edek40
12.08.09, 11:22
A nie jak wielu powiada na Moscie Torunskim :)
Cale zjawisko odbylo sie wczoraj. Dwie rzeczy wciaz wprawiaja mnie w zdumienie.
Piersza to absolutna niewydolnosc systemu drogowego w Warszawie. Ta najnormalniejsza stluczka spowodowala zakorkowanie znacznej czesci Warszawy. Tu nie ma nawet co komentowac. Wieloletnie zaniedbania w dziedzinie rozbudowy drog alternatywnych (w tym obwodnic). Tylko nie probujcie wmowic mi, ze wina za te stluczke obarczam drogi.
Druga to kwestia zakresu szkod. Otoz z uwagi na duze natezenie ruchu, nie za bardzo da sie tu rozwijac zabojcze predkosci o tej porze (okolo 14.00-14.30). Teraz, w czasie wakacji, moglo to byc gooooooora 30-40 km/h. Mamy wiec najazd, wynikajacy z nieuwagi lub zajechania drogi - nieistotne. Istotne, ze przy niewielkiej predkosci, bo zakladam, ze jakas proba hamowania nastapila. Samochody uszkodzone umiarkowanie. Jednak z informacji prasowej wiem, ze ktos trafil do szpitala. Wszystkie samochody, ktore braly udzial byly wzglednie nowe, wiec przy osiaganych na tym odcinku predkosciach zabezpieczajace niezle lub nawet znakomicie, szczegolnie, ze uderzenia byly osiowe. Skad wiec poszkodowany, powiekszajacy zatrwazajace statystyki? Moja opinia zawiera sie w jednym slowie: pasy. Zapewne przez zapomnienie nie zapiete...
Dlaczego o tym pisze? Otoz dlatego, ze wielu uzytkownikow tego forum wykreowalo opinie, ze jezdzac grupo powyzej zalecanych ograniczen, giniemy na naszych drogach masowo. A moze to nie jest glowna przyczyna? Moze jest nia rowniez, calkowicie pomijana tak w mediach, jak i w znanych mi statystykach, kwestia robienia wszystkiego, aby zrobic sobie krzywde?