Dodaj do ulubionych

Trzeci dywanik Prezesa

11.09.02, 20:24
W przedsiębiorstwie ponownie pojawił się wakat. Prezes zafrasował się srodze.
Wciąż mając w pamięci potworną awanturę, jaką urządzili rozjuszeni panowie
wyrugowani przez Antoniego, tym razem postanowił zmienić plany. Nie będzie
podchwytliwych sztuczek. Z każdym z dziesięciu kandydatów przeprowadzi
stosowną rozmowę i każdy z nich będzie bezpośrednio po rozmowie
poinformowany, czy otrzymał pozycję. Jaką strategię przyjąć, żeby maksymalnie
zwiększyć szanse na wybór najlepszego kandydata?
Obserwuj wątek
    • mesquaki Re: Trzeci dywanik Prezesa 11.09.02, 20:35
      Aha, umówmy się, że każdy z nich reprezentuje inny poziom.
    • reptar Re: Trzeci dywanik Prezesa 11.09.02, 21:45
      mesquaki napisała:

      > Nie będzie podchwytliwych sztuczek. Z każdym z dziesięciu kandydatów
      > przeprowadzi stosowną rozmowę i każdy z nich będzie bezpośrednio po rozmowie
      > poinformowany, czy otrzymał pozycję.


      Masz na myśli taki tryb: rozmawia z pierwszym, informuje pierwszego, rozmawia z
      drugim, informuje drugiego, rozmawia z trzecim, itd.?

      Czyli jeśli przyjmie tego, który w kolejce będzie szósty, to jeszcze zostaną mu
      do odbębnienia cztery rozmowy, które i tak niczego nie zmienią, i po których
      poinformuje, że nie i już?

      A może sensowna strategia (w zgodzie z warunkami zadania?) to przeprowadzić
      jedną rozmowę ze wszystkimi równocześnie?
      • mesquaki Re: Trzeci dywanik Prezesa 11.09.02, 21:57


        > Masz na myśli taki tryb: rozmawia z pierwszym, informuje pierwszego, rozmawia
        z
        >
        > drugim, informuje drugiego, rozmawia z trzecim, itd.?
        >
        > Czyli jeśli przyjmie tego, który w kolejce będzie szósty, to jeszcze zostaną
        mu
        >
        > do odbębnienia cztery rozmowy, które i tak niczego nie zmienią, i po których
        > poinformuje, że nie i już?

        tak

        > A może sensowna strategia (w zgodzie z warunkami zadania?) to przeprowadzić
        > jedną rozmowę ze wszystkimi równocześnie?

        nie, rozmowy muszą być pojedynczo, jedna po drugiej
    • musztardek Re: Trzeci dywanik Prezesa 11.09.02, 22:16
      mesquaki napisała:

      > Jaką strategię przyjąć, żeby maksymalnie
      > zwiększyć szanse na wybór najlepszego kandydata?

      Dać każdemu po kolei zagadkę cardemona "100 więźniów i żarówka". Przyjąć
      pierwszego, który zejdzie poniżej 5000 dni :)

      Pozdrawiam,
      Musztardek
      • mesquaki Re: Trzeci dywanik Prezesa 11.09.02, 22:32
        O ile, jeśli ktoś tak bystry jest wśród kandydatów, to na pewno się go wyłowi,
        to jednak szanse na zatrudnienie kogokolwiek chyba wyglądają marnie :)
    • cardemon Re: Trzeci dywanik Prezesa 11.09.02, 22:54
      A moze prezes moglby im porobic kolorowe kropki na czolach (mozna by zrobic im
      10 w tym samym kolorze, lub 5 takich samych par), po czym powiedziec, ze
      pierwszy, ktory bedzie znal kolor swojej kropki moze wejsc do gabinetu.

      A najlepiej byloby im rzeczywiscie dac z dziesiec zagadek z tego forum i
      zobaczyc, ktory prawidlowo rozwiazal w ciagu 2 godzin najwieksza ilosc z
      nich. :)

      pzdr. CdM
    • pulbek Rozwiazanie 11.09.02, 23:47
      Zakladam ze jezeli dyrektor nie zatrudni najlepszego to przegral, niewazne czy
      zatrudnil drugiego czy najgorszego.

      W takim przypadku moge podac strategie ktora daje prawdopodobienstwo
      zatrudnienia najlepszego rowne okolo

      0,39869

      Jezeli nikt nie poda lepszego wyniku, to podam te strategie. Nie jestem pewien
      czy moj wynik jest poprawny, bo jestem po dwoch piwkach, wiec podawajcie nawet
      gorsze wyniki.

      Pulbek.
      • mesquaki Re: Rozwiazanie 11.09.02, 23:55
        Wreszcie ktoś potraktował poważnie moją zagadkę! :)
        • reptar Re: Rozwiazanie 12.09.02, 07:52
          mesquaki napisała:

          > Wreszcie ktoś potraktował poważnie moją zagadkę! :)


          A ja właśnie chciałem napisać, żeby zacząć od pana Antoniego... :(
      • Gość: Pulbek Uwaga do rozwiazania IP: *.daimi.au.dk 12.09.02, 10:38
        Po pierwsze, piwka ze mnie wywietrzaly i dalej mi sie
        wydaje ze moje rozwiazanie jest poprawne.

        Po drugie, nie robilem zadnych sztuczek. W istocie
        zrobilem takie zadanie:

        Komputer podaje 10 losowych liczb jedna po drugiej
        (wszystkie rozne). Po kazdej liczbie mozna ja
        zaakceptowac (i zakonczyc zabawe) albo odrzucic (i
        poprosic o nastepna). Znalezc strategie, ktora daje jak
        najwieksze prawdopodobienstwo zaakceptowania najwiekszej
        liczby.

        Pulbek.
    • musztardek Re: Trzeci dywanik Prezesa 12.09.02, 07:01
      dwa pytania (uściślające :)
      1. Czy każdy z kandydatów zna poziom reprezentowany przez innych?
      2. Czy można dać im zadanie do wykonania, zanim wejdą na rozmowę?

      pozdrawiam,
      Musztardek
      • mesquaki Re: Trzeci dywanik Prezesa 12.09.02, 15:47
        musztardek napisał:

        > 1. Czy każdy z kandydatów zna poziom reprezentowany przez innych?

        nie zna

        > 2. Czy można dać im zadanie do wykonania, zanim wejdą na rozmowę?

        nie można

        Prezes nie zna również zakresu poziomów kandydatów, czyli minimalnego i
        maksymalnego poziomu.

        Poza tym patrz "Uwaga do rozwiązania" Pulbeka.
        • musztardek Re: Trzeci dywanik Prezesa 12.09.02, 16:42
          mesquaki napisała:

          > nie zna
          > nie można
          > Prezes nie zna również zakresu poziomów kandydatów, czyli minimalnego i
          > maksymalnego poziomu.

          No to powiem wprost - w ogóle nie mam pojęcia, jak to ugryźć. Na mój prosty
          rozum, można tylko strzelać na ślepo - szansa wynosi równe 10 % i nie da się
          tego podnieść ani o odrobinę.

          Pozdrawiam,
          Musztardek
          • reptar Re: Trzeci dywanik Prezesa 12.09.02, 16:45
            Popieram kolegę Musztardka, ale i tak będzie mnie to dalej zastanawiać...
            • musztardek Re: Trzeci dywanik Prezesa 12.09.02, 16:50
              reptar napisał:

              > Popieram kolegę Musztardka, ale i tak będzie mnie to dalej zastanawiać...

              Ależ Reptarze !
              Nigdzie nie napisałem, że się poddaję i że MNIE nie będzie to zastanawiać !
              Wręcz przeciwnie, znowu będę chodził po domu i mruczał dziwne rzeczy pod
              nosem ! Może coś wykombinuję...?

              Pozdrawiam,
              Musztardek
              • mesquaki Re: Trzeci dywanik Prezesa 12.09.02, 16:54
                musztardek napisał:


                > Wręcz przeciwnie, znowu będę chodził po domu i mruczał dziwne rzeczy pod
                > nosem ! Może coś wykombinuję...?

                Oj Musztardku, nie chciałabym, żeby to wpłynęło negatywnie na Twoje sprawy
                rodzinne i zawodowe, nie wspominając już o aspektach zdrowotnych ;)))
    • mesquaki Re: Trzeci dywanik Prezesa 12.09.02, 16:50
      No, nie wiem.
      To może podzielmy zadanie na części?

      1. Jaką przyjąć generalną strategię.
      2. Jak ją zoptymalizować.
      ?
    • reptar Szkic strategii 12.09.02, 18:08
      Moja strategia jest taka:
      Pierwszych trzech sobie odpuszczam - tych nie przyjmę. Oni i czwarty dadzą mi
      próbkę do wyliczenia parametrów rozkładu zmiennej losowej. Próbka to niewielka,
      ale niewielkie mam też możliwości. Na tej podstawie określam ile powinien
      wynosić przedział dla maksiora (powiedzmy 10%-owy fragment całki pod krzywą
      Gaussa), i jeśli pojawi się człowiek z tego przedziału, to go przyjmuję.
      Uwaga, czwarty już się liczy jako ewentualny kandydat do wzięcia.
      Jeśli do końca się nie pojawi kandydat z oczekiwaną wartością, to trudno,
      przyjmuję ostatniego i najprawdopodobniej przegrywam. To na razie szkic,
      musiałbym to jeszcze policzyć w procentach; może się okazać, że lepiej będzie
      odpuścić nie trzech, lecz czterech, albo zamiast 10% pola pod wykresem przyjąć
      7% lub 15%. To kwestia zapuszczenia symulacji.
      • reptar Uwagi dot. ewentualnej symulacji komputerowej 12.09.02, 18:58
        Jeszcze parę uwag nt. ewentualnej symulacji komputerowej.

        Myślę, że to trochę dwa różne zagadnienia - kandydaci i liczby losowe z kompa.

        10 pracowników - w tym przypadku nie znamy niczego, nie wiemy nawet, jakich
        wartości się spodziewać. Założyłem nieśmiało, że będzie to mniej więcej rozkład
        normalny. Jeszcze do tego wrócę.

        10 liczb wylosowanych przez komputer będzie miało inny rozkład, określony
        procedurą losującą. W Pascalu funkcja random losuje każdą liczbę z jednakowym
        prawdopodobieństwem, a więc chyba nie da się jej wykorzystać w jej gotowej
        postaci.

        Gdyby chodziło o 10 liczb wylosowanych przez komputer - to, znając przedział,
        wystarczyłoby obstawiać te wysokie. Powiedzmy gdyby to była liczba od 1 do 100
        to zatrudniam pierwszego, który będzie powyżej 90. Taka strategia dałaby chyba
        dość duży procent trafień, ale nie o to chodzi, bo model nie przystaje do
        zadania.

        Jak więc kazać komputerowi losować te 10 liczb?

        Proponuję najpierw wylosować parametry rozkładu normalnego, potem do nich
        dobierać próbkę (to wszystko oczywiście komputer robi nie ujawniając nam
        wyników), a w kolejnym ruchu wylosować kolejność, w jakiej liczby będą
        przedstawiane.

        Pozostaje kwestia, czy jest to rzeczywiście - w przypadku pracowników - rozkład
        normalny. Nie do końca, bo przedział jest ograniczony zerem z jednej strony
        (zerowe kwalifikacje) i pewną maksymalną wartością z drugiej. W ten odcinek
        musiałby się zmieścić wybrzuszony wykres, ale maksimum nie przypadnie przecież
        (choć może) na środek tego odcinka, a to zawszeć dodatkowy parametr. Ile więc
        parametrów potrzebuję do określenia kształtu, najlepiej z jednym chociaż
        spostrzeżeniem nadliczbowym? Przyznam, że nie pamiętam wzorów (i niespecjalnie
        mam je skąd wziąć), które chciałbym zagonić do mojej strategii. Czy ktoś
        potrafiłby poddać mój pomysł naukowej weryfikacji?
      • mesquaki normalny? 13.09.02, 04:26
        Reptar, zauważ, że o rozkładzie zdolności kandydatów nic nam nie wiadomo, a
        zakładanie, że jest on normalny, lub wnioskowanie o jego charakterze na
        podstawie 3-osobowej próbki jest chyba mocno ryzykowne. Trzeba znaleźć taką
        strategię, która będzie działała niezależnie od tego, jak wredny jest rozkład.
        • cardemon Re: normalny? 13.09.02, 04:48
          mesquaki napisała:

          > (...) Trzeba znaleźć taką strategię, która będzie działała niezależnie od
          > tego, jak wredny jest rozkład.

          No przeciez Pulbek i Reptar juz znalezli prawidlowa strategie. Najpierw prezes
          przesluchuje pierwszych czterech kandydatow, a potem bierze pierwszego lepszego
          od najlepszego z tej czworki. Pulbek nawet prawidlowo wyliczyl
          prawdopodobienstwo trafienia tego najlepszego.
          Z tym ze jest to podejscie oparte jedynie na matematyce i w konkretnej sytuacji
          zyciowej nie koniecznie musi sie sprawdzic. Czy bowiem nie lepiej prezesowi
          wziac pierwszego kandydata, ktory w 90% spelnia stawiane przed nim wymagania,
          niz patrzyc na prawdopodobienstwa, rozklady i statystyki? Innymi slowy, jakbys
          miala do wyboru koperty z nieznanymi kwotami pieniedzy, to czy po znalezieniu w
          pierwszej kopercie 1 mln. dolarow, zdecydowalabys sie na jej odrzucenie i
          dalsze poszukiwania?

          pzdr. CdM
          • mesquaki demontaż 13.09.02, 05:18
            Wydaje mi się, że trochę popsułeś zabawę, ale może to tylko moje odczucie.

            > Z tym ze jest to podejscie oparte jedynie na matematyce i w konkretnej
            > sytuacji
            > zyciowej nie koniecznie musi sie sprawdzic. Czy bowiem nie lepiej prezesowi
            > wziac pierwszego kandydata, ktory w 90% spelnia stawiane przed nim wymagania,
            > niz patrzyc na prawdopodobienstwa, rozklady i statystyki?

            Nie wiem, czy lepiej. To podejście chyba właśnie jest zależne od rozkładu. Co,
            jeśli wszyscy spełniają warunki powyżej 90%? Albo nikt? Wydaje mi się też, że
            to nie tak prosto ocenić przydatność w procentach. Ocenisz kogoś na 100%, a
            następny może wykazać się czymś fantastycznym, czego dotąd nie brałeś pod uwagę.

            > Innymi slowy, jakbys
            > miala do wyboru koperty z nieznanymi kwotami pieniedzy, to czy po znalezieniu
            > pierwszej kopercie 1 mln. dolarow, zdecydowalabys sie na jej odrzucenie i
            > dalsze poszukiwania?

            A ile jest tych kopert i co wiem na temat ich zawartości?
            • cardemon Re: demontaż 13.09.02, 05:40
              mesquaki napisała:

              > Wydaje mi się, że trochę popsułeś zabawę, ale może to tylko moje odczucie.

              Sorry. Bylem pewien, ze zagadka jest juz rozwiazana. Tak oczytalem posty od
              Pulbka i Reptara.

              > Co,jeśli wszyscy spełniają warunki powyżej 90%? Albo nikt? Wydaje mi się też,
              > że to nie tak prosto ocenić przydatność w procentach. Ocenisz kogoś na 100%,
              > a następny może wykazać się czymś fantastycznym, czego dotąd nie brałeś pod
              > uwagę.

              I ten bedzie na 110%. :))))
              Sama widzisz, ze stosowanie matematycznego kodowania w stosunku do
              umiejetnosci, wiedzy, talentu ludzkiego nie sprawdza sie. ;)

              > A ile jest tych kopert i co wiem na temat ich zawartości?

              Dowolna ilosc, przyjmijmy ze tez 10, choc rownie dobrze mogloby ich byc 100. A
              na temat ich zawartosci wiesz dokladnie tyle samo ile na temat umiejetnosci
              kandydatow, czyli nic, nie masz nawet zielonego pojecia o rozkladzie.
              • mesquaki Re: demontaż 13.09.02, 06:07
                cardemon napisał:

                > Sama widzisz, ze stosowanie matematycznego kodowania w stosunku do
                > umiejetnosci, wiedzy, talentu ludzkiego nie sprawdza sie. ;)

                To cieszę się, że się zgadzamy. Bo wydawało mi się, że to Ty próbujesz wepchnąć
                talent kandydatów w wartości procentowe.

                Co do kopert, to sytuacja analogiczna jak z kandydatami. Jeśli jestem bardzo
                łapczywa i moim celem jest znalezienie koperty z jak największą sumą pieniędzy,
                to stosuję powyższą strategię. Jeśli zadowala mnie jakaś graniczna wartość -
                nawet ten marny milion $ :)- to łapię w ciemno i nie szukam dalej.
                Ale w zadaniu chodziło o ten pierwszy wariant. Zadanie było matematyczne.

                To teraz ja mam pytanie.
                Macie z kumplem 100$ do podziału. Kumpel dzieli na części i przydziela Ci jedną
                z nich, a Ty możesz zaakceptować to co dostałeś, lub nie i zabawa będzie
                skończona. Co zrobisz?
          • reptar Re: normalny? 13.09.02, 09:16
            cardemon napisał:

            > Z tym ze jest to podejscie oparte jedynie na matematyce i w konkretnej
            > sytuacji zyciowej nie koniecznie musi sie sprawdzic. Czy bowiem nie lepiej
            > prezesowi wziac pierwszego kandydata, ktory w 90% spelnia stawiane przed nim
            > wymagania, niz patrzyc na prawdopodobienstwa, rozklady i statystyki?



            Tu w ogóle mamy do czynienia z dość dziwną kombinacją matematyki i życia. Gdyby
            chodziło tylko o życie, prezes nie sformułowałby sobie tak ryzykownej formuły
            przesłuchania. Po prostu najpierw przesłuchałby wszystkich, a wybrał na końcu.

            Z drugiej strony zadanie każe nam się zająć prezesem i przyjęciem pracownika,
            a nie wyborem z 10 liczb. Dlatego zaproponowałem rozkład normalny jako
            najlepsze z możliwych przybliżeń. Większość cech, które mogłyby decydować o
            kwalifikacjach - czy to będzie inteligencja, znajomość języków obcych czy
            talent kulinarny - rozkłada się w ludzkiej populacji według krzywej Gaussa,
            podobnie jak wiek, waga ciała i wiele innych. Mniej więcej. Oczywiście nie jest
            to absolutny standard, na przykład płeć rozkłada się po swojemu, ale - jak
            wspomniałem - to dość realne przybliżenie problemu (zwłaszcza że na płeć
            prezesowi patrzeć nie wolno, bo w świetle prawa to by już była dyskryminacja).
            Realne, a przy okazji najlepsze, na jakie mnie stać.

            Tutaj jeszcze chciałbym dodać małe uzupełnienie do moich wcześniejszych uwag o
            ewentualnej symulacji komputerowej. Należałoby przygotować zawczasu próbkę,
            która spełniałaby warunek rozkładu normalnego, ale nie 10-elementową, jak
            pisałem, lecz większą, i dopiero z niej wybrać losowo 10 elementów.

            Zdaję sobie sprawę, że ustalanie parametrów rozkładu normalnego z czterech
            elementów to bardzo mało i przybliżenie będzie grubo ciosane, ale cóż, na tyle
            tylko mogę sobie pozwolić. Może z pięciu dałoby lepszy wynik, ale to z kolei
            odbije się gdzie indziej (czterech początkowych musiałbym odpuścić aż).
            Może kiedyś się postaram o wzory i doprowadzę tę hipotezę do jakiegoś
            konkretniejszego wniosku.
            • Gość: Pulbek Uwolnienie sie od rozkladow IP: *.daimi.au.dk 13.09.02, 09:49
              Oczywiscie nie chce Cie zniechecac do zalozenia o
              normalnosci rozkladu (chociaz probka zlozona z 3-4 prob,
              nno nnie wiem...), ale na upartego zadanie moznaby
              sformulowac tak ze wszelkie zabawy z rozkladami nic nie
              dadza.

              Wyobraz sobie ze prezes nie potrafi umiescic umiejetnosci
              kandydatow na jakiejs bezwzglednej skali, a potrafi ich
              tylko porownac. To znaczy potrafi powiedziec ktory jest
              lepszy od ktorego (ale juz nie o ile lepszy).

              I teraz pracownicy moga miec ustalone i znane
              umiejetnosci (prezes wie cos w rodzaju "10 kandydatow ma
              umiejetnosci od 1 do 10 w skali Steinberga-Bergsteina,
              ale nie wiadomo ktory ma jakie"), a losuje sie tylko
              kolejnosc ich przychodzenia. Kolejnosci jest skonczona
              ilosc, wiec mozna je losowac zgodnie z rozkladem
              jednostajnym.


              Jezeli chcesz sprobowac z rozkladem normalnym to moze
              sprobuj z tysiacem kandydatow? Tam bedziesz mial wieksza
              probke. Ale to chyba bedzie ciezkie dosyc, jakies testy
              statystyczne chi, albo inne koszmary... Powodzenia.

              Pulbek.
              • reptar Re: Uwolnienie sie od rozkladow 13.09.02, 10:12
                Gość portalu: Pulbek napisał(a):

                > Oczywiscie nie chce Cie zniechecac do zalozenia o
                > normalnosci rozkladu (chociaz probka zlozona z 3-4 prob, nno nnie wiem...)


                Przyznam się, że ja też nno nnie wiem... ;-)



                > ale na upartego zadanie moznaby sformulowac tak ze wszelkie zabawy z
                > rozkladami nic nie dadza.


                W ogóle mamy tu bardzo duży wpływ sformułowania na sens zadania. To o czym
                pisałem, porównując 10 pracowników i 10 liczb. Rozkład wpływa. Chyba znacząco.

                Można by sformułować zadanie w oderwaniu od prezesa i jego potrzeb. Można by po
                prostu narzucić, że mamy 10 liczb, o których nie wiadomo nic, poza tym że są.



                > I teraz pracownicy moga miec ustalone i znane
                > umiejetnosci (prezes wie cos w rodzaju "10 kandydatow ma
                > umiejetnosci od 1 do 10 w skali Steinberga-Bergsteina,
                > ale nie wiadomo ktory ma jakie"), a losuje sie tylko
                > kolejnosc ich przychodzenia.


                Nie wiem, co to jest skala Steinberga-Bergsteina,
                ale na wszelki wypadek się nie zgodzę ;)

                Ale gdybyś napisał skala Mohsa, tobym się przeciwstawił stanowczo ;)



                > Jezeli chcesz sprobowac z rozkladem normalnym to moze
                > sprobuj z tysiacem kandydatow? Tam bedziesz mial wieksza probke.


                Gdybym miał tysiąc kandydatów, byłbym nieco spokojniejszy o moją strategię ;)
          • Gość: Pulbek Drobny blad IP: *.daimi.au.dk 13.09.02, 09:39
            cardemon napisał:

            > No przeciez Pulbek i Reptar juz znalezli prawidlowa
            > strategie. Najpierw prezes przesluchuje pierwszych
            > czterech kandydatow, a potem bierze pierwszego lepszego
            > od najlepszego z tej czworki. Pulbek nawet prawidlowo
            > wyliczyl prawdopodobienstwo trafienia tego najlepszego.

            Mysle ze sie mylisz.

            Strategia, o ktorej piszesz, daje prawdopodobienstwo
            wybrania najepszego rowne ok.

            0,39825

            Moje rozwiazanie jest lepsze, daje wynik ok.

            0,39869

            i polega na odrzuceniu tylko pierwszych trzech, a nie
            czterech.

            Pulbek.
    • Gość: Pulbek (prawie) pelne rozwiazanie IP: *.daimi.au.dk 13.09.02, 12:09
      Chyba jestem winien opis mojego rozwiazania.

      No wiec, jak (prawie) zauwazyl Cardemon, dobra strategia
      to:

      1. Odrzucenie pierwszych trzech kandydatow
      2. Przyjecie pierwszego, ktory jest lepszy od tych
      pierwszych trzech.

      Jakie to daje prawdopodobienstwo zatrudnienia
      najlepszego?

      Zakladam ze kazda kolejnosc (permutacja) kandydatow jest
      tak samo prawdopodobna i licze ze wzoru na
      prawdopodobienstwo warunkowe.

      Jezeli najlepszy kandydat przyjdzie jako 1, 2 lub 3 to
      przegralem (prawdopodobienstwo zatrudnienia go bedzie
      rowne 0).

      Jezeli przyjdzie jako 4 - na pewno wygralem
      (prawdopodobienstwo 1).

      Jezeli przyjdzie jako 5 - pytanie na ktorym miejscu
      przyszedl najlepszy z pierwszych czterech. Jezeli na
      czwartym - przegralem, w przeciwnym razie wygralem. Latwo
      sprawdzic ze wygrywam z prawdopodobienstwem 3/4.

      Jezeli przyjdzie jako 6 - prawdopodobienstwo wygrania 3/5
      itd.

      W sumie prawdopodobienstwo wygrania to

      1/10*(0+0+0+1+3/4+3/5+3/6+3/7+3/8+3/9) = ok. 0,39869

      Podobne obliczenia mozna wykonac dla strategii podanej
      przez Cardemona - wynik jest minimalnie nizszy.


      A dlaczego to rozwiazanie jest "prawie" pelne? Bo nie
      wiem dlaczego taka strategia jest optymalna. Pokazanie
      tego wydaje mi sie bardzo trudne, ale moze autorka
      zagadki ma cos w zanadrzu?

      Pulbek.
      • reptar Re: (prawie) pelne rozwiazanie 13.09.02, 13:23
        A w ogóle to chylę czoło przed prostotą (i skutecznością) Twojego rozwiązania.

        Z tym swoim rozkładem normalnym to mógłbym stanąć w szranki chyba dopiero przy
        jakichś 50 kandydatach. No, może przy 30.
      • mesquaki prawie-nie prawie 13.09.02, 18:26
        Niestety, autorka nie ma nic wstrząsającego w zanadrzu :).
        Nie mam pojęcia, jak wykazać, że strategia odrzucenia k z n kandydatów i
        przyjęcia pierwszego lepszego od dotychczasowych jest optymalna.
        O ile wiem, "uważa się ją generalnie za optymalną" i ma praktyczne zastosowania
        w podobnych, co w zagadce sytuacjach.

        Ale celem zagadki było znalezienie różnych strategii i ich porównanie.
        Fantastycznie, że Pulbek od razu znalazł tę najlepszą (co prawda można
        rozpatrywać kwestię dopingu.. ;), a Cardemon prawie najlepszą. Ciekawa jestem
        też, jak sprawdziłby się pomysł Reptara przy n=100 na przykład.

        Gratuluję wszystkim wynalazcom :)

        m
        • Gość: Pulbek Re: prawie-nie prawie IP: 62.199.242.* 13.09.02, 21:23
          mesquaki napisała:

          > (co prawda można rozpatrywać kwestię dopingu..

          Oj tak, nie ma to jak piwko...
      • reptar + coś 13.09.02, 20:05
        Gość portalu: Pulbek napisał(a):

        > W sumie prawdopodobienstwo wygrania to
        > 1/10*(0+0+0+1+3/4+3/5+3/6+3/7+3/8+3/9) = ok. 0,39869


        Hej,
        pomyślałem sobie, że to prawdopodobieństwo byłoby jeszcze odrobinę większe,
        gdyby uwzględnić, że czasem dojdzie do takiej sytuacji, że wybierasz kandydata
        z numerem II, ale ten II jest *równy* najlepszemu - wtedy to też sukces
        (analogicznie - przypadki, gdy najlepszych jest trzech równych, a ty wybierasz
        tego, któremu przydzieliłeś III miejsce, ale jest to ex aequo I-III, itd.).

        Jednak nie podjąłbym się szacunku, jak często może zdarzyć się taka sytuacja ;)
    • cardemon Re: Trzeci dywanik Prezesa 14.09.02, 04:06
      Przyznaje sie do bledu. Powinno byc przepuszczonych trzech kandydatow i brany
      kazdy nastepny o wyzszym IQ (:))), niz posiada jakikolwiek z tej trojki. To
      jest optymalna strategia. Popelnilem drobny blad i moje "n+1", bylo to samo co
      Pulbka "n". Natomiast dla 11 kandydatow, juz moje wyszloby na wierzch (czyli
      czterech). :)
      Dla setki kandydatow natomiast liczbą kluczową jest 37.
      Generalnie rzecz biorac zadanie wcale nie jest takie banalne jak sie wydaje. Ja
      musialem przejsc szybki kurs prawdopodobienstwa warunkowego i przypomniec sobie
      ponownie wiedze kiedys nabyta...
      W kazdym badz razie pogrzebalem w roznych miejscach i znalazlem ciekawe
      twierdzenie, mowiace, ze ilosc kandytatow, jaka nalezy odrzucic, wynosi n/e
      (oczywiscie im wyzsze n tym rachunek dokladniejszy), a prawdopodobienstwo
      trafienia tego wlasciwego przy n dazacym do nieskonczonosci wynosi 1/e. Bez
      rachunku rozniczkowo-calkowego w zyciu sie tego nie udowodni...

      Wracajac jeszcze do tego konkretnego zadania nadal twierdze, ze nalezaloby
      uwzglednic szereg innych czynnikow (Reptar zrobil bardzo celna analize) i
      niekoniecznie brac pod uwage tylko kontekstu matematyczno-statystycznego.

      pzdr. CdM
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka