Dodaj do ulubionych

Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg!

05.01.09, 20:07
Obserwując zachowanie większości kierowców na śliskiej jezdni, szczególnie
ośnieżonej, tak jak dzisiaj, coraz bardziej upewniam się w przekonaniu, że
innych kierowców najczęściej blokują ... harcerze.

Wiadomo, czego nie robi harcerz - nie pije, nie pali, nie ćpa.
Pewnie też nie uprawia seksu przedmałżeńskiego.

I nigdy nie wpada w poślizg.

Od wszystkiego tego trzyma się z daleka i jest przekonany, że świetnie się na
tym zna.

Więc snuje się 30-ką po co prawda ośnieżonej drodze, ale prostej, szerokiej, z
widocznymi poboczami - takiej na której nic nie powinno go zaskoczyć i zmusić
do gwałtownego hamowania.
Dlaczego więc stara się cały czas zachowywać drogę hamowania niezbędną do
uratowania dzieciaka wyskakującego z krzaków?
Przecież nic nie zaszkodzi zatrzymać się na odcinku np 50-100 metrów?
Ty bardziej, że np na kopnym śniegu można zatrzymać się całkiem sprawnie nawet
na letnich oponach?

Dlaczego na łagodnym łuku wynosi go na zewnątrz zakrętu albo stawia bokiem
mimo minimalnej "bezpiecznej" prędkości np. 30 km/godz.?

Dlaczego nie wyprzedzi jadącego wolniej samochodu, a czasem nawet traktora czy
rowerzysty?

Dlaczego boi się przejeżdżać przez śnieżne koleiny na oblodzonej nawierzchni?

Odpowiedź jest prosta - nie umie jeździć po śniegu, skręcać, hamować,
przejeżdżać kolein bo zawsze ... trzymał się od tego z daleka.

Nie wie więc jakie są objawy początku uślizgu kół napędowych przy
przyspieszaniu, skręcaniu, redukcji biegu, puszczaniu sprzęgła.
Nie wie, w którym momencie i w którą stronę zarzuci mu przód (a może tył?)
przy przejeżdżaniu przez koleinę, wjechaniu w zaspę a nawet w głupią kałużę.

Nie wie i nie będzie wiedział, póki go w końcu nie ... zarzuci.

Tylko że wtedy często skończy się na płaczliwym niedowierzaniu, że jak mogło
go coś tak strasznego spotkać, jeśli on jechał tak "bezpiecznie" - czyli wolno?

Nie mógł tego zrozumieć też mój znajomy, który jadąc poniżej 40-ki próbował
wyprzedzić rowerzystę przejeżdżając przez śnieżną koleinę.
Wylądował na latarni po lewej stronie drogi na godzinę i w kołnierzu
ortopedycznym na miesiąc (bo jeździł bez pasów).

Należy trochę potrenować - pozwolić autu się pośliznąć, sprawdzić, jak się
zachowuje na zakręcie przy przyspieszaniu, hamowaniu silnikiem, omijaniu
przeszkody.

Do tego nie trzeba koniecznie placu treningowego i dużych prędkości.
Czasami wystarczy kawałek pustej drogi czy parkingu i to podczas jazdy na
pierwszym biegu.

Trzeba tylko chcieć zrobić to świadomie.

Dlatego wszystkim harcerzom proponuję uzyskanie harcerskiej sprawności -
świadomości ruchów swojego samochodu!

Zanim przy naszej nieświadomości samochód zrobi z nami, co sam zechce.

Wtedy zrozumiecie, że nie każdy wyprzedzający was na śniegu to wariat...

Pozdrawiam,

Zastępowy Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 05.01.09, 20:14
      >Pewnie też nie uprawia seksu przedmałżeńskiego.

      Ale to tylko ci z ZHRu... :P
      • tomek854 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 00:45
        albo z Zawiszy :-)
    • tiges_wiz Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 05.01.09, 20:30
      ja kazda wolno chwile spedzam na osniezonym placyku .. niestety przesiadka z RWD
      na FWD powoduje ze mam wewnwtrzy bol .. brakuje mi tej kontroli na tym co sie
      dzieje w poslizgu ... w FWD co? reczny i koniec .. 0 funu ...

      w moim aucie LFB tez nie ma, bo wcisniecie hamulca powoduje odciecie gazu ..
      obroty spadaja do jalowych ... echhhh .. chyba sobie jednak kupie jakas sierre
      • mejson.e Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 05.01.09, 20:45
        tiges_wiz napisał:

        > ja kazda wolno chwile spedzam na osniezonym placyku .. niestety przesiadka z RW
        > D
        > na FWD powoduje ze mam wewnwtrzy bol .. brakuje mi tej kontroli na tym co sie
        > dzieje w poslizgu ... w FWD co? reczny i koniec .. 0 funu ...
        >
        > w moim aucie LFB tez nie ma, bo wcisniecie hamulca powoduje odciecie gazu ..
        > obroty spadaja do jalowych ... echhhh .. chyba sobie jednak kupie jakas sierre
        >
        >
        Ja kiedyś miałem RWD (łada i sierra)od dawna tylko FWD bez ABS i ESP ale LFB nie
        próbowałbym nawet po LSD... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • inguszetia_2006 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 05.01.09, 22:34
      Witam,
      Chyba trochę przesadzasz.
      Poza tym 90% naszego społeczeństwa to straszni mieszczanie;-D
      I oni wraz ze swoimi samochodami nie będą się ślizgać.
      Ślizgać to się mogą INNI;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • trypel Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 08:05
        nie przesadza. Dobrze mówi.

        wystarczy sie rozejrzeć :)
        w trasie przy takim mrozie jak dzisiaj nawet na suchym czarnym asfalcie co rusz
        widać harcerza jadącego 40/godz zgodnie z prawdą objawioną że jak jest mróz to
        MUSI być slisko i niebezpiecznie :)
        Jeden taki nawet na mnie trąbił jak go wyprzedzałem na 500 metrowej prostej.
        • jane14 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 09:26
          trypel napisał:

          > nie przesadza. Dobrze mówi.
          > wystarczy sie rozejrzeć :)

          Chyba jednak przesadza, moze na drogach lokalnych ale na
          tranzytowych ruch jak zwykle...
          Właśnie wczoraj przejechałe ~ 700km ze srednią 72 a wiec typową dla
          mnie. W sumie zawalidrogi/harcerza wg opisu nie widziałem żadnego.

          > ...40/godz zgodnie z prawdą objawioną że jak jest mróz to
          > MUSI być slisko i niebezpiecznie :)

          Czasem jazda z niewygórowana predkościa w trakcie mrozu, na niskim
          biegu może posłuzyc np. nagrzaniu auta, rozmrożeniu szyb itp.
          niekoniecznie musi odrazu oznaczać obawe przezd poslizgiem.

          • trypel Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 09:33
            czasem niewątpliwie
            :)
            trąbienie też słuzy nagrzaniu auta? :)
            • jane14 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 09:44
              trypel napisał:

              > trąbienie też słuzy nagrzaniu auta? :)

              Raczej nie, ale też i rzadko ktoś trabi tylko dlatego że jest
              wyprzedzany. Coś tam było nie tak chyba z twoim wyprzedzaniem ...
              • trypel Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 10:35
                wszystko było OK, ja jechałem jakies 60-70, droga pusta po horyzont. On jechał
                40 max i jak wyprzedziłem to trąbił :)
                widocznie ostrzegał szaleńca (tzn mnie) że taka szybkość może zabić na mrozie
    • inguszetia_2006 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 09:40
      Witam,
      Bajdełejem, mój samochód wygląda jak solniczka;-D
      Soli w tym roku nie pożałowali.
      Czy jak będę jeździć szybko to się wysuszy i odkruszy?;-DDDD
      A może są jakieś harcerskie pomysły na tę wredną sól?;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • jane14 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 09:48
        inguszetia_2006 napisała:

        > A może są jakieś harcerskie pomysły na tę wredną sól?;-D

        Normalnie dordzałbym myjnie ale jak chcesz harcerski sposób to
        wiaderko szczotka i spróbuj przy -12 (tyle jest przynajmniej u mnie)
        recznie.
        Harcerz nigdy nie myje w myjni!
      • trypel Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 10:36
        nie odkruszy sie, bedzie coraz gorzej. Ponieważ mnie to strasznie wkurza to
        zostaje myjnia ręczna co 3 -4 dni.
      • kontik_71 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 12:05
        Zawsze mozesz sprobowac metody na slonia.. slonie ocieraja sie o
        drzewa bokami aby pozbyc sie zanieczyszczen..:)
      • dipolzg Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 07.01.09, 01:32
        Nie pożałowali soli, nie pożałowali. Ja mam nawet białe buty od tej soli :)

        Co do tematu. Wiadomo, jest jak jest, ale to się różnie przekłada w skutkach. Np
        ja dzięki harcerzom w niedzielę trasę ZG-Wrocław pokonałem o wiele szybciej niż
        zwykle. Dzięki ich wolnej jeździe, łatwiej było mi wyprzedzać. Poza tym lepiej
        jak się boją i jadą dużo wolniej, w końcu dostosowują prędkość do warunków
        panujących na drodze i własnych umiejętnośći. Gorzej by było gdyby bez
        umięjętności związanych z poślizgami gnali na oślep. Do zapoznania się ze
        śniegiem na placykach oczywiście zachęcam. Sam ostatnio uświadomiłem siostrę o
        poślizgu; wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że auto może się "tak" zachować...
        Skąd to miała wiedzieć? Przecież nie było na egzaminie...
    • emes-nju He, he... 06.01.09, 11:08
      Nie wiedzialem, ze piszac TO , opisuje harcerzy ;-)

      Trafne. Jestem calkiem przekonany, ze ludzie tak jezdzacy maja
      blogie poczucie (dopoki nie wyjada w krajobraz; JAK TO SIE STALO?
      Przeciez jechalem powoli i bezpiecznie!), ze sa najlepsi, a
      wyprzedzajacy ich, to wariaci.

      No coz... W piatek wieczorem bylem takim wariatem, a 3 bezpiecznych
      omijalem szerokim lukiem po upewnieniu sie, ze nie potrzebuja pomocy.
      • emes-nju PS 06.01.09, 11:10
        Bardzo mnie przerazila liczba harcerzy na drogach.

        Z wyjatkiem mnie wariata w AR i kilku ciezarowek (!), w zasadzie nie
        zaobserwowalem aut naprawde dostosowujacych predkosc do CHWILOWYCH
        (w odroznieniu od srednich) warunkow.
    • kozak-na-koniu Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 14:00
      mejson.e napisał:

      > Odpowiedź jest prosta - nie umie jeździć po śniegu, skręcać,
      hamować,
      > przejeżdżać kolein bo zawsze ... trzymał się od tego z daleka.

      ...A postępuje tak dlatego, że przez myśl mu nawet nie przejdzie, że
      możnaby inaczej, sprawniej i w gruncie rzeczy wygodniej i
      bezpieczniej. Postępuje tak dlatego, że od zawsze i wszyscy wciskają
      mu dołba, że tylko "noga z gazu", a poza tym nic a nic się nie
      liczy. Tylko głupi Szwedzi egzaminując praktycznie kierowców
      sprawdzają umiejętność wprowadzenia pojazdu, kontrolowania go w
      trakcie i wyprowadzenia z poślizgu...;)
    • rapid130 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 06.01.09, 18:31
      Mam taki placyk, koło szkoły średniej, ale korzystam z niego
      wieczorami kiedy jest pusty i nikt po nim nie łazi (bo jest zdala od
      ścieżek), ani elki nie trenują manewrów.

      Niestety, mój trening zawsze wygląda tak: 2-3 minuty zabawy, a potem
      szybciutko spadam, zanim... przyjadą policjanci, zawezwani przez
      prawych obywateli, głęboko oburzonych "szczeniackimi zabawami". :PPPP
    • a_weasley Mt 23:23 09.01.09, 19:32
      Jedni ćwiczą poślizgi.
      Drudzy wolą pojechać o 40 km/h za wolno niż o 4 km/h za szybko.
      A wszak należy i pierwsze czynić, i drugiego nie zaniedbywać.
    • marc27 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 10.01.09, 18:22
      Zazwyczaj tylko czytam to forum nie zabierając udziału... Zazwyczaj twoje
      wypowiedzi są rozsądne... Ostatnio jednak przestają być. Piszesz, że harcerze,
      że blokują, że nie umieją, że... A gdzie mają się tego nauczyć? Nie pisz, że w
      szkołach bezpiecznej jazdy bo tam szkolenie kosztuje tyle, że już niezły złom
      poniemiecki można by kupić :) No to na placyk... Po pierwsze nie każdy ma taki
      placyk "pod ręką", po drugie nie zawsze jest pusty i równy, po trzecie czasem
      jest dalej i trzeba do niego dojechać, itd...
      Dużo osób się tu wypowiada, że reszta to same niedojdy co jeździć nie potrafią.
      Nie każdy ma czas, możliwości, umiejętności, swój samochód i chęć jego
      "potestowania" żeby się nauczyć.
      Ślizgać się, kontrować, używać hamulca jednego i drugiego, sprzęgła, gazu do
      kontrolowania poślizgu to można na placu gdzie jest spory margines. Na drodze
      tego marginesu nie ma. Więc ciekaw jestem ilu "mistrzów" wyprowadzi auto z
      poślizgu na zakręcie mając 10-20m do nadciągającego z przeciwka autobusu?
      Odpowiedź - wszyscy...
      Zatrzymają się na autobusie... :)
      Owszem jeździłem po placyku... Po lodzie. Przy 30km/h i wduszonym hamulcu i
      brzęczącym abs auto zaczęło skręcać po ok. 15m a zatrzymało się po następnych
      10m. To już jest plener... Użyć hamulca ręcznego do wyprowadzania z poślizgu na
      drodze szerokości 6-7m to może kierowca rajdowy a nie codzienny podróżnik. Ten
      codzienny lepiej niech jedzie te 30km/h.
      • tiges_wiz Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 10.01.09, 18:56
        > Użyć hamulca ręcznego do wyprowadzania z poślizgu na
        > drodze szerokości 6-7m to może kierowca rajdowy a nie codzienny
        > podróżnik.

        hamulec reczny do wyprowadzania auta z poslizgu?
        to jakies cos nowego? masz jakies doswiadczenia w tej dziedzinie?
        • inguszetia_2006 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 10.01.09, 19:38
          Witam,
          Ręczny do wyprowadzanai auta z poślizgu?
          Aż pogoogluję, bo mnie ciekawość zżera.
          Pzdr.
          Inguszetia
          • inguszetia_2006 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 10.01.09, 19:46
            Witam,
            I przeczytałam.
            I już wiem.
            Fajnie mieć internet;-DDD
            Pzdr.
            Inguszetia
            • kozak-na-koniu Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 10.01.09, 22:00
              Nie czytaj tyle, bo zepsujesz sobie oczy i głowa Cię rozboli. Użycie
              hamulca ręcznego, jako sposób na opanowanie niekontrolowanego
              poślizgu - to jest jedna z tak zwanych "dobrych rad" w wykonaniu
              wszechwiedzących teoretyków. W tak zwanej "podbramkowej sytuacji"
              działają odruchy, które tak samo mogą Cię uratować, jak i zabić.
              Kiedyś, jechałem sobie przez las. Od rana tego dnia [rzejechałem już
              ponad 200km. Była zima, ale bez śniegu, droga ogólnie sucha,
              temperatury przeważnie dodatnie lub około zera... W pewnym momencie,
              pokonując kolejny zakręt ujrzałem przed sobą tył przyczepy,
              podłączonej do traktora. Jechałem nie za szybko (około 50-60
              km/godz.) i spokojnie. Było to już wyjście za zakrętu (zakręt w
              prawo, a odległość wydawała się bezpieczna, więc wychyliłem się zza
              tej przyczepy z zamiarem wyprzedzenia - i nagle zobaczyłem
              nadleżdżającą z przeciwka dużą ciężarówkę. Przyhamowałem więc... I
              nagle okazało się, że hamulców po prostu nie mam: opadająca rosa i
              miejscowy, przygruntowy przymrozek zrobiły z drogi lodowisko. Nie
              wiem jak to się stało, ale odwaliłem wtedy wyprzedzanie mojego
              życia - dodałem gazu i wykonałem dziki zawijas w pełnym poślizgu (na
              szczęście miałem napęd na przednie koła) i wróciłem na mój pas,
              widząc przed sobą rosnącą w oczach ścianę... Do końca końca życia
              nie zapomnę miny kierowcy ciężarówki i gestów, jakimi wtedy
              mnie "pozdrawiał" (odruchowo spojrzałem w górę), ale miałem do
              wyboru: wjechać pod przyczepę, albo zostać wprasowanym w asfalt
              przez ciężarówkę. To wszystko przyszło mi na myśl dopiero, gdy już
              ochłonąłem po wszystkim i mam wrażenie, że nie zdając sobie sprawy
              zrobiłem wtedy jedyną rzecz, jaką jeszcze można było zrobić - i
              dlatego wciąż żyję...:)
        • marc27 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 10.01.09, 20:36
          Miałem już nie odpowiadać ale co mi tam... Mistrzowie wiedzą przecież...
          Proponuję poczytać artykuł z linka
          www.technikajazdy.info/nauka-jazdy/wyprowadzic-z-poslizgu/2/ - polecam
          ostatni punkt pt. Hamulec ręczny. To tak odnośnie niedowierzenia i szydzenia. Od
          razu zaznaczam, żeby nie łapać mnie za słowka, bo dla mnie to tylko teoria.
          Poszukanie w guglach zajęło mi około 60s.
          Doświadczenia mam takie, że hamulec ten służy do blokowania auta na postoju i
          conajwyżej obrócenia go na parkingu (ale tylko na śniegu bo szkoda opon :P).
          • tiges_wiz Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 11.01.09, 00:54
            dalej tam nie ma nic o wyprowadzaniu z poslizgu a o wprowadzaniu w poslizg ..

            no i niezle opowiadania gosci co niby uratowali sie przed poslizgiem recznym ..
            w wiekszosci przypadkow wystarczylo po prostu odpuscic hamowanie, ale nie ma to
            jak zablokowac kola przednie i pozniej jeszcze reczny zaciagac ..

            i jeszcze jedna uwaga .. ja zdecydiwanie jestem kierowca auta RWD (15 lat jazdy
            takimi, a ostatni byl zeszperowany 30%, ale fajnie po sniegu jezdzil). Teraz rok
            dopiero w FWD i dalej uwazam po kilkunastu godzinach na sniegu, ze reczny nic
            nie da. Lepiej potrenowac hamowanie lewa stopa.
            • jane14 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 12.01.09, 14:04
              tiges_wiz napisał:

              > dalej tam nie ma nic o wyprowadzaniu z poslizgu a o wprowadzaniu w
              poslizg ..

              Zależy, jak zapałkę podzielisz na czworo...
              Uzycie recznego niemal natychmiast powoduje poślizg kół tylnych,
              wiec gdy masz już w poslizgu koła przednie, bedąc w zakrecie a
              chcesz nie tylko odzyskać przyczepnośc tych kól ale zdazyć z tym
              zanim wylecisz z zakretu ten manewr może uratować twe autko przed
              ladowaniem w rowie czy na przeciwległym pasie. Oczywiście chodzi tu
              tylko o "pukniecie" recznym tak by spowodować nadsterownośc a nie o
              zaciągniecie recznego i czekanie na cud.

              > no i niezle opowiadania gosci co niby uratowali sie przed
              poslizgiem recznym ..

              No własnie ja się pare razy uratowałem, nawet w tym roku...
              Oczywiscie zawsze można dyskutować czy celowe wprowadzenie tyłu w
              poślizg jest wprowadzaniem w poślizg czy elementem ratownia sie
              przed poslizgiem kól przednich (z reguły jednak trudniejszym do
              opanowania)

              > w wiekszosci przypadkow wystarczylo po prostu odpuscic hamowanie...

              i wylecieć z zakretu no bo przednie koła jak maja poślizg w zakrecie
              to przeważnie spowodowany siłą odśrodkową nie hamowaniem...

              • tiges_wiz Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 12.01.09, 14:18
                ale zauwaz ze w tych opowiadanich nie ma zakretu ..
                kolo jedzie prosto 20 km/h i nie moze sie zatrzymac i zaciaga reczny ... i sie
                zawija i omija pieszego .. normalnie bajkopisarstwo pierwszej wody ..

                #
                Gizu27 listopada 2007 #

                Ja pamiętam sytuacje kiedy ręczny uratował nie tyle mnie co pieszego. Ja co
                prawda jeszcze nie jechałem ale jako pasażer byłem świadkiem całego zdarzenia W
                szklarskiej porębie jest takie miejsce gdzie jak popada to samochody bezwładnie
                spadają (ześlizgują się) w momencie gdy My spadaliśmy na drodze pośliznął i
                przewrócił się koleś. Pomimo napędu na cztery koła samochód nie reagował ale
                ręcznym udało sie szarpnąć tyłem raz najpierw w lewo a potem w prawo i ominąć
                pieszego."

                "02 listopada 2008 #

                PRZED WCZORAJ ZALICZYŁAM TAKI POŚLIZG PODSTEROWNY MAŁO CO BYM SIĘ NIE ZABIŁA NO
                I INNYCH.JADĄC W DESZCZU 60 ZWALNIAŁAM DO 40 BY WEJŚĆ W ZAKRĘT LEWY I NAGLE
                KIEROWNICA Z WIELKĄ SIŁĄ SKRĘCIŁA W PRAWO."

                it's a live!

                tej zimy jadac prosto zaciagalem reczny i niec sie nie dzialo .. jak jechalem
                bokiem okolo 40-50 km/h to zaciagniecie rtecznego powodowalo, ze juz kontroliu
                nie bylo zadnej .. a i hamowalem ze 100 km/h na sniegu ... dlatego uwazam, ze
                dalby rade po odpuszczeniu hamulcow i odblokowania kol ominac przeszkodze, jak
                reczny pozwolil mu cos ominac. Ale jak sie depta hamulce jak durny to efekty sa
                jakie sa .... W kazdym razie najbardziej efektywny okazywal sie sposob:
                hamowanie ile sie da, przed przeszkoda odpuszczenie i ominiecie przeszkody.

                Mam nadzieje, ze kolejna zime przejezdze juz RWD, bo tu sie mecze ;)
                • jane14 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 12.01.09, 14:35
                  Nie czytałem wcześniej ani też nie komentuje tych cytowanych przez
                  ciebie opisów. Oczywiscie uzywanie recznego w celu ominiecia
                  przeszkody jest aktem desperacji.
                  Jedynie wtrącam, że reczny czasem sie przydaje...
                  Oczywiście każdy kto chce spróbować musi wiedzieć że trzeba to robić
                  w ostateczności i wcześniej pocwiczyć bo zamiast zaciesniecia
                  zakretu mozna mieć piruet na środku drogi ...
                  • tiges_wiz Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 12.01.09, 14:38
                    no ja wlasnie sie juz wypowiadam po swoich cwiczeniach ..
                    na razie sie przydaje do nawracania pod supermarketem ... i nic wiecej.
              • mejson.e Na zakręcie 12.01.09, 20:32
                jane14 napisał:


                > i wylecieć z zakretu no bo przednie koła jak maja poślizg w zakrecie
                > to przeważnie spowodowany siłą odśrodkową nie hamowaniem...

                Jeżeli koła przednie zaczynają się ślizgać na zakręcie, często lekkie cofnięcie
                nogi z gazu dociąży je na ten ułamek więcej i pozwoli złapać przyczepność.
                Czasami...

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • jane14 Re: Na zakręcie 13.01.09, 10:43
                  mejson.e napisał:

                  > Jeżeli koła przednie zaczynają się ślizgać na zakręcie, często
                  lekkie cofnięcie
                  > nogi z gazu dociąży je na ten ułamek więcej i pozwoli złapać
                  przyczepność.
                  > Czasami...

                  To co opisujesz jest w zasadzie "łagodniejszym" stadium tego samego
                  zjawiska.
                  Zdjecie nogi z gazu (hamowanie silnikiem) jest także sposobem na
                  zwiekszenie "nadsterowności" auta. Dociązenie przodu=odciązenie tyłu
                  a wiec zwiekszenie uslizgu kól tylnich.
                  To działa na każdej drodze także i suchej z dobra przyczepnością.
                  Jeśli radziłbym komus by coś trenował to nie nieco idiotyczne
                  poslizgi na placyku tylko właśnie umiejetne operowanie gazem w
                  zakretach przy dobrej nawierzchni, i umiejetnośc szybkiej jazdy w
                  zakretach (nie koniecznie od razu bokiem).
                  Jak ktos wyczuje jak auto reaguje na takie odejmowanie przy wejściu
                  i dodawanie gazu przy wyjściu z zakretu, jak zobaczy jak ładnie
                  potrafi zacieśniać zakret, to już tylko krok (i to raczej wrecz
                  intuicyjny) od panowania nad autem na sliskiej nawierzchni.
                  • tiges_wiz Re: Na zakręcie 13.01.09, 10:48
                    tu masz racje, bo jak ktos zaczyna swiadomie belansowac autem gazem i hamulcem w
                    celu uzyskania wybranego efektu, to znaczy, ze juz wszedl na wyzszy level ;) ..
                    wiadomo, ze na poczatku nie bedzie wychodzic .. ale lepiej troche potrenowac niz
                    wierzyc w bajki typu "przod wyciaga", "auta RWD sa w zimie niebezpieczne", czy
                    ze "reczny to ostatnia deska (wajcha?) ratunku" ....
      • mejson.e Gdzie się tego nauczyć?! 11.01.09, 23:08
        marc27 napisał:

        > Zazwyczaj tylko czytam to forum nie zabierając udziału... Zazwyczaj twoje
        > wypowiedzi są rozsądne... Ostatnio jednak przestają być. Piszesz, że harcerze,
        > że blokują, że nie umieją, że... A gdzie mają się tego nauczyć?

        Przecież pisałem, że można się uczyć nawet na parkingu czy na pustej uliczce.
        Nie chodzi mi o profesjonalny trening, bo mało kto ma na to czas czy kasę, ale o
        samodzielne próby poznawania zachowań własnego samochodu.

        Czasami to po prostu przyhamowanie zbyt mocne niż potrzeba (po sprawdzeniu, że z
        tyłu pusto!), by zauważyć moment blokady kół, w którą stronę ściąga, zobaczyć
        jaka jest faktyczna droga hamowania.
        Warto zbyt mocno przyspieszyć spodziewając się zerwania przyczepności kół
        napędowych - na prostej drodze przy przednim napędzie efektem będzie tylko
        wzrost obrotów, przy tylnym już niekoniecznie.
        Warto też skręcić zbyt ostro na śliskiej jezdni, by zauważyć, kiedy, jak i które
        koła zaczynają się ślizgać.

        Najważniejsze, to uświadomić sobie, że wolna jazda NIE DAJE GWARANCJI UNIKNIĘCIA
        POŚLIZGU! Że nie uchronimy się przed nim jadąc po lodzie 30 km/godz a
        jednocześnie nie wpadniemy w niego jadąc 60-ką...

        Nie spróbujesz - nie wiesz...

        > Więc ciekaw jestem ilu "mistrzów" wyprowadzi auto z
        > poślizgu na zakręcie mając 10-20m do nadciągającego z przeciwka autobusu?
        > Odpowiedź - wszyscy...
        > Zatrzymają się na autobusie... :)

        Błędna odpowiedź - nie wszyscy.
        Ci, którzy będą zaskoczeni wpadnięciem w poślizg, mimo iż unikali go całe życie
        ścisną tylko mocniej kierownicę i ... wcisną hamulec (bo zwolnienie dotąd go
        zawsze chroniło), a ci którzy czasem świadomie wprowadzili samochód choćby w
        minimalny poślizg albo na tym zakręcie w poślizg nie wpadną, albo odruchowo
        reagując z niego wyjdą.
        Nie oszukujmy się - w zimie, na śliskiej drodze rzadko można wpaść w poważny
        poślizg, gdy się jeździ świadomie, bo nie rozwija się letnich prędkości, a do
        zlikwidowania "lekkiego" poślizgu często wystarczy np. ujęcie gazu. Ważne, by
        zrobić to na samym początku - na granicy poślizgu a nie wtedy dopiero, gdy droga
        przesuwa sie przed maską w zaskakującym kierunku.

        > Użyć hamulca ręcznego do wyprowadzania z poślizgu na
        > drodze szerokości 6-7m to może kierowca rajdowy a nie codzienny podróżnik.

        Na co dzień nie ma czasu na zabawę ręcznym - wciskanie zapadki i "odprowadzanie"
        dźwigni w dolne położenie zajmuje zbyt dużo czasu a druga ręka jest potrzebna do
        manewrowania. Ręczny to nie narzędzie do wyprowadzania z poślizgu ale do
        świadomego w poślizg wprowadzania - np dla lansu by obsypać świadków (żeńskich!)
        śniegiem spod kół. ;-)
        Profesjonaliści podobno nie bawią się ręcznym...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • marc27 Re: Gdzie się tego nauczyć?! 12.01.09, 21:14
          Oo widzę, że prawie burzę wywołałem :) Tak - rzeczywiście poznanie zachowania
          samochodu jest pożyteczne - tutaj nie zaprzeczę. Ale jeżeli harcerze - jak to
          piszesz - jadą wolno oszczędzając wszystko co się da (paliwo, opony, całość
          samochodu) to myślisz, że taki ktoś pojedzie na placyk palić gumę i dymić
          hamulcami? Nie wydaje mi się.
          Odnośnie zatrzymywania się na autobusie. Sądzisz, że każdy, nawet najlepszy
          kierowca jedzie w 100% skoncentrowany i w każdej sekundzie gotowy na
          błyskawiczną reakcję? Bo ja powiem, że żaden. Rożnica jest tylko taka, że ten
          kiepski zamknie oczy a ten najlepszy spróbuje coś zrobić. Poślizg nie musi być
          poważny - wystarczy, że zdarzy się w "poważnym" momencie. Przy gęstym ruchu i
          prawach Murphy'ego akurat w najgorszym momencie będzie za mało miejsca na
          cokolwiek. A może tylko ja tak mam, że zawsze coś jedzie z drugiej strony... ;)
          I hamulec ręczny o który tyle krzyku... Niektórzy nie doczytali, że to "ostatnia
          deska ratunku" i musi być opanowana do perfekcji. Po co to robić opisane jest w
          artykule. Nie będę z tym polemizował. Ja tylko blokuję auto na postoju i
          najwyżej obracam na parkingu. Profesjonaliści... Oglądnij kiedyś relację z OS
          WRC jak kierowcy biorą nawroty... I to są profesjonaliści :)
    • rapid130 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 10.01.09, 22:44
      Opanowywanie opanowywaniem, ale wciąż aktualne jest powiedzenie, że
      dobry kierowca umie opanować poślizg, a znakomity nie doprowadza do
      sytuacji, w której poślizg następuje.

      Od zawsze zadziwia mnie ogromna wiara ludzi w przyczepność na
      wilgotnej "zimowej nawierzchni czarnej" i ich wielkie przerażenie na
      widok dziewiczego ubitego śniegu. :/
      • emes-nju Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 12.01.09, 13:02
        rapid130 napisał:

        > wciąż aktualne jest powiedzenie, że dobry kierowca umie opanować
        > poślizg, a znakomity nie doprowadza do sytuacji, w której poślizg
        > następuje.

        Ale zeby nie doprowadzic do poslizgu, trzeba sie przedtem sporo
        poslizgac :-) Inaczej nie bedzie sie wiedzialo kiedy zaczyna sie
        poslizg.
        • nazimno Zupelnie jak z poszukiwaniem zony... 12.01.09, 13:46
          Wiec szukaja pieknej, madrej i cnotliwej, ktora jest jak swiety
          posag. A potem maja pretensje, ze "ona nie umie sie slizgac".


          > Ale zeby nie doprowadzic do poslizgu, trzeba sie przedtem sporo
          > poslizgac :-) Inaczej nie bedzie sie wiedzialo kiedy zaczyna sie
          > poslizg.

          PS
          Kubus Puchatek w wersji dla doroslych mi sie marzy...


        • jane14 Re: Do harcerzy - warto wpaść w ... poślizg! 12.01.09, 14:13
          emes-nju napisał:

          > Ale zeby nie doprowadzic do poslizgu, trzeba sie przedtem sporo
          > poslizgac :-) Inaczej nie bedzie sie wiedzialo kiedy zaczyna sie
          > poslizg.

          Bedzie się wiedziało. Przecietnie uzdolniona przez nature osoba ma
          cos takiego (to sie chyba błednik nazywa) co podpowiada że jedzie
          sie na granicy poślizgu. Auto nie wpada w poslizg nagle, najpierw sa
          to niewinne uslizgi odbierane jakby auto "zastanawiało" sie czy
          skrecać czy nie ...
          • nazimno Pod warunkiem, ze blednik nie jest 13.01.09, 11:06
            "pod wplywem". Przeprowadz eksperyment i zapytaj pare tych
            przecietnie uzdolnionych osob.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka