zła kobieta :((((((

03.05.05, 22:03
Pisałam już o tym kiedyś... ale problem wcale nie zniknął... :(

Mam faceta. I przyjaciółkę.
We trójkę znamy się od lat. Problem jest taki: zanim ja zaczęłam być z nim,
ona już od jakiegoś czasu była w nim zakochana i próbowała go zdobyć. Ale on
wybrał mnie - i tak powstało między nami uczucie. Bla bla bla :)
Od tamtego czasu minęły dwa lata. Beata nadal kocha się w moim facecie (tak,
tak, to ten sam - a to, że przeylismy razem tyle czasu w dobrym zdrowiu
psychicznym, znaczy, ze jest nam dobrze razem i nie zamierzam tego konczyc).
Beata w bardzo wredny sposob natomiast probuje rozwalić to, co jest między
nim, a mną. W jaki sposób? Już piszę...
Np. wyciąga go na spotkania do pubow... (przeciez nie zabronie mojemu
facetowi wyjsc z kolezanką, którą zna od lat - kiedy ona chce mu się
koniecznie zwierzyć). Na takich spotkaniach wypłakuje mu się (dosłownie) na
ramieniu, i narzeka, ze ona taka biedna, w życiu sobie nie radzi, płacze, że
nie ma faceta (!)... co prawda jeszcze nie mówi nic złego pod moim adresem,
ale obawiam się, że to jest kwestia czasu już tylko :(
Kiedy jesteśmy na jakiejś wspolnej imprezie ze znajomymi, Beata często łapie
tzw. dołki poalkoholowe. W sumie jej się nie dziwię, wiadomo, samotna
kobieta, jeszcze do tego niezczęśliwie zakochana i musi cały czas patrzyć na
swojego lubego w objęciach moich :P Poza tym dziewczyna lubi sobie sporo
wypić... Ostatnio np. zamkneła się w samochodzie i nie chciała nikogo
wpuscić, nawet mnie. Mój facet poszedł zobaczyć, w czym rzecz. (Dlaczego
akurat on? bo był jedynym trzeźwym gościem...). Niby nic, ale kiedy tak
przyszli razem do mieszkania na górę, ona wtulona w niego jak dziecko, i
obejmująca go, poczułam się bardzo źle.
Wczoraj wieczorem był w pracy (ehh :/) i rozmawiałam z jego bratem na gg. Od
niego dowiedziałam się, że mój facet spotkał się wczoraj po poludniu z Beatą.
Jego brat napisał mi, że dziewczyna przyszła do nich do mieszkania cała
zapłakana i twierdziła, ze ma ciężką depresję. Więc zabrał ją na kawę. Trochę
mnie zamurowało. Przedtem przynajmniej pytał się, czy nie mam nic przeciwko
temu, zeby wyszedł gdzieś na piwo z nią... a teraz już nic :( Po tej rozmowie
zadzwoniłam do niego i delikatnie spytałam się, jak spędził popołudnie.
Powiedział, ze nieciekawie. Kiedy napomknełam o rozmowie z jego bratem o
Beacie, on opowiedział, ze miała doła etc i spytał, czy nie mam nic przeciwko
takim spotkaniom. Odpowiedziałam, że nie (no bo przecież nie moge wyjść na
tyrankę, któa nawet mu nie pozwala pocieszyć dobrej znajomej...), ale
wolałabym chociaż wiedzieć o nich. Na co on: no przecież już mój brat ci
powiedział :((((
Może nie napisałabym tego długiego eseju na forum, gdyby nie mój sen
dzisiejszy: śniło mi się, że byłam umówiona z nim w parku. Podeszłam, i nagle
zza chaszczy moim oczom ukazał się następujący obrazek: mój mężczyzna
siedzący w objęciach Beaty.
Ludzie... czy ja już wariuję?
Proszę o radę: co mogę zrobić, żeby ona przestała? Zabronić - nie zabronię.
Bo na kogo bym wyszła? Na despotkę?...
Jak sobie z tym poradzić?
Wbrew pozorom, to naprawdę poważny problem, zależy mi na tym związku, a jak
głęboko we mnie siedzi ta niepewność - świadczą o tym sny :(
Nawet jeśli on mnie też kocha - czymże jest miłość, wobec nieustannie
starającej się o jego względy Beaty? :(((
    • Gość: Małgo łatwo, zbyt łatwo przychodzi komuś radzić, ale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 22:18
      postaram się wymyśleć coś sensownego:)

      Stały sposób na sukces w związku to:
      1)stanowczośc, czyli"wiem co chcę"
      2)rozmowa, czyli nie robić z niczego tragedii
      3)pewnośc siebie- ważny jest również związek, ale priorytetem jest Twoja racja;)

      Sytuacja jest naprawdę fatalna i trzymam kciuki aby ci się udało obronić związek
      przed tą..koleżanką. Ale pamiętaj: jeśli tylko Ty tego będziesz chciała, to nie
      wypali:( Słowem: postaw sprawę jasno swojemu facetowi: albo TY albo ONA.

      Jak napisałam w tytule, bardzo trudno jest radzić ludziom, aby nie wyrządzić im
      większej krzywdy:)

      Ale ja nie miałabym wątpliwości: Twój chłopak będzie musiał dokonać wyboru, kogo
      bardziej ceni: Ciebie czy koleżankę. Tylko musisz mu dac szansę dokonania
      właściwego wyboru: daj mu do zrozumienia, jak wyczerpuje Cię ta jej namolność,
      że nie chcesz widzieć jej uwieszonej na jego ramieniu, że masz tego dość, bo Cię
      to wykańcza:(

      Może program eksperymentalny? Ty też miej "doła", niech
      *)albo znajomy Ci "pomoże"
      *)lub sprawdź, czy będzie również tak skory do pomocy

      Sama nie wiem, ale trzymam kciuki za Ciebie!
      Pozdrówki kenna:):):)
      • anais85 Re: łatwo, zbyt łatwo przychodzi komuś radzić, al 03.05.05, 22:22
        god...ciekawe...nie wiem co ci porradzic. sorki :/
        • Gość: elo_ziom ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 22:32
          masz coś do dodania..?
      • Gość: Taki_Jeden_Facet Re: łatwo, zbyt łatwo przychodzi komuś radzić IP: *.po.opole.pl 05.05.05, 20:53
        Nie zgadzam się z poprzednim postem. To że dasz mu wybór ONA czy JA nic nie zmieni moim zdaniem. Uzna tylko że "jesteś chorobliwie zazdrosna" i powie "nie wiem o co ci chodzi, przecież ona jest taka biedna etc.". Zreszta to nie on zamierza zepsuć twój związek tylko......sama wiesz najlepiej kto. Co do twojego faceta...jeśli mu zabronisz to nic i tak nie zmieni, moja kobieta mieszka 180km ode mnie i wychodzi ze swoimi znajomymi, kumplami, przyjaciółmi nawet nie wiem czy nie ze swoim byłym ale nie mogę przecież jej tego zabronić. Musi gdzies wyjść kiedy mnie nie ma i sie pobawić. Uważam, że powinnaś mu co najwyżej powiedzieć, że za dużo czasu poswięca jej a za mało tobie; po prostu szczera rozmowa o was, waszym związku. A co do niej - polecam wystąpić osobiście z petycją :). idź do niej i powiedz co o tym sądzisz. Zabroń sie do niego zbliżać czy cokolwiek uważasz za słuszne. W końcu twoj facet z tego co czytam to porządny koleś i nie w głowie mu zdrada czego ci bardzo szczerze życzę. Zawsze możesz jej rzucić kilka kłód pod nogi, może i brutalne ale musisz coś z nią zrobic bo facet jak facet, niewielu nie ulegnie atrakcyjnej kobiecie kiedy ona naprawdę sie postara. Powodzenia, jeśli zastosujesz to daj znać co i jak. Miałem podobnie, może będę w stanie coś poradzić.
    • Gość: anna20 Re: zła kobieta :(((((( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.05, 22:26
      tak jak ktos to juz napisal.pogadaj z nim, kaz mu wybierac.albo popros kolege
      by czesto ciebie z "dola" wyciagal...
      to powinno zadzialac.
      ja stracialam tak kogos waznego, bo nie wiedzialam jak postapic..
      trzeba byc twardą!
    • Gość: spray Re: zła kobieta :(((((( IP: *.rev.vline.pl 04.05.05, 09:12
      tak, faceci lubię się bawić w pieprzonych wujków Dobra Rada. Mój jest taki sam,
      zawsze pocieszy, poradzi, przytuli, a ja się denerwuję jak go obłażą te jego
      koleżanki uciśnione przez życie.
      Powiedz jej, że sobie nie życzysz żeby bawił się w samarytanina. Rozumiem, od
      czasu do czasu.. jakaś kawa, jakieś piwo, ale bez przesady. Twój facet nie
      pracuje w niebieskiej linii. Jak koleżanka ma problemy to niech idzie do
      specjalisty.
    • Gość: mr. fufu Re: zła kobieta :(((((( IP: *.pl / 217.153.7.* 04.05.05, 13:32
      Troche mylicie pojecia, dlaczego ten chlopak nie moze Beacie pomoc?, po to sa
      ludzie zeby sobie na wzajem pomagac, moim zdaniem nie powinnas mu mowic zeby
      wybierac, pomiedzy Toba a Ja, bo to nie tedy droga, widze ze masz co do niego
      watpliwosci, bo jakbys nie miala to bys sie tymi akcjami nie przejmowala,
      ciezko jest w tej sytuacji, ale nie powinnas mu dawac takiego wyboru, tym
      bardziej ze On chyba sie z Ta Beata dlugo juz zna...
      • Gość: dobra_rada Re: zła kobieta :(((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 22:48
        Zamiast tracić czas na forach i opisywać n-ty raz swój problem, weź się
        dziewczyno ostro do roboty, póki nie jest jeszcze za późno.
        Pogadaj zdecydowanie ze swoim facetem i pogoń tę "przyjaciółkę"!
      • Gość: incaa Re: zła kobieta :(((((( IP: *.bronowice.krakow.pl 06.05.05, 16:23
        A nie sądzisz, ze ta Beatka "lekko" nadużywa pomocy?
    • Gość: ankers83 Re: zła kobieta :(((((( IP: *.sinus.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.05, 22:58
      kopnij ta kumpele w dupsko(co to w ogole za kolezanka????)a z nim w koncu
      pogadaj!!!!!!!!!!!na co ty dziewczyno czekasz????az sprzatnie ci go sprzed
      nosa????i jescze stoisz i sie gapisz!!!!!!!!zabawne!pokaz troche zazdrosci bo n
      amiejscu twojego faceta to ja juz bym sie gubila.skoro ty masz w nosie jego
      spotkania z inna to powodzenia
      • ambx Ach żegnaj, już żegnaj Beato... 05.05.05, 12:18
        Kenna! albo twardo postawisz "Ona albo ja, wybór należy do ciebie", albo twój
        czuły i dobry chłopak zajmie się pociszaniem nieszczęśliwie zakochanej Beatki.
        Nie ma dobrego wyjścia, poza jednym - przejdźcie w trójkę na wiarę Mahometa i
        wtedy twój facet będzie mógł poślubić was obie... i dobrać sobie jeszcze dwie.
        (Cztery żony to norma dla dobrego Mahometanina).
        • Gość: erazma Re: Ach żegnaj, już żegnaj Beato... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.05, 21:17
          zgadzam sie musisz to jakos zakonczyc niech wybiera!!!! moja przyjaciolka
          miala taki sam problem i wyobraz sobie ze pozwalala mu na pocieszanie kaski a
          ta zniszczyla nie tylko ich zwiazek ale doprowadzila do zerwania zreczyn!!! a
          wszystko bylo juz przygotowane a za miesiac mial byc slub!! a teraz dowiaduje
          sie jak wygladalo pocieszanie tej szmaty!!! ktore czesto konczylo sie na
          lozku!!!!!!!! pozdrawiam i trzymam kciuki!!!!!
    • Gość: Magdzia Re: zła kobieta :(((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 12:22
      Przyjaciolke? Jesli byla by Twoja przyjaciolka to nie zwiazalabys sie z facetem
      w ktorym ona jest zakochana a i ona nie robilaby takich swinstw. Zastanow sie
      nad wasza "przyjaznia" i wybierz co lepsze stracic faceta czy przyjaciolke bo
      tak dalej byc nie moze.
    • Gość: Basia Re: zła kobieta :(((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 23:51
      Po pierwsze - czyja to przyjaciółka jego czy twoja? Ja nie wierze w przyjaźn
      damsko męską. Tym bardziej że wiesz że ona jest zakochana w TWOIM facecie...
      Po drugie - co ona ma za problem - jeśli rzeczywiście ma - to dlaczego zwierza
      się właśnie jemu, a nie Tobie? Przecierz to kobieta najlepiej zrozumie
      kobietę... A twoja koleżaniaka chyba tylko szuka pretekstu żeby spędzać czas z
      Nim... Wspólczuje.
    • kenna Re: zła kobieta :(((((( 06.05.05, 14:19
      Hm. A może wypowie się jakiś mężczyzna, wśród przewagi kobiet :)? Chciałabym
      usłyszeć męską radę... Jak faceci to odbierają?
      Może jakiś dobry człowiek podpowie mi, co mam zrobić, żeby wyzwolić się spod
      tej całej paranoicznej sytuacji i nie zepsuć przy tym swojego kontaktu z
      partnerem? Bardzo mi na nim zależy... i nie chcę go stracić ani zrazić do
      siebie nieprzemyślanym stawianiem go pod ścianą: "Albo ja albo ona". Myślę, że
      nie tędy droga... Nie mogę zaprosić mu spotkań z przyjaciółmi, bo to nie byłoby
      normalne. Jak więc mam się uchronić przed nieustającym natarciem Beaty?
      Czekam na męskie opinie...
      • Gość: incaa Re: zła kobieta :(((((( IP: *.bronowice.krakow.pl 06.05.05, 16:25
        Ty też wolisz pomoc z męskiej storny... :)
    • Gość: zazu Re: zła kobieta :(((((( IP: 82.139.26.* 07.05.05, 20:00
      hmm, u mnie sprawa była podobna i to w obie strony, najpierw ja byłam na
      pozycji zagrozonej, potem on, albo obojgu wydawało się, że jesteśmy...
      powiedzenie "droga wolna. wybieraj..." radzę odłożyć na później. rozmawianie
      z "koleżanką" nic nie da, raczej sprawi, że zaostrzy atak, gdy dowie się, że
      czujesz się niepewnie. dobrym wyjściem wydaje mi się, wypłakanie się koledze,
      ale przemyślałabym to na twoim miejscu 10 razy, bo to ty znasz najlepiej
      swojego mężczyznę.
      Paweł miał i ma pełno kolezanek, jeszcze z harcerstwa i cholera wie skąd,
      większość zna dłużej ode mnie. początkowo grałam obrażoną królewnę, ale to
      najgorszy z możliwych sposobów. dużo lepsza jest szczera rozmowa, że niestety
      czujesz się trochę nieswojo, nie obwiniaj nikogo, ani jego ani jej, przedstaw
      się jako zazdrosną, ale z tym walczącą. powiedz, że twoj strach wynika jedynie
      z tego, ze bardzo ci na nim i na waszym związku zależy. w ostateczności każ mu
      się postawić na swoim miejscu.

      przede wszystkim:
      nie bój się posądzenia o despotyzm, tak naprawdę każdy (moim zdaniem) lubi żeby
      być o niego zazdrosnym (w granicach rozsądku), a w tym przypadku zazdrośc jest
      jaknajbardziej uzasadniona.

      może mam może nie mam racji...nie wiem, pytasz - odpowiadam
Pełna wersja