.08.07, 16:20
                  zgadza się, są takie czasami sytuacje ale przy dojeżdzie do posesji,
                  parkingu , zjeżdzaniu z drogi to TY wyłączasz się z ruchu a nie
                  koleś który jest za tobą tak że to ty powinieneś zatrzymać się i dać
                  mu się ominąć bo jak nie to niestety ale jest twoja wina co do
                  bezsensowności tego zapisu zgadzam się że utrudnia on trochę zycie
                  ale oprócz przepisów jest jeszcze życie i nic nie poradzisz na to że
                  nauczyciel otrąbił gościa i nie pozwolił mu zjechać na parking, ja
                  zawsze w takich sytuacjach wole przepuścić żeby sobie ktoś zjechał
                  niż wymuszać na nim respektowanie przepisów KD a mam czym
                  respektować (18T bez ładunku ;) ) życzę miłej lektury uaktualnień z
                  KD
                  • tbernard nie miałeś chyba racji 20.08.07, 13:08
                    Kolega właśnie mnie uświadomił, że w zapisie:
                    Art. 17. 1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju
                    lub zatrzymaniu się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego oraz
                    przy wjeżdżaniu:

                    1. na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do takiego
                    obiektu, z drogi niebędącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania;
                    ...
                    słowo dojazdu nie oznacza czynności tylko jakiś odcinek drogi (zapewne
                    niepublicznej) prowadzący do owego obiektu przydrożnego.

                    Owo wyjaśnienie kolegi bardziej jest sensowne gdy postara się to przeczytać ze
                    zrozumieniem. Czy nadal uważasz, że ten sygnalizujący chęć zjazdu byłby winien
                    kolizji, jeśli tak to na jakiej podstawie? No i gdzie ta definicja wyłączania
                    się z ruchu?
                  • edgar22 Matko Boska, naprawdę prowadzisz ciężarówkę !?!? 20.08.07, 13:35
                    Gość portalu: wkurzony napisał(a):
                    > zgadza się, są takie czasami sytuacje ale przy dojeżdzie do
                    >posesji, parkingu , zjeżdzaniu z drogi to TY wyłączasz się z ruchu

                    Bzdura. Nie ma pojęcia "wyłączania się z ruchu" w PoRD. Przepis, który cytujesz
                    dotyczy WŁĄCZANIA się do ruchu.

                    > co do bezsensowności tego zapisu zgadzam się że utrudnia on trochę
                    > zycie

                    Zapis jest w porządku, tylko go nie zrozumiałeś. Tbernard wytłumaczył, jak
                    należy rozumieć słowo "dojazd".

                    > mam czym respektować (18T bez ładunku ;) )

                    I to jest przerażające, jeśli więcej przepisów "respektujesz" właśnie w ten sposób.

                    > życzę miłej lektury uaktualnień z KD

                    Czasem nie wystarczy przeczytać. Trzeba jeszcze zrozumieć, co się przeczytało.
                    Tobie się to nie udało w tym przypadku.
                    • drinexile Re: Matko Boska, naprawdę prowadzisz ciężarówkę ! 21.08.07, 14:58
                      Ktoś taki jak "wkurzony" zawodowo za kierownicą....

                      The horror, the horror.... (Apocalypse Now)
              • swoboda_t Re: Mistrz wyprzedzania 23.08.07, 18:25
                Chopie, weź no to przeczytaj jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze...
                Przepis dotyczy włączania się do ruchu i nie ma w PORD
                pojęcia "wyłączania się z ruchu". Sytuacja jest jasna - sum czy kto
                to tam był skręcał z drogi na parking, czyli był w ruchu i
                sygnalizował zmianę jego kierunku albo stał puszczając auta z
                naprzeciwka, czyli zatrzymanie wynikało z warunków ruchu. W
                pierwszym przypadku trąbiący wykonywał niezgodny z prawem manewr
                wyprzedzania z lewej pojazdu sygnalizującego skręt w prawi, w drugim
                dokonywał niezgodnego z prawem manewru omijania z lewej pojazdu
                sygnalizującego skręt w prawo. I tyle w tym temacie. Sytuacja
                wyglądałaby inaczej, gdyby sum zaczął sygnalizację i manewr samemu
                będac już wyprzedzanym/omijanym, ale i wtedy jadący z tyłu miał
                obowiązek zaprzestania manewru. Źródło: PORD.
                • sum_tzw_olimpijczyk Re: Mistrz wyprzedzania 23.08.07, 22:15
                  Żeby było jasne - skręcałem w lewo (jeśli wcześniej tego nie pisałem:), pan mnie
                  wyprzedził na podwójnej ciągłej (w miejscu skrętu jest przerywana linia
                  umożliwiająca ten skręt).
          • sum_tzw_olimpijczyk Re: Mistrz wyprzedzania 19.08.07, 18:00
            Gość portalu: wkurzony napisał(a):

            > hmm... ten co cie otrąbił przy zjeżdzie na parking niestety ale
            > miał rację bo to ty powinieneś mu ustąpić bo:
            > - zjeżdzałeś na parking a więc wyłączałeś się z ruchu (sprawdz
            > kodeks drogowy - parking nie jest skrzyżowaniem taka sama sytuacja
            > występuje przy zjazdach do posesji)
            > - akurat trafiłeś na mało kulturalnego kierowcę który myślał że jak
            > prawo jest po jego stronie to nie liczy się zasada nr 2 "to ze
            > jestes po prawie nie znaczy że czasami nie trzeba ustąpić"
            > - w razie kolizji to by była twoja wina a on wykorzystał by fakt
            > otrabienia cię za próbę ostrzegania

            Skręcałem na parking, ale w osiedlową uliczkę która do niego prowadzi. M.in.
            dlatego jest tam podwójna ciągła
            • Gość: wkurzony Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.autocom.pl 19.08.07, 20:19
              w takim razie tobie też nie wolno było jej przekraczać i obydwaj
              popełniliście błąd - ale kto nie popełnia błedów wszyscy je
              popelniamy tylko łatwiej je nam zauważać u innych, a na przyszłośc
              rada tez dla ciebie - podwojna linia lub pojedyncza to jak mur na
              jezdni ja też mam taką u mnie przy wjezdzie na parking ale jak
              wjeżdzam to patrzę czy nie jadą misiaki lub bobby bo za ten numer
              można dostać dobry blankiecik
              • sum_tzw_olimpijczyk Re: Mistrz wyprzedzania 19.08.07, 20:23
                Jaki ty jesteś ciemniak... Wszystko muszę tlumaczyć. Więc piszę. Skręcałem,
                kilkanaście metrów przed wjazdem i tyle samo za wjazdem jest PODWÓJNA CIĄGŁA,
                natomiast do wjazdu jest PRZERYWANA. Myślałem że to logiczne, jednak IQ
                niektórych weryfikuje mój punkt widzenia
                • Gość: wkurzony [...] IP: *.autocom.pl 19.08.07, 22:30
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • tbernard Re: Mistrz wyprzedzania 20.08.07, 13:17
                  Faktycznie, gość ten chwali się, że czyta dużo KD i uaktualnienia ale jak się
                  okazało nie czyta tego ze zrozumieniem. Przyznam, że i mnie na chwilę ogłupił
                  tamtym cytatem z KD ale nie dawała mi spokoju nielogiczność tego i dopiero mnie
                  interpretacja kolegi olśniła.
                  • Gość: wkurzony Re: Mistrz wyprzedzania IP: *.autocom.pl 20.08.07, 20:59
                    a ja dalej obstaję przy swoim - poczekajcie i zróbcie taki numer a
                    zdziwicie się panowie kierowcy. uaktualnienia KD czytam bo się
                    przydają czasami;)a rozumiem je bardzo dobrze i tu uwaga do kolegi
                    mejsona - nie ważne ile lat masz pj - ważne jakie masz doświadczenie
                    (praktyka + teoria) ja akurat mam prawo jazdy od 17 lat(b) a od 12
                    lat (c+e) ile zrobiłem za ten czas kilometrów nie tylko po naszych
                    wspaniałych drogach ponad 6 -na początku liczyłem ale póżniej
                    przestałem bo jeszcze długa droga do końca kariery;) i moge się
                    pochwalić że w ciągu tych dwunastu lat jazdy miałem tylko jeden
                    poważny wypadek ( nie z mojej winy - koles poszedł na czołówkę ze
                    mną i zaliczyłem rów)tak że jeszcze jedna rada dla ciebie mejson nie
                    pytaj kolegi tylko spytaj federalnego
                    • edgar22 To "wyłączanie" jest wyssane z palca. 20.08.07, 21:38
                      Gość portalu: wkurzony napisał(a):
                      > a ja dalej obstaję przy swoim

                      Wobec tego przyłączę się do prośby tbernarda - wskaż proszę, który artykuł Prawa
                      o Ruchu Drogowym mówi cokolwiek o (moim zdaniem wyssanym z palca) "wyłączaniu
                      się" z ruchu. A może jakiś inny akt prawny? (podpowiem, że to, co zacytowałeś
                      parę postów wyżej odnosi się do WŁĄCZANIA się do ruchu).

                      > nie ważne ile lat masz pj - ważne jakie masz doświadczenie

                      Jak widać i doświadczenie nie zawsze pomaga.

                      > w ciągu tych dwunastu lat jazdy miałem tylko jeden poważny wypadek

                      Miałeś szczęście albo zachowujesz się na drodze jednak rozsądniej niż tu piszesz.
                      • sum_tzw_olimpijczyk Re: To "wyłączanie" jest wyssane z palca. 20.08.07, 21:46
                        Wyłączanie się z ruchu :D To niezłe jest, naprawdę :D Tzn że jak np. samochód mi
                        się gotuje i muszę zjechać z drogi (wyłączyć się z ruchu) to muszę oczywiście
                        dać się powyprzedzać wszystkim na podwójnej ciągłej?:D Poza tym, daj link do
                        przepisu z WYŁĄCZANIEM się z ruchu. Włączanie a wyłączanie to dwie różne rzeczy,
                        panie prawnik
                        • sum_tzw_olimpijczyk Re: To "wyłączanie" jest wyssane z palca. 20.08.07, 21:46
                          Oczywiście do "wkurzonego"
                        • Gość: wkurzony Re: To "wyłączanie" jest wyssane z palca. IP: *.autocom.pl 22.08.07, 22:46
                          a więc Szanowni Panowie Kierowcy - widzę że dla was istnieje tylko
                          włączanie się do ruchu - super, jeszcze lepiej sobie odpowiedziałeś
                          co zrobią inni jak ci auto zagotuje;)( fajny masz wózek w takim
                          razie)a piszę to dlatego bo każdy dobry szofer wie co zrobić aby nie
                          zagotowało ci auto np. stojąc w koreczku i nawet jeżeli masz mieć
                          taką krytyczną sytuację to jak zjechać mądrze na pobocze - nie
                          musisz wcale pchać auta ( 1. włączasz ogrzewanie na full, jak nie
                          pomoże to 2.zawsze dasz radę zjechać na pobocze nawet na samym
                          rozruszniku no chyba że go nie ma bo są barierki;), po drugie ja nie
                          siedzę jak ty w pracy za biurkiem i nie tonę zamglonymi oczętami w
                          internecie, bo gdybyś się zastanowił to nie obrażał byś mnie i nie
                          odpisywał że "nie będzie4sz się pytał federalnych" nie to nie to
                          twój problem, zyczę wszystkim niedowiarkom tysięcy bezpiecznie
                          przejechanych kilometrów i tobie również, nie psioczcie tak na
                          siebie jak psy na koty, trochę mniej nerwów i wszystko będzie dobrze
                          a moja ksywka wkurzony jest stąd że moi koledzy z trasy (porky,
                          reszel i inne gadziątka toczące się po świecie) zastanawiali się jak
                          mnie wkurzyć i do tej pory im się to nie udało ( na drodze
                          oczywiście), Panowie kierowcy - tylko spokój was uratuje przed
                          niepotrzebnie zepsutym wyjazdem na urlop, czy do pracy itp. a poza
                          tym to zastanówcie się nad tym że tak na 100% to nigdy nie
                          zapanujecie nad autem i nie ma co szarżować, bo to bardzo boli jak
                          się juuż zdarzy nieszczęście a tak na marginesie dobry kierowca nie
                          mówi że dobrze jeżdzi ale pokazuje to swoim pasażerom i innym
                          uzytkownikom na drodze że jest dobry - ale nie szybkością i
                          trąbieniem ALE TECHNIKĄ JAZDY, zobaczcie ile razy się pultacie jadąc
                          do tyłu ile razy boicie się zakrętów, a ile razy stoicie na
                          skrzyżowaniu i modlicie się o przeciniek na trasie? Zyczę wam
                          wszystkim miłej i bezpiecznej jazdy nie tylko dla was ale też dla
                          innych uzytkowników i na tym chcę zakończyć tą jałową
                          dyskusję .pozdrawiam
                          ps. a "wyłączania " z ruchu nie wyssałem sobie z palca"
                          aha i nie jestem prawnikiem krawaciarzu
                      • Gość: wkurzony Re: To "wyłączanie" jest wyssane z palca. IP: *.autocom.pl 22.08.07, 22:56
                        nie miałem szczęścia tylko refleks;)i wiesz co było najbardziej
                        smutne i najgorsze z tej sytuacji - że koleś z tej osobówki nie
                        zatrzymał się tylko uciekł ( fakt niedaleko ale liczy się że się nie
                        zatrzymał)a co do tego przepisu to w moim przypadku(pisałem o tym
                        wcześniej)ja zawsze ustępuje i mimo ze mogę czekam aż sobie ktoś
                        grzecznie wjedzie do ogródka,a poza tym jak jesteście takie
                        niedowiarki - tyle L jeżdzi po mieście - spytać instruktora jak jest
                        z wjazdem na posesję po lewej stronie, kto ma pierwszeństwo?myślę że
                        wtedy każdy z was po odpowiedzi przyzna mi rację(ja też tego do
                        niedawna nie wiedziałem;), są zmiany w kd tylko nikomu nie chce ich
                        się czytac bo kazdy wychodzi z założenia że jest najlepszym szoferem
                        na tym świecie ale nie chce mi się prowadzić jalowych dyskusji,wolę
                        się porządnie wyspać przed jutrzejszą trasą(połowa drogi przez PPB -
                        polski plac budowy).pozdrawiam
                    • mejson.e Pytanie 20.08.07, 21:55
                      Gość portalu: wkurzony napisał(a):

                      "rada dla ciebie mejson nie pytaj kolegi tylko spytaj federalnego"

                      A czy ja sie kogoś pytam?!

                      Wiem, że mnie lubisz, ale zejdź ze mnie i sprawdź dokładnie, co kto pisze...

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                      • Gość: wkurzony Re: Pytanie IP: *.autocom.pl 22.08.07, 22:58
                        Mejson - i kamerka na statywie a nie w raczce, tak bedzie dla ciebie
                        i innych bezpieczniej;)
                        • sum_tzw_olimpijczyk Re: Pytanie 22.08.07, 23:17
                          No to gdzie ten cytat z przepisów i "wyłączaniu się z ruchu"? Czekam, jako tępy
                          i niedouczony kierowca na rady mądrego i doświadczonego.
                          • Gość: wkurzony Re: Pytanie IP: *.autocom.pl 24.08.07, 18:21
                            juz go podałem - a jak ty sobie go zinterpretujesz to już twoja
                            osobista sprawa
                            • sum_tzw_olimpijczyk Re: Pytanie 24.08.07, 23:04
                              Taa, "już go podałem". Podaj miszczu kierownicy przepis o wyłączaniu się z ruchu
                              to pogadamy, bo na razie to bajki piszesz
                              • Gość: wkurzony Re: Pytanie IP: *.autocom.pl 25.08.07, 16:08
                                wiesz co napisz jescze Tiry na tory no napisz napisz
                                bedziesz sie tym rajcowal z pol dnia, cale
                                szczesci ze taki glomb jak ty nie bedzie nigdy
                                jeździl LKW bo to dopiero bylby sajgon...
                                Pooozdrawiam wszystkich kierowców szerokosci
                                bajooo!!
        • mejson.e Re: Mistrz wyprzedzania 19.08.07, 16:26
          sum_tzw_olimpijczyk napisał:

          "Też stanę w obronie Yariski. Jak na tak słaby samochód to zbyt wielu okazji to
          wyprzedzenia nie miał, nie jest jak to Ty sugerujesz że przez 3 minuty miał w
          zasadzie pustą drogę i tylko dzięki swojej nieudolności nie wyprzedził. Było
          trochę ruchu z naprzeciwka, trochę wzniesień, ciągłych linii, obszaru
          zabudowanego, ogólnie norma z naszych dróg."

          Zgadza się, nie było wiele okazji do wyprzedzania, jeśli ktoś nie chciał robić
          tego na zabudowanym, przekraczając predkość - w sumie dobrze, że nie wyprzedzał
          ryzykując.

          Mógł wyprzedzić na samym początku, potem już nie.
          Niepotrzebnie tylko przykleił się do ciężarówki zmuszając "następników" do
          ewentualnego wyprzedzania już dwóch pojazdów zamiast jednego.

          Trochę niefortunnie zatytułowałem ten wątek, bo chodziło mi o zachowanie
          odległości i technikę wyprzedzania a nie o chwalenie sie własnym manewrem.

          "Po drugie - trąbiłeś na niego wyprzedzając? Rozpocząłeś wyprzedzanie na ciągłej
          linii, może ten człowiek myślał że będziesz jechał zgodnie z przepisami i tak
          jak on zaczniesz wyprzedzać dopiero za przejściem dla pieszych?"

          Myślę, że dokładnie tak było ;-)
          Nie zachowałem sie grzecznie, ale refleksja często przychodzi po czasie.

          Cóż - trochę zirytował mnie sposób jazdy na zderzaku i zachciało mi się pokazać
          muskuły... ;-)

          Człowiek uczy się całe życie.
          Nauczyciel też... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • mejson.e Czym tu się chwalić? 19.08.07, 16:15
        Gość portalu: der napisał(a):

        > nie rozumiem?
        > -wyprzedziles na przejsciu dla pieszych
        > -najezdrzales na linie ciagla
        > -przekroczyles dozwolona predkosc w terenie zabudowanym
        > -uzywales telefonu/?/ komorkowego podczas jazdy
        > czym tu sie chwalic?!

        Nie chwaliłem się tylko zwracałem uwagę na błąd popełniony przez kierującego toyotą.

        Teraz rozumiesz?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: wkurzony Re: Czym tu się chwalić? IP: *.autocom.pl 19.08.07, 16:22
          nie zauważyłem aby kierowca toyoty robil coś dziwnego za to twoje
          manewry pewnie obśmali wszyscy na CB no i ta kamerka z przodu (
          trzeba se było wstawić jeszcze niebieskiego koguta na tylną
          szybę)..ale stracha narobiłeś driverom;)
          • kozak-na-koniu Re: Czym tu się chwalić? 19.08.07, 23:03
            Rzeczywiście, takie zachowanie w naszym kraju jest powszechne i ze wszech miar
            normalne: siedzi taki jeden niemal na tyłku poprzedzającego, jedzie lewymi
            kołami po linii rozdzielającej pasy ruchu lub nawet tuż za nią i czai się. Za
            nim to samo robi paru następnych, co jako żywo przypomina bojowy szyk, w
            marynarce wojennej znany pod nazwą "schody w lewo". Wszyscy co chwila
            przyspieszają tylko po to, by po sekundzie przyhamować, nie ma mowy, by
            którykolwiek z nich "wyluzował i "odpuścił"... Bez komentarza!
    • kaqkaba Re: Mistrz wyprzedzania 20.08.07, 13:40
      Trza się przyznać. Trzymałem se odstęp tak ze 20-30 metrów. Autobus jechał 70-80
      więc co widziałem że może będzie wolne to gaz, sprawdzić czy za tymi co właśnie
      przejechali nie ma jeszcze kogoś i dohamowanie bo byli. A, że ja to po dwóch
      pasach jeżdżę zazwyczaj, to manewr wyprzedzania klasycznego nie mam gdzie (ani
      czym ćwiczyć).
      Po paru razach znudziło mi się (na wakacjach byłem) zrobiłem odstęp 50 metrów i
      jechałem se za autobusem. Za parę kilometrów on pojechał w prawo a ja prosto.

      Obraz (jakby nie kto sfilmował też by wyglądał durnie, zmniejszenie odstępu i
      hamulec) wyglądałby w sumie równie durnie.
      • mejson.e Durnie? Nie. 20.08.07, 14:27
        kaqkaba napisał:

        "Trza się przyznać. Trzymałem se odstęp tak ze 20-30 metrów. Autobus jechał
        70-80 więc co widziałem że może będzie wolne to gaz, sprawdzić czy za tymi co
        właśnie przejechali nie ma jeszcze kogoś i dohamowanie bo byli. A, że ja to po
        dwóch pasach jeżdżę zazwyczaj, to manewr wyprzedzania klasycznego nie mam gdzie
        (ani czym ćwiczyć).
        (...)
        Obraz (jakby nie kto sfilmował też by wyglądał durnie, zmniejszenie odstępu i
        hamulec) wyglądałby w sumie równie durnie."

        Wcale nie - jeśli z daleka nie widać, że miejsca za nadjeżdżającymi będzie dość
        do wyprzedzenia, to takich podejść z przyspieszeniem może być kilka.
        Lepiej odpuścić niepewne wyprzedzanie niż niepotrzebnie ryzykować.

        Z reguły wystarcza zachowanie większej odległości od poprzednika - naprawdę
        więcej widać.
        Tylko, że czasami w takie zostawione miejsce wskoczy jakiś następnik, któremu
        łatwiej wyprzedzić naszą krótką osobówkę, niż nam długiego tira.

        Grunt, by nie blokować innym możliwości wyprzedzania - jeśli mam silnik
        nikczemny albo mi się aż tak strasznie nie spieszy, że postanawiam jechać te
        70-80 za ciężarówką, to robie więcej miejsca i wyraźnie zapraszam innych do
        wyprzedzania na raty.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • ano.nim Materiał szkoleniowy 21.08.07, 17:02
      Gdyby nie wtopa z wyprzedzaniem na końcu, to miałbyś świetny materiał
      szkoleniowy! :-)

      A przecież mogłeś obciąć film na końcu - nie umiesz dbać o PR :-)
      ------------------------
      Zachowanie zbyt małego odstępu od poprzednika przed wyprzedzaniem świadczy o
      małym doświadczeniu i małej wyobraźni.
      Niestety - to bardzo często spotykany błąd popełniany nawet przez połowę kierowców.

      Duże moce silników, szerokie pobocza albo dwa pasy lecza wiele z tych błędów,
      ale na wąskich drogach wyraźnie widać, kto umie, a komu tylko zdaje się, że umie
      wyprzedzać.

      Ktoś, kto jeździ np DK 8 wie doskonale, jak radzą sobie mistrzowie lewego pasa
      na drodze wąskiej i zatłoczonej, po zjeździe z dwujezdniowej gierkówki.

      Ale nawet bez wyprzedzania - jazda na zderzaku wymusza częste używanie hamulca i
      serwuje następnym kierowcom serie błysków po oczach szczególnie bolesnych nocami
      i długimi zimowymi wieczorami.

      Pozdr.
      • tiges_wiz Re: Materiał szkoleniowy 22.08.07, 23:32
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=67533196&a=67550198
        hehe .. tez to zauwazylem ;)
    • Gość: F4R Re: Mistrz wyprzedzania IP: 57.66.193.* 23.08.07, 15:11
      Więc zmierzasz do tego że przed wyprzedzaniem powinno się trzymać dalej od
      poprzednika po to żeby mieć miejsce na nabranie większej prędkości przy samym
      manewrze wyprzedzania - słusznie tylko że jest jedno ale kiedy sobie zafunduję
      taki odstęp to za chwilę między mnie a taki np autobus wpakuje się z 5 aut mało
      tego zmuszą mnie do hamowania bo będą sie wciskać w ostatniej chwili.
      Cała twoja teoria słuszna poniekąd w praktyce bierze w łeb zamiast 1 autobusu
      mam autobus + 6 miszczów prostej na płaskim terenie do wyprzedzenia.
      • mejson.e Odległość 23.08.07, 15:31
        Gość portalu: F4R napisał(a):

        "Więc zmierzasz do tego że przed wyprzedzaniem powinno się trzymać dalej od
        poprzednika po to żeby mieć miejsce na nabranie większej prędkości przy samym
        manewrze wyprzedzania"

        Tak, do tego właśnie zmierzam - odpowiednia odległość od poprzednika to podstawa
        szybkiego wykonania manewru wyprzedzania - ze względu na nabranie prędkości
        przed zjechaniem na lewy pas i ze względu na lepszą widoczność drogi przed
        wyprzedzanym.

        "słusznie tylko że jest jedno ale kiedy sobie zafunduję taki odstęp to za chwilę
        między mnie a taki np autobus wpakuje się z 5 aut mało tego zmuszą mnie do
        hamowania bo będą sie wciskać w ostatniej chwili."

        Dużo takich wciskaczy naliczyłeś na tym filmie? ;-)

        Jeśli Ty nie masz możliwości do wyprzedzania, to raczej tamci z tyłu też jej nie
        będą mieli.
        Wyjątkiem jest wyprzedzanie długiego zestawu, który nie dość że jest długi, to
        jeszcze na dodatek ciężki i nie można mu zawinąć ogonem tuż przed przednim
        zderzakiem, tylko trzeba przeciągnąć wizytę na lewym pasie trochę dłużej. Wtedy
        miszcz może wyprzedzić Twoja osobówkę, bo i krótsza i na dodatek pewnie
        wyhamuje, jak machnie jej ogonem przed nosem.
        I oczywiście, jeśli wyprzedzi Cię w miejscu niedozwolonym.
        Na to już nie ma (kulturalnej) rady.

        Ale takich przypadków nie ma za wiele - jeśli jesteś sprawny w wyprzedzaniu, to
        wykorzystasz pierwszą możliwość bezpiecznego wyprzedzenia a nikt za Tobą nie
        zrobi tego wcześniej.

        "Cała twoja teoria słuszna poniekąd w praktyce bierze w łeb"

        Wszystko zależy od praktyki... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: F4R Re: Odległość IP: 57.66.193.* 31.08.07, 11:42
          mejson.e napisał:

          > Gość portalu: F4R napisał(a):
          >
          >
          > Tak, do tego właśnie zmierzam - odpowiednia odległość od poprzednika to podstaw
          > a
          > szybkiego wykonania manewru wyprzedzania - ze względu na nabranie prędkości
          > przed zjechaniem na lewy pas i ze względu na lepszą widoczność drogi przed
          > wyprzedzanym.

          Ja to rozumiem, niestety nie wszędzi jest tak pięknie tu gdzie ja jeżdzę to ten
          odstęp zaraz zatkają.
          >
          > Dużo takich wciskaczy naliczyłeś na tym filmie? ;-)

          Filmu nie mogę obejrzeć ale sobie wyobrażam na podstawie komentarzy, po prostu
          musiał być mniejszy ruch.

          > Jeśli Ty nie masz możliwości do wyprzedzania, to raczej tamci z tyłu też jej ni
          > e
          > będą mieli.

          No ale to ich nie powstrzymuje przed wyprzedzaniem mnie i lokowaniem za ciężarówką.

          > Wyjątkiem jest wyprzedzanie długiego zestawu, który nie dość że jest długi, to
          > jeszcze na dodatek ciężki i nie można mu zawinąć ogonem tuż przed przednim
          > zderzakiem, tylko trzeba przeciągnąć wizytę na lewym pasie trochę dłużej. Wtedy
          > miszcz może wyprzedzić Twoja osobówkę, bo i krótsza i na dodatek pewnie
          > wyhamuje, jak machnie jej ogonem przed nosem.
          > I oczywiście, jeśli wyprzedzi Cię w miejscu niedozwolonym.
          > Na to już nie ma (kulturalnej) rady.
          >
          > Ale takich przypadków nie ma za wiele - jeśli jesteś sprawny w wyprzedzaniu, to
          > wykorzystasz pierwszą możliwość bezpiecznego wyprzedzenia a nikt za Tobą nie
          > zrobi tego wcześniej.

          Jestem sprawny ale nie zawsze da się to robić idealnie.

          >
          > Wszystko zależy od praktyki... ;-)


          I od zachowania wyprzedzanych oraz tych z tyłu a Ci potrafią czasem swoje.
          Metoda którą preferujesz jest bardzo fajna o ile za sobą nie masz ścigantów
          pchających się na 3 lub 4-tego.
          Kiedyś widziałem jak mnie i kilku innych wyprzedzał Golf na trasie Kraków Tarnów
          nic sobie nie robiąc z tego ze z naprzeciwka auta jechały tylko "pędził"
          środkiem zmuszając tych z przeciwka do ucieczki na pobocze przy nim Twoje
          wyczyny to pikuś.
          • mejson.e Re: Odległość 31.08.07, 14:25
            Gość portalu: F4R napisał(a):

            > mejson.e napisał:
            > > Tak, do tego właśnie zmierzam - odpowiednia odległość od poprzednika to
            podstawa szybkiego wykonania manewru wyprzedzania - ze względu na nabranie
            prędkości przed zjechaniem na lewy pas i ze względu na lepszą widoczność drogi
            przed wyprzedzanym.>>

            "Ja to rozumiem, niestety nie wszędzi jest tak pięknie tu gdzie ja jeżdzę to ten
            odstęp zaraz zatkają."

            Na idiotów nie poradzisz i lepiej ich nie blokuj, bo sam oberwiesz w razie kolizji.

            Po prostu trzeba minimalizować czas "niewykorzystania" lewej części jezdni -
            rozpędzać się z włączonym lewym migaczem jeszcze wtedy, gdy nie wyminęliśmy się
            jeszcze z samochodem z naprzeciwka, by zaraz po wyminięciu wyskoczyć w lewo i
            siedzieć tam jak najkrócej.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka