Gość: Druid
IP: 192.168.2.*
11.12.01, 07:56
Smieszy mnie ten owczy ped do opon zimowych.
Wiecej pomyslunku, bo w miescie opony zimowe nie daja
prawie nic, to samo dotyczy nawierzchni oblodzonej.
Przerazaja mnie "fachowcy", tlumaczacy ze opony zimowe
sa niezbedne i ze po ich zalozeniu na pewno nie bedzie
sie mialo wypadku na sliskiej nawierzchni.
A tylko sprobowac powiedziec szczeliwemu posiadaczowi
opon zimowych, ze sa zbedne, to gotow jest czlowieka
pobic. A niechh taki zobaczy samochod bez opon
zimowych, to patrzy na to zupelnie jakby ktos kogos
zamordowal. Ale ja ich olewam bo i tak beda mieli
wiecej wypadkow ode mnie. Mimo ze jezdze bez opon
zimowych 6 lat, to jeszcze nigdy nie mialem sytuacji, w
ktorej moglyby sie przydac. A poniewaz jezdze tylko po
miescie, to nigdy ich nie bede mial.
A moze tak lepiej promowac bezpieczna jazde, przede
wszystkim w zimie, a nie otumaniac ludzi wyssanymi z
palca teoriami?