ja.nusz
20.09.11, 12:19
Jak wielu mieszkańcom PRL-u i rodzinie aSSiekowców kiedyś tam zbrzydło stanie w kolejkach za papierem toaletowym, mięsem i nnymi produktami, o których zawsze marzyli.
Ojciec aSSiekowiec postanowił to zmienić. Po długich rozważaniach została podjęta decyzja - opuszczamy kraj. Wiadomo było jednak, że nie będzie łatwo - ojciec napakowany tajemnicami państwowymi z okresu kiedy dbał o bezpieczeństwo współobywateli, upośledzony syn, który może się nie odnaleóźć w nowej rzeczywistości i wogóle władze nie szastają paszportami.
Od podjętej decyzji nie było jednak odwrotu - złożyli wnioski paszportowe.
Po kilku tygodniach w skrzynce pocztowej zatrzepotał skrzydłami orzeł z suchej pieczęci urzędu paszportowego. Na śniadego koloru papierze widniał złowrogo tłusty napis WEZWANIE.
Jakież było zdumienie aSSiekowca seniora, kiedy na biurku uśmiechniętego milicjanta ujrzał świeżusieńkie paszporty w liczbiei przypominającej ilość złożonych wniosków. Serce kołatało mu w okolicach gardła i nie mógł wydusić z siebie nawet "dzieńdobry".
Wstystko okazało się znacznie prostsze niż się obawiał - do paszportów dołączono jeszcze listę dóbr, które wolo spakować (co za ironia losu - jeszcze dwadzieścia parę lat temu sam sporządzał podobne listy) - włącznie z wymiarami walizek oraz termin stawienia się na dworcu.
Kiedy nadszedł czas, opuścili swe dotychczasowe domostwo i udali się pieszo w kierunku dworca. Dziwiło ich trochę, że peron był zapełniony podobnymi "zestawami" rodzinnymi, ale cóż mogło to zmienić - parowóz był wykierowany w stronę Odry i wypadało się tylko modlić, żeby nie zatrzymał się zbyt krótko za nią - w końcu w podwójnej ściance jednej z waliz tkwił dokument otwierający bramy raju - tak przynajmniej myślał aSSiekowiec junior. Jakie gorzkie rozczarowanie szykował mu los miało okazać się nieco później.
Spocony parowóz szarpnął składem i w kłębach dymu i pary wodnej ruszył w kierunku bram raju - by rok 1968.....
cdn. ale nie wiem kiedy