Dodaj do ulubionych

Piekło samotności

18.04.09, 08:27
Dzień dobry w deszczowy sobotni poranek! :-)

Chciałabym rzucić pod dyskusję wniosek, który dał się niespodziewanie
wyciągnąć przeze mnie z wątku o ciekawości:
Wynalazki - które według jednych są dziećmi Potrzeby,
według innych "zwykłego" Lenistwa, a według jeszcze innych
ciekawości -prowadzą do samotności. Motorem działań twórczych/wynalazczych
jest chęć uniezależnienia się od drugiego człowieka, przynajmniej w czasie i
przestrzeni. Skutkiem - coraz więcej ludzi otoczonych samymi inteligentnymi
przedmiotami.
Wydaje się, że wyrwać się z tego "piekła" można tylko poprzez odrzucenie (albo
chociaż czasowe zawieszenie używania) tych wynalazków: najbardziej łączy
ognisko z własnoręcznie przez otaczających je ludzi porąbanych drew, wspólne
piesze wędrówki.

Na razie wystarczy tych herezji ;-)


Obserwuj wątek
    • kwiaty.polskie Re: Piekło samotności 18.04.09, 08:34
      Ognisko i wędrówki to nie dla mnie.Mnie łączy wspólne czytanie
      książek i pokazywanie sobie lepszych fragmentów,dyskusje po świt na
      każdy temat, nawet wspólne milczenie. Zwykłe bycie ze sobą. Ostatnio
      tak mam i bardzo mi to pasuje. Wszelkie sprzęty wyłączone bo okazują
      się zbędne.:-))))
    • taziuta Re: Piekło samotności 18.04.09, 08:53
      kwadrydurka napisała:

      > Dzień dobry w deszczowy sobotni poranek! :-)

      Witam w słoneczny szczeciński poranek!
      /zero chmur, a deszcz to chyba ostatnio padał w zeszłym roku.../ :)

      > Wynalazki - które według jednych są dziećmi Potrzeby, według
      > innych "zwykłego" Lenistwa, a według jeszcze innych ciekawości
      > - prowadzą do samotności. Motorem działań twórczych/wynalazczych
      > jest chęć uniezależnienia się od drugiego człowieka, przynajmniej
      > w czasie i przestrzeni.

      Chyba się mylisz, co do tej chęci, bo to jest pomieszanie skutku
      z przyczyną. Efektem ubocznym chęci do włożenia jak najmniejszego
      wysiłku w coś tam coś tam, lub ciekawości, jest uniezależnienie
      się od drugiego człowieka.

      > Wydaje się, że wyrwać się z tego "piekła" można tylko poprzez
      > odrzucenie (albo chociaż czasowe zawieszenie używania) tych
      > wynalazków: najbardziej łączy ognisko z własnoręcznie przez
      > otaczających je ludzi porąbanych drew, wspólne
      > piesze wędrówki.

      Tak, na przykład na spotkaniu itegracyjnym firmy... ;)
      Organizowaliśmy takie w latach 90-tych, wynajmując cały ośrodek
      wczasowy z domkami w lesie, w borach Tucholskich, ale nie po to by
      się wyrwać z piekła używania urządzeń ułatwiających życie, lecz by
      z nowymi siłami jeszcze lepiej sobie w tym piekle dawać radę! ;)

      A tak na poważnie, to samotność to strasznie zindywidualizowana
      przypadłość. Powoduje ją tak wiele czynników, że nie da się napisać
      jednej recepty, odpowiedniej dla wszystkich, którym ona przeszkadza.
      Bo warto dodać, że niektórzy są też samotnikami z wyboru,
      i dobrze im z tym.

      Ale, wg mnie, ten rodzaj samotności, który wydaje mi się, że Ty masz
      na myśli, wynika z 'postępu', tempa życia, masowej kultury, która
      wyparła kulturę bezprzymiotnikową, i tym podobnych 'zdobyczy'
      współczesnej materialistycznej cywilizacji.

      Bierzesz udział w wyścigu szczurów, masz kumpli podobnych do ciebie,
      to nie jesteś samotny, dopóki w tym tkwisz, i nie masz chwili na
      refleksję. Gorzej, jak się coś posypie...

      No rozpisałem się, a przecież nie miałem ambicji w jednym poście dać
      odpowiedzi na pytanie, po co żyjemy i dlaczego tak, a nie inaczej! :)
      • kwadrydurka Re: Piekło samotności 18.04.09, 09:48
        taziuta napisał:

        > Chyba się mylisz, co do tej chęci, bo to jest pomieszanie skutku
        > z przyczyną. Efektem ubocznym chęci do włożenia jak najmniejszego
        > wysiłku w coś tam coś tam, lub ciekawości, jest uniezależnienie
        > się od drugiego człowieka.

        Myślisz, że to efekt uboczny, nie cel (czasem nieuświadomiony)?
        Może masz rację. Chociaż należy chyba oddzielić intencje twórcy
        od intencji nabywcy/użytkownika konkretnego wynalazku.

        > Bo warto dodać, że niektórzy są też samotnikami z wyboru,
        > i dobrze im z tym.

        Nie znam, ale przyjmuję na wiarę :-)

        > No rozpisałem się, a przecież nie miałem ambicji w jednym
        > poście dać odpowiedzi na pytanie, po co żyjemy i dlaczego
        > tak, a nie inaczej! :)

        Oj, to dobrze, bo jakby Ci się udało - nie byłoby o czym pisać następnych ;-)
        • taziuta Re: Piekło samotności 18.04.09, 10:31
          kwadrydurka napisała:

          > taziuta napisał:
          >
          > > No rozpisałem się, a przecież nie miałem ambicji w jednym
          > > poście dać odpowiedzi na pytanie, po co żyjemy i dlaczego
          > > tak, a nie inaczej! :)

          > Oj, to dobrze, bo jakby Ci się udało - nie byłoby o czym pisać
          następnych ;-)

          Opanowałem trudną sztukę samoograniczania się.
          Nie chwaliłem się tym wcześniej, bo jestem bardzo skromny. :)
      • zzaqq Jeśli to jest całe czyjeś życie 18.04.09, 10:18
        taziuta napisał:
        > Bierzesz udział w wyścigu szczurów, masz kumpli podobnych do ciebie,
        > to nie jesteś samotny, dopóki w tym tkwisz, i nie masz chwili na
        > refleksję. Gorzej, jak się coś posypie...

        To faktycznie przerąbane. Ów Pan, Owa Pani byli już samotni przez cały czas.
        Kiedy się sypnęło tylko to zobaczyli.
    • remez2 Re: Piekło samotności 18.04.09, 09:05
      > Wydaje się, że wyrwać się z tego "piekła" można tylko poprzez odrzucenie (albo
      > chociaż czasowe zawieszenie używania) tych wynalazków: najbardziej łączy
      > ognisko z własnoręcznie przez otaczających je ludzi porąbanych drew, wspólne
      > piesze wędrówki.
      Jest jeszcze taki wynalazek, przez niektórych zwany seksem, który nie powstał
      ani z lenistwa ani chęci uniezależnienia się od drugiego człowieka. I raczej nie
      dzieli.
      • wos9 Seks NIE jest żadnym wynalazkiem! 18.04.09, 09:46
        remez2 napisał:

        > > Wydaje się, że wyrwać się z tego "piekła" można tylko poprzez
        odrzucenie
        > (albo
        > > chociaż czasowe zawieszenie używania) tych wynalazków:
        najbardziej łączy
        > > ognisko z własnoręcznie przez otaczających je ludzi porąbanych
        drew, wspó
        > lne
        > > piesze wędrówki.
        > Jest jeszcze taki wynalazek, przez niektórych zwany seksem, który
        nie powstał
        > ani z lenistwa ani chęci uniezależnienia się od drugiego
        człowieka. I raczej ni
        > e
        > dzieli.
          • zzaqq Wiem co masz na myśli seks 18.04.09, 10:23
            A nie prokreację. A przecież kobiety mogłyby mieć raz do roku tylko ochotę na
            zbliżenie z mężczyznami. :)

            Krowa np.tTak ma. Jak ma ochotę to skacze na drugą krowę. Wtedy gospodarz widzi,
            że krowa się grzeje i jedzie po byka. :) Tak raz na kilka lat :)
            • taziuta Re: Wiem co masz na myśli seks 18.04.09, 10:28
              zzaqq napisał:

              > ... A przecież kobiety mogłyby mieć raz do roku tylko ochotę na
              > zbliżenie z mężczyznami. :)

              I to jest ostateczny dowód na to, że człowiek nie jesteśmy dziełem
              Boga katolików. Ich Bóg właśnie tak by to właśnie zorganizował. ;)

              > Krowa np. Tak ma.

              Bo krowy są owocem bosko-katolickiego stworzenia! :)))
            • remez2 Re: Wiem co masz na myśli seks 18.04.09, 10:35
              zzaqq napisał:

              > A nie prokreację. A przecież kobiety mogłyby mieć raz do roku tylko ochotę na
              > zbliżenie z mężczyznami. :)
              Nie wiem jak inni ale ja byłbym przeciw.
              PS - słowo "wynalazek" jest synonimem słowa "odkrycie'. Chodzi mi o ten
              kontekst. :-)
      • kwadrydurka Re: Piekło samotności 18.04.09, 10:06
        remez2 napisał:

        > Jest jeszcze taki wynalazek, przez niektórych zwany seksem,
        > który nie powstał ani z lenistwa ani chęci uniezależnienia
        > się od drugiego człowieka. I raczej nie dzieli.

        Nie jestem pewna, czy to prawda. Seks jako czysta przyjemność
        oddzielona od prokreacji a często też od miłości - jest chyba
        niezłym przykładem chęci uniezależnienia się od drugiego człowieka.
        Zarówno od tego, z którym ten seks "się uprawia" jak od tego,
        który mógłby się w wyniku tej "uprawy" pojawić ( w dodatku ten
        "pojawiony" wymagać mógłby rezygnacji z lenistwa ;-)

        Nie masz też racji, że seks nie dzieli: ileż to kłótni wokół
        niego, zarówno w wykonaniu "niezależnych recenzentów" jak
        i częstokroć samych "użytkowników" ;-)

        • remez2 Re: Piekło samotności 18.04.09, 10:19
          kwadrydurka napisała:


          > Nie jestem pewna, czy to prawda. Seks jako czysta przyjemność
          > oddzielona od prokreacji a często też od miłości - jest chyba
          > niezłym przykładem chęci uniezależnienia się od drugiego człowieka.
          Chyba już gdzieś to słyszałem. Szczególnie w związku z prokreacją
          > Zarówno od tego, z którym ten seks "się uprawia" jak od tego,
          > który mógłby się w wyniku tej "uprawy" pojawić ( w dodatku ten
          > "pojawiony" wymagać mógłby rezygnacji z lenistwa ;-)
          Śmiała teza ale - first things first.

          > Nie masz też racji, że seks nie dzieli: ileż to kłótni wokół
          > niego, zarówno w wykonaniu "niezależnych recenzentów" jak
          > i częstokroć samych "użytkowników" ;-)
          Aspiryna likwiduje ból głowy ale w pewnej dawce może również zlikwidować właściciela głowy. Wniosek?
          >
        • zzaqq Re: Piekło samotności 18.04.09, 10:30
          kwadrydurka napisała:
          > Nie masz też racji, że seks nie dzieli: ileż to kłótni wokół
          > niego, zarówno w wykonaniu "niezależnych recenzentów" jak
          > i częstokroć samych "użytkowników" ;-)

          Pisząc tu o seksie ja i prawdopodobnie Remez nie mieliśmy na myśli ani seksu w
          celach prokreacyjnych, ani seksu z osobami z łapanek. Chodziło mi o seks osób,
          które czuję miętę i chcą być ze sobą blisko. Są ale akurat nie ma nic lepszego
          do roboty. Można siać w tym czasie intrygi, można też się KOCHAĆ.
          • taziuta Re: Piekło samotności 18.04.09, 10:35
            zzaqq napisał:

            > ...Są ale akurat nie ma nic lepszego do roboty...

            No wiesz?!
            Chociaż z drugiej strony, co kto lubi...
            To może wymień te lepsze do roboty rzeczy od seksu, plizz. :)
            • zzaqq Re: Piekło samotności 18.04.09, 10:39
              taziuta napisał:

              > zzaqq napisał:
              >
              > > ...Są ale akurat nie ma nic lepszego do roboty...
              >
              > No wiesz?!
              > Chociaż z drugiej strony, co kto lubi...
              > To może wymień te lepsze do roboty rzeczy od seksu, plizz. :)

              Uwodzenie, spacer we dwoje,... -
              Seks jest tylko etapem końcowym wieńczącym ich sukces. Kiedy jest seks nie ma
              już uwodzenia - jest więź ducha i ciała.
              • kwadrydurka Re: Piekło samotności 18.04.09, 10:46
                zzaqq napisał:

                > Uwodzenie, spacer we dwoje,... -
                > Seks jest tylko etapem końcowym wieńczącym ich sukces. Kiedy jest
                > seks nie ma już uwodzenia - jest więź ducha i ciała.

                Dobra - masz rację :-)
                I skończcie już o tym seksie, bo mi
                się żal robi, że się tak wcześnie urodziłam ;-)
                (Może Wam jakąś alkowę otworzyć, gdzie będziecie mogli sobie
                poteoretyzować do woli na seksowne tematy? ;-)
                • remez2 Re: Piekło samotności 18.04.09, 10:57
                  > (Może Wam jakąś alkowę otworzyć, gdzie będziecie mogli sobie
                  > poteoretyzować do woli na seksowne tematy? ;-)
                  Jedni używają cukru, inni sacharyny. Ja pozostanę przy cukrze, za propozycję
                  dziękuję. :-)
      • vargtimmen Wynalazek seksu 18.04.09, 20:44
        remez2 napisał:

        > > Wydaje się, że wyrwać się z tego "piekła" można tylko poprzez odrzucenie
        > (albo
        > > chociaż czasowe zawieszenie używania) tych wynalazków: najbardziej łączy
        > > ognisko z własnoręcznie przez otaczających je ludzi porąbanych drew, wspó
        > lne
        > > piesze wędrówki.
        > Jest jeszcze taki wynalazek, przez niektórych zwany seksem, który nie powstał
        > ani z lenistwa ani chęci uniezależnienia się od drugiego człowieka. I raczej ni
        > e
        > dzieli.


        Coś mi się obija w głowie, że seks, jak najbardziej bez miłości, jest
        wynalazkiem małpich stad, przynajmniej niektórych. Spełnia w nich role
        integracyjne, a kto z kim i jak może definiuje i premiuje miejsce w hierarchii.

        We wspólnotach ludzkich (choć nie wszystkich), po wyjściu z fazy wspólnoty
        pierwotnej, seks został ujęty w normy rodzinne. Przypuszczam, że głównymi
        powodami tej zmiany było zapewnienie dobrego wychowania dzieci i wpływ spraw
        majątkowych na powodzenie potomstwa, w społecznościach większych i lepiej
        rozwiniętych.

        No, a potem nadeszły czasy dobrobytu, przeludnienia, usług społecznych i
        skutecznej antykoncepcji, więc sprawy seksu przestały być tak mocno regulowane
        obyczajem.
      • remez2 Re: Piekło samotności 18.04.09, 09:35
        obywatel_js napisał:

        > taka dyskusja prowadzona za pomocą Internetu, a więc sumy przynajmniej kilkuset
        > wynalazków, jest chyba trochę nie na miejscu :)
        Zawsze można zrobić elektryczny przyrząd do gaszenia świec.
        • gat45 O, właśnie ! 18.04.09, 09:44
          remez2 napisał:

          > obywatel_js napisał:
          >
          > > taka dyskusja prowadzona za pomocą Internetu, a więc sumy
          przynajmniej ki
          > lkuset
          > > wynalazków, jest chyba trochę nie na miejscu :)
          > Zawsze można zrobić elektryczny przyrząd do gaszenia świec.

          Jądrowa fabryka ćwieków drewnianych. To mój ulubiony wynalazek.
          >
      • kwadrydurka Re: Piekło samotności 18.04.09, 09:57
        obywatel_js napisał:

        > taka dyskusja prowadzona za pomocą Internetu, a więc sumy
        > przynajmniej kilkuset
        > wynalazków, jest chyba trochę nie na miejscu :)

        A gdzie jest lepsze miejsce dla takich dyskusji? :-)
        Zauważ, że wpisy na temat samotności zajmują jedno z pierwszych miejsc w
        rankingu ilościowym.

          • zzaqq Aleś Ty niecierpliwy :) 18.04.09, 14:17
            obywatel_js napisał:

            > wyobrażasz sobie rozmowę Poznań - Warszawa/Gdańsk/Szczecin/Wrocław/Kraków/itp i
            > td bez jakichkolwiek wynalazków?

            Rozmawiało się pisząc długie kilkunastostronicowe listy. Naklejało się znaczek
            za jakieś dwa tygodnie dostawałeś ciężki list też kilkunastostronicowy. A jak
            wygląda obecnie rozmowa?

            wklejony link, podpisany nie chce mi się :)
            • obywatel_js Re: Aleś Ty niecierpliwy :) 18.04.09, 16:30
              ooo, papieru mu się zachciało
              długopisu może jeszcze?
              kleju do znaczków
              jak dwa tygodnie to pewnie listonosz nie szedł pieszo tylko jeździł koleją, co?

              i w ogóle, bez wynalazków - jak byś poznał kogokolwiek z odległego miasta?


              swoją drogą, jakby wydrukować to, co wysyłam mailem przez dwa tygodnie do danej
              osoby, to kto wie, ile stron by sie zebrało?
              • zzaqq Re: Aleś Ty niecierpliwy :) 18.04.09, 17:01
                obywatel_js napisał:

                > ooo, papieru mu się zachciało
                > długopisu może jeszcze?
                > kleju do znaczków
                > jak dwa tygodnie to pewnie listonosz nie szedł pieszo tylko jeździł koleją, co?

                Wiadomość pisana odręcznie ma tą zaletę nad stukaną, że pisząc ją czujesz dodatkowo co piszesz. Przelewasz na papier uczucia. Nie wiem, jak to się dzieje, ale dzieje się. Literka na ekranie wygląda zawsze tak samo, choćby Twoje stany emocjonalne były kompletnie odmienne. A pismo pisane różni się. Zmieniają się odstępy, czytelność, pochyłość literek, wielkość brzuszków, części wystających powyżej i pętelek. Równoległość linii. To wszystko mówi, co faktycznie czujesz.

                Dlatego tak łatwo jest urazić kogoś internetowo, a tak trudno listownie (oczywiście poza listami pisanymi odręcznie specjalnie w tym celu).
                • obywatel_js Re: Aleś Ty niecierpliwy :) 18.04.09, 20:49
                  nie musisz mi opowiadać
                  zaliczyłem i papierowy klub korespondencyjny wieki temu
                  (tak tak dziewczynki i chłopcy, były czasy, że nie było Internetu!!!)

                  tak, to było coś innego
                  ale - po pierwsze też wymagało paru wymienionych wynalazków - o tym mówię w tym
                  wątku
                  po drugie - nie uważam, żeby było gorsze czy lepsze - było INNE
                  email bardziej przypomina naturalną rozmowę, papier jest bardziej refleksyjny
                • obywatel_js Re: Aleś Ty niecierpliwy :) 18.04.09, 20:51
                  aha, i wiesz co?
                  raz zdarzyło mi sie pisać emaila w głowie przez kilka dni
                  pewnie na półtorej strony papieru
                  nic nie pomógł w relacji
                  myślisz, że zielony tusz na dobrym papierze miał by tu jakieś znaczenie?...
                  • zzaqq Re: Aleś Ty niecierpliwy :) 19.04.09, 01:03
                    obywatel_js napisał:

                    > aha, i wiesz co?
                    > raz zdarzyło mi sie pisać emaila w głowie przez kilka dni
                    > pewnie na półtorej strony papieru
                    > nic nie pomógł w relacji
                    > myślisz, że zielony tusz na dobrym papierze miał by tu jakieś znaczenie?...

                    Też używasz zielonego atramentu? :)
                          • zzaqq Re: Aleś Ty niecierpliwy :) 19.04.09, 09:41
                            obywatel_js napisał:

                            > a ja zawsze byłem monochromatyczny :)

                            I pewnie jeszcze koherentny :) A interferujesz sam ze sobą :)

                            Sorki, ale zboczenie zawodowe. Światło i kolorki to to czym się bawię , mało
                            tego, to coś z czego żyję. :) Najlepsze, było szkolenie BHP. BHPowiec mówi, w
                            miejscu pracy oświetlenie powinno posiadać tyle, a tyle luksów. Podnoszę więc
                            łapę. On się pyta jakieś pytanie, ja tak. Proszę, A jakie warunki przewidziano
                            dla pracujących w ciemni? Śmiech.

                            PS
                            Zielony to mój ulubiony kolor.
                            • obywatel_js Re: Aleś Ty niecierpliwy :) 19.04.09, 10:37
                              u nas też był śmiech, jak każdy student musiał podpisać, że zapoznał się z
                              wymaganiami dla laboratorium komputerowego
                              2 metry kwadratowe na stanowisko pracy
                              fotele z podłokietnikami
                              i takie tam bua ha ha hy

                              proszę się zapoznać, podpisać i ewentualnie na tej podstawie skierować zażalenia
                              do rektora, nie do mnie
                              ewentualnie możecie odmówić uczestnictwa w zajęciach

                              i tak w atmosferze wzajemnego zrozumienia dobrnęliśmy do końca semestru z
                              poświadczoną podpisem świadomością łamania przepisów
                              jak to w Polsce właśnie

                              zielony - z tego co wiem, i psychologicznie i fizjologicznie najważniejsza barwa

                              koherentny to powinien być każdy mężczyzna, kobieta może być rozproszona, a
                              interferencje to najlepiej międzypłciowe mi wychodzą, trzeba tylko dbać by
                              operacja była bezstratna a układ stabilny


                              • zzaqq O tolerancji :) 19.04.09, 10:50
                                obywatel_js napisał:
                                > koherentny to powinien być każdy mężczyzna, kobieta może być rozproszona, a
                                > interferencje to najlepiej międzypłciowe mi wychodzą, trzeba tylko dbać by
                                > operacja była bezstratna a układ stabilny

                                Fajne ujęcie sprawy się pojawiło. Mamy dwa indywidua. Oddziaływują na siebie. Jakie to może być oddziaływanie? Wzmacniające, osłabiające i bez rezultatu. I to jest piękne zjawisko. A ktoś stoi z boku i dla niego nie jest problemem, że dochodzi do wzmocnienia - tylko krzyczy kolor mi się nie podoba!!!!! :) A dla jego ulubionego koloru w tym miejscu czasoprzestrzeni może być osłabienie. Co z tego, że kolory ze sobą piękne interferują, jak minimum tam jest i widać ciemność :)
    • zzaqq I dlatego kocham Czechy i Bieszczady :) 18.04.09, 10:11
      kwadrydurka napisała:

      > Dzień dobry w deszczowy sobotni poranek! :-)
      > > chociaż czasowe zawieszenie używania) tych wynalazków: najbardziej łączy
      > ognisko z własnoręcznie przez otaczających je ludzi porąbanych drew, wspólne
      > piesze wędrówki.
      >
      > Na razie wystarczy tych herezji ;-)

      W Czechach lubię poranki. Wychodzisz, przed chatę, namiot idziesz umyć zęby, patrzysz, a w lesie pełno ludzi śpiących na ziemi i wyglądających jak Rumcajsy. Potem z wieloma z nich spotykasz się przy jakieś okazji. Rozmawiasz i okazuje się, że ten leżący na ziemie przez noc w lesie to Pan Dyrektor jakieś praskiej firmy, a życie w lesie na Rumcajsa to jego sposób na weekendowy relaks.

      W Bieszczedach uwielbiam zmierzchy. Schodzisz z gór, ściemnia się, wreszcie widzisz jakąś drogę przed sobą. Masz w nogach już jakieś 30 km. Dotarłaś do sąsiedniej większej miejscowości. By wrócić do domu na noc masz tyle samo km lub więcej. Bo z rana jeździły autobusy, a teraz już nic nie jedzie. Patrzysz światełko na horyzoncie. Ktoś jedzie. Zatrzymuje się. Wsiadasz, podwozi Cię pod drzwi.
        • zzaqq Re: Piekło samotności 19.04.09, 09:44
          xenocide napisał:

          > Zeby poczuc sie samotnym nie potrzeba wyjezdzac w lesna glusze moze nas to
          > spotkac nawet w tlumie ludzi.
          > Poczulem sie samotny jedyny raz w zyciu, gdy odeszla moja mama.

          Przykro mi. Trzymaj się.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka