Gość: Zrospaczona
IP: 5.5.* / 80.58.34.*
06.01.04, 17:08
Mam powazny problem.ZAwsze wydawalo mi sie ze wiem czego chce iosiagne to za
wszelka cene,zycie mnie bardzo zranilo -mozna by bylo ksiazke napisac ale nie
o to chodzi...przez trzy lata bylam w zwiazku z pewnym chlopakiem ,owocem tej
milosci jest corka ktora bardzo kocham niestety nie moglam dlugo sie cieszyc
danym szczesciem a bylam naprawde szcesliwa brakowalo
tylko....pieniedzy.Wyjechalam do Hiszpanii dalej tu jestem,nie widzialam
mojej corki juz 6 mniesiecy-koszmar!!!mnialam tu byc tylko dwa mniesiace ale
niestety okradziono mnie i jestem do tej pory by zarobic na dom.Gdy we
Wrzesniu powiedzialam MIrkowi ze nie wracam teraz a na swieta
niewytrzymal,caly mniesiac klucilismy sie chcial nawet po mnie przyjechacale
ja jak zwykle nieugieta postawilam na swoim w rezultacie teraz nie jestesmy
razem bo powiedzial ze on tyle nie wytrzyma i zacza spotykac sie z taka
dziewczyna-sa razem,ja tez tu kogos mam ale caly czas mysle o nim i o
Sandrze,pomimo tego co sie dzieje mam nadzieje ze jak wroce jeszcze sie ulozy
(wracam w Kwietniu)niestety jest jeszcze jeden problem ktory nas dzieli ,ja
chce byc tu a on w Polsce ;powiedzialam mu ze chce wziasc tu SAndre ale on
nie chce mi jej tu dac,mysle ze wie ze mam racje chcac ja tu wziasc-to jest
szansa dla niejale boi sie ze ja wezme i juz jej nie zobaczy.....mam metlik w
glowie bo w POlsce nie mam nic prucz jej pomucie jak go przekonac ,myslicie
ze kocha mnie jeszcze bo nadal ze soba rozmawiamy bardzo spoko,czasami mam
wrarzenie ze mu jednak zalezy a czasami ze mnie nienawidzi.