romek_w
25.10.08, 12:52
Witajcie.
Jak w temacie. Mamy skrzyzowanie gdzie z każdej drogi można pojechać
w lewo, w prawo lub prosto. Droga z pierszeńtwem przejazdu - z
perspektywy jadącego tą drogą - skręca w lewo. Kierowca na drodze
głownej sygnalizując skręt w lewo "zabrania" temu z naprzeciwka
jazdy na wprost. Jeżeli nie sygnalizuje skrętu daje temu kierowcy z
naprzeciwka znak że ten może jechac prosto. Co jesli nie
zasygnalizuje skretu a wykona skret w lewo?. Mnie uczyli że będąc na
głównej muszę sygnalizować. Wiem że niektórzy kierowcy wyrażają
pogląd że od ich kaprysu zależy sygnalizowanie w tej sytuacji bądz
niesygnalizowanie. Pogląd ten jest tym powszechniejszy im z mniejsze
skupisko (nie czytać wiocha ;)..) ludzi gdzie odbywa się jazda
Kodeks drogowy mówi że kierowca ma obowiązek wyraźnie i za wczasu
sygnalizować zmianę kierunku jazdy. Podreczniki mówią -nie wiem jak
kodeks - zę jeżeli kierowca na głownej nie zasygnaliował zmiany
skrętu bo zapomniał albo zmienił decyzję to musimy udzielić mu
pierszeństwa, czyli szczególna albo super szczególna ostrożność
przede wszystkim.Wiem że sytuację komplikuje czasami fakt że
geometria skrzyżowania np aby pojechac na prost przez ksrzyżowanie
trzeba wpierw leko skręcić w lewo a potem lekko w prawo itp.esy
floresy
Pytanie do Was. Jak wyglądają wasze doświadczenia z tego typu
skrzyżowaniami? Jakie były orzeczenia policji drogowej co do winy po
kolizji? Czy tylko jeden kierowca był winny czy współwina?
Pozdrawiam.
Romek