Dodaj do ulubionych

czyja wina ??

IP: *.centertel.pl 13.06.08, 23:47
gościu zatrzymuje się na pasie do jazdy prosto ( zielone ) przed
samym zielonym światłem i chce zjechać na pas do zjazdu w lewo (
czerwone i jest pełen, ten zjazd zaczynał się 100m wczesniej, chyba
żeby ominąć kolejke ) a gościu za nim pakuje mu się w tył.
Szanowni forowicze, czyja wina ??
Obserwuj wątek
    • w357 Re: czyja wina ?? 14.06.08, 00:06
      Gość portalu: dejf napisał(a):
      ........... a gościu za nim pakuje mu się w tył.
      >
      _________________________________________________

      Sprawa jest prosta . Ten z tyłu !!!
      To , że "cwaniaczek" lub "zagapiony" osobnik chciałby "na siłę"
      zmienieć pas jazdy na lewy, to nikogo nie upoważnia do niezachowania
      odpowiedniej prędkości/ostrożności/bezpiecznego odstępu/spowodowania
      kolizji !

      Jeżeli w danym miejscu(zmiany pasa) jest wymalowana linia ciągła, to
      także w/w "cwaniaczek" podlega pod "paragraf".

      Pozostałe "wytyczne" można wyczytać w PoRD.
      • tiges_wiz Re: czyja wina ?? 14.06.08, 01:17
        przy swiadkach mozna by bylo powalczyc o wspolwine.
        • emes-nju Re: czyja wina ?? 16.06.08, 13:50
          tiges_wiz napisał:

          > przy swiadkach mozna by bylo powalczyc o wspolwine.

          Przy swiadkach mozna walczyc o calkowita wine hamujacego chama ;-)
        • maruda.r Re: czyja wina ?? 27.06.08, 03:04
          tiges_wiz napisał:

          > przy swiadkach mozna by bylo powalczyc o wspolwine.

          *********************************

          Nie po to policja walczyła o uproszczenie interpretacji, żeby sobie teraz
          utrudniać. Niestety, jest trochę przepisów, które służą tylko i wyłącznie
          policji ustalającej winę.

    • Gość: foreks zalezy, gdzie go w tyl trafisz. IP: *.acn.waw.pl 14.06.08, 08:33
    • iberia.pl takie sa skutki cwaniakowania 14.06.08, 10:41
      obawiam sie , ze jednak niebiescy uznaliby wine tego ktory w kufer
      wjechal, bo w sumie rownie dobrze ten przed nim mogl sie zatrzymac
      bo:
      *zaslabl,
      *zgaslo mu auto, itd.
      Jesli to bylo ewidentne cwaniakownie czyli proba ominiecia korka na
      lewym pasie to powinna byc wspolwina.
    • inguszetia_2006 Re: czyja wina ?? 14.06.08, 11:13
      Witam,
      Wina tego, co nie zdążył zahamować, hm... Ten stan rzeczy nie podoba
      mi się;-) Bo to można interpretować tak; nieważne, co kto robi, Ty
      masz hamulce. Tej zasadzie hołduje mój znajomy. Jedzie slalomem i
      wścieka się, że inni są niezaradni. Takie przerzucanie
      odpowiedzialności to kpina z kodeksu.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • edgar22 Re: czyja wina ?? 14.06.08, 12:07
        inguszetia_2006 napisała:

        > nieważne, co kto robi, Ty masz hamulce

        Upraszczając sprawę - właśnie tak jest (pomijając ewidentne zajechanie drogi). Naszym obowiązkiem jest zachowanie takiej odległości, żeby w przypadku niespodziewanego zatrzymania się tego przed nami, nie wjechać mu w tył.

        W omawianym przypadku wg mnie wina tego, który nie wyhamował.
        • w357 współwina ??? 14.06.08, 14:59
          Komu wogóle taka BZDRA przychodzi do głowy ????
          Chyba tylko przedszkolakom.


          Gdyby ten z przodu w sposób GWAŁTOWNY hamował bez uzasadnienia, to
          możnaby "dykutować", ale jeżeli ktoś się "wciska" , to znaczy, że
          prędkość była niewielka.....
          Ten z tyłu po prostu jechał za szybko(niedostosował prędkości do
          warunków na drodze)i zapomniał, że istnieją HAMULCE.
          • w357 "zajechanie drogi" 14.06.08, 15:27
            Odnosząc się do powyższego tematu , to ten "paragraf" wogóle nie ma
            zastosowania.

            Ale gdyby-
            - Gdyby ten z przodu znalazł się "nagle" na lewym pasie(po zmianie
            pasa ruchu) i zaczął gwałtownie hamować, a następnie został
            najechany z tyłu, to sprawa podchodzi pod końńńpletnie
            inny "paragraf" ......
            Wówczas ten z tyłu jest NIEWINNY !


            Taka właśnie sytuacja przytrafiła się Mojej osobie.
            Było to na Żwirki i Wigury podczas dość dużego zagęszczenia pojazdów
            na drodze.

            Jechałem sobie spokojnie ze stałą prędkością ~~40 km/h (szybciej się
            nie dało) oraz zatrzymania/postoje przed światłami.....
            Od ładnych kilkuset metrów widziałem w lusterku wstecznym pojazd
            który uporczywie zmieniał pasy ruchu usiłując "wszystkich"
            wyprzedzić....
            W pewnym momencie zauważył "lukę" przede mną i dodając "gazu"
            wyprzedził Mnie......Wszystko byłoby dobrze, gdyby po wyprzedzeniu
            pojechał dalej tym samym pasem, ale tu niespodzianka !!!
            Na owym pasie stał zepsuty samochód (światła awaryjne + trójkąt), no
            i ten wyprzedzający postanowił znów zmienić pas ruchu na ten którym
            Ja jechałem.....Niestety przeliczył się/swoje możliwości i Swoim
            tylnym narożnikiem "udeżył" w Mój przedni narożnik.....
            Szkody niewielkie.... Z uwagi na to, że "tamten" pojazd był
            SŁUŻBOWY, to sprawa musiała był spisana przez Policje.

            Po godzinie oczekiwania przyjechała Policja i "szybciutko" zapadła
            decyzja--> Za spowodowanie zagrożenia i kolizji drogowej Mandacić
            plus punkty karne !!!
            A dla kogo ?
            Dla tego z przodu !!!
            • emes-nju Re: "zajechanie drogi" 16.06.08, 14:40
              w357 napisał:

              > Gdyby ten z przodu znalazł się "nagle" na lewym pasie(po zmianie
              > pasa ruchu) i zaczął gwałtownie hamować, a następnie został
              > najechany z tyłu, to sprawa podchodzi pod końńńpletnie
              > inny "paragraf" ......

              Nie wedlug naszej policji.

              Byl o czyms podobnym watek na tym forum. W skrocie wygladalo to tak, ze na sliskiej nawierzchni (zima) z podporzadkowanej wyslizgnal sie jakis gosciu tak blisko, ze jadacemu "glowna" nie udalo sie wyhamowac - wystarczyla naturalna roznica predkosci pomiedzy ostroznie jadacym prosto, a skrecajacym. Zgodnie z ludowa logika - zajechanie drogi. Zgodnie z policyjna logika (logika maksymalnego ulatwiania sobie pracy) - gdyby kolizja byla pod katem lub z boku, byloby to zajechanie, a skoro kolizja byla centralnie w zadek najechanie.

              Bo waaadza wie lepiej - na tyle dobrze, ze nawet nie musi sie trudzic przeprowadzaniem "dochodzenia". Wazne, zeby szybko i tanio znalesc winnego :-/
              • edgar22 Re: "zajechanie drogi" 16.06.08, 15:01
                > Bo waaadza wie lepiej

                W tym przypadku nie "waaadza" tylko partacz w mundurze.
                W kazdym zawodzie się tacy trafiają, więc i w policji być muszą.

                Pomyłka sędziego na boisku też nie świadczy o prawidłowej wykładni przepisów.
          • iberia.pl proste pytanie: 14.06.08, 17:40
            czy jak masz zielone to hamujesz?
            Albo inna sytuacja:czy jak masz zielone i znak stop to sie
            zatrzymujesz? Ja nie, ale juz kilka razy mi sie zdarzylo jechac za
            kretynem, ktory tak sie wlasnie zachowal.Jak widac nadgorliwosc moze
            byc brzemienna w skutkach...
          • emes-nju Re: współwina ??? 16.06.08, 14:22
            357 napisał:

            > Gdyby ten z przodu w sposób GWAŁTOWNY hamował bez uzasadnienia, to
            > możnaby "dykutować", ale jeżeli ktoś się "wciska" , to znaczy, że
            > prędkość była niewielka.....

            Poltora roku temu dostalem odlamkami dokladnie takiej kolizji - panienka postanowila ze srodkowego pasa skrecic w lewo. Wedlug zeznan pana, ktory w nia wjechal, jej predkosc, zanim wdeptala hamulec, byla dosc znaczna i hamowala ostro. Stwierdzil, ze gdyby zauwazyl jakiekolwiek wahanie, zwalnianie czy cokolwiek (np. kierunkowskaz...), to najpewniej do kolizji by nie doszlo.

            Zniszczenia mojego auta (caly bok), po ktorym lala sie przejechala po uderzeniu, potwierdzaja te wersje. Lala jechala szybko i nagle dala po hamulcach. Pan najezdzajacy, przed kolizja jechal z predkoscia lali utrzymujac staly, miejski (czyli za maly...) dystans. Nieodpowiedzialne i chamskie zachowanie lali doprowadzilo do kolizji. I za stwarzanie zagrozenia powinna byc ukarana. Ukarana nie zostala i mam za to powazne pretensje do policji!

            Takie kolizje beda codziennoscia dopoki nasza dzielna waaadza wina za kolizje "z najadu" z automatu obciazac bedzie najezdzajacego :-/ Policja sama zreszta uczy JAK SIE JEZDZI :-/
            • tomeck3145 Re: współwina ??? 16.06.08, 14:52
              To co piszesz to kurna standard w Warszawie. Robią to wszyscy - na blachach
              warszawskich, DW, PO i innych 'leasingowych', oraz "zagubieni przyjezdni" z
              kabackich i białołęckich blokowisk mający tu swój przystanek w karierze.

              Zjawisko się cholernie nasila. A zaczęło się (moim zdaniem) od tego, że kierowcy
              tolerowali jazdę na moście (np Grota) innym pasem niż docelowy, i wpuszczali
              cwaniaków. A skoro cwaniak nadrobił 10 minut na moście, to może jeszcze dorzucić
              kilka na skrzyżowaniu.

              I tak, na najbliższych światłach za mostem Grota w kierunku Nowodworów
              (Modlińska/Konwaliowa) od niedawna obserwuję to samo. A na tych światłach czeka
              się maksymalnie 2 zmiany świateł!! Sytuacja jest skrajnie niebezpieczna, bo
              kierowcy oczekują tu do skrętu w kilku rzędach (3, 4) na powierzchni mędzy
              jezdniami, i taki najazd na pełnej ku..e z pasu na wprost kiedyś skończy się
              wypchnięciem kogoś pod nadjeżdzające auta.

              To samo jest na skrzyżowaniu Żwirki i Racławickiej jadąc na okęcie. Chętni do
              skrętu w lewo korzystają z zielonego do jazdy na wprost, po czym wyjeżdzają
              przed kolejke.

              To samo jest również na skrzyżowaniu Żwirki i Banacha, skręcający ze Żwirek w
              Banacha w lewo notorycznie korzystają z pasa do jazdy na wprost. To również
              kiedyś skończy się tragicznie, bo miejsca jest między jezdniami sporo i auta
              stoją w 2 rzędach (raz widziałem 3). Gość będzie pewien że wjedzie, tymczasem
              nie będzie dla niego miejsca i rozpieprzy komuś auto.

              To samo jest na skrzyżowaniu Grójeckiej i Banacha/Bitwy, jadący z Janek robią to
              samo, co Ci na skrzyżowaniu Żwirki i Racławickiej.

              Tych miejsc jest tak dużo, że aż się dziwię że nie ma tam policji... spokojnie
              wyrabialiby swoją normę mandatową :/
              • iberia.pl Re: współwina ??? 16.06.08, 19:04
                ale wesolo macie w tej stolicy....wspolczuje.
              • viking2 Re: współwina ??? 27.06.08, 03:56
                tomeck3145 napisał:
                > To samo jest na skrzyżowaniu Żwirki i Racławickiej jadąc na okęcie. Chętni do
                > skrętu w lewo korzystają z zielonego do jazdy na wprost, po czym wyjeżdzają
                > przed kolejke.

                Na Lopuszanskiej jest podobnie - ja tez tam czasem jade prosto, zeby skrecic:),
                ale nie wciskam sie w lewy pas, tylko spokojnie przekraczam skrzyzowanie, zaraz
                za ktorym jest zakaz zawracania. Nie robie wiec literki "U" - tylko skrecam w
                lewo na parking magazynu meblowego (czy co tam jest), na pokaz - jakby w
                krzakach czatowali niebiescy - lapie sie reka za glowe gestem "o cholera, to
                wcale nie tutaj" i wyjezdzam ponownie na Lopuszanska, po czym spokojnie skrecam
                w prawo w Zwirki...
              • tbernard Re: współwina ??? 27.06.08, 11:30
                > Tych miejsc jest tak dużo, że aż się dziwię że nie ma tam policji... spokojnie
                > wyrabialiby swoją normę mandatową :/

                Nie uwzględniłeś tylko możliwości, że większość tych cwaniaków to właśnie
                milicja (policja to będzie wtedy, gdy się za to poważanie zabiorą) po cywilnemu
                lub rodzinka lub dobrzy znajomi lub ktoś powiązany z jakimś politykiem lub
                ważnym prawnikiem. Nawet jak ktoś nie powiązany, to zawsze może Dyzmę udawać.
    • Gość: Teofil Wina hamującego bez uzasadnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.08, 21:35
      Nagłe hamowanie bez istotnej przyczyny.
      W Takiej sytuacji mając zamiar zmienić kierunek jazdy mógł tylko
      jechać tym pasem ruchu dalej prosto a nie robić jakichkolwiek
      manewrów.
      Działania niezgodne z przepisami mają prawo zaskoczyć każdego
      uczestnika ruchu drogowego.
      pozdr
      • Gość: tomek Re: Wina hamującego bez uzasadnienia IP: *.chello.pl 14.06.08, 23:11
        > Nagłe hamowanie bez istotnej przyczyny.

        To akurat nie wynika z opisu sytuacji, mogło być tak że przez drogę przebiegał
        kot lub kaczka. A gdyby tu było przedszkole?

        Wina tego co dał po heblach jest dla ciebie 'oczywista', natomiast wina gościa,
        który nie wie, jaka jest dla niego bezpieczna odległość, co to są hamulce i że
        należy patrzeć przed siebie a na skrzyżowaniu zachować szczególną ostrożność -
        żadna.....
        • w357 albo MIŚ... 15.06.08, 00:51
          Gość portalu: tomek napisał(a):

          ..... mogło być tak że przez drogę przebiegał
          > kot lub kaczka..........



          ..........albo "MIŚ" :-)



          ps.
          Kota się Pali , a Kaczkę się Piecze :-)
        • maruda.r Re: Wina hamującego bez uzasadnienia 27.06.08, 02:57
          Gość portalu: tomek napisał(a):

          > > Nagłe hamowanie bez istotnej przyczyny.
          >
          > To akurat nie wynika z opisu sytuacji, mogło być tak że przez drogę przebiegał
          > kot lub kaczka.

          **********************************

          Kaczka nie jest powodem do hamowania. Wręcz przeciwnie.

          • Gość: tomek Re: Wina hamującego bez uzasadnienia IP: *.chello.pl 27.06.08, 08:46
            taaa.

            raz jadąc z dziewczyną trafiłem startującą kaczkę. atmosfera popsuta na 2h. "bo
            za szybko jechałeś, biedna kaczka"
            • inguszetia_2006 Re: Wina hamującego bez uzasadnienia 27.06.08, 11:59
              Gość portalu: tomek napisał(a):

              > taaa.
              >
              > raz jadąc z dziewczyną trafiłem startującą kaczkę. atmosfera
              popsuta na 2h. "bo
              > za szybko jechałeś, biedna kaczka"
              Witam,
              To trzeba było powiedzieć; Biedna, owszem, ale jaka smaczna;-)
              I zaserwować kaczkę w jabłkach, czy coś w podobie;-)
              Pzdr.
              Inguszetia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka