jessi_a
29.11.09, 14:46
Lasse przyszedł na świat w wynajętym mieszkaniu. Był dzieckiem niechcianym.
Dla jego matki, samotnej kelnerki z Hamburga, był balastem mogącym zrujnować
jej życie. Przez trzy tygodnie opiekowała się synkiem, po czym zapakowała go w
becik, wsiadła do samochodu i udała się pod znaleziony w Internecie adres, do
jednej z dwóch działających w Hamburgu Babyklappe. To zwykłe ocieplane
skrzynki wmontowane w fasady budynków szpitali, organizacji społecznych i
religijnych. Matka Lasse złożyła tam swojego synka i szybko odjechała.
Takich skrzynek jest w całych Niemczech 80. Są monitorowane całą dobę.
Znajdowane tam niemowlaki trafiają natychmiast pod fachową opiekę lekarską.
Jednak mimo że okazały się bardzo pożyteczne, etycy chcą, by zostały
zlikwidowane. – Ta praktyka jest sprzeczna z prawem człowieka do informacji o
swoim pochodzeniu i do nawiązania kontaktu z rodzicami biologicznymi – orzekła
państwowa Rada Etyki.
No tak, kontakt z rodzicami biologicznymi nawiaza na pewno, ale na tamtym
swiecie. Beznadzieja.
quelle: rzepa