simon921
08.04.08, 14:42
Generalnie w Polsce parkuje się wszędzie. Ale to jeszcze idzie
przeżyć jakoś. Problemem natomiast jest takie parkowanie, które
utrudnia życie innym. Nagminne jest takie zastawianie chodników, czy
dróg rowerowych, że jedynym wyjściem pozostaje zejście na drogę lub
przejście trawą, czy przez krzaki. Inną kwestią jest takie
parkowanie, że na drodze nie da się normalnie przejechać, nie
narażając się na obtarcie takiego delikwenta - np. po obu stronach
drogi jednokierunkowej. Zastawione są wszystkie trawniki w centrum.
Dodam jeszcze do tego parkowanie w bramie czy zastawianie innych
aut, bo ja tylko "na chwilę". Kiedyś na takiego buraka czekałem 15
min. a śpieszyło mi się mocno akurat.
Czy naprawdę musi się liczyć ja i tylko ja? Nie można trochę
pomyśleć przed parkowaniem? Rozumiem, że np. w centrum jest
parkingów mało, ale nie jest ono z gumy - wszystkich chętnych nie
przyjmie. Może czas pomyśleć o przesiadkę na komunikację miejską /
rower / czy spacerek z np. oddalonego o 5 - 10 min. parkingu?
Zaraz się pewnie okaże, że każdy musi dowieźć dzieci do szkoły,
zrobić wielkie zakupy, tylko dziwnym trafem 70 - 80% aut jeździ z 1
os. na pokładzie.
Jednak przyjemniej się jeździ / chodzi po mieście, w którym nie
trzeba się obijać co chwila o lusterka aut, przeciskać pod ścianami,
czy zastanawiać się, czy za wielkim busem zasłaniającym całe
przejście / skrzyżowanie nikt nie wyjdzie / wyjedzie.