emes-nju
08.01.08, 17:16
Wyobrazmy sobie taka sytuacje:
Jade po sliskiej drodze. Wpadam w poslizg i wypadam z jezdni. Zjawia sie policja (ktos widzac wypadek wezwal) i chce przypakowac mi mandat za "niedostosowanie".
No i tu problemu pojawia sie glebia... Bo ja odmawiam przyjecia mandatu argumentujac to tym, ze policjant nie jest mi wstanie podac bezpiecznej w takich warunkach predkosci. Sprawdzcie - jestem pewien, ze zaden nie zaryzykuje takiego wrozenia z fusow jakim jest proba okreslenia bezpiecznej predkosci bez zastoswowania specjalnych technik i zatrudnienia eksperta! Ciekawe jak na cos takiego zareagowalby sad?
Jak na moj liberalny rozum nie mozna karac mnie za "wykroczenie" polegajace na "niedostosowaniu" jezeli karzacy nie jest mi wstanie, natychmiast i biorac za to odpowiedzialnosc, powiedziec jaka predkosc bylaby "dostosowana"...