misiu-1
07.06.08, 21:35
Jako aneks do padających tu i ówdzie na forum głosów, jakoby przekraczanie
dopuszczalnej prędkości w minimalnym tylko stopniu wpływało na całkowity czas
podróży, proponuję przeczytanie wywiadu z Wojciechem Pasiecznym - wiceszefem
WRD KSP Warszawa.
"Jazda zgodnie z przepisami jest możliwa?
Cztery lata temu byłem w Gdyni i kolega chciał się ze mną zabrać do Warszawy.
'Zbyszek, ja jeżdżę zgodnie z przepisami' - ostrzegałem. Nie zraził się,
wsiadł do samochodu i co chwila patrzył na zegarek. W pewnym momencie mówi:
'Wiesz, ale ja pociągiem byłbym szybciej'. W szoku był, całą drogę jechaliśmy
z dozwoloną prędkością.
Ile to zajęło?
Siedem godzin."
50km/h - to jest miara (bez)sensowności ograniczeń prędkości w Polsce. Nie
wspominając, że stanowi to koronny dowód przeciwko twierdzeniom, jakoby
przekraczanie dozwolonej prędkości było czasowo nieopłacalne.