Dodaj do ulubionych

Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocze

20.08.07, 22:06
Panujący powszechnie na polskich drogach zwyczaj ułatwiania wyprzedzania przez
zjeżdżanie na pobocze szerokiej jezdni wprowadzany był przed laty jako przejaw
uprzejmości - drogowego savoir-vivre'u.
Zwiększający na początku bezpieczeństwo stał się z czasem przekleństwem -
wyprzedzający często z góry zakładają, że ułatwienie im "się należy" i
wyprzedzają w każdym, także niewidocznym miejscu, spychając na pobocze zarówno
wyprzedzanych, jak i jadących z przeciwka.
Zmuszają do zjeżdżania na pobocze oddzielone linią ciągłą, na dodatek przed
zakrętami, wzniesieniami i skrzyżowaniami.

Czy to nadal jeszcze savoir-vivre czy już raczej terror?

Na filmie tylko fragment pięciu minut jednego odcinka DK nr 7 - na odcinku
Zakręt - Wiązowna.


video.google.pl/videoplay?docid=4295443523628395548&hl=pl

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 20.08.07, 22:19
      > Czy to nadal jeszcze savoir-vivre czy już raczej terror?

      Zdecydowanie bliżej temu drugiemu.
      I dlatego nie zjeżdżam, sam nie wymagam też tego od żadnej "zawalidrogi" jadącej
      przede mną.
      Wyprzedzam wyłącznie wtedy, gdy z przeciwka jest pusto.

      A tak w ogóle z powodu tego "terroru" w dzień unikam dróg z poboczami.
      Swobodniej się czuję na tych węższych - tam nie ma atmosfery walki.
      • mejson.e Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 20.08.07, 22:49
        edgar22 napisał:

        "A tak w ogóle z powodu tego "terroru" w dzień unikam dróg z poboczami.
        Swobodniej się czuję na tych węższych - tam nie ma atmosfery walki."

        Takich jak ta?

        video.google.pl/videoplay?docid=-6202320836882790349&hl=pl
        Ja też ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • edgar22 Tak, takich jak ta. Bardzo ładna droga :) 20.08.07, 22:54
      • maruda.r Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 03.09.07, 03:48
        edgar22 napisał:

        > > Czy to nadal jeszcze savoir-vivre czy już raczej terror?
        >
        > Zdecydowanie bliżej temu drugiemu.
        > I dlatego nie zjeżdżam, sam nie wymagam też tego od żadnej "zawalidrogi" jadące
        > j
        > przede mną.

        **************************************

        Spoko. Też tak robię, wychodząc z założenia, że jeżeli gość za mną nie daje
        sobie rady z wyprzedzaniem w normalnych warunkach, to nie powinien się za to
        zabierać. Czasami się zastanawiam, co mam jeszcze zrobić: zjechać do rowu,
        popchnąć, przewinąć? Szczególnie bolesne są to przemyślenia, gdy w końcu udaje
        mu się i widzisz... Audi z silnikiem 4.2.



    • hamlet1111 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 20.08.07, 23:58
      Dlaczego nie zjeżdżasz skoro jest miejsce a pobocze jest dobrze widoczne?
      Rozumiem w nocy, ale w biały dzień złośliwie blokować szybsze auta? Chyba nie
      chciałbyś żeby któregoś razu 40-tonowy zestaw z naprzeciwka poważnie potraktował
      Twoje rady i zmielił Cię pod kołami, gdy źle obliczysz odległość wyprzedzania.
      Droga to nie pole walki. Jak będziesz stricte stosował się do przepisów i zawsze
      wymuszał swoje pierwszeństwo to źle skończysz
      • tiges_wiz Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 00:16
        >Jak będziesz stricte stosował się do przepisów i zawsze
        > wymuszał swoje pierwszeństwo
        Podoba mi sie ,, wymuszenie swojego pierwszeństwa hehehe ..
        juz widze: pojazd X jadacy droga glowna wymusil swoje pierszenstwo przed
        pojazdem Y, ktory wyjechal z drogi podporzadkowanej.

        > Droga to nie pole walki.

        Dlatego jedz spokojnie i nikogo nie zmuszaj do zjazdu na pobocze.
        • Gość: Ablabla Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.08.07, 00:41
          Oddasz życie tylko dlatego żeby pokazać swoje słuszne pierwszeństwo??


          Ja zjeżdżam jeżeli pojawia się taka konieczność, oczekuję także tego że mi ktoś
          zjedzie jeżeli będe go wyprzedzał, a on będzie miał swobodne pobocze. To chyba
          normalne w świecie cywilizowanych ludzi ?
          • szaser Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 07:22
            A ja oczekuję, że w końcu inni kierowcy albo Policja ciebie
            wyeliminuje!
          • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 08:03
            Gość portalu: Ablabla napisał(a):

            > Oddasz życie tylko dlatego żeby pokazać swoje słuszne
            > pierwszeństwo??

            Nie, nie zamierzam. Dramatyzujesz jak Hamlet powyżej, a ja pisałem o zwykłej
            drogowej sytuacji a nie o manewrach awaryjnych.

            > Ja zjeżdżam jeżeli pojawia się taka konieczność,

            Ja też. "Konieczność" jest wtedy, gdy na przykład:
            - z naprzeciwka jedzie mi gość na czołówkę,
            - ktoś wyprzedzający mnie jedzie na czołówkę z kimś z naprzeciwka
            - zepsuł mi się samochód i nie mogę rozwinąć rozsądnej prędkości
            Gdy po prostu podjeżdża z tyłu ktoś szybszy, "konieczność" nie zachodzi.

            > lub gdy oczekuję także tego że mi ktoś zjedzie jeżeli będe go
            > wyprzedzał, a on będzie miał swobodne pobocze.

            Ja nie oczekuję. Potrafię wyprzedzić bez zmuszania kogokolwiek do usuwania mi
            się z drogi.

            > To chyba normalne w świecie cywilizowanych ludzi ?

            Nie bardzo. Dla mnie normalne jest, że samochody jeżdżą po jezdni a nie po
            poboczu. Normalne jest też, że się nie wyprzedza, gdy nie ma wolnej drogi. I po
            trzecie normalne jest, że się nikogo nie zmusza do łamania przepisów, bo "mi się
            spieszy".
            Widocznie inaczej rozumiemy pojęcie "cywilizowanych ludzi".
            • Gość: Ablabla Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.08.07, 11:04
              Możliwe że kolega ma inne poczucie cywilizacji.
              Proponował bym zdać sobie sprawę że czasami pomimo wolnej do wyprzedzania drogi
              wynika sytuacja w której człowiek musi sie ratować.


              szaser napisał:

              > A ja oczekuję, że w końcu inni kierowcy albo Policja ciebie
              > wyeliminuje!

              A co do eliminacji......nie jesteśmy w Irlandii Północnej gdzie policja i
              wojsko mogło strzelać bez ostrzeżenia. A życzenia tego typu świadczą o zaniku
              pewnego organu. Ja w przeciwieństwie do Ciebie (hmm..od kiedy jesteśmy na Ty ??)
              życzę szerokiej drogi i bezpiecznych kilometrów na drodze.
              • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 11:16
                > Proponował bym zdać sobie sprawę że czasami pomimo wolnej do
                > wyprzedzania drogi wynika sytuacja w której człowiek musi sie
                > ratować.

                Ślepy czy co? Dużymi literami pisać? O ratowaniu się, sytuacjach awaryjnych,
                jechaniu na czołówkę i co robię w takich sytuacjach (lub by do nich nie
                dopuścić) chyba napisałem dość wyraźnie.

                A tak na marginesie:
                > (hmm..od kiedy jesteśmy na Ty ??)
                na forum są wszyscy "na ty", nie zauważyłeś?
                • Gość: Ablabla Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.08.07, 11:20
                  To po co pisałeś to :


                  "> lub gdy oczekuję także tego że mi ktoś zjedzie jeżeli będe go
                  > wyprzedzał, a on będzie miał swobodne pobocze.

                  Ja nie oczekuję. Potrafię wyprzedzić bez zmuszania kogokolwiek do usuwania mi
                  się z drogi.

                  > To chyba normalne w świecie cywilizowanych ludzi ?

                  Nie bardzo. Dla mnie normalne jest, że samochody jeżdżą po jezdni a nie po
                  poboczu. Normalne jest też, że się nie wyprzedza, gdy nie ma wolnej drogi."

                  Chyba samo przez sie jedną wypowiedź mogłeś odebrać całościowo.
                  Zreszta nie mam zamiaru sie z Tobą kłócic bo widze ze jesteś bardziej doświadczony.

                  • edgar22 No to jeszcze raz. Ostatni. 21.08.07, 11:28
                    Nie za bardzo zrozumiałem Twój powyższy post, więc krótko i zwięźle:
                    1. Ktoś mnie wyprzedza, źle obliczył manewr - zjeżdżam na pobocze, by nie
                    dopuścić do wypadku..
                    2. Ktoś z przeciwka wyprzedza jadąc mi na czołówkę - zjeżdżam, by nie dopuścić
                    do wypadku.
                    3. Jadę sobie. Dojeżdża szybszy z tyłu - nie zjeżdżam. Gdy z przeciwka coś
                    jedzie, byłaby to zachęta do wyprzedzania na trzeciego. Gdy nic nie jedzie, moje
                    zjeżdżanie nie jest potrzebne.
                    • simr1979 Re: No to jeszcze raz. Ostatni. 21.08.07, 11:57
                      edgar22 napisał:


                      > 3. Jadę sobie. Dojeżdża szybszy z tyłu - nie zjeżdżam. Gdy z
                      > przeciwka coś jedzie, byłaby to zachęta do wyprzedzania na
                      > trzeciego.

                      I to właśnie MA być zachęta do wyprzedzania (tylko nie "na trzeciego" - bo to
                      pojęcie oznacza zupełnie inna sytuację drogową), nawet jeśli coś nadjeżdża z
                      przeciwka. Pozwala na bezpieczne (dzięki ustąpieniu wyprzedzanego) zwiększenie
                      płynności ruchu. Alternatywą jest powstawanie kolumn i "ogonów" za wolniej
                      poruszającymi się pojazdami, a więc sytuacji stwarzających bez porównania
                      większe potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa ruchu (patrz filmik).
                      Za widoczne na filmie mejson.e'a zagęszczenie ruchu tylko w połowie odpowiada
                      zbyt mała w tym miejscu przepustowość szosy. Resztę winy ponoszą bęcwały, które
                      "dla porządku" (czyt. ze złośliwej zawiści)w odpowiednim momencie nie ustąpiły
                      wyprzedzającemu.

                      Nie wiem czy wyraziłem się dość jasno - jako tępy wykształciuch nie bardzo umiem
                      dyskutować z elektoratem prawa i porządku na drodze...;)
                      • edgar22 Kolejny psycholog (od siedmiu boleści)? 21.08.07, 12:23
                        > "dla porządku" (czyt. ze złośliwej zawiści)

                        Oczywiście, wiesz lepiej, co mną kieruje. Nie mierz wszystkich swoją miarą, proszę.

                        > jako tępy wykształciuch nie bardzo umiem dyskutować z elektoratem
                        > prawa i porządku na drodze...;)

                        I po co te pozamerytoryczne wtręty? W dodatku zupełnie nie trafione.
                    • zbig76 Re: No to jeszcze raz. Ostatni. 21.08.07, 13:54
                      edgar22 napisał:

                      > 3. Jadę sobie. Dojeżdża szybszy z tyłu - nie zjeżdżam. Gdy z
                      przeciwka coś
                      > jedzie, byłaby to zachęta do wyprzedzania na trzeciego. Gdy nic
                      nie jedzie, moj
                      > e
                      > zjeżdżanie nie jest potrzebne.

                      a według mnie jest potrzebne. nie jest co prawda KONIECZNE (pewnie
                      kierowca dojeżdżający do Ciebie w końcu da sobie radę) ale BARDZO
                      PRZYDATNE i pomocne gdyż w ten sposób czynisz manewr szybszym i
                      bezpieczniejszym dla wszystkim

                      nie rozumiem uporu z jakim bronisz się przed zrobieniem miłego,
                      bezinteresownego gestu wobec innego kierowcy. gestu który Cię nic
                      nie kosztuje i który nie wiąże się dla Ciebie z żadnym
                      niebezpieczeństwem , utrudnieniem, czymkolwiek negatywnym itp.

                      to tak jak z przytrzymaniem drzwi komuś idącemu za nami - zwykły,
                      ludzki, prosty nic nie kosztujący a miły GEST...

                      ehhh - czysta ortodoksja
                      • klemens1 Re: No to jeszcze raz. Ostatni. 22.08.07, 11:35
                        > nie rozumiem uporu z jakim bronisz się przed zrobieniem miłego,
                        > bezinteresownego gestu wobec innego kierowcy. gestu który Cię nic
                        > nie kosztuje i który nie wiąże się dla Ciebie z żadnym
                        > niebezpieczeństwem , utrudnieniem, czymkolwiek negatywnym itp.

                        Po prostu egoista. A niech się wloką, wkurzają, ryzykują - najważniejsze, że ON nie
                        zjedzie. To za duży wysiłek.
                        Pewnie jak babcia z zakupami wchodzi za nim na klatkę schodową, to zamiast
                        przytrzymać drzwi przez 2s, puszcza je tak żeby walnęły w babcię.
                        • tbernard Re: No to jeszcze raz. Ostatni. 22.08.07, 12:06
                          klemens1 napisał:

                          > > nie rozumiem uporu z jakim bronisz się przed zrobieniem miłego,
                          > > bezinteresownego gestu wobec innego kierowcy. gestu który Cię nic
                          > > nie kosztuje i który nie wiąże się dla Ciebie z żadnym
                          > > niebezpieczeństwem , utrudnieniem, czymkolwiek negatywnym itp.
                          Ale jak dojdzie do wypadku na poboczu, to kto będzie odpowiedzialny?
                          Czy tłumaczenie, że chciałem być uprzejmy coś pomoże? Czy ten któremu udzielono
                          uprzejmości weźmie odpowiedzialność na siebie? Czy miał już miejsce chociaż
                          jeden taki przypadek?
                          >
                          > Po prostu egoista. A niech się wloką, wkurzają, ryzykują - najważniejsze, że ON
                          > nie
                          > zjedzie. To za duży wysiłek.

                          Przecież on napisał, że jedzie zawsze w miarę możliwości maksymalną dopuszczalną
                          prędkością, więc się nie wlecze. To właśnie egoiści oczekują, że w imię
                          ułatwienia im łamania prawa sam ma złamać prawo poprzez wjazd na pobocze.

                          > Pewnie jak babcia z zakupami wchodzi za nim na klatkę schodową, to zamiast
                          > przytrzymać drzwi przez 2s, puszcza je tak żeby walnęły w babcię.
                          Pewnie jak babcia Tobie na pasy wejdzie to zatrąbisz lub "kulturalną" wiązankę
                          jej puścisz jak typowy szybki/bezpieczny.
                          • klemens1 Re: No to jeszcze raz. Ostatni. 22.08.07, 13:31
                            > Ale jak dojdzie do wypadku na poboczu, to kto będzie odpowiedzialny?

                            Przecież wszyscy zwolennicy zjeżdżania trąbią od samego początku że nie należy
                            wjeżdżać na pobocze w razie jakichkolwiek wątpliwości - czyli wzniesienie, noc,
                            nierówne pobocze itp. Cały czas jest podkreślane, żeby zjeżdżać wtedy, gdy widać na
                            długim odcinku, że pobocze jest PUSTE. Więc skoro jest to podkreślane, to w czym
                            problem żeby przyjąć to do wiadomości i nie poruszać tego aspektu?

                            > Przecież on napisał, że jedzie zawsze w miarę możliwości maksymalną
                            > dopuszczalną prędkością, więc się nie wlecze.

                            O prędkości dopuszczalnej i przelotowej oraz bezpieczeństwie jednych i drugich są
                            osobne wątki. Jak zostawią po remoncie 40 i będzie ciągnął za sobą kilometrowy sznur
                            wku..onych kierowców, to jednak wg mnie będzie się wlókł.

                            > Pewnie jak babcia Tobie na pasy wejdzie to zatrąbisz lub "kulturalną" wiązankę
                            > jej puścisz jak typowy szybki/bezpieczny.

                            Szybki/bezpieczny nie postępuje w sposób jaki opisałeś.
                            Ja swoje zdanie o Edgarze wywnioskowałem z tego, że trudno mu zasranym palcem
                            ruszyć żeby innym ZNACZNIE ułatwić życie.
                            • Gość: bernard Re: No to jeszcze raz. Ostatni. IP: *.telsat.wroc.pl 23.08.07, 22:34
                              > > Ale jak dojdzie do wypadku na poboczu, to kto będzie odpowiedzialny?
                              >
                              > Przecież wszyscy zwolennicy zjeżdżania trąbią od samego początku że nie należy
                              > wjeżdżać na pobocze w razie jakichkolwiek wątpliwości - czyli wzniesienie, noc,
                              >
                              > nierówne pobocze itp. Cały czas jest podkreślane, żeby zjeżdżać wtedy, gdy wida
                              > ć na
                              > długim odcinku, że pobocze jest PUSTE. Więc skoro jest to podkreślane, to w czy
                              > m
                              > problem żeby przyjąć to do wiadomości i nie poruszać tego aspektu?

                              Ocena, czy owe wątpliwości są czy ich nie ma nie należy do oczekującego aby mu
                              zjeżdżano.

                              > O prędkości dopuszczalnej i przelotowej oraz bezpieczeństwie jednych i drugich
                              > są
                              > osobne wątki. Jak zostawią po remoncie 40 i będzie ciągnął za sobą kilometrowy
                              > sznur
                              > wku..onych kierowców, to jednak wg mnie będzie się wlókł.

                              Jak ja wiem, że 40 jest zapomniane po remoncie, to oczywiście jadę szybciej, ale
                              jak ktoś chce się trzymać tego ograniczenia, to nie on
                              wzbudza we mnie irytację (bo on może nie znać tego miejsca i nic nie wiedzieć,
                              że to po niedawnym remoncie) tylko pierwsi sekretarze od znaków z tego obszaru.
                              Ich zasranym obowiązkiem jest takie sankcje nałożyć na firmy drogowe
                              zapominające znak ściągnąć po robotach aby zjawisko zapominalstwa szybko wyleczyć.
                              Ponadto jak ktoś aż tak się wlecze, to raczej nie jest kłopotem wyprzedzenie
                              takiego.
                              • klemens1 Re: No to jeszcze raz. Ostatni. 24.08.07, 09:25
                                > Ocena, czy owe wątpliwości są czy ich nie ma nie należy do oczekującego aby mu
                                > zjeżdżano.

                                Nigdzie nie pisałem że powinno być inaczej. Dyskutuję z tymi którzy twierdzą że "nie
                                zjadę i już", a nie "nie zjadę bo nie widzę czy na poboczu nie idą piesi".
                        • mejson.e A może z tej strony? 22.08.07, 12:07
                          klemens1 napisał:

                          "Po prostu egoista. A niech się wloką, wkurzają, ryzykują - najważniejsze, że ON
                          nie zjedzie. To za duży wysiłek."

                          Po prostu egoista. A niech zjedzie, zaryzykuje dziury, ostre elementy w oponie,
                          zahaczenie rowerzysty czy babiny z grzybami - najważniejsze, że JA wyprzedzam.
                          Zaplanowanie manewru, ocena odległości i prędkości innych pojazdów to za duży
                          wysiłek.

                          "Pewnie jak babcia z zakupami wchodzi za nim na klatkę schodową, to zamiast
                          przytrzymać drzwi przez 2s, puszcza je tak żeby walnęły w babcię."

                          Pewnie jak babcia wchodzi z zakupami na klatkę schodową, to musi mi ustąpić -
                          "zjechać" na prawo, bo przecież ja poruszam się szybciej.
                          Na "Dzień dobry" i pomoc w niesieniu zakupów nie mam czasu...

                          Miłe co?
                          Wiem, że generalizuję - nie wszystkie odcinki pobocza są niebezpieczne - ale to
                          Ty zacząłeś generalizowanie.

                          Spojrzyj też czasami z innego punktu widzenia...

                          Pozdrawiam,
                          Mejson
                          --
                          Automobil
                          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                          • zbig76 Re: A może z tej strony? 22.08.07, 12:19
                            widzisz, zwolennicy "zjeżdżania" (wcale nie bronię tego zjawiska
                            dlatego, że aż tak szybko jeżdżę - wręcz przeciwnie, z racji
                            posiadanego samochodu to ja częściej ustępuję innym niz inni mnie)
                            nie mówią że należy zjeżdżać ZAWSZE - tylko że możnaby CZASAMI

                            natomiast przeciwnicy zjeżdżania deklarują że nie zjadą NIGDY
                            (pomijam poruszane kwestie niebezpiecznej sytuacji na drodze bo
                            wtedy zjechanie na pobocze nie jest żadna łaską ani wyrazem
                            uprzejmości tylko obowiązkiem wynikającym z przepisów)

                            dla mnie jest to charakterystyczne dla ortodoksyjnej, czarno-białej
                            wizji świata - albo coś robię ZAWSZE albo NIGDY, tymczasem stanów
                            faktycznych na drodze jest taka masa, że żaden nawet najbardziej
                            kazuistyczny kodeks wszystkich nie obejmie i nie wtłoczy w przepisy.
                            bo przepis to TYLKO przepis a życie i tak jest 1000 razy bogatsze

                            i dlatego uważam że na drodze trzeba sobie to życie maksymalnie
                            ułatwiać i współpracować, a nie zachowywać się skrajnie egoistycznie
                            zasłaniając tym czy innym przepisem.
                            • mejson.e Re: A może z tej strony? 22.08.07, 12:57
                              zbig76 napisał:

                              "widzisz, zwolennicy "zjeżdżania" (...) nie mówią że należy zjeżdżać ZAWSZE -
                              tylko że możnaby CZASAMI

                              natomiast przeciwnicy zjeżdżania deklarują że nie zjadą NIGDY"

                              Dobrze byłoby, gdyby to było CZASAMI.
                              Niestety, z reguły ma to być ZAWSZE.
                              Tylko że takich, którzy NIGDY nie zjeżdżają, jest dużo mniej niż takich, którzy
                              ZAWSZE domagają się zjeżdżania, nie traktując tego jako uprzejmość a obowiązek.

                              "przepis to TYLKO przepis a życie i tak jest 1000 razy bogatsze i dlatego uważam
                              że na drodze trzeba sobie to życie maksymalnie ułatwiać i współpracować, a nie
                              zachowywać się skrajnie egoistycznie zasłaniając tym czy innym przepisem."

                              I z tym muszę się całkowicie zgodzić.

                              Tylko ułatwianie nie zawsze oznacza zjeżdżanie.
                              Także nie wywieranie presji na poprzednika by "przekonać" go do zjechania -
                              dawanie takiej "propozycji nie do odrzucenia"...

                              Pozdrawiam,
                              Mejson
                              --
                              Automobil
                              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                              • klemens1 Re: A może z tej strony? 22.08.07, 13:38
                                > Dobrze byłoby, gdyby to było CZASAMI.
                                > Niestety, z reguły ma to być ZAWSZE.

                                To ciekawe, bo ja przez 11 lat jazdy spotkałem się tylko z jednym przypadkiem gdzie
                                ktoś mi błyskał żebym zjechał na pobocze. Na poboczu stał samochód i dlatego nie
                                zjeżdżałem, a ponieważ głupek tego wymagał "bo jadę i już", więc wlókł się za mną
                                dużo dłużej niż gdyby nie błyskał.
                                Tyle mojego zdania w kwestii wymuszania zjechania.

                                A jeśli chodzi o "przejadę babcię, rowerzystę na poboczu, wjadę w dziury", to - jak
                                napisałem wcześniej (i nie tylko ja) - cały czas trąbimy o tym, że powinno się zjeżdżać
                                wtedy, gdy jedyną fatygą zjeżdżającego jest leniwy ruch kierownicą. Nikt nikomu nie
                                każe jeździć po dziurawym poboczu czy wjeżdżać na pieszych. Jak widać że pobocze
                                jest równe i puste na długim odcinku, wtedy taki manewr - który zjeżdżającego NIC nie
                                kosztuje - bardzo, ale to bardzo ułatwia wyprzedzanie.

                                Tyle i tylko tyle twierdzę ja i inni zwolennicy zjeżdżania na pobocze którzy tu dyskutują.
                                Nie dorabiaj do tych twierdzeń swoich wymysłów, tym bardziej że od samego
                                początku podkreślamy że są błędne.
                                • tbernard Re: A może z tej strony? 24.08.07, 22:59
                                  > każe jeździć po dziurawym poboczu czy wjeżdżać na pieszych. Jak widać że pobocz
                                  > e
                                  > jest równe i puste na długim odcinku, wtedy taki manewr - który zjeżdżającego N
                                  > IC nie
                                  > kosztuje - bardzo, ale to bardzo ułatwia wyprzedzanie.

                                  Sęk w tym, że dla niektórych stwierdzenie, że nie widać czegoś
                                  to nie to samo, że na pewno niczego tam nie ma. Dla szybkiego i bezpiecznego
                                  natomiast równoważne jest to ze stwierdzeniem, że "widać, że jest pusto i równo".
                                  • klemens1 Re: A może z tej strony? 25.08.07, 09:18
                                    > Sęk w tym, że dla niektórych stwierdzenie, że nie widać czegoś
                                    > to nie to samo, że na pewno niczego tam nie ma.

                                    Więc jak wyprzedzany nie jest pewnien, to niech nie zjeżdża. Pretensje mam do
                                    tych którzy twierdzą "nie zjadę i już", a nie do tych którzy nie są pewni czy w
                                    coś nie wjadą na poboczu.
                            • simon921 Re: A może z tej strony? 22.08.07, 13:00
                              Ja po prostu proponuję dać możliwość oceny sytuacji temu z przodu,
                              bo on jednak widzi lepiej. Jak będzie mógł (chciał) to zjedzie, a
                              jak nie to trudno. Poczekasz i wyprzedzisz za chwilę normalnie. A
                              jak nie ma miejsca na wyprzedzanie to pojedziesz za tym z przodu.
                              Jechałem ostatnio w mega ruchu na DK2 90-100km/h i jakoś nikomu ta
                              prędkość nie przeszkadzała (na odcinku 60km nie wyprzedził mnie
                              nikt).
                        • oblesnik Re: No to jeszcze raz. Ostatni. 24.08.07, 15:49
                          Jazda poboczem jes zabroniona przez kodeks drogowy i tyle.
          • tymon99 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 22.08.07, 09:35
            Gość portalu: Ablabla napisał(a):

            > zjedzie jeżeli będe go wyprzedzał, a on będzie miał swobodne pobocze.
            > To chyba normalne w świecie cywilizowanych ludzi ?

            niewiele wiesz o świecie cywilizowanych ludzi, więc ci opowiem: normalne w nim
            jest jeżdżenie po.. uwaga.. będzie niespodzianka.. ktoś wie?? taaaaak!! po jezdni..
            • maruda.r Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 03.09.07, 03:54
              tymon99 napisał:

              normalne w nim
              > jest jeżdżenie po.. uwaga.. będzie niespodzianka.. ktoś wie?? taaaaak!! po jezd
              > ni..

              ************************************

              Tym bardziej, że pasy poboczy malowane w sposób wywołujący nieprzyjemne
              wibracje. Kto chce, niech się po nich tłucze, ja nie mam zamiaru. Poza tym nigdy
              nie miałem problemów z wyprzedzaniem w normalny cywilizowany sposób. A tych,
              którzy tego nie potrafią, namawiam do zmiany samochodu na hulajnogę.



          • oblesnik Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 15:44
            Nie, lamanie prawa nie jest normalne w swiecie cywilizowanych ludzi.
      • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 07:53
        hamlet1111 napisał:

        > Dlaczego nie zjeżdżasz skoro jest miejsce a pobocze jest dobrze
        > widoczne?

        Dlatego, żeby nie prowokować niebezpiecznych sytuacji - takich jak wyprzedzanie
        na trzeciego.

        > Rozumiem w nocy, ale w biały dzień złośliwie blokować szybsze auta?

        Dlaczego złośliwie? Nie trzymam się linii środkowej, nie jeżdżę wolniej niż
        dopuszczalna prędkość, a szybsze auta blokowane są raczej przez tych z naprzeciwka.

        > Chyba nie chciałbyś żeby któregoś razu 40-tonowy zestaw z
        > naprzeciwka poważnie potraktował Twoje rady i zmielił Cię pod
        > kołami, gdy źle obliczysz odległość wyprzedzania.

        Ale o czym Ty piszesz?? Które moje rady mówiły o doprowadzaniu do wypadków w
        imię niejeżdżenia po poboczu?
        Przecież oczywiste jest, że w sytuacjach awaryjnych wybieram mniejsze zło.
        Pisałem o zwykłej sytuacji na drodze, że ktoś mnie dogania i oczekuje usunięcia
        się na pobocze, bo mu się spieszy.

        > Droga to nie pole walki.

        No właśnie.

        > Jak będziesz stricte stosował się do przepisów i zawsze
        > wymuszał swoje pierwszeństwo to źle skończysz

        He he, to jakieś nowe pojęcie, to "wymuszanie swojego pierwszeństwa"?
        • klemens1 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 08:53
          > > Dlaczego nie zjeżdżasz skoro jest miejsce a pobocze jest dobrze
          > > widoczne?
          > Dlatego, żeby nie prowokować niebezpiecznych sytuacji - takich jak wyprzedzanie
          > na trzeciego.

          Taka sytuacja nie jest niebezpieczna, ponieważ miejsca jest tak dużo, że mieszczą się
          4 pojazdy (przynajmniej na niektórych odcinkach). Kiedyś - po remoncie trasy W-wa -
          Lublin - nie namalowali pasów i przez krótki czas była jezdnia 4 pasmowa (2 pasy w
          każdym kierunku) i tak wszyscy jeździli. Miejsca było wystarczająco dużo i nie było
          żadnych niebezpiecznych sytuacji. Później domalowali pasy oddzielające pobocze od
          jezdni i - jeżeli spotkało się kogoś edgaropodobnego - to zaczynał się horror.

          Zjeżdżając nie prowokujesz niebezpiecznych sytuacji. Dlaczego więc nie zjedziesz, o
          ile widzisz że pobocze jest puste? Niebezpieczna sytuacja będzie wtedy, gdy ktoś
          będzie próbował cię wyprzedzić a będzie miał mało miejsca.
          • zbig76 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 09:02
            dokładnie

            dla mnie sytuacja jest prosta

            1.w dzień, przy dostatecznie widocznym poboczu jeśli widzę w
            lusterku szybko zbliżający się samochód to daję delikatnie na
            pobocze tak, że przejeźdża koło mnie nawet nie przekraczając osi
            jezdni. wtedy manewr trwa szybko, przebiega spokojnie i jest
            najbezpieczniejszy i dla mnie i dla wyprzedzającego i dla tych z
            przeciwka

            2. w nocy lub przy niedostatecznej widoczności pobocza (górki,
            zakręty) żadne trabienie ani mruganie nie zmusi mnie do zjechania na
            pobocze

            proste? wystarczy się do tego stosować a jazda będzie i prostsza i
            bezpieczniejsza. nigdy nie zrozumiem drogowych ortodoksów pokroju
            edgara, którzy jak "psy ogrodnika" - sami nie pojadą szybciej ale
            drugiego przyblokują...

            to przeciż takie miłe się trochę powyzłośliwiać "jak ma lepsze auto
            i szybciej jedzie, to ja mu pokażę, niech zna swoje miejsce w
            szeregu - a jak mu się wyprzedzania zachciewa to niech się trochę
            pomęczy, pokombinuje - im trudniej mu będzie wyprzedzić tym
            satysfakcja większa"

            droga Warszawa-Lublin (którą jeżdże kilka razy w miesiącu) jest
            idealną pod względem nauki bezpiecznego ustępowania poprzez zjazd na
            pobocze i jednocześnie kontem inżynieryjnym (na wielu odcinkach, jak
            napisałeś, spokojnie dałoby radę wytyczyć drogę 2x2)

            mnie korona z głowy nie spadnie jak mnie szybszy wyprzedzi - i
            analogicznie oczekuję współpracy innych użytkowników drogi gdy
            wykonuję niebezpieczny manewr wyprzedzania
            • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 09:11
              zbig76 napisał:
              > to przeciż takie miłe się trochę powyzłośliwiać "jak ma lepsze auto
              > i szybciej jedzie, to ja mu pokażę, niech zna swoje miejsce w
              > szeregu - a jak mu się wyprzedzania zachciewa to niech się trochę
              > pomęczy, pokombinuje - im trudniej mu będzie wyprzedzić tym
              > satysfakcja większa"

              Dziękuję, że mi uświadomiłeś powody, dla których tak jeżdżę. Psychologu, he he...
              • zbig76 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 09:33
                nie przedstawiłes innych powodów poza czysto subiektywnymi ("nie
                zjadę bo nie i już"), natomiast we wcześniejszych swoich postach
                napisałes min:

                "nie zjeżdżam, sam nie wymagam też tego"

                "Gdy po prostu podjeżdża z tyłu ktoś szybszy, "konieczność" nie
                zachodzi"

                "Potrafię wyprzedzić bez zmuszania kogokolwiek do usuwania mi
                się z drogi."

                wszystko to skłania mnie do przyjęcia obrazu człowieka, który uważa
                swój sposób jazdy za jedynie słuszny, nie przyjmuje do wiadomości że
                ktoś może oczekiwać większej współpracy i uprzejmości na drodze i
                traktuje wszystko co się porusza szybciej od niego i nie daj boże
                chce go wyprzedzić jako wroga, którego (w imię ortodoksyjnego
                interpretowania przepisów) trzeba nauczyć pokory...

                widziałem kiedyś sytuację że facet nie przekroczył podwójnej ciągłej
                (mała ulica, z przodu puściutko) mimo ze to pozwoliłoby mu uniknąc
                ochlapania idących chodnikiem ludzi - zaraz były światła i jeden z
                ochlapanych podbiegł do tego samochodu, zaczęła się awantura i ten
                kierowca odpowiedział w Twoim stylu coś o tym, że nikt go nie będzie
                zmuszał do łamania przepisów...

                teoretycznie miał rację (Ty też TEORETYCZNIE masz rację) ale
                zdecydowanie to nie mój styl jazdy (bo PRAKTYKA jest inna)

                jeśli na siebie trafimy na drodze to na pewno nie będę Cię popędzał,
                mrugał czy trąbił, bo to też zdecydowanie nie mój styl - poczekam
                grzecznie aż będzie możliwość wyprzedzenia... ale o ile bardziej
                chciałbym trafić na takiego co lekko usunie się w bok i już i po
                sprawie (to takie proste a o ile ułatwia podróż)

                pozdrawiam
                • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 09:48
                  Napisałem też, że unikam jak ognia dróg z poboczami. Między innymi, żeby nie
                  siać zamętu. To jest przejaw mojej współpracy na drodze - czego brak mi
                  zarzucasz. Gdybym miał chęć "uczenia pokory" i jakąkolwiek satysfakcję z tego,
                  to bym chyba nie unikał. Nie uważasz?
                  Jeśli jednak już zmuszony jestem po nich jeździć, to pozwól mi to robić zgodnie
                  z przepisami.

                  Przykład z burakiem ochlapującym przechodniów jest nietrafiony. Facet nie złamał
                  jednego przepisu (linia), ale złamał inny (ochlapał pieszych). Jeśli uznał, ze
                  nie wolno mu z powodu ciągłej linii ominąć przeszkody (w postaci kałuży) to
                  powinien był zwolnić. Burak zwykły. I nie miał racji nawet teoretycznie.

                  > jeśli na siebie trafimy na drodze to na pewno nie będę Cię
                  > popędzał, mrugał czy trąbił

                  No i o to chodzi. Uszanuj i nie zmuszaj. Ja - jeśli tylko mogę - pojadę inną
                  drogą, byście mogli sobie wyprzedzać na czwartego.
            • simon921 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 09:29
              Jak mi ktoś zjedzie to miło z jego strony. Wyprzedzam starając się
              nie przekraczać osi jezdni i zostawiam włączony lewy kierunek - żeby
              z przeciwka widzieli, że wyprzedzam. Staram się tak to robić, żeby
              nie zmuszać jadących z przeciwka do uciekania na pobocze. A jak ktoś
              nie chce zjechać na pobocze to trudno. Poczekam...
              Sam zjeżdżam tylko w dzień i tylko jak mi jakiś TIR czy inne
              urozmaicenia terenu nie zasłaniają widoczności.
              PS. Wczoraj jechałem DK2 spokojnie 90-100 za TIR-em (Świebodzin -
              Poznań) i na odcinku do Nowego Tomyśla nie wyprzedził mnie nikt
              (może dlatego, że przed moim TIR-em jechało jeszcze ze 20;)), a
              jazda była zdecydowanie płynniejsza i spokojniejsza niż jak czasem 1
              czy 2 zaczyna szarpać. Czyli da się u nas po ludzku jeździć nawet
              przy gigantycznym ruchu (z przeciwka też sznur). To samo było rano,
              jak i przy popołudniowym powrocie.
            • tbernard sraczka wyprzedzaczka buraczana 21.08.07, 13:27
              Skoro już tak zgłębiłeś psychikę tego co nie lubi ułatwiać wyprzedzania, bo ma
              słabsze auto i musi odreagować, to jak scharakteryzujesz kogoś kto wyprzedziwszy
              za niecałe 500 metrów skręca w poprzeczną wytracając na tyle prędkość, że zmusza
              do hamowania tego przed chwilą wyprzedzonego? Dodam, że nie są to przypadki
              sporadyczne.
              Jak dla mnie tylko określenie jak w tytule (kiedyś na forum ktoś to tak celnie
              ujął) jest adekwatne.
              • simr1979 Re: sraczka wyprzedzaczka buraczana 21.08.07, 14:24
                tbernard napisał:

                > Skoro już tak zgłębiłeś psychikę tego co nie lubi ułatwiać
                > wyprzedzania, bo ma słabsze auto i musi odreagować,

                Tu muszę sprostować - nie chodzi o słabsze auto (bo nawet najsłabsze współczesne
                auto osobowe ma dynamikę wystarczającą do sprawnego i bezpiecznego wyprzedzania
                w warunkach polskiej drogi jednojezdniowej). Kompleks kierownika sprawnego
                inaczej jest znacznie głębszy, ma bowiem źródło na jego psychicznym
                nieprzystosowaniu do prowadzenia samochodu - pozostanie on sobą nawet za
                kierownicą BMW M3...
                Dlatego także nie dotrą doń żadne argumenty - nikt nie przekona go, że czarne
                jest czarne, a białe jest białe.....;)


                > to jak scharakteryzujesz kogoś kto wyprzedziwszy
                > za niecałe 500 metrów skręca w poprzeczną wytracając na tyle
                > prędkość, że zmusza do hamowania tego przed chwilą wyprzedzonego?
                > Dodam, że nie są to przypadki sporadyczne.

                Hmmm, sraczka kojarzy mi się z czymś raczej długotrwałym, natomiast wiejscy
                chłopcy bawiący się w "sport" na drodze publicznej, co jest wysoce naganne -
                mają tylko na taką ilość paliwa,jaka wystarczy do porządnego rozpędzenie się
                właśnie tylko te kilkaset metrów od jednej przecznicy do drugiej...;)

                Tymczasem "sraczką wyprzedzaczką" nazywamy raczej stan, w jaki nerwy i jelita
                kierownika sprawnego inaczej wprawia już trzeci z kolei kierowca, który go
                wyprzedza ( w dodatku - o zgrozo - przekraczając obowiązujący na danym odcinku
                drogi pułap prędkości) ...;)
          • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 09:24
            klemens1 napisał:

            > Dlaczego więc nie zjedziesz, o ile widzisz że pobocze jest puste

            Napisałem wyżej, dlaczego.
            Poza tym pobocze, nawet gdy jest puste, bywa dziurawe, zapiaszczone - wolę nie
            sprawdzać jego stanu swoim autem.
            Być może również dlatego, że lubię porządek na drodze i uważam, że miejsce dla
            samochodów (jadących dość szybko w końcu) jest nie na poboczu, a na jezdni. Nie
            przyłączę się do propagowania zwyczaju, o którym traktuje ten wątek.
            Nie rozumiem i nie zrozumiem tej ciągłej gonitwy (i walki) na naszych drogach -
            bo rzecz rozbija się wyłącznie o to, by być TROCHĘ szybciej na miejscu.
            • klemens1 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 13:35
              > > Dlaczego więc nie zjedziesz, o ile widzisz że pobocze jest puste
              > Napisałem wyżej, dlaczego.

              Przepisy nie wymagają od ciebie żebyś zjeżdżał na pobocze, a nawet zabraniają tego.
              Ale jak zjedziesz - choćby trochę (o ile pobocze jest puste i w nie gorszym stanie niż
              droga), to wielokrotnie ułatwisz wyprzedzającemu manewr. Być może tak bardzo, że
              wyprzedzi cię od razu, a nie za pół godziny. Pojmujesz skalę zjawiska?
              Co więcej, jeżeli zjedziesz, wyprzedzający zachowa bezpieczny odstęp i bez problemu
              wyprzedzi ciebie oraz minie się z jadącym z naprzeciwka. Jeżeli nie zjedziesz, uda mu
              się wyprzedzić na styk. Zauważasz różnicę?

              I pomimo tego upierasz się że nie zjedziesz i już. Wyjaśnij mi (albo daj link, bo
              podobno już to pisałeś), dlaczego takie zachowanie nie kwalifikuje się do nazwania
              zasranym egoizmem?

              • shp80 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 22.08.07, 13:54
                > I pomimo tego upierasz się że nie zjedziesz i już. Wyjaśnij mi >(albo daj link,
                > bo
                > podobno już to pisałeś), dlaczego takie zachowanie nie kwalifikuje > się do nazwa
                > nia zasranym egoizmem?

                A spychanie innego pojazdu na pobocze, "bo mi się należy pusta droga", nie jest zasranym egoizmem? Jak chcesz łamać przepisy, to rób to tak, by nie narażać innych. Twoja brocha.
                • Gość: swoboda_t Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 14:01
                  A kto mówi o spychaniu na pobocze?? Mówimy o współpracy i ułatwianiu
                  sobie życia, ale przeciwnikom najwyraźniej brakuje argumentów i
                  sadzą durch to samo - babcie z jagodami na poboczu, dziury,
                  spychanie. Przecież nie o tym jest dyskusja.
                  • Gość: tbernard Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.telsat.wroc.pl 23.08.07, 22:40
                    "Co więcej, jeżeli zjedziesz, wyprzedzający zachowa bezpieczny odstęp i bez problemu
                    wyprzedzi ciebie oraz minie się z jadącym z naprzeciwka. Jeżeli nie zjedziesz,
                    uda mu
                    się wyprzedzić na styk. Zauważasz różnicę?"

                    Wyprzedzanie na styk, to chyba spychanie.
                • klemens1 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 22.08.07, 15:45
                  > A spychanie innego pojazdu na pobocze, "bo mi się należy pusta droga", nie jest
                  > zasranym egoizmem?

                  Facet, ja piszę o czymś zupełnie innym. Postaraj się zrozumieć najpierw temat zanim
                  zabierzesz głos.

                  ----------
                  "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???" - Habudzik, 27.07.2007r.
                  • shp80 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 23.08.07, 22:02
                    > Facet, ja piszę o czymś zupełnie innym.

                    Piszesz o tym, że egoizmem jest, jeśli ktoś nie chce zjechać na puste pobocze. Równie dobrze mógłbyś sobie zażyczyć, by ktoś zjechał na pusty chodnik, pas zieleni itp.. Wszak tu także nie będzie dla nikogo zagrożeniem.
                    • Gość: swoboda_t Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.07, 22:20
                      Argument na poziomie gimnazjalisty...
                      • shp80 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 16:49
                        Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

                        > Argument na poziomie gimnazjalisty...

                        Przynajmniej jakieś posiadam.
                        • Gość: swoboda_t Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 17:42
                          Lepiej milczeć i uchodzić za głupca niż odezwać się rozwiewając
                          wszelkie wątpliwości...
                    • klemens1 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 09:31
                      > Piszesz o tym, że egoizmem jest, jeśli ktoś nie chce zjechać na puste pobocze.
                      > Równie dobrze mógłbyś sobie zażyczyć, by ktoś zjechał na pusty chodnik, pas zie
                      > leni itp.. Wszak tu także nie będzie dla nikogo zagrożeniem.

                      Dzieciaku, zjedź przy 80 km/h na puste asfaltowe pobocze, a później - przy tej samej
                      prędkości - na chodnik albo pas zieleni. Następnie zrelacjonuj na forum czy
                      zauważyłeś jakieś różnice. Gwarantuję, że trudno będzie ich nie zauważyć.
                      To odnośnie zwrotu "równie dobrze", którego użyłeś.
                      • shp80 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 16:45
                        lemens1 napisał:

                        > Dzieciaku,

                        Dzieciakiem to ja byłem naście lat temu dziadku.

                        > zjedź przy 80 km/h na puste asfaltowe pobocze, a później - przy
                        > tej
                        > samej
                        > prędkości - na chodnik albo pas zieleni.

                        Primo: kto powiedział, że muszę zjeżdżać przy 80?
                        Poza tym, zamiast chodnika wstaw sobie cokolwiek innego, co nie musi posiadać krawężnika, np. drogę dla rowerów, martwą strefę itp.

                        Secundo: wjeżdżając z pobocza na jezdnię jestem włączającym się do ruchu. W przypadku, gdyby wyprzedzał mnie sznur samochodów, a na horyzoncie widać było na poboczu piechura, czy rowerzystę, musiałbym to pobocze sprawnie opuścić. Jak stuknę w wyprzedzający mnie samochód, to wina będzie moja, więc pocałuj mnie w pompkę - skoro przeszkadza ci moja przepisowa jazda, zacznij wyprzedzać, kiedy będą ku temu warunki. Skoro jestem taki powolny, to z pewnością dasz sobie radę.
                        • klemens1 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 25.08.07, 09:29
                          > > Dzieciaku,
                          > Dzieciakiem to ja byłem naście lat temu dziadku.

                          Nie chodzi mi o wiek.

                          > > zjedź przy 80 km/h na puste asfaltowe pobocze, a później - przy
                          > > tej
                          > > samej
                          > > prędkości - na chodnik albo pas zieleni.
                          >
                          > Primo: kto powiedział, że muszę zjeżdżać przy 80?

                          Wszyscy którzy w tym wątku dyskutują. Mowa jest o jeździe po trasie, gdzie 80
                          nie jest żadnym wyczynem. Mowa jest też o zjeżdżaniu na asfaltowe pobocze, a nie
                          na chodnik ani pas zieleni - tego najwyraźniej nie odróżniasz, stąd moja
                          sugestia żebyś porównał te sytuacje w praktyce.

                          > Secundo: wjeżdżając z pobocza na jezdnię jestem włączającym się do
                          > ruchu.

                          Nie o tym pisałem, więc użycie przez ciebie zwrotu "secundo" w kontekście
                          kolejnego argumentu jest bez sensu - to całkiem inny temat. Skoncentruj się na
                          wykryciu różnicy pomiędzy wjazdem na krawężnik a przekroczeniem namalowanej linii.

                          > Jak stuknę w wyprzedzający mnie samochód, to wina będzie moja, więc
                          > pocałuj mnie w pompkę

                          Nie zauważyłeś jeszcze, że cały czas mowa o sytuacji gdzie widać że pobocze jest
                          puste na długim odcinku? Cały czas się to powtarza, ale tacy inteligenci jak ty
                          pierdzielą w kółko swoje o nagłych przeszkodach na poboczu. Wbij sobie do łebka,
                          że chodzi o sytuację gdzie widać, że tych przeszkód nie ma.

                          > skoro przeszkadza ci moja przepisowa jazda, zacznij wyprzedzać,
                          > kiedy będą ku temu warunki.

                          Warunki mogą być za pół godziny. A tobie, zasrany egoisto, nie chce się wykonać
                          delikatnego ruchu kierownicą żeby innym znacznie ułatwić życie i nie powodować
                          ryzyka.
        • hamlet1111 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 19:19
          Nie wiem czemu sie tak bronisz przed zjechaniem na dobrze widoczne pobocze.
          Kierowca z tyłu, który Cie dogonil i tak podejmie próbę wyprzedzania czy
          zjechałeś na pobocze czy nie. Mnie to absolutnie nie denerwuje jak ktoś mi nie
          zjeżdża. Problem jest w tym, że jak trafisz na szybszego wariata z o niskich
          umiejętnościach to może on przez Twój upór doprowadzić do niebezpiecznej dla
          CIEBIE sytuacji. Dlatego lepiej jest wykonać ten gest i zjechać niż później żałować.
          • mejson.e Poddać się? 21.08.07, 22:18
            hamlet1111 napisał:

            "Nie wiem czemu sie tak bronisz przed zjechaniem na dobrze widoczne pobocze.
            Kierowca z tyłu, który Cie dogonil i tak podejmie próbę wyprzedzania czy
            zjechałeś na pobocze czy nie. Mnie to absolutnie nie denerwuje jak ktoś mi nie
            zjeżdża. Problem jest w tym, że jak trafisz na szybszego wariata z o niskich
            umiejętnościach to może on przez Twój upór doprowadzić do niebezpiecznej dla
            CIEBIE sytuacji. Dlatego lepiej jest wykonać ten gest i zjechać niż później
            żałować."

            Czyli - najbezpieczniej poddać się terrorowi spychacza?
            Tak na wszelki wypadek, dla świętego spokoju?

            Jak widziałeś na filmie - zjeżdżałem.
            Ale nie zawsze i nie wszędzie.
            Dwa pierwsze widoczne na filmie samochody wyprzedziły mnie, bo zjechałem.
            Przy okazji przejechałem poboczem dwa skrzyżowania - ze stacją benzynową.
            Nie czułem się z tym dobrze, gdyby ktoś się wychylił mógłbym mu przejechać po
            "stopach".

            Trzeciemu samochodowi nie musiałem zjeżdżać - poradził sobie sam.
            Co prawda dalej zmusił poloneza do zjechania przez linię ciągła, ale generalnie
            sprawnie mu to poszło.

            Nie zjechałem nadjeżdżającym z przeciwka - pchali się na skrzyżowanie, przejście
            i obszary wyłączone z ruchu - widziałeś to zwężenie, które dopiero co wcześniej
            minąłem?

            Bez problemu zjechałem fabii, bo mogła zmieścić się przed linią ciągłą w jaką
            przeszła przerywana linia oddzielająca pobocze.
            Nota bene - fabia wyprzedziła potem ciężarówkę, gdy ta zjechała przez linię
            ciągłą - ja bym nie zjechał.

            Tak więc można zjeżdżać, ale robię to bardzo rozważnie, świadomie i z coraz
            większym niepokojem.

            Zanika nam pokolenie kierowców umiejących radzić sobie bez drugiego pasa czy
            szerokiego pobocza i ... potężnego silnika, by manewr wyprzedzania zakończyć
            szybko, sprawnie i bezpiecznie.

            Ale wszystko na to wskazuje, że zaczną też nam zanikać szerokie pobocza "do
            zjeżdżania" - zacznijcie się przyzwyczajać - będzie trudniej, ale może bezpieczniej?

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: Piąty Beatles Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 09:15
        hamlet1111 napisał:

        > Dlaczego nie zjeżdżasz skoro jest miejsce a pobocze jest dobrze
        widoczne?
        I tu widać jak na dłoni polską mentalność - a ja się pytam po co mam
        zjeżdżać ze swojego pasa ruchu jeśli nie jest to sytuacja awaryjna -
        bo ktoś się spieszy ??? - zakładam że wyprzedzany nie jest totalnym
        zawalidrogą i jedzie conajmniej z przpisową prędkością.

        > Rozumiem w nocy, ale w biały dzień złośliwie blokować szybsze
        auta?
        Widać prawidłową jazdę swoim pasem ruchu nazywasz "złośliwym
        blokowaniem" - NO COMMENTS.
        Jeśli auta są szybsze to powinny bezpiecznie wyprzedzić bez mojego
        zjeżdzania na pobocze - jeśli tego nie potrafią (brak mocy lub
        umiejętności) to niech jadą w szeregu i nie chojraczą ...

        >hyba nie
        > chciałbyś żeby któregoś razu 40-tonowy zestaw z naprzeciwka
        poważnie potraktował woje rady i zmielił Cię pod kołami, gdy źle
        obliczysz odległość wyprzedzania.
        Jeśli z przyzwyczajenia TIR założy przy wyprzedzaniu że osoby
        prawidłowo jadące będą zjeżdżać na pobocze to faktycznie zmieli
        kilka osób - dlatego LEPIEJ SIĘ NIE PRZYZWYCZAJAĆ do tzw.
        uprzejmości, bo może wejść w nawyk i krok do tragedii.

        > Droga to nie pole walki.
        Otóż to - ale z twojej wypowiedzi wynika co innego - "wszyscy na
        bok, bo ja mam szybszy samochód i 5 "targetów" na dzisiaj....

        >Jak będziesz stricte stosował się do przepisów i zawszewymuszał
        >swoje pierwszeństwo to źle skończysz

        Ale zjeżdżanie na pobocze bez powodu chyba nie jest stosowaniem się
        do przepisów, bo powód w postaci gniewnego PH mknącego do kolejnego
        sklepu 150 km/h chyba też nie jest powodem do ryzykowania - stan
        poboczy jest różny, więcdlaczego mam się narażać dla jakiegoś
        wariata???
        Daleko nam do krajów zachodu, skoro panuje taka mentalność i pełne
        przekonanie co do jej słuszności....
    • mejson.e DK17 a nie DK7 oczywiście ;-) 21.08.07, 00:05
    • zaholec cóż... 21.08.07, 09:17
      Również uważam, że zmuszanie do zjechania na pobocze jest zwykłym
      przestępstwem.
      Jednoczęsnie chcę oświadczyć, że po przeczytaniu szeregu Twoich
      postów robisz na mnie wrażenie kierowcy, który mając świetny dostęp
      do przepisów o ruchu drogowym nie ma pojęcia o praktycznym ich
      zastosowaniu.


      pozdrawiam

      Żaholec
      • mejson.e Re: cóż... 21.08.07, 09:38
        zaholec napisał:

        Również uważam, że zmuszanie do zjechania na pobocze jest zwykłym przestępstwem.

        Jednoczęsnie chcę oświadczyć, że po przeczytaniu szeregu Twoich postów robisz na
        mnie wrażenie kierowcy, który mając świetny dostęp do przepisów o ruchu drogowym
        nie ma pojęcia o praktycznym ich
        zastosowaniu."

        No cóż - masz prawo do swojego zdania i nie musisz się z niego tłumaczyć.

        Ale gdybyś zechciał jednak wytłumaczyć, skąd ta opinia, byłbym wdzięczny...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • ewosia Re: cóż... 21.08.07, 10:01
          za dnia, jak widzę po horyzont - proszę bardzo, zjadę, ktoś się
          spieszy, ma lepsze auto, czemu nie. Po zmroku - za żaden piniondz.
          Stałam kiedyś w nocy pół godziny na jedynce, bo pańcio chciał
          ustąpić, zjechał na pobocze, a tam rowerzysta, niestety jak już nie
          żył. Policja, płacz, dramat.
          za dużo ludzi łazi/ jedzie rowerem po poboczu nocą, bez odblasków,
          zebym chciała ryzykować.
          • mejson.e Dramata 21.08.07, 10:08
            ewosia napisała:

            "Stałam kiedyś w nocy pół godziny na jedynce, bo pańcio chciał ustąpić, zjechał
            na pobocze, a tam rowerzysta, niestety jak już nie żył. Policja, płacz, dramat. "

            A winnym został zjeżdżający na pobocze.
            Ten, któremu pomógł pewnie poleciał dalej niczego nawet nie zauważając.

            Gdyby natomiast "pańcio" nie zjechał na pobocze, zostałby określony przez
            wyprzedzającego mocnym słowem i zakwalifikowany do egoistów...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • mejson.e Dramat nie dramata ;-) 21.08.07, 10:09
              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • simr1979 Znaj proporcją, mocium panie.... 21.08.07, 10:49
                Ideą zasady ustępowania jest zwiększenie płynności ruchu, jedynego prawdziwego
                lekarstwa na drogowe niebezpieczeństwa, jednak - zgadzam się z mejson.e.m - to
                co widać na warszawskich wylotówkach (i na filmie)jest zaprzeczeniem tej idei i
                woła o pomstę do nieba.

                Nie ma to natomiast nic wspólnego z problemami kierowników sprawnych inaczej, za
                to lubiących porządek:
                "edgar22 napisał:
                > Być może również dlatego, że lubię porządek(...)"
                ani też z problemami, jakie owi kierownicy sprawiają innym uczestnikom ruchu...
                • edgar22 Re: Znaj proporcją, mocium panie.... 21.08.07, 10:57
                  simr1979 napisał:
                  > Nie ma to natomiast nic wspólnego z problemami kierowników
                  > sprawnych inaczej

                  Rozwiń tę światłą myśl, może się nauczę sprawności "normalnej".

                  > za to lubiących porządek:
                  > "edgar22 napisał:
                  > > Być może również dlatego, że lubię porządek(...)"

                  Gdybyś przeczytał uważniej, to zauważyłbyś, że ten powód był ostatni i najmniej
                  ważny.
                  • Gość: Ablabla Re: Znaj proporcją, mocium panie.... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.08.07, 11:07
                    Stara zasada mówi że o rzeczach najważniejszych piszę się na końcu aby czytelnik
                    zapamiętał.
                    • edgar22 Przykro mi, ale nie znam tej zasady. 21.08.07, 11:34
                      Natomiast wiem, jak należy rozumieć słowa "być może" i "również".
                      • Gość: Ablabla Re: Przykro mi, ale nie znam tej zasady. IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.08.07, 11:41
                        Cieszę się, że mogłem zaznajomić Cie z tą starą zasdą.
                        Cieszę się także, że rozumiesz znaczenie słów "być może" i "również".
                  • edgar22 A co do problemów 21.08.07, 11:08
                    to poczytaj moje posty. Ja na ogół nie miewam problemów na drodze.
                    • zbig76 Re: A co do problemów 21.08.07, 13:46
                      edgar22 napisał:

                      > to poczytaj moje posty. Ja na ogół nie miewam problemów na drodze.

                      zapewne nie - i bardzo dobrze!

                      ale jest druga strona medalu - czy inni nie mają na drodze
                      problemów przez Ciebie....?
                      • edgar22 Re: A co do problemów 21.08.07, 13:57
                        Podejrzewam, że ci_którym_się_zawsze_spieszy mogą czasami mieć.
                        Mają ich zresztą ze mną więcej przy okazji:
                        - zwalniania w terenie zabudowanym
                        - zwalniania na ograniczeniach
                        - zatrzymywania się na "zielonej strzałce"
                        - zatrzymywania się na czerwonym świetle w środku nocy "mimo, że nic nie jedzie"
                        - nie wjeżdżania na przejazd kolejowy, żeby się na nim zatrzymać z powodu korka
                        - nie wjeżdżania na skrzyżowanie, żeby na nim utkwić
                        Mnóstwo mają problemów, mnóstwo. Przeze mnie oczywiście.
            • Gość: prawdziwy tebe Re: Dramata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 10:24

              bolszewickie brednie rozpowszechniasz, winnym byl wylacznie nioswietlony kamikadze.
              • mejson.e Bolszewickie brednie 21.08.07, 11:07
                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                "bolszewickie brednie rozpowszechniasz, winnym byl wylacznie nioswietlony
                kamikadze."

                Ciekawe, jaki wyrok naprawdę zapadł w tej sprawie.

                Prawdziwy, masz rację, że rowerzysta pchając się bez świateł nocą na pobocze
                ruchliwej drogi krajowej był niespełna rozumu, oświetlonego może kierujący by
                zauważył i nie zjechał, ale...

                Gdyby samochód jechał po jezdni nie po poboczu, to nieszczęścia by nie było, prawda?

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • simr1979 Re: Bolszewickie brednie 21.08.07, 11:31
                  mejson.e napisał:


                  > (...) rowerzysta pchając się bez świateł nocą na pobocze
                  > ruchliwej drogi krajowej był niespełna rozumu, oświetlonego może kierujący by
                  > zauważył i nie zjechał, ale...
                  >
                  > Gdyby samochód jechał po jezdni nie po poboczu, to nieszczęścia by nie było, pr
                  > awda?
                  >
                  > Pozdrawiam,
                  > Mejson
                  > --

                  Z całym szacunkiem, mejson.i.e, ale właśnie przedstawiony wyżej schemat
                  rozumowania zwykło się - przynajmniej w moim świecie (i widać w świecie
                  @prawdziwego tebe) - nazywać "bolszewicką logiką"...doprawdy nie wiem
                  dlaczego...;):)
                  • mejson.e Re: Bolszewickie brednie 21.08.07, 11:45
                    simr1979 napisał:

                    "Z całym szacunkiem, mejson.i.e, ale właśnie przedstawiony wyżej schemat
                    rozumowania zwykło się - przynajmniej w moim świecie (i widać w świecie
                    @prawdziwego tebe) - nazywać "bolszewicką logiką"...doprawdy nie wiem
                    dlaczego...;):)"

                    :-)))

                    Np tego typu logika?

                    "Nieważne, czy naprawdę zdradził ważne, że miał sposobność to zrobić!"

                    "Gdyby wtedy nie wyjechał z domu, nie doszłoby do wypadku".

                    Ja jednak obstaję przy swoim - jeśli każdy robi to, co powinien i tak, jak
                    powinien, to nie powinno nic się stać, a jeśli jednak, to winien jest ten, kto
                    zrobił coś źle...
                    ;-)

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • zgryzliwy1 Re: Bolszewickie brednie 24.08.07, 01:40
                    simr1979 napisał:

                    > Z całym szacunkiem, mejson.i.e, ale właśnie przedstawiony wyżej
                    > schemat rozumowania zwykło się - przynajmniej w moim świecie (i
                    > widać w świecie @prawdziwego tebe) - nazywać "bolszewicką
                    > logiką"...doprawdy nie wiem dlaczego...;):)

                    byc moze dlatego, ze w tym "Twoim swiecie" nie rozumiecie czywistosci ,ze
                    winnych wypadku moze byc wiecej niz ... jeden ?
                    lepiej wskazac na jednego ( wybranego wg wlasnego kryterium! ) sprawce, mniej
                    myslenia, klopotow i roboty

                    jezeli juz, to wlasnie ten "Twoj swiat" jest blizszy logice bolszewizmu


                    skyddad - Olej polsyntetyczny jest robiony ta samo technologia co syntetyczny
                    ale w polowie przerwana nie dokonczona i uzupelniona srodkami uszlachetniajacymi
                    jak pluczace i antykorozyjne.
                  • oblesnik Re: Bolszewickie brednie 24.08.07, 16:03
                    Klasyczny przyklad tego, co psychologowie nazywaja "projekcja":
                    bolszewik wyzywa innych od bolszewikow.
                • ewosia Re: Bolszewickie brednie 21.08.07, 12:22
                  mejson.e napisał:

                  > Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):
                  >
                  > "bolszewickie brednie rozpowszechniasz, winnym byl wylacznie
                  nioswietlony
                  > kamikadze."
                  >
                  > Ciekawe, jaki wyrok naprawdę zapadł w tej sprawie.
                  >
                  > Prawdziwy, masz rację, że rowerzysta pchając się bez świateł nocą
                  na pobocze
                  > ruchliwej drogi krajowej był niespełna rozumu, oświetlonego może
                  kierujący by
                  > zauważył i nie zjechał, ale...
                  >
                  > Gdyby samochód jechał po jezdni nie po poboczu, to nieszczęścia by
                  nie było, pr
                  > awda?


                  jeśli dywagujecie o rowerzyście o którym ja pisałam, to niestety, na
                  leżącym rowerze były włączone lampki. rowerzysty nie widziałam (w
                  sensie czy kamizela z odblaskiem etc) ponieważ był już przykryty
                  workiem. Widziałam tylko stopy. Ale na rowerze były włączone
                  światła. Czyli nie jego wina.
            • ewosia Re: Dramata 21.08.07, 12:02
              mejson.e napisał:

              >
              > A winnym został zjeżdżający na pobocze.
              > Ten, któremu pomógł pewnie poleciał dalej niczego nawet nie
              zauważając.
              >
              > Gdyby natomiast "pańcio" nie zjechał na pobocze, zostałby
              określony przez
              > wyprzedzającego mocnym słowem i zakwalifikowany do egoistów...
              >
              > Pozdrawiam,
              > Mejson
              > --

              Prawdopodobnie tak było - zastanawiałam się, czy gość zjechał, bo
              komuś ustąpił, czy ktoś go zepchnął, bo z przeciwka wyprzedzał. Nie
              podchodziłam zapytać. ale ja na pobocze po ciemku za żaden piniondz.
            • ewosia Re: Dramata 21.08.07, 12:11
              mejson.e napisał:

              >
              > A winnym został zjeżdżający na pobocze.
              > Ten, któremu pomógł pewnie poleciał dalej niczego nawet nie
              zauważając.
              >
              > Gdyby natomiast "pańcio" nie zjechał na pobocze, zostałby
              określony przez
              > wyprzedzającego mocnym słowem i zakwalifikowany do egoistów...
              >
              > Pozdrawiam,
              > Mejson
              > --

              Prawdopodobnie tak było - zastanawiałam się, czy gość zjechał, bo
              komuś ustąpił, czy ktoś go zepchnął, bo z przeciwka wyprzedzał. Nie
              podchodziłam zapytać. Jeżeli przyjąć jedną z dwóch powyższych opcji,
              to i tak prawdziwy sprawca śmierci rowerzysty nawet o tym nie wie.
              ale ja na pobocze po ciemku za żaden piniondz.
    • derduch Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 09:58
      Banda pieprzonych , wrednych i małych polaczków. MÓJ pas, MOJA droga, JA jadę.
      Polskość to jednostka chorobowa, powinni was leczyć.
      Nie chce mi się z kamerą jeździć żeby robić debilne filmiki, chociaż korci mnie
      to, pokręcić pajaców jadących lewym(środkowym) pasem przy prawym pustym, czy
      zmory jadące przy osi.
      Zawsze jeżdże szybko, zawsze w miarę możliwości prawą stroną jezdni, tak jest
      łatwiej i prościej, dla wszystkich.
      Z zasady jeżdzę na drogach z poboczem, jak choćby wspomniana tu droga na Lublin,
      praktycznie po poboczu. Raz że ewentualnie wyprzedzic mnie jest łatwiej, a
      oprócz tego jadący z naprzeciwka spokojnie sie wyprzedzają bez najmniejszego
      problemu.
      Ale nie, polaczki głupie MUSZĄ środkiem, ten z naprzeciwka środkiem i wloką się
      zmory jedne. Ile to już razy takiego osiowopasowca wyprzedzałem dla jaj po
      prawej stronie :-)) Często łoś się potem burzy. Nie słusznie. Oki, ja popełniam
      wykroczenie wyprzedzając po niewłaściwej stronie, zamuleniec popełnia je także
      nie jadąc prawą stroną. A gdyby tak kiedyś jakiś łoś zjechał na mnie, na prawo?
      W zyciu się nie wytłumaczy :-) Ja jechałem sobie po prawej, on mnie wyprzedzał,
      nie mieścił się i zepchnął. Proste i logiczne.
      • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 10:02
        > Banda pieprzonych , wrednych i małych polaczków. MÓJ pas, MOJA droga,
        > JA jadę.

        "JA jadę" akurat najlepiej pasuje do ciebie.
        Z drogi śledzie, bo derduch jedzie!
        • derduch Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 10:08
          edgar22 napisał:

          > > Banda pieprzonych , wrednych i małych polaczków. MÓJ pas, MOJA droga,
          > > JA jadę.
          >
          > "JA jadę" akurat najlepiej pasuje do ciebie.
          > Z drogi śledzie, bo derduch jedzie!

          Potrafisz czytać ze zrozumieniem tekstu?
          Napisałem jasno: ZAWSZE jeżdżę prawym pasem/stroną tak, aby ułatwić jazdę innym.
          Ale Ty nie, Ty widzisz swoje! Dlatego zawsze jak do tego skansenu wracam to
          dostaje depresji na tych pseudo drogach. Dlaczego w Niemczech z zasady nikt nie
          wyprzedza po prawej stronie, no, pomyśl jeśli potrafisz. Dlaczego w Austrii są
          napisy po polsku i czesku "Jechać po prawej stronie!"?

          • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 10:14
            Rozumiem co napisałeś. Tak się spieszysz, że podejmujesz ryzykowne manewry
            wyprzedzania "opornych" po prawej stronie - na drodze jednojezdniowej (!).

            "Ale nie, polaczki głupie MUSZĄ środkiem, ten z naprzeciwka środkiem i wloką się
            zmory jedne. Ile to już razy takiego osiowopasowca wyprzedzałem dla jaj po
            prawej stronie :-))"

            To nie jest "JA jadę!" ??
            • derduch Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 10:25
              edgar22 napisał:

              CIACH!

              Nie, nie masz racji. Wyprzedzanie środkowozawalidrogowca jeżeli takowe czynię to
              TYLKO i wyłącznie żeby jego wkurzyć, zabawić się, w sytuacji gdy jestem pewny że
              nic złego itd... Śpiesząc się wyprzedzać po prawej może tylko samo- lub za-
              bójca, ja chce i mam dla kogo żyć.

              PS. Za przyśpieszenie w momencie gdy jest się wyprzedzanym stawiałbym zarzut
              usiłowania morderstwa.
              • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 11:05
                > Nie, nie masz racji. Wyprzedzanie środkowozawalidrogowca jeżeli
                > takowe czynię to TYLKO i wyłącznie żeby jego wkurzyć, zabawić się,

                Super zabawa. Pogratulować.
                To ja jednak wolę być "sprawnym inaczej", jak mnie raczył nazwać powyżej
                (zapewne sprawny normalnie) simr1979.
              • zgryzliwy1 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 02:03
                derduch napisał:

                > Nie, nie masz racji. Wyprzedzanie środkowozawalidrogowca jeżeli
                > takowe czynię to TYLKO i wyłącznie żeby jego wkurzyć, zabawić się,
                > w sytuacji gdy jestem pewny że nic złego itd...

                he he , w takiej sytuacji ma pewnosc, ze nic zlego itd...... !
                wlasnie przez przeswiadczenie o swojej pewnosci Ty nie jestes dla innych
                "pewnym" uzytkownikiem drogi - czyli jestes zagrozeniem

                > PS. Za przyśpieszenie w momencie gdy jest się wyprzedzanym
                > stawiałbym zarzut usiłowania morderstwa.

                no to badz konsekwentny - ten sam zarzut za wyprzedzanie środkowozawalidrogowca
      • Gość: Ablabla Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 21.08.07, 11:16
        Jak jesteś juz takim szwabem to wracaj do reichu a nie nam tu Polakom humor na
        forum psujesz.
        Co inengo kultura i życzliwość na drodze a co innego robienie z siebie idioty
        twierdzeniem "nie zjade" ,"wyprzedze po prawej dla jaj"
      • kodem_pl z jednej strony popieram, z innej nie:P 24.08.07, 21:44
        Generalnie co do polaczkowatosci niektorych masz racje, ale wciaz jest sporo
        ludzi ustepujacych, co sie chwali. Sam za dnia jezdze w miare mozliwosci po tym
        poboczu kiedy tylko moge ulatwic tak komus zycie. Noca tylko, kiedy ktos idzie
        na 3. Dlaczego? Bo cholera wie co mnie zastanie na tym poboczu... kolo w czarnej
        kurtce, przyczepa traktora etc.

        A co do wyprzedzania prawa strona to nie musisz czuc sie jak ten gorszy. Na
        drogach, ktorych jednie do jazdy w przeciwnych kierunkach oddzielone sa pasem
        zieleni (np autostrady i tak dalej) jest to calkowicie legalne:-)
        • Gość: Kokeeno Re: z jednej strony popieram, z innej nie:P IP: 80.54.202.* 25.08.07, 10:35
          > A co do wyprzedzania prawa strona to nie musisz czuc sie jak ten gorszy. Na
          > drogach, ktorych jednie do jazdy w przeciwnych kierunkach oddzielone sa pasem
          > zieleni (np autostrady i tak dalej) jest to calkowicie legalne:-)

          Nie jest do do końca prawda. Jest to legalne poza terenem zabudowanym na jezdniach, które mają co najmniej trzy pasy w każdym kierunku, albo na drogach jednokierunkowych (to nie pas zieleni wyznacza drogę jednokierunkową, lecz odpowiedni znak).
    • emes-nju Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 11:22
      mejson.e napisał:

      > Czy to nadal jeszcze savoir-vivre czy już raczej terror?

      Terror. Tych jadacych z tylu mozna olac. Ale co robic z tymi, ktorzy
      wychodza na wyprzedzanie z przeciwka i zmuszaja nas do ucieczki?
      Ucieczki na pobocze, na ktorym moze cos jechac/isc...

      Jak tylko zaczeply pojawiac sie takie drogi zaczalem wietrzyc
      problemy. No i sa.

      Jak dla mnie jedynym rozsadnym rozwiazaniem jest drastyczne zwezenie
      poboczy i zostawienie samochodom szerokiej jezdni. To dziala - droga
      od granicy Czesko-Astriackiej do Wiednia tak wyglada i jedzie sie
      calkiem spokojnie. Do tego co jakis czas sa tablice z napisami w
      trzech jezykach (w tym po polsku), zeby trzymac sie prawej. Jak
      wszyscy trzymaja sie prawej, to srodek jest do wyprzedzania. Tylko,
      ze taka organizacja wymagalaby oddzielanie ruchu samochodowego od
      ruchu wszelkiej masci polskich swietych krow... Lepiej wiec zwezac
      drogi w celu poprawy bezpieczenstwa (autentyk) albo zostawiac jak
      jest, z zalozeniem, ze ludzie beda ginac wazne jest tylko, zeby
      zawsze winien byl kierowca.
    • wojtek33 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 21.08.07, 12:06
      mejson.e napisał:


      > Czy to nadal jeszcze savoir-vivre czy już raczej terror?


      Zwykła głupota i brak znajomości przepisów. Głupota tak wymuszaczy jak i
      drogowców. Przecież w miejsce tego cholernego pobocza z zapasem zmieściłby się 3
      pas, raz w jednym, potem w drugim kierunku - derduchy i inni miszczowie prostej
      też powinni być usatysfakcjonowani. Pobocza można zostawić w terenie zabudowanym
      dla tubylców. A "uprzejmi" winni mieć na uwadze, że powrót z tego pobocza to
      włączenie się do ruchu ze wszystkimi tego konsekwencjami.
      Znam DK17, tyle że nie jeżdżę nią w tym samym czasie co Warszawiacy spod
      Lublina, więc zwykle jest spokojnie i można wyprzedzać bez wymuszania. Sam
      zjeżdżam tylko w sytuacjach awaryjnych lub by przepuścić debila, którego wolę
      mieć przed sobą niż za sobą.

      PS Gdyby wszyscy tam trzymali się prawej krawędzi swojego pasa to i tak między
      nimi zostałoby miejsce na wyprzedzania.
      • Gość: swoboda_t Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 12:33
        Kilka miesięcy temu ogłoszono, że w ramach jak w ramach kolejnego
        superhipermegawymyślnego planu poprawy bezpieczeństwa na drodze
        część (większosć??) DK jak na filmiku ma zostać przeobionych na
        schemat 2+1 czyli na zmianę co parę km dwa pasy w jedną, jeden w
        drugą. Niby dobry pomysł, o ile odcinki nie będą zbyt
        długie/krótkie. Ale ja wolę jazdę z poboczami, byleby inni jeździli
        jak trzeba :P
    • Gość: swoboda_t Zawsze zjeżdżam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 12:50
      ... o ile rzecz jasna warunki na to pozwalają. Również po zmroku,
      jeśli mam pewność, że na poboczu nic się nie znajduje i nie będę tam
      długo przebywał (nie wiem jak inni, ale mam w soim samochodzie
      wynalazek pn."reflektory" :P). Jak zwykle staram się po prostu
      myśleć i dopasowywać styl jazdy do warunków, a nie posługuję się
      sztywnymi schematami. Dlaczego zjeżdzam?? Bo dzięki temu
      niebezpieczny manewr wyprzedzania może zostać w całości wykonany w
      obrębie "naszej" połowy jezdni (pas awaryjny to też jezdnia) co
      wpływa dodatnio na płynność i bezpieczeństwo ruchu. I zupełnie nie
      przemawia do mnie argumentacja "edgara22", która kojarzy mi się -
      jak już ktoś powyżej wspomniał - z psem ogrodnika. Sam również
      oczekuję, że kierowca poprzedzającego wozu ustąpi mi w miarę
      możliwości miejsca i wyprzedzę go płynnie, spokojnie. Tym niemniej
      nie wymuszam tego zbyt bliską jadą, miganiem światłami itp. bo to
      buractwo i złamanie zasad srogowego savoir-vivre. Większosć
      kierowców zresztą tego nie potrzebuje i sami zjeżdżają, edgarów lub
      ślepych pierdół jest mniejszość :P Za uławienie wyprzedzania (w
      trakcie migam lewym) zawsze dziękuję mignięciem prawo-lewo (czyli
      wg. niektórych ultrapraworządnych popełniam wykroczenie albo co
      najmniej sieję zamęt). Co więcej sam ustępuję również wyprzedzającym
      z przeciwka, jeśli warunki na to pozwalają i wskazują taka potrzebę.
      Nie tylko osobowym. Dla przykładu jakiś czas temu na DK4 (pobocza są
      ale nie takie szerokie) usunąłem się na gdy z naprzeciwka
      dychawiczny żuczek zjechał, żeby mógł go wyprzedzić TIR i wlokąca
      się za nimi kolumna aut. Bez mojego manewru tirowiec musiałby
      wyprzedzać później w niekorzystnych warunkach lub blokować ruch za
      sobą. Nic mnie to nie kosztowało poza ruchem kierownicą a wszystkim
      ułatwiło życie. Lubię uprzejmą współpracę na drogach i wszystkim
      polecam polubić. Niektórym polecam zrewidować swoje podejście :P
      • edgar22 Re: Zawsze zjeżdżam... 21.08.07, 13:07
        > Niektórym polecam zrewidować swoje podejście :P

        Zmieniłem podejście, tylko w drugą stronę. Kiedyś zjeżdżałem przy byle okazji,
        tak jak to opisujesz powyżej.
        Z biegiem czasu jednak, widząc ten horror na drogach spowodowany traktowaniem
        poboczy jak części jezdni , usztywniłem się, nie chcąc brać w nim udziału.
        Nie sądzę, bym zrewidował swoje podejście i poszedł w stronę, od której odszedłem.

        P.S. Pobocze (bo o nim mowa, a nie o pasie awaryjnym) nie należy do jezdni.
      • Gość: kaqkaba Re: Zawsze zjeżdżam... IP: *.gapp.pl 21.08.07, 13:11
        Problem nie polega na zjechaniu pojedynczemu samochodowi. Problem zrodził się z
        uznania zjechania za normę, co najgorsze ma umożliwić wyprzedzanie przed
        wzniesieniem zakrętem itd. Jezdnia+pobocza jest wystarczająco szeroka żeby
        zmieściły się trzy pojazdy z czwartym jest już kłopot a jak dojdzie do tego
        jeszcze prawowity użytkownik pobocza to już jest wypadek.
        Problem drugi polega na tym, że jak już zjechałeś to powrót na jezdnię jest
        traktowany (sic!) jak zmiana pasa i wyprzedzający traktuje wracającego jak
        wymuszającego pierwszeństwo.

        Uprzejmość, uprzejmością ale jeżeli zaczyna być wykorzystywana w sposób
        nieprawidłowy to zaczyna się patologia.

        Pewnych rzeczy powinno się używać zgodnie z celem: zupy nie jeść widelcem,
        ziemniaków łyżką i nie jeździć poboczami.
        • swoboda_t Re: Zawsze zjeżdżam... 21.08.07, 13:20
          Nade wszystko należy używać mózgu do myślenia :) Zjeżdżam, gdy są ku
          temu warunki - odpowiednia widoczność, stan nawierzchni itp. Uważam,
          by zjeżdżaniem nie prowokować niebezpiecznych sytuacji (nie zjeżdzam
          na wzniesieniach, zakrętach, żeby ułatwić wyprzedzenie mnie w
          sytuacji gdy z przeciwka też się wyprzedzają itp.). Tak jak alkohol
          może być źródłem patologii jak i przyjemności, a nawet zdrowia, tak
          usępowanie miejsca/wyprzedzanie może być korzystne lub nie. Wszystko
          zależy od sytuacji i pomyślunku.
          • simon921 Re: Zawsze zjeżdżam... 21.08.07, 13:38
            Tylko, że część kierowców jak im nie zjedziesz bo Ty uznasz, że nie
            można (bo rower, bo górka, bo coś tam...) i tak Cię otrąbi, omruga
            światłami i zbluzga, bo oni jadą i powinieneś natychmiast zjechać.
            Ewentualnie jak mają ciut miejsca to wyjadą na 2 pas i zaczną
            spychać bo im miejsca brakuje.
            A szczyt chamstwa widziałem raz: busik poboczem - mija go osobówka
            lekko przekraczając linię środkową, a tą osobówkę wyprzedza jeszcze
            1 kierowca i ja z naprzeciwka... zmieściłem się, ale uwierzcie -
            miejsca na 4 auta tam nie było.
            • simr1979 Re: Zawsze zjeżdżam... 21.08.07, 13:57
              simon921 napisał:

              > busik poboczem - mija go osobówka
              > lekko przekraczając linię środkową, a tą osobówkę wyprzedza jeszcze
              > 1 kierowca (...)

              Na marginesie - to taką właśnie sytuację nazywamy "wyprzedzaniem na
              trzeciego"....(tylko nie "mija", panie Kierowniku, a "wyprzedza" ).
              • edgar22 Re: Zawsze zjeżdżam... 21.08.07, 14:03
                > Na marginesie - to taką właśnie sytuację nazywamy "wyprzedzaniem na
                > trzeciego"

                To nazywajcie. My określamy tak również taki sposób wyprzedzania, że trzy
                samochody znajdują się obok siebie na dwóch pasach jezdni. Obojętnie, w którym
                kierunku się poruszają.
          • oblesnik Re: Zawsze zjeżdżam... 24.08.07, 16:13
            Proponuje, zebys przejezdzal przez skrzyzowania na czerwonym, gdy sa
            ku temu warunki - odpowiednia widocznosc, stan nawierzchni itp.
            • derduch Re: Zawsze zjeżdżam... 24.08.07, 17:47
              oblesnik napisał:

              > Proponuje, zebys przejezdzal przez skrzyzowania na czerwonym, gdy sa
              > ku temu warunki - odpowiednia widocznosc, stan nawierzchni itp.

              I dokładnie tak robię! Nie moja wina że bydlaki ustawiają światła dla zabawy. Z
              Wisłostrady w Sanguszki jest czerwone gdy jadący w kierunku centrum stoją
              również na czerwonym pod mostem gdańskim, jeżeli tylko stoję jako pierwszy
              ZAWSZE przejeżdżam sobie na czerwonym i czekam kiedy mnie w końcu psy namierzą,
              skończy się na bank w sądzie grodzkim :-)
    • ano.nim Racja po obu stronach 21.08.07, 16:30
      Mają rację i ci, którzy zjeżdżają na pobocze ułatwiając wyprzedzanie tym z tyłu
      i przodu, ale także i ci obawiający się wjeżdżania na pobocze.

      Słusznie ktoś apelował o umiar.

      Zjechanie przy doskonałej widoczności, bez ryzyka spotkania czegoś na poboczu
      jest dobrym zwyczajem, udrożniającym nasze zatłoczone drogi.
      Ale zjechanie na pobocze PRZED wzniesieniem, zakrętem, skrzyżowaniem,
      przejściem, (a dla mijanych pojazdów - ZA tymi niebezpiecznymi miejscami)
      prowokuje do wyprzedzania tam, gdzie nie można i sprowadza zagrożenie na
      zjeżdżającego i tych, których na poboczu spotkać on może.
      Tym bardziej, że to właśnie zjeżdżający będzie ponosił wszystkie konsekwencje
      ewentualnego zdarzenia.

      Trzeba pamiętać, ze po poboczu mogą poruszać się rowery, skutery itp. W
      PRZECIWNYM KIERUNKU niż my jedziemy, więc pojawić i zbliżyć mogą się dużo
      szybciej niż nam się wydaje po obserwacji drogi.

      Poza tym linia ciągła to ZAKAZ przekraczania.
      Jak płot...

      I pozwólcie temu, który zjechał poprzednikowi, na bezpieczny powrót.
      Nie wyprzedzajcie go na siłę!

      Pozdr.
      ---
      Człowiekowi wystarczy przepis i namalowana linia.
      Bydlęciu trzeba postawić płot.
      (Stanisław Tym)
    • Gość: kaqkaba Rekord IP: *.gapp.pl 22.08.07, 13:41
      Zastanawiam się, jaki jest rekord w wyprzedaniu na x-tego, na drogach z szerokim
      poboczem.

      Na szczęście widziałem tylko na trzeciego (po jednym pasie w każdym kierunku +
      szerokie pobocza). Tym wyprzedzanym byłem ja, a dla czwartego po prostu zabrakło
      miejsca. Jakbym zjechał na pobocze to by się zmieścił. Da radę więcej??
      • klemens1 Re: Rekord 22.08.07, 14:02
        Już pisałem - w poprzek zmieściły się 4 samochody.
        - wyprzedzany w kierunku N;
        - wyprzedzający w kierunku N;
        - wyprzedzany w kierunku S;
        - wyprzedzający w kierunku S;

        Wyprzedzanie i wymijanie odbywało się bez jakichkolwiek problemów - miejsca było
        wystarczająco dużo. Później domalowali pasy wyznaczające pobocze i zaczęły się
        problemy z edgaropodobnymi (których na szczęście było bardzo mało).
        • kaqkaba Re: Rekord 22.08.07, 14:23
          W moim wypadku był układzik taki:
          \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\-ziemia trawka
          __(4)->_(3)->_______________________ -pobocze
          -pas nr 1
          -(2)-> ---------------------
        • simon921 Re: Rekord 22.08.07, 14:23
          4 auta - 3 w jedną stronę i ja w drugą (DK8 - obwodnica Sycowa) -
          tam pobocze jest oddzielone linią ciągłą. Odległości już trochę za
          małe były jednak.
          • simon921 Re: Rekord 22.08.07, 14:30
            I jeszcze jedno - DK 11 - 3 auta - 1 lewy pas, 2 prawy pas (oba z
            naprzeciwka), 3 (ja) żwirowe pobocze - jak mi sie udało nie stracić
            panowania nad autem do dziś nie wiem - oberwałem tylko w lusterko,
            które się złożyło (ale nie odiło) i nie pękło nawet - została tylko
            mała ryska
            • mejson.e Re: Rekord 22.08.07, 14:52
              simon921 napisał:

              "I jeszcze jedno - DK 11 - 3 auta - 1 lewy pas, 2 prawy pas (oba z naprzeciwka),
              3 (ja) żwirowe pobocze"

              Nie licz, że kiedyś sfilmuję Ci taką akcję! ;-)

              Masakra!

              Zagrożenie wywołane przez nieumiejącego wyprzedzać - ułatwianie wyprzedzania
              takim osobnikom tylko ich znieczula - mają małe szanse na wyrobienie sobie
              prawidłowych nawyków - nie nauczysz się dobrze pływać na płytkiej wodzie.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • simon921 Re: Rekord 22.08.07, 15:04
                Ciekawe jest to, że facet wyprzedzał 4 auta - goście widząc co się
                dzieje szybko zrobili mu miejsce, ale nie skorzystał - postanowił
                dociągnąć do końca:( I tak cudem zdążył przed TIR-em, który jechał
                za mną kawałek.
    • Gość: Kokeeno Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: 80.54.202.* 23.08.07, 20:08
      Zjeżdżam tylko, jeśli nie mam wyboru (czyt. wybór między czołówką a ryzykiem wpadnięcia na kogoś na poboczu). Po zjeździe na pobocze jestem świadomy, że WŁĄCZAM się do ruchu i muszę ustąpić pojazdom poruszającym się po pasie, który wcześniej zajmowałem.
      • zbig76 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 08:30
        Gość portalu: Kokeeno napisał(a):

        > Zjeżdżam tylko, jeśli nie mam wyboru (czyt. wybór między czołówką
        a ryzykiem wp
        > adnięcia na kogoś na poboczu).

        powinieneś się wstydzić, a nie chwalić na forum że jesteś zwyczajnie
        nieuprzejmym kierowcą

        > Po zjeździe na pobocze jestem świadomy, że WŁĄCZ
        > AM się do ruchu i muszę ustąpić pojazdom poruszającym się po
        pasie, który wcześniej zajmowałem.

        bez jaj - zjechanie komuś poruszającemu się sporo szybciej od nas to
        jeden leniwy ruch kierownicą i po 3-4 sekundach drugi (po to aby
        wrócić na pas) - ten manewr wykonywany prawidłowo trwa parę sekund i
        nie ma szans żeby pojawił się ktoś jeszcze więc żadnych problemów
        z "powrotem" nie ma... (zresztą po to są lusterka żeby przed
        zjechaniem sprawdzić czy siedzi nam na ogonie jeden ścigant czy
        kolumna dziesięciu ścigantów i prawodłowo ocenić bezpieczeństwo
        manewru...)
        • Gość: Kokeeno Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: 80.54.202.* 24.08.07, 19:57
          > powinieneś się wstydzić, a nie chwalić na forum że jesteś zwyczajnie
          > nieuprzejmym kierowcą
          Przykro mi z tego powodu niezmiernie. Podczas takiego "uprzejmego" zjeżdżania na pobocze zginęła moja dobra znajoma (zeschłe liście na błotnistym poboczu przyczyniły się do poślizgu jej auta przez co znalazła się potem na trasie ciężarówki z naprzeciwka). Ja jeszcze nie zamierzam się rozstawać z życiem. Jakiś czas temu jechałem za ciężarówką, której kierowca był tak uprzejmy że za każdym razem zjeżdżał na pobocze (mi się akurat za nim świetnie jechało bo trzymał równą dziewięćdziesiątkę i nie hamował bez powodu). Przestał, jak naczepa mu "skoczyła" w bok o półtora metra z powodu kolein na tymże poboczu. Nasze drogi są ogólnie rzecz biorąc w większości do de i trzeba z nimi walczyć jak się da.

          Poza tym, coraz więcej widzę utrudnień od drogowców aby nie zjeżdżać na pobocze - od mocnej faktury farby, która powoduje upiorne wycie opon, do większych przeszkód terenowych typu 5cm bloczki z jakiejś masy plastycznej (na które z oczywistych powodów lepiej nie wjeżdżać).

          Pobocze jest dla PIESZYCH, ROWERÓW i pojazdów wolnobieżnych. A samochody mogą być tam co najwyżej na prawach GOŚCIA. I tak zamierzam to traktować. Na jednopasmówce nie wlokę się, czasami nawet jadę o kilka oczek szybciej niż jest to dozwolone (z czego niekoniecznie jestem dumny), więc jeśli ktoś chce bardziej złamać przepisy, to zdąży to zrobić, czy ja zjadę na pobocze, czy nie.

          > bez jaj - zjechanie komuś poruszającemu się sporo szybciej od nas to
          > jeden leniwy ruch kierownicą i po 3-4 sekundach drugi (po to aby
          > wrócić na pas) - ten manewr wykonywany prawidłowo trwa parę sekund i
          > nie ma szans żeby pojawił się ktoś jeszcze więc żadnych problemów
          > z "powrotem" nie ma... (zresztą po to są lusterka żeby przed
          > zjechaniem sprawdzić czy siedzi nam na ogonie jeden ścigant czy
          > kolumna dziesięciu ścigantów i prawodłowo ocenić bezpieczeństwo
          > manewru...)
          No i tutaj nigdy nie ma pewności. Zjeżdża taki pojazd na pobocze, ale z lewej mam podwójną ciągłą. Aby zachować bezpieczny odstęp muszę ją przekroczyć, czego nigdy nie robię. Dodatkowo zdarza się, że taki kierowca zobaczy nagle na poboczu przeszkodę. Z tego co do tej pory widziałem odruchowo ładuje się z powrotem na pas, nie patrząc, czy ktoś już na nim jest czy nie...

          P.S.
          Dzisiaj na odcinku kilku kilometrów widziałem dwa wypadki, każdy z udziałem co najmniej trzech pojazdów. Oba na drodze dwupasmowej (w każdym kierunku) z poboczem. Pogoda świetna, widoczność także, oba wypadki w terenie zabudowanym. Ciekawi mnie co mogło być przyczyną (zapewne głupota ludzka, bo tutaj nie dało się niczego zrzucić na stan jezdni)...
          • Gość: Kokeeno P.S. IP: 80.54.202.* 24.08.07, 20:08
            PoRD wyraźnie zakazuje jazdy poboczem, więc zjazd taki traktuję jako ostateczność, kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo na drodze, a nie "uprzejmość" i tego się będę trzymał.
    • micra lewostronni 24.08.07, 10:25
      Wracałem wczoraj z Warszawy do Lublina - można powiedzieć, że dzisiaj - bo
      jechałem w nocy. To, co mnie wkurza to lewostronni, czyli zajmujący lewą część
      pasa. Kiedyś już poruszałem ten temat, ale kilka osób zwróciło mi uwagę, że
      przecież nie popełniają żadnego wykroczenia, że jest ok....

      Lewostronni, czyli jadący np. przy osi jezdni (przytuleni) na drodze
      jednojezdniowej. Jest szerokie pobocze, jest szeroki pas jezdni, koleiny raz są,
      raz ich nie ma (ale tu akurat na razie nie ma), a oni uparcie jadą przy osi
      jezdni - nie wyprzedzają, nie zwalniają, ot, jadą swoim tempem. Mali, duzi -
      różne pojazdy, różne osoby.

      Dużo łatwiej byłoby ich wyprzedzić, gdyby jechali środkiem pasa tudzież
      przynajmniej na chwilę przytulili się do prawej części pasa (bez zjeżdżania na
      pobocze). Komuś obce jest zjeżdżanie na pobocze? Ok, rozumiem to, w nocy jest to
      wręcz niebezpieczne, ale dlaczego muszą jechać lewą częścią pasa?

      Duża część kierowców również ścina zakręty - albo się nie wyrabiają przy ich
      aktualnej prędkości, albo kompletnie nie czują swojej prawej strony (szeroki
      pas!). I znowu, zrozumiałbym to, gdyby jechali sami - pusto, nikt nie jedzie,
      ale właśnie jadą inne pojazdy z przeciwka.
      • simon921 Re: lewostronni 24.08.07, 10:49
        Po ostatnich kilku dniach jeżdżenia po A2 stwierdzam jedno: My tu
        rozmawiamy o zjeżdżaniu na pobocze a tam można zauważyć, że Polski
        kierowca mając 500m odstępu między wyprzedzanymi autami NIE POTRAFI
        zjechać na prawy pas i puścić jadących szybciej - zjeżdża dopiero
        jak mam pusto po horyzont... A tu w przeciwieństwie do drogi z
        poboczami musi zjechać... więc może od tego zacznijmy edukację.
        PS. Jak ktoś zjeżdża w takich przypadkach nawet jak ma pusto za sobą
        to na 90% niemiec:)
        • micra nie jestem Niemcem :) n/t 24.08.07, 10:59
    • naprawdetrzezwy Jak zwykle, bez sensu. 24.08.07, 10:29
      Mieszasz ułatwianie wyprzedzania z mordercami, którymi nigdy zajmą
      się łapówkarze z drogówki, bo wymagałoby to od nich: znajomości
      zasad poruszania się po drogach i myślenia.

      To tak jakbyś pytał, czy uczciwe i moralnie usprawiedliwione jest
      produkowanie rur do rozprowadzania gazu w mieszkaniach, skoro
      czasami ktoś używa takiej rury do morderstwa.

      ;>>>
    • Gość: dyfre Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: 83.168.75.* 24.08.07, 12:50
      ja nie zjedzam wystarczy że 2 razy miałem przypadek że z
      przeciwka była taka sama sytuacja czyli gościu zjechał a inny go
      wyprzedził i ten co mnie wyprzedzał spychał mnie do rowu mam to
      w dupie nie zjedzam
      • zbig76 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 13:02
        wystarczy że 2 razy miałem przypadek że
        • zbig76 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 13:08
          sorki, miało być -->

          Gość portalu: dyfre napisał(a):

          > wystarczy że 2 razy miałem przypadek że...

          no, a ja 2 razy miałem przypadek że ktoś mi nie podziękował jak
          przytrzymałem mu drzwi do windy, wobec tego teraz już zawsze
          wszystkim puszczam drzwi do windy prosto na ryj :)
          • tbernard Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 24.08.07, 23:18
            > > wystarczy że 2 razy miałem przypadek że...
            >
            > no, a ja 2 razy miałem przypadek że ktoś mi nie podziękował jak
            > przytrzymałem mu drzwi do windy, wobec tego teraz już zawsze
            > wszystkim puszczam drzwi do windy prosto na ryj :)

            kiepska analogia, właściwie nijak się ma jedno do drugiego
    • Gość: rav107 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: 82.177.11.* 29.08.07, 13:31
      Zjeżdżanie na pobocze aby umożliwić wyprzedzanie jest wyrazem
      zarówno drogowej uprzejmości, jak i przyczynia się do płynności
      ruchu. Oczywiście mówię tu o sytuacji kiedy droga i pobocze jest
      dobrze widoczne na dłuższym odcinku.

      Natomiast nienawidzę kierowców, którzy zmuszają jadących z
      naprzeciwka do zjeżdżania na pobocze. Podkreślam słwo "zmuszają" -
      czyli nie czekaja czy ktoś im zjedzie, ale po prostu zaczynaja
      wyprzedzać, nie zostawiając wyboru jadącym z naprzeciwka (i nie
      dając szansy na ocenę czy zjazd napobocze jest bezpieczny). To
      uważam za drogowe chamstwo i kozactwo.
    • Gość: na zimno Pobocze jak sama nazwa wskazuje nie sluzy do jazdy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.07, 13:52

      Jezeli ktos zmusza kogos do czegos, niezgodnie z przepisami i
      zdrowym rozsadkiem, to jest pospolitym chamem, prowokatorem
      wypadkow, idiota lub kims, kto te wszystkie cechy
      (oraz wiele innych negatywnych) polaczyl w jedna calosc.
      Powinien byc pozbawiony prawa jazdy.

      Uprzejmosc nie polega na braniu na siebie ryzyka za jakiegos idiote,
      aby temu idiocie pomoc byc dalej idiota i aby go upewnic, ze
      bycie takim idiota poplaca.

      Normalny czlowiek probuje sie ratowac, z korzyscia dla idioty.

      Problem polega na tym, ze zaden idiota tego nie zrozumie.
      Idiota pomysli: "patrzcie, jaki on uprzejmy", co go upewnia
      co do prawidlowosci postepowania.

      Populacja idiotow rosnie wiec w postepie geometrycznym. Tyle.
      • Gość: rav107 Re: Pobocze jak sama nazwa wskazuje nie sluzy do IP: 82.177.11.* 29.08.07, 16:50
        > Uprzejmosc nie polega na braniu na siebie ryzyka za jakiegos
        > idiote, aby temu idiocie pomoc byc dalej idiota i aby go upewnic,
        > ze bycie takim idiota poplaca.

        Uprzejmość na pewno polega na tym, że jeżeli ktos ma ochotę wlec się
        swoim samochodem z prędkością furmanki, to nie zmusza innych aby
        wlekli się za nim w ogonie - o ile oczywiście warunki drogowe
        pozwalają na to aby zjechac na pobocze, to nie widzę powodu dla
        którego uprzejmy kierowca nie miałby tego zrobić.

        Oczywiście zupełnie inaczej ma się sprawa z wymuszaniem, o czym
        pisałem wyżej.
        • edgar22 Re: Pobocze jak sama nazwa wskazuje nie sluzy do 29.08.07, 19:48
          Gość portalu: rav107 napisał(a):
          > jeżeli ktos ma ochotę wlec się swoim samochodem z prędkością furmanki

          Myślałem, że cały czas rozmawiamy o jeździe z prędkością nie mniejszą niż
          dopuszczalna. Co to za furmanka?
          • Gość: rav107 Re: Pobocze jak sama nazwa wskazuje nie sluzy do IP: *.aster.pl 29.08.07, 21:22

            > Myślałem, że cały czas rozmawiamy o jeździe z prędkością nie
            > mniejszą niż dopuszczalna. Co to za furmanka?

            Skrót myślowy, mądralo.
            • edgar22 Re: Pobocze jak sama nazwa wskazuje nie sluzy do 30.08.07, 08:00
              Gość portalu: rav107 napisał(a):
              > Skrót myślowy, mądralo.

              Niewłaściwy skrót. Rozumiem, że ktoś wlecze się jadąc 50-60 km/h poza terenem
              zabudowanym.
              Ktoś jadący 90-100 (na zwykłej drodze) nie wlecze się, lecz jedzie tak, jak
              należy (nawet jeśli Ty wolisz jechać szybciej).
    • simon921 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 29.08.07, 15:29
      A czy zauważyliście, że ostatnio jakoś sporo mniej ludzi potrafi za
      zjechanie na pobocze podziękować? Wydaje mi się, że jeszcze rok-dwa
      temu dziękowali wszyscy. Teraz już nie...
      Inna kwestia jak mnie ktoś na chama zepchnie a potem dziękuje - to
      taki już chyba nie ma potrzeby dziękować...

      Nie odczuwam jakiejś specjalnej potrzeby, żeby mi ktoś dziękował,
      ale milej jak widzę, że ktoś wiedział, że to była moja uprzejmość
      taki zjazd, a nie mój obowiązek...
      • Gość: na zimno Myslisz niekonsekwentnie, tu masz wyjasnienie: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.07, 15:37

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=67764200&a=68196807
        • simon921 Re: Myslisz niekonsekwentnie, tu masz wyjasnienie 29.08.07, 15:52
          Ja cały czas żyję nadzieją, że czasem niektórzy jeszcze uważają, że
          jednak zrobiłem im uprzejmość, a nie zjechałem z obowiązku;)
          • Gość: na zimno I w ten sposob potwierdzasz IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.07, 16:33

            jedna z moich tez.

            Dostarczasz pozywki, na ktorej idioci wyrastaja jak chwasty.

            Zupelnie jak w ogrodzie: chwasty rosna tam, gdzie tylko sie da
            i w dodatku doprowadzaja pozyteczne rosliny do calkowitego
            wyplenienia.

            Z tym zjawiskiem mamy do czynienia na drogach.
            • zbig76 Re: I w ten sposob potwierdzasz 29.08.07, 17:09
              uprzejmość jest dla ciebie oznaką słabości??? masz kompleksy czy
              co???

              no tak, korona z głowy spadnie jak się komuś na drodze wyświadczy
              uprzejmość...
              • Gość: na zimno Nic z tego nie zrozumiales. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.07, 17:16

                Jezeli ktos WYMUSZA na kims uprzejmosc, to oznacza, ze jest
                brutalnym chamem i tyle.

                Jezeli ktos ratuje sie ucieczka na pobocze, nie oznacza to, ze jest
                uprzejmy lub slaby, tylko oznacza, ze ceni sobie wlasne zycie wyzej
                niz ten idiota, ktory do tego go zmusza.

                Korony nie nosze, wiec i mi ona nie spadnie.

                A poza tym: jakaz to jest uprzejmosc...
                • zbig76 Re: Nic z tego nie zrozumiales. 30.08.07, 09:05
                  to ty niestety nic nie zrozumiałeś

                  Gość portalu: na zimno napisał(a):

                  > Jezeli ktos WYMUSZA na kims uprzejmosc, to oznacza, ze jest
                  > brutalnym chamem i tyle.

                  nikt nie pisał o wymuszaniu - mnie wystarczy rzut oka w lusterko i
                  zanim jeszcze ten za mną do mnie dojedzie i zacznie wymuszać robię
                  (powtórzę do znudzenia - o ile to możliwe w danych okolicznościach)
                  lekki ruch kierownicą, ten za mną mija mnie szybciutko nie
                  przekraczając osi jezdni, drugi lekki ruch kierownica i po
                  wszystkim - no ale ja to cham jestem :)

                  > Jezeli ktos ratuje sie ucieczka na pobocze, nie oznacza to, ze
                  jest
                  > uprzejmy lub slaby, tylko oznacza, ze ceni sobie wlasne zycie
                  wyzej
                  > niz ten idiota, ktory do tego go zmusza.

                  no właśnie - cały czas uważasz że zjeżdżać należy tylko w przypadku
                  niebezpieczeństwa a dla mnie to jest margines ale tak oczywisty (no
                  chyba że ktoś jest samobójcą) że nawet nie warto o tym dyskutować

                  pozostaje całe spektrum sytuacji w których nikt na nikim nic nie
                  wymusza, nie ma zadnego niebezpieczeństwa - a mimo to wg. mnie warto
                  zrobić te uprzejmość i zjechać....

                  > A poza tym: jakaz to jest uprzejmosc...

                  żadna... w stylu przytrzymania drzwi komuś za nami... jasne, nie ma
                  takiego obowiązku, można olać takie drobiazgi...
                  • edgar22 To nie jest jak przytrzymawanie drzwi 30.08.07, 09:15
                    zbig76 napisał:
                    > żadna... w stylu przytrzymania drzwi komuś za nami...

                    Przytrzymując komuś drzwi jednak nie łamiesz prawa - i to jest zasadnicza różnica.

                    Raczej porównałbym do innej "uprzejmości": stoisz na czerwonym świetle, pali się
                    zielona strzałka do warunkowego skrętu w prawo. Ty zamierzasz jechać prosto,
                    koleś za Tobą chętnie by jednak skręcił.
                    I co? Robisz "uprzejmość" przejeżdżając na czerwonym świetle i stając za
                    przejściem umożliwiając temu za Tobą skręt? Na przejściu nie ma pieszych, łamiąc
                    prawo nie stwarzasz żadnego zagrożenia. Jesteś w takiej sytuacji "uprzejmy", czy
                    nie?
                    • Gość: na zimno No wlasnie... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.08.07, 09:53
                    • zbig76 Re: To nie jest jak przytrzymawanie drzwi 30.08.07, 11:51
                      jestem uprzejmy - czasami wyświadczam takąuprzejmość jeśli przez
                      gapostwo nie zauważyłem że ktos za mną chce skręcac a miałejm
                      mozliwśc ustawienia się z lewej

                      z kolei jak ktoś mi tak zjedzie z pasa zawsze skrecając w lewo
                      podziekuję podniesieniem reki - i jest ok - ale dla was lepiej
                      przytrzymac kogos a potem z błogim samozadowloniem pomysleć jaki to
                      ja praworządny jestem

                      nie rozumiecie jednej rzeczy - każde prawo ma czemuś służyć.
                      uzasadnieniem każdego zakazu czy nakazu jest dobro które w danym
                      wypadku ma być przez tem przepis chronione. w sytuacji zakazu
                      takiego "ustępowania w lewo" uzasadnieniem jest bezpieczeństwo
                      pieszych - skoro obiektywnie pieszych w danym momencie nie ma -
                      odpada konieczność stosowania się do normy (dodatkowo wszystko
                      odbywa się powolutku przy minimalnej prędkości i naprawdę wyjątkowo -
                      więc dla mnie problemu nie ma)

                      trochę elastyczności panowie - życie to nie tylko (na szczęście)
                      przepisy

                      dopóki przez swoje zachowanie na drodze nie stwarzasz obiektywnego
                      (a nie subiektywnego, wg. przepisów) zagrożenia dla bezpieczeństwa
                      ruchu, to jak dla mnie możesz jechać jak chcesz :)
                      • edgar22 Re: To nie jest jak przytrzymawanie drzwi 30.08.07, 11:59
                        zbig76 napisał:

                        > ale dla was lepiej przytrzymac kogos a potem z błogim samozadowloniem
                        > pomysleć jaki to ja praworządny jestem

                        Czerwone - nie jadę. Nie robię takich "uprzejmości".
                        A to "błogie zadowolenie" to już sam sobie dopowiedziałeś (tylko nie wiem po co).

                        > dopóki przez swoje zachowanie na drodze nie stwarzasz obiektywnego
                        > (a nie subiektywnego, wg. przepisów) zagrożenia dla bezpieczeństwa
                        > ruchu, to jak dla mnie możesz jechać jak chcesz :)

                        Tylko wtedy po co przepisy?
                  • Gość: na zimno Kiedy, ktos wykorzysta Twoja naiwna IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.08.07, 09:52
                    wiare i wtedy zrozumiesz. Nie zycze Ci tego.
                    Tak zginal moj znajomy.
                    Przez jakiegos IDIOTE.Tyle.
                    Idiotow trzeba tepic. Nie wolno im pozwolic sie mnozyc.




                    • zbig76 Re: Kiedy, ktos wykorzysta Twoja naiwna 30.08.07, 11:54
                      Gość portalu: na zimno napisał(a):

                      > wiare i wtedy zrozumiesz. Nie zycze Ci tego.
                      > Tak zginal moj znajomy.
                      > Przez jakiegos IDIOTE.Tyle.
                      > Idiotow trzeba tepic. Nie wolno im pozwolic sie mnozyc.

                      mógłbyś rozwinąć? pisząc o idiocie mniemam, że na Twoim znajomym
                      ktoś WYMUSIŁ zjechanie na pobocze albo że Twój znajomy zostal
                      potrącony przez kogoś kto zjechał na pobocze - ale o takie sytuacje
                      absolutnie mi nie chodzi - chodzi mi o ustępowanie tylko wtedy,
                      kiedy można to zrobić bezpiecznie
                      • Gość: na zimno Tak, jakis idiota wymusil IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.08.07, 13:17
                        na nim zjazd na pobocze i skonczylo sie to tragicznie.

                        Nie intereuje mnie zupelnie powod ustepowania.

                        Czy mozna to zrobic bezpiecznie czy nie - tego nigdy NIE WIESZ.

                        Moze byc zla widocznosc, pobocze moze byc (i jest) pelne dziur.
                        To jest HORROR przy polskim stanie drog. Nigdy nie mozesz byc
                        pewien, czy nie trafisz na to g....

                        Praktyki te w konsekwencji wytwarzaja u ludzi szkodliwe nawyki,
                        ktore po pewnym czasie staja sie norma zachowan dla duzej procentowo
                        grupy kierowcow. To jest zrodlo wielu wypadkow. Trzeba to zjawisko
                        tepic.






                        • zbig76 Re: Tak, jakis idiota wymusil 31.08.07, 09:03
                          Gość portalu: na zimno napisał(a):

                          jadąc samochodem przyjmujemy pewną akceptowalną granicę ryzyka, a
                          myśląc w ten sposób:

                          > Czy mozna to zrobic bezpiecznie czy nie - tego nigdy NIE WIESZ.

                          to właściwie nie powinniśmy się ruszac z garażu, bo tak samo
                          rozpoczynając wyprzedzanie nigdy na 100% nie wiesz czy można to
                          zrobić bezpiecznie, włączając się do ruchu tez nie wiesz nigdy na
                          100% - w ogóle wykonując jakikolwiek manewr na drodze NIGDY nie masz
                          100% pewności że będzie bezpiecznie

                          a akurat zjazd na pobocze na szosie lubelskiej nalezy wg. mnie (w
                          sprzyjających warunkach) do jednego z bezpieczniejszych manewrów - a
                          na pewno jest bezpieczniejeszy niż wyprzedzanie z przekroczeniem osi
                          jezdni na tej samej trasie :)

                          rozumiem Twoją złość z powodu straty przyjaciela ale nie uważam tego
                          tpu uogólniania za słuszne - w ten sposób powinnismy zakazać
                          wyprzedzania w ogóle bo ktoś kiedyś (niejeden) podczas wyprzedzania
                          zginął...
                          • Gość: na zimno Pobocze nie jest przeznaczone do jazdy, IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.08.07, 09:44
                            a tym bardziej do jazdy z duza predkoscia jak w opisywanych
                            sytuacjach. To jest oczywiste.

                            Ktos, kto tego nie rozumie dyskwalifikuje sie sam na wlasne zyczenie.

                            Dlatego taki i podobne sposoby myslenia prowadza do tego, ze Polska,
                            majaca okolo 5% udzial w liczbie samochodow osobowych
                            zarejestrowanych w UE ma okolo 13% udzial w ogolnej puli wypadkow.

                            Jest bardzo ciekawym zjawiskiem funkcjonowanie w spolecznosci
                            kierowcow kompletnie idiotycznych stereotypow traktowanych jak
                            swiete zasady, mimo, iz w rzeczywistosci, stereotypy te sa
                            calkowicie bledne i prowadza do najgrozniejszych wypadkow.

                            Takim idiotyzmem jest poruszany temat zjezdzania na pobocze.


                            • zbig76 Re: Pobocze nie jest przeznaczone do jazdy, 31.08.07, 11:35
                              tylko tak to już jest ze stereotypami, że się z powietrza nie biorą

                              skoro praktyka taka doprowadziła aż do powstania stereotypu to
                              znaczy, ze była naprawdę potrzebna... ja nie uważam że większość
                              ludzi to idioci - mimo wszystko zdecydowana większość to jednak nie
                              samobójcy i raczej unikają zbyt dużego ryzyka

                              to tak jak z chodnikiem przez duży trawnik - można od razu zrobić
                              tam, gdzie się komuś uwidzi, a można poczekac i zobaczyć gdzie
                              ludzie wydepczą i dopiero tam chodnik położyć

                              skoro ludzie "wydeptali" praktykę zjeżdzania na pobocze to znaczy że
                              jest społeczne przyzwolenie i społeczna potrzeba na takie zachowania
                              (i protesty nic tu nie pomogą - ludzie zawsze będą łamać nielogiczne
                              wg. nich przepisy tak samo, jak depczą trawę jeśli chodnik położony
                              jest nie tam gdzie potrzeba ale wg. widzimisię urzędnika)

                              tak samo jak natyańszy i najprostszy sposób na to, żeby zdecydowana
                              większośc stosowała się do ograniczenia predkości przy jednoczesnym
                              zachowaniu margnesu bezpiedzeństwa to mierzyć przez miesiąc prędkość
                              na danym odcinku, wyciągnąć średnią ważoną i ustawić odpowiedające
                              jej ograniczenie - nagle się okaże że 90 % kierowców przestrzega
                              ograniczenia

                              • Gość: na zimno Na tym polega relatywizm. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.08.07, 11:54
                                Cos, co jest gdzie indziej uznawane za postepowanie naganne,
                                znajduje nagle zwolennikow w innym ukladzie spolecznym i tam jest
                                akceptowane i uwolnione od napietnowania.

                                To jest przyklad relatywizmu. Tego rodzaju uzasadnienia nie maja nic
                                wspolnego z wiedza, argumentami merytorycznymi i logika.

                                Twoje powolywanie sie na "wydeptywanie" jest tylko potwierdzeniem
                                mojej opinii.

                                To, ze owo "wydeptywanie" ma zwiazek z prawdziwym deptaniem innych
                                i chamstwem na drogach juz Cie tak nie przejmuje.
                                Skoro tak robia, tzn. TAK MOZNA, prawda?

                                Wytlumaczenie wszystkiego i wszystkich wraz ze stosownym
                                rozgrzeszeniem to stare dobre metody dzialania relatywistow.

                                Najprostsze rozwiazanie: "nie rob tego" - juz nikomu do glowy nie
                                przychodzi. Bo i po co. Bo i glowa inna.
                                • swoboda_t Re: Na tym polega relatywizm. 31.08.07, 12:27
                                  Strarszliwie się zapiekłeś, a nie masz racji. Można zjechać na
                                  pobocze z dużą dozą prawdopodobieństwa, że manewr będzie bezpieczny.
                                  Oczywiscie zawsze jest ryzyko, że na pobocze spadnie meteoryt, ale
                                  chyba nie o takim rozmawiamy?? I po drugie nie mówimy tu o żadnym
                                  chamstwie, deptaniu ludzi itp. wymysłach, a o miłym geście, dwóch
                                  lekkich ruchach kierownicą, równie skomplikowanych jak przytrzymanie
                                  drzwi czy wpuszczenie kogoś z podporządkowanej. Dyskusja powinan
                                  byłą iść w kierunku uczulenia roszczeniowców, że ustąpienie jest
                                  przysługą wynikajacą z dobrej woli i oceny sytuacji przez
                                  poprzedzającego. To należy podkreślić i taki wniosek wyciągnać z
                                  dyskusji. Bo teksty typu "nie zjeżdżam bo nie", "zjeżdzanie to
                                  śmierć" albo "tylko lebiegi tak wyprzedzają, tylko debile zjeżdżają"
                                  nic sensownego nie wnoszą.
                                  • edgar22 Czytasz po swojemu 31.08.07, 12:49
                                    swoboda_t napisał:
                                    > Bo teksty typu "nie zjeżdżam bo nie", "zjeżdzanie to śmierć" albo
                                    > "tylko lebiegi tak wyprzedzają, tylko debile zjeżdżają"

                                    Takich tekstów było mało albo wcale. Raczej pojawiało się:
                                    - nie zjeżdżam, bo nie chcę łamać przepisów
                                    - nie zjeżdżam, bo to niebezpieczne (również ujmując szerzej - czyli że
                                    podtrzymuje niebezpieczne zjawisko, mające już charakter patologii).
                                    • Gość: swoboda_t Re: Czytasz po swojemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 14:44
                                      Jazda samochodem sama w sobie jest niebezpieczna. Tym bardziej,
                                      jeśli ktoś nie używa przy tym głowy. Ustępowanie pierszeństwa
                                      wyjeżdżającym z podporządkowanej też jest niebezpieczne (bo ktoś Ci
                                      może wjechać w kufer) i może rodzić patologię, bo wpuszczony może
                                      uznać, że mu się to należy, że ma pierszeństwo i następnym razem się
                                      nie zatrzyma, że coś tam. Przepuszczanie delikwenta mignięciem
                                      światłami to łamanie prawa, podziękowanie lub przeproszenie
                                      awaryjnymi również - używa się sygnałów niezgodnie z przeznaczeniem.
                                      No cóż, ja wolę w taki sposób łamać prawo i pielęgnować patologie
                                      niż egoistycnzie jechać przed siebie.
                                      • Gość: na zimno O Boze, jaka "zelazna"logika! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.08.07, 15:20
                                        """
                                        Jazda samochodem sama w sobie jest niebezpieczna. Tym bardziej,
                                        jeśli ktoś nie używa przy tym głowy.
                                        """

                                        Uzyj ja raz jeszcze jedyny (i ostatni) i przestan juz!

                                        • swoboda_t Re: O Boze, jaka "zelazna"logika! 31.08.07, 15:42
                                          Ocierasz się o obrażanie mnie, nieładnie. Każdy sobie moze wyrobić
                                          opinię czytając naszw wypowiedzi i niech ocenia kto używa głowy, kto
                                          być może nie. W każdym razie to nie ja argumentuję, że "manewru nie
                                          da się bezpiecznie wykonać bo się nie da bezpiecznie wykonać", a
                                          takie wypowiedzi są powyżej. Fine.
                                  • Gość: na zimno To nie ja sie zapieklem. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.08.07, 12:53
                                    Wrecz przeciwnie. Nie bredz o meteorytach. Ja pisalem o widocznosci
                                    i dziurach. Konkretnie.

                                    Piszesz:
                                    """
                                    Można zjechać na pobocze z dużą dozą prawdopodobieństwa, że manewr
                                    będzie bezpieczny
                                    """

                                    Jaka to jest ta "duza doza" wg Ciebie, co?
                                    Nie potrafisz tego oszacowac. Gdybys potrafil, bylbys jasnowidzem.
                                    Nie jestes nim. Nigdy nie bedziesz.

                                    Masz prawo decydowac o czyims zyciu na podstawie
                                    hipotetycznej "duzej dozy"? Jestes Panem Bogiem?

                                    Odpowiedz sobie na to pytanie sam.
                                    Nie musisz nam tu komunikowac wyniku glowkowania. Znamy go juz.

                                    Moj kolega ze studiow nie zyje wlasnie przez idiote,
                                    zwolennika "duzej dozy". Badz dumy jak paw - wiesz lepiej, co jest
                                    dobre dla innych.

                                    Gdyby jednak jakis meteoryt jednak spadl w Twoich okolicach,to
                                    "z dużą dozą prawdopodobieństwa" nie trafi Cie w glowe, jakkolwiek
                                    istnieje "nieduza doza prawdopodobienstwa", ze jednak Cie trafi...

                                    I co Ty na to? Zadowolony?
                                    Staralem sie tylko rozumowac wg. Twojej, jakze naukowej metody.
                                    • Gość: swoboda_t Re: To nie ja sie zapieklem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 14:38
                                      Ktoś tu zdaje się nie rozumie ironii. Otóż duża doza
                                      prawdopodobieństwa oznacza, że widzę drogę przed sobą na kilkaset
                                      metrów, widzę, że nie ma na poboczu innych użytkowników, przeszkód,
                                      że nie zbliżam się do skrzyżowania, zakrętu, że nawierzchnia jest
                                      dobra. Duża doza prawdopodobieńtswa oznacza, że na 99.999% manewr
                                      będzie bezpieczny. Ten ułamek to właśnie ryzyko trafienia meteorytem
                                      lub inne równie prawdopodobne zdarzenie. W tym sensie zjazd na
                                      pobocze jest ryzykowny, fakt. W tym sensie nie ma na drodze sytuacji
                                      pewnych i powinniśmy w ogóle nie jeździć, bo zawsze możemy
                                      zasłabnąć, może nam wpaść przez okno szerszeń, może nas trafić
                                      meteoryt... Widzisz absurdalność Twojego toku rozumowania?? W
                                      kółko powtarzacie to samo - zjazd na pobocze nie może być
                                      bezpieczny, bo nie widać co tam się czai. Czy Wy w ogóle jechaliście
                                      kiedyś taką drogą?? Otóż w swej głupocie, naiwności i pawiej dumie
                                      twierdzę śmiało, że jazd na pobocze może być bezpieczny. Ćwiczyłem
                                      go wielokrotnie w różnych konfiguracjach i żyję, nikogo nie zabiłem,
                                      nigdy nawet nikogo nie nastraszyłem. Cud!

                                      P.S.: Daj na luz, bo Ci żyłka pęknie :P Strasznie się spieniłeś tym
                                      wątkiem.
                                      • Gość: na zimno ...da capo al fine... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.08.07, 15:17
                                        Twoje posty mozna znacznie skrocic(zapis symboliczny):

                                        while(1)
                                        {
                                        printf("bla-bla-bla-bla-bla \n");
                                        }
                                      • wojtek33 Re: To nie ja sie zapieklem. 31.08.07, 17:00
                                        Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

                                        > Ktoś tu zdaje się nie rozumie ironii. Otóż duża doza
                                        > prawdopodobieństwa oznacza, że widzę drogę przed sobą na kilkaset
                                        > metrów, widzę, że nie ma na poboczu innych użytkowników, przeszkód,
                                        > że nie zbliżam się do skrzyżowania, zakrętu, że nawierzchnia jest
                                        > dobra.

                                        A uwzględniasz możliwość, że ktoś na to pobocze wjedzie z polnej drogi, z
                                        parkingu itp.? jakiś rowerzysta, zaprzęg, ciągnik, bo dopiero tam ma widoczność.
                                        Pobocze nie jest dodatkowym pasem ruchu, wjazd na nie nie jest włączeniem się do
                                        ruchu. Na jakiej podstawie zakładasz, że na poboczu masz pierwszeństwo przed
                                        wjeżdżającymi na nie? Coś mi tu sporo brakuje do tych 99%.
                                        Dlatego ja szacuję ryzyko, czy korzystniejsze jest _dla mnie_ zjechanie
                                        debilowi, czy narażenie się na spotkanie z nim, ewentualnie narażenie kogoś
                                        innego. A jak ktoś nie potrafi inaczej wyprzedzić, to niech sobie kupi
                                        mocniejszy samochód albo nie wyprzedza, za mną nie będzie się wlókł 80 km/h na DK17.
                                        • Gość: swoboda_t Re: To nie ja sie zapieklem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 23:10
                                          Nie uzwzględniam takiej możłiwoścvi, bo zjeżdzam tylko w miejscu,
                                          gdzie takiej możłiwości nie ma. Gdy widzę na około mnóstwo metró na
                                          przód co i jak. Ludzie, w kółko powtarzacie to samo, że nie wiadomo
                                          co będzie. Może wam się materializują Ursusy tuż przed maską, mnie
                                          się nigdy nic takiego nie zdażyło i dlatego z pewną dozą naiwności
                                          zaklądam ze skoro na 200-300m przede mną nie ma ciągnika, to z nikąd
                                          się tam nie pojawi. Dalej - jadąc drogą z pierszeńtwem mam
                                          pierszeństwo, choćbym się poruszał 20 km/h po poboczu. Obowązkiem
                                          tego cudownie zmaterializowanego ciagnika jest ustąpić mi
                                          pierszeństwa. Piszecie o ustępowaniu debilom, a ja czy klemens
                                          piszemy o ustępowaniu normalnym użytkownaikom drogi, tlyko jadącym w
                                          danej chwili nieco szybciej niż my. Jeżeli w aucie wszedzie na około
                                          widzicie debili to może lepiej zazucić powadzenie samochodu, bo to
                                          stasznie fustrujące zajęcie :P

                                          P.S.: Sorry za ew. literówki ale mam w sobie sporą ilość Żubrówki i
                                          jest mi fest śmiesznie :P
                              • mejson.e Wydeptywanie 31.08.07, 12:28
                                zbig76 napisał:

                                "to tak jak z chodnikiem przez duży trawnik - można od razu zrobić tam, gdzie
                                się komuś uwidzi, a można poczekac i zobaczyć gdzie ludzie wydepczą i dopiero
                                tam chodnik położyć"

                                Trzymając się tego, skwerek pod moim domem wyglądałby jak pajęczyna, bo ludziska
                                skracają sobie drogę na tak wiele sposobów, że wyasfaltowanie ich szanownych
                                śladów spowodowałoby, że większą powierzchnię od trawy zajmowałoby chodniki...

                                "mierzyć przez miesiąc prędkość na danym odcinku, wyciągnąć średnią ważoną i
                                ustawić odpowiedające jej ograniczenie - nagle się okaże że 90 % kierowców
                                przestrzega ograniczenia"

                                Tym sposobem na dwujezdniowej "gierkówce" ograniczeniem byłoby 130-140.
                                A to, że ktoś chciałby przepchać wózek przez przejście albo skręcić tirem w
                                lewo, to już nieważne...

                                Pozdrawiam,
                                Mejson
                                --
                                Automobil
                                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                                • zbig76 Re: Wydeptywanie 02.09.07, 15:04
                                  skoro badania wykazały by średnią 130-140 to znaczy że i tak teraz
                                  pani z wózkiem czy tir mają kłopot

                                  jedyne co się zmieni to to, że ograniczenia staną się realne
                                  • mejson.e Re: Wydeptywanie 02.09.07, 21:29
                                    zbig76 napisał:

                                    > skoro badania wykazały by średnią 130-140 to znaczy że i tak teraz
                                    > pani z wózkiem czy tir mają kłopot
                                    >
                                    > jedyne co się zmieni to to, że ograniczenia staną się realne

                                    Ale genialny wniosek, nie ma co...

                                    Ktoś, kto przekracza przepisową predkość wie, że robi to na własne ryzyko i
                                    przynajmniej próbuje zachować dostateczna koncentrację i spodziewa się zakłóceń
                                    swojego pędu.

                                    A jeśli będzie mógł legalnie pędzić 130-140, będzie tak samo?

                                    Pozdrawiam,
                                    Mejson
                                    --
                                    Automobil
                                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                                    • Gość: swoboda_t Re: Wydeptywanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 11:22
                                      Koncentracja wynika nie z faktu przekraczania limitu, a z samej
                                      prędkości. Jadąc 90 na ograniczeniu do 70 jestem mniej
                                      skoncentrowany niż jadąc 130 autostradą. Limit 120-130 na gierkówce
                                      jest jak najbardziej celowy. W rejonie skrzyżowań i przejść bez
                                      sygnalizacji powinno być odpowiednio wcześnie oznaczone 100
                                      (pomijam, że takowych w ogóle nie powinno być). Tak jeździ większość
                                      i tak jest dobrze. I niech wtedy stoją fotoradary co sto metrów,
                                      żeby odsiać wariantów.
                                      • zbig76 Re: Wydeptywanie 05.09.07, 12:37
                                        dokładnie - ustalić REALNE limity prędkości a potem radar może być i
                                        co 100 metrów

                                        co lepsze i BEZPIECZNIEJSZE na gierkówce - ograniczenia do 50-70
                                        km/h i goście swobodnie pędzący po 160 km/h czy ograniczenie do 120
                                        km/h i bardzo ścisłe tępienie przekraczających 120???

                                        w sumie po co budować drogi w typie gierkówki jeśli ma na nich być
                                        ciągle 50-70 km/h, to już się po Marszałkowskiej szybciej jeździ :)
                                        • jureek Re: Wydeptywanie 05.09.07, 13:23
                                          zbig76 napisał:

                                          > w sumie po co budować drogi w typie gierkówki jeśli ma na nich być
                                          > ciągle 50-70 km/h, to już się po Marszałkowskiej szybciej jeździ :)

                                          Po to chociażby, żeby można było bezpiecznie, bo bezkolizyjnie wyprzedzić
                                          autosany, stare ciężarówki, traktory itp.
                                          I proszę, nie opowiadaj bajek o ciągłym ograniczeniu do 50-70 kmh. Na gierkówce
                                          ograniczenie do 50 kmh to rzadkość.
                                          Jura
    • jureek Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 10:35
      Tak, ułatwiam wyprzedzanie pojazdom uprzywilejowanym. Ale tym naprawdę
      uprzywilejowanym. A to, że ktoś tylko z racji tego, że jedzie dużo szybciej niż
      inni chciałby też być traktowany jak pojazd uprzywilejowany, mało mnie rusza.
      Jura
      • zbig76 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 12:45
        drzwi do windy też przytrzymujesz tym, którzy wcześniej wylegitumują
        się orzeczeniem o grupie inwalidzkiej - pozostałym puszczasz prosto
        na twarz, prawda???

        nie rozumiem uporu, z jakim niektórzy bronią się przed zrobieniem
        PROSTEGO, KRÓTKIEGO, BEZPIECZNEGO gestu wobec innych użytkowników
        drogi???

        pomyśl tym, jak następny raz będziesz stał 5 minut na
        podporządkowanej klnąc na tych chamów co nie mogą lekko zwolnić,
        żeby wpuścić jurę włączającego się do ruchu - a przecież to ich nic
        nie kosztuje.... albo jak będziesz próbował skręcic w lewo a na
        przeciwnym pasie będzie korek i wszyscy (mimo że w ślimaczym tempie)
        ale bedą jechali zderzak w zderzak - i żaden cham nie pomyśli, żeby
        przepuścic tego, który chce tylko skręcić w lewo

        jak już jadę to nie zjadę - skąd się bierze taka "czysta ludzka
        złośliwość" wobec innych :(
        • edgar22 Z uporem maniaka przytaczasz ten przykład 05.09.07, 13:07
          z drzwiami do windy.
          Naprawdę nie widzisz różnicy?
          Czy przytrzymując drzwi łamiesz prawo?
          • zbig76 Re: Z uporem maniaka przytaczasz ten przykład 05.09.07, 16:45
            no dobra, to:

            - przyhamowanie w celu wpuszczenia kogoś kto już czeka 5 min na
            podporządkowanej

            - przekroczenie lini ciągłej w celu uniknięcia ochlapania pieszego

            - zatrzymanie się w celu przepuszczenia skręcającego w lewo gdy za
            nami i przed nami jest korek

            to wszystko sa zachowania niezgodne z PoRD - a jednak czasem jes
            stosujemy gdy może to komuś pomóc a w niczym nie zagraża...
            • wojtek33 Re: Z uporem maniaka przytaczasz ten przykład 05.09.07, 18:46
              zbig76 napisał:

              > no dobra, to:
              >
              > - przyhamowanie w celu wpuszczenia kogoś kto już czeka 5 min na
              > podporządkowanej
              >
              > - przekroczenie lini ciągłej w celu uniknięcia ochlapania pieszego
              >
              > - zatrzymanie się w celu przepuszczenia skręcającego w lewo gdy za
              > nami i przed nami jest korek
              >
              > to wszystko sa zachowania niezgodne z PoRD

              zajrzyj czasem do tego PoRD a dopiero potem się na niego powołuj
        • jureek Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 13:19
          zbig76 napisał:

          > drzwi do windy też przytrzymujesz tym, którzy wcześniej wylegitumują
          > się orzeczeniem o grupie inwalidzkiej - pozostałym puszczasz prosto
          > na twarz, prawda???

          Nie. Nieprawda.

          > pomyśl tym, jak następny raz będziesz stał 5 minut na
          > podporządkowanej klnąc na tych chamów co nie mogą lekko zwolnić,
          > żeby wpuścić jurę włączającego się do ruchu - a przecież to ich nic
          > nie kosztuje.... albo jak będziesz próbował skręcic w lewo a na
          > przeciwnym pasie będzie korek i wszyscy (mimo że w ślimaczym tempie)
          > ale bedą jechali zderzak w zderzak - i żaden cham nie pomyśli, żeby
          > przepuścic tego, który chce tylko skręcić w lewo

          Otóż wyobraź sobie, że zdarza mi się wpuszczać z podporządkowanej i ułatwiać
          skręt w lewo.

          > jak już jadę to nie zjadę - skąd się bierze taka "czysta ludzka
          > złośliwość" wobec innych :(

          Nie robię tego ze złośliwości. Robię tak z troski o bezpieczeństwo.
          Jura
          • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 14:13
            > Nie robię tego ze złośliwości.

            Nie uwierzą. Wiedzą lepiej.
            • Gość: swoboda_t Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.07, 14:32
              Prowokowanie zawsze trudnego i niebezpiecznego manewru klasycznego
              wyprzedzania zamiast umożliwienie wyprzedzania bezkolizyjnego jest
              czynnikiem porawiajacym bezpieczeństwo?? Zdecydowanie nie dojdziemy
              do porozumienia :D
              • edgar22 Ja o złośliwości - Ty o bezpieczeństwie. :) 05.09.07, 14:39

              • jureek Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 14:55
                Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

                > Prowokowanie zawsze trudnego i niebezpiecznego manewru klasycznego
                > wyprzedzania zamiast umożliwienie wyprzedzania bezkolizyjnego jest
                > czynnikiem porawiajacym bezpieczeństwo?? Zdecydowanie nie dojdziemy
                > do porozumienia :D

                Jadąc maksymalnie dozwoloną prędkością prowokuję wyprzedzanie? To kiedy
                wyprzedzania nie prowokuję?
                Jura
                • simr1979 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 15:06

                  > Jadąc maksymalnie dozwoloną prędkością prowokuję wyprzedzanie? To kiedy
                  > wyprzedzania nie prowokuję?

                  Wtedy,kiedy jedziesz z prędkością nie mniejszą, niż większość pozostałych
                  uczestników ruchu.
                  Oczywiście swobodzie chodziło o co innego, ale szkoda z wami gadać, pogadajcie
                  sobie z min. Ziobrą, to Wasz typ mentalny i zapewne idol....;)
                  • jureek Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 15:18
                    simr1979 napisał:

                    >
                    > > Jadąc maksymalnie dozwoloną prędkością prowokuję wyprzedzanie? To kiedy
                    > > wyprzedzania nie prowokuję?
                    >
                    > Wtedy,kiedy jedziesz z prędkością nie mniejszą, niż większość pozostałych
                    > uczestników ruchu.

                    Wybacz, ale nie będę dla Twojej i innych wygody ryzykował mandatu.

                    > Oczywiście swobodzie chodziło o co innego, ale szkoda z wami gadać, pogadajcie
                    > sobie z min. Ziobrą, to Wasz typ mentalny i zapewne idol....;)

                    Pudło. Showman Ziobro to nie jest typ z mojej bajki.
                    Aha. I nie musisz się do mnie zwracać per "wy". Zbytek uprzejmości.
                    Jura
                    • edgar22 Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 15:30
                      > Pudło. Showman Ziobro to nie jest typ z mojej bajki.

                      Mój też nie, ale nawet nie zamierzałem pisać.
                      Simr1979 wie przecież lepiej.
                • swoboda_t Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 15:32
                  Jeżeli jedziesz 90 na jakiejś DeKawce z szerokimi poboczami to
                  oczywiście jedziesz zgodnie z przepisami i masz do tego prawo. Nie
                  masz też obowiązku ułatwiać wyprzedzania znacznej części, może
                  większości pozostałych użytkowników, którzy jadą np. 110
                  (praworządny mejson też jeździ tam ponad limit). Ale taki ułatwienie
                  nie kosztuje wiele, za to mocno ogranicza zagrożenia związane z
                  wyprzedzaniem. Czy chcesz czy nie jadąc 90 dla wielu (pomijając
                  nawet debili dla ktorych wszędzie, wszyscy i zawsze są przeszkodą)
                  jesteś powolny i będą Cię wyprzedzać - dla wszystkich lepiej, żeby
                  zrobili to bezkolizyjnie.
                  • jureek Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 15:40
                    Rozumiem. Mam tylko obawy, czy nie biorę w ten sposób na siebie części
                    odpowiedzialności za taką sytuację, gdy ktoś jadący z przeciwka postąpi podobnie
                    uprzejmie, a na jezdni nie ma miejsca na 4 samochody. Dlatego sam z zasady nie
                    wyprzedzam na drogach po jednej jezdni w każdą stronę, gdy coś jedzie z
                    przeciwka, nawet wtedy, gdy ktoś uprzejmie zjeżdża mi na pobocze.
                    Jura

                    P.S. Po porządnej drodze też często jadę szybciej niż przepisowe 90 kmh.
                    • swoboda_t Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 18:43
                      Na jezdniach o których mówimy zwykle jest miejsce na cztery
                      samochody osobowe. Na takich, gdzie pobocza są wąskie i na całej
                      jezdni wchodzą trzy auta zjeżdżanie ma sens tylko gdy z przeciwka
                      ktoś konsekwentnie robi miejsce (np. telepiący się żuczek) a za nim
                      nic nie jedzie, lub po to, by ułatwić decyzję o wyprzedzaniu
                      (poprawienie widoczności). Jak już wyżej wspomniano - liczą się
                      okoliczności. Generalnie jednak mówimy o szerokich jezdniach, gdzie
                      zjazd na bok umożliwia wyprzedzanie bez przekraczania środkowej
                      linii. Zjeżdżać można w sytuacjach niewątpliwych - wtedy nie ma
                      takiego zagrożenia (nikt nie będzie walił na czołówkę, gdy może
                      spokojnie wyprzedzić za chwilę), a jest korzyść.
                      • jureek Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 19:06
                        swoboda_t napisał:

                        > Generalnie jednak mówimy o szerokich jezdniach, gdzie
                        > zjazd na bok umożliwia wyprzedzanie bez przekraczania środkowej
                        > linii.

                        Jeżeli jezdnie są na tyle szerokie, że zmieszczą się cztery samochody, to
                        dlaczego zarządzcy dróg nie zaznaczą na nich przynajmniej 3 pasów ruchu, aby
                        można było na zmianę (np. 2 km w jednym kierunku, potem 2 km w przeciwnym)
                        wyprzedzać bezkolizyjnie i bez liczenia na uprzejmość innych kierowców? Te
                        szerokie pobocza to marnotrastwo szerokości jezdni. Gdy remontowaną DK nr 4
                        przed Zgorzelcem, to cieszyłem się, że po poszerzeniu będą trzy pasy i będzie
                        można spokojnie wyprzedzić wolno jadące ciężarówki. A tu gucio, ktoś wymyślił
                        sobie, że lepsze są szerokie pobocza, po których zgodnie z przepisami nie wolno
                        jeździć. I znowu władza zrobiła dobrze nie normalnym spokojnie jeżdżącym
                        kierowcom, ale tym agresywnym, wymuszającym wyprzedzanie i spychającym innych na
                        pobocze.
                        Jura
                        • swoboda_t Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 19:33
                          Kilka miesięcy temu był zapowiedzainy jakiś ogólnopolski
                          superhipermegaprogram poprawiania bezpeiczeństwa na drogach. Jednym
                          z zapowiedzianych elementów jest wprowadzenie na DeKach właśnie
                          pasów do wyprzedzania znanych z innych krajów, czyli jezdni 2+1. I w
                          zasadzie ma to sens, o ile będzie sensownie rozplanowane. Tak po
                          prawdzie na wielu odcinkach możnaby już dziś, ew. po niewielkim
                          poszerzeniu wprowadzić ruch 2+2. Niestety, przeszkodą jest kwestia
                          pieszych i dealerów jagód.
                          • jureek Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 20:02
                            swoboda_t napisał:

                            > Kilka miesięcy temu był zapowiedzainy jakiś ogólnopolski
                            > superhipermegaprogram poprawiania bezpeiczeństwa na drogach. Jednym
                            > z zapowiedzianych elementów jest wprowadzenie na DeKach właśnie
                            > pasów do wyprzedzania znanych z innych krajów, czyli jezdni 2+1.

                            Oby tak było. Na ósemce przed Kudową tak właśnie zrobiono. Obawiam się jednak,
                            że skończy się na zapowiedziach. Bo jeśli na świeżo poszerzonej czwórce przed
                            Zgorzelcem wybrano szerokie pobocza zamiast 2+1, to nie sądzę, żeby chciało im
                            się znowu przemalowywać po paru miesiącach oznakowanie poziome.
                            Jura
                          • Gość: Poll Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz IP: *.tvp.pl 07.09.07, 10:16
                            > Kilka miesięcy temu był zapowiedzainy jakiś ogólnopolski
                            > superhipermegaprogram poprawiania bezpeiczeństwa na drogach.
                            Jednym
                            > z zapowiedzianych elementów jest wprowadzenie na DeKach właśnie
                            > pasów do wyprzedzania znanych z innych krajów, czyli jezdni 2+1. I
                            w
                            > zasadzie ma to sens,

                            Jakos tego u nas nie widze . Nasi kierowcy uznawac bede ów pas jak
                            właściwy do jazdy normalnej i to bez względu na to dla ktrego
                            kierunku on jest . Zeby odnieść korzyści z takiego rozwiazania
                            potrzeba kultury jazdy a nie PJ .
                            • jureek Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 07.09.07, 10:27
                              Gość portalu: Poll napisał(a):

                              > Jakos tego u nas nie widze .

                              To mało jeździsz chyba. Mało, bo mało ale takie rozwiązania spotyka się i u nas.
                              Np. Wrocław - Kłodzko, przed Kudową, dojazd z Opola do A4. To działa. I wcale
                              nie jest tak jak piszesz, że kierowcy niewłaściwie używają takiego dodatkowego
                              pasa. Pojedź tam, gdzie napisałem i przekonasz się.
                              Jura
    • agulha Re: Ułatwianie wyprzedzania przez zjazd na pobocz 05.09.07, 23:39
      Raczej nie zjeżdżam na pobocze, a już na pewno nie po ciemku. Natomiast zawsze,
      a szczególnie, jeżeli widzę, że ktoś za mną szykuje się do wyprzedzania, tulę
      się do prawej krawędzi jezdni i dbam o to, żeby nie przyśpieszyć, nawet ZANIM
      ten ktoś zacznie wyprzedzać. Zjeżdżam na pobocze, jeżeli ktoś wymusza. Dzisiaj
      wymusił tir jadący z przeciwka. Powinni mu za to jaja obciąć. Po ciemku nie
      zjeżdżam, bo mam wrażenie, że słabo widzę w ciemności. Zauważyłam, że na
      normalnych drogach (tzn. nie autostradach i nie drogach tak pustych, żeby można
      było włączyć długie) po ciemku jadę 70 km/h zwykle (a w dzień oczywiście dużo
      szybciej). Mam dziki lęk, że nie zauważę w porę przechodnia czy rowerzysty i nie
      zamierzam tego lęku zwiększać, zjeżdżając na pobocze. Wzrok mam przebadany na
      wskroś, jest OK. Unikam jeżdżenia w nocy. Jeżdżę dużo w delegacje - po prostu w
      sezonie jesienno-zimowym, kiedy dni są krótkie, wybieram pociąg albo samolot, a
      latem czy wiosną, jeśli jadę autem, to staram się nie wracać zbyt późno.
      Najlepiej mi się jeździło w tym roku po niemieckich autostradach. Prawym pasem,
      z rzadka wyprzedzenie ciężarówki lewym, jednostajnie 140-160 km/h, spokój,
      BAJKA, żadnych poboczowych dylematów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka