Dodaj do ulubionych

Sami tworzymy lewopasmowców

19.09.08, 08:34
Załkładam, że sytuacj wygląda sobie tak: droga dwupasmowa w terenie
zabudowanym. Prawy pas jedzie jak przykazali 50 może 60. Na lewym
bezpieczni jadą 90-100. Ruch dość gęsty i ktoś jadący na prawym
zgodnie z przepisami musi skręcić w lewo. Czyli przejechać przez pas
lewy i zjechać na lewoskręt lub jak nie ma skręcić z lewego. I opcje
ma dwie. Albo na gaz szybko rozpędza się na krótkim odcinku do
prędkości lewego pasa, zjeżdza i skręca (często zmuszając ten pas do
lekkiego wyhamowania). Druga opcja - jadąc ze swoją prędkością
zmienia pas i zajeżdża drogę tym z lewego zmuszając ich do
gwałtownego hamowania.
Następnym razem taki osobnik sobie pomyśli, że nie będzie ryzykował
kolizji i po prostu zmieni sobie pas na lewy np. kilometr wcześniej
jak mu się akurat trafi dogodny moment. A potem się wszyscy wkurzają
na lewopasmowca. Przemyślcie to sobie:)

PS. A przy okazji jakim prawem ktoś pogania kogoś jadącego lewym
pasem z przepisową prędkością? Przecież znaczy to, że sam jedzie
szybciej niż przepisy nakazują. Taki Kali? Ja łamię przepis o
prędkości bo mi wygodniej, ale ktoś łamie przepis nakazujący jazdę
prawym pasem to już mi niewygodnie i źle robi?;)

PS2. Żeby nie było nieporozumień - jestem radykalnym zwolennikiem
używania prawego pasa. Ale w mieście nikogo z lewego nie zganiam.
Obserwuj wątek
    • kozak-na-koniu Re: Sami tworzymy lewopasmowców 19.09.08, 08:41
      Nieprawda. Wczoraj zrobiłem eksperyment: przejechałem parę
      kilometrów lewym pasem przelotowej trasy w 400-tysięcznym mieście, z
      prędkością 50 km/godz (dozwolone 70 - w Polsce stosunkowa rzadkość)
      i nikt na mnie nie zatrąbił. Wszyscy wyprzedzali mnie z prawej, bo w
      Polsce od dawna powszechnie wiadomo, że najwygodniejszy i najszybszy
      jest pas prawy.
      • simon921 Re: Sami tworzymy lewopasmowców 19.09.08, 09:09
        > Nieprawda. Wczoraj zrobiłem eksperyment: przejechałem parę
        > kilometrów lewym pasem przelotowej trasy w 400-tysięcznym mieście,
        z
        > prędkością 50 km/godz (dozwolone 70 - w Polsce stosunkowa
        rzadkość)
        > i nikt na mnie nie zatrąbił. Wszyscy wyprzedzali mnie z prawej, bo
        w
        > Polsce od dawna powszechnie wiadomo, że najwygodniejszy i
        najszybszy
        > jest pas prawy.

        Oczywiście, że prawy często jest szybszy to się zgodzę - sam z tego
        korzystam (a najszybsza jest najczęściej linia rozdzilająca pasy z
        czego korzystam rowerem;)), ale tekst był raczej do tych co uważają,
        że zawsze tylko prawym, a pas najlepiej zmieniać 3m przed
        skrzyżowaniem, bo pomimo, że legalnie mogą nie zniżą się do
        wyprzedzenia prawym (mówimy o terenie zabudowanym). A tacy tu
        bywają:)
        • edgar22 Re: Sami tworzymy lewopasmowców 19.09.08, 09:17
          simon921 napisał:
          > bo pomimo, że legalnie mogą nie zniżą się do wyprzedzenia prawym

          I to jest całe sedno (moim zdaniem wyimaginowanego) "problemu lewopasmowców". Bardzo rzadko zdarza się spotkać kogoś rzeczywiście blokującego ruch (mniej lub bardziej złośliwie).
          U niektórych to "zniżenie się" dotyczy nie tylko wyprzedzania, ale jechania prawym pasem w ogóle, nawet gdy jest pusty po horyzont.
          • Gość: na zimno "kierowca-mankut" jest praktycznie nieuleczalnym IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.09.08, 09:38
            przypadkiem. Choroba ta to swoista epidemia, nawet na drogach
            o dobrej nawierzchni. Kiedys argumentowano jazde lewym pasem
            jako unikanie dziur.

            Gdy dziur juz np. nie ma, unika sie jazdy prawym pasem bez zmian.
            Predkosc w zasadzie nie odgrywa roli.


            • tbernard Re: "kierowca-mankut" jest praktycznie nieuleczal 22.09.08, 09:47
              To jakim pasem ma jechać ktoś chcący skręcić w lewo i przy okazji nie
              przekraczać przepisowej prędkości, gdy na lewym najczęściej zderzak w zderzak
              (no bo to miszcze) jadą znacznie szybciej ci szybcy i bezpieczni?
              Z kolei gdy jest pusto po horyzont i ktoś jedzie (nawet snuje się poniżej
              dopuszczalnej prędkości) lewym, to komu to przeszkadza skoro przepisowo (czyli
              także bez przekraczania dopuszczalnej prędkości) można go prawym pasem
              wyprzedzić? To jest na prawdę problem wydumany z tymi "lewopasmowcami" w terenie
              zabudowanym.
              • Gość: na zimno Ciekawe, ze skala wystepowania zjawiska IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.09.08, 10:24
                w porownaniu z innymi krajamí jest ZASTANAWIAJACA.

                Wydumany czy nie, problem jest.
                Ludzie nie maja nawyku wracania na prawy pas i tyle.

                Ja to obserwuje rowniez "u naszych, blachy (PL)", ktorzy znajda sie
                po stronie niemieckiej i w wielu wypadkach robia dalej tak samo,
                nie liczac sie z tym, ze sa jednak jadacy szybciej od nicha w ten
                Tym samym blokowana jest przepustowosc drogi, czego myslacy inaczej
                nie maja zamiaru przyjac do swojej swiadomosci.






                • simr1979 Re: Ciekawe, ze skala wystepowania zjawiska 22.09.08, 11:09
                  Gość portalu: na zimno napisał(a):

                  > w porownaniu z innymi krajamí jest ZASTANAWIAJACA.

                  Moim zdaniem zakaz wyprzedzania z prawej szybko sprowadziłby zjawisko do poziomu
                  bliskiego zera - tak jak to ma miejsce w Niemczech.
                • tbernard Re: Ciekawe, ze skala wystepowania zjawiska 22.09.08, 11:20
                  > w porownaniu z innymi krajamí jest ZASTANAWIAJACA.

                  No i co z tego? Bardziej przekona mnie argument logiczny niż taki w stylu:
                  wypada tak robić, bo w innych krajach tak robią. Więc konkretnie pytam raz
                  jeszcze: którym pasem ma jechać osoba chcąca skręcić w lewo która nie ma w
                  zwyczaju jeździć powyżej przepisowej prędkości, gdy gęstość jeszcze nie jest
                  korkowa ale na tyle duża, że z małymi odstępami na lewym pasie non stop śmigają
                  szybsi i bezpieczniejsi (rzecz jasna ignorując przepisową prędkość)?
                  Drugie konkretne pytanie to co przeszkadza ktoś snujący się lewym pasem, gdy
                  droga pusta i można go prawym pasem wyprzedzić? Tylko nie przyjmuję argumentów,
                  że Niemcy tak nie robią, bo szczerze mówiąc guzik mnie obchodzi co im wolno w
                  takiej sytuacji a czego nie wolno. Tu w Polsce co przeszkadza konkretnie?

                  Skoro tak bardzo z Niemcami porównujesz, to czy często w ruchu miejskim Niemcy
                  przekraczają przepisową prędkość na lewym pasie utrudniając tym samym komuś
                  zajęcie tego pasa przed lewoskrętem?

                  > Ja to obserwuje rowniez "u naszych, blachy (PL)", ktorzy znajda sie
                  > po stronie niemieckiej i w wielu wypadkach robia dalej tak samo,
                  > nie liczac sie z tym, ze sa jednak jadacy szybciej od nicha w ten
                  > Tym samym blokowana jest przepustowosc drogi, czego myslacy inaczej
                  > nie maja zamiaru przyjac do swojej swiadomosci.

                  Czy my mówimy o gęstym ruchu ulicznym wielopasmowym w mieście, czy o autostradzie?
                  • Gość: na zimno Pare uwag. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.09.08, 19:13
                    Na autostradzie "raczej nie skreca sie w lewo" z lewego pasa.

                    Z drog "wielopasmowych w jednym kierunku" poza obszarem zabudowanym
                    tez sie tego nie praktykuje, a jezeli juz tak, to w zdecydowanej
                    wiekszosci przypadkow reguluja to swiatla. Nie widze problemu.
                    Nigdy go nie mialem.

                    Na autostradzie oraz poza obszarem zabudowanym na drogach
                    wielopasmowych w jednym kierunku nie wolno jest wyprzedzac z prawej.
                    Koszt 50€ oraz 3 punkty:

                    W Polsce wyprzedzanie z prawej jest uregulowane "oryginalnie",
                    a wiec inaczej niz w calej Europie. Skutek: prawdopodobienstwo
                    wypadku rosnie, gdy mamy do czynienia z ruchem turystycznym.
                    I to jest fakt.

                    Malo kto spodziewa sie ataku z prawej strony poza obszarem
                    zabudowanym.

                    Mowimy o zjawisku ogolnym, ktore wskazuje na NIECHEC jazdy prawym
                    pasem.

                    Jakos nigdy nie mam problemu ze zmiana pasa, gdy to sygnalizuje.
                    Przynajmniej jest tak tu, gdzie jezdze na codzien.
                    • tbernard Re: Pare uwag. 23.09.08, 11:37
                      > Jakos nigdy nie mam problemu ze zmiana pasa, gdy to sygnalizuje.
                      > Przynajmniej jest tak tu, gdzie jezdze na codzien.

                      No to ponowię pytanie, czy w Niemczech przy gęstym ruchu ulicznym ale jeszcze
                      nie korku powszechne jest, że lewym pasem ostro przekraczają przepisową prędkość
                      jadąc z małymi odstępami tak aby nie dać szansy wstrzelić się w lukę komuś (temu
                      co przepisowo i nie za szybko jechał prawym pasem) sygnalizującemu chęć zmiany
                      pasa na lewy, bo ma zamiar w lewo skręcać?
                      Bo u nas o wiele powszechniejsze niż problem prawdziwych zawalidróg (czyli
                      jadących poniżej prędkości dopuszczalnej gdy nie ma ku temu powodów) na lewym pasie.
                      A jak ktoś będzie argumentował, że od pilnowania aby nie jechać za szybko jest
                      policja, to automatycznie strzela sobie pata, bo to samo można powiedzieć o
                      pilnowaniu komu wolno jakim pasem jeździć.
                      • Gość: na zimno Na ponowione pytanie - odp. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.09.08, 14:20
                        Rzadko ktory przekracza "ostro" predkosci, zwlaszcza w obszarze
                        zabudowanym, poniewaz jest ogolna 50-ka.

                        Przekroczenie o 21 km/h w obszarze zabudowanym oznacza od razu
                        punkty karne. Zimna kalkulacja nakloni praktycznie kazdego
                        do zachowania sie zgodnie z 50-ka. Jezeli sie cos przekracza,
                        to jest to krotkotrwala akcja dla szybkiej realizacji manewru,
                        po czym powraca sie do 50-ki.

                        Tym bardziej nikt tego nie robi przy "gestym ruchu".
                        Problem "blokowania luki" jest mi znany tylko z Polski.
                        Tutaj sie tego nie spotyka, chyba ze trafisz na jakiegos
                        "nawiedzonego",a to rzadkosc. W miescie jezdzi sie spokojnie.

                        Na bardzo niewielu traktach w obszarach miast jest podwyzszenie do
                        70-ki. I wtedy WSZYSCY sie pilnuja i karnie jada "75".
                        • tbernard Re: Na ponowione pytanie - odp. 23.09.08, 15:16
                          Czyli w Niemczech lewy pas jest praktycznie pusty w mieście gdy jeszcze nie ma
                          korka zatykającego ruch na prawym pasie? Wyjątki to gdy ktoś chce w lewo skręcić
                          lub zawalidrogę (jadącego mniej niż 50) wyprzedzić? Dopiero jak gęstość zbliża
                          się do konsystencji korka i tym samym prędkość spada poniżej 50, to lewy jest
                          zapełniany? Jeśli tak jest w istocie, to należy im się podziw, że taką
                          dyscyplinę potrafią utrzymać i wyegzekwować, bo pozornie wydaje się to
                          marnowaniem przepustowości, jednak w rzeczywistości chyba ją poprawia a na pewno
                          poprawia płynność i przewidywalność.
                          • Gość: na zimno Bardziej realnie to widzac. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.09.08, 15:31
                            Lewy pas jest zwykle zapelniany w miare wzrostu gestosci
                            ruchu. Oczywiscie, ze sa tez pewne ilosci lewopasowcow, jednak
                            nie jest to zjawisko nagminne wszyscy sobie raczej uprzejmie
                            pomagaja przy zmianie pasow, nie traktujac nikogo jak intruza.
                            Ciekawa jest obserwacja stylu jazdy (nie w akcji) samochodow
                            policyjnych.

                            Oni zupelnie jak na kursie jazdy pilnuja powrotu na prawy pas.
                            Jakos wtedy wszyscy inni jada bardzo podobnie, hehehehe...

                            Ta dyscyplina jest "dynamiczna" tzn. rzadko sie zdarza, aby ktos
                            komus cos swiadomie UTRUDNIAL, nawet jadac lewym pasem.
                            • tbernard Re: Bardziej realnie to widzac. 24.09.08, 10:37
                              > Ta dyscyplina jest "dynamiczna" tzn. rzadko sie zdarza, aby ktos
                              > komus cos swiadomie UTRUDNIAL, nawet jadac lewym pasem.

                              Podejrzewam, że u nas nawet nie o świadome utrudnianie chodzi, co o niezdrową
                              rywalizację aby jak najwięcej aut przeskoczyć, taki niekończący się wyścig.
                              Chcąc zmienić pas na lewy (aby na przykład skręcić w lewo, albo pojechać prosto
                              bo prawy nagle okazuje się tylko do skrętu w prawo który nas nie interesuje)
                              trzeba się do tego wyścigu włączyć i pruć sporo ponad przepisową prędkością aby
                              nie być uznanym za lewopasmową zawalidrogę. Gdy zaś zrobi się tak gęsto, że na
                              wszystkich pasach jest żółwie tempo, to większość nawet tych ścigaczy robi się w
                              miarę uprzejma i przepuszcza kogoś migającego.
                    • tymon99 Re: Pare uwag. 23.09.08, 12:45
                      Gość portalu: na zimno napisał(a):

                      > Na autostradzie "raczej nie skreca sie w lewo" z lewego pasa.
                      >
                      > Z drog "wielopasmowych w jednym kierunku" poza obszarem zabudowanym
                      > tez sie tego nie praktykuje, a jezeli juz tak, to w zdecydowanej
                      > wiekszosci przypadkow reguluja to swiatla. Nie widze problemu.
                      > Nigdy go nie mialem.

                      widać, mało jeździsz po polsce. jako klasyczny przykład wskazałbym krajową drogę
                      nr 7 na odcinku po parędziesiąt kilometrów od warszawy w obie strony - występują
                      tam skrzyżowania z drogami nawet i gruntowymi..
                      • cooba75 Re: Pare uwag. 23.09.08, 12:55
                        tymon99, ty wiesz co to jest autostrada?
                        • tymon99 Re: Pare uwag. 23.09.08, 15:25
                          zacytowałem o jedną linijkę za dużo i mój post stał się dla ciebie za trudny?
        • Gość: swoboda_t Re: Sami tworzymy lewopasmowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.08, 19:16
          "pomimo, że legalnie mogą nie zniżą się do
          wyprzedzenia prawym (mówimy o terenie zabudowanym)" - zupełnie
          niepotrzebnie dodajesz ten nawias. Poza jednym, stosunkowo rzadkim
          typem drogi, w terenie niezabudowanym też można wyprzedzać z prawej.
          • kozak-na-koniu Re: Sami tworzymy lewopasmowców 22.09.08, 09:58
            "10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z
            wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w
            ust. 1 i 7:
            1 na jezdni jednokierunkowej;
            2 na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na
            obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym
            przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku."
            www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial2.html#rozdzial3oddzial6
    • a_weasley Koleiny i chodniki 19.09.08, 09:49
      oto co robi lewopasmowca ze mnie.
      Koleiny, wiadomo, są głównie na prawym pasie i bywa tak, że ja na tym pasie mam
      problem z utrzymaniem kierunku. Już nie mówię o tym, że trzęsie...
      Chodniki - jak by nie patrzył, jadąc lewym pasem mam większą szansę zauważenia
      pieszego, któremu przyszła fantazja forsować szeroką ulicę poza przejściem, niż
      jadąc pasem prawym.
      • niknejm Re: Koleiny i chodniki 19.09.08, 16:47
        a_weasley napisał:

        > oto co robi lewopasmowca ze mnie.
        > Koleiny, wiadomo, są głównie na prawym pasie i bywa tak, że ja na
        > tym pasie mam
        > problem z utrzymaniem kierunku.

        Na drogach 3 pasmowych ciężarówki zwykle pomykają środkowym (co jest
        oddzielnym tematem) i to tam są największe koleiny. Jednocześnie
        najwięcej osobówek też snuje się środkowym - tam koleiny nie
        przeszkadzają, przeszkadzają tylkko na prawym pasie drogi
        dwupasmowej :-)
        A jeśli masz problem z utrzymaniem kierunku, to polecam przegląd
        zawieszenia, względnie wymianę lanserskich opon o szrokości 250 czy
        300 na opony o normalnej szerokości i profilu. Na pewno pomoże.
        Mówię to jako posiadacz autka o stosunkowo niemałej mocy, dość
        szerokich oponach i dość nisko zawieszonego. Teoretycznie powinno
        mnie nosić od krawężnika do krawężnika, a jakoś nie mam z tym
        problemu.

        > Chodniki - jak by nie patrzył, jadąc lewym pasem mam większą
        > szansę zauważenia
        > pieszego, któremu przyszła fantazja forsować szeroką ulicę poza
        > przejściem, niż jadąc pasem prawym.

        Ja mam inna teorię na ten temat. Pas środkowy (lub lewy) wymaga
        zwykle troszkę mniej manewrów niż prawy. A dla niedouczonego
        kierowcy każdy manewr to wyzwanie. Ot co.
        IMHO jak ktoś sobie nie radzi lub boi się na drodze, powinien wziąć
        lekcje jazdy lub schować prawko na dno szuflady. Sorry, ale dlaczego
        przez nieudaczników inni mają cierpieć?

        Pzdr
        Niknejm

        Pzdr
        Niknejm

        Zakładasz że pieszy nie może władować się z lewej?

        Pzdr
        Niknejm
        >
        • tbernard Re: Koleiny i chodniki 22.09.08, 10:02
          Chyba lepiej zajmować taki pas który wymaga jak najmniej manewrów. Po co
          zwiększać ryzyko jeśli nie jest to potrzebne? Z drugiej strony ideał według tej
          teorii którą przedstawiłeś, to taki skoczek który co sekundę zmienia pas, bo a
          nuż uda się kogoś przeskoczyć. Może to oni powinni oddać prawko i pójść do
          psychiatry?
        • a_weasley Re: Koleiny i chodniki 22.09.08, 11:30
          niknejm napisał:

          > A jeśli masz problem z utrzymaniem kierunku, to polecam przegląd
          > zawieszenia, względnie wymianę lanserskich opon o szrokości 250 czy
          > 300 na opony o normalnej szerokości i profilu.

          Ja ze swej strony polecam niedawanie rad w ciemno, bo można palnąć bzdurę, co
          też się mojemu szanownemu Przedmówcy właśnie przytrafiło.

          > Na pewno pomoże.

          A masz jakąś radę, jeśli się jedzie samochodem w pełni oryginalnym, który
          właśnie przeszedł przegląd i ma na przykład trzy lata? Bo ja takie zjawiska
          pamiętam z różnych samochodów, z trzyletnim espero włącznie...

          > Pas środkowy (lub lewy) wymaga zwykle troszkę mniej manewrów
          > niż prawy. A dla niedouczonego kierowcy każdy manewr to wyzwanie.

          A bez względu na stopień douczenia kierowcy im mniej manewrów, tym lepiej.
          Tak przy okazji - poza obszarem zabudowanym trzy pasy w każdą stronę to wielka
          rzadkość, rozpatrywałem raczej przypadek jezdni dwupasmowych.

          > Zakładasz że pieszy nie może władować się z lewej?

          Oczywiście, że może, dopiero co mieliśmy tu swego czasu burzliwą dyskusję o
          takim kamikadze, ale przy dwóch pasach w każdą stronę (plus najczęściej pośrodku
          bariera, trawnik albo jedno i drugie) pieszy z lewej strony ma do mnie
          zauważalnie dalej, nawet jak jadę lewym pasem.
          • niknejm No to juz wiem,dlaczego większość jeździ środkowym 22.09.08, 18:34
            ...bo trzeba mniej manewrów.
            Lekceważenie KD unoszone do rangi cnoty - rzekomo w imie
            bezpieczeństwa.
            Żenada, drodzy Państwo!

            Pzdr
            Niknejm
    • jaki71 Re: Sami tworzymy lewopasmowców 19.09.08, 10:01
      A dalibyście sobie już siana z problemem lewego pasa w mieście.
      Jaki sens ma miotanie się od prawej krawędzi do lewej i z powrotem w odstępach 5
      sekundowych? Ja takich nazywam miotaczami. W mieście jeździjmy pasem, który jest
      mniej zapchany i będzie git.
      Problemem w mieście są miotacze* i synchroniczni**.

      * miotacz - miotający się z pasa na pas
      * synchroniczni - jeżdżący równolegle po wszystkich dostępnych pasach.
      • tbernard Re: Sami tworzymy lewopasmowców 22.09.08, 10:06
        Dokładnie taką zasadę też wyznaję. Ja ich skoczkami nazywam.
      • niknejm Re: Sami tworzymy lewopasmowców 22.09.08, 18:39
        jaki71 napisał:

        > W mieście jeździjmy pasem, który jest
        > mniej zapchany i będzie git.

        Tja... 2 jeźdźcy synchroniczni na pasie lewym i prawym (jadą pasami
        niezapchanymi, bo przed nimi puuuusto), a za nimi korek.
        Super.

        Przy w miarę gęstym ruchu 'synchroniczność' jest nie do uniknięcia.

        A poza tym... KD reguluje sytuację wyraźnie. Należy jechać możliwie
        blisko prawej krawędzi jezdni. Jeśli nikogo nie wyprzedzamy akurat
        (lub nie skręcamy zaraz w lewo itp.) - należy zjechać na prawo. I
        już.

        Ja zawsze tak robię, i nie mam z tym problemu.

        Pzdr
        Niknejm
        • tbernard Re: Sami tworzymy lewopasmowców 23.09.08, 03:09
          > > W mieście jeździjmy pasem, który jest
          > > mniej zapchany i będzie git.
          >
          > Tja... 2 jeźdźcy synchroniczni na pasie lewym i prawym (jadą pasami
          > niezapchanymi, bo przed nimi puuuusto), a za nimi korek.
          > Super.

          Jeśli jadą maksymalną prędkością dopuszczalną, to ten korek z tyłu tworzą tylko
          ci, co tą prędkość naruszają. Po co powołujesz się na KD o jeździe możliwie
          blisko prawej (bardzo mgliste pojęcie dające do oceny kierowcy jak jest to
          możliwie) skoro chcesz jechać z nieprzepisową prędkością (tu już żadnej
          mglistości nie ma, bo ci co doganiają kogoś z maksymalną prędkością z zamiarem
          wyprzedzenia muszą ją łamać)?

          > Ja zawsze tak robię, i nie mam z tym problemu.

          No to jak nie masz problemu, to w czym problem?
          • niknejm Re: Sami tworzymy lewopasmowców 26.09.08, 14:06
            tbernard napisał:

            > Jeśli jadą maksymalną prędkością dopuszczalną, to ten korek z tyłu
            > tworzą tylko
            > ci, co tą prędkość naruszają. Po co powołujesz się na KD o jeździe
            > możliwie
            > blisko prawej (bardzo mgliste pojęcie dające do oceny kierowcy jak
            > jest to
            > możliwie) skoro chcesz jechać z nieprzepisową prędkością

            A kto powiedział, że chcę? Najbardziej przeszkadza mi powooooolneeee
            rooooozpędzaaaanie się równolegle jadących żółwi drogowych. Był o
            tym osobny wątek. Przez coś takiego mamy marnowanie paliwa (wbrew
            pozorom taka jazda jest bardzo nieekonomiczna) i... zatykanie miasta
            (bo nader często wiele pojazdów przejechałoby kolejne światła, gdyby
            ludzie sprawniej i dynamiczniej ruszali - niekoniecznie rozpędzając
            się do prędkości niedozwolonej).
            Jest jeszcze jedno - jest sporo miejsc, gdzie można jechać 50 czy
            60, a żółwie depczą tam po hamulcach, no bo to straszne wyzwanie
            pojechać 60 na łagodnym ruchu. I spowalniają cały ruch kompletnie
            bez sensu.
            Dodatkowo, większość kierowców jest na bakier z KD. Tak naprawdę w
            wielu przypadkach widać, że ludzie NIE WIEDZĄ z jaką prędkością
            wolno im jechać. Sytuację pogarsza powszechne nie patrzenie na
            znaki. W niektórych miejscach w mieście jest ograniczenie do 70. Ale
            skąd ma to wiedzieć ktoś, kto w ogóle na znaki nie patrzy... A
            kolebie sie lewym pasem 50km/h bo jest 'luźniejszy' i w dodatku "w
            mieście wolno 50"?
            Krótko mówiąc - same straty i bezsens. Po cholerę blokować
            lewy/środkowy pas w sytuacji gdy nie ma korka? Chora ambicja czy co?

            > No to jak nie masz problemu, to w czym problem?

            W powyższym. Bardzo nie lubie jeździć w zbitce spowodowanej przez
            takie żółwie jak opisane wyżej. Zwykle staram się z takiej zbitki
            wyrwać. Albo przyspieszając, albo zwalniając.

            Pzdr
            Niknejm
            • jaki71 Re: Sami tworzymy lewopasmowców 26.09.08, 15:31
              Najlepsza rada: Wyluzować i uzmysłowić sobie że nie każdy jeździ tak dobrze jak
              my (gorzej albo lepiej), nie każdy myśli tak jak my, i nie każdy zachowa się w
              dane sytuacji tak jak my...
              Jak juz to dotrze, to tolerancja się zwiększy na wszelkiego rodzaju drogowych
              skodników.
        • jaki71 Re: Sami tworzymy lewopasmowców 24.09.08, 19:23
          Ale zauważ że ustawodawca czyli KD zezwalając na wyprzedzanie z prawej strony w
          obszarze zabudowany niejako sankcjonuje jazdę dowolnym pasem ruchu w obszarze
          zabudowanym. Gdyby ustawodawcy zależało na tym żeby nie wykorzystywać całej
          drogi (wszystkich pasów) równomiernie nie pozwalałby na wyprzedzanie z prawej
          poza wyjątkiem kiedy wyprzedzany skręca w lewo.
          Dla mnie problem ten jest sztucznie wydumany. Niech ktoś mi pokaże miasto w
          Europie, w którym w normalnym ruchu drogowym ktokolwiek przejmuje się jazdą
          prawym pasem. Pomińmy Skandynawię i UK.
          • niknejm Re: Sami tworzymy lewopasmowców 26.09.08, 14:22
            jaki71 napisał:

            > Ale zauważ że ustawodawca czyli KD zezwalając na wyprzedzanie z
            > prawej strony w obszarze zabudowany niejako sankcjonuje jazdę
            > dowolnym pasem ruchu w obszarze zabudowanym.

            Wolno wyprzedzać z prawej też w wielu sytuacjach poza miastem (patrz
            KD). I co z tego? Zezwolenie na czynność A nie wyklucza zakazu
            czynności B. Są to dwie różne sprawy.

            > Niech ktoś mi pokaże miasto w
            > Europie, w którym w normalnym ruchu drogowym ktokolwiek przejmuje
            > się jazdą prawym pasem. Pomińmy Skandynawię i UK.

            Choćby Frankfurt (nad Menem). Uważam że polska 'lewoskrętność'
            wynika z niedouczenia kierowców. I tyle.
            Jak widzę, że ktoś jedzie sprawnie i pewnie, to zazwyczaj nie jest
            lewopasmowcem. Jak widzę kogoś jeżdżącego po prostu niepewnie i
            słabo - zazwyczaj po wjeździe np. na Trasę Toruńską taki klient
            natychmiast ładuje się na środkowy pas. Jest to trochę śmieszne, a
            trochę żałosne.

            Pzdr
            Niknejm
            • jaki71 Re: Sami tworzymy lewopasmowców 26.09.08, 15:37
              Na co dzień żyję i jeżdżę w mieście może mniejszym ale nie mniej zakorkowanym i
              rozkopanym. Jakoś nie widzę kosmicznej ilości synchronicznych - owszem trafiają
              się ale to jest margines. Większość lewych da się objechać, z którejś strony. W
              owym Frankfurcie nie byłem ale w paru innych niemieckich i europejskich miastach
              wielkiej różnicy z Krakowem nie widziałem. Poza miastem na zachód od Odry
              różnica jest.
              Za miastem prawy pas a kolejne do wyprzedzania. Ale w mieście naprawdę nie róbmy
              z lewych tragedii.
              • niknejm Re: Sami tworzymy lewopasmowców 30.09.08, 15:55
                jaki71 napisał:

                > Za miastem prawy pas a kolejne do wyprzedzania.

                Jak ktoś zasadniczo jeździ lewym/środkowym, to zwykle jeździ tak
                samo. Niezależnie czy w mieście, czy poza. Taka jest smutna
                prawda... Na drogach niby miejskich, ale o podniesionej prędkości
                (np. Trasa Toruńska w W-wie) 'lewusy' też stanowią problem. Ale masz
                rację... Kij im w oko. Ja i tak zazwyczaj znajduję w końcu sposób by
                całe to tałatajstwo jakoś ominąć. Żałosne jest jednak to, że przez
                indolencję drogową niektórych cierpią wszyscy. Tak chyba jednak musi
                być...

                Pzdr
                Niknejm
    • Gość: ArekMiz Re: Sami tworzymy lewopasmowców IP: *.grodzisk.rgnet.org 19.09.08, 13:42
      Odgrzewany kotlet na zjełczałym tłuszczu....

      A o czym ja niedawno tu pisałem:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=83744653
      :-)))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka