Dodaj do ulubionych

Czas zdyscyplinować pieszych!!!

30.04.08, 11:11
Witam,
Właśnie "radio nadało", że autobus wjechał na ludzi na przystanku,
bo starał się hamować przed jakimś pieszym - głupkiem! Z wrażenia
zapomniałam, gdzie to było.
No tak to być nie może!
Czy Ci wszyscy piesi, którzy lezą jak te zombie, to k...wa nie myślą
nic? Czy my-kierwocy i Ci piesi, to pochodzimy od tej samej małpy?:-)
Czas zdyscyplinowac pieszych!
Proponuję "maltretować" rzadzących pismami w tej sprawie.
Najlepsze rezultaty osiąga się będąc namolnym, upierdliwym i
nieprzejednanym.
W majówkę naskrobię coś i wyślę do wszystkich ministerstw;-)
Pzdr.
Inguszetia

Obserwuj wątek
    • zoriusz Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! 30.04.08, 11:14
      Dlaczego dzielisz ludzi na opieszych i nie-pieszych? Piesi i
      zmotoryzowani to najczęściej ci sami ludzie. Tak samo zachowują się
      w samochodach (olewają przepisy, są egoistyczni i chamscy) jak i
      będąc pieszymi. Takie po prostu jest to społeczeństwo.
      • inguszetia_2006 Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! 30.04.08, 11:27
        Witam,
        Nie ja dzielę ludzi na pieszych i kierowców, ale Prawo!
        To po pierwsze, a po drugie nie można się ciągle zastanawiać, czy
        pieszy jest mądrym człowiekiem, czy jest "mądry inaczej".
        Dyscyplina dla wszystkich.
        Dla kierowców też, ale nie o tym miał być ten wątek.
        Pzdr.
        Inguszetia
      • iberia.pl Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! 30.04.08, 11:57
        zoriusz napisał:

        > Dlaczego dzielisz ludzi na opieszych i nie-pieszych? Piesi i
        > zmotoryzowani to najczęściej ci sami ludzie.

        tu bym, polemizowala....z duza doza prawdopodobienstwa jestem w
        stanie okreslic na podstawie zachowania na drodze to czy ktos jest
        tylko pieszym czy rowniez kierowca, albo tylko kierowca.

        Wiem to chocby po sobie:jak przechodze przez jezdnie w miejscu
        niedozwolonym to robie to tak zeby nikt z mojego powodu nie musial
        hamowac....bo wiem,ze sie w miejscu nie zatrzyma.
        Tak, tym razem wyjatkowo mierze innych swoja miara.
        • Gość: rekrut1 Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! IP: *.aster.pl 30.04.08, 14:12
          iberia.pl napisała: czy ktos jest tylko pieszym czy rowniez
          kierowca, albo tylko kierowca.
          Na Boga! Zdaję sobie sprawę że to XXI wiek ale mam nadzieję że
          ktegoria "tylko kierowca" jeszcze nie istnieje.

          "jak przechodze przez jezdnie w miejscu niedozwolonym to robie to
          tak...."
          iberia.pl czy Ty się czasem czytasz? Twoje podejscie do prawa jest
          jest dość kontrowersyjne.
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • krwe Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! 04.05.08, 20:01
            bardzo zdrowe podejście iberia!
            pieszy powinien byc zawsze traktowany inaczej niz piesz! to samochodziarze
            zabijają nie piesi.
            gdy jade samochodem stosuję sie do wszystkich znaków i zakazów,na piechotę idę
            trak by nikt nie musiał przeze mnie hamować.
            • emes-nju Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! 05.05.08, 15:11
              krwe napisał:

              > to samochodziarze zabijają nie piesi.

              Ale...

              Czasem tez samochodziarze zabijaja SIE usilujac uniknac rozjechania pieszego idioty...

              Czasem tez zabijaja "niewinnych" pieszych usilujac ominac pieszego kretyna...

              Kto wtedy jest SPRAWCA zdarzenia?
    • a_weasley Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! 30.04.08, 11:36
      inguszetia_2006 napisała:

      > Czas zdyscyplinowac pieszych!

      Z tego, co obserwuję, to ostatnio policja zaczyna.
    • iberia.pl zwariowalas???? 30.04.08, 11:54
      Inguszetia, na Boga! Zapomnialas juz wywody arka103 i innych jemu
      podobnych swanow, ze PIESZY to swieta krowa i ma ZAWSZE i WSZEDZIE
      pierwszenstwo???
      • Gość: tomek Re: zwariowalas???? IP: *.chello.pl 30.04.08, 13:19
        Niestety, ale jeśli uważasz że jest inaczej, to idź się leczyć, bo widać że ekscytuje Cię egzekwowanie swojego pierwszeństwa, poza tym jesteś lekko nerwowa a kierowca powinien mieć zimną głowę.
        • iberia.pl Re: zwariowalas???? 30.04.08, 13:44
          Gość portalu: tomek napisał(a):

          > Niestety, ale jeśli uważasz że jest inaczej, to idź się leczyć, bo
          widać że ekscytuje Cię egzekwowanie swojego pierwszeństwa, poza tym
          jesteś lekko nerwowa a kierowca powinien mieć zimną głowę.

          piszesz do mnie czy do autorki watku ?
          Proponuje zeby piesi przeszli odpowiednie szkolenia z zakresu wiedzy
          o ruchu drogowym.Oni wbrew pozorom tez maja na drodze OBOWIAZKI a
          nie tylko prawa.
        • inguszetia_2006 Re: zwariowalas???? 30.04.08, 14:06
          Witam,
          "Kierowca powinien mieć zimną głowę"...;-)
          I co jeszcze powinien mieć?
          Oprócz samochodu,prawa jazdy,znajomości przepisów, wiedzy,
          doświadczenia, refleksu, wrodzonej mądrości,inteligencji, zdolności
          przewidywania,oczu wokół głowy?
          A pieszy, oprócz nóg, to już niczego nie powinien mieć?
          No to właśnie mówię, że tak być nie może;-)
          Pzdr.
          Inguszetia



          • Gość: na zimno Proponuje Ci: wysiadz z samochodu, zostaw IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.04.08, 14:13

            go na parkingu, zostan piesza.

            Bedziesz pierwsza, ktora to wszystko ma.

            (mam nadzieje, ze sie nie obrazisz)
            • inguszetia_2006 Re: Proponuje Ci: wysiadz z samochodu, zostaw 30.04.08, 14:24
              Witam,
              Jestem pieszą bardzo często, bo lubię chodzić;-)
              Samochód służy mi jako narzędzie do przemieszczania się, ale nie
              jest moim hobby. Nie jeżdzę nim, bo tak lubię, tylko dlatego, że
              muszę!
              Więc się nie obrażam;-)
              Pzdr.
              Inguszetia
    • jane14 Problem tkwi w czym innym... 30.04.08, 12:13
      Dyscyplinowac można i Trzeba wszystkich. Ale tak naprawdę poprostu
      żyjemy w ciasnocie i tu wymagane jest przedewszystkim wzajemne
      zrozumienia sytuacji.
      Czasem warto spróbować spojrzeć na zagadnienie z perspektywy innych,
      pieszych, rowerzystów, motocyklistów ...
      Przecietne skrzyżowanie - ile czasu trzeba by przejść
      je "teoretycznie"
      bezpiecznie na zielonym (teoretycznie bo przecież są
      zielonostrzałkowcy).
      Liczył ktoś? Ja kiedyś z ciekawości policzyłem 7 minut aby przejść
      25m. Ja staram sie być zdyscyplinowany ale jako pieszy o wiele
      cześciej "trace cierpliwośc" niz jako kierowca. Dlatego dziwi mnie
      szczególnie postawa niektórych kierowców. Czyżby nigdy nie chodzili
      piechotą? Albo czy nachodziła ich nagła metamorfoza że na piechote
      sie nie spieszą tylko autem ?
      • tbernard Re: Problem tkwi w czym innym... 30.04.08, 13:06
        > 25m. Ja staram sie być zdyscyplinowany ale jako pieszy o wiele
        > cześciej "trace cierpliwośc" niz jako kierowca.

        Ja mam podobnie a wtedy rozejrzawszy się i upewniwszy, że nie zmuszę kierowcę do
        hamowania gdy on ma pierwszeństwo, to czasem zdarza się, że nie czekam na zielone.
        Gdy jednak auta jadą gęsto to czekam. A nawet jak mam zielone, to zanim
        skorzystam muszę się upewnić, że jest bezpiecznie, bo sam zielony kolor
        światełka za magiczny nie uważam.
        • emes-nju Re: Problem tkwi w czym innym... 30.04.08, 13:13
          Hm... 25 m w 7 minut to niezly rezultat. Samochodem w korku! ;-D

          tbernard napisał:

          > Ja mam podobnie a wtedy rozejrzawszy się i upewniwszy, że nie
          > zmuszę kierowcę do hamowania

          A mi nie przeszkadza nawet jak kogos do hamowania zmusze (tak jak nie przeszkadza mi jak ktos mnie zmusi jak siedze za kolkiem) - interesuje mnie danie mu szansy na wykonanie tego manewru...
          • st1545 Re: Problem tkwi w czym innym... 30.04.08, 13:25
            emes-nju napisał:
            > A mi nie przeszkadza nawet jak kogos do hamowania zmusze (tak jak nie przeszkad
            > za mi jak ktos mnie zmusi jak siedze za kolkiem) - interesuje mnie danie mu sza
            > nsy na wykonanie tego manewru...
            Tak jest. Jak widzi i ma czas/miejsce - niech hamuje. Praktykuję i czasem nawet
            innych do tego zachęcam, ale zauważ, że to zmusza do zachowania warunku
            podstawowego - pieszy musi myśleć.
            pozdrawiam, tomek
        • jane14 Re: Problem tkwi w czym innym... 30.04.08, 13:29
          tbernard napisał:
          >A nawet jak mam zielone, to zanim skorzystam muszę się upewnić, że
          jest bezpiecznie, bo sam zielony kolor światełka za magiczny nie
          uważam.

          I masz racje tyle, że jak pewnie wiesz na to upewnienie nie wiele
          masz czasu. Jeśli jeszcze jakiś madry "zielonostrzałkowiec"
          lub "póżno-pomarańczowy" ukradnie ci parę sekund to mamy prawie
          pewna odsiatke miedzy jezdniami na kolejne zielone. No a przecież i
          ja i ty zapewne mozemy sie zaliczyć do osób sprawnych ruchowo.
          Pisze o tym ponieważ mam swiadomość, że zageszczenie powoduje że
          brak dyscypliny czy bład jednych kumuluje się (jak w wątku Mejsona)
          i rodzi nastepną serie która moze prowadzić do tragedii.
          Nie dajmy sie wiec unosić tej fali "słusznego" gniewu i czasem
          odpuścmy, bo doswiadczenie uczy że na tym odpuszczeniu tak wiele nie
          stracimy.
          Kierowca ma tu naprawdę o wiele bardziej komfortową sytuację i w
          kategorii tak cennego dla niektórych czasu naprawde traci o wiele
          mniej (lub nawet wcale) niż pieszy.
          PS. No a np. taki drobiazg jak zatrzymanie sie na pasach bo brakło
          wyobrażni. Jak autko jest spore to nawet podwaja pieszemu droge na
          drugą strone, a kierowca co zarobił ?

    • Gość: na zimno Niestety to prawda z tym wypadkiem: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.04.08, 13:50

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5170444.html
      • emes-nju Re: Niestety to prawda z tym wypadkiem: 30.04.08, 14:55
        Wina kierowcy autobusu jest bezsporna.

        Po pierwsze jechal, a skoro doszlo do wypadku, to na pewno z nadmierna predkoscia.

        Po drugie znajdowal sie na jezdni, ktora jak sama nazwa wskazuje jest miejscem do uprawiania pieszych wycieczek.

        Po trzecie "nie zachowal" i "nie dostosowal". Skoro juz odwazyl sie na czyn PRAWIE zakazany (jazda po jezdni), to powinien tak robic w kazdym momencie jazdy, za szczegolnym uwzglednieniem miejsc, w ktorych pieszych nie powinno byc. Skoro doszlo do wypadku, to j.w. W koncu stracil panowanie nad wozem w czasie proby omijania prawnego uzytkownika jazdni!

        Wyczerpalem temat bezspornej winy kierowcy-kata niewinnej ofiary? :-/
        • Gość: na zimno Re: Niestety to prawda z tym wypadkiem: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.04.08, 15:19

          Nie wiem, co zrobi z tym wysoki sad. Tragicznie sie skonczylo.
          Ludzka glupota ogolnie rzecz biorac jest nie do wyleczenia.

          Rozwiazania komunikacyjne nic nie pomagaja, bo ludzie potrafia
          niejednokrotnie przejsc nawet przez spory plot, aby sobie skrocic
          droge. Sam cos takiego kiedys ogladalem z samochodu Wiec co robic?

          Moze powszechne ubezpieczenie OC dla kazdego?
          Kasa czegos nauczy? Moze nauczy moze nie, zarobia ubezpieczenia
          i fiskus.

          A po cholere sie tak spieszyc? Po cholere...Daje to cos?
          • emes-nju Re: Niestety to prawda z tym wypadkiem: 30.04.08, 15:39
            Gość portalu: na zimno napisał(a):

            > Moze powszechne ubezpieczenie OC dla kazdego?

            Bylbym szczesliwszy, gdyby udalo sie taki obowiazek wprowadzic.

            Przeciez jak teraz pod kola wlezie mi jakis (...) i z tego powodu rozbija auto, to nawet jak sad uzna wine pieszego, to placic za naprawe bede ja, bo trudno wymagac od przecietnego obywatela zarabiajacego "srednia krajowa" oszczednosci wystarczajacych do pokrycia kosztow...

            Musze tez brac pod uwage, ze i mi moze zdarzyc sie "przysnac" i spowodowac wypadek jako pieszy.
        • jane14 Re: Niestety to prawda z tym wypadkiem: 30.04.08, 22:09
          Gdybyś zamiast pisać bzdety zastanowił się co tam mogło stać to byś pewnie
          doszedł do wniosku :
          A) Kierowca odbił w prawo a wiec zapewne pieszy był z jego lewej czyli nie
          wtargnął pod maskę ale był już na jezdni dość długo. To ze kierowca zauważył go
          dopiero w ostatniej chwili wystawia mu niepochlebne świadectwo. Może jak to
          kierowcy busów, zajęty był śledzeniem czy konkurencja jedzie za nim czy przed nim...
          B) Bus wjechał na chodnik skosił barierkę i jeszcze urwał nogę... to dość dużo
          jak na 50/h co prawda to ciężki samochód ale ...
          C) Z notki prasowej nie wynika czy pieszy miał prawo czy nie tam przejść,
          pamiętaj ze można w Polsce przechodzić przez jezdnię poza pasami.

          PS Skoro zostałem "rzecznikiem" pieszych to muszę grac (nie bez przekonania) swą
          role. Ale mimo tragicznych skutków trzeba obiektywnie przyznać że kierowca, może
          nie dostrzegł wszystkiego na czas, może za szybko jechał ale do końca próbował.
          Że się nie udało no cóż tak bywa. Gdy się człowiek spóźni z reakcją trudno
          nadrobić te stracone ułamki sekund. Dlatego tak ważne jest aby czasem 10/h
          mniej, bo to może decydować że nam tych ułamków nie zabraknie.
          • a_weasley Re: Niestety to prawda z tym wypadkiem: 30.04.08, 22:42
            jane14 napisał:

            > Gdybyś zamiast pisać bzdety zastanowił się co tam
            > mogło stać

            Dobra rada. Może byś zaczął od siebie?

            > A) Kierowca odbił w prawo a wiec zapewne pieszy był
            > z jego lewej czyli nie wtargnął pod maskę ale
            > był już na jezdni dość długo.

            Mhm. Chyba, że był na ulicy jednokierunkowej lub na jezdni jednokierunkowej, co
            w dużych miastach jest na porządku dziennym.

            > B) Bus wjechał na chodnik skosił barierkę i jeszcze
            > urwał nogę... to dość dużo jak na 50/h, co prawda
            > to ciężki samochód ale...

            Zażyj derdol.
            • jane14 Re: Niestety to prawda z tym wypadkiem: 02.05.08, 09:41
              a_weasley napisał:

              > Zażyj derdol.

              A ty bierzesz?
              Jak to działa?
              • kozak-na-koniu Re: Niestety to prawda z tym wypadkiem: 02.05.08, 10:00
                Pewnego dnia, jechałem sobie przez pewną wieś samochodem osobowym, z
                prędkością około 30-40 km/godz. W pewnym momencie, spod stojącej na
                poboczu przyczepy od ciągnika rolniczego prosto pod koła wyskoczył
                mały piesek (taki wiejski kundelek, około 8kg wagi żywej)
                przyhamowałem, ale już w momencie uderzenia. Skutkiem uderzenia była
                konieczność wymiany połamanego zderzaka (Renault 19). Piesek
                wyglądał jak coś w rodzaju siekańca. Nie przeżył. Innym razem
                natomiast mój kolega rozbił tęż renówkę (to był służbowy samochód
                przechodni, ja wówczas jechłem jako pasażer) w lesie, jadąc z
                prędkością około 50 km/godz (chwilę przedtem spojrzałem na licznik)
                na sarnie, która wskoczyła mu zza krzaka prosto pod koła. Skutek:
                wymiana kompletnie pogniecionej maski, błotnika, chłodnicy... Nawet
                opony (rozerwała ją kość). Sarna została zmasakrowana i rozerwana.
                Wiem, że gdyby w tych dwóch przypadkach jechało się 5 km/godz.,
                zakończyło by się lekkim muśnięciem ale trudno stale jeździć z
                takimi prędkościami, gdy co miesiąc "nawija się" 5 do 8 tysięcy
                kilometrów (mój rekord w tym okresie wyniósł 11 800 km/mies.)...
                • jane14 O sarnach ... 02.05.08, 10:33
                  Kiedyś rannym switem stanołem na leśnym parkingu i miałem okazje
                  ogladać nietypowy obrazek. Sarny przechodzące przez jezdnie...
                  Najpierw przeszła jedna a reszta czekała cierpliwie potem druga itd
                  pojedynczo...
                  Zaskoczyło mnie to bo widzać było w tym celowe i świadome
                  swoiście "ostrożne" przechodznie przez jezdnie.
                  Opowiedziałem o tym znajomemu leśniczemu. Potwierdził że to nie
                  jakiś wybryk natury ale tak zachowują się zarówno sarny jak i dziki.
                  I dodał, ze czesto ginie ostani który widzac nadjeżdzajace auto
                  wpada w panike i chce jak najszybciej dołaczyć do stada.
                  Od tego czasu jak widze jedno zwierze przebiegajace przez jezdnię
                  zwalniam i to bardzo ... zeby nie trafic w tego ostatniego.
                  • kozak-na-koniu Re: O sarnach ... 02.05.08, 10:46
                    Takie ostatnie kiedyś trafiło mnie. Wyjeżdżałem z pewnej wsi na
                    Lubelszczyźnie. Mijałem właśnie ostatnie zabudowania a tu nagle, z
                    rowu wypadło coś z 5-6 cieni. Udało mi się je wymanewrować (facet,
                    który szedł z przeciwka poboczem i wszystko widział powiedział, że
                    on by nie próbował. Wolał by rozbić przód samochodu jak ryzykować
                    dachowanie...), to był odruch. Ostatnia uderzyła w bok samochodu (w
                    tylny słupek robiąc w nim wgniecenie) i uciekła... No tak, ale
                    przecież ludzie są głupsi od zwierząt. Powiedział bym nawet, że są
                    bezdennie głupi, nieodpowiedzialni i mają poczucie wyższości i
                    całkowitej bezkarności a cywilizacja i głupie media zabiły w nich
                    resztki instynktu samozachowawczego, powinni więc być traktowani
                    specjalnie i wyjątkowo, prawda?
                    • jane14 No i zrobił się zoologiczny wątek... 02.05.08, 11:02
                      Facet który szedł z naprzeciwka prawdopodobnie ... był wszystkiemu
                      winien. No oczywiscie niechcący ale zapewne to on je wystraszył.
                      Gdyby go tam nie było pewnie odczekałyby aż przejedziesz.
                      Zresztą bardzo podobnie jest z ludzmi.
                      Np jak grupa młokosów przebiega przez jezdnie to ostatni też za
                      wszelką cene niezważajac na auta bedzie chciał dołaczyć do "stada".
                      Ileż to razy taki "ostatni" podparł się mi na masce...

                      PS własnie dziś rano spotkałem na przejściu ... bażanta. Zmusił mnie
                      aż do zatrzymania. Klakson nie zrobił na nim wrazenia.
                      Majestatycznie jak to kogut (bo to kogut był) przemaszerował przed
                      maską przekonany o swoim pierwszeństwie.
                      • mobile5 Re: No i zrobił się zoologiczny wątek... 02.05.08, 11:08
                        jane14 napisał:
                        > PS własnie dziś rano spotkałem na przejściu ... bażanta. Zmusił mnie
                        > aż do zatrzymania. Klakson nie zrobił na nim wrazenia.
                        > Majestatycznie jak to kogut (bo to kogut był) przemaszerował przed
                        > maską przekonany o swoim pierwszeństwie.

                        Szedł nogami? Szedł. Był na przjściu? Był. Miał pierwszeństwo? Miał. Dlaczego użyłeś klaksonu?
                        • jane14 Re: No i zrobił się zoologiczny wątek... 02.05.08, 11:11
                          Bo zgodnie z PORD powinien przechodzić jak najszybciej. Nie był
                          niesprawny ruchowo, za to bardzo bezczelny!
                          • mobile5 Re: No i zrobił się zoologiczny wątek... 02.05.08, 11:24
                            "Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego w razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie. Tak mówią przepisy. Jednocześnie zabraniają one nadużywania sygnału dźwiękowego lub świetlnego, chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem. Złamanie tego zakazu skutkuje 100-złotowym mandatem."

                            Żadna z tych przesłanek tu nie wystąpiła. Od pouczania na drodze jest policja.
                            • jane14 Re: No i zrobił się zoologiczny wątek... 02.05.08, 11:49
                              mobile5 napisał:

                              > Od pouczania na drodze jest policja.

                              Myslisz że by przyjechali na wezwanie i pouczyli czy wyegzekwowali
                              mandat za tamowanie ruchu ?

                              Aha i jeszcze jest sprawa pojecia "niebezpieczeństwo"
                              Jak zapewne wiesz mamy prawo oczekiwac, że uczestnik ruchu zachowa
                              sie zgodnie z przepisami. Ale jesli są przesłanki ze tak nie
                              bedzie...
                              Czy bedac w mojej sytuacji przyjałbys ze on zachowa się do końca
                              zgodnie z PORD.
                              Może np uznać cie za konkurenta i ...
                              Czy w tej sytuacji użycie klaksonu (wyrażnie odmiennego w brzmieniu
                              od zawołania bojowego koguta) nie nalezałoby uznać, jako ostrzeżenia
                              a zarazem wyjasnienia "nie atakuj nie jestem zainteresowany ta kura
                              w trawie obok drogi "
                      • kozak-na-koniu Re: No i zrobił się zoologiczny wątek... 02.05.08, 11:29
                        Nie, tamten facet był bez winy bo w tym momencie był jeszcze daleko.
                        Poza tym, znajdował się po mojej lewej ręce (czyli szedł
                        nieprawidłowo ale nie miało to znaczenia) a sarny wyskoczyły z rowu
                        po mojej prawej. Poza tym, kiedyś też połamałem obudowę prawego
                        reflektora na kocie lub zającu (coś małego i szarego wyskoczyło z
                        rowu, odbiło się i przepadło...). Było to poza terenem zabudowanym,
                        ale i tak wtedy jechałem nie szybciej jak 80 km/godz, a także
                        zarówno, innym razem, omal nie zmasakrowałem grzecznego chłopczyka
                        na przelotowej dwujezdniowej trasie, przecinającej duże miasto ze
                        wschodu na zachód (nie, nie jechałem za szybko, raczej normalni, jak
                        wszyscy - dozwolona prędkość 70 km/godz a ruch był nie za duży).
                        Wbiegł mi pod koła ale na szczęśce kątem oka widziałem jak wybiega
                        zza filaru wiaduktu z prawej strony i coś mnie "tknęło", że może
                        zechce przebiec na drugą stronę. Skończyło się na awaryjnym
                        hamowaniu, gwałtownej zmianie pasa (ten, co jechał za mną lewym
                        pasem też na szczęście się zorientował) i smrodzie palonej gumy.
                        Dzieciak zatrzymał się około metra od mojego prawego błotnika, ja
                        nie miałem szans się zatrzymać i wcale po tym zdarzeniu nie zacząłem
                        w takich miejscach jeździć z prędkością najwyżej 30 km/godz. Tyle
                        byłoby na razie tytułem wspomnień...
    • user0001 Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! 30.04.08, 18:06
      Trochę masz racji, ale tylko trochę.

      Egzekwowanie istniejącego prawa to bardzo słuszna idea, ale z uwagi na kulejący
      system ubezpieczeń emerytalno rentowych, proponowałbym wprowadzić zapis o nie
      karaniu mandatami za przechodzenie w niedozwolonym miejscu lub na czerwonym
      świetle, inwalidów oraz osób po 60 roku życia :P
      • rav107 Re: Czas zdyscyplinować pieszych!!! 30.04.08, 19:21
        user0001 napisał:

        > Trochę masz racji, ale tylko trochę.
        >
        > Egzekwowanie istniejącego prawa to bardzo słuszna idea, ale z
        uwagi na kulejący
        > system ubezpieczeń emerytalno rentowych, proponowałbym wprowadzić
        zapis o nie
        > karaniu mandatami za przechodzenie w niedozwolonym miejscu lub na
        czerwonym
        > świetle, inwalidów oraz osób po 60 roku życia :P

        Mam szczerą nadzieję że żartujesz...
    • rav107 Ta historia ma jeden pozytywny aspekt 30.04.08, 19:17
      O ile mówimy o tym samym przypadku, to słyszałem dzisiaj w TVN24 że
      za winnego zostanie uznany pieszy który wtargnął w sposób
      niedozwolony na jezdnię i grozi mu do 8 lat więzienia za
      spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Myślę że
      przy całym tragiźmie tej sytuacji jest to pozytywny aspekt, że
      wreszcie pieszy ktry ewidentnie łamie wszelkie zasady i w efekcie
      powoduje poważny wypadek nie jest świętą krową i poniesie
      odpowiedzialność.
      • a_weasley TVN zatrudnia wróżki? 30.04.08, 22:39
        rav107 napisał:

        > O ile mówimy o tym samym przypadku, to słyszałem
        > dzisiaj w TVN24 że za winnego zostanie uznany
        > pieszy

        Chciałbym, żeby to była prawda. Natomiast pierwsze słyszę, żeby nazajutrz po
        wypadku było wiadomo, komu zostanie postawiony zarzut, nie mówiąc o tym, jaki
        wyrok zapadnie w sprawie.
        • rav107 Re: TVN zatrudnia wróżki? 30.04.08, 23:10
          a_weasley napisał:
          > Chciałbym, żeby to była prawda. Natomiast pierwsze słyszę, żeby
          > nazajutrz po wypadku było wiadomo, komu zostanie postawiony
          > zarzut, nie mówiąc o tym, jaki wyrok zapadnie w sprawie.

          Precyzując: wypowiadał się policjant, który stwierdził że śledztwo
          trwa i ostateczne ustalenia będą znane za jakiś czas, ale wszystkie
          fakty i zeznania świadków wskazują na winę pieszego. Na pytanie
          dziennikarza co mu grozi jeżeli ta hipoteza się potwierdzi,
          policjant stwierdził że takie przestępstwo jest zagrożone karą do 8
          lat więzienia.
        • emes-nju Re: TVN zatrudnia wróżki? 05.05.08, 15:20
          a_weasley napisał:

          > (...) pierwsze słyszę, żeby nazajutrz po wypadku było wiadomo, komu
          > zostanie postawiony zarzut, nie mówiąc o tym, jaki wyrok zapadnie w
          > sprawie.

          No co Ty?!

          W sprawach medialnych madialne "wyroki" zapadaja natychmiast - przypomnij sobie chocby Otylke czy Zientarskiego (ten np. mial jechac szybciej niz pozwala auto).

          Novum jest tylko to, ze winnym nie zostal z automatu obciazony kierowca...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka