Dodaj do ulubionych

Gdy droga się zwęża...

05.10.07, 00:35
Kto ma pierszeństwo, gdy:
droga jest szeroka, taka na dwa pasy, ale bez namalowanych pasów podziału - kierowcy i tak jadą na dwa. Ulica z tymi dwoma, nieoficjalnymi pasami dojeżdża do skrzyżowania, są światła... Niestety zaraz za skrzyżowaniem z szerokiej na dwa samochody, dość krótkim lejem, ulica zwęża się w ewidentnie jeden pas. Który z samochodów ma pierszeństwo? Ten jadący bliżej środka jezdni ma ustąpić czy ten drugi? Jak na moją kobiecą logikę to jadący przy krawężniku ma pierszeństwo, bo jedzie po prawej stronie tego drugiego.

Dla Warszawiaków: opisana sytuacja ma miejce na ulicy Prostej. Jadąc od ronda ONZ dojeżdża się do Żelaznej dwoma pasami, tuż za skryżowaniem robi się jeden...
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Gdy droga się zwęża... 05.10.07, 07:46
      evil_con_carne napisała:

      Jak na moją kobiecą logikę to jadący przy krawężniku ma
      pierszeństwo, bo jedzie po prawej stronie tego drugiego.

      tez tak uwazam.
      • Gość: tbernard Re: Gdy droga się zwęża... IP: *.wcss.wroc.pl 05.10.07, 08:47
        Jak na moją logikę (nie kobiecą) też tak być powinno. Jednak są sytuacje, gdy
        zwężenie wizualnie polega na zaniku tego niby prawego pasa i ci jadący po lewym
        niby pasie stosują (w moim odczuciu błedną) logikę, że oni pasa nie zmieniają,
        więc mają pierwszeństwo. Skoro kodeks nakazuje jechać jak najbliżej prawej
        krawędzi i nie ma pasów wyznaczonych liniami oraz znaku o zaniku pasa prawego,
        to powinno się po prostu domniemywać, że droga ma przebieg wyznaczony prawą
        krawędzią. Przecież droga nie musi być prosta i nie powinno tu obowiązywać tego
        prawego tak jakby chciał pas zmienić. A najlepiej to gdyby w końcu wprowadzono
        do przepisów zasady zamka błyskawicznego wraz ze stosownym oznakowaniem.
    • revolution_82 Teoria a praktyka 05.10.07, 11:08
      Gdyby kierować się Twoją logiką to Ci z lewej nigdy by nie wjechali bo musieliby
      przepuszczać tych z prawej tym bardziej,że taka sytuacja tworzy się tylko w
      godzinach szczytu. I gdzie tu jest logika?
      W takiej sytuacji jedynym kulturalnym, rozsądnym i logicznym rozwiązaniem jest
      wjeżdżanie na zakładkę czyli jeden z lewej, jeden z prawej itd. I wszyscy byliby
      zadowoleni.
      • Gość: tbernard Re: Teoria a praktyka IP: *.wcss.wroc.pl 05.10.07, 12:02
        Pytanie dotyczyło kto ma pierwszeństwo a nie jak kultura nakazuje.
        Dopuki jazda na zakładkę nie bedzie uregulowana przepisami, to przy ewentualnej
        kolizji przy rozstrzyganiu winy, nikt na kulturę nie będzie patrzył, tylko kto
        formalnie miał pierwszeństwo.
      • evil_con_carne Re: Teoria a praktyka 05.10.07, 12:24
        > Gdyby kierować się Twoją logiką to Ci z lewej nigdy by nie wjechali bo musielib
        > y
        > przepuszczać tych z prawej tym bardziej,że taka sytuacja tworzy się tylko w
        > godzinach szczytu. I gdzie tu jest logika?

        Podobnie sytuacja ma się z drogą podporządkowaną - wjeżdżając na drogę z
        pierwszeństwem trzeba poczekać aż ktoś nas wpuści... I jakoś sobie ludzie radzą...

        > W takiej sytuacji jedynym kulturalnym, rozsądnym i logicznym rozwiązaniem jest
        > wjeżdżanie na zakładkę czyli jeden z lewej, jeden z prawej itd. I wszyscy bylib
        > y
        > zadowoleni.

        Jedynym znanym mi narodem, który umie jeździć na zasadzie zamka błyskawicznego
        są Niemcy, ale niestety bardzo nam do nich daleko. :(
    • Gość: patyska Re: Gdy droga się zwęża... IP: 62.29.248.* 05.10.07, 14:11
      pierszenstwo ma zawsze (chyba ze znaki mowia inaczej) ten z prawej.
      mam taka sama sytuacje niemal codziennie, za skrzyzowaniem
      Sobieskiego/Idzikowskiego. na szczescie znakomita wiekszosc jadacych
      prosto Idzikowskiego kierowcow umie sie zachowac i wpuszczaja sie
      "po jednym", nikt nikomu nie musi dziekowac, wrzucac kierunku etc.
      ale raz, ubawilam sie po pachy, puscilam kogos z lewej i sobie jade,
      no bo przeciez "po jednym" az tu slysze straszliwe trabienie,
      odwracam sie i widze jakas babke, ktora "recznie" najasnia mi niska
      wartosc okreslajaca moje IQ ;) bo przeciez ona z lewej ma
      pierwszenstwo przede mna z prawej, wiec skandal prawda? ;) no coz,
      musze przyznac, ze zmusila mnie tym do kilkakrotnego, miarowego
      zblizenia palca wskazujacego do czola...
      przy okazji chcialam zaapelowac do tych, ktorym sie wydaje, ze jadac
      po lewej sa bardziej uprawnieni, ze wjezdzaja tam dzieki uprzejmosci
      tych z prawej i jesli ktorys "prawy" zechce, to nie tylko zrobi
      sobie boczek na koszt "lewego", ale takze dokona straszliwej zemsty
      i wezwie do takiego "lewego" policje. ile kosztuje wymuszenie
      pierwszenstwa? ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka